zbrodnia-kara
07.03.11, 10:16
Pisałam już na innym forum ale zakłądam tez tutaj wątek licząc na jakieś podpowiedzi. I może to być potraktowane jako przyczynek do dyskusji o opiece nad bliskimi krewnymi na starość. Gubię się w zawiłościach działania naszego systemu opieki zdrowotnej a do tego dochodzi obecnie stres związany z całą sytuacją. Moja babcia jest po udarze i obecnie jest w szpitalu. Praktycznie nie rusza się, karmiona jest sondą (tak to się chyba nazywa), cewnikowana. Żadnego kontaktu słownego choć reaguje na naszą obecność. Jestem jej jedyną żyjącą krewną i muszę się nią zająć. Zresztą przez ostatnie 2 lata babcia mając ograniczoną sprawność mieszkała ze mną. Godziłam opiekę z pracą zawodową ponieważ babcia głównie leżała, wstawała do posiłkow, nie chodziła po mieszkaniu i nie miała tendencji do niszczenia czy ucieczek. Leżała i czekała aż wrócę z pracy. W szpitalu powiedzieli że lada dzień ją wypiszą a ja jestem przerażona. Jak sobie radzić z obsługą cewnika, sondy, zmianie pozycji aby zapobiec odleżynom. POZ poinformował że nie ma pielęgniarki do opieki nad taką osobą i nie są mi w stanie pomóc. Najbliższa przychodnia w której są takie pielegniarki do opieki długoterminowej nie pomoże w zajęciu się chorą bo mają komplet takich osób do opieki i jak twierdzą jest to za dlaeko. Nie stać mnie na pielęgniarkę prywatnie. Myślałam o złożeniu wniosku do ZOL-u który jest bardzo blisko mnie i mogłabym być tam codziennie po pracy ale babcia w szpitalu dostała odleżyn i ZOL w takim stanie jej nie przyjmie, zresztą oczekiwanie na miejsce trwa. Zakupiłam okazyjnie łóżko rehabilitacyjne z materacem przeciwodleżynowym i nie wiem co robić dalej. Czy szpital może ją wypisać tak po prostu bez pewności czy ktoś będzie w stanie zająć się nią właściwie? Biję się z myślami i jestem już kłębkiem nerwów. Dowiedziałam się ostatnio że przez ostatnie 2 lata lekarz pierwszego kontaktu powinien był zlecić odwiedziny u babci pielęgniarki środowiskowej a nic takiego nie miało miejsca. W POZ niechętnie przyjmowali zgłoszenia wizyty domowej do takiej starszej osoby jeżeli nie skłamałam że coś się dzieje niepokojącego. Mogę się nią zająć ale czy mogę mieć pewność że nasz system po wypisaniu jej do domu nie wypnie się na mnie i zostawi nas same sobie. Może brak mi asertywnośći i siły przebicia. Czy ktoś rozwiązał rozsądnie taką sytuację?
Wiem długie (dziękuję wszystkim którzy przebrneli) ale może ktoś będzie mógł mi coś konstruktywnego podpowiedzieć.