Dodaj do ulubionych

rozstałam się

21.06.11, 10:49
Rozstałam się z mezczyzną. Z mojej inicjatywy, powod jest taki, ze nie czuje miłości, nie jestem zakochana. Boje sie tej decyzji poniewaz jest to dobry, rozsadny chłopak, mądry, który dla mnie gotów był zrobić wszystko. Zabierał mnie w kazdy zakatek świata, bo wymarzyłam sobie petersburg czy tanzanie. Szanuje mnie, chciał ze mną zalozyc rodzinę. Ja postawiłam wszystko na jedną kartę, boje sie ze bede zalowala, ze juz nie spotkam kogos takiego. Z drugiej strony nie kocham. Była któras w takiej sytuacji? i jak sie potoczyło? zalowalyscie wyboru czy nie?gryza mnie myśli, moze powinnam zmienić decyzję i prosić o powrót, nie wiem co robić
Obserwuj wątek
    • soulshunter2 Re: rozstałam się 21.06.11, 10:52
      zmartwie cie, stan zakochania trwa maksymalnie 2-3 lata, ale WN na nowej drodze zycia.
      • kokardka8 Re: rozstałam się 21.06.11, 10:55
        Ale jeszcze jestem młoda, boje sie wychodzić za kogos z rozsadku, bez miłosci.
        • klawiatura_zablokowana Re: rozstałam się 21.06.11, 13:48
          Skoro się boisz, to nie ma dyskusji o budowaniu związku. Szkoda tylko, że facet pewnie myślał, że go kochasz...
    • triismegistos Re: rozstałam się 21.06.11, 10:54
      Nigdy nie byłam z facetem, którego nie kochałam bo "był dobry". A wspominanie o wycieczkach w tym kontekście lekko trąci... No, nie powiem czym.
      • kokardka8 Re: rozstałam się 21.06.11, 10:57
        z mojej strony była przyjazn i dobrze było ale wiem, ze zareczyny by sie szykowały, to sie wystraszyłam
        • triismegistos Re: rozstałam się 21.06.11, 11:00
          Przyjaźń? Naprawdę nazywasz przyjaźnią sypianie z kimś, bo funduje ci wycieczki?
          Sorry za niemiłe słowa, ale pomyśl co poczułby ten facet czytając twój post i zastanów się, czy mógłby cię nazwać przyjaciółką.
          Ja rozumiem niezobowiązująco sypiać z kimś, kogo lubię, ale związek? Weź się ogarnij.
          • kokardka8 Re: rozstałam się 21.06.11, 11:06
            Napisałam tylko, ze wszystko było na moje zyczenie, a nie ze za spanie jechałam na wycieczke . Ty tutaj czegoś nie rozumiesz chyba. Pisze, ze mezczyzna uczciwy, troskliwy, madry, miałam wszystko na wyciagniecie reki. Jak sie rozchorowałam to do pracy nie jechał zeby sie mna opiekowac, latac do apteki nad ranem, a miał wazne biznesowe spotkanie. Tu nie chodzi o głupie wycieczki tylko o to jego zachowanie. O to, ze jestem bardzo wazna dla kogos. Moze nie mam doswiadczenia zwiazkowego i nie doceniam tego co mam. Tego sie boje, ze kiedys bede zalowala decyzji
            • kokardka8 Re: rozstałam się 21.06.11, 11:08
              Od poczatku byłam uczciwa jak o to Ci chodzi. On był od poczatku o 100% mocniej zaangazowany i wiedział o tym.
              • karmmi Re: rozstałam się 21.06.11, 11:14
                No i źle wyszło, uczepili się teraz sponsoringu. Malo to kobiet jest z kimś z rozsądku? Bo dobry, bo miły, zaradny itp. Dziewczyna tę Tanzanię wymieniła, jak rozumiem jako objaw jego zaangażowania, oddania, miłości.
                Postąpiłaś uczciwie odchodząc od niego. Niestety możesz kiedyś tego żałować, życie już jest takie posrane. Ale na dzień dzisiejszy postąpiłaś jak należy.
                • triismegistos Re: rozstałam się 21.06.11, 11:24
                  karmmi napisała:
                  Malo to kobiet jest z kimś z r
                  > ozsądku? Bo dobry, bo miły, zaradny itp.

                  Szczerze? Nie znam takich.
                  • princess_yo_yo Re: rozstałam się 21.06.11, 11:59
                    ja znam takie przypadki, zazwyczaj koncza sie rozwodem albo daleko idaca frustracja obu stron
                    • karmmi Re: rozstałam się 21.06.11, 12:19
                      Różnie się kończą, tak jak i małżeństwa z szalonej miłości. Regułą jest brak reguł.
                  • karmmi Re: rozstałam się 21.06.11, 12:32
                    triismegistos napisała:

                    > Szczerze? Nie znam takich.

                    I jak mniemam jest to wystarczający dowód na to, że małżeństwa zawierane z rozsądku nie występują w przyrodzie.
                    • princess_yo_yo Re: rozstałam się 21.06.11, 12:34
                      oczywiscie ze wystepuja, musza byc jednak spelnione pewne warunki - tradycja ktora zazwyczaj popycha kobiety do takich zwiazkow plus obopolne zaangazowanie w dzialanie takiego zwiazku (przymykanie oczu na wyskoki, zycie troche obok siebie, jasny podzial obowiazkow i takie tam).
                      • karmmi Re: rozstałam się 21.06.11, 12:41
                        Każde małżeństwo oparte jest na jakichś warunkach. Dogadujemy się co do tego, wypracowujemy kompromis jeśli idzie o tamto, nie akceptujemy tego czy owego. Jeśli sądzisz, że małżeństwo zawarte, choćby z największej miłości jest wolne od warunków, radzę się szybko obudzić.
                        • princess_yo_yo Re: rozstałam się 21.06.11, 12:47
                          wcale tak nie sadze, sadze natomiast ze malzenstwo to cos wiecej niz kontrakt o wymianie barterowej albo i pienieznej - bo w zyciu roznie bywa i przy tak dlugim 'kontrakcie' z wykonywaniem obowiazkow wynikajacych z umowy moze byc roznie i dlatego potrzeba wiezi troche innej niz miedzy dama do towarzystwa a bankomatem. a juz robienie czegos wbrew sobie bo a nuz sie cos lepszego nie trafi to recepta na poznijesza katastrofe.
                          • karmmi Re: rozstałam się 21.06.11, 12:56
                            Małżeństwa z rozsądku, są bardzo często oparte na szacunku, poczuciu bezpieczeństwa i zaufaniu. Nie jestem piewcą czy orędownikiem takiej formy małżeństwa, uważam jednak, że mogą być równie udane lub równie nieudane jak małżeństwa zawierane z miłości. Wszystko zależy od oczekiwań względem małżeństwa. Z rozsądku, bo nie chcę być sama/sam, z rozsądku, bo we dwójkę łatwiej, z rozsądku bo bezpiecznie wychowam potomstwo. Nie zawsze chodzi o kasę.
                    • triismegistos Re: rozstałam się 21.06.11, 12:58
                      Pytałaś czy malo takich. No to pisze, ja się nie zetknęłam.
    • grassant Re: rozstałam się 21.06.11, 11:07
      ha, nie jednej nie przyszłoby do głowy nic zmieniać dla "petersburga czy tanzanii", tym b-j, ze
      "jest to dobry, rozsadny chłopak, mądry, który dla mnie gotów był zrobić wszystko" :)))

    • asqe Re: rozstałam się 21.06.11, 11:11
      Ja nie umialabym byc z kims, kogo nie kocham, kto mnie nie ekscytuje. Raz sprobowalam, bo w sumie bardzo go lubilam, ale kiedy zaczelo sie to robic powazniejsze czulam sie sfrustrowana i zaczaly mnie irytowac rozne drobiazgi, wiec sie roztalismy. Teraz on sie z kims spotyka, nawet sie zareczyl ostatnio a ja dalej jestem sama i za dwa dni koncze 30 lat :)
      Nie zaluje, bo wiem, ze to nie bylo to.
      Albo moze ja mam jakas wyidealizowana wizje bycia razem.
      • kokardka8 Re: rozstałam się 21.06.11, 11:16
        No własnie jedna mnie zrozumiała. Byłam z nim bo go bardzo lubię, myslałam, ze sie zakocham ale na razie nadal jest przyjazn, a on sie chce zareczac. Boje sie tego, ze nie znajde tego mojego idealnego i bede zalowala wyboru albo, ze sie zakocham w jakimś bezrobotnym alkoholiku. I co wtedy mam z nim byc bo sie zakochalam? ja juz nie wiem co robic, mam metlik w głowie. To dobrze, ze nie zalujesz bo u mnie rodzina sie puka w głowe na moja decyzję i przez to jeszcze bardziej sie boje
        • soulshunter2 Re: rozstałam się 21.06.11, 11:21
          kochanienka, idealy to sa tylko w bajkach. Bajki w zyciu najczesciej koncza sie slowami:" i zyli dlugo i szczesliwie, dopoki sie nie pobrali."
        • asqe Re: rozstałam się 21.06.11, 12:04
          Ale z drugiej strony ja jednak odrzucalam propozycje egzotycznych wojazy, bo nie czulabym sie w porzadku. I jedyne 'wyieczki' na jakie sie wybralismy to np weekendowy wypad do glupiego Brighton, albo na festiwal do Edynburga, bo bylo mnie stac, zeby za siebie zaplacic.
          • klawiatura_zablokowana Re: rozstałam się 21.06.11, 13:53
            Mnie też by było głupio jechać na czyjś koszt do Tanzanii, dając w zamian jedynie przyjaźń. Nieco to trąci wykorzystywaniem sytuacji, że on taki zakochany, do apteki o 6 rano biegał zaniedbując swoją pracę, a ona z uśmiechem korzystała, w zamian dając jakże piękną przyjaźń. Trochę nierówny układ. Ja bym się źle czuła w takim, ale są takie (i tacy też, a jakże), co korzystają z czyjegoś zaangażowania bez cienia wątpliwości. De gustibus.
    • jan_hus_na_stosie kombinerki ma dziś wolne, więc napiszę 21.06.11, 11:18
      coś w jego stylu:

      pewnie nie był wystarczająco dobry w łóżku i dlatego nie mogłaś się w nim zakochać :D
      • grassant Re: kombinerki ma dziś wolne, więc napiszę 21.06.11, 11:52
        nie miałby racji? :)
      • bez_obcasow Re: kombinerki ma dziś wolne, więc napiszę 21.06.11, 13:59
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > coś w jego stylu:
        >
        > pewnie nie był wystarczająco dobry w łóżku i dlatego nie mogłaś się w nim za
        > kochać :D


        to ty musiales sie niexle rozwiną seksualnie od swojej pierwszej porazki w milosci. Lub twoja pani ma niewielkie oczekiwania w tym wzgledzie.:)
    • jan_hus_na_stosie Re: rozstałam się 21.06.11, 11:21
      kokardka8 napisała:

      > Boje sie tej decyzji poniewaz jest to dobry, rozsa
      > dny chłopak, mądry, który dla mnie gotów był zrobić wszystko.


      no patrzcie, a mówią że przeciwieństwa się przyciągają :]
      • simply_z Re: rozstałam się 21.06.11, 11:25
        a byliscie na safari?
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: rozstałam się 21.06.11, 11:32
        jan_hus_na_stosie napisał:

        >
        > no patrzcie, a mówią że przeciwieństwa się przyciągają :]

        A po czym wnosisz, że ona jest głupia? Tak konkretnie?
        • kokardka8 Re: rozstałam się 21.06.11, 11:37
          Nie janowi chodziło o to, ze sie boje i waham, ze rowniez rozsadnie podchodze do sprawy, ze oboje jestesmny rozsadni. Mysle, ze o to chodziło
          • simply_z Re: rozstałam się 21.06.11, 11:39
            noo ale kawal swiata zwiedzilas,swoja droga..jak mozna sie przymuszac do bycia z kims tylko dlatego ,ze jest kasiasty ,mily i oferuje wycieczki?
            hmm chociaz nie jest to taki zly uklad. dodalam po przemysleniu.;D
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: rozstałam się 21.06.11, 11:42
              simply_z napisała:

              > noo ale kawal swiata zwiedzilas,swoja droga..jak mozna sie przymuszac do bycia
              > z kims tylko dlatego ,ze jest kasiasty ,mily i oferuje wycieczki?
              > hmm chociaz nie jest to taki zly uklad. dodalam po przemysleniu.;D

              A co Wy się do niej przyczepiliście o te wycieczki? Jak rozumiem chodziło o to, że facet uczestniczył w realizacji jej marzeń i lubił sprawiać jej przyjemność. Dość oczywista rzecz jak się kocha, prawda?
              • jan_hus_na_stosie Re: rozstałam się 21.06.11, 11:44
                asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                > . Dość oczywista rzecz jak się kocha, prawda?

                tak czy inaczej wyszedł na frajera
                • simply_z Re: rozstałam się 21.06.11, 11:46
                  no niestety
                  • soulshunter2 Re: rozstałam się 21.06.11, 11:50
                    kazdy zakochany jest frajerem (w pewnym stopniu) dla patrzacych z boku
                • grassant Re: rozstałam się 21.06.11, 11:55
                  moze tylko chybiona inwestycja?
              • mumia_ramzesa Re: rozstałam się 21.06.11, 11:54
                Sama sie podlozyla piszac o tych wycieczkach. I co to znaczy "zabieral mnie". Jako maskotke czy co?
                • soulshunter2 Re: rozstałam się 21.06.11, 11:57
                  alescie sie przyja_bali do tych jej wycieczek jak rzep do psiego ogona.
                  • mumia_ramzesa Re: rozstałam się 21.06.11, 12:09
                    A Ty sie mozesz nie wyrazac?
                    Dziewczynie odpowiadala rola ksiezniczki, wiec sie faceta trzymala, a teraz jak on czegos chce to jest wielki problem.
                • grassant Re: rozstałam się 21.06.11, 11:57
                  jako śpiworek?
                  • jan_hus_na_stosie Re: rozstałam się 21.06.11, 12:00
                    raczej jako podusia do przytulania ;)
          • grassant Re: rozstałam się 21.06.11, 11:41
            po co zaręczyny, skoro nie jesteś gotowa? Rób to, do czego jesteś przekonana. Nie pozwól sobą manipulować. odczekaj.
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: rozstałam się 21.06.11, 11:43
              grassant napisał:

              > po co zaręczyny, skoro nie jesteś gotowa? Rób to, do czego jesteś przekonana.
              > Nie pozwól sobą manipulować. odczekaj.

              A kto nią manipuluje?
              • grassant Re: rozstałam się 21.06.11, 11:48
                chłopak i rodzina.
            • kokardka8 Re: rozstałam się 21.06.11, 11:46
              Chyba tak zrobię wrócę, przeproszę i powiem, ze mnie te zareczyny wystraszyły, ze nie jestem gotowa bo nie jestem. Gdyby nie te cholerne zareczyny, nie byłoby tego cyrku
              • grassant Re: rozstałam się 21.06.11, 11:51
                oczywiście, sprawę trzeba stawiać otwarcie i jasno, bo mozna wpieprzyć się w niezłe bagno, a wyjazdy mozesz kiedyś wspominać z uśmiechem :))
              • mumia_ramzesa Re: rozstałam się 21.06.11, 11:57
                No tak, gdyby pan nie wyskoczyl z tymi cholernymi zareczynami to by mozna bylo go doic dalej.
              • grassant Re: rozstałam się 21.06.11, 12:01
                formalnie zaręczyny do niczego Cię nie zobowiązują. 3/4 pań wyraziłaby opinię, że pierścionka nie powinnaś zwracać :))
          • kokardka8 Re: rozstałam się 21.06.11, 11:43
            Głupia nie jestem, jak mnie niektórzy tutaj ocenili. Pewnie myslicie ze jestemdziewczyna która w zyciu nic sama nie osiagnie, wiec cieszyła sie ze "sponsorowanej" wycieczki do petresburga. Bardzo sie mylicie poniewaz bede praowała w jego branzy, bede miała podobne zarobki niedługo. Wiec jak ktoś ocenił post przez pryzmat pieniedzy, ze byłam z nim bo mnie zarabierał wszedzie to sprostowanie- NIE. Chodziło mi, ze miałam wszystko o czym zamarzyłam i chłopak chciał mi nieba uchylić. Dlatego sie waham i boje i nie wiem czy nie wracac z przeprosinami i sie nie zareczac
            • mumia_ramzesa Re: rozstałam się 21.06.11, 12:02
              > nej" wycieczki do petresburga. Bardzo sie mylicie poniewaz bede praowała w jego
              > branzy, bede miała podobne zarobki niedługo.

              Nie mow hop, dopoki nie przeskoczysz.
            • princess_yo_yo Re: rozstałam się 21.06.11, 12:24
              mam a bede miala to wielka roznica. dla mnie bycie w zwiazku glownie dla korzysci finansowych to zwykla prostytucja niezaleznie od plci.
            • klawiatura_zablokowana Re: rozstałam się 21.06.11, 14:04
              Piszesz "miałam wszystko, czego zamarzyłam", a potem dodajesz, że to nie miłość, tylko przyjaźń.
              Zatem w jakim rozumieniu jest to "wszystko"? Sama dodajesz potem przykłady z wycieczkami. Jakbyś napisała, że chłopak jest poetą i specjalnie dla ciebie sonety układa, a potem dodała "daje mi wszystko, czego zapragnę", to by zostało to inaczej odebrane - że masz satysfakcję intelektualną z tego związku.
              Tymczasem ty piszesz, że kochać go za bardzo nie kochasz, ale fajny jest, biega koło ciebie, wycieczki funduje...
              Innymi słowy - ty sobie żyjesz wygodnie i fajnie jest, tylko się musiał jak na złość kazał określić. Bo sobie chłopina ubzdurzył, że jak dziewczyna z nim do Tanzanii jedzie, to jest to coś poważnego.
            • scibor3 Re: rozstałam się 21.06.11, 18:29
              > Bardzo sie mylicie poniewaz bede praowała w jego
              > branzy, bede miała podobne zarobki niedługo.

              Jak rozumiem, kończysz marketing i zarządzanie w WSGnG w Pierdziszewie Górnym i fotel prezesa już się dla ciebie grzeje? Oby ciebie życie nie rozczarowało.
        • jan_hus_na_stosie Re: rozstałam się 21.06.11, 11:40
          parafrazując słowa wielkiego poety do autorki wątku - miałaś chamko złoty róg, ostał ci się ino sznur
          • jan_hus_na_stosie Re: rozstałam się 21.06.11, 11:41
            chociaż tutaj bardziej pasowałyby słowa innego poety - ile cię cenić trzeba ten tylko się dowie kto cię stracił
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: rozstałam się 21.06.11, 11:45
              jan_hus_na_stosie napisał:

              > chociaż tutaj bardziej pasowałyby słowa innego poety - ile cię cenić trzeba
              > ten tylko się dowie kto cię stracił
              >


              A To nie Ty pisałeś kiedyś jakie to kobiety są okropne bo właśnie takie wygodnickie? W sensie, że tkwią w związkach bez miłości bo boją się, że nic fajniejszego im się nie trafi? Tutaj dziewczyna stwierdza, że nie kocha i odchodzi i też źle Twoim zdaniem? Czyli Ty związałeś się z pierwszą, która była miła, mądra i czuła? Czy czekałeś jednak na tą , którą pokochasz?
              • asystentka_prezesa_zarzadu errata 21.06.11, 11:47
                *tę (nie lubię pisać niepoprawnie;)
              • jan_hus_na_stosie Re: rozstałam się 21.06.11, 11:53
                asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                > A To nie Ty pisałeś kiedyś jakie to kobiety są okropne bo właśnie takie wygodni
                > ckie? W sensie, że tkwią w związkach bez miłości bo boją się, że nic fajniejsze
                > go im się nie trafi?

                być może i ja

                > Tutaj dziewczyna stwierdza, że nie kocha i odchodzi i też
                > źle Twoim zdaniem?

                dla niej na pewno, ale przekona się o tym dopiero za ileś tam lat, widocznie nie dojrzała do prawdziwej miłości, nie musiała nigdy o nią walczyć, dostała wszystko podane na tacy

                > Czyli Ty związałeś się z pierwszą, która była miła, mądra i
                > czuła?

                zapomniałaś do tej listy dodać ładna ;)

                kobieta, która jest miła, mądra, czuła i ładna, takiej nie da się nie pokochać :)
                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: rozstałam się 21.06.11, 12:02
                  jan_hus_na_stosie napisał:

                  >
                  > być może i ja

                  To jeśli być może Ty to musisz się zdecydować jakie masz poglądy w tej sprawie.


                  > dla niej na pewno, ale przekona się o tym dopiero za ileś tam lat, widocznie ni
                  > e dojrzała do prawdziwej miłości, nie musiała nigdy o nią walczyć, dostała wszy
                  > stko podane na tacy

                  Może właśnie dojrzała i nie chce być w związku z pierwszym z brzegu, który ją kocha i jest miły? Tylko chce tę miłość naprawdę czuć i mieć w sobie przekonanie, że właśnie z tym człowiekiem chce spędzić życie?
                  >
                  >
                  > kobieta, która jest miła, mądra, czuła i ładna, takiej nie da się nie pokochać
                  > :)
                  >
                  Ależ da się. Naprawdę znasz tylko jedną miłą, mądrą i ładną? To gdzie Ty mieszkasz i wśród jakich ludzi się obracasz?
                  • princess_yo_yo Re: rozstałam się 21.06.11, 12:08
                    milych, czulych, ladnych i takie tam to jest na peczki, jest jeszcze jeden warunek konieczny musi byc zainteresowana janem - dlatego jan juz nie beczy w kazdym watku jakie kobiety sa straszne bo nie doceniaja milych chlopcow ktorzy maja dziwne poglady :-)
                  • jael53 Re: rozstałam się 21.06.11, 12:08
                    A mawiali mędrcy: Kto się żeni z miłości, ten zdycha z nienawiści.
                    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: rozstałam się 21.06.11, 12:13
                      jael53 napisała:

                      > A mawiali mędrcy: Kto się żeni z miłości, ten zdycha z nienawiści.

                      Pfffff
                      Mędrcy też mawiają: Strach jest kiepskim doradcą.
                      • jael53 Re: rozstałam się 21.06.11, 12:21
                        I jeszcze twierdzą: Małżeństwo to zbyt poważna sprawa, żeby o nim decydowały rozpalone głowy. I tak byli grzeczni, że te "ośrodki decyzyjne" nazwali głowami.
                        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: rozstałam się 21.06.11, 12:23
                          jael53 napisała:

                          > I jeszcze twierdzą: Małżeństwo to zbyt poważna sprawa, żeby o nim decydowały
                          > rozpalone głowy
                          . I tak byli grzeczni, że te "ośrodki decyzyjne" nazwali [i
                          > ]głowami[/i].

                          No my chyba mówimy o dwóch różnych rzeczach. Ja mówię o decyzjach podejmowanych z pozycji osoby dojrzałej emocjonalnie, która patrzy i sercem i rozumiem. Patrzenie tylko sercem jak i tylko rozumiem to nieporozumienie. I duże nieszczęście tak naprawdę.
                    • soulshunter2 Re: rozstałam się 21.06.11, 13:10
                      inni medrcy rzekli :"Biada mężczyźnie, który posiadł rękę kobiety, ale nie posiadał jej serca."
                  • anaisanais Re: rozstałam się 21.06.11, 12:20
                    > Może właśnie dojrzała i nie chce być w związku z pierwszym z brzegu, który ją k
                    > ocha i jest miły? Tylko chce tę miłość naprawdę czuć i mieć w sobie przekonanie
                    > , że właśnie z tym człowiekiem chce spędzić życie?
                    > >


                    Zastanawiam sie dlaczego jej tak bronisz asystentko.
                    Zgadzam sie - moze ona chce sie zakochac, poczuc cos do mezczyzny z ktorym jest, chce zeby bylo tez troche pieprzu a nie tylko miod. W sumie normalne, nie ma uczucia - taki zwiazek sie moze rozpasc jak tylko pojawi sie ktos kto ja bedzie pociagal.
                    Mi jednak nie podoba sie to ze ona zamiast sie rozstac i dac chlopakowi szanse na zbudowanie czegos innego, ma zamiar wrocic i powiedziec ze jest nie gotowa na zareczyny.
                    Czyli ciagnac to dalej, wiedzac ze to jednak nie ma przysylosci.
                    Moim zdaniem nie fair.
                    • jael53 Re: rozstałam się 21.06.11, 12:28
                      Duża część forum to są bardzo pouczające (acz niezbyt budujące) opowieści o losach związków, budowanych na "zakochaniu". Kończy się czas seksualnej fascynacji... pojawia się następna; i dramat - bo ja już "nie kocham", a są dzieci, wspólne zobowiązania.
                      Ech, nie chce mi się streszczać.
                      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: rozstałam się 21.06.11, 12:30
                        jael53 napisała:

                        > Duża część forum to są bardzo pouczające (acz niezbyt budujące) opowieści o los
                        > ach związków, budowanych na "zakochaniu". Kończy się czas seksualnej fascynacj
                        > i... pojawia się następna; i dramat - bo ja już "nie kocham", a są dzieci, wspó
                        > lne zobowiązania.
                        > Ech, nie chce mi się streszczać.

                        Oczywiście, jak się idzie za samym zakochaniem a do tego ma się wdrukowaną niewłaściwą matrycę relacji damsko-męskich to to jest niedobrze. Ale naprawdę można połączyć serce z rozumem.
                      • simply_z Re: rozstałam się 21.06.11, 12:39
                        > ach związków, budowanych na "zakochaniu". Kończy się czas seksualnej fascynacj
                        > i... pojawia się następna; i dramat - bo ja już "nie kocham", a są dzieci, wspó
                        > lne zobowiązania.
                        > Ech, nie chce
                        a jesli tej fascynacji i zakochania nigdy nie bylo to co wtedy?
                        spokojna stagnacja i nuda od samego poczatku?
                        • jael53 Re: rozstałam się 21.06.11, 12:44
                          Oj, logika po polsku... albo - albo, wajcha w lewo, wajcha w prawo - przepaść w środku. Ciekawe, gdzie w wyobrażeniach o długotrwałej relacji jest miejsce na zaufanie (nieograniczające się do rozstrzygania jedynego dylematu zdradza czy nie zdradza), szacunek, umiejętność rozumienia się nawzajem czy zdolność i chęć do określania wspólnych priorytetów, wytrwałość i wspieranie się w dążeniu do tego, co uznane za istotne...
                          • princess_yo_yo Re: rozstałam się 21.06.11, 12:51
                            ale to sa cechy/wartosci ktore nie sa tylko przynalezne milosci. ludzie dorosli i swiadomi na tej podstawie buduja kazda bliska relacje (przyjaciele, wspolpracownicy, dalsza rodzina).
                            • jael53 Re: rozstałam się 21.06.11, 12:55
                              Zgadza się. Tyle że najmniej o tych wartościach mowa z okazji "związkowej". Co tam - mnóstwo razy potykałam się o przekonanie, że jak się już tak "strasznie kochamy", to wcale nie musimy się zastanawiać, czy aby po ludzku potrafimy się lubić. Właściwie nie dziwi mnie, że potem z tego "strasznego się kochania" zostaje głównie "straszne".
                              • princess_yo_yo Re: rozstałam się 21.06.11, 13:02
                                zgadzam sie, popadanie w skrajnosci + nie zwracanie uwagi na racjonalne przeslanki to recepta na nieszczescie. na szescie jestem juz na tyle stara ze takich sytuacji nie widuje w swoim otoczeniu :-)
                                • jael53 Re: rozstałam się 21.06.11, 15:04
                                  Mmmm... możliwe, że z tego samego powodu (straszliwa starość) od przedwiośnia widuję taką akcję: "strasznie się kochali" przez +- 8 lat. Ile w tym było z obu stron "na złość mamie uszy odmrażam", bogowie nieistniejący wiedzieć raczą albo i nie raczą. Żarli się o wszystko; raz jedno, raz drugie chowało się po krewnych i znajomych. Godzili się nie mniej dramatycznie - skutkiem pożegnań i pojednań "od teraz już na wieki" jest troje dzieci, niczemu niewinnych... No i tej wiosny odsłona kolejna - pomyłka życia, los nieszczęśliwy, nie tak to miało być. I sporo młodsza kobieta w tle; i jakiś dawny adorator, odpalony w imię strasznego się kochania...
                                  • princess_yo_yo Re: rozstałam się 21.06.11, 15:15
                                    zwiazkow pt strasznie sie kochamy i przy tym klocimy i zachowujemy jakbysmy byli w tym zwiazku za kara nigdy nie rozumialam i pewnie nie zrozumiem, ale to dlatego ze jak lubie jak mam w zyciu prosto i wygodnie wiec taki uklad by mi po prostu nie odpowiadal :-)
                                    widuje za to co innego, moze teraz juz rzadziej ale jednak - zwiazki i malzenstwa ktore facet sobie 'wychodzil' (moze zdarzaja sie tez odwrotne przypadki) a kobiety czy to same nie majac na tyle wlasnego zdania czy na podstawie presji otoczenia (bo nie mozna odrzucac milosci, bo on taki madry, dobry, zalezy mu, ma prace i kocha, jak mozna takiej dobrej parti powiedziec nie i inne takie bzdety itd) weszly w uklady ktorych teraz zaluja i nie bardzo maja sie jak z nich wyplatac - bo dzieci, bo zaleznosc ekonomiczna, bo co ludzie powiedza, bo innego nie znajde, bo w sumie nie bije i nie pije a to juz duzy plus. a zycia szkoda niestety.
                    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: rozstałam się 21.06.11, 12:33
                      anaisanais napisała:


                      > Zastanawiam sie dlaczego jej tak bronisz asystentko.
                      > Zgadzam sie - moze ona chce sie zakochac, poczuc cos do mezczyzny z ktorym jest
                      > , chce zeby bylo tez troche pieprzu a nie tylko miod. W sumie normalne, nie ma
                      > uczucia - taki zwiazek sie moze rozpasc jak tylko pojawi sie ktos kto ja bedzie
                      > pociagal.
                      > Mi jednak nie podoba sie to ze ona zamiast sie rozstac i dac chlopakowi szanse
                      > na zbudowanie czegos innego, ma zamiar wrocic i powiedziec ze jest nie gotowa n
                      > a zareczyny.
                      > Czyli ciagnac to dalej, wiedzac ze to jednak nie ma przysylosci.
                      > Moim zdaniem nie fair.

                      Ja nie bronię autorki wątku tylko wyrażam swoje zdanie. Niech ona sama się broni jeśli czuje taką potrzebę. I podoba mi się tylko ta pierwsza decyzja;) Też uważam, że powrót do faceta, którego się nie kocha jest nie fair. No chyba, że dziewczyna nie wie co to miłość i jej się wydaje, że muszą być co dzień fajerwerki. No ale to już osobny temat trochę.
                      • martishia7 Re: rozstałam się 21.06.11, 12:39
                        O właśnie - fajerwerki. Lubię to określenie. Jak ktoś potrzebuje mieć w związku codzienne nieustające fajerwerki, to z nikim się nie zwiąże "na zawsze", bo fajerwerki prędzej czy później przemijają. Ale fajnie jest przeżyć tę fazę, w pełnej świadomości, że to nie będzie trwać wiecznie, więc należy się tym cieszyć. Tak w ogóle bez najmniejszego grama fajerwerków, to moim zdaniem bez sensu. I słusznie dziewczyna czyni, że odchodzi.
                      • jael53 Re: rozstałam się 21.06.11, 12:40
                        asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                        chyba, że dz
                        > iewczyna nie wie co to miłość i jej się wydaje, że muszą być co dzień fajerwerk
                        > i. No ale to już osobny temat trochę.

                        Ano właśnie - ten temat jest dość rzadko poruszany. Zaś wyobrażenia o tym, co to jest miłość, najczęściej buduje się na trzeciorzędnej literaturze, takiej życiowej i na serialowych przeróbkach tychże wypracowań.
    • varia1 Re: rozstałam się 21.06.11, 12:55
      czy dobrze rozumiem, że najpierw tę decyzję podjęłaś a teraz nas pytasz CO powinnaś zrobić ?
      rychło w czas...
    • brak.slow Re: rozstałam się 21.06.11, 13:09
      doskonale rozumiem co masz na myśli i co czujesz. mam podobnie, z tym, że ja nie weszłam w żaden związek, a facet lata za mną juz pare lat i nie odpuszcza. ja go nie kocham, a on tego albo nie chce zrozumieć, albo nie nie wiem co. tym bardziej mnie przez to irytuje. Twój facet trochę przesadza- nie iść do pracy bo dziewczyna się przeziębiła? rozumiem, złamała rekę czy ma operację, ale zwykłe przeziębienie? tak to się można opiekowac małym dzieckiem, a nie dorosłą osobą. czułabym się idiotycznie. wiem, że to niby z troski, ale nie można przesadzać w drugą stronę, ludzie boją się takich osób, które poświęcają dosłownie wszystko dla drugiej strony. odcinają się od znajomych, rzucają pracę, miejsce zamieszkania, robią wszystko na pstryknięcie palcami. bałabym się, że taki ktoś się zabije po rozstaniu, skoro sens życia nadawała mu tylko jedna osoba i nic poza tym.

      a dziewczynie która pisała o sponsoringu w odniesieniu do tych wycieczek, gratuluję dojrzałości i rozumu. otóż droga triscośtam: kochający facet daje i nie zastanawia się ile wydał na osobę, którą kocha. Tutaj mamy do czynienia ze związkiem, z którego jedna strona wypisuje się, bo dotarło do niej, że uczucia nie są zbyt głębokie. Tego jednak nigdy nie wiemy na samym początku, po to są randki, "chodzenie", wspolne zamieszkanie przed slubem, aby móc zdecydować się czy z tą osobą chce się spędzić resztę życia. tak to wygląda. sponsoring w najprostszym rozumieniu to świadczenie usług seksualnych w zamian za pieniądze czy dobra materialne. nie rzucaj pochopnie hasłąmi..Żal dup.ę. ściska, że ciebie facet tak nie traktował? znajdź sobie lepszego.
      • klawiatura_zablokowana Re: rozstałam się 21.06.11, 14:11
        Tutaj mamy do czynienia ze
        > związkiem, z którego jedna strona wypisuje się, bo dotarło do niej, że uczucia
        > nie są zbyt głębokie. Tego jednak nigdy nie wiemy na samym początku, po to są
        > randki, "chodzenie", wspolne zamieszkanie przed slubem, aby móc zdecydować się
        > czy z tą osobą chce się spędzić resztę życia.

        Sęk w tym, że tutaj było wiadomo. Ona mu od początku mogła zaoferować tylko przyjaźń.
        Ja bym - widząc tak wielką dysproporcję w zaangażowaniu - w związek nie wchodziła, bo jak on kocha na zabój i wszystko poświęca, a ona "się przyjaźni", to wiadomo, że facet jest na tym układzie stratny. Że to jest nieuczciwe i krzywdzące. O to się czepiają forumowicze: że nie przeszkadzało jej, kiedy układ był dla niej wygodny. Brak miłości przeszkadzać zaczął, kiedy to ON czegoś zaczął oczekiwać. W tym wypadku: określenia się. Rozstała się - słuszne. Ale jeszcze słuszniej było w taki związek nie wchodzić, skoro od początku nie było miłości.
      • mumia_ramzesa Re: rozstałam się 21.06.11, 14:25
        > Tutaj mamy do czynienia ze związkiem, z którego jedna strona wypisuje się, bo
        dotarło do niej, że
        > uczucia nie są zbyt głębokie. Tego jednak nigdy nie wiemy na samym początku, po to są
        > randki, "chodzenie", wspolne zamieszkanie przed slubem, aby móc zdecydować się
        > czy z tą osobą chce się spędzić resztę życia.

        Sek w tym, ze uczuc w ogole nie bylo. Nie byl to tez poczatek, skoro byl czas i na Tanzanie i na Petersburg.
      • triismegistos Re: rozstałam się 21.06.11, 14:35
        brak.slow napisała:

        > a dziewczynie która pisała o sponsoringu w odniesieniu do tych wycieczek, gratu
        > luję dojrzałości i rozumu. otóż droga triscośtam: kochający facet daje i nie
        > zastanawia się ile wydał na osobę, którą kocha
        . Tutaj mamy do czynienia ze
        > związkiem, z którego jedna strona wypisuje się, bo dotarło do niej, że uczucia
        > nie są zbyt głębokie. Tego jednak nigdy nie wiemy na samym początku, po to są
        > randki, "chodzenie", wspolne zamieszkanie przed slubem, aby móc zdecydować się
        > czy z tą osobą chce się spędzić resztę życia. tak to wygląda. sponsoring w naj
        > prostszym rozumieniu to świadczenie usług seksualnych w zamian za pieniądze czy
        > dobra materialne. nie rzucaj pochopnie hasłąmi..Żal dup.ę. ściska, że ciebie f
        > acet tak nie traktował? znajdź sobie lepszego.

        Przepraszam, po przeczytaniu twojego postu przewartościowałam się, i zrozumiałam, ze moja postawa była niedojrzała, natomiast postawa "fajny i wycieczki funduje" to szczyt odpowiedzialności, dojrzałości i szacunku do tego drugiego człowieka.

        Nie, nie mam nic przeciwko prezentom, fundowaniu atrakcji i innych takich. Natomiast mam dużo przeciwko wykorzystywaniu ludzi. Tyle w temacie.
    • kalimera80 Re: rozstałam się 21.06.11, 13:32
      tak, przeżyłam coś podobnego, ale zaczęłam się dusić. Czy się rozstałam TAK (mimo, że byłam już po 30). Czy żałowałam NIE (ani sekundy), Czy znalazłam potem miłość - NIE (od prawie 2 lat jestem sama i pewnie tak już zostanie, ale zaakceptowałam to)
    • izabellaz1 Re: rozstałam się 21.06.11, 13:39
      Goopia jesteś. Szaleńcza miłość mija po kilku latach, a potem fajnie mieć przy sobie fajnego człowieka :P Fajerwerki nie trwają przez wieczność.
      Ale prosić na Twoim miejscu już bym nie prosiła. Po ptakach :)
    • encanto1960 Re: rozstałam się 21.06.11, 15:18
      I co ci to rozstanie dało? Wyglada ze jeszcze wieksze rozterki. Wystraszylas sie oswiadczyn. Mogłas to storpedowac , skoro wiedział ze z twojej strony nie ma milosci , a tylko przyjaźn. Godzil sie z tym , skoro nadal z toba był i miał nadzieję. A nadzieja jak wiemy , umiera ostatnia.:-)
    • oxf Re: rozstałam się 21.06.11, 21:39
      > Rozstałam się z mezczyzną

      jesli nie masz nikogo innego to ja nie bardzo rozumiem twoje zachowanie, ale koniec koncow jest uczciwe bo w jakims sensie go wykorzystywalas uczyciowo. dawalas mu szanse. Z drugiej strony malo tutaj historii o wielkiej mega milosci z ktorej czasem pare miesiecy po slubie niz juz nie zostalo??? moze byc tak ze naprawde bedziesz zalowac. mysle ze jest to dosc prawdopodobne, ale jak masz sie meczyc ??? wy kobiety zadko kiedy wiecie czego chcecie, to jest problem...
      • mocno.zdziwiona Re: rozstałam się 21.06.11, 22:46
        Ja bym to raz jeszcze przemyślała. Rozstałaś się bo się wystraszyłaś zaręczyn. Może pogadaj z nim szczerze, powiedz że potrzebujesz więcej czasu i zaręczać się nie chcesz na razie. Jak kocha to poczeka.
        A sama słuchaj własnego serca. Jeśli czujesz, że to zdecydowanie nie to to odejdź bez względu na konsekwencje. A jeśli jedyne czego Ci brakuje to motyle w brzuchu to się zastanów, bo może Ty z tych bezmotylastych jesteś i przy nikim ich nie doznasz. Często nie warto niszczyć dobrego związku opartego na przyjaźni w oczekiwaniu na związek oparty na namiętności, która nieraz niszczy i rujnuje zamiast scalać.
    • krwawa_orlica Re: rozstałam się 21.06.11, 22:56
      Ja jestem, ale mam jakby lepiej poukładane w głowie i nie zostawię takiego fajnego faceta dla jakiś durnych motylków i uniesień, za stara na to jestem.
    • sijena Re: rozstałam się 21.06.11, 23:07
      Mam wrazenie, ze jestes zbyt (wybacz) glupia, zeby go docenic. Bedziesz sie teraz blakac i szukac cholera wie czego, az sie zorientujesz jakiego dobrego ''przyjaciela'' mialas. I dobrze Ci tak! Znam taka jedna, ktora spotykala sie z podobnym typem faceta i zerwala bo...bo mu sie zakola robily.A pozniej w desperacji wysylala mu smsy zeby znow sprobowali byc razem tylko,ze chlopak zmadrzal i ja olal :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka