Dodaj do ulubionych

wartości życiowe

24.04.11, 22:09
Jako, że Święta, to i nadmiar kontaktów z rodziną. Rozmowy o przyszłości, życiu, planach. Czuję się traktowana jak wariatka :/ Tak po kilku rozmowach z mamą, ciotką, dziadkiem. Bo zmieniam pracę, ale nie dlatego, że chcę zmienić firmę na lepszą (w sensie prestiżu) albo kasę na większą - tylko na bardziej satysfakcjonująca i NOWĄ (od 2004 roku robię to samo, ile można). Bo mój facet nie ma etatu, jest freelancerem, nie zarabia kokosów tylko tyle, ile trzeba na życie - ale ma czas na mnie i swoje liczne pasje. I mi to nie przeszkadza. Bo nie chcę mieć dzieci. Nigdy. Bo w ogóle uważam, że życie jest POZA pracą i nie zamierzam zrezygnowac ze spania w lesie, podróży stopem, festiwali, koncertów, imprez plenerowych i nauki niepraktycznych umiejętności - bo jestem na to za stara ;) Bo jestem związana z moimi przyjaciółmi i uważam to za bardzo ważną wartość w moim życiu, że mam wokół siebie nadzwyczaj dużo bliskich, ciekawych, wartościowych ludzi, którzy są czymś w rodzaju drugiej rodziny. I dlatego nie rusze np. za pracą do stolicy (choć miałabym pewnie spore szanse na pracę w biurze prasowym w dużej spółce - nie chcę nawet próbować). Sa dla mnie ważniejsi.

No i w kółko słyszę, że jestem egoistką, jestem niedojrzała i kiedyś dorosnę. a w ogóle to nie może być tak, że życie to same przyjemności. A właściwie dlaczego nie? :/
Obserwuj wątek
    • wiarusik Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:14
      podaj mi personalia tych materialistów.
    • raohszana Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:14
      Współczuć rodziny.

      Może być, ktoś powiedział, że życie nie może być przyjemnością?
    • mumia_ramzesa Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:19
      > a w ogóle to nie może być tak, że życie to same przyjemności. A właściwie dlaczego nie? :/

      Bo im zal d. sciska, ze sami tak nie umieja, nie maja odwagi i chcieliby Ciebie sprowadzic na ziemie. Dlaczego masz miec lepiej niz oni?
    • princessjobaggy Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:22
      Ja tez nie pre przez zycie na sile. Ciesz sie tym co masz, inni niech sie martwia o siebie.
    • to.niemozliwe Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:23
      Najsilniejsze wiezi sie ma zwykle z partnerem, dziecmi i najblizsza rodziną, z tego, co piszesz, to chcesz wybrac dosc nietypowy styl zycia, jak na polske. Wielu ludziom to sie nie miesci w glowach, ze mozna nie szukac wyzszych dochodow, stabilizacji finansowej i nie chciec miec dzieci. Ja bym moze zapytal ile % kobiet powiedzmy w wieku 40-50 lat nadal uwaza, ze nie posiadanie dzieci bylo ich slusznym wyborem i nie mają w sobie ani krzty zalu, ze cos stracily?
      • wersja_robocza Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:26
        to.niemozliwe napisał:

        > Ja bym moze zapytal ile % ko
        > biet powiedzmy w wieku 40-50 lat nadal uwaza, ze nie posiadanie dzieci bylo ich
        > slusznym wyborem i nie mają w sobie ani krzty zalu, ze cos stracily?

        Wiemy ile?
        • to.niemozliwe Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:40
          ja mie wiem, a byloby to jakas wskazowka co do wyboru...
          • 2szarozielone Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:52
            Teoretycznie. O ile się ma pewność, że nie jest się jakąś statystyczna mniejszością i nietypowym osobnikiem wystającym z szufladki. Wtedy kierowanie się zdaniem większości może być błędem... Wydaje mi się, że wyjątkowo dobrze znam siebie. Znam różne motywacje ludzi, którzy decydują się na dzieci, znam swoje potrzeby, naturę, osobowość. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek żałowała. A będe żałować, jak się zdecyduję na coś tak poważnego "na wszelki wypadek". Wiem, że ludziom często brakuje czegoś, żeby swoje życie wypełnić. Często wypełniają je rodziną. Ja chcę to zrobić w inny sposób. I - tak szczerze - niepokoi mnie tylko, ze natura może zrobić kuku i hormony mogą zdecydować za mnie i wywoałć we mnie przemożną chęć macierzyństwa. Podobno się zdarza. Ala mam już 27 lat - więc moze już nie?
            • to.niemozliwe Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:05
              Nie chodzilo mi o to, zeby kierowac sie zdaniem wiekszosci. Wiekszosc nie ma zwykle zdania i powiela cudze poglady. Chodzilo mi o zebranie doswiadczen osob, ktore juz maja osobiste przemyslenia na ten temat na swoim przykladzie. Nie proponuję Ci glosowania na temat Twoich wyborów i decydowania wg. tego :D
              • 2szarozielone Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:32
                A to tę lekcję już dawno odrobiłam ;) Generalnie sądzę, że ludziom strasznie brakuje Sensu Życia. A ten odnajdują w wychowywaniu dzieci - ew. w religii - ew. zapominają o takich wydumanych problemach oddając się np. sportom ekstremalnym i skupiając na samej podstawie piramidy Maslowa ;) Ja zasadniczo uważam, ze Sens Życia jest bajką taką, jak ta o św. Mikołaju... I najbardziej przekonuje mnie wersja mierzenia sensu swojego zycia liczba fajnych, ciekawych, wartościowych wspomnień... I zamierzam je zbierac całe życie. I nieźle mi idzie.
                • to.niemozliwe Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:51
                  I dobrze, miej swoją drogę. Jesli jestes jeżem, to nie udawaj kogoś innego ;)
                  fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2449320,2,21,W-koncu-kazdy-musi-sam-znalezc-swoja-droge.html
            • gr.eenka Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:14
              a ja lubię swoją pracę. każdą z trzech prac. Dwie poprzednie były moją pasją, dopełniałam je nauką trzeciego zawodu. Poza pracą nie mam nic innego. Nie sądzę jednak, by ktoś inny robił jeszcze coś takiego jak ja.
              Nie wyobrażam sobie, by praca była dla mnie przymusem.
            • to.niemozliwe Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:26
              A co do wypelniania czasu, to pewnie czytalas....jest taka koncepcja, ze ludzie sa kierowni przez poped, ktory ma na celu doprowadzenie do przedluzenia gatunku. Dopoki tego nie zrobią, to sa bardzo aktywni: spolecznie, emocjonalnie, plciowo ;). A jak juz sie to stanie, to cala reszta czynnosci, ktore wykonują, to jedynie strukturalizacja czasu wypelniająca oczekiwanie na nieuchronne. Dosc brutalne...:)
    • triismegistos Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:23
      Eh, lala, witaj w klubie.
    • krwawa_orlica Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:25
      Mam takie podejście jak Ty, rodzina uważa mnie świra, a ja tym bardziej śmieję się im w twarz i hedonistycznie czerpię z życia co najlepsze, praca ma tylko zapewnić kasę i święty spokój, dla mnie praca to nie spełnienie ambicji, mam na głowie ważniejsze rzeczy, ale korpoludkom sukcesu to nie w smak.
    • rzeka.chaosu Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:25
      Jeśli cię to pocieszy: nie tylko ty masz bliskich, sprawiających przykrość takimi uwagami. Ja dziś rano przy śniadaniu po raz pierwszy, ale chyba na stałe znielubiłam przyszłą teściową. Ble, dzień mi popsuła, a zawsze bardzo ją lubiłam. ;/
      • krwawa_orlica Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:29
        Spoko, ja słyszę na okrągło od rodziny ( w tym od mamy), że jestem wygodna, leniwa i mało ambitna, a ja tylko chcę przyjemności i świętego spokoju i dobrze mi z tym, nie zamierzam oddać własnego światopoglądu dla korporacji.
        • rzeka.chaosu Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:35
          Ja wolałabym chyba uwagi wprost niż jakieś dziwne sugestie albo porównywanie do innych.
          I własna rodzina jakoś mnie takimi uwagami nie irytuje, ale wkurzyła mnie matka mojego faceta i jej głupi styl przekazywania mu informacji odnośnie tego co ma robić przez pokazywanie przykładu innych. I to jest koszmar i upokorzenie. ;/
          • raohszana Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:37
            I nie spotkało się to z żadną ripostą z Twojej strony?
            • rzeka.chaosu Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:48
              A co miałam ripostować skoro uwagi nie były do mnie? Dotyczyły mnie mocno pośrednio. Poza tym to były jej wieczne komentarze w stylu "W naszej rodzinie to się/nigdy się nie..." z tym, że bardziej dosadne niż zazwyczaj. Blee. Poniżające i tyle.
              • raohszana Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:57
                Skoro nie dotyczyły Ciebie to dlaczego poniżające i poniżające kogo?

                Zwyczajnie głupie były i tyle.
                • rzeka.chaosu Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:24
                  Do mojego faceta były skierowane a pośrednio do mnie, czyli do nas. Bop nie robimy tak jak się w jej rodzinie zawsze robi. Nie ważne. ;/

                  A poniżające było to przedstawienie, bo zamiast porozmawiać wprost robiła wycieczki do życia innych ludzi. Przy stole przy wszystkich, czuliśmy się jak idioci, facet zły.
                  • raohszana Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:27
                    rzeka.chaosu napisała:

                    > Do mojego faceta były skierowane a pośrednio do mnie, czyli do nas. Bop nie rob
                    > imy tak jak się w jej rodzinie zawsze robi. Nie ważne. ;/
                    *
                    Czyli szło o to, co robisz także Ty. Było się ozwać.

                    > A poniżające było to przedstawienie, bo zamiast porozmawiać wprost robiła wycie
                    > czki do życia innych ludzi. Przy stole przy wszystkich, czuliśmy się jak idioci
                    > , facet zły.
                    *
                    Ponownie - było powiedzieć cokolwiek, chociażby o tym, że nie życzycie sobie komentarzy i wycieczek pod waszym adresem.
                    Nie bardzo rozumiem w czym problem - duże dziecko już jesteś, wiesz, że ludzie nie są tacy jakimi chcielibyśmy żeby byli i przed wpierniczaniem się w życie innych nie powstrzyma ich marudzenie na forum czy pobożne życzenia, a nawet apele publiczne na billboardach, ale stanowcza reakcja.
          • krwawa_orlica Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:40
            Zgodzę się, ale im bardziej będziesz się przejmować, tym mocniej będzie to niemiłe.
            Teraz bym się tym już nie przejęła, a wcześniej pewnie odgryzłabym się takiej pięknym za nadobne, robiąc podobne epitety. Wybór należy do Ciebie, ale osobiście uważam, że na mniej rozgarniętych szkoda tracić czas i nerwy.
        • 2szarozielone Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:38
          Nie rozumiem, dlaczego jakąś wartością ma być życie trudne, ciężkie i nieprzyjemne ( w odróżnieniu od lekkiego, łatwego i przyjemnego). O ile oczywiście nie odbywa się to niczyim kosztem - bo się nie odbywa. Od 7 lat jestem niezależna finansowo. I na nikim nie wiszę.
          • simply_z Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:42
            no bo to jest taki nasz mesjanizm narodowy ..zycie ma byc ciezkie,robota nudna i ogolnie kit.
            wynika to tez troche z sytuacji gospodarczej ,pracuje sie za smieszne grosze iles godzin ,a zycie jest koszmarnie drogie.


            -
            cuando menos piensas , sale el sol
          • krwawa_orlica Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:45
            Bo ludzie uwielbiają się porównywać, a porównują się po to, aby udowodnić kto ma lepiej, kto więcej w życiu przeszedł, kto ile pracy w daną rzecz włożył, generalnie kto ma racje w temacie na dobrą sprawę niemierzalnym.
            Takie porównania rodzą takie właśnie wnioski, że, aby coś osiągnąć trzeba w to włożyć wysiłek, wyrzeczenia i ciężką prace. A To bólszit, ale mało kto otwarcie się przyzna, że coś mu przyszło łatwo i bez problemów, albo, że mu nie zależy na tym o co większość mozolnie walczy, tylko w imię czego ja się pytam? Targowiska próżności i wyimaginowanej ideologii pieniądza?
            • simply_z Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:52
              > Takie porównania rodzą takie właśnie wnioski, że, aby coś osiągnąć trzeba w to
              > włożyć wysiłek, wyrzeczenia i ciężką prace. \
              nie no bez przesady ,iles tam lat czasem trzeba sie uczyc ,zdawac nie najlatwiejsze egzaminy itd.
              dla mnie jest to jednak ciezka praca i wyrzeczenia
              oczywiscie ,ze są osoby ktorym latwiej cos przychodzi ale ja nigdy do takich nie nalezalam niestety
              • krwawa_orlica Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:57
                Yhym, ale nie do tego zmierzam, chodzi o to, że poświęcanie się czemuś (nauce, pracy) jest trendy, że to generalnie jest mile widziane i wymagane od reszty społeczeństwa.

                Wiadomo, każdy kto studiował przyzna, że studia łatwe nie są, ale ja sobie właśnie tą sprawę zamierzam ułatwić, dlatego teraz już idę na prywatną uczelnie, żeby się nie namęczyć.
                Nie mam ambicji na dyrektora, ani korpoludka, więc Oxfrod mi niepotrzebny.
                • simply_z Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:24
                  no i idziesz na jakas ekonomie no nie?
                  no i po co ,popatrz tysiace prywatnych uczelni ,absolwentow setki ,studia nudne ,roboty po tym i tak nie ma ,hmm
                  w im czego?
                  • krwawa_orlica Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:29
                    Na psychologię biznesu tym razem, ale ja w ramach spokojnej i mało stresującej pracy, pragnę w HR pracować, ot przynajmniej trochę będzie mi się podobać moja praca, ergo zrobię sobie dobrze, w imię tego właśnie, żeby jeszcze bardziej uprzyjemnić se życie.

                    Wiem już czym niucha HR i z czym to się je i podoba mi się takie zajęcie.
                    • simply_z Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:31
                      HR wydaje sie chyba najprzyjemniejsze ,moglabym pracowac w ksiegowosci ale lekki rzyg:/
          • samanta5 Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:01
            Ale czego szukasz tutaj jeżeli doskonale znasz siebie i wiesz czego chcesz? Potwierdzenia? Uznania?
            • krwawa_orlica Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:02
              Ja? Zgadzam się z autorką wątku i dodaje parę słów od siebie, bo mam na to aktualnie ochotę.
              • samanta5 Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:06
                Pytałam autorkę wątku.
                • krwawa_orlica Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:08
                  A łok, bo się pode mną podpięłaś.
                • wiarusik Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:09
                  sorry cię samanto, czy w przeciągu kilku ostatnich miesięcy zmieniałaś nick?
            • 2szarozielone Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:35
              A tak pogadać sobie chciałam i się wyzalić, bo mi nerwy puszczają za każdym razem jak za długo przebywam z rodzicami ;) Poszłabym na piwo ze znajomymi, ale już ich w tym miescie za dużo nie zostało - a i na Wielkanoc się rozjechali.
              • samanta5 Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:39
                Dobrze, ze chociaż to Cię z innymi ludźmi łączy, że pogadać sobie lubisz i poużalać się nad sobą :)
          • to.niemozliwe Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:08
            Sa ludzie, ktorzy odnajduja w tym sens zycia.
    • wiarusik UWAGA!!! 24.04.11, 22:26
      moje pytanie poszło na oślą, więc bezpiecznie będzie się spytać tutaj: co się stało z Menką?
      • salma75 Re: UWAGA!!! 24.04.11, 22:27
        A priva pisał do niej? Żyje!
        • wiarusik Re: UWAGA!!! 24.04.11, 22:29
          to jej powiedz że ja też;)
          • salma75 Re: UWAGA!!! 24.04.11, 22:35
            wiarusik napisała:

            > to jej powiedz że ja też;)

            Ale ja do niej privów nie piszę, sam jej powiedz ;)
            • wiarusik Re: UWAGA!!! 24.04.11, 22:37
              to skąd wiesz że żyje?
              podejrzewam że ma mnie za trolla i nie chce ze mną gadać :/
              • simply_z Re: UWAGA!!! 24.04.11, 22:39
                menka zmienila nick
                • wiarusik Re: UWAGA!!! 24.04.11, 22:41
                  nowe ciuszki?;)
                  a jaki to nick?
                  • simply_z Re: UWAGA!!! 24.04.11, 22:43
                    nie wiem ale czytalam na forum ,ze zmienila.
                    • wiarusik Re: UWAGA!!! 24.04.11, 22:47
                      szkoda że nie mam wirtualnych możliwości wyduszania informacji >:P
                    • salma75 Re: UWAGA!!! 24.04.11, 23:20
                      O to lubię, ktoś coś palnął, ktoś podłapał i poszłooo ;).
              • salma75 Re: UWAGA!!! 24.04.11, 22:43
                wiarusik napisała:

                > to skąd wiesz że żyje?

                Z dobrze poinformowanych źródeł :D.

                > podejrzewam że ma mnie za trolla i nie chce ze mną gadać :/

                Na ten temat nic nie wiem, więc się nie wypowiadam.
                Napisz do niej, może da Ci znaka, że żyje.
                • wiarusik Re: UWAGA!!! 24.04.11, 22:46
                  no tak, pochwal się że masz 1szy stopień wtajemniczenia :P
                  • salma75 Re: UWAGA!!! 24.04.11, 23:15
                    wiarusik napisała:

                    > no tak, pochwal się że masz 1szy stopień wtajemniczenia :P

                    A po cholerę mam się chwalić? Gadałam z kimś kto gadała z menią, wiem co robi, wiem, że żyje. Nie mam potrzeby zawracania jej głowy. Ty masz to do niej pisz zamiast na forum się pytać.
                    • wiarusik Re: UWAGA!!! 24.04.11, 23:34
                      ale się wstaw za mną jakby co.
    • berta-death Re: wartości życiowe 24.04.11, 22:53
      > w ogóle to nie może być tak, że życie to same przyjemności. A właściwie dlacze
      > go nie? :/

      Też bym to chciała wiedzieć. Zwłaszcza, że ten cały mit o życiu pełnym poświęceń dla innych to właśnie hedonistyczni egoiści wymyślili, bo niestety tak to już w życiu jest, że żeby ktoś mógł nic nie robić to inni muszą robić wszystko. Zatem trzeba było jakoś te całe rzecze niewolników, chłopów a potem robotników zmotywować do harowania na rzecz elit.
      • 2szarozielone Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:26
        Ja to rozumiem jeszcze w wymiarze "uciekania od problemów". Z racji zyciowych doświadczeń mam trochę alergię na ludzi, którzy mają nadmierną skłonność do cedowania odpowiedzialności na innych. Migania się przed ponoszeniem kosztów i konsekwencji własnych działań. Ale nie wiem dlaczego jestem tak oceniana przez rodzinę tylko z racji tego, że mam w dupie karierę, wartości materialne (powyżej poziomu umozliwiającego mi realizację zainteresowań i bezpieczne życie), nie chcę zakładać rodziny.
        • riki_i Re: wartości życiowe 25.04.11, 00:06
          Żaden facet cię jeszcze tak naprawdę nie wziął za uzdę i masz typowe fiksum dyrdum baby bez przydziału. Z postów na forum dostrzegam ciągłą życiową porażkę i motanie się w jakiś bagienkach typu rockmen alkoholik z genetycznym parciem na wódę i baby.

          To co teraz odbierasz jako smak życia jest stanem przejściowym, bo wszyscy w końcu lądują w pieluchach albo spadają po pijaku z palmy jak Keith Richards, co niestety rzadko kończy się tak niegroźnym stłuczeniem jak u wyżej wymienionego. Nie poczułaś dotąd prawdziwego ciepła i bezpieczeństwa w związku, więc za jego esencję bierzesz fajne imprezki i 'żeby się działo'. Jak tak porzeźbisz jeszcze parę latek to zostaniesz sama, bo w międzyczasie jednych znajomych wywieje do pieluch, a inni boleśnie spadną z palmy i będą nieużywalni. A nawet jak znajdą się jacyś chętni na dawne klimaty, to będą je już traktować OKAZJONALNIE, czyli w najlepszym razie raz na miesiąc. Licznik bije każdemu i to nie będzie miłe! Będziesz się po prostu sama kisić w pustym domu, wypełnionym co jakiś czas chwilowymi facetami (stawiam dolary przeciwko orzechom, że będą to kolejni "koledzy" z pracy, w większości żonaci).

          Ale widzę jasność, bo w pewnym momencie samorzutnie zmieniają się priorytety. Najdalej za 5 lat powinna być już inna rozmowa i mam nadzieję że nie wpadniesz w kanał opisany powyżej. pzdr. riki - cztery dychy z okładem
          • 2szarozielone Re: wartości życiowe 25.04.11, 00:19
            Jestem kochana, spełniona i zakochana po uszy w facecie o wartościach takich, jak moje... Jak sądzę - tak już zostanie ;)
            • riki_i Re: wartości życiowe 25.04.11, 01:16
              No jeśli to takie właśnie wartości was spajają, to związek będzie krótki. Kolorowy zawrót głowy słabo się realizuje ciągle z tą samą panienką, wiem coś o tym.
        • berta-death Re: wartości życiowe 25.04.11, 01:10
          To są dwie różne sytuacje, zwalanie na innych odpowiedzialności za własne życie i nie danie sobie zwalić na głowę odpowiedzialności za innych. Czym innym jest wyzyskiwanie kogoś, żeby samemu mieć wygodnie i nic nie robić a czym innym jest nie wchodzenie w sytuacje, kiedy samemu by się musiało w imię jakiś idei, zakasać rękawy i poświęcać się.
          Dlatego ja nie widzę nic złego w nieposiadaniu rodziny i prowadzeniu życia z dnia na dzień. Ważne tylko, żeby jednak mieć jakieś zabezpieczenie na wypadek jakiś zdarzeń losowych czy starości, kiedy na człowieka spadną nieprzewidziane wydatki albo nie będzie miał sił i zdrowia, żeby sobie zarobić na bieżące wydatki.
    • zeberdee24 Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:26
      Moim zdaniem cały świat uległ obłędowi nieskończonego wzrostu konsumpcji, i ten obłęd jest sterowany przez duże i silne firmy, które bardzo dużo zarabiają na tym że ludzie kupują na kredyt rzeczy których nie potrzebują. Idealny konsument to taki który właśnie ślepo podąża ścieżką korzystną dla wielkich korporacji - bez przerwy jest zadłużony, ciągle kupuje nowe ubrania, nowe samochody, kupuje niezdrowe i drogie produkty żywnościowe które i tak często wyrzuca, zagraca swój dom coraz to nowymi gadżetami, płaci za bezwartościowe komercyjne treści rozrywkowe i przede wszystkim bardzo dużo pracuje po to żeby wszystkie te wmówione mu przez speców od reklamy potrzeby zaspokoić, cały swój potencjał intelektualny poświęca na opanowanie i doskonalenie umiejętności potrzebnych do pracy. Każdy kto się nie podporządkuje jest traktowany przez propagandę jako co najmniej ktoś niemodny, a w skrajnych przypadkach bywa okrzyknięty leserem i nieudacznikiem.
      • wiarusik Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:30
        swój duch!
        wstąp do Strzelców Ludowych lub Kosynierów Pancernych PRS.
      • rzeka.chaosu Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:42
        Problem polega na tym, że jeśli ta machina stanie to będzie… nic nie będzie. Krach, bum, jak Afryka, chatki z krowiej kupy. ;P

        A tak na poważnie: taki kupowanie byle czego oby tylko mieć to chyba domena osób, które może z pokolenie wcześniej wyszły z biedy. Przyjrzyj się tym bogatszym rodzinom: niektórzy nawet warzyw w zwykłym sklepie nie kupią, nie tylko o tej porze, ale wcale, bo chemia. Nie mają TV, dzieci zamiast kolekcji gier mają książki, płyty. Zamiast spedzac dzien w galerii handlowej wola pojechać na wieś/do Londka ;P na zwiady albo iść do galerii sztuki, na jakiś wykład, na rower. I to nie jest jakaś malutka grupa. Łączy ich na ogół to, ze mieli kasę już wcześniej, a nie dopiero od niedawna (jedno pokolenie wstecz, a zupelnie inna kultura wydawania pieniedzy i zycia w ogole). Oczywiscie nie wszyscy, itp, itd.

        Czyli może jest nadzieja.
        • simply_z Re: wartości życiowe 24.04.11, 23:50
          zalezy ,moi rodzice zyli i zyją raczej skromnie ale nie skąpilismy na wiele rzeczy.
          z kolei moja znajoma pochodza z rodziny o podobnym statucie materialnym od dziecka byla nauczona zaciskania pasa az do przesady.
          obecnie zarabia niezle ale nawyki z dziecinstwa pozostaly- do kina nie pojdzie bo 18 zl na bilet to dla nie za duzo ,na weekend nie pojedzie ,bo nie bedzie placic 5 dych za kwaterę ,jak warzywa to te najtansze ,lekko nadpsute ,na obiadach tez oszczedza etc.
          kwestia podejscia ,
      • berta-death Re: wartości życiowe 25.04.11, 01:14
        Wszystko pięknie ładnie dopóki nie dojdzie do sytuacji, że coś z czego sam żyjesz, nie zostanie zakwalifikowane jako zbytek, którego nie warto od ciebie kupować. Albo to tej kategorii zostaną zakwalifikowane produkty i usługi, z których żyją twoi klienci, przez co nie będzie ich więcej stać na korzystanie z produktów i usług twojej pracy. Konsumpcjonizm nie jest zły, bo nakręca ekonomię. Jak jest popyt, jest też i podaż. Jest podaż, są miejsca pracy.
      • organza26 Re: wartości życiowe 25.04.11, 01:36
        No, Ty to zawsze jak coś powiesz to tylko obiema rękami i nogami podpisać się można:)
    • malamelania Re: wartości życiowe 25.04.11, 00:21
      >Jako, że Święta, to i nadmiar kontaktów z rodziną.

      A po kiego?

      >Bo jestem związana z moimi przyjaciółmi i uważam to za bardzo ważną wartość w moim życiu, że mam wokół siebie nadzwyczaj dużo bliskich, ciekawych, wartościowych ludzi, którzy są czymś w rodzaju drugiej rodziny.(..) Sa dla mnie ważniejsi.

      To dlaczego z nimi nie spędzasz świąt?

      >Poszłabym na piwo ze znajomymi, ale już ich w tym miescie za dużo nie zostało - a i na Wielkanoc się rozjechali.

      No pacz pani....może Ty nie jestes dla nich wazniejsza?
      Jakoś mało spójna ta Twoja filozofia życiowa i hierarchia ważności.
      • 2szarozielone Re: wartości życiowe 25.04.11, 00:27
        Przeciez rodzina też jest dla mnie bardzo ważna. Mam bliski kontakt z matką, z ojcem, z bratem i jego dziewczyna, z kuzynostwem. Mieszkam w innym mieście, więc się rzadko z nimi widuję - i święta są ku temu okazja. Choć fakt - parę dni z rodzicami bywa męczące ;) Przez to, że są dla mnie znaczący - ich opinia mnie uwiera i nie jestem w stanie jej mieć całkowicie w dupie. Takie to naprawde dziwne i niepojęte? Dodatkowo - zawsze się zastanawiam, jak to się stało, że wychowana w takiej, a nie innej rodzinie, z tak bliskim kontaktem emocjonalnym z rodzicami - jestem tak zupełnie inna od mojej mamy (do ojca bardziej podobna, co mnie z innych względów niepokoi).
        • malamelania Re: wartości życiowe 25.04.11, 00:42
          No to zrozum, że oni martwią się o Ciebie, dlatego atakują.
          Pewnie uważają, że Twoja postawa w ogólnym rozrachunku przyniesie Ci więcej złego niż dobrego. Nie można wykluczyć, że mają rację. A może jej nie mają, ale boją się Twojego scenariusza, bo nikt z rodziny przed Tobą go nie sprawdził :)))
    • puszysta_gimnazjalistka Re: wartości życiowe 25.04.11, 08:04
      Jeżeli ktoś oceniając twoje świadome wybory mówi, że jesteś niedojrzałą egoistką to znaczy, że ci strasznie zazdrości :)
      • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 08:16
        Niekoniecznie.
    • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 08:11
      A czy myślisz, że przy następnej okazji udałoby ci się nie wdawać w dyskusje na ten temat? Może spróbuj jakoś ucinać takie rozmowy? Bo inaczej stawiasz się w pozycji defensywnej. A nie musisz przecież się tłumaczyć z własnych wyborów życiowych.
    • sid-the-sloth Re: wartości życiowe 25.04.11, 08:46
      Zmienić temat, asertywnie uciąć "nie Twoja sprawa" lub słuchać jednym uchem, a wypuszczać drugim. No ale wtedy nie można by się ponapawać, jakim to jest się "alternatywnym".:)
      • raohszana Re: wartości życiowe 25.04.11, 09:15
        sid-the-sloth napisała:

        > Zmienić temat, asertywnie uciąć "nie Twoja sprawa" lub słuchać jednym uchem, a
        > wypuszczać drugim. No ale wtedy nie można by się ponapawać, jakim to jest się "
        > alternatywnym".:)
        *
        Ładnie ujęte :]
    • six_a Re: wartości życiowe 25.04.11, 09:03
      >Czuję się traktowana jak wariatka :/
      czyli cosik nie za mocna ta twoja indywidualna droga?;)

      > Bo j estem związana z moimi przyjaciółmi i uważam to za bardzo ważną wartość w moim
      > życiu, że mam wokół siebie nadzwyczaj dużo bliskich, ciekawych, wartościowych l
      > udzi, którzy są czymś w rodzaju drugiej rodziny.
      to jest bardzo złudne poczucie więzi, zobaczysz za parę lat. nawet jeśli nie pozakładają rodzin i nie będą mieli dzieci, to popadną w inne ograniczenia - intensywne hobby, praca, choroba, zobowiązania rodzinne typu chora matka itp.

      w każdym razie tęsknoty typu: poszłabym na piwo, ale nie mam z kim, to jakieś góra studenckie klimaty i dość komicznie wyglądają w zestawieniu z "wartościami życiowymi"

      > a w ogóle to nie może być tak, że życie to same przyjemności. A właściwie dlacze
      > go nie? :/
      bo życie nie składa się z samych przyjemności. nie byłaś nigdy chora? nic cię nie bolało? nie zdechł ci chomik? nie umarła babcia? co jest w tym przyjemnego? żeby wiedzieć, co jest przyjemne, musisz mieć dla kontrastu nieprzyjemne. można też omijać nieprzyjemne i nie myśleć o nim w ogóle, ale to nie jest ani samoświadomość, ani wybór, tylko pospolity cykor;)
      • to.niemozliwe Re: wartości życiowe 25.04.11, 10:05
        Bledem jest zakladanie, ze tak, jak jest teraz bedzie juz zawsze. Ale niektorym trudno w to uwierzyc.
        • princess_yo_yo Re: wartości życiowe 25.04.11, 11:01
          bledem jest tez zakladanie ze wie sie lepiej jak powinni zyc inni albo ze istnieje uniwersalny sposob na zycie. niby oczywistosc a tak trudna do przyswojenia dla wielu ludzi.
      • kochanic.a.francuza Re: wartości życiowe 25.04.11, 10:19
        nie byłaś nigdy chora? nic cię nie bolało? nie zdechł ci chomik? nie umarła babcia? co jest w tym przyjemnego? żeby wiedzieć, co jest przyjemne, musisz mieć dla kontrastu nieprzyjemne. można też omijać nieprzyjemne i nie myśleć o nim w ogóle, ale to nie jest ani samoświadomość, ani wybór, tylko pospolity cykor;)

        Ucieczka od konsumpcjonizmu tez nie jest latwa. Cykorzenie, dla mnie, jest jeszcze mniej przyjemne. Dlatego juz mi sie przejadly glosy watpiocych w stylu Zeberde24, choc byly, przyznam, odkrywcze. Kilka lat temu.

      • 2szarozielone Re: wartości życiowe 25.04.11, 11:52
        Taaa, umarło mi kilka bliskich osób, znajomi zmagają się z rakiem, ukochany facet jest powaznie i nieuleczalnie chory i ma pare innych problemów zdrowotnych, ojciec dwa razy próbował się zabić, sama mam nieuleczalną i pogłębiającą się chorobę skóry. Umiem sobie z tym jakoś radzić (mam nadzieję ze tych kilka intymnych faktów ucieszyło tych zmartwionych moim uwielbieniem przyjemności w życiu). W dodatku w moim otoczeniu ludzie z problemami uderzają właśnie do mnie - bo umiem pomóc i zrozumieć. Właśnie dlatego nie bardzo rozumiem, dlaczego to, że poza tym, że widzę ciemne strony życia, lubię się też bawić, unikam niepotrzebnych stresów i nie bawi mnie nowy samochód w garazu okupiony nadgodzinami - jestem niby tą, co nic nie wie o życiu :/

        Nie mam tesknot typu "poszłabym na piwo, ale nie mam z kim". Nie bardzo wiem, skąd taki pomysł ;) Wartością zyciowa jest dla mnie np. bliski kontakt z ludźmi, miejsce i czas na rozwój swoich zainteresowań i pasji (tych, które już są i tych, które mam zamiar rozpocząć), kontakt z muzyka i literaturą. buduję swoje życie tak, żeby móc się realizować w tym, co mnie uszczęśliwia, a nie jest to akurat ani prestiżowa praca, ani dom z basenem, ani dzieci. Ale czasem jest mi przykro, że choć staram się być dobrą córką i mam bliski kontakt z mamą, zupełnie nie widze w jej oczach zrozumienia, a raczej żal albo pretensje. Owszem, mogę z nią nie dyskutować i nie "napawać się swoją alternatywnością", ale jakoś tak się złożyło, że mama to dla mnie bliska osoba i i jest mi przykro, ze jest jak jest. mimo, że nie jestem jakoś strasznie alternatywna. Chcę po prostu robić w życiu jak najwiecej rzeczy, które mi sprawiają przyjemność.

        Trochę mnie dziwi w ogóle, także tutaj, że takie podejście jest odbierane, jako "imprezy i wyjścia na piwo" mieszane błednie z "wartościami życiowymi". Naprawdę, przyjemność to dla mnie miliony rzeczy oprócz piwa. I mam takie lekkie skrzywienie zawodowe, że zastanawiam się dlaczego odbiór jest taki, jaki jest. JAkie wartości i jakie życiowe cele sa powszechnie uznawane za te słuszne i nie podlegające dyskusji. Bo jakieś są - skoro ja obrywam po głowie, a są ludzie których się nikt nijak nie czepia.
        • six_a Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:07
          jestem
          > niby tą, co nic nie wie o życiu :/
          no, to widocznie kreujesz się na sierotę i dzieciątko, inaczej tego nie umiem wytłumaczyć. masz 26 lat, a czujesz się stłamszona radami rodzinnymi? no trochę za duża już jesteś na coś takiego. pieprznij przemowę przy stole, żeby zaczęli cię traktować w końcu jak dorosłą, jeśli tradycyjne środki nie pomagają;)

          >Nie bardzo wiem, s
          > kąd taki pomysł ;)
          a nie napisałaś o tym w wyjściowym? że zamiast siedzieć z rodziną, miałabyś ochotę skoczyć na piwko ze znajomymi? szczerze, to nie wiem, czym się różni pojadanie i popijanie z przyjaciółmi a z rodziną, która pono bardzo bliska i droga sercu jest;)

          Chcę po prostu robić w ż
          > yciu jak najwiecej rzeczy, które mi sprawiają przyjemność.
          to rób i się nie tłumacz. jeśli matka jest ci faktycznie bliska, to powinna w końcu zrozumieć. tylko że moim skromnym, nie zauważasz, że rodzice mogą zupełnie inne wrażenie z prowadzonego przez Ciebie życia, stąd się biorą te porady i ogólna troska. niekoniecznie musi to być kwestia nierozumienia, tylko większych doświadczeń, zgodzisz się chyba, że trochę więcej w życiu widzieli niż Ty?

          >Naprawdę, przyjemność to dla mnie miliony rzeczy oprócz piwa.
          i myślisz, że rodzice to samobiczujące się świry, którzy nie chcą mieć w życiu przyjemności? a ty jedyna wiesz, co to przyjemność?;)

          > I mam takie lekkie skrzywienie zawodowe, że zastanawiam się dlaczego odbiór jest taki, jaki jest.
          odbiór jest zawsze taki, jaki sama stwarzasz. niestetyż;) dlatego myślę, że robisz sobie kiepski lub co najmniej niespójny PR.
          • 2szarozielone Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:22
            No dorwałam się z nudów do komputera jak już ma ukochana rodzina zwyczajnie poszła spać ;) Spędziłam z nimi tyle czasu ile się dało, co ja poradze, że ja jestem nocnym markiem, a oni nie.

            Moja mama jest trochę taki samobiczujacym się świrem, niestety. I na powielanie jej życiowych wyborów nie mam najmniejszej ochoty, dlatego też z jej zycia wyciągnęłam własne wnioski (niekoniecznie spójne z jej życiową filozofią). Sama w życiu dużo widziałam i przezyłam, także dzięki moim rodzicom... Może w tym problem - sa mi bliscy i ich uznanie jest dla mnie ważne i ciężko mi to olać. A jednocześnie sama nie chcę żyć jak moi rodzice. Bo widzę, że oni są nieszczęśliwi.

            no i może to tyle na ten temat rzeczywiście... To nie jest problem do rozwiązania. Tylko co najwyżej do obejścia.
    • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 10:39
      Już miałem wysmarowaną odpowiedź na wszystkie twoje argumenty, inteligentnie rozprawiając się z każdym z osobna, ale...
      Powiem ci, co sam widzę. Można przez wiele lat udawać, że czas nie upływa, że jest się wciąż tą samą osobą itd. Tylko udawać. Mam koleżankę, w moim +/- wieku, z tyłu liceum... Jej życiowy dorobek to satysfakcja w pracy, nagrody, uściski dłoni, żonaty facet od wielu lat ten sam. Ja jej nie zazdroszczę.

      Czy chcesz, czy nie chcesz, czas upływa. Dla mnie pięćdziesięcioletni punkowiec nie jest wcale śmieszny - jest żałosny. Rób ze swoim życiem, co chcesz, mi to obojętne. Najwyraźniej twojej mamie obojętne to nie jest. Może nawet ma wyrzuty sumienia, że pilnowała byś odrabiała lekcje, a nie przekazała ci jak żyć?
      • simply_z Re: wartości życiowe 25.04.11, 10:48
        szara jest jeszcze mloda ,nie wiadomo czy za pare lat nie zmieni swoich priotytetow.
        natomiast z rodzicami tez roznie bywa ,na pewno zalezy im na szczesciu dzieci ale szybkie hajtanie sie w wieku 20 lat i obyspanie sie dzieciakami nie zawsze przeciez gwarantuje szczescie?
        • jael53 Re: wartości życiowe 25.04.11, 11:23
          Napotkałam gdzieś fajną sygnaturkę: "Podrap altruistę, a zobaczysz, jak krwawi hipokryta".
          Nie dam głowy za nic, także za pewność, że (większość) rodziców pragnie szczęścia swoich dzieci. Gdyby tak było, to (większość) akceptowałaby też, że - tak, jak żyją - są szczęśliwe. A z tym właśnie jest problem.
          • simply_z Re: wartości życiowe 25.04.11, 11:30
            naprawde...?
            no nie wiem czy bylabym np taka szczesliwa majac syna hippisa ,popalajacego trawe i wiecznie bezrobotnego.
      • 2szarozielone Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:00
        Ale czy ja mówię, że chcę byc 50-letnim punkowcem? Ja nawet nie umiem na niczym grać (w sumie to by mnie do grania punk rocka kwalifikowało ;) ).

        "satysfakcja w pracy, nagrody, uściski dłoni, żonaty facet od wielu lat ten sam".

        Mam nadzieję w wieku lat 50 miec wciąż tego samego, mojego obecnego faceta. Zupełnie nieżonatego ;) I mam nadzieję doświadczyć z nim wielu fajnych rzeczy. Mam nadzieję mieć satysfakcję z pracy (niekoniecznie z dyplomu na ścianie). Mam nadzieję nie mieć dzieci. Mam nadzieję umieć, wiedzieć i potrafić w tym wieku wieeele rzeczy, których jeszcze w tej chwili nie umiem. Ale chcę się rozwinąć, bo mi to sprawia mase satysfakcji. Nie wiem - czyni mnie to punk-rockowcem? I czyni żałosną - z powodu zmarszczek na twarzy? Czy z jakiego powodu?
        • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:24
          > Mam nadzieję w wieku lat 50 miec (...) faceta.
          > I mam nadzieję doświadczyć z nim wielu fajnych rzeczy. Mam
          > nadzieję mieć satysfakcję z pracy. Mam na
          > dzieję nie mieć dzieci. Mam nadzieję umieć, wiedzieć i potrafić w tym wieku wie
          > eele rzeczy, których jeszcze w tej chwili nie umiem. Ale chcę się rozwinąć

          Ten plan życiowy i wizja rozwoju osobistego pasuje raczej do nastolatki, do dziecka.


          > Nie wiem - czyni mnie to punk-rockowcem? I czyni żałosną - z powodu zmarszczek
          > na twarzy? Czy z jakiego powodu?

          Z powodu nastolatki zamkniętej w ciele pięćdziesięciolatki. Zostaliśmy tak stworzeni, że najpierw się rodzimy i dorastamy, potem działamy i tworzymy, a potem cieszymy się naszym dorobkiem i syci dni umieramy. Tego dziecięce nadzieje nie przełamują.

          Żałosna poczujesz się, kiedy zobaczysz, że twoi rówieśnicy kochają i są kochani, żyją szczęśliwi w dostatku, widzą jak wzrastają ich dzieci i z radością pokazują im świat. Ty zaś będziesz miała całą półkę slajdów ze swojego "barwnego życia" i będziesz je sobie sama wyświetlać na rzutniku. Pożałowania godne jest zmarnowane życie. Czy aby na pewno powinnaś dowiadywać się tego od obcego faceta z Internetu?
          • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:27
            Ty za to masz monopol na mądrość życiową, jak widzę.
            • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:47
              > Ty za to masz monopol na mądrość życiową, jak widzę.

              Popełniałem błędy, ponosiłem porażki, nawet sam siebie oszukiwałem, ale to nie znaczy, że mam kogokolwiek zachęcać by też się oszukiwał.
              • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:52
                A skąd ty wiesz, że Szara się oszukuje? Poza tym to jej prawo popełniać błędy. Każdy bez wyjątku je popełnia.
                Twoja postawa jest zwyczajnie arogancka, piszesz tak, jakbyś zjadł wszystkie rozumy. A tymczasem człowiek uczy się całe życie, ciebie pewnie też nieraz jeszcze to i owo zaskoczy. I okaże się, że na pewne okoliczności jesteś absolutnie nieprzygotowany.
              • zloty.strzal Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:09
                > Popełniałem błędy, ponosiłem porażki, nawet sam siebie oszukiwałem, ale to nie
                > znaczy, że mam kogokolwiek zachęcać by też się oszukiwał.

                O kurde, to ty jesteś facetem?
                • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:17
                  > > Popełniałem błędy

                  > O kurde, to ty jesteś facetem?

                  A co w tym dziwnego?
                  Dla Polaków Gobi to "ta pustynia", ale dla tambylców to "ten" - tak słyszałem na Discovery.
                  • zloty.strzal Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:22
                    Bo wcześniej nie zauważyłam żadnych twoich postów, w których coś w rodzaju męskim pisałeś i byłam przekonana, że jesteś babą:]
                • zmruzyslaw Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:28
                  zloty.strzal napisała:

                  > O kurde, to ty jesteś facetem?

                  Złoty strzał to bardziej męsko się kojarzy. Tylko mówię ;)
          • kobieta_z_polnocy Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:40
            Nie, gobi, to nie jest żałosne, jeżeli jest wynikiem świadomie obranej decyzji wieki temu, która taką ewentualność brała pod uwagę.

            Żałosne może się stać dopiero wtedy, kiedy przyjdzie "znienacka" i ku zdziwieniu autorki. Jak pisałam poniżej: wszystko ma swoją cenę i trzeba być tego świadomym. Nie wiem jak jest do końca w przypadku szarozielonej, ale w tym wątku rzeczywiście brzmi nieco dziecinnie. Być może wynika to jednak z pozycji obronnej wobec - słusznych bądź nie - uwag otoczenia.
            • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:52
              > Żałosne może się stać dopiero wtedy, kiedy przyjdzie "znienacka"
              > i ku zdziwieniu autorki. Jak pisałam poniżej: wszystko ma swoją cenę
              > i trzeba być tego świadomym.

              Masz rację. Trzeba wiedzieć, że nawet brak decyzji jest decyzją. Jak sobie pościeliłem, tak się teraz wysypiam.
            • sid-the-sloth Re: wartości życiowe 25.04.11, 20:57
              > Nie wiem jak jest do końca w przypadku szarozielonej, ale w tym wątku rzeczywiście brzmi nieco dziecinnie.

              Prawie za każdym razem, kiedy czytam Szarozieloną, to mam wrażenie, że to nastolatka w wieku licealnym pisze, a to jest kobieta w moim wieku. I to chyba ni jest komplement.:)
          • simply_z Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:26

            >
            > Żałosna poczujesz się, kiedy zobaczysz, że twoi rówieśnicy kochają i są kochani
            > , żyją szczęśliwi w dostatku, widzą jak wzrastają ich dzieci i z radością pokaz
            > ują im świat. Ty zaś będziesz miała całą półkę slajdów ze swojego "barwnego życ
            > ia" i będziesz je sobie sama wyświetlać na rzutniku. Po
            masz jakas dziwna wizje rodem z amerykanskich filmow familijnych ,wszysyc zyja w dostatku tak?
            a co z ludzmi ,ktorzy z jakis powodow nie moga miec dzieci..? uwazasz ,Ze ich zycie jest zalosne i niczego niewarte..?
            smutne ,bardzo smutne byc tak ograniczonym
          • mumia_ramzesa Re: wartości życiowe 25.04.11, 16:15
            gobi05 napisał:

            > Zostaliśmy tak stworzeni, że najpierw się rodzimy i dorastamy, potem działamy i tworzymy,
            > a potem cieszymy się naszym dorobkiem i syci dni umieramy.

            Dorobkiem w postaci czego? Dzieci? Bo zgodzmy sie, ze dorobek zawodowy to wiekszosc ludzi ma zaden, pracuje zeby miec za co zyc. To jest to niepomierne szczescie i cel zyciowy?

            > Żałosna poczujesz się, kiedy zobaczysz, że twoi rówieśnicy kochają i są kochani,
            > żyją szczęśliwi w dostatku, widzą jak wzrastają ich dzieci i z radością pokazują im świat.
            > Pożałowania godne jest zmarnowane życie.

            O, przyszedl zmiennik i nawraca. :-D
            Ach, jaka sielanka! Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ale wiekszosc ludzi w Polsce raczej w dostatku nie zyje, a ci ktorzy zyja nie maja sily sie z tego cieszyc, ani czasu zeby pokazywac dzieciom cokolwiek, bo zapierniczaja po 10-12 h/dobe.
            Oczywiscie wszyscy, ktorzy zalozyli rodziny kochają i są kochani i zawsze im swieci slonce.
      • riki_i Re: wartości życiowe 25.04.11, 15:46
        gobi05 napisał:

        > Dla mnie pięćdziesięcioletni punkowiec nie jest wcale śmieszny - jest żałosny.

        Jeszcze bardziej żałosny jest były punkowiec, który przepoczwarzył się w yuppie. Był taki u mnie na osiedlu. Przestał poznawać na ulicy dawnych znajomych, w odwecie jego koledzy ze szkoły dziurawili mu opony w porszaku. W końcu się wyniósł do apartamentowca. Nie spotkałem nikogo, kto nie wyraziłby się o nim inaczej niż "gnida", "qrwa" czy "menda".
        • bcde Re: wartości życiowe 27.04.11, 04:04
          Mając na uwadze ich reakcję, tj. odwet, to miał wcześniej rację, że przestał ich poznawać na ulicy.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: wartości życiowe 25.04.11, 11:49
      Ja myślę że rodzina "chce dobrze", bo z dystansu doświadczenia wiedzą że satysfakcję w życiu, oprócz przyjemności dają osiągnięcia. I to takie w które trochę pracy włożyliśmy. Także życie na luzie o ile fajne, z czasem może zrobić się nudne i mało satysfakcjonujące, nie ważne ile nowych atrakcji się znajdzie.

      Ale do tego momentu zostało ci jeszcze sporo czasu :D
      • soulshunter2 Re: wartości życiowe 25.04.11, 11:58
        > Ale do tego momentu zostało ci jeszcze sporo czasu :D
        graf, nie masz czasem wrazenia ze przeciez dopiero jakby przedwczoraj byl Sylwester 2010/2011? Nie wiem co sie dzieje, ale ostatnimi czasy zycie tak zapie..., ze ani sie obejzysz a juz bedziesz emerytem. Sam sie wtedy zdziwisz kiedy to przelecialo.
        A "mloda szarozielona" obserwuje z ciekawoscia entomologa, przyznajac racje riki_i oraz gobi 05 w tym watku.
      • kobieta_z_polnocy Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:05
        Też mi się tak wydaje.

        Autorka jest jeszcze młoda, choć wydaje jej się inaczej ;) W tym wieku często jest się jeszcze takim "niewiadomoco" (bez złośliwości): już nie dziecko, jeszcze nie do końca dorosły z całym bagażem "dorosłego" życia: rodzina, stała praca, itd. Jest jeszcze czas na odsuwanie w nieokreśloną przyszłość "ważnych życiowych decyzji": o kierunku rozwoju zawodowego, o hipotetycznych dzieciach, o tym gdzie zamieszkać i za ile. Jest jeszcze czas, więc się człowiek bawi, próbuje tego i owego.

        I dobrze, nie ma w tym nic złego. Natomiast bardzo aroganckim jest zarzucanie innym materializmu, zawiści i cierpiętnictwa na podstawie tego co mówią. Jak napisano powyżej: niektórzy odkryli, że właśnie zadowolenie z osiągnięcia czegoś i z pracowitości (jakkolwiek rozumianej) daje - w pewnym okresie - dużo satysfakcji.

        Podsumowując: ciesz się tym okresem w życiu i brakiem presji czasu, ale postaraj się być bardziej otwartą nie tylko na to JAK ludzie mówią, ale również na to CO starają się tobie przekazać. Może wypływa to z czysto rodzinnego lęku o ciebie i o twoją przyszłość? Lęków być może bezpodstawnych, ale chyba naturalnych, prawda? Mniej arogancji i agresji życzę.
      • 2szarozielone Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:16
        Tylko widzisz, ja to świetnie wiem. Dlatego chcę się wielu rzeczy nauczyć. Chcę napisać powieść. Chcę wydać tomik z kolegą muzykiem. Chcę nauczyć się latać na paralotni. Chcę się nauczyć grać na bębnach. Chcę być dobrą brydżystką. Mam zarysowany bardzo fajny projekt artystyczny z moich chłopakiem. Mam w planach kilka podróży. szukam teraz nowej, satysfakcjonującej pracy. To jakiś tam ułamek planów, z których każdy daje mi fajnego kopa, dużo przyjemności, wymaga sporego nakładu pracy. Tyle tylko, ze to nie są osiągnięcia w stylu "awans w korporacji". Ani "kolejne dziecko". Ani "czerwony sportowy samochód" ;)

        A tak zupełnie szczerze - jak patrzę właśnie na te osoby z mojej rodziny, które moje podejście do życia krytykują - to nie sądzę, żeby ich zycie-nie-na-luzie było jakoś szczególnie satysfakcjonujące i pasjonujące. I zeby poświęcenie się karierze/rodzinie było jakimś magicznym lekarstwem na przychodzące w pewnym wieku wątpliwości odnośnie sensu życia. Chyba, ze ktoś oprócz tego zwróci jeszcze uwagę na to, żeby zadbać o samego siebie, swoje zainteresowania, bodźce do rozwoju, radość po godzinach. Bo ja nie neguję tego, ze np. posiadanie dzieci to jest fajny plan i naturalne marzenie wielu ludzi i im tego z całego serca życzę. Tylko że to akurat nie mój plan i nie moja potrzeba.
        • kobieta_z_polnocy Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:36
          Wszystko ładnie, ale to wszystko na razie brzmi jak zabawy "po godzinach". Czy może się mylę? Oczywiście są to plany bardzo ciekawe, ale również okupione dużą ceną (no chyba że o finanse nie musisz się martwić na kolejne dziesięć lat chociażby).

          Masz rację, bardziej uporządkowane życie nie przynosi automatycznie maksimum satysfakcji. Ale twoja droga również będzie miała swoje konsekwencje. I o to się właśnie pewnie twojej drobnomieszczańskiej rodzinie rozchodzi. Łatwiej im przełknąć nudne acz stabilne życie niż szaleństwo i niepewność jutra. Przecież to naturalne. Tak trudno ci to zrozumieć?

          I żeby nie było, że jestem gołosłowna. Sama mam względnie nieustabilizowaną sytuację rodzinno-finansową, przynajmniej na standardy moich bliskich i litanii utyskiwań, rad i "otwierania oczu" wciąż nie ma końca, a jestem nieco starsza od ciebie. Wiem jednak, skąd się to bierze i z czasem nauczyłam się reagować na nie mniej agresywnie (a przynajmniej się staram).

          Na koniec: nie da się nie zauważyć, że kiedy piszesz o swoim życiu to brzmisz albo naiwnie albo fałszywie ;) Nie da się ot tak żyć satysfakcjonująco i przyjemnie. Zawsze są albo mniej przyjemne konsekwencje do poniesienia, albo coś co nie do końca wpisuję się w twoją wizję życia. Jeżeli tak samo brzmisz na spotkaniach rodzinnych, ludzie odbierają cię albo za przerażająco naiwną albo za zbyt arogancką?
          • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:44
            Piszesz tak, jakby Szara była nastolatką z głową napchaną jakimiś nierealnymi marzeniami. A tymczasem jest to dorosła kobieta, która, jak rozumiem, nie ma zamiaru żyć jak niebieski ptak, tylko pracować. Tyle że może nie w korporacji. O nieprzyjemnych konsekwencjach swoich wyborów życiowych wie chyba każda w miarę dojrzała osoba. Podobnie jak o tym, że życie nie jest usłane różami.
            Ja rozumiem plan Szarej w ten sposób, że nie chce żyć w opozycji to życia swojej rodziny, a jedynie przenieść niektóre akcenty, trochę przetasować priorytety - i to jej prawo. Nie oznacza to jednak automatycznie, że jest niedojrzała czy nierozgarnięta.
            • kobieta_z_polnocy Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:50
              A nie jest? ;)

              Na razie napisała tyle, że mnóstwo pomysłów na fascynujące przedsięwzięcia. I tyle. Tyle że na razie ciężko wywnioskować z opisu, czy rzeczywiście jest z gatunku wizjonerów, czy też wiecznych gawędziarzy.

              A tak w ogóle to zaczęliśmy dyskutować o reakcji jej najbliższego otoczenia na jej wybory życiowe. I chciałam jej zwrócić uwagę, że 1) powinna postarać się zrozumieć skąd płyną ich niezdarne uwagi, 2) każda decyzja musi mieć swoje konsekwencje.

              Co do punktu drugiego, to właśnie tu jest najwięcej wątpliwości. Bo na razie to co nam opisała brzmi bardzo ciekawie, ale też wciąż na tyle ogólnie, że brzmi trochę jak zabawa. Nie da się, po prostu nie da, żyć tylko satysfakcjonującą pracą i przyjemnościami w rodzaju szlifowania brydża. Zawsze coś będzie zgrzytało. I to tym autorka ani się nie zająknęła. Nie można bronić się przed "jedną słuszną racją większości" udając, że wszystko u nas jest po prostu fantastycznie, bo to w oczywisty sposób nie zostanie wzięte na poważnie. I tak się właśnie dzieje: rodzina nie bierze jej na poważnie, bo najwyraźniej brzmi właśnie jak nastoletnie dziewczę.

              Podobnie jest z satysfakcjonującą pracą. Jasne, dla każdego coś innego, ale jakby wyciągnąć średnią z marzeń ludzi to okazałoby się, że mielibyśmy w większości pisarzy, artystów grafików i drobnych handlarzy ceramiką... Oczywiście, dążyć do jak najbardziej idealnej sytuacji jak najbardziej można i warto, ale należy zdawać sobie sprawę, że wypowiadanie formułek o satysfakcji w pracy może brzmieć trochę niepoważnie, zważywszy na to że marzenia i rzeczywistość to zazwyczaj dwa różne światy.

              Podsumowując: dziewczyna jak najbardziej powinna podążać wybraną przez siebie ścieżką, ale musi zaakceptować, że jedną z konsekwencji takiego wyboru będzie właśnie narażenie na tego typu komentarze i brak akceptacji. Ty twierdzisz, że ona konsekwencji jest świadoma. Ten wątek zdaje się właśnie temu przeczyć :)
              • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:55
                > Co do punktu drugiego, to właśnie tu jest najwięcej wątpliwości. Bo na razie t
                > o co nam opisała brzmi bardzo ciekawie, ale też wciąż na tyle ogólnie, że brzmi
                > trochę jak zabawa. Nie da się, po prostu nie da, żyć tylko satysfakcjonującą p
                > racą i przyjemnościami w rodzaju szlifowania brydża.

                Ale dlaczego NIE? o_O
                Nie można pracować, a po pracy oddawać się przyjemnościom i pasjom?



                Zawsze coś będzie zgrzytał
                > o. I to tym autorka ani się nie zająknęła. Nie można bronić się przed "jedną sł
                > uszną racją większości" udając, że wszystko u nas jest po prostu fantastycznie,
                > bo to w oczywisty sposób nie zostanie wzięte na poważnie. I tak się właśnie dz
                > ieje: rodzina nie bierze jej na poważnie, bo najwyraźniej brzmi właśnie jak nas
                > toletnie dziewczę.

                Albo oni mają na tyle ciasne horyzonty, że nie mieści im się w głowie inny pomysł na życie oprócz ich własnego. Albo zakładają, że to, co sprawdziło się u nich, na sto procent będzie z powodzeniem funkcjonowało u innych.



                > Podobnie jest z satysfakcjonującą pracą. Jasne, dla każdego coś innego, ale jak
                > by wyciągnąć średnią z marzeń ludzi to okazałoby się, że mielibyśmy w większośc
                > i pisarzy, artystów grafików i drobnych handlarzy ceramiką...

                Ja mam wręcz odwrotne wrażenie - że większość marzy przede wszystkim o sporych pieniądzach i karierze. Kobiety dodatkowo o dzieciach.


                > Podsumowując: dziewczyna jak najbardziej powinna podążać wybraną przez siebie ś
                > cieżką, ale musi zaakceptować, że jedną z konsekwencji takiego wyboru będzie wł
                > aśnie narażenie na tego typu komentarze i brak akceptacji. Ty twierdzisz, że on
                > a konsekwencji jest świadoma. Ten wątek zdaje się właśnie temu przeczyć :)

                A co miałoby świadczyć o tym, że jest nieświadoma?
                • kobieta_z_polnocy Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:02
                  opisałam dokładniej o co mi chodzi we wcześniejszych postach. Tutaj skrótowo:

                  1) troska ( a nie złośliwość, czy zawiść!) bliskich jest nieporadna lecz zrozumiała, jeżeli szarozielone snuje przed nimi równie niekonkretne wizje jak przed nami

                  2) autorka jak najbardziej ma prawo realizować swoją wizję szczęścia

                  3) ALE: wszystko ma swoją cenę. Jej styl życia i wybory są obarczone częstym brakiem akceptacji przez otoczenie. Na razie dziewczyna zdaje się na to złościć, choć przecież sama tak wybrała a dzieckiem już nie jest.

                  4) Co do marzeń, to chodziło mi o "pracę sprawiającą satysfakcję", o której marzą ludzie. Jakoś się dziwnie składa, że większość chce tworzyć, hodować ekologiczne marchewki bądź prowadzić kawiarenki z antykwariatem. Na szczęście dla nas mało kto może zrealizować swoje marzenia, bo inaczej nikt by nam nie rozliczał bilansów, nie podłączał internetu i nie budował autostrad ;)
                  • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:07
                    > 1) troska ( a nie złośliwość, czy zawiść!) bliskich jest nieporadna lecz zrozum
                    > iała, jeżeli szarozielone snuje przed nimi równie niekonkretne wizje jak przed
                    > nami

                    W pewnym momencie troska zmienia się w nachalne próby narzucenia własnej woli i traktowanie jak niespełna rozumu w przypadku niechęci do posłuchu.


                    > 3) ALE: wszystko ma swoją cenę. Jej styl życia i wybory są obarczone częstym br
                    > akiem akceptacji przez otoczenie. Na razie dziewczyna zdaje się na to złościć,
                    > choć przecież sama tak wybrała a dzieckiem już nie jest.

                    Sorry, ale gdyby moi rodzice mnie, osobie dorosłej i świadomej, próbowali zmusić do realizowania ICH wizji mojego życia, to też po pewnym czasie wpadłabym w szał. Wszystko ma swoje granice.



                    > 4) Co do marzeń, to chodziło mi o "pracę sprawiającą satysfakcję", o której mar
                    > zą ludzie. Jakoś się dziwnie składa, że większość chce tworzyć, hodować ekologi
                    > czne marchewki bądź prowadzić kawiarenki z antykwariatem.

                    Nie znam ani jednej takiej osoby.
                  • 2szarozielone Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:17
                    Ja gdybym miała wybierać, to bym w ogól,e nie pracowała ;) Też nie wierzę w satysfakcjonująca pracę - tak do końca (bo każda praca w jakimś sensie jest przymusem, a ja np. nie lubię przymusu). Chcę znaleźć równowagę między praca dającą mi kasę na to, co chcę w życiu robić - a taką, która będzie w miare przyjemna, niestresująca nadmiernie i nie zanudzająca mnie na śmierć. I zostawi czas i energię na rzeczy, które naprawdę mam ochotę robić (a nie zamierzam udawać, że da się na tym zarobić ;) ) W sumie to ten wątek prowdaził na rodzinnych spotkaniach - bo własnie chcę zmienić pracę. Po 7 latach w tym samym zawodzie i dojściu do ściany i punktu wypalenia zawodowego (w prestiżowej firmie - dlatego rodzina nie kuma, że chcę to rzucić w cholerę). Doświadczenie zawodowe przynajmniej mi sie przyda do tego, żeby to osiągnąć. Nie powinno być trudno.
                    Ja generalnie nie potrzebuję akceptacji rodziny do tego, żeby budować własne życie (łatwiej mi choćby przez to, że żyję w innym mieście). Ale fakt - byłoby mi milej, gdyby to akceptowali. Jest mi przykro, że mnie nie rozumieją. To, że mi przykro, to nie znaczy, że nie umiem ponieść konsekwencji swoich decyzji. Po prostu nie jestem cyborgiem i mam uczucia i emocje.
                    I nie tyle się złoszczę, co właśnie mi smutno. No i się zwyczajnie zastanawiam, dlaczego właśnie te szczebelki kariery, kredyt na dom i dzieci mają byc takim miernikiem wartości życia... To juz taka ogólniejsza refleksja. I przez nią też trochę ten wątek - bo moge sobie poczytac, jakie jest podejście szerszej grupy ludzi do tego tematu.
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:25
                      .2szarozielone napisała:
                      > I nie tyle się złoszczę, co właśnie mi smutno. No i się zwyczajnie zastanawiam,
                      > dlaczego właśnie te szczebelki kariery, kredyt na dom i dzieci mają byc takim
                      > miernikiem wartości życia... To juz taka ogólniejsza refleksja. I przez nią też
                      > trochę ten wątek - bo moge sobie poczytac, jakie jest podejście szerszej grupy
                      > ludzi do tego tematu.

                      Och, to prosto. Bo ludzie lubią czuć że mają racje. A nic racji tak nie potwiedza jak inni idący w nasze ślady i nie podważa tej racji bardziej niż osoba która znajduje satysfakcje w czymś przeciwnym.
                      • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:30
                        Święte słowa.
                    • kobieta_z_polnocy Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:41
                      Stronę uczuciową doskonale rozumiem. Też bym wiele dała, żeby moja rodzina akceptowała bardziej, komentowała mniej, itd. Emocji nie da się zdusić, ale przynajmniej można sobie wszystko racjonalizować i nie doszukiwać się złych intencji u innych. Zresztą ten twój post brzmi już nieco inaczej niż wyjściowy.

                      Masz rację, to co bliscy często robią to kierują się źle pojmowaną troską. U mnie jest bardzo podobnie (by nie było że się wymądrzam) i dopiero niedawno dotarło do mnie, że nie mogę/można mieć wszystkiego: nie da się jednocześnie usatysfakcjonować takich a nie innych rodziców czy ciotki i jednocześnie żyć tak jak się chce. Tak jak ty żądasz akceptacji dla siebie, tak samo zaakceptować musisz ich: z ich poglądami, lękami i receptami na wszystko. :)
                      Przykrości może ta świadomość nie zmniejszy, ale powinno pomóc się z nią uporać. Jeżeli naprawdę przyjmiesz do wiadomości ten fakt, znacznie lżej będziesz podchodzić do tego typu komentarzy, czego ci świątecznie życzę.
                  • mumia_ramzesa Re: wartości życiowe 25.04.11, 16:43
                    > Jej styl życia i wybory są obarczone częstym brakiem akceptacji przez otoczenie.

                    Dlaczego ludzie uwazaja, ze maja prawo "doradzac" i komentowac cudze wybory zyciowe? Ja absolutnie na to nie pozwalalam i mam swiety spokoj ze strony rodziny, a znajomych pozainternetowych mam na poziomie.

                    > 4) Co do marzeń, to chodziło mi o "pracę sprawiającą satysfakcję", o której mar
                    > zą ludzie. Jakoś się dziwnie składa, że większość chce tworzyć, hodować ekologiczne
                    > marchewki bądź prowadzić kawiarenki z antykwariatem.

                    Ludzie marza o takiej pracy, zeby sie nie narobic a dobrze zarobic.
                    Tworzenie na ogol nie jest przyjemne, a nawet jak jest to trzeba sie potem zajac mniej przyjemnymi rzeczami zeby sprzedac to co sie stworzylo.
                    O marzeniach hodowli (czy raczej uprawy, bo to nie to samo) ekomarchewek pierwsze slysze. Malo kto chce sie grzebac w ziemi. Natomiast kawiarnia jest przedsiebiorstwem.
        • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:39
          > Chcę wydać tomik z kolegą muzykiem. Chcę nauczyć się latać na
          > paralotni. Chcę się nauczyć grać na bębnach.

          Czy kolega muzyk przeszkadza wziąć normalny ślub z człowiekiem którego kochasz? Czy latanie na paralotni stoi w sprzeczności z rodzicielstwem? Czy gra na bębnach przeszkadza w zapewnieniu sobie godziwych warunków życia, kupnie domu na przykład? Nie - przeszkadza ci świadomość własnej niedojrzałości. Od siedmiu lat utrzymujesz się sama, a wciąż nie chcesz podjąć decyzji wymagających odpowiedzialności. Tak, jakbyś nadal była dzieckiem.
          • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:47
            A czy małżeństwo i posiadanie dzieci to jakiś obowiązek?? Czy każdy musi mieć domek z ogródkiem? "Telewizor, meble, mały fiat - oto marzeń szczyt", tak mi się przypomniało.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:56
            > Czy kolega muzyk przeszkadza wziąć normalny ślub z człowiekiem którego kochasz?
            > Czy latanie na paralotni stoi w sprzeczności z rodzicielstwem? Czy gra na bębn
            > ach przeszkadza w zapewnieniu sobie godziwych warunków życia, kupnie domu na pr
            > zykład?

            A co to znaczy "normalny ślub", rodzicielstwo jest absolutnie oddzielnym wyborem od wszelkich innych, to zupełnie inna sfera życia.
            I skąd pomysł że dopiero zakup domu zapewnia godziwe warunki życia?
            • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:02
              > A co to znaczy "normalny ślub", rodzicielstwo jest absolutnie oddzielnym wybore
              > m od wszelkich innych, to zupełnie inna sfera życia.
              > I skąd pomysł że dopiero zakup domu zapewnia godziwe warunki życia?

              Ależ zostaw ten ślub i tą nieruchomość, i ustosunkuj się do kwestii podjęcia odpowiedzialności. Bo mi się wydaje, że 2Szarozielone cierpi na syndrom Piotrusia Pana, tak często zarzucany mężczyznom.
              • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:06
                No załamka normalnie. Czyli wedle twojej nomenklatury jedynym słusznym wyborem życiowym jest: ślub, potomstwo, domek. Jakiekolwiek inne dążenia to objaw niedojrzałości. Oczywiście słuszny wybór jest dlatego słusznym, że to twój wybór.
                • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:24
                  > Oczywiście słuszny wybór jest dlatego słusznym, że to twój wybór.

                  Nie dlatego, że mój, ale dlatego, że daje mi wiele radości i zadowolenia. Bardzo się cieszę, że mam dzieci. Zdaję sobie sprawę, że są ludzi, którzy po prostu tego nie chcą.

                  Inicjatorka wątku jednak nie tylko ustawia się generalnie w opozycji do wszystkiego, co składa się na "ustatkowanie", ale też ukazuje cele, które dalekie są od tzw. dojrzałości. To tak, jakby jakiś dwudziestosześcioletni chłopak powiedział, że jego planem życiowym jest zostać asystentem wizażystki i przejść wszystkie poziomy w jakiejś grze komputerowej. Niby nic złego, ale jak na całe życie, to trochę ubogo.
                  • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:28
                    > Nie dlatego, że mój, ale dlatego, że daje mi wiele radości i zadowolenia. Bardz
                    > o się cieszę, że mam dzieci. Zdaję sobie sprawę, że są ludzi, którzy po prostu
                    > tego nie chcą.

                    Właśnie - tobie daje zadowolenie. I tak to zostaw, żyj i daj żyć innym na ich własnych zasadach.


                    > Inicjatorka wątku jednak nie tylko ustawia się generalnie w opozycji do wszystk
                    > iego, co składa się na "ustatkowanie", ale też ukazuje cele, które dalekie są o
                    > d tzw. dojrzałości. To tak, jakby jakiś dwudziestosześcioletni chłopak powiedzi
                    > ał, że jego planem życiowym jest zostać asystentem wizażystki i przejść wszystk
                    > ie poziomy w jakiejś grze komputerowej. Niby nic złego, ale jak na całe życie,
                    > to trochę ubogo.

                    Równie dobrze można powiedzieć, że skupienie się na roli rodzica i karierze to trochę ubogo. Każdy ma inne dążenia i priorytety, a w wypowiedziach Szarej nie widzę nic takiego, co by jej postawę określało jako niedojrzałość. Po prostu świadomie dokonuje innego wyboru.
                    • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:37
                      > Każdy ma inne dążenia i priorytety, a w wypowiedziach Szarej nie
                      > widzę nic takiego, co by jej postawę określało jako niedojrzałość.
                      > Po prostu świadomie dokonuje innego wyboru.

                      Mam nadzieję, że jej mamie uda się wpłynąć na tą świadomość.
                      • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:43
                        A ty pław się dalej w samozadowoleniu.
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:34

                    > Inicjatorka wątku jednak nie tylko ustawia się generalnie w opozycji do wszystk
                    > iego, co składa się na "ustatkowanie", ale też ukazuje cele, które dalekie są o
                    > d tzw. dojrzałości. To tak, jakby jakiś dwudziestosześcioletni chłopak powiedzi
                    > ał, że jego planem życiowym jest zostać asystentem wizażystki i przejść wszystk
                    > ie poziomy w jakiejś grze komputerowej. Niby nic złego, ale jak na całe życie,
                    > to trochę ubogo.

                    O, z tym mogę się zgodzić.
                    Nie chodzi o to że jakieś cele i ambicje są gorsze od innych, ale o to że w dłuższej perspektywie mogą nie dać aż takiej satysfakcji. Wiąże się to także z tym że otoczenie, osoby bliskie (czyli ta druga rodzina) z czasem się zmienia (niektórzy by powiedzieli - dojrzewa) a najwięcej przyjemności daje przeżywanie życia z ludźmi którzy nas rozumieją.
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:21

                > Ależ zostaw ten ślub i tą nieruchomość, i ustosunkuj się do kwestii podjęcia od
                > powiedzialności. Bo mi się wydaje, że 2Szarozielone cierpi na syndrom Piotrusia
                > Pana, tak często zarzucany mężczyznom.

                Niechęć do odpowiedzialności? Pytanie brzmi - odpowiedzialności za co?
                • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:34
                  > > Bo mi się wydaje, że 2Szarozielone cierpi na syndrom
                  > > Piotrusia Pana, tak często zarzucany mężczyznom.
                  >
                  > Niechęć do odpowiedzialności? Pytanie brzmi - odpowiedzialności za co?

                  Za bliskie sercu osoby.

                  W jakimś filmie alkoholik chciał zaręczyć się z kobietą, która kochał. Powiedział o tym swojemu mentorowi (też byłemu alkoholikowi), a ten na to - nie, nie wolno ci! Więc on pyta: dlaczego nie?? I dostał odpowiedź: Alkohol był dla ciebie ucieczką od odpowiedzialności, i rozpocząłeś już program naprawy "roślina-zwierzę-człowiek", ale twój kaktus usechł! Nie możesz nikogo unieszczęśliwiać, a już szczególnie osoby, na której ci zależy. Nie można jeszcze w żadnym razie polegać na tobie.
                  • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:44
                    > > Niechęć do odpowiedzialności? Pytanie brzmi - odpowiedzialności za co?
                    >
                    > Za bliskie sercu osoby.

                    Jakie w tym konkretnym przypadku?
            • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:04
              > I skąd pomysł że dopiero zakup domu zapewnia godziwe warunki życia?

              Czasami to może zrujnować życie :)
          • 2szarozielone Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:42
            znalazłam mężczyznę, z którym chcę żyć. Wreszcie takiego, który podobnie jak ja, nie chce dzieci. Ślubu nie wykluczam, on tez nie, choc nie jest dla nas jakoś priorytetowy, choćby z braku chęci rodzicielstwa i naszego ateizmu. Mieszkanie mamy (warunki jak najbardziej godziwe). Nie mamy kredytu. Domu nie chcemy. Zarobione pieniądze wolimy wydać na kompletnie niepraktyczny instrument albo kurs paralotniarstwa - zamiast na np. samochód, którego nie potrzebujemy. Mebli np. nie musimy kupić w wypasionym salonie meblarskim - bo mój facet umie je zrobić (co mi o wiele bardziej imponuje). Wole mieć mniej stresującą pracę, żeby mieć wiecej sił mi czasu po godzinach, żeby robić to, co mi daje spełnienie i satysfakcję (ale jest jakoś zupełnie niekomercyjne ;) ). Bardziej od wakacji na Teneryfie bawi mnie koncepcja podróży stopem przez Europę. Albo zagli na Mazurach. A o wiele bardziej niż koledzy pnący sie po szczeblach kariery w miedzynarodowych korporacjach - imponuje mi znajomy góral w Bieszczadach, który pracuje w GOPR i buduje dom własnymi rękami. Przynajmniej robi coś naprawde pożytecznego.

            I jeśli jedyne opcje "dojrzałości" i "odpowiedzialności" - to dzieci (jakby decyzja o posiadaniu dzieci nie mogła się nigdy okazać błędna, albo niedojrzała) i kredyt na nieruchomość... to ja tu czegoś nie rozumiem i mam nadzieję, że nie zrozumiem.

            • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:54
              > I jeśli jedyne opcje "dojrzałości" i "odpowiedzialności" - to dzieci (jakby dec
              > yzja o posiadaniu dzieci nie mogła się nigdy okazać błędna, albo niedojrzała) i
              > kredyt na nieruchomość... to ja tu czegoś nie rozumiem i mam nadzieję, że nie
              > zrozumiem.

              A wiesz, że znam dwie bezdzietne pary z mojego pokolenia? W jednej obydwoje są dyrektorami, różnych firm oczywiście. W drugim to bardzo sympatyczni, przyjacielscy ludzie, tylko ich mieszkanie jest dziwnie puste. Nie mają nawet psa, dużo podróżują, ona jest trochę pokręcona (z mojego punktu widzenia ;-), on agresywnie robi karierę.

              Znam też parę, która adoptowała dziecko, i to jest z mojego punktu widzenia różnica jakościowa życia. Mają więcej trosk, ale też i więcej radości. Tak, naprawdę są bardziej radośni, od opisanych wcześniej dwóch par.

              Żyj jak chcesz, ale ja doskonale rozumiem twoją rodzinę.
              • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:57
                "Żyj, jak chcesz", ale życie bez dzieci jest gó... warte. Piękne.
                • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:13
                  > "Żyj, jak chcesz", ale życie bez dzieci jest gó... warte.

                  Nie - "żyj jak chcesz", ale postaraj się zrozumieć, co ci mówi własna matka.


                  Siedzi baca na gałęzi i piłuje. Przechodzi turysta i mówi
                  - Ej, baco, spadniecie!
                  - Eee, nie spadnem, trzymam sie mocno!
                  Kiedy przepiłował za połowę, gałąź pękła i spadł razem z nią. Wtedy baca powiedział do siebie:
                  - Musi prorok jaki, czy co?
                  • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:18
                    > Nie - "żyj jak chcesz", ale postaraj się zrozumieć, co ci mówi własna ma
                    > tka.

                    A dlaczego zakładasz, że nie rozumie? Bo nie chce być posłuszna? To znaczy, że od razu nie rozumie?
                    • 2szarozielone Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:27
                      Powiedzmy, że mam w rodzinie osoby, które mając lat 20+ stwierdziły, że nie sa stworzone do zakładania rodziny i dzieci mieć nie powinny. Plany pokrzyżowały im wpadki - rodziny założyli. Dalsze losy pokazały, że we wstepnej ocenie swoich potrzeb i możliwości osoby te miały całkowitą rację. I z paru względów byłoby lepiej, gdyby tych wpadek uniknęły... I dlatego argument pt. "miej dzieci nawet jak ci sie wydaje, że nie chcesz - bo na pewno potem zachcesz, albo zaczniesz żałowac, ze nie masz" wydaje mi się zupełnie nieodpowiedzialny.
                      • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:31
                        Zgadzam się.
                    • gobi05 Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:57
                      > A dlaczego zakładasz, że nie rozumie? Bo nie chce być posłuszna?

                      Nie, dlatego że pisze:

                      >>Jako, że Święta, to i nadmiar kontaktów z rodziną. Rozmowy o przyszłości, życiu, planach. Czuję się traktowana jak wariatka :/ Tak po kilku rozmowach z mamą, ciotką, dziadkiem. (...)
                      No i w kółko słyszę, że jestem egoistką, jestem niedojrzała i kiedyś dorosnę. a w ogóle to nie może być tak, że życie to same przyjemności. A właściwie dlaczego nie? :/ <<

                      Gdyby rozumiała, to nie pytałaby na forum.
                      • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 15:04
                        Ona nie pyta o to na forum, tylko podrzuca temat do dyskusji. Bo chce o tym porozmawiać. A to różnica.
              • berta-death Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:26
                Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka ani tym bardziej mieć życia typu 2w1. Albo jest się dyrektorem i robi karierę zawodową, która jest związana z brakiem czasu na inne rzeczy, częstymi wyjazdami i domem, który de facto jest hotelem, bo pełni funkcję noclegowni, albo ma się rodzinę, dzieci, zwierzaki, ogródek, itp. I trudno powiedzieć jednoznacznie, która ścieżka życia jest właściwsza. Z punktu widzenia społeczeństwa, obie są bardzo pożądane. Potrzebni są zarówno ci, którzy pchną cywilizacje do przodu i wyprodukują sensowne PKB, jak i ci, którzy zapewnią demograficzną równowagę. A, że zazwyczaj są to dwie różne grupy ludzi, to inna sprawa. Dawniej było prościej, bo ten podział był dokonany pod względem płci. Kobiety rodziły dzieci a mężczyźni robili kariery. Teraz się to wymieszało i trzeba się z tym pogodzić.

                I pojęcie kariera też jest szerokie. Nie zawsze oznacza dorwanie się do dyrektorskiego stołka i zarabianie gigantycznych pieniędzy.
            • kobieta_z_polnocy Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:55

              Dojrzałość polega na tym, że jesteśmy świadomi konsekwencji własnych decyzji. Wybierając taką ścieżkę chyba musisz zdawać sobie sprawę z tego, że narażasz się na brak zrozumienia otoczenia, bo tak było od zarania dziejów. Ty zaś uparcie powtarzasz mantrę o życiu inaczej i zdajesz się nie rozumieć, że ceną za satysfakcję i fajne przygody jest właśnie brak akceptacji otoczenia.
              Niby jesteś dorosła, a ceny za własne wybory wciąż nie potrafisz zaakceptować.
              • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:59
                Czyli usatysfakcjonowanie rodziny jest objawem dojrzałości?
                • kobieta_z_polnocy Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:04
                  Hmm, naprawdę nie wiem jak odpowiedzieć na te pytanie, które wzięło się nie wiadomo skąd.

                  Dojrzałość to zaakceptowanie, że rodziny nie usatysfakcjonujemy ;)
                  • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:11
                    > Dojrzałość to zaakceptowanie, że rodziny nie usatysfakcjonujemy ;)

                    Nie zgadzam się. Dojrzałość to odpowiedzialność za własne decyzje. A jeśli na rodzinie nam zależy, to możemy żyć tak, jak chcemy, w sposób przemyślany i odpowiedzialny, ale mimo to pozostanie zadra, że najbliżsi ludzie tego nie akceptują. To nie jest takie proste.
                    • kobieta_z_polnocy Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:45
                      No ale przecież to to samo.

                      Ja sama bym chciała by moja rodzina była mniej dulska i drobnomieszczańska. Natomiast nie ma mocnych. Tak jak żądam akceptacji własnych wyborów, tak muszę akceptować ich postawę. Jak pisałam powyżej: nie da się jednocześnie usatysfakcjonować takich a nie innych bliskich i jednocześnie żyć po swojemu. Prawdziwie dojrzały człowiek musi ten fakt przyjąć do wiadomości. Czasem po prostu, banalnie, nie można mieć wszystkiego :)

                      Natomiast wielką dziecinnością jest domaganie się akceptacji własnych wyborów i jednocześnie złoszczenie się na rodziców, że są zbyt staromodni, lękliwi i nietolerancyjni. Akceptacja nie polega tu na podporządkowaniu się ich wizji, lecz na przyjęciu do wiadomości tego, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy.
                      • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 15:05
                        A czy akceptacja polega na tym, że przy okazji wszelkich spotkań wysłuchuje się bez słowa tych samych wyrzutów?
                        To naprawdę nie jest takie proste.
            • bcde Re: wartości życiowe 27.04.11, 04:34
              Rozumiem cię 2szarozielone, bo ja też lubię przyjemności w życiu :) i bywam przez to odbierany przez innych jako dziwak.
              Życzę ci wszystkiego najlepszego!
              Na marginesie tylko napiszę, że do twojego obrazu nie pasuje mi jednak brak samochodu. Samochód to wolność! Nawet przy tak drogim paliwie, jak obecnie.
              Co do stopa przez Europę - bywa fajnie, ale czasem ogranicza brak swobody w poruszaniu się. Porównanie stopa do wakacji na Teneryfie jest akurat nie najlepsze, bo na Teneryfie naprawdę warto pojeździć samemu samochodem :) Ale wiem, że rozumiesz, iż pieniądze są ważne, bo dzięki nim można mieć więcej przyjemności.
              Nie przejmuj się głosami tych, którzy nie rozumieją, że można być szczęśliwym, nie żyjąc według schematu (Gobi jest strasznym betonem). Przyszłą starością też się zbytnio nie przejmuj, ale staraj się trochę oszczędzać i korzystaj z okazji do inwestowania, jeśli się pojawi.
              • mumia_ramzesa Re: wartości życiowe 27.04.11, 14:14
                > Co do stopa przez Europę - bywa fajnie, ale czasem ogranicza brak swobody w poruszaniu się.

                Ale rekompensuja to inne rzeczy: mozna trafic w miejsca, w ktore sie nie planowalo pojechac, przejechac sie tirem, przyczepa za traktorem, no i przede wszystkim poznac ludzi (a na ogol sa to ludzie, ktorzy sami zjechali Europe albo i nie tylko Europe stopem). Czasami jest sie zapraszanym do ich domow.
        • to.niemozliwe Re: wartoĹ?ci Ĺźyciowe 27.04.11, 04:41
          Napiszesz lepsza powiesc majac doswiadczenia rodzicielstwa. To kwestia osobistego przezycia pewnych spraw, emocji.
          Jakie meble Twoj facet robi? Pytam z ciekawosci, zazdroszcze mu hobby/umiejetnosci....:-)
    • kapselodtymbarka Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:04
      Co do zmiany pracy z powodu tego, że chcesz spróbować czegoś nowego - lepiej wybadaj, jak naprawdę jest w tej nowej, żeby romantyczne uniesienie nie skończyło się źle
    • olga.dobroslawa Re: wartości życiowe 25.04.11, 12:31
      Nie wiem, ile masz lat, ale ja w wieku dwudziestu kilku troszkę to znam... Ale tylko troszkę, bo zauważyłam, że najbliżsi - czyli rodzice - uczą się po prostu przez obserwację, szczególnie Tato :) nie pracuję na etat, co bardzo sobie cenię (zamierzam unikać noszenia kasy w zębach do ZUS-u tak długo, jak będzie to możliwe) i mój kochany Rodziciel przez długi czas nie traktował mojej profesji zbyt poważnie - ot, przecież niedługo zmienię pracę na nową, stałą (czyli na etat, w biurze, nie w domu). Nie wiem, czy wynikało to z rodzaju wykonywanej przeze mnie pracy, czy może z formy zatrudnienia, ale stopniowo zaczął dostrzegać, jak bardzo lubię to, co robię i że traktuję to poważnie, a także, że na emeryturę jestem w stanie zaoszczędzić poza polskim systemem emerytalnym.

      Jak zauważali szanowni przepiśccy - zapewne wielu, szczególnie dalszym krewnym czy znajomym po prostu żal dupinę ściska i nic na to nie poradzisz. Po pierwsze, dlaczego ktoś ma mieć lepiej, niż oni, a po drugie (co ważniejsze) - dlaczego ktoś ma mieć INACZEJ niż oni? Jesteśmy tak mocno uplątani w wszechmocną normę, że wychodzenie poza schematy - rodzinne, pracownicze, dotyczące stylu życia - wydaje się być zbrodnią, a przede wszystkim idealnym narzędziem do unieszczęśliwienia osoby, która podejmuje takie wybory.

      Zatem, nawiązując do klasyka - pie...studia, zostań Top Model - po prostu rób, co uważasz za słuszne. Zresztą myślę, że ci, na których Ci naprawdę zależy i którym naprawdę zależy na Tobie tak czy siak zrozumieją. A inni... cóż. :)
    • zmruzyslaw Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:02
      Może by tak droga pośrednia? Mam jednego wujka, który nigdy nie był podtatusiałym zgredem, ale też nie panczurem. Został dziadkiem po szóstym krzyżyku, ale nie dlatego, że późno zaczął. Ojcem jest od ponad 40 lat, jestem z nim po imieniu odkąd pamiętam, zawsze uśmiechnięty, z pasją, trochę satyr. Życie dało mu w kość, jest zaradny, wie co to odpowiedzialność. Ale nie stracił tego czegoś, co większość traci koło trzydziestki:) Kochaj i pozwól się kochać. Nie dopatruj się złych intencji w każdej trosce. Wybaczaj ;)
    • sabriel Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:05
      Bo kobieta nie może być egoistką, myśleć o swoich potrzebach, mieć jakieś plany zawodowe, hobby.
      Ona musi się poświęcać dla rodziny, męża i przede wszystkim dzieci.
      Inaczej jest nieodpowiedzialna i niedojrzała.
      Jest taki schemat i trzeba go powielać.
      • qw994 Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:10
        10/10 :)
      • kobieta_z_polnocy Re: wartości życiowe 25.04.11, 13:57
        Naprawdę chodzi zupełnie o co innego. Ale zawsze łatwiej złościć się na tych wrednych Innych.
      • sid-the-sloth Re: wartości życiowe 25.04.11, 20:57
        A to słuszna uwaga.:)
    • lacido Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:02
      moja poświąteczna refleksja sprowadza się do tego: u rodziny w każdym pokoju jest jeden telewizor i to nie jakiś mały tylko prawie na pół ściany a ja nie mam - zapewne bardzo by mi współczuli i uznali mnie za nieudacznika skoro nie dorobiłam się TV (bo przecież tylko taki może być powód nie posiadania go w domu ;)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: wartości życiowe 25.04.11, 14:16
      Wszystko rozbija się o marketing :D
      Trzeba tak umieć sprzedać swój sposób na życie aby rodzina się nie czepiała zbytnio.
      I robić swoje :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka