geniazkrakau
12.05.11, 20:57
Od jakiegoś czasu zauważyłam, że mój nauczyciel włoskiego (na uczelni) dziwnie się zachowuje w stosunku do mnie. Facet słynie z dobrych opinii, że potrafi nauczyć a także, że jest bardzo zasadniczy i traktuje wszystkich w grupie równo. I o to równe traktowanie chodzi... za każdym razem zadaje zadanie domowe. Nie ma zajęć na których by mi (zwykle jako pierwszej) nie sprawdził (sprawdza tak 2-5 osobom na 20 osobową grupę). Bardzo często mnie na zajęciach pyta, szczególnie w sprawach w których trzeba wyrazić swoje zdanie. Innych ani tak często nie pyta, a jeśli pyta to raczej dotyczy to np. rozwiązania zadań gramatycznych w ćwiczeniach. Uwielbia sobie ze mnie zrobić też przysłowiowe "jaja". Facet nie jest stary, jest jakieś 5-6 lat ode mnie starszy. Nie jestem ani najsłabszą osobą w grupie ani najlepszą, gdzieś po prostu przeciętna.
Czy on do mnie w ten sposób zarywa?
/mam nadzieję, że wątek nie trafi na główną;p