Dodaj do ulubionych

Mam dylemat

04.03.11, 16:07
Od jakiegoś czasu kręcę się koło fajnego faceta, kilka dni temu wreszcie sie spotkaliśmy no i jakoś ode mnie wyszła propozycja wybrania sie do nowootwartej kanjpy u nas w mieście. On powiedział: " z przyjemnością, ja już tam byłem, ale moge pójść z tobą". Nie chciał umówic na konkretny dzień, powiedzial ogólnie, że weekend mu pasuje i jakbym nadal chciala to żebym zadzwoniła. A ja słuchajcie mam dylemat- boję sie, że to za dużo już inicjatywy z mojej strony, że sie zgodził z łaski i że jak zadzwonie to odmówi, albo pomyśli sobie, że napalona jestem.
Co robic, czekać aż on zadzwoni?
Obserwuj wątek
    • saga55-5 Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:10
      Ja bym poczekała.
      Jak mu zależy to zadzwoni.
      • real_mayer Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:11

        Ja bym poczekała.
        Jak mu zależy to zadzwoni.


        powiedziała samotna staruszka na łożu śmierci ;P
      • princessjobaggy Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:15
        > Ja bym poczekała.
        > Jak mu zależy to zadzwoni.


        Na co bys czekala?
        Przeciez powiedzial jej, zeby zadzwonila jak sie zdecyduje.
        Nigdy nie zrozumiem takich glupich gierek - teraz jego kolej, a nie moze moja, a moze jednak jego, a moze nie...
        • piotr_57 Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:16
          princessjobaggy napisała:

          > > Ja bym poczekała.
          > > Jak mu zależy to zadzwoni.

          >
          > Na co bys czekala?
          > Przeciez powiedzial jej, zeby zadzwonila jak sie zdecyduje.
          > Nigdy nie zrozumiem takich glupich gierek - teraz jego kolej, a nie moze moja,
          > a moze jednak jego, a moze nie...

          Dokładnie!
          Też tego nie rozumiem.
          • kookardka Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:25
            oj tam, chodzi o ten dreszczyk emocji jak u Hitchcocka ;) nie może być spokojnie,
            bo będzie nudno, trzeba sobie trochę skomplikować i wtedy człowiek targany
            emocjami czuje, że żyje ;DDD
            • piotr_57 Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:37
              kookardka napisała:

              > oj tam, chodzi o ten dreszczyk emocji jak u Hitchcocka ;) nie może być spokojni
              > e,
              > bo będzie nudno, trzeba sobie trochę skomplikować i wtedy człowiek targany
              > emocjami czuje, że żyje ;DDD

              Witaj Kooko:)
              Twoja interpretacja bardzo mi się podoba :)
              • kookardka Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:42
                :)
        • uniwersalny_login Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:24
          Widać chyba tylko kobiety mają takie zryte pomysły :)
        • saga55-5 Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:27
          Zapytała go czy z nią pójdzie tak ?
          Niby mu pasuje, ale nie wie którego dnia tak ?
          Chyba nie musi facetowi tłumaczyć po 100 razy że ma ochotę z nim tam iść, bo on już o tym wie.
          Dla mnie to proste.
          • kookardka Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:31
            > Niby mu pasuje, ale nie wie którego dnia tak ?

            nie
            wg tego co napisała autorka wątku facetowi pasuje weekend
            • saga55-5 Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:32
              Ok, ale....nie wie którego dnia.
              Albo ja coś źle przeczytałam.
              • kookardka Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:40
                raczej tak ...
    • princessjobaggy Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:12
      Za bardzo analizujesz. Zadzwon, tak jak sie umowiliscie, i tyle. Jak odmowi, to odmowi, nic na to nie poradzisz.
    • piotr_57 Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:16
      olkazzielonejdoliny napisała:

      ... i jakbym nadal chciala to żebym zadzwoniła. ...

      Skoro tak się umówiłaś, to o czym Ty w ogóle mówisz ??
      Dzwoń i nie pitol.

      Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
      (dzień świra).
    • kookardka Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:16
      po co komplikować - chcesz iść zadzwoń, nie chcesz iść nie dzwoń, umowa to umowa, proste.
      • olkazzielonejdoliny Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:22
        No, niby tak, ale mnie męczy wychodzenie z inicjatywą.
        • six_a Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:24
          to się połóż i odpocznij, ze 40 lat powinno wystarczyć. potem pomyślisz, czy zadzwonić czy nie.
        • kookardka Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:26
          To nie jest wychodzenie z inicjatywą w tej sytuacji, tylko trzymanie się ustaleń.
    • triismegistos Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:23
      Kutfa, ja wiem, że mężczyzna robi pierwsze kroki i tak dalej, ale skąd w was taka niechęć do jakiejkolwiek inicjatywy? Umówiliście sie, ze zazwonisz? To zadzwoń. Jak ci się nie podoba to trzeba było powiedzieć "nie, ja nie zadzwonię, ty zazdzwoń, bo ja taka pipa grochowa jestem i się wstydzę"
      Ps. to nie ty bałaś się dzwonić w jakimś innym wątku?
    • triismegistos Poszukałam twoich wątków... 04.03.11, 16:29
      Z Ciebie to jakaś straszna mimoza jest...
    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Mam dylemat 04.03.11, 16:31
      Umówiliście się, że Ty zadzwonisz i Ty teraz chcesz czekać aż on zadzwoni? Przecież to absurd. Zadzwoń i umów się a jeśli pdoczas wspólnego wyjścia okaże się, że kolega zgodził się z łaski to więcej nic nie zaproponujesz i poszukasz sobie innego. I tyle.
    • michunia Re: Mam dylemat 04.03.11, 17:10
      a ja Cie rozumiem, sama wykonalabym manewr posredni, np wyslalabym mu wiadomosc , ze wybieram sie w paczce z Waszymi wspolnymi znajomymi do tej knajpy i czy sie dolaczy,
      No a jesli nie macie wspolnych znajomych, z ktorymi mozna sie umowic,to gdyby mi przeokrutnie na nim zalezalo zadzownilabym, obiecujac sobie solennie, ze to ostatnia moja inicjatywa i kolejna musi wyjsc z jego strony
    • sumire Re: Mam dylemat 04.03.11, 17:10
      ludzie kochane...
      ja też się boję dzwonić i nie lubię - ale jeśli ktoś mi mówi 'zadzwoń do mnie', to raczej nie wpadłabym na to, by martwić się nadmiarem inicjatywy z mojej strony. i byłoby mi bardzo szkoda marnować czas na czekanie, aż on zadzwoni.
    • gobi05 Re: Mam dylemat 04.03.11, 18:16
      > Od jakiegoś czasu kręcę się koło fajnego faceta

      OK, kręcisz się, zauważył cię i... I co dalej? Podobasz mu się, przyciągasz go, jest tobą zainteresowany? Nie, nie jest.

      > jakoś ode mnie wyszła propozycja wybrania sie do nowootwartej kanjpy
      > u nas w mieście. On powiedział: " z przyjemnością, ja już tam byłem, ale
      > moge pójść z tobą".

      No, łaskawca! Uprzejmie zgodził się ci towarzyszyć w tym nudnym obowiązku. Oczywiście, kto zaprasza ten stawia. Zobaczymy ile cię będzie kosztowała przyjemność spędzenia dwóch godzin w jego towarzystwie.

      > weekend mu pasuje i jakbym nadal chciala to żebym zadzwoniła. A ja
      > słuchajcie mam dylemat- boję sie, że to za dużo już inicjatywy z mojej
      > strony, że sie zgodził z łaski i że jak zadzwonie to odmówi

      Nie - to jeszcze nie jest za dużo inicjatywy. Co prawda częściej się aranżuje takie sytuacje prosząc faceta o towarzyszenie na weselu, studniówce czy w filharmonii. (Wyobrażasz sobie to poświęcenie - facet w filharmonii! Jak się zgodził, to jest twój.) Wtedy to wygląda na wyjście z sytuacji, do której doszło przypadkiem - bo na weselu wypada być z kimś, bo już zapłaciłaś za bilety na filharmonię i przyjaciółka zachorowała ;-)
      Ty dajesz jasny sygnał - "chcę cię nakarmić". Mało wyrafinowane, ale to i tak nie robi różnicy, bo my jesteśmy prości.

      > Co robic, czekać aż on zadzwoni?

      Nie, nie czekaj, daj sobie szansę. Będziesz miała okazję rozwinąć pawi ogon. On już wie, że na niego lecisz, teraz rzecz w tym, żeby on zaczął lecieć na ciebie. Dekolt, szminka, nazwiska piłkarzy nożnych - zrób coś żeby docenił twój wygląd, intelekt, kulturę. Jeżeli jest nieśmiały, a ty jesteś przekonana, że nie pozwie cię za molestowanie, to możesz go nawet pocałować (pierwsza).
      Powiedz mu, że jakby chciał się z tobą jeszcze spotkać, to oczekujesz jego inicjatywy. Nie narzucaj się, daj sobie szansę uniknięcia odrzucenia.
      • olkazzielonejdoliny Re: do Gobi:) 04.03.11, 19:38
        Dzięki bardzo. Rozwiałaś moje wątpliwości. nie dzwonię!!!
        • szalona_mysia Re: do Gobi:) 04.03.11, 20:01
          ja bym nie dzwoniła i już :-) ... facet dla mnie musi być Facetem ... i to jemu powinno bardziej zależeć ... on powinien wychodzić z inicjatywą i to on powiniem dzwonić ... a nie mówić jak będę chciała COŚ tam to ... mam zadzwonić, napisać, załatwić, podjechać, kupić, przygotować, ugotować itp itd
          • olkazzielonejdoliny Re: do Gobi:) 04.03.11, 21:38
            Nie dzwonię, ale smutno mi i tęskno:( ale postanowiłam sobie, że nie zadzwonię.
            • szalona_mysia nie 04.03.11, 23:29
              a za czym/kim jeżeli wolno spytać tęskno Ci? ... przecież o ile dobrze rozumiem widzieliście się tylko raz i jakoś entuzjazmu z jego strony nie było ... raczej nazwałabym to "chłodek łamany na przymrozek" ... :-( ... ale może się mylę :-/ i bardzo bym chciała

              rozumiem, podoba Ci się, chcesz mieć kogoś bliskiego, przyzwyczaiłaś się do kontaktów z nim itp ... ale z jego strony nie ma żadnej inicjatywy :-( czyli łaskawie pójdzie jak Ty zadzwonisz ... a gdzie jest powiedziane, że do knajpki chodzi się tylko raz

              kurcze a może on ma węża w kieszenii ... albo całe terarium ;-)
            • sumire Re: do Gobi:) 05.03.11, 07:40
              no i po co sobie samej stwarzać problemy.......
        • gobi05 Re: do Gobi:) 05.03.11, 07:07
          > Dzięki bardzo. Rozwiałaś moje wątpliwości. nie dzwonię!!!

          Ależ źle mnie zrozumiałaś! Tym razem zadzwoń, co ci szkodzi? Ten jeden raz daj sobie szansę pokazać mu, że warto o ciebie się starać. Tylko specjalnie nie nastawiaj się na jakiś odzew z jego strony, a w żadnym razie nie zapraszaj ponownie.
        • szalona_mysia Re: do Gobi:) 09.03.11, 00:19
          hej olkazzielonejdoliny !!! I co ? :-O
          zadzwoniłaś? on się odezwał? lub...
    • mxm2 Re: Mam dylemat 04.03.11, 18:47
      Dzwoń dzwoń. Weekend sie zaczyna!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka