Dodaj do ulubionych

Dzięki Anecie Krawczyk

19.02.10, 09:05

Mniej ukrywanych gwałtów dzięki Anecie Krawczyk?
Obserwuj wątek
      • sabinac-0 Re: może by tak jakaś inna patronka by się znalaz 19.02.10, 11:03
        Tobie tez moze sie zdarzyc, ze bedziesz bezrobotny, bedziesz mial dzieci na
        utrzymaniu, dlugi i nakaz eksmisji. Wtedy ktos zaproponuje ci prace, ale ta
        laska bedzie kosztowac - intymne spotkania z szefem lub kolegami przysylanymi
        przez szefa, polaczone z przecwelowaniem - dla postronnych dobrowolnym i
        interesownym.

        Jesli sie w koncu zbuntujesz i doniesiesz o gwalcie, bedziesz mogl poczytac
        sobie takie wlasnie zjadliwe komentarzyki jak twoje (np. czy ten pedzio byl
        zgwalcony, czy raczej jest ciota i sam chcial hehe?)
        • black-emissary Re: może by tak jakaś inna patronka by się znalaz 19.02.10, 12:52
          sabinac-0 napisała:
          > Tobie tez moze sie zdarzyc, ze bedziesz bezrobotny, bedziesz mial dzieci na
          > utrzymaniu, dlugi i nakaz eksmisji. Wtedy ktos zaproponuje ci prace, ale ta
          > laska bedzie kosztowac - intymne spotkania z szefem lub kolegami przysylanymi
          > przez szefa, polaczone z przecwelowaniem - dla postronnych dobrowolnym i
          > interesownym.

          Bez względu na to komu się to stanie ciężko uznawać to za gwałt.
        • misiu-1 Re: może by tak jakaś inna patronka by się znalaz 19.02.10, 15:54
          dpowiadasz na:
          sabinac-0 napisała:

          > Tobie tez moze sie zdarzyc, ze bedziesz bezrobotny, bedziesz mial
          > dzieci na utrzymaniu, dlugi i nakaz eksmisji. Wtedy ktos
          > zaproponuje ci prace, ale ta laska bedzie kosztowac - intymne
          > spotkania z szefem lub kolegami przysylanymi przez szefa,
          > polaczone z przecwelowaniem - dla postronnych dobrowolnym i
          > interesownym.

          Możesz się nie zgodzić na takie warunki i szukać pracy gdzie indziej.

          > Jesli sie w koncu zbuntujesz i doniesiesz o gwalcie

          O jakim gwałcie? W opisywanej sytuacji nie ma mowy o żadnym gwałcie. To tylko i
          wyłącznie prostytucja.
          • sabinac-0 Re: może by tak jakaś inna patronka by się znalaz 19.02.10, 16:03
            misiu-1 napisał:

            > Możesz się nie zgodzić na takie warunki i szukać pracy gdzie indziej.
            >
            A jak braknie ci chleba, mozesz jesc ciastka.

            > > Jesli sie w koncu zbuntujesz i doniesiesz o gwalcie
            >
            > O jakim gwałcie? W opisywanej sytuacji nie ma mowy o żadnym gwałcie. To tylko i
            > wyłącznie prostytucja.
            >
            Nie. Prostytutka bierze pieniadze za swiadczenie uslugi seksualnej. Pracownicom
            biur Samoobrony nie placono za seks. Seks byl tylko warunkiem, by mogly pracowac
            zarobkowo. Pieniadze zarabialy za prace w biurze.
            • misiu-1 Re: może by tak jakaś inna patronka by się znalaz 19.02.10, 16:45
              sabinac-0 napisała:

              > A jak braknie ci chleba, mozesz jesc ciastka.

              Albo obrabować sąsiada? Możesz też zatrudnić się po prostu do agencji
              towarzyskiej, a po trzech latach zgłosić gwałt i tłumaczyć, że byłaś w
              przymusowej sytuacji, którą właściciel wykorzystał, a tak w ogóle to myślałaś,
              że będziesz tylko zamiatać i ścielić łóżka.

              > Nie. Prostytutka bierze pieniadze za swiadczenie uslugi seksualnej.

              I za to brała pieniądze Aneta K. Wiedziała od początku, jaki będzie zakres
              obowiązków i godziła się na to.

              > Pracownicom biur Samoobrony nie placono za seks. Seks byl tylko
              > warunkiem, by mogly pracowac zarobkowo. Pieniadze zarabialy za
              > prace w biurze.

              Jeśli seks był warunkiem, bez którego nie byłoby pracy i zapłaty, to znaczy, że
              płacono za seks. Praca była tylko przykrywką. Tak, jak w agencji towarzyskiej
              formalnie pracownice mogą dostawać pensję za dotrzymywanie klientom towarzystwa
              i parzenie kawy, a wszyscy, łącznie z samymi zainteresowanymi i tak wiedzą, za
              co naprawdę mają płacone.
              • sabinac-0 Re: może by tak jakaś inna patronka by się znalaz 19.02.10, 17:19
                Jednym slowem uwazasz, ze ludzie dysponujacy wladza, gdy cynicznie wykorzystujac
                rozpaczliwa sytuacje ubogich by zrobic z nich niewolnikow, sa niewinni a odium
                ma spadac na ofiary.

                Zatem, idac dalej, narkotykowi bossowie proponujacy zdesperowanym biedakom
                (rowniez mezczyznom) pieniadze w zamian za przemyt narkotykow, tez powinni byc
                uznani za niewinnych, bo przeciez ich mrowki same sie zgodzily i to one sa
                podlymi trafikantami?
                • misiu-1 Re: może by tak jakaś inna patronka by się znalaz 19.02.10, 19:19
                  sabinac-0 napisała:

                  > Jednym slowem uwazasz, ze ludzie dysponujacy wladza, gdy cynicznie
                  > wykorzystujac rozpaczliwa sytuacje ubogich by zrobic z nich
                  > niewolnikow, sa niewinni a odium ma spadac na ofiary.

                  Po pierwsze - obowiązujące prawo nie zabrania cynizmu. Po drugie - nie ma mowy o
                  robieniu z nikogo niewolnika. Aneta K. dobrowolnie godziła się na układ, który
                  jej zaproponowano, choć nie musiała się godzić. Po trzecie - jedyne odium, jakie
                  spadło na Anetę K. (całkiem słusznie, bo prostytucja nie jest godna szacunku),
                  to społeczna dezaprobata. Żadnej winy jej nie przypisano, ponieważ prostytucja
                  jest legalna.
                  Wina osoby, która zatrudniła Anetę K. na takich warunkach polegała na tym, że
                  wykorzystała publiczne stanowisko do uzyskania nieprzysługujących jej
                  osobistych korzyści.

                  > Zatem, idac dalej, narkotykowi bossowie proponujacy zdesperowanym
                  > biedakom (rowniez mezczyznom) pieniadze w zamian za przemyt
                  > narkotykow, tez powinni byc uznani za niewinnych, bo przeciez ich
                  > mrowki same sie zgodzily i to one sa podlymi trafikantami?

                  Jedni i drudzy są winni. Ci pierwsi są winni handlu narkotykami, organizowaniu i
                  nakłanianiu do przemytu, a ci drudzy - winni przemytu.
                  • sabinac-0 Re: może by tak jakaś inna patronka by się znalaz 19.02.10, 22:25
                    misiu-1 napisał:


                    > Jedni i drudzy są winni. Ci pierwsi są winni handlu narkotykami, organizowaniu
                    > i
                    > nakłanianiu do przemytu, a ci drudzy - winni przemytu.
                    >
                    Masz racje, drudzy popelnili przestepstwo przemytu. Tu sie zgadzamy.

                    Dlaczego jednak tak goraco potepiasz wykorzystana pracownice, ktora nie
                    popelnila ZADNEGO PRZESTEPSTWA?
                    • misiu-1 Re: może by tak jakaś inna patronka by się znalaz 20.02.10, 07:14
                      sabinac-0 napisała:

                      > Dlaczego jednak tak goraco potepiasz wykorzystana pracownice,
                      > ktora nie popelnila ZADNEGO PRZESTEPSTWA?

                      Każdy pracownik jest wykorzystany, więc pod tym względem sytuacja Anety K. nie
                      różni się od innych. W jej postępowaniu nie podoba mi się bezczelność. Nawet nie
                      prostytucja. Jeśli sama zgodziła się na zaproponowany jej układ, jeśli przez
                      całe lata brała z tego tytułu większe pieniądze, niżby jej się należały bez
                      usług seksualnych, to niech się obłudnie nie użala nad swoją rzekomą krzywdą.
                      Nie podoba mi się też, choć to również nie przestępstwo, użycie przez Ciebie bez
                      przyczyny zwrotu: "gorąco potępiasz". To, że się o kimś, nomen omen, chłodno
                      wyrażam, nie oznacza przecież, że go gorąco potępiam.
                      • sabinac-0 Re: może by tak jakaś inna patronka by się znalaz 20.02.10, 15:39
                        Wiesz, nawet mnie te twoje wypowiedzi nie dziwia.

                        Kiedys, gdy pozwalam do sadu pracodawce ktory miesiacami nie placil mi
                        wynagrodzenia, tez uslyszalam, ze jestem bezczelna, niemoralna i ze rzekomo
                        "godzilam sie na te prace", dajac do zrozumienia ze na brak wynagrodzenia tez
                        sie godzilam.

                        Ten szef placil w terminie tylko tym pracownicom, ktore godzily sie na
                        tete-a-tete, ja sie nie godzilam, wiec moglam czekac zaplaty do swietego nigdy.
                        Gdy braklo mi na czynsz i na zycie, pomocy w MOPS nie uswiadczylam zadnej, za to
                        uslyszalam zarzut, ze jestem nieodpowiedzialna "bo dobro dziecka jest wazniejsze
                        niz duma", ze "moglam byc madrzejsza, zachowac sie jak normalna kobieta i nie
                        zgrywac swiatobliwej dziewicy",i (cymesik) "dziecko pani ma wiec sie pani juz
                        piep...a w zyciu, kogo pani chciala na cnote nabrac?".

                        Jak widac, w razie problemow na linii pracodawca-pracownica mozna zostac
                        okrzyknieta "prostytutka" rowniez nie przyjmujac niemoralnych propozycji.
    • benek231 Tak, dzięki Anecie Krawczyk :O) 19.02.10, 18:18
      easz napisała:

      Mniej ukrywanych gwałtów dzięki Anecie Krawczyk?
      >
      >
      *Mysle, ze mniej. Jeszcze kilka takich spraw a seksualni drapieznicy-szefowie,
      zaczna zastanawiac sie nad oplacalnoscia wymuszania seksu. Nie twierdze, ze
      osiagniemy ideal, ale uwazam, ze przypadkow tego typu bedzie zdecydowanie mniej.
      • easz Re: Tak, dzięki Anecie Krawczyk :O) 19.02.10, 19:15

        benek231 napisał:

        > easz napisała:
        >
        > Mniej ukrywanych gwałtów dzięki Anecie Krawczyk?
        > >
        > >
        > *Mysle, ze mniej. Jeszcze kilka takich spraw a seksualni
        drapieznicy-szefowie, zaczna zastanawiac sie nad oplacalnoscia
        wymuszania seksu. Nie twierdze, ze osiagniemy ideal, ale uwazam, ze
        przypadkow tego typu bedzie zdecydowanie mniej

        O! to Aneta Krawczyk nie jest wg Ciebie współodpowiedzialna,
        lekkomyślna itp? Łał.

        Tutaj nie chodziło o to dokładnie, co napisałeś, tylko o to, że niby
        mniej jest/będzie tego typu spraw ukrywanych, czyli więcej
        zglaszanych. Mimo wszystko, mimo to, co musiały te kobiety przejść,
        co mnie osobiście zdumiewa i jestem pod wrażeniem, jeśli to prawda.
        Ale no tak, w ostatecznym rozrachunku po prostu mniej w ogóle
        (miejmy nadzieję).

        Cały wątek jest właściwie nie na temat, przez jakiegoś jednego
        żałosnego 'speca' od gwałtów, molestowania i kurestwa - co było do
        przewidzenia, niestety. Na jeden i ten sam temat wciąż - to samo
        stare gó wno.
        Szkoda.
        • benek231 Re: Tak, dzięki Anecie Krawczyk :O) 19.02.10, 23:21
          easz napisała:

          >
          > benek231 napisał:
          >
          > > easz napisała:
          > >
          > > Mniej ukrywanych gwałtów dzięki Anecie Krawczyk?
          > > >
          > > >
          > > *Mysle, ze mniej. Jeszcze kilka takich spraw a seksualni
          > drapieznicy-szefowie, zaczna zastanawiac sie nad oplacalnoscia
          > wymuszania seksu. Nie twierdze, ze osiagniemy ideal, ale uwazam, ze
          > przypadkow tego typu bedzie zdecydowanie mniej
          >
          > O! to Aneta Krawczyk nie jest wg Ciebie współodpowiedzialna,
          > lekkomyślna itp? Łał.
          >
          >
          *Wejdz jeszcze raz do tamtego watku, w ktorym "potrzebna bylas na gwalt", i
          jeszcze raz przeczytaj to co pisalem. A pisalem o bardzo szczegolnych
          przypadkach gwaltu (w zakazanej dzielnicy), ktory ofiary maja jak w banku, badz
          niemal, jesli tylko udadza sie w okreslone miejsca noca. Doszedlem tez do tego,
          ze nawet taka przyglupawa ofiara gwaltu, nie jest wspolodpowiedzialna,
          gdyz gwalciciel ponosi cala odpowiedzialnosc. Jest ona jednak odpowiedzialna
          za wlasna lekkomyslnosc,
          przy czym bierze te odpowiedzialnosc na siebie w
          momencie zdecydowania o wyprawie w okreslone miejsca. Czy zostanie zgwalcona,
          czy tez nie - pozostaje odpowiedzialna za swiadome i lekkomyslne wystawianie na
          szwank wlasnego zdrowia i zycia.

          Co do Anety Krawczyk, natomiast uzylem sformulowania "wymuszanie seksu", jako,
          ze na to co zwyklismy nazywac gwaltem, jej doswiadczenia mi nie wygladaja. Moge
          sie wszakze mylic i dlatego bardzom ciekaw sadowego uzasadnienia, w ktorym
          wyjasnione zostaloby dlaczego gwalt a nie wymuszanie. Bez tego, obawiam sie,
          zaczniemy miec w glowach galimatias a ze slownikow trzeba bedzie wymazac wiele
          terminow, gdyz gwalt bedzie robil za wszystko.

          A dla porzadku: caly czas trzymalem jej strone.


          Pol wieku temu, pod moja starsza siostre jej pierwszy szef tez czynil tego typu
          podchody. Powiedziala o tym ojcu, a ten po prostu doradzil jej by juz wiecej tam
          nie poszla. Uznal, ze to najlepsze rozwiazanie.
          No i nie poszla.


          > Tutaj nie chodziło o to dokładnie, co napisałeś, tylko o to, że niby
          > mniej jest/będzie tego typu spraw ukrywanych, czyli więcej
          > zglaszanych.

          *Mnie chodzilo o jedno i drugie, z tym ze napisalem wylacznie o spadku liczby
          przypadkow molestowania. Ma sie rozumiec zglaszanych takze bedzie wiecej, gdyz
          za A.K. pojda nastepne.



          Mimo wszystko, mimo to, co musiały te kobiety przejść,
          > co mnie osobiście zdumiewa i jestem pod wrażeniem, jeśli to prawda.
          > Ale no tak, w ostatecznym rozrachunku po prostu mniej w ogóle
          > (miejmy nadzieję).
          >
          > Cały wątek jest właściwie nie na temat, przez jakiegoś jednego
          > żałosnego 'speca' od gwałtów, molestowania i kurestwa - co było do
          > przewidzenia, niestety. Na jeden i ten sam temat wciąż - to samo
          > stare gó wno.
          > Szkoda.
          >

          *A moze by im dokopac? :O))
      • misiu-1 Re: Dzięki Anecie Krawczyk 20.02.10, 07:30
        Pani "profesor" (nawiasem mówiąc - o manierach menela spod budki z piwem) nie ma chyba pojęcia o obowiązującym prawie, pisząc "Nie powinniśmy zastanawiać się nad tym, czy osoba poszkodowana zachowywała się odpowiednio, ale - czy oskarżony dopuścił się zarzucanych mu czynów, czy nie."
        Owszem, powinniśmy:

        Art. 53. § 2. Wymierzając karę, sąd uwzględnia w szczególności motywację i sposób zachowania się sprawcy, popełnienie przestępstwa wspólnie z nieletnim, rodzaj i stopień naruszenia ciążących na sprawcy obowiązków, rodzaj i rozmiar ujemnych następstw przestępstwa, właściwości i warunki osobiste sprawcy, sposób życia przed popełnieniem przestępstwa i zachowanie się po jego popełnieniu, a zwłaszcza staranie o naprawienie szkody lub zadośćuczynienie w innej formie społecznemu poczuciu sprawiedliwości, a także zachowanie się pokrzywdzonego.
        • six_a Re: Dzięki Anecie Krawczyk 20.02.10, 23:52
          >zachowanie się pokrzywdzonego.
          no i piękny cytat, a zachowanie pokrzywdzonego miałoby w tym przypadku
          znaczenie, gdyby pokrzywdzony sam zaproponował taki deal. a nie zaproponował.
          więc pieprzenie o winie obu stron to kompletne pomieszanie z poplątaniem.

          i nie mieszaj do tego prostytucji, bo gdyby którakolwiek z kobiet występujących
          w procesie była prostytutką, łyżwiński by chadzał do nich po usługi, a nie
          oferował im pracę za seks.
          brednia goni u ciebie brednię, misiu jeden.
        • black-emissary Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 20.02.10, 19:12
          Mówi się: "bije to kocha".

          Sorry, ale porównywanie sprawy pani Krawczyk do przypadków przemocy domowej jest po prostu niesmaczne.

          O kobietach molestowanych mówi się, że "same się prosiły", bo w końcu mogły siedzieć w domu, a nie pchać się tam, gdzie dominują mężczyźni i ich prawa.

          Mogły się nie pchać tam, gdzie wepchnąć mogą się tylko seksem.
          Ponownie rozróżnijmy pewne kwestie. Molestowanie w miejscu pracy to przede wszystkim historia z cyklu pani przychodzi do pracy na normalnych warunkach, po czym jest traktowana jako obiekt seksualny. To zupełnie inna sytuacja niż ta tutaj, gdzie pani już na wejściu dobrze wiedziała czego się od niej będzie oczekiwało.

          Lepper powiedział kiedyś, że "prostytutki nie można zgwałcić".

          A teraz się okazuje, że nawet normalny biznes u prostytutki może okazać się gwałtem, jeżeli prostytutka pracuje, bo ma dzieci na utrzymaniu. Znaczy się - zmuszona!

          Żadna krzywda nie jest bowiem "normalna".

          Jak pani Środa słusznie zauważyła (jedna z może trzech uwag w tekście, z którymi mogę się bezkrytycznie zgodzić) nie znamy uzasadnienia wyroku. Nie wiemy też do końca co tam się stało i - przede wszystkim - dlaczego układ pani Krawczyk w pewnym momencie przestał przeszkadzać. Więc być może do krzywdy doszło.
          Ale w tym, że złożono pani Krawczyk niemoralną propozycję, którą przyjęła krzywdy jakoś dopatrzyć się nie mogę.
          • sabinac-0 Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 20.02.10, 19:52
            black-emissary napisała:

            >
            > Mogły się nie pchać tam, gdzie wepchnąć mogą się tylko seksem.

            O to, to!!!
            Dlaczego wciaz jeszcze na wiele lukratywnych lub zwiazanych z wladza posad
            mezczyzna wchodzi dzieki tupetowi lub zdolnosciom, a kobieta moze tylko
            "wepchnac sie" seksem?


          • six_a Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 00:08
            > Ale w tym, że złożono pani Krawczyk niemoralną propozycję, którą przyjęła
            krzywdy jakoś dopatrzyć się nie mogę.

            czyli generalnie składanie propozycji seksualnych w zamian za pracę jest ok? tak
            ten tekst wyżej należy rozumieć?
            a kobiety, które ujawniają przypadki molestowania seksualnego w pracy, to
            prostytutki, bo zgodziły się i czerpały korzyści, aż im przestało odpowiadać i
            poszły do prokuratury?

            fiu fiu
            • misiu-1 Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 08:18
              six_a napisała:

              > czyli generalnie składanie propozycji seksualnych w zamian za
              > pracę jest ok?

              Jeśli chodzi o pracę w prywatnej firmie, to jest ok.

              > a kobiety, które ujawniają przypadki molestowania seksualnego w
              > pracy, to prostytutki, bo zgodziły się i czerpały korzyści, aż im
              > przestało odpowiadać i poszły do prokuratury?

              Jeśli propozycję otrzymały przed podjęciem pracy i zgodziły się na nią, to
              owszem - są prostytutkami. Jeśli po latach przestało im to odpowiadać, to
              powinny się po prostu zwolnić i koniec. Jeśli na tym nie poprzestają i wbrew
              oczywistym faktom składają doniesienie o gwałcie czy molestowaniu, to powinny
              być ukarane za fałszywe oskarżenie. Molestowanie po zatrudnieniu, o czym mowy
              przy przyjmowaniu do pracy nie było - to zupełnie co innego.
              • six_a Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 13:03
                >Jeśli chodzi o pracę w prywatnej firmie, to jest ok.
                to prywatne firmy podlegają pod jakiś inny kodeks niż nieprywatne?


                > owszem - są prostytutkami.
                no chyba już ustaliliśmy, że prostytutki mają pracę i nie muszą jej szukać w
                biurze samoobrony, tak? to się nie ośmieszaj.
                • misiu-1 Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 13:24
                  six_a napisała:

                  > >Jeśli chodzi o pracę w prywatnej firmie, to jest ok.
                  > to prywatne firmy podlegają pod jakiś inny kodeks niż nieprywatne?

                  Nie rozumiesz. Pracownik w firmie publicznej, utrzymywanej z pieniędzy
                  publicznych, ma obowiązki i płace określane przez przełożonych działających
                  niejako na zamówienie i w imieniu podatnika. Podatnik zaś wyznaczył
                  wynagrodzenie dla przełożonych i nie wchodzą w nie usługi seksualne świadczone
                  przez pracownika. Skoro tak, to domaganie się ich jest bezprawne i stanowi
                  nadużycie stanowiska. Jeśli jednak firma jest prywatna, zadania wyznacza i
                  wynagrodzenie płaci właściciel z własnej kieszeni. Dlatego nie jest żadnym
                  nadużyciem z jego strony postawienie wymogu świadczenia usług seksualnych. Jeśli
                  pracownik (-ca) się na to nie zgadza, może zawsze poszukać sobie pracy gdzie
                  indziej. Nie ma przecież ani prawa, ani obowiązku zatrudnienia w tej firmie,
                  wbrew woli właściciela.

                  > no chyba już ustaliliśmy, że prostytutki mają pracę i nie muszą
                  > jej szukać w biurze samoobrony, tak? to się nie ośmieszaj.

                  Nie przypominam sobie, bym coś takiego z tobą ustalał.
                  • six_a Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 13:33
                    > Pracownik w firmie publicznej, utrzymywanej z pieniędzy
                    > publicznych, ma obowiązki i płace określane przez przełożonych działających
                    > niejako na zamówienie i w imieniu podatnika.

                    a co mają do tego pieniądze publiczne czy prywatne i podatnicy?
                    jeśli właściciel firmy prywatnej prowadzi burdel (o ile jest to dozwolone
                    prawem), to ma prawo wymagać, żeby pracownica świadczyła usługi seksualne na
                    rzecz klientów tego burdelu.

                    partie polityczne ani żadne inne formy działalności burdelami nie są,
                    prostytutek nie zatrudniają, więc przestań pieprzyć o tym, że mogą od
                    pracowników wymagać dowolnych form usług..

                    > Nie przypominam sobie, bym coś takiego z tobą ustalał.
                    nie szkodzi.

                    >Dlatego nie jest żadnym nadużyciem z jego strony postawienie wymogu świadczenia
                    usług seksualnych.
                    zacznij się leczyć już dziś, wyjdzie taniej dla podatników.
                  • black-emissary Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 14:21
                    misiu-1 napisał:
                    > Jeśli jednak firma jest prywatna, zadania wyznacza i
                    > wynagrodzenie płaci właściciel z własnej kieszeni.
                    > Dlatego nie jest żadnym nadużyciem z jego strony
                    > postawienie wymogu świadczenia usług seksualnych.

                    Jakimś tam nadużyciem to jest, choćby z punktu widzenia prawa pracy, które zdaje się nie przewiduje takich przypadków.
                    Gdyby oficjalnie funkcjonowało stanowisko sekretarki-prostytutki to rzeczywiście taka sprawa w prywatnej firmie byłaby czysta.
                    • misiu-1 Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 14:33
                      black-emissary napisała:

                      > Jakimś tam nadużyciem to jest, choćby z punktu widzenia prawa
                      > pracy, które zdaje się nie przewiduje takich przypadków.

                      Lewo pracy ingeruje tu stanowczo zbyt daleko w relacje między stronami umowy.

                      > Gdyby oficjalnie funkcjonowało stanowisko sekretarki-prostytutki
                      > to rzeczywiście taka sprawa w prywatnej firmie byłaby czysta.

                      W firmie prywatnej to właściciel decyduje, jakie stanowiska stwarza i
                      przydziela. Jeśli ma fantazję i znajdzie chętną, to może np. zatrudnić ją jako
                      żywą rzeźbę, stojącą nago w westybulu i robiącą dobre wrażenie na wchodzących.
                      Zrozumiałe, że nie będzie istniało żadne takie "oficjalne" stanowisko.
                      • black-emissary Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 14:36
                        misiu-1 napisał:
                        > Lewo pracy ingeruje tu stanowczo zbyt daleko w relacje między stronami umowy.

                        Wszystko jedno jakie mamy zdanie o prawie pracy jest ono obowiązujące.

                        > W firmie prywatnej to właściciel decyduje,
                        > jakie stanowiska stwarza i przydziela.

                        No nie tak do końca, jest jednak ograniczany prawem. A prawo m.in. ogranicza prostytucję.
                          • misiu-1 Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 14:53
                            black-emissary napisała:

                            > A jeszcze przy okazji pojawia się problem podatkowy :).

                            Tu państwo wpada w pułapkę własnego prawodawstwa. Jeśli wprowadza się normę
                            niekorzystania z cudzego nierządu, to jakże wówczas go opodatkowywać? Podatek
                            byłby przecież korzystaniem z nierządu podatnika.
                            • black-emissary Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 15:00
                              I dlatego dochody z prostytucji nie są opodatkowane. Jeżeli jednak są one
                              oficjalnie wypłatą dla sekretarki to dochodzimy do sytuacji, gdzie dobrowolny
                              układ między pracodawcą a pracownicą robi z państwa stręczyciela. Jeżeli
                              wrzucimy je w dochody z nieujawnionych źródeł to mamy śliczną dziurę pozwalającą
                              sekretarkom nie płacić podatków :).

                              Zgadzam się z Tobą, że z nazwijmy to etycznego punktu widzenia taki układ w
                              firmie prywatnej jest czysty i powinien być dozwolony. Ale z punktu widzenia
                              obowiązującego prawa nie jest to takie już oczywiste i pojawia się szereg
                              problemów. Wszystko to można uregulować razem z regulacją prostytucji.
                              Ale i wtedy pewne problemy pozostaną, choćby pytanie czy urząd pracy mógłby
                              takie w pełni legalne stanowiska sekretarko-prostytutek oferować i czy
                              odrzucenie takiej oferty mogłoby skutkować utratą prawa do zasiłku.

                              Z której strony nie spojrzeć łączenie seksu z pracą jest ryzykowne.
                        • misiu-1 Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 14:49
                          black-emissary napisała:

                          > Wszystko jedno jakie mamy zdanie o prawie pracy jest ono
                          > obowiązujące.

                          Jest jeszcze coś takiego, jak martwe prawo. Jeśli jakiś przepis lewa pracy
                          przekracza zwyczajną miarę absurdu, to się go o-lewa. W szczególności chodzi tu
                          o przypadek, o którym rozmawiamy - dwie umawiające się strony i dobrowolna
                          umowa, która nie krzywdzi żadnej z nich ani żadnej osoby trzeciej.

                          > No nie tak do końca, jest jednak ograniczany prawem. A prawo m.in.
                          > ogranicza prostytucję.

                          Nie tyle prostytucję, co organizowanie i czerpanie korzyści z prostytucji. W
                          znacznym stopniu jest to jednak martwe prawo. Agencje towarzyskie mimo wszystko
                          przecież istnieją.
              • sabinac-0 Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 22.02.10, 21:21
                misiu-1 napisał:


                > Jeśli propozycję otrzymały przed podjęciem pracy i zgodziły się na nią, to
                > owszem - są prostytutkami. Jeśli po latach przestało im to odpowiadać, to
                > powinny się po prostu zwolnić i koniec.

                Nawet, gdyby to stwierdzenie byloby prawdziwe, dotyczyloby wylacznie przypadkow,
                w ktorych uslugi seksualne zostalyby oficjalnie ujete w umowie o prace, wpisane
                w zakres obowiazkow i zatwierdzone przez BHP i Inspekcje pracy.


                • misiu-1 Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 22.02.10, 22:18
                  sabinac-0 napisała:

                  > Nawet, gdyby to stwierdzenie byloby prawdziwe, dotyczyloby
                  > wylacznie przypadkow, w ktorych uslugi seksualne zostalyby
                  > oficjalnie ujete w umowie o prace, wpisane w zakres obowiazkow i
                  > zatwierdzone przez BHP i Inspekcje pracy.

                  Chyba żartujesz. Czynnikiem konstytuującym prostytucję nie jest oficjalna umowa
                  o pracę i zatwierdzenia przez inspekcje, tylko zapłata za stosunek płciowy. Nie
                  wiem, jak Ty, ale ja cały czas mam na myśli stan faktyczny, a nie oficjalny.
            • black-emissary Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 12:08
              six_a napisała:
              > czyli generalnie składanie propozycji seksualnych w zamian za
              > pracę jest ok? tak ten tekst wyżej należy rozumieć?

              Nie, nie tak.

              > a kobiety, które ujawniają przypadki molestowania seksualnego w
              > pracy, to prostytutki, bo zgodziły się i czerpały korzyści,
              > aż im przestało odpowiadać i poszły do prokuratury?

              A to już zależy od konkretnego przypadku.
              • six_a Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 13:01
                > Nie, nie tak.
                w takim razie objaśnij znaczenie swojej produkcji:
                > Ale w tym, że złożono pani Krawczyk niemoralną propozycję, którą przyjęła
                krzywdy jakoś dopatrzyć się nie mogę.

                oraz powiedz, kiedy w takim razie w ogóle dochodzi do molestowania, bo może po
                prostu coś takiego nie istnieje, skoro w składaniu propozycji przez przełożonego
                krzywdy nie możesz się dopatrzyć.
                • black-emissary Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 14:18
                  six_a napisała:
                  > w takim razie objaśnij znaczenie swojej produkcji:

                  No przecież to jest jasne samo w sobie...
                  To, że jakaś propozycja jest naganna nie oznacza automatycznie, że osoba, której ją złożono została skrzywdzona.

                  > oraz powiedz, kiedy w takim razie w ogóle dochodzi do
                  > molestowania, bo może po prostu coś takiego nie istnieje,
                  > skoro w składaniu propozycji przez przełożonego
                  > krzywdy nie możesz się dopatrzyć.

                  Nie przełożonego, a przyszłego przełożonego. Zasadnicza różnica.

                  Zupełnie inaczej sprawa wygląda, gdy kobieta od początku jest świadoma charakteru swojej pracy i na to się godzi, zupełnie inaczej, gdy nagle jest to jej narzucane.
                  • six_a Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 16:37
                    > To, że jakaś propozycja jest naganna nie oznacza automatycznie, że osoba, które
                    > j ją złożono została skrzywdzona.

                    no chyba nie za bardzo, bo w ten sposób dopuszczasz werbalne używanie sobie na
                    osobach, a jedyne co osoba zaatakowana może zrobić to zatkać sobie uszy. czyli
                    atakujący jest w każdej sytuacji zwolniony z odpowiedzialności.

                    >Zasadnicza różnica.
                    żadna różnica, przyszły przełożony też nie ma prawa oferować pracy ani składać
                    innych obietnic w zamian za seks. to jest ten punkt gdzie dochodzi do
                    przestępstwa. to czy osoba przyjęła czy nie przyjęła nie ma żadnego wpływu na
                    kwalifikację. to nie łapówkarstwo, gdzie każdy jest winny.
                    • black-emissary Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 17:17
                      six_a napisała:
                      > no chyba nie za bardzo, bo w ten sposób dopuszczasz werbalne używanie sobie na
                      > osobach, a jedyne co osoba zaatakowana może zrobić to zatkać sobie uszy. czyli
                      > atakujący jest w każdej sytuacji zwolniony z odpowiedzialności.

                      Six... miejże Ty litość nade mną...

                      > żadna różnica, przyszły przełożony też nie ma prawa oferować pracy ani składać
                      > innych obietnic w zamian za seks. to jest ten punkt gdzie dochodzi do
                      > przestępstwa. to czy osoba przyjęła czy nie przyjęła nie ma żadnego wpływu na
                      > kwalifikację. to nie łapówkarstwo, gdzie każdy jest winny.

                      Jak już pisałam wyżej z prawnego punktu widzenia wygląda to nieco inaczej, choćby ze względu na to, że prawnie nie można takich rzeczy ustalić, więc przed czy po ustaleniu nie ma znaczenia.
                      W tym jednak miejscu nie piszę o sytuacji prawnej przecież.
                      • six_a Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 18:52
                        > Six... miejże Ty litość nade mną...
                        a dlaczego? wytłumacz mi, co masz na myśli, pisząc, że seksualne tekściki
                        rzucane do przyszłej pracownicy tej pracownicy w żaden sposób nie krzywdzą, bo
                        jak na razie nie widzę argumentów na poparcie.

                        >że prawnie nie można takich rzeczy ustalić
                        taaa, no tera to już nic nie rozumiem. uważasz, że sąd ma jakiś problem z
                        zakwalifikowaniem danej akcji jako gwałt lub jako molestowanie.

                        jedno jest pewne, konkretu to człowiek od ciebie nie uwidzi.
                        • black-emissary Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 19:24
                          six_a napisała:
                          > a dlaczego? wytłumacz mi, co masz na myśli, pisząc, że seksualne
                          > tekściki rzucane do przyszłej pracownicy tej pracownicy w żaden
                          > sposób nie krzywdzą, bo jak na razie nie widzę argumentów na
                          > poparcie.

                          Jeżeli twierdzisz, że krzywdzą to raczej Ty powinnaś uzasadnić w jaki sposób, nieistnienia ciężko dowieść.
                          Czy taka propozycja oznacza jakieś urazy fizyczne? Nie. Psychiczne? Nie. Tracimy coś na tym? Nie. Gdzie krzywda?
                          Gdyby ktoś do mnie przyszedł i zaproponował pracę za seks to po prostu kazałabym mu spadać. Dlaczego miałabym poczuć się skrzywdzona? W czym ta krzywda?

                          W przypadku pani Krawczyk sytuacja jest jeszcze bardziej przejrzysta, bo w zasadzie to była jej inicjatywa, żeby w to wejść.

                          > uważasz, że sąd ma jakiś problem z
                          > zakwalifikowaniem danej akcji jako gwałt lub jako molestowanie.

                          Śmiem twierdzić, że sąd bardzo często miewa z tym problemy, ale jak to ma się do tematu? :)

                          Jeżeli rozważamy sprawę z prawnego punktu widzenia to sprawa jest prosta - stosunków w umowie o pracę nie było, jest więc molestowanie i przestępstwo. Bez względu na to jak w to weszła pani Krawczyk miała prawo w każdym momencie to zgłosić. To już było ryzyko panów z Samoobrony, za które teraz bekną.

                          Natomiast patrząc na to z perspektywy rzeczywistej krzywdy nie sposób nie brać pod uwagę, że pani K. wiedziała w co się pakuje od samiuteńkiego początku, wejście w ten układ było jej decyzją.

                          > jedno jest pewne, konkretu to człowiek od ciebie nie uwidzi.

                          A o jakie konkretnie konkrety Ci chodzi? :)
                          • misiu-1 Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 20:39
                            black-emissary napisała:

                            > Jeżeli rozważamy sprawę z prawnego punktu widzenia to sprawa jest
                            > prosta - stosunków w umowie o pracę nie było, jest więc
                            > molestowanie i przestępstwo.

                            Moim zdaniem błędnie identyfikujesz problem. Sedno tkwi nie w tym, że stosunków
                            nie było w umowie o pracę, tylko w tym, że stanowiły nieprzysługujące, osobiste
                            korzyści, za które płacił podatnik. Wyobraź sobie agentkę służb specjalnych,
                            która otrzymuje służbowe zadanie uwiedzenia funkcjonariusza obcego państwa w
                            celu wydobycia od niego ważnych informacji. Chyba nie sądzisz, że będzie to
                            miała wpisane expressis verbis w umowie o pracę?
                          • six_a Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 22:07
                            > Jeżeli twierdzisz, że krzywdzą to raczej Ty powinnaś uzasadnić w jaki sposób,
                            nieistnienia ciężko dowieść.

                            chyba ja pierwsza zapytałam, w jaki sposób nie krzywdzą, a to że nie krzywdzą,
                            akurat było twoją tezą, więc uprzejmie czekałam na jakiś argumencik.

                            >Czy taka propozycja oznacza jakieś urazy fizyczne? Nie. Psychiczne? Nie.
                            Tracimy coś na tym? Nie. Gdzie krzywda?
                            to dziwne, bo z jakiegoś powodu nazywa się to molestowaniem. gdyby nie była w to
                            wpisana krzywda, chyba by się tak nie nazywało, jak sądzisz?
                            i skąd jesteś taka pewna, jaki wpływ psychiczny mają czyjeś propozycje seksualne
                            kierowane podczas rozmowy o pracę. jakaś ty wszystkiego pewna, normalnie nie
                            mogę wyjść z podziwu.


                            > Gdyby ktoś do mnie przyszedł i zaproponował pracę za seks to po prostu
                            kazałaby m mu spadać.
                            ale nie o to chodzi, co byś zrobiła albo co zrobiła aneta krawczyk, tylko o to,
                            że żaden pracodawca nie ma prawa proponować seksu w związku ze stanowiskiem, o
                            które się ktoś ubiega.

                            > W przypadku pani Krawczyk sytuacja jest jeszcze bardziej przejrzysta, bo w
                            zasadzie to była jej inicjatywa, żeby w to wejść.
                            przeanalizuj sobie jeszcze raz to zdanie, tylko może z włączonym myśleniem.
                            inicjatywa wyszła od proponującego, a to żeby w propozycję wejść lub nie wejść
                            było reakcją na inicjatywę, a nie inicjatywą.
                            fakt wejścia też nie gwarantuje wyłącznie dobrej woli, mogło być wymuszone
                            szantażem, groźbami itakdalej. nie było Cię przy tym, nie wiesz, sama też, jak
                            rozumiem, nie przeżyłaś tego typu sytuacji. więc nie mów, że takie osoby jak
                            aneta krawczyk kierują się wyłącznie chceniem lub niechceniem.

                            >stosunków w umowie o pracę nie było
                            nieno, to już śmieszne jest, a jakby były w umowie o pracę, to OK? pracodawca
                            może zatrudnić sekretarkę i wpisać jej do obowiązków seks na dywaniku
                            dyrektorskim? no co ty w ogóle tworzysz?
                            • black-emissary Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 22:40
                              six_a napisała:
                              > akurat było twoją tezą, więc uprzejmie czekałam na jakiś argumencik.

                              Który dostałaś poniżej.

                              > to dziwne, bo z jakiegoś powodu nazywa się to molestowaniem.

                              No i jak dla mnie propozycja pracy za seks nie jest molestowaniem :).

                              > gdyby nie była w to wpisana krzywda

                              No więc pytam gdzie ta krzywda.

                              > i skąd jesteś taka pewna, jaki wpływ psychiczny mają czyjeś
                              > propozycje seksualne kierowane podczas rozmowy o pracę.

                              Oj joj...

                              > że żaden pracodawca nie ma prawa proponować seksu w związku ze
                              > stanowiskiem, o które się ktoś ubiega.

                              Nie ma prawa, ale nie o tym mowa :).

                              > inicjatywa wyszła od proponującego, a to żeby w propozycję wejść
                              > lub nie wejść było reakcją na inicjatywę, a nie inicjatywą.

                              W tym akurat przypadku ona odpowiedziała na broadcast, więc można mówić, że inicjatywa leżała po jej stronie :).

                              > fakt wejścia też nie gwarantuje wyłącznie dobrej woli,
                              > mogło być wymuszone szantażem, groźbami itakdalej.
                              > nie było Cię przy tym, nie wiesz

                              Wierzę w słowa samej zainteresowanej :).

                              > nieno, to już śmieszne jest, a jakby były w umowie o pracę, to OK?

                              Tak, to byłoby OK :).

                              > pracodawca może zatrudnić sekretarkę i wpisać jej do obowiązków
                              > seks na dywaniku dyrektorskim? no co ty w ogóle tworzysz?

                              Nie może, o tym też już wyżej przecież była mowa.
                              • six_a Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 22:56
                                > No więc pytam gdzie ta krzywda.
                                na mój gust wystarczającą krzywdą i naruszeniem godności jest potraktowanie
                                przyszłego pracownika jak mięsa do wydupczenia, ale jak widać, nie wszystkim to
                                musi przeszkadzać.

                                > Oj joj...
                                no nie mów, że chciałabyś spróbować takiej akcji jak krawczyk z łyżwińskim.

                                > Nie ma prawa, ale nie o tym mowa :)
                                właśnie o tym.

                                > W tym akurat przypadku ona odpowiedziała na broadcast, więc można mówić, że
                                inicjatywa leżała po jej stronie.
                                taaa, pobiłaś rekord, gratuluję! jakbym zbierała sygnaturki, to już byś się
                                błyszczała.

                                > Tak, to byłoby OK
                                nie wiem, co mają znaczyć te uśmieszki, śmieszy cię to? molestowanie cię może
                                śmieszy? aneta krawczyk cię śmieszy?
                                i serio widziałaś gdzieś taką umowę o pracę? może u was w robocie taki zwyczaj?
                                nawet agentki takiej nie mają, tylko coś tam o zabawianiu klientów.

                                > Nie może, o tym też już wyżej przecież była mowa.
                                wyżej to akurat napisałaś, że w umowie o pracę może stać seks z pracodawcą.

                                najwyraźniej jaja sobie robisz.
                                może misiu będzie zainteresowany?
                                • black-emissary Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 23:52
                                  six_a napisała:
                                  > na mój gust wystarczającą krzywdą i naruszeniem godności jest
                                  > potraktowanie przyszłego pracownika jak mięsa do wydupczenia,
                                  > ale jak widać, nie wszystkim to musi przeszkadzać.

                                  Na tej samej zasadzie można uznać, że każda propozycja pracy jest krzywdą - naruszeniem godności poprzez potraktowanie człowieka jako mięsa do roboty.
                                  Jak ktoś jest przewrażliwiony to i spojrzenie na niego jest krzywdą. Ale rozmawiajmy o normalnych ludziach, co?

                                  > taaa, pobiłaś rekord, gratuluję! jakbym zbierała sygnaturki,
                                  > to już byś się błyszczała.

                                  - Jak trafiła pani do Samoobrony?
                                  - Przez koleżankę, która pracowała w kampanii wyborczej Samoobrony do Sejmu w 2001 roku. Już po wyborach, jesienią tamtego roku, była u mnie w domu. Późno wieczorem na jej telefon komórkowy zadzwonił poseł Łyżwiński. Chciał wysłać po nią samochód z Warszawy. Chciał, żeby przyjechała do niego do hotelu poselskiego.
                                  - Po co?
                                  - W celach seksualnych.
                                  - Czy ona była jego pracownicą?
                                  - Była dyrektorem jego biura poselskiego w Tomaszowie Mazowieckim.
                                  - Zgodziła się pojechać?
                                  - Nie. Więc poseł kazał jej załatwić inną dziewczynę do towarzystwa.
                                  - Załatwiła?
                                  - Poseł zadzwonił znów po kilkunastu minutach. Koleżanka oddała mi telefon i ja rozmawiałam z Łyżwińskim.


                                  > molestowanie cię może śmieszy?

                                  Jakie molestowanie?

                                  > aneta krawczyk cię śmieszy?

                                  Troszku tak.

                                  > i serio widziałaś gdzieś taką umowę o pracę?

                                  Przeca pisałam, że umów takich nie ma, ile razy mam powtarzać? :|

                                  > wyżej to akurat napisałaś, że w umowie o pracę może stać seks z pracodawcą.

                                  Nie, nigdzie tak nie napisałam.
                                  • six_a Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 22.02.10, 00:05
                                    > Na tej samej zasadzie można uznać, że każda propozycja pracy jest krzywdą
                                    nie obchodzi mnie co sobie uznajesz, znajdziesz paragraf, gdzie napisano, że
                                    każda oferta pracy narusza godność, to pogadamy. ale raczej nieprędko.

                                    >i spojrzenie na niego jest krzywdą
                                    to też można uznać za molestowanie, doczytaj sobie, choćby w linku od misia.

                                    > Troszku tak.
                                    współczuję. niestety, nie wiem, czym to możesz wyleczyć.


                                    no tak, ale czy można mnie winić za nierozumienie bełkotu dwufrontowego? chiba nie.
                                    cytaty:

                                    > nieno, to już śmieszne jest, a jakby były w umowie o pracę, to OK?

                                    blablablack: Tak, to byłoby OK :).

                                    > pracodawca może zatrudnić sekretarkę i wpisać jej do obowiązków
                                    > seks na dywaniku dyrektorskim? no co ty w ogóle tworzysz?

                                    blablablablablablack: Nie może, o tym też już wyżej przecież była mowa.

                                    gódnajt
                                    • black-emissary Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 22.02.10, 00:43
                                      six_a napisała:
                                      > współczuję. niestety, nie wiem, czym to możesz wyleczyć.

                                      Pan poseł szukał pani chętnej do seksu, pani Krawczyk się na owo ogłoszenie zgłosiła - patrz podawany przeze mnie wyżej cytat. Doskonale wiedziała w co się pakuje, zrobiła to z własnej woli, nikt jej nie przymuszał, zanim się do niego sama nie zgłosiła pan poseł nawet pewnie nie wiedział o jej istnieniu.
                                      Może pani Krawczyk przeceniła grubość swojej skóry, może apetyt posła przekroczył jej oczekiwania, może poszło o nagłe załamanie samoobronowej koniunktury, a może o coś jeszcze innego, w każdym razie zgrabnie sytuację wykorzystała. Chwała jej za to i niech jej na zdrowie wyjdzie. Ale proszę, nie róbcie z niej biednej ofiary, bo to po prostu niesmaczne.

                                      Ta sytuacja pokazuje, że osoba "u władzy" jest w takich układach na bardzo niebezpiecznej pozycji. Kto wie, może da to do myślenia innym napalonym szefom, że mogą na taką Krawczyk trafić?

                                      > no tak, ale czy można mnie winić za nierozumienie bełkotu
                                      > dwufrontowego? chiba nie.

                                      Wystarczy odrobinka chęci zrozumienia. Maleńka odrobinka.

                                      > > nieno, to już śmieszne jest, a jakby były w umowie o pracę, to OK?
                                      > blablablack: Tak, to byłoby OK :).

                                      Tryb warunkowy.
                                      Nie ma możliwości zawarcia takich obowiązków w umowie o pracę. Jakby była taka możliwość i jakby były takie warunki w umowie o pracę to ... i tak dalej. Już łapiesz?
                                      • six_a Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 22.02.10, 15:37
                                        niestety, nie jest to prawda. aneta krawczyk dostała pracę za seks, ale nie
                                        pracowała na stanowisku usługantka seksualna łyżwińskiego, tylko normalnie biuro
                                        prowadziła, za co dostawała pieniądze. gdyby była prostytutką, jak sugerujesz ty
                                        albo misio, łyżwiński musiałby jej płacić pieniądze również za te usługi. jeśli
                                        tego nie robił, wykorzystywał stosunek pracy do swoich celów i to jest właśnie
                                        molestowanie połączone zresztą z szantażem.

                                        a nie jakieś pierdoły o tym, że wiedziała, w co się pakuje (lubujesz się zdaje
                                        się w tym szczególnie, bo już kolejny raz czytam), co i tak nie ma nic wspólnego
                                        z wykorzystywaniem zwykłej pracy jako pola do ekscesów seksualnych posłów,
                                        dyrektorów czy kogokolwiek innego.
                                        • easz Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 22.02.10, 20:56
                                          six_a napisała:

                                          > niestety, nie jest to prawda. aneta krawczyk dostała pracę za
                                          seks, ale nie pracowała na stanowisku usługantka seksualna
                                          łyżwińskiego, tylko normalnie biuro
                                          > prowadziła, za co dostawała pieniądze. gdyby była prostytutką, jak
                                          sugerujesz ty
                                          > albo misio, łyżwiński musiałby jej płacić pieniądze również za te
                                          usługi. jeśli
                                          > tego nie robił, wykorzystywał stosunek pracy do swoich celów i to
                                          jest właśnie molestowanie połączone zresztą z szantażem.
                                          >
                                          > a nie jakieś pierdoły o tym, że wiedziała, w co się pakuje
                                          (lubujesz się zdaje się w tym szczególnie, bo już kolejny raz
                                          czytam), co i tak nie ma nic wspólnego
                                          > z wykorzystywaniem zwykłej pracy jako pola do ekscesów seksualnych
                                          posłów, dyrektorów czy kogokolwiek innego.
                                          >
                                          >
                                          Ament.
                            • misiu-1 Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 22:45
                              six_a napisała:

                              > ale nie o to chodzi, co byś zrobiła albo co zrobiła aneta
                              > krawczyk, tylko o to, że żaden pracodawca nie ma prawa proponować
                              > seksu w związku ze stanowiskiem, o które się ktoś ubiega.

                              Najwyraźniej ty także nie znasz obowiązującego prawa. Coś usłyszałaś, wiesz, że
                              dzwonią, ale nie nie masz pojęcia, w którym kościele. Trzeba ci więc rozjaśnić:

                              Molestowaniem, według Kodeksu Pracy, jest "każde nieakceptowane
                              zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika,
                              którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo
                              upokorzenie pracownika; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub
                              pozawerbalne elementy"
                              (Art. 183a § 6)
                              Nie jest więc prawdą, że szef nie ma prawa proponować seksu. Nie ma tylko prawa
                              powtarzać propozycji, w przypadku otrzymania jasnej i bezpośredniej odmowy, bo
                              dopiero wówczas dowiaduje się, że zachowanie jest nieakceptowane. Pojmujesz?
                                • misiu-1 Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 23:11
                                  easz napisała:

                                  > Nieakceptowane społecznie, nie przez daną osobę w danym
                                  > momencie, ktorą delikwent/ka wpadł/a na pomysł pomolestować.
                                  > Pierwsze z brzegu -
                                  >
                                  > pl.wikipedia.org/wiki/Molestowanie_seksualne

                                  Ręce opadają. Świadomość prawna na poziomie ucznia podstawówki. Słyszałaś kiedyś o tym, że przepisów karnych nie wolno interpretować rozszerzająco? Zacytowany przepis mówi o zachowaniu nieakceptowanym przez tego konkretnego pracownika. Gdyby chodziło o "nieakceptowanie społecznie", to w przepisie stałoby jak byk słowo "społecznie". Rozumiesz?

                                  Konieczny jest sprzeciw ofiary
                                  Podstawowe znaczenie dla uznania czynu za molestowanie seksualne ma seksualny lub związany z płcią podtekst albo cel, czyli odniesienie konkretnego działania do płci pracownika.
                                  Należy zaznaczyć, że molestowanie seksualne można traktować jako zachowanie bezprawne dopiero od tej chwili, gdy ofiara w sposób jednoznaczny wyraża swój sprzeciw przeciwko takiemu jej traktowaniu, czyli przeciwko zachowaniu, którego nie akceptuje ze względu na przekroczenie pewnych granic.
                                  Powinna dać to sprawcy do zrozumienia. Z kolei ewentualna zgoda na zachowanie pracodawcy o seksualnym podtekście (która wyklucza molestowanie) powinna być wyraźna a nie dorozumiana.

                                  www.kobieta.gov.pl/?2,16,232
                                    • misiu-1 Re: No to masz tu jeszcze Srode, w prezencie :O) 21.02.10, 23:26
                                      easz napisała:

                                      > Ach, interpretacje, no jasne. Tymczasem jest wyraźnie
                                      > napisane, co zapodałam. Znaczy jak nie powiedział ktoś 'nie', to
                                      > oczywista można go i zgwałcić, i ubić.
                                      > Zresztą Krawczyk powiedziała 'nie', więc o co kaman.

                                      Nieprawda, nie jest napisane tak, jak zapodałaś, a Aneta K. nie
                                      powiedziała "nie", tylko "tak". ZTCP trzy lata zgadzała się na świadczenie usług
                                      seksualnych, a zmieniła zdanie dopiero wówczas, gdy odmówiono jej stanowiska, na
                                      które miała ochotę.