Dodaj do ulubionych

On i pieniądze - raz jeszcze

15.08.11, 16:13
Poznałam mężczyznę, widzieliśmy się już dwa razy i bardzo mi się podoba. Spotkaliśmy się na imprezie i przegadaliśmy pół nocy, jest najsympatyczniejszą osobą, jaką poznałam od bardzo bardzo dawna.

Problemem, jak często, jest różnica finansowa. On jest 7 lat starszy, ma świetną pozycję zawodową, może sobie pozwolić na bardzo wiele, mnóstwo wycieczek zagracznych, itp.. Ja kończę studia, nie mogę w taki sposób żyć. I nie wiem jak się zachować, bo za pierwszą randkę zapłacił on, powiedzmy że tak zwykle jest. Teraz on proponuje dobrą włoską restaurację jutro. Mówiąc wprost: moja wersja restauracji w tym momencie to stołówka albo bar. I nie chodzi o to jedno wyjście, raz jest ok, tylko widzę, że on cały czas tak żyje, ja nie będę w stanie. Jego duże mieszkanie w centrum kontra mój pokój w mieszkaniu studenckim.

Zawsze na randkach płacę za siebie, z nim nie byłabym w stanie. Nie lubię mówić o pieniądzach, strasznie mnie to krępuje i prawdę mówiąc zastanawiam się czy w ogóle nie przestać się z nim widywać tylko z tego powodu - nie będę mogła mu dotrzymać finansowo kroku. Co byście zrobiły?
Obserwuj wątek
    • best.yjka Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 16:35
      Inteligentny mężczyzna wyłapie takie niuanse, po paru godzinach rozmowy. Więc pewnie zdaje już sobie z tego sprawę. Jeśli nie, to musisz z nim porozmawiać. Wyjaśnij swoją sytuację finansową i powiedz mu otwarcie, że cię to krępuje. Że chciałabyś się z nim spotykać, ale twoje studenckie finanse nie wytrzymają tego. Przyzwyczajona jesteś do płacenia za siebie, ale jadanie w restauracjach jest dla ciebie za drogie. Nie skreślaj go od razu. Nie wszyscy mieli bogatych rodziców, większość studiujących oszczędzała i dorabiała na wszelkie sposoby. Więc znają ten problem.
      • pytton Re: On i pieniądze - raz jeszcze 17.08.11, 20:33
        Bestyjka ma racje. A dodatkowo jeszcze - niewazne, ile cos kosztuje - wazne, czy to od serca. Zapros go kiedys na kolacje u siebie, ktora przygotujesz sama; kup mu ciekawa ksiazke. I wytlumacz, ze Ty nie jestes tak zamozna jak on i ze czasami czujesz sie niezrecznie nie mogac mu sie zrewanzowac :)
    • sweet_pink Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 16:42
      Przejmujesz się bele czym. Forsa to coś tak na prawdę nie wartego funta kłaków, dziś jest jutro jej nie ma.
      Pierwsze co robisz to stosujesz zasady s-v. Jeśli mężczyzna Cię zaprasza to albo z zaproszenie korzystasz, albo nie...jak korzystasz to on płaci i koniec, zapraszając dobrze wie na jakie koszty się naraża i raczej liczy na podziękowania za miły wieczór, a nie na wysłuchiwanie feministycznego bełkotu o dzieleniu się rachunkiem. Jak jesteś panem zainteresowana to nie widzę przeszkód by zaproszenia przyjmować.
      Po drugie gdy jesteś zapraszana to miło się rewanżować. Tak wiec rewanżujesz się, ale na poziomie swoich możliwości...zapraszasz na dobrą kawę, samodzielnie zrobioną kolację, piknik, albo wyciągasz pana na spacer i pokazujesz niezwykłe miejsca, czy kupujesz w antykwariacie książkę, której on szuka od miesięcy.
      Po kilku randkach temat się wam unormuje i sami z automatu przeskoczycie ten problem...albo się okaże, że jesteście zbyt małostkowi żeby być razem i każde pójdzie w swoją stronę i tyle.
    • wlody1 Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 16:57
      Powiem z punktu widzenia tego faceta niebiednego:)
      Jestem trochę starszy i Mamusia uczyłą mnie rycerskości. Dzisiaj to raczej zapomniany temat, ale płacenie za kolację czy otwieranie drzwi kobiecie to dla mnie nie problem. Jednak w kontaktach z kobietami zawsze staram się ocenić możliwości partnerki i unikam szpanowania dobrymi lokalami bo wiem że to często krępuje. Przecież facet się nie otruje jak pójdzie tam gdzie i Ty będziesz czuła się dobrze i bez wyrzutów sumienia że Go naciągasz. To taka umiejętność znalezienia się w sytuacji i wczucia w sytuację tej drugiej strony.
      Kiedyś miałem taką sytuację że koleżanka chciała się zrewanżować i wybrała naprawdę drogą knajpę. Wiedziałem że odbije się to na Jej budżecie i poprosiłem o kawę u mnie, ale z ciastem upieczonym przez Nią. Hmmm bezcenna była Jej mina i nawet nie próbowała się krygować że może nie, że może chcę Ją wykorzystać:)
      Swoją drogą masz 10pkt za wrażliwość- to dzisiaj rzadkość.
      Poczekaj trochę i patrz na rozwój sytuacji, ale facet powinien się zorientować że coś jest nie tak. A swoją drogą jak sobie to dalej wyobrażasz?
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 17:01
      Musisz się zastanowić jakie ty masz plany wobec niego i jakie on wobec ciebie.
      Bo w przypadku poważnych zamiarów z obu stron najlepszym rozwiązaniem byłoby porozmawiać, jeśli facetowi wyczucia brakuje.

      Jeśli natomiast plany macie mniej lub bardziej niepoważne - cóż, nic się nie stanie jak pan będzie za Ciebie płacił jeśli go stać a ciebie nie.
      • wilma.flintstone Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 21:16
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:


        > Jeśli natomiast plany macie mniej lub bardziej niepoważne - cóż, nic się nie st
        > anie jak pan będzie za Ciebie płacił jeśli go stać a ciebie nie.

        Paradna teoria - placenie przez mezczyzne za kobiete ma swiadczyc o "niepowaznosci" planow? Dokladnie w takiej sytuacji jak autorka watku bylam kilkanascie lat temu, jako studentka spotkawszy faceta o stabilnej pozycji zawodowej i niezlych dochodach. Zawsze placil on i od 10 lat jestesmy malzenstwem.
    • kiira_korpi Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 17:05
      Prawdę mówiąc trochę nie rozumiem problemu, bo ja zawsze spotykałam na swojej drodze mężczyzn, którzy na randkach sami sięgali po portfel. A na propozycję zapłaty przez kobietę potrafili się obrazić. Teraz już tak nie jest? Jakieś zdziczenie obyczajów.
      A facet, jeżeli jest mądry, to już wie, że nie jesteś w stanie dotrzymać mu kroku finansowo, przecież chyba rozmawiacie ze sobą i wie, że jesteś studentką? Jeżeli ma klasę sam załatwi to tak, żeby Cię nie wprawiać w zakłopotanie. No i jeżeli jest naprawdę sympatyczny, to szkoda by było, aby pieniądze was poróżniły.
      • grassant Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 18:47
        i wie, że jesteś studentką?

        to nie jest równowazne z brakiem kasy :)
      • laptopp Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 15:46
        To prowokacja na forum ta osoba uparcie zakłada te dziwaczne wątki , tylko pod innym nickiem.
    • miang Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 17:15
      poznalas go i juz wiesz ile zarabia, gdzie mieszka itp?facet szpanuje kasa? no to zapros go do taniej knajpy, zaplac i zobacz jak sie zachowa
      • jamesonwhiskey Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 17:33
        pomijajac ze rada jakas taka z typu debilnych , to jak ma sie niby zachowac ?

        jak np. nie lubi dan ze zmielonego psa to

        a)ma zjec i sie wyzygac jej na stopy
        b)ma nie zjesc i podziekowac
        c)ma powiedziec chodzmy gdzie indziej
        d)ma sie obrazic
        e) obrocic sie i nigdy nie patrzec wstecz

        • miang Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 17:39
          tak samo ona moze sie zachowac w knajpie wybranej przez pana, drogie tez moze byc niejadalne, wiec?
          • jamesonwhiskey Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 17:43
            > wiec?

            co za wiec, to ja sie ku... pytam co ma wynikac z tej oberwacji w tanim lokalu
    • masher Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 17:32
      i gdzie widzisz sens aby zwiazek sprowadzac do pieniedzy? raz ze facet rownie dobrze moze zechciec placic za ciebie, tylko mu w koncu na to pozwol. e-duma ci od tego nie przepadnie, a moze w koncu przestaniesz sie krepowac i wymyslac pierdoly ktorych nie ma. czy wypomina ci cos? nie to daj sobie na wstrzymanie i tworz problemow tam gdzie ich nie ma. proste!
    • kochanic.a.francuza Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 17:42
      A co Ty chcesz go teraz sciagac do prteru, czyli jego czasow studenckich, kiedy bidowal w barach? Wkoncu zarabia i ciesz, ze go stac na porzadne randki. Juz widze jego mine jak mu zaczniesz feministyczne bredni klecic, ze Ty za siebie placisz. W barze mlecznym i on tez ma tam pojsc.

      Niedawno zaprosilam kolege z Polski na kawe, bo w domu byl remont i nie mozna bylo normalnie rozmawiac. Ja zaprosilam, ja zaplacilam, a chlopak nie gderal, ze no nie na jego kieszen ii Boze, jak ja sie zle czuje. Jakby tak bredzil jak Ty zepsul by mi cala przyjemnosc, z tego ze stac mnie na postawienie komus kogo lubie, przyjemnosc z interesujacej rozmowy. Zniszczylby moj dobry humor i relakacyjna atmosfere.
      Jak go zaczniesz ciagac po studenckich barach ti i Ty mniej atrakcyjna sie wydasz. Toc sie twarz upododabnia do wnetrza. Nie mysl, ze bedziesz piekna rownie przy bialym adamaszkowym obrusie, co przy czerwonej ceracie w kratke.
      • zemsta.blondynki Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 10:18
        podpisuję się pod tym :)

        poza tym ktoś tam pisał, że facet nie powinien wpędzać Cię w zakłopotanie drogimi lokalami. ja uważam, że skoro go stać, to dopiero byłoby dziwne gdyby regularnie zabierał Cię do podrzędnych lokali (niby w szlachetnym celu, żebyś Ty się nie czuła, że go naciągasz), bo to by mogło świadczyć o tym, że po prostu na Ciebie skąpi i ani razu nie jest w stanie potraktować Cię tak, jak sam siebie traktuje na co dzień :) sam jada w takich lokalach, więc byłoby dziwne gdyby nagle kobietę, której chce zapewnić fajną randkę zabrał do lokalu gorszego sortu :)

        poza tym na pierwszych randkach wiadomo, że chce się zrobić dobre wrażenie, więc stara się dać z siebie po prostu to co może. może zapłacić dużo za dobre jedzenie? może, więc płaci :)
      • mumia_ramzesa Re: On i pieniądze - raz jeszcze 17.08.11, 12:30
        > Jak go zaczniesz ciagac po studenckich barach ti i Ty mniej atrakcyjna sie wydasz.
        > Toc sie twarz upododabnia do wnetrza. Nie mysl, ze bedziesz piekna rownie przy
        > bialym adamaszkowym obrusie, co przy czerwonej ceracie w kratke.

        Powinna byc dla niego atrakcyjna w duzo bardziej niesprzyjajacych i nieromantycznych okolicznosciach.
    • sumire Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 17:43
      jeśli jest bystry, zapewne zdążył sobie zdać sprawę z różnic w waszych zasobach finansowych i widocznie to dla niego nie problem. zresztą to, że teraz nie jesteś w stanie żyć na takim poziomie, jak on, nie oznacza, że tak zawsze będzie. głupstwem byłoby zakończenie znajomości z takiego powodu. po prostu odwyknij na jakiś czas od płacenia za siebie - wrócisz do tego obyczaju, jak już będzie cię na to stać.
      • kochanic.a.francuza Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 18:06
        jeśli jest bystry, zapewne zdążył sobie zdać sprawę z różnic w waszych zasobach finansowych i widocznie to dla niego nie problem.


        Takich roznic czasami nie widac. dizewczyna gospodarna, kasy malo, ale tak nia obraca, ze ladnie sie ubierze i ladnie wygada. Jak ladna to i bogaciej wyglada. A jesli facet przyzwyczajony od dziecka do wysokich standardow, w gowie mu nie zaswita, ze kogos moze krepowac droga restauracja. Inteligencja, wrazliwosc i kultura nic to nie maja do czynienia. To sa przyzwyczajenia, wieloletnie.
        • sumire Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 18:22
          ale tu nie chodzi o zewnętrze, tylko prosty fakt, że przeciętny student ma do wydania na zbytki raczej mniej pieniędzy niż człowiek, który zdążył już odnieść sukces zawodowy. choć oczywiście są wyjątki :) no chyba, że on nie wie, ile dziewczyna ma lat i co porabia.
          • senseiek "biedni studenci".. 15.08.11, 18:38
            > ale tu nie chodzi o zewnętrze, tylko prosty fakt, że przeciętny student ma do w
            > ydania na zbytki raczej mniej pieniędzy niż człowiek, który zdążył już odnieść
            > sukces zawodowy. choć oczywiście są wyjątki :) no chyba, że on nie wie, ile dzi
            > ewczyna ma lat i co porabia.

            Wszystkie studentki ktore mieszkaly w mieszkaniu obok mnie co miesiac wydawaly 3-4 razy tyle pieniedzy anizeli ja na wszystkie platnosci + imprezowanie codzienne przez miesiac.. Juz na samo wynajecie kawalerki 1200 + oplaty wiec jakies 1800-2000.. Wiec nie sprowadzaj wszystkiego do jednego poziomu "biednego studenta".. :)
            Biedny student to taki ktory nie pracuje i zyje tylko z stypendium..
            A dziewczyny ze wsi i malych miasteczek, sa duzo chetne do pracy i maja ja niejako we krwi.
            Nie tak jak my krakusi :D
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 18:23
        sumire napisała:

        > jeśli jest bystry, zapewne zdążył sobie zdać sprawę z różnic w waszych zasobach
        > finansowych i widocznie to dla niego nie problem. zresztą to, że teraz nie jes
        > teś w stanie żyć na takim poziomie, jak on, nie oznacza, że tak zawsze będzie.
        > głupstwem byłoby zakończenie znajomości z takiego powodu. po prostu odwyknij na
        > jakiś czas od płacenia za siebie - wrócisz do tego obyczaju, jak już będzie ci
        > ę na to stać.

        To nie takie prosto.
        Znaczna dysproporcja zarobków i wydatków stawia osobę obdarowywaną w niewygodnej, żeby nie powiedzieć gorszej pozycji. Taka sytuacja daje DUŻO więcej kontroli osobie która ma pieniądze.
        Więc fakt że dla NIEGO nie jest ta różnica problemem, nie oznacza że nie jest to problem dla NIEJ. Najlepiej byłoby porozmawiać, zasugerować że chętnie spędzisz z nim czas na nieco tańszych rozrywkach. I nie chodzi tu o bar mleczny, tylko o takie gospodarowanie czasem i pomysłami żeby osoba z mniejszymi zasobami nie odczuwała tej różnicy.
        • kochanic.a.francuza Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 13:47
          kby mi facet zaproponowal jedzenie w jakichs tanich spelunkach to zaraz by mi sie przestal podobac, ale moze ona jest wyjatkowa, to sie facet pozmusza. Tyle, ze po studiach tez nagle sie nie wzbogaci, a wrecz zbiedniej, bo bedzie sie musiala sama utrzymac i co wtedy? rezedja sie bo ona sie uprze, ze nie skorzysta z jego zamoznosci?
          Bez sensu. W tylku sie przewraca z nadmiaru czasu na filozofowanie i rozowo widzi swiat.
          A swiat rozowy nie jest.
    • grassant Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 18:45
      Q..., że ja nigdy na taką kobietę nie trafiłem. Przyznaj się trollujesz, c'nie?
      • senseiek Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 22:00
        > Q..., że ja nigdy na taką kobietę nie trafiłem. Przyznaj się trollujesz, c'nie?

        Ja kiedys trafilem na taka ktora bez mrugniecia okiem kupila mi 4 piwa jak powiedzialem ze zapomnialem pieniedzy..
        ale ona byla managerka we wloskiej firmie importujacej do polski.
        to byla najbardziej pracowita dziewczyna jaka w zyciu spotkalem.
        ale ze wsi przyjechala do duzego miasta, wiec to moze dlatego. zupelnie inne podejscie do zycia.
        • grassant Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 11:27
          > to byla najbardziej pracowita dziewczyna jaka w zyciu spotkalem.
          ale ze wsi przyjechala do duzego miasta, wiec to moze dlatego. zupelnie inne po
          > dejscie do zycia.

          stawiałbym na managerkę we włoskiej firmie. włosi znani sa z tego, ze w portfelu zamiast pieniędzy nosza foty żony i dzieci.
          natomiast, gdy jednej "pracowitej ze wsi, która przyjechała do dużego miasta", przyznałem się, że nie wziąłem portfela, to najpierw próbowałal zabić mnie wzrokiem, a gdy to jej się nie udało, udzieliła mi ostrej reprymendy. skutek jest taki, ze teraz dość często eksperymentuję z "zapominaniem" kaski.
          to, że była pracowi
          • sweet_pink Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 12:18
            Grassant. Wiesz co ja Ci powiem szczerze, że mi się twój patent z portfelem słabo widzi...dla mnie by to świadczyło o tym, że facet słabo jest zaangażowany w temat "udana randka" i zwyczajnie szkoda czasu i atłasu na niezaangażowanego...zwłaszcza jak się która intuicyjnie pokapuje, że kit wstawiasz i robisz testy (to łatwe). Moim zdaniem o wiele lepiej o kobiecie świadczy fakt czy, gdzie i kiedy zaprasza faceta, niż wynik eksperymentu dziecinady.
            • grassant Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 13:14
              Na ogół nie chodzi mi tylko o pojedyńczą "udaną randkę". Na pojedyńczą potrafię się spręzyć, hehe. a na odsiew plew, mam jeszcze dodatkowy patent:)) powiem Ci w sekrecie, że to pracuje i jest dobrym testem na zaangażowanie:)
              Musiałbym niestety głęboko wysilić się, aby przypomnieć sobie, gdzie byłem zapraszany poza mieszkaniem, ew. koncertem, teatrem, czy restauracją.

              • sweet_pink Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 14:01
                Masz chyba słaby system randkowania skoro tak dużo plew jest do odsiewania.
                Serio kobiety są tak mało chętne do odpraszania?
            • senseiek Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 13:58
              > Moim zdaniem o wiele lepiej o kobiecie świadczy fakt czy, gdzie i ki
              > edy zaprasza faceta, niż wynik eksperymentu dziecinady.

              Przeciez ksiezniczki nigdzie faceta nie zapraszaja.. bo wtedy wg s-v musialy by placic/fundowac.. ;)
              • sweet_pink Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 14:08
                To po co się umawiacie z księżniczkami zamiast fajnymi babkami na litość?
                Ok fajnie jest być obiektem zabiegań faceta i miło jak pierwsze dwie randki są z jego inicjatywy i zaproszenia (choć nie widzę problemu by kobieta od razu zapraszała jeśli akurat ma wyjątkowa chrapkę na danego faceta). Ale nie wyobrażam sobie żebym miała siedzieć i czekać na zaproszenie na trzecią?!
          • senseiek Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 13:56
            > stawiałbym na managerkę we włoskiej firmie. włosi znani sa z tego, ze w portfel
            > u zamiast pieniędzy nosza foty żony i dzieci.

            Ona jest polka.. :)
            Ale zajebiscie dobrze mowi po wlosku, i dlatego dostala prace we wloskiej firmie ktora dziala na terenie polski.

            btw, i matek ;))

            > natomiast, gdy jednej "pracowitej ze wsi, która przyjechała do dużego miasta",
            > przyznałem się, że nie wziąłem portfela, to najpierw próbowałal zabić mnie wzro
            > kiem, a gdy to jej się nie udało, udzieliła mi ostrej reprymendy. skutek jest t
            > aki, ze teraz dość często eksperymentuję z "zapominaniem" kaski.
            > to, że była pracowi

            Hehe.. Wlasnie, trzeba takie testowac. Ksiezniczkom kopa w d..

            Jak slysze pytanie "a jaki masz samochod" to od razu mi sie odechciewa gadac.

            Powinny pytac "a jaki masz metraz domu/basenu w ogrodzie" ;)
            • best.yjka Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 17:05
              Z kim ty się spotykasz? W nigdy życiu nie pytałam o samochód. Ani na pierwszej, ani na żadnej z kolejnych. Jakby ni facet na pierwszej randce powiedział, że zapominał portfela i czy mogę za niego zapłacić, to wysłałambym go do managera żeby na zmywaku odrobił co wypił.
              • senseiek Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 17:13
                > Jakby ni facet na pierwszej randce powiedział, że z
                > apominał portfela i czy mogę za niego zapłacić, to wysłałambym go do managera ż
                > eby na zmywaku odrobił co wypił.

                Przynajmniej by skreslil padline z listy kontaktow..
    • grassant Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 18:57
      Teraz on proponuje dobrą włoską restaurację jutro.

      nie musi taka propozycja odpowiadać Tobie, niekoniecznie ze względów finansowych. zaproponuj coś innego, albo niech on błyśnie pomysłowością, bo nie ma nic bardziej oklepanego, jak jego dotychczasowe propozycje. jest przecież lato!
      korzystając z jego kasy możesz narazić sie na to, że któregoś dnia możesz usłyszeć: "teraz płać ty", i ze jesteś mu winna tyle, a tyle, i jak chcesz to w krótkim czasie odrobić?
      • sweet_pink Re: On i pieniądze - raz jeszcze 15.08.11, 22:03
        Jak usłyszy, że jest winna to się w twarz mu zaśmieje i pośle pawiana na drzewo...umowy z nim nie podpisywała...rewanż jest czymś co leży w dobrym tonie, ale nie jest obowiązkiem ustawowym.
        Oni byli ledwie na jednej randce, to stanowczo jeszcze nie czas zamartwiać się układami finansowymi...przy powiedzmy 5 będzie widać dopiero czy będą z Tym problemy czy nie.
    • anna_sla Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 11:17
      kiedyś byłam na takiej randce. Najpierw dużo taksówką jeździliśmy a potem droga restauracja. Czułam się bardzo niekomfortowo, byłam taka poddrażniona aż. Zabrałam go na spacer i na hamburgera na dworcu, przegadaliśmy całą noc o tym, dlaczego tak (i nie tylko) i było zajefajnie. Raz można tak, a raz po swojemu. Pytanie tylko czy oboje znajdziecie się w tym związku. Czy jemu jedzenie z Tobą frytek i pierogów nie będzie przeszkadzało na dłuższą metę a Tobie kolacje/obiady w restauracjach. My znaleźliśmy kompromis i jakoś to żyło (rozwaliło się z innego powodu).
    • kelbalrai Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 13:03
      Ciesz się życiem i nie przejmuj niczym. Stać go, skoro Cię zaprosił do drogiej restauracji. On zaprasza, on płaci. Pewnie nic innego nie przyszło mu do głowy.
      Jeśli jednak nie wyczuł sytuacji i pomimo Twojej dużo gorszej sytuacji finansowej
      będzie wymagał żebyś Ty płaciła - wiej czym prędzej z tego związku :) Jeśli się uprzesz, że co drugą randkę Ty płacisz i będziesz go ciągać po różnego rodzaju Karaluchach, Średnicowych czy Biedronkach (nie mówię o supermarkecie tylko o kultowym barze na Ochocie), to pewnie on da sobie spokój ;)
      • schlaf_gut Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 13:13
        Do wszystkich radzących cieszyć się i nie przejmować:

        Co to znaczy: jak on zaprasza? On proponuje, nie zaprasza. Czyli przychodzi kelner uregulować rachunek i co ja mam jakby nigdy nic udawać, że mnie to nie dotyczy? :) Dla mnie to zachowanie dosyć dziwne.
        • sumire Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 13:41
          tak. a przede wszystkim powiedzieć panu o swoich odczuciach względem uczestnictwa w kosztach i miejsc na twoją kieszeń.
        • sweet_pink Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 14:16
          Ja jestem zdania, że takie sprawy należy stawiać jasno bez owijania w bawełnę. Jeśli wypowiedź pana można jednoznacznie zinterpretować jako zaproszenie, to wtedy ignorujesz kelnera z rachunkiem. Jeśli nie da się zinterpretować jednoznacznie, to kulturalnie pytamy wprost przy umawianiu.
          "To zaproszenie czy tylko propozycja? Wybacz, że pytam, ale moje finanse są napięte, a nie chce stawić ani Ciebie ani siebie w niekomfortowej sytuacji".
          Jak zaproszenie to przyjmujemy (o ile jest chęć). Jak propozycja to tu jest miejsce na naszą propozycję skrojoną na miarę naszych możliwości.
        • kelbalrai Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 14:48
          Kiedyś miałem mało pieniędzy, byłem biednym studentem, który gdyby nie stypendium naukowe, nie dałby rady utrzymać się w Wawie. Żywiłem się wtedy byle czym, byle gdzie, mieszkałem w akademiku w chlewie, który z pokoju robił jeden z niereformowalnych współlokatorów. Dało się. Ale co nie przeszkadzało w wieku lat 20tu, razi 15cie lat później.

          Teraz moja sytuacja finansowa jest znacznie lepsza i jakoś nie mam ochoty na deja vu. Nawet jeśli ono ma odbywać się w towarzystwie atrakcyjnej dla mnie kobiety. Dlatego zapomnij o skrupułach i pozwól mu płacić. Pewnie nawet do głowy mu nie przyszło, że wpadnie Ci do głowy płacić za siebie.

          Poza tym, jeśli myślisz o nim poważnie i planujesz związek, powoli warto się przyzwyczaić... Na tacierzyński to on nie pójdzie, więc w pewnym stopniu i tak będziesz na niego zdana ;)
    • a_nonima Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 13:22
      Matko ile ja wojen stoczyłam z moim Ukochanym o to kto płaci w knajpie, barze itp... On jest z tych szarmanckich, którzy nie pozwalają płacić za siebie absolutnie, a ja nie potrafię czekać aż ktoś za mnie zapłaci. Czasami szłam niby do toalety i płaciłam rachunek za jego plecami. Obrażał się na maxa. teraz jak wspólne gospodarstwo to wszystko jedno kto płaci.
      • wilma.flintstone Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 21:22
        a_nonima napisała:

        > Czasami szłam niby do toalety i płaciłam rachunek za jego plecami.

        Feministyczne pomysly niektorym wyzeraja mozg.
        • easz Re: On i pieniądze - raz jeszcze 17.08.11, 00:02
          wilma.flintstone napisała:

          > a_nonima napisała:
          >
          > > Czasami szłam niby do toalety i płaciłam rachunek za jego plecami.
          >
          > Feministyczne pomysly niektorym wyzeraja mozg.

          A komu jasniepanskie i cielecinowate? Nieogarniecie, nieumiejetnosc zachowania sie, czy wybrniecia z klasa z sytuacji z feminizmem, czy jego nieobecnoscia niewiele maja wspolnego. No, chyba ze jakas laska czuje sie az tak zaszczuta maczyzmem, tfu! dzentelmenstwem chlopa, to cos tam moze i sie robi na rzeczy, ale to nie ten mozg wyzarlo.
          • wilma.flintstone Re: On i pieniądze - raz jeszcze 17.08.11, 09:54
            easz napisała:


            > A komu jasniepanskie i cielecinowate?

            Cos sugerujesz, ze grzecznie zapytam...?


            >Nieogarniecie, nieumiejetnosc zachowania
            > sie, czy wybrniecia z klasa z sytuacji z feminizmem, czy jego nieobecnoscia nie
            > wiele maja wspolnego.

            A jednak bede sie upierala, ze maja. Niektore kobiety zalozenia feminizmu o rownosci miedzy plciami traktuja zbyt doslownie, delikatnie rzecz ujmujac. Mieszkajac w Szwecji, przykladow mam na peczki, co krok, zas tutejsze rozfeminizowane panie zaczynaja juz pozerac wlasny ogon...
    • soulshunter2 Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 13:32
      I ty sie jeszcze pytasz cobysmy zrobily? Za maz za niego wyszly czym predzej, poki jakas pinda go nie upoluje.
    • li_lah Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 13:45
      skoro ma takie stanowisko i jest 7 lat starszy, to juz więcej przeżyl i pewnie jest dość bystry z racji stanowiska i pieniedzy, ktore udaje mu sie zarobic. Raczej domysla się, że spotykając się z osobą bądź co bądź dopiero na początku kariery zawodowej, ze nie ma ona kokosow ze swojej pracy, a kazdy dzien jest walką o przetrwanie.
      przestan się przejmować, bo facet zaprasza, widać, że jest kulturalny i szarmancki, co innego gdyby Cie nigdy nigdzie nie zaprosił, żałował kazdej złotówki, albo udawał, że zapomniał portfela jak wielce kulturalny pan wyżej. myślę, że jak wydaje np 80-100 zł raz na jakis czas w restauracji to nie uszczupla to bardzo jego budżetu, jak sama mówisz pokaźnego. on spotkania na miescie i wszelkie atrakcje traktuje jako przyjemność i nie widzi w placeniu nic zlego- po to sie przeciez pracuje, zeby żyć. sam bedzie chodzil po tych restauracjach???

      jesli za Ciebie płaci i nie komentuje tego później, nie wykłóca się, nie rzuca hasłami, że kobiety to tylko lecą na kasę, to o co chodzi? naciągasz go na drogie kiecki, buty, złote naszyjniki? nie.
      i nie masz powodu do zmartwien
      btw robienie kobiecie prezentow to tez wspaniały gest i nie ma nic gorszego niz kobieta ktora chce oddac za to pieniądze, albo pokazuje swoje skrępowanie, bo je dostala. nikt nie daje czegos od siebie po to, żeby tobie bylo źle, tylko wrecz przeciwnie.
      ciesz się, że na takiego mężczyznę trafiłaś, to jak igła w stogu siana.

      masz tu zadymisty wątek, poczytaj jakie piekło można mieć w zyciu osobistym z powodu pieniędzy:
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,72618380,,Najbardziej_skapy_facet_ranking_.html?s=0
    • wez_sie dysonans 16.08.11, 13:51
      najlepiej jest spotykac sie z ludzmi o podobnym statusie spolecznym i materialnym.
      dlatego moje byle dziewczyny byly:
      - kasjerkami
      - sprzedawczyniami
      - sprzataczkami
      - merczendajzerkami
      • wersja_robocza Re: dysonans 16.08.11, 15:25
        A te ostatnie to co robiły?
        • wez_sie Re: dysonans 16.08.11, 16:34
          no, jak to byly merczendajzerki, to chyba wiadomo, nie?
          • wersja_robocza Re: dysonans 16.08.11, 16:40
            Nosznie.
            • ka-mi-la789 Re: dysonans 16.08.11, 16:43
              Merczandajzowały.
      • maxgazeta.pl Babie sie nie dogodzi... 16.08.11, 15:27
        albo marudzicie ze facet jest skapy nie placi albo marudzicie o rownouprawnieniu i zdziwienie ze facet placi.

        Nigdy mi sie nie zdarzylo pojsc na randke i nie zaplacic za siebie i kobiete,dla normalnych facetow to oczywiste ze jak sie idzie z kobieta to sie placi,po prostu dostosowuje sie lokal do aktualnych mozliwosci finansowych.Jak slysze ze kobieta chce zaplacic za siebie to jest mi milo ze sie poczuwa i pomyslala o tym,ale sprawe obracam w zart i zawsze place ja.Poza tym czy to takie dziwne ze facet placi?
        • wez_sie Re: Babie sie nie dogodzi... 16.08.11, 16:35
          zalezy.
          ja tam wole, jak ona placi.
          szczegolnie, jak chce mnie pozniej zaciagnac do wyra.
    • laptopp Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 15:44
      Powiedz mu , ze nie masz kasy , facetom nie przeszkadza , ze kobieta mniej zarabia.
      I nie zakładaj wciąż tego samego wątku tylko pod innym nickiem:) Masz jakąś obsesje na tym punkcie.
    • erillzw Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 15:49
      schlaf_gut napisała:
      > Nie lubię mówić
      > o pieniądzach, strasznie mnie to krępuje

      To polub. Jesli nie ze wzgledu na tego pana z ktorego tak ochoczo chcesz zrezygnowac z powodu wlasnych barier to dla kogos w przyszlosci. W naszym krju panuje chore przekonanie, ze o kasie rozmawiac sie nie powinno a jak juz to zdawkowo i najlepiej szeptem. Pieniadze to bardzo wazna strefa zycia w spoleczenstwie i przede wszystkim w zwiazku. Nie da sie tworzyc dobrego zwiazku jesli nie potrafi sie rozmawiac nawet na trudne tematy. Musisz sie nauczyc mowic wprost o takich sprawach. Mysle zreszta, ze gosc nie jest idiota i wie, ze jako studentka nie masz tyle pieniedzy, oraz ze dopiero musisz zaczac na siebie pracowac. Wysatrczy, ze powiesz ze Cie nie stac na ta knajpe.

      > i prawdę mówiąc zastanawiam się czy w
      > ogóle nie przestać się z nim widywać tylko z tego powodu - nie będę mogła mu d
      > otrzymać finansowo kroku. Co byście zrobiły?

      ja do dzisiaj nie dotrzymuje "finansowo kroku" mojemu mezowi. Ale nie zrezygnowałam ze zwiazku z Nim z tego tytulu. Rozmawiac, rozmawiac jeszcze raz rozmawiac.
      To bym zrobiła. Ale jesli dla Ciebie to tak wielka przeszkoda to moze faktycznie zrezygnuj, jakkolwiek ja jestem za tym, zeby z wlasnymi barierami przynajmniej sprobowac walczyc.
      • lollaaa Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 16:42
        Możesz zaprosic (w rewanżu) go na trawę w parku - przygotuj koszyczek ze smakołykami z Lidla :) kocyk piknikowy, paletki, spryskiwacz antykomarowy. W koszyczku może być wino, winogrona, placki, guma miętowa, serwetki, kieliszki, korkąciąg, scyzoryk.Jakby zrobiło się nudno to jeszcze radio na baterie. Do tego koniecznie kartki w kratkę do gry w kropki plus dwa długopisy. Gdybyście zapomnieli o czasie - latarka oraz namiot mini rozkładany w 2 sekundy.
    • ela.buu Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 16:31
      Witaj
      Juz dawno nie pisalam na forum ale czytajac Twoj wpis przypomnialy mi sie stare fajne dziwne zarazem czasy. Znam doskonale sytuacje o ktorej piszesz bo kilka lat temu w niej bylam
      On pracowal od kilku lat w dosc dobrze zarabial. A ja studiowalam na 2 kierunkach i bar mleczny to byl jedyny lokal na jaki bylo mnie stac ( kebeb to byl juz luksus ).
      Masz 2 wyjscia : jedno zastosowala moja kolezanka
      ktora razily kolacje na ktore musiala by pracowac conajmniej tydzien po 8 godzin
      drugie ja- szczesliwie.
      1.Jest rezygnacja z tego mezczyzny i z zalozenia umawianie sie zawsze z mezczyznami o podobnym statusie finansowym bo jakies wnioski z zaistnialej sytuacji trzeba przeciesz wyciagnac. Jest to wybor trudny bo jak juz wyjdziesz za maz za tego mezczyzne
      ( o ile planujesz malzenstwo i dzieci ) i zajdziesz w ciaze to pojawienie sie dziecka na swiecie spowoduje znaczny spadek zamoznosci i wtedy czesto nadchodza flustracje ze na to i na tamto nie ma
      2. Jest zaakceplowanie zarowno jego statusu przez ciebie jak i przez niego twojego statusu
      i pozwolenie rozwijanie sie relacji bo przeciesz lokal to tylko miesce
      ale musisz umiec lub sie nauczyc co nie jest latwe
      zeby koszt dania na stole albo wystroj lokalu nie zaklucal rozmowy bo to relacja jest wazna
      i to czy z tym mezczyzna chcesz isc w ta sama stronie I jesli jest to mezczyzna z ktorym widzisz przyszlosc i polaczy cie uczucie to pieniadze poprostu sa i nie ma w tym nic zlego
      ( poprostu bedzie cie stac na bardziej wymarzony slub i piekna suknie i nie bedziesz musiala Nie jest to latwa droga jak juz pisalam wyzej ja jestem szczesliwa żona zamoznego meżczyzny wiem tez ze pieniadze nie byly powodem mojego wyboru
      ale pozwolily mi studiowac po ślubie i inwestowac w siebie wiecej niz moglam to sobie wczesniej wymarzyc bo pieniadze to tylko narzedzie.
      Nadal potrafie jesc niedrogo ale to ze to umiem pozwala mi i memu ukochanemu podrozowac i np w Afryce jesc to co mi podadza niezamozni gospodarze.
      Takze z obopulnej przemiany i akceptacji mozecie wyciagnac wzajemny wzrost.
      Bieda nie jest zla poprostu jest ale i zamoznosc nie jest zle poprostu jest
      Wyznacznikiem moralnym jest tylko to co z pieniedzmi robisz i dokad one cie prowadza.



      • jamesonwhiskey Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 16:59
        > bo pieniadze to tylko narzedzie.

        takie male pytanie , zarobilas juz jakies pieniadze po tych wieloletnich studiach

        > Takze z obopulnej przemiany i akceptacji mozecie wyciagnac wzajemny wzrost.

        z ciekawosci , ty opisalas korzysci jakie osiagnelas, czy jakies korzysci po drugiej stronie sie pojawily

        • brak.slow Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 18:58
          czy faceci wszedzie widzą tylko korzysci i straty? jestescie wiekszymi materialistami niz kobiety, ktore o to posądzacie.
          facet nie był durnym jełopem, wiedział, ze żeni się z laską bez grosza przy duszy, więc czego miał oczekiwać? twoim zdaniem normalne by było, gdyby ona za kare, że mało zarabia zostawała w domu, a on jechał na wakacje w tropiki?
          rozumiem, że nie miłość, tylko pieniądze ewentualnej kobiety są dla ciebie czynnikiem decydującym o tym czy się jej oświadczyć czy nie?
          • jamesonwhiskey Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 20:59
            heh, zadalem male pytanie a ty juz widzisz we mnie skrajnego materialiste,
            moze za duzo sobie dopowiadasz
    • moonogamistka Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 17:46
      Straszne, rzucialabym go. :-D
    • asfo Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 17:50
      Przyznałabym się wprost, że nie stać mnie na płacenie za takie luksusowe rzeczy i pozwoliłabym mężczyźnie płacić rachunki, starając się przy tym nie zachowywać zbyt roszczeniowo - biorę co dają, ale nie domagam się więcej i nie marudzę że nie takie. No i podziękowałabym za dobry obiad i inne przyjemności.
      • moonogamistka Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 17:53
        Jakby on nie widzial, ze bierze smarkule studentke, ktora moze nie miec kasy;-)
        No blagam, nei robcie z facetow idiotow;-)
        Jak bierze smarkule, to jest przygotowany, ze bedzie placil, a Wy korzystajcie:-) ON TEZ!
        No mercy;-))
        Pol zycia placilam za siebie, na szczescie zmadrzalam, czego i Wam zycze:-)))
    • tomeks1972 pogadaj z nim szczerze 16.08.11, 20:35
      Ja bym się cieszył tym co jest, nie ma co kombinować, pogadaj z nim szczerze i dowiesz się jaki jest - po co udawać na samym początku. Jeśli się zainspirował tobą, to na pewno nie będzie mu to przeszkadzać:) powodzenia
      Tomek
    • wilma.flintstone Re: On i pieniądze - raz jeszcze 16.08.11, 21:11

      Uffff, jak to w sumie dobrze ze kiedy bylam w wieku randkowym, czyli jakies 15 lat temu, kobieta mogla pozwolic zabiegajacemu o nia mezczyznie zaprosic sie do restauracji czy kina bez tego typu dylematow....A tu: "zawsze na randkach place za siebie". To co to za randka? :D
      • easz Re: On i pieniądze - raz jeszcze 17.08.11, 00:10
        wilma.flintstone napisała:

        >
        > Uffff, jak to w sumie dobrze ze kiedy bylam w wieku randkowym, czyli jakies 15
        > lat temu, kobieta mogla pozwolic zabiegajacemu o nia mezczyznie zaprosic sie do
        > restauracji czy kina bez tego typu dylematow....A tu: "zawsze na randkach plac
        > e za siebie". To co to za randka? :D

        Spoko, teraz tez moze, ale wszystko poszlo o tyle do przodu od twoich czasow, ze chlopak tez obecnie juz smialo moze.
        Ja tam rozumiem dylematy autorki watku, moze dlatego, ze sama miewalam rozne sytuacje nieciekawe z ta kwestia zwiazane. Teraz problemu nie mam, samo sie to jakos ustawilo. My na randki i nie randki po prostu chodzimy razem, a pomysl nie jest zaproszeniem, ą i ę, i krygowaniem sie itp, tylko zwyczajnie pomyslem do wspolnej realizacji. Placimy razem i niczego dziwnego z tego powodu nie czuje - nie czujemy, bo w ogole nam takie dyrdymaly mysli nie zaprzataja, nie wiem, samo tak wyszlo; sa ciekawsze rzeczy do robienia, czego i autorce wata zycze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka