Wartosc czlowieka

26.08.11, 15:50
Moja mama rozpamietywala swego czasu, ze nie studiowala, ze taka byla zdolna a nie wykorzystala swoichzdolnosci, ze takie zycie zmarnowane itp, czym wprawila mnie w oslupienie. Poniewaz zawsze stawialam ja sobie z wzor w niezmordowanym dazenieu do realizacji marzen.
No i tlumacze jej, ze nie dyplom uczelni, wysokie stanowisko swiadcza o dorobku i mozliwosciach danego czlowieka. No bo co to za osiagniecie, kiedy ktos np rodzi sie synem prawnika, dostaje sie (nie bez pomocy rodzica) na prawnicze studia, potem przy pomozy tegoz rodzica dostaje dobra prace w dobrej firmie itp. Co innego ktos kto z calkowitej nedzy wynosi sie do innego regionu kraju i doslownie bez jakiejkolwiek rodziny, plecow, za wlasne pieniadze ksztalci sie, zdobywa kwalifikacje gromadzi doswiadczenie, pnie sie do gory, zdobywa majatek i szacunek otoczenia. Taki ktos osiagnal wiecej, bo mial nieporownywalnie gorszy start niz przyklad prawnika, ktorego 505 sukcesu zyciowego to aspiracje rodzicow.
Mama tez oslupiala, bo nowoscia byla dla niej taka argumentacja. Mysalam, ze to oczywiste, a okazalo sie, ze nie. Ze jednak te papierki, dyplomiki (z polskich uczelni w swiecie nizananych), pozycje, ordery, szarfy i togi sie licza.
Czy sa ludzie, ktorzy mysla podobnie jak ja, czy to zbyt idealistyczne podejscie?
    • ka-mi-la789 Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 16:05
      Ja jestem. Może być?
      • simply_z Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 16:13
        moja mama tez tak powtarzala ,inna rzecz z,e dawniej po prostu bylo trudniej. dostac sie na studia ,a sama chciala szybciej sie usamodzielnic i isc szybciej do pracy.
        moim zdaniem nie powinna miec zadnych kompleksow.
        • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:28
          Dwie podobnie czujace dusze to i tak krzepi na tym "lez padole";)
        • berta-death Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:52
          Nie było trudniej. Było może kilka kierunków prestiżowych na które ludziska drzwiami i oknami się pchali. Było też kilka mniej prestiżowych, ale dających dobry fach w ręku, na które pchano się umiarkowanie, bo zazwyczaj były to ciężkie studia. Czyli dokładnie tak samo jak i dzisiaj. Cała reszta to były studia po to, żeby mieć tytuł mgr, czyli też dokładnie tak jak dzisiaj. I również tak jak dzisiaj były uczelnie i kierunki które były przechowalnią najsłabszych osób, gdzie rekrutacja to była czysta formalność. Podobnie jak i ukończenie tych studiów. Z tą różnicą, że praca w zawodzie była zagwarantowana, więc nikt nie wybierał kierunku pod kątem tego co będzie po obronie dyplomu robił. A, że praca była dla każdego i dla każdego równie średnio płatna, to i kształcenie się nie było jakieś niezbędne, studiowało się głównie dla prestiżu i ludzie wcale tak drzwiami i oknami na te uczelnie nie pchali. Podobnie jak nie pchali się do liceów ogólnokształcących, których było sporo mniej niż dzisiaj.
          • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:24
            Oj pchali sie, pchali na uczelnie. Zarzadzanie bylo b. prestizowym kierunkiem i w Warszawie bylo tylko na SGH, a na roku bylo ok. 100 osob. Jak jest teraz wiadomo. Wolne msca byly na kier. scislych, trudnych - np. fizyce i nawet jesli bylo latwiej sie dostac to na 1. roku byl duzy odsiew.
            • berta-death Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:47
              Zarządzanie za PRL było prestiżowym kierunkiem?
              Nie wiem jaki status miał SGH, wiem, że jej odpowiednik, Akademia Ekonomiczna w Krakowie miała niską rangę. Niżej to stał chyba jedynie AWF i być może Akademia Pedagogiczna. Byc może handel zagraniczny jeszcze cieszył się jako takim zainteresowaniem, bo wiązał się z możliwością pracy zagranicą. Słabo w rankingu stały też farmacja, rusycystyka, psychologia, socjologia, ekonomia. Podobnie jak kierunki takie jak historia, chemia czy geografia, po których najczęściej zostawało się nauczycielem.
              • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:55
                Co ty opowiadasz? SGH (w PRL-u SGPiS) byl najb. prestizowa uczelnia ekonomiczna w Polsce. Wydzial sie nazywal bodajze Zarzadzanie i Handel Miedzynarodowy i byl najb. oblegany na tej uczelni.
    • berta-death Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 16:29
      Zbyt idealistyczne podejście. Ludzie rzadko kiedy zadają sobie trud zastanowienia się kim delikwent jest naprawdę i w jaki sposób osiągnął to co osiągnął. Liczy się tylko to co sobą aktualnie reprezentuje, jaką ma opinię, pozycję, tytuł, możliwości i zasobność kieszeni. Nie mówiąc o tym, że żeby wiedzieć kto jest kim, trzeba człowieka poznać bliżej.

      W czasach pomiędzy jakimiś większymi przemianami gospodarczo społecznymi strasznie ciężko coś osiągnąć samodzielnie. Nepotyzm jest straszny i wbrew obiegowej opinii powszechny na całym świecie.
      Nie mniej jednak mnie też bardziej imponują osoby które same coś osiągnęły niż te, którym wszystko podstawiono pod nos. Znam sporo osób, które perfekcyjnie wykorzystały to co dała im komuna. Pochodzą z jakiś biednych rodzin z wsi zabitych dechami i pazurami drapali się po szczeblach kariery. Wykształcili się, dorwali do stanowisk, tytułów i pieniędzy. Nie ważne, że partia im pomogła, bo zawsze jakiś znajomych mieć trzeba i trzeba umieć się wkręcić w jakieś towarzystwo. Istotne, że sami tego dokonali, bez pomocy rodziny, bez żadnej zachęty odgórnej, sami z siebie.
      A już ich rodzeństwo niekoniecznie. Potomstwo też nie bardzo. Dlatego nurtuje mnie pytanie co jest takiego w tych ludziach, czego nie ma w innych. Geny i wychowanie odpada, bo najczęściej są jedynymi ambitnymi osobami w rodzinie.

      • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:17
        "Dlatego nurtuje mnie pytanie co jest takiego w tych ludziach, czego nie ma w innych. "

        Mnie rowniez. Strach przed nedza. Tak twierdzi moja mama, ale to nie tlumaczy wszystkiego.
        Rozne sa teorie. Np jedna glosi, ze kolejnosc przychodzenia na swiat w rodzinie. Najstarsi radza sobie najlepiej. I tu przypomniala mi sie znajoma, ktora twierdzi, ze zmarnowala zycie swojemu najstarszemu synowi, wymagajac od niego zbyt wiele. Drugiego syna puscila samopas i pieknie sobie awansuje, zecie rodzinne tez uslane rozami. Takze w leb z ta teoria.
        Moze wyjatkowa odpornosc psychiczna? No bo ambicje wszyscy maja tylko malo komu chce sie je realizowac. Skad ta odpornosc? Moze jakas konkretna wizja przyszlosci trzyma tych ludzi. Wszak mowi sie, ze czlowiek sukcesu to wizjoner. A skad wizje: jednemu jeden tomik jakiejs powiesci utworzy wizje, komus innemu goraca wiara religijnosc. No nie wiem, ale jakas odpowiedz musi byc.
        • berta-death Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:45
          Ta kolejność to podobno jednak ściema, nie poparta zadnymi naukowymi badaniami. Podobnie jak religijność, wychowanie czy chęć wydostania się z nędzy. Z obserwacji to te wszystkie osoby, które wyrwały się z nieciekawych środowisk i wycisnęły z życia wszystko co się wycisnąć dało, nie mają żadnego wspólnego mianownika. Nie różnią się też od ludzi, którzy nic w życiu nie osiągnęli. Może poza pewnymi cechami osobowości. Nawet ich rodzeństwo posiadające te same geny, tych samych rodziców, chodzące do tych samych szkół podstawowych, tego samego kościoła i dzielące tą samą biedę, zazwyczaj nic szczególnego sobą nie reprezentuje. Nie mówiąc o dzieciach tych osób. Oprócz tego, że najczęściej są nieziemskimi bufonami i snobami, to jak wpływowy rodzic czegoś nie da to sami nie są w stanie tego zdobyć.
          • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:01
            No ale jakie to sa te cechy osobowosci?
            • berta-death Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:21
              Wydaje mi się, że to przede wszystkim chodzi o ponadprzeciętną ambicję, która daje tym ludziom ponadprzeciętną motywację do osiągania sukcesów. A cała reszta, jak np wydolność, zorganizowanie, umiejętność dostrzegania korzystnych dla siebie sytuacji, branie garściami wszystkiego co się da wziąć, brnięcie jak czołg po trupach do celu, brak skrupułów i niski poziom lęku, że coś się może nie udać i trzeba będzie ponosić tego konsekwencje, umiejętność wkręcania się w dobre towarzystwo, spryt i zdolność do wychodzenia z wszelkich tarapatów wszelkimi możliwymi i niemożliwymi sposobami, twarda dupa, itp, to tylko są cechy pomocnicze.
          • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:14
            Rodzenstwo nie posiada tych samych genow (z wyjatkiem jednojajowych).
            • berta-death Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:34
              Dokładnie tych samych nie, ale z tej samej puli genowej kompletowane. I skoro jakiejś cechy nie miała matka, ojciec, babcie, dziadkowie, prababcie, pradziadkowie, ciotki, wujkowie, bracia, siostry, kuzyni, kuzynki, siostrzeńcy i bratankowie, to można przypuszczać, że może miał sąsiad albo listonosz albo zabłąkany wędrowiec. Ale jak nie mają jej również dzieci, wnuki, prawnuki, ani nikt inny, to być może, to nie o geny chodzi. Albo o jakiś bardzo unikatowy, nie sprzężony ze sobą, zestaw genów, które nie dość, że są recesywne to jeszcze trzeba je odziedziczyć wszystkie na raz.
              • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:39
                Berta, przypomnij sobie prawa Mendla, mejoze i crossing over.
                Poza tym mnostwo cech jest warunkowane wielogenowo i istnieje cos co sie nazywa mutacje.
                • berta-death Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:52
                  Mutacje się dziedziczy. Ja cały czas mówię o cechach, które pojawiają się u jednego osobnika spośród wielu osobników spokrewnionych i zanikają wraz z jego śmiercią, bo nie pojawiają się także u jego potomstwa, ani potomstwa potomstwa, ani nigdy dalej.
                  Z całą pewnością jest to zgodne z prawami genetyki, natomiast można też snuć i inne teorie. ;D
                  • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 19:06
                    Moga to byc cechy:
                    1. warunkowane wielogenowo
                    2. recesywne*
                    3. mogla natapic kolejna mutacja (zw. mutacja powrotna)

                    * w National Geogr. 8/2011 jest art. o bialych niedzwiedziach (mutantach) w populacji niedzwiedzi o brunatnej siersci.
    • six_a Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 16:33
      a kiedy planujecie wyjść z osłupienia?
      tak orientacyjnie.
      • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:06
        Taka przesmiewcz postawa moze byc zapowiedzia przyszlych problemow ...emocjonalnych, obrona przed samotnoscia, lek przed napadami podlego samopoczucia. Sorry, ze tak gleboko na publicznym forum draze, ale ilez by bylo przyjemniej gdyby to ostrze dowcipu ze zdrowej duszy pochodzilo.
        • six_a Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:16
          > Sorry, ze tak gleboko na publicznym forum draze
          nie przesadzajmyż znowu z tą głębokością, prawda? głęboki to jest strasburger w swoich przemyśleniach np. albo powiedzmy żakowski.

          a twoje posty ze zdrowej duszy pochodzo?
          orientacyjnie pytam, nie żebym coś na ten temat wiedziała czy też zamierzała się wgłębiać.
          • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:19
            a twoje posty ze zdrowej duszy pochodzo?

            No wiec zdrowa dusza potrafi to ocenic.
            • six_a Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:23
              żonglowanie zdrową duszą bardzo mi się podoba.
              a sądząc z tego, że sama nie potrafisz ocenić, to jaką masz tę duszę?
              • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:25
                A kto powiedzial, ze nie potrafie ocenic? Ktos zdrowy?
                • six_a Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:31
                  no oczywiście, że zdrowy. przecież nie zakatarzony.

                  to jak oceniasz, migasz się czy szukasz zdrowego, żeby ci ocenił w zastępstwie?

                  i nie myśl sobie, że nie przyjdę tego sprawdzić.
                  narka.
                  • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:35
                    żeby ci ocenił w zastępstwie?

                    Tak, szukam kogos zdrowego, "żeby ci ocenił w zastępstwie?"

                    Moze Berta powie, albo Chersona?
    • chersona Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:15
      a nie chciałaby zapisać się na Uniwersytet Trzeciego Wieku? Nie wiem czy ustroją ją w biret i dostanie dyplom, ale satysfakcja gwarantowana. Oni tam mają bardzo fajne wykłady.
      • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:24
        No ale jej chyba nie chodzi nie chodzi o wiedze, bo taka to przy dzisiejszych mozliwosciach mozna posiasc samodzielnie, w swoim zawodzie i tak ma jej tyle ze wiecej nie trzeba, tylko o ten prestiz, satysfakcje z tych paru, (trzaba przyznac) czesto naciaganych liter przed nazwiskiem. A taki UTW, dostepny dla kazdego, traci urok elitarnosci.
        • chersona Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:31
          dostępny dla każdego, ale z racji popularności trudno się załapać. ja na emeryturze mam zamiar się zapisać.
          • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:38
            A co Ty chcesz tam robic? Pewnie to niesprawiedliwe, ale jak widze starsze panie w grupie to mi sie z "subkultura" moherowych beretow kojarzy. Wbrew inspiracjom zalozycieli, burzy mozgow tam zapewne nie ma.
            • niezmiennick Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 17:54
              Jak to mówią, każdy sądzi wedle siebie...
            • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:11
              Jaka burza mozgow jak to tylko wyklady i ew. zajecia z obslugi komputera. Pewnie sobie babcie przysypiaja w auli. Az mnie to zainteresowalo i kiedys bym poszla zobaczyc. Chyba na wyklady jest wstep wolny? Jak sprawdze to zdam relacje.
              • niezmiennick Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:13
                E, lepiej nie. Szok poznawczy może Cie zabić :)
                • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:16
                  Ale mnie to zaciekawilo. Az sie napalilam na ten eksperyment. ;-D
                  • niezmiennick Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:22
                    A nie wystarczy pogadać z kimś kto uczęszcza? :)
                    • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:26
                      Nie mam znajomosci wsrod babc, a poza tym wole sama sprawdzic naocznie.
                      • niezmiennick Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:29
                        Biedna, wszystkich emerytów wykosili z rodziny i znajomych? :)
                        • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:51
                          Chyba nie wszyscy emeryci chodza na UTW?
                          • niezmiennick Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:53
                            Zdecyduj się :)

                            Nie mam znajomosci wsrod babc


                            > Chyba nie wszyscy emeryci chodza na UTW?
                            • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 19:11
                              Przesledz nasza rozmowe. Chciales zebym zapytala kogos, kto tam chodzi.
                              Zeby Cie zaspokoic: ani nie znam nikogo chodzacego na to ani nie utrzymuje stalych kontaktow z babciami - rodzinnymi czy nierodzinnymi.
                              • niezmiennick Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 19:13
                                Cóż, skoro nie gadasz z żadnym emerytem to jesteś po prostu biedna :)
                                • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 19:29
                                  Juz sie tak nie lituj nade mna! Czy ja napisalam, ze nie gadam z zadnym emerytem? Moze preferuje dziadkow? ;-)
              • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:15
                Ale jaka widownia, taki wyklad, tu sie wszystko zazebia. Chociaz... kobiety, ktore jednak zamiast plotek w bramie wybieraja UTW, tez cos soba reprezentuja. W kontrascie do mlodziezy, ktora ezie na te studia tez bez zadnego pomyslu na zycie.
                • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:18
                  Myslisz, ze wyklady sa na niskim poziomie? Tematy nawet wygladaly madrze.
                  • niezmiennick Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:24
                    Atam tematy, na wymianę z włoskim uniwerkiem też kiedyś chcę pojechać.
                • jael53 Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:31
                  Będzie długo, ostrzegam. Tak, byłam panienką z dobrego domu. Mogłam "dziedziczyć" zawody po dziadkach i rodzicach. Wybrałam własną drogę, w znacznym stopniu motywując to tym, że nie mam ochoty, aby wytykano mi koneksje rodzinne. Pierwszy kierunek wybrałam taki, na który chętni tymi drzwiami, oknami i kominem się zlatywali. Drugi miał tylko pięcioro chętnych na miejsce. Z poczucia honoru nie studiowałam w mieście rodzinnym.
                  Rodzina nie "organizowała" mi stypendiów ani staży; nie napisała mi doktoratu ani habilitacji, bo niewielkie ma pojecie o rzeczach, którymi się zajmuję.

                  Uniwersytet Trzeciego Wieku szanuję - i czuję się ogromnie zobowiązana, gdy mam tam prowadzić wykłady lub warsztaty. Bo to jest właśnie grupa ludzi inna, niż ci, jakich opisuje stereotyp seniora. A i od "studentów pełną gębą" ci słuchacze odróżniają się pozytywnie: nie siedzą zblazowani (ani skacowani) i potrafią bardzo twórczo "gnębic" pytaniami. Dorzecznymi.
                  • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 18:34
                    W jakim wieku sa ci ludzie?
                  • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 05:08
                    "Wybrałam własną drogę, w znacznym stopniu motywując to tym, że nie mam ochoty, aby wytykano mi koneksje rodzinne."

                    Jael, ale Ty w ogole jestes wyjatkowa osoba, co nie zmienia faktu, ze rodzina byla Ci baza o grubosci jakichs 40%. Klimat inteligenckiego domu, rozmowy w salonie o pracy w prestizowych zawodach, o swiecie, o systemach spolecznych, politycznych o przyszlych studiach. Swiadomosc bycie elitarna grupa spoleczna i wynikla z tego pewnosc siebie, studiowanie jako oczywistosc i wile innych czynnikow, ktorych nie zauwazasz i nie doceniasz, byly Ci trampolina, ktora inni sami sobie musieli zorganizowac albo nie majac jej zrezygnowac.
                    Nie wiem czy to jest mozliwe sobie wyobrazic, ale sprobuj zobaczyc siebie w rodzinie bez ojca, zyjacej na wsi, matka 7 klas podstawowki, nic nie czytajaca, zaganiajaca Cie do obory, czy na pole, bo nie bedziesz pracowac, nie bedzie jedzenia. Do tego jestes bita i ponizana slownie. Ja tam od razu mowie, ze wysiadlabym. Ale slyszalam o chlopaku, ktory w takiej oborze pisal sobie na rekach wzory matematyczne, dostal sie na jeden z lepszych uniwerkow w swiecie (nie Polak). Coz zdarza sie, nimniej jednak nielicznym jednostkom. Ja bym raczej do nich nie nalezala, powiem skromnie.
                    • jael53 Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 10:13
                      Doceniam środowisko, w jakim się wychowałam. Zdaję sobie sprawę, że w tym, jakie opisałaś, nie miałabym żadnych szans.
                      Z drugiej strony są takie bardzo nieprzyjemne wspomnienia, które - im jestem starsza, tym bardziej - nieco ograniczają mój demokratyczny horyzont. Pierwsze, to lata bycia "wieczną podejrzaną" w różnych szkołach - która cokolwiek by zrobiła, to na dzień dobry była raczona głośno wyrażanymi wątpliwościami, że na pewno niesamodzielnie. Te gogiczne wątpliwości nie przeszkadzały w dowalaniu zajęć ponadnormatywnych ("bo nawet jak sama nie zrobisz, to ma ci kto pomóc"). Od połowy szkoły średniej należałam do "szczęśliwców", nękanych uwagami, typu: wy to o studia nie musicie się martwic, już wam na pewno rodzina miejsca załatwiła. Lub odwrotnie: albo zdasz [egzamin wstępny] celująco, albo zostaniesz z niczym, bo zawsze się znajdzie taki z punktami za pochodzenie...
                      W okolicach 2 - 3 roku "objawiła się" zaś wiedza, że najfatalniejsi asystenci (i nieco starsza kadra), najbardziej nadęci i najgorzej odnoszący się do studentów, niestety, jak ulał pasują do zgryźliwej diagnozy mojego ojca - że "najgorsza zbrodnia komunizmu to produkcja własnej inteligencji". I choć bardzo mi takiej myśli "z tylu głowy" wstyd, to przecież ona czasem pojawia się nieco bardziej "od frontu": gdy napotykam na wystąpienia ludzi, którzy (jakby to powiedzieć...) mimo że lansuję się omalże logo swojej uczelni, jakoś tak splendoru jej nie dodają.
                      • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 11:55
                        A ja mam jak najgorsze zdanie o dzieciach profesorskich.
                        • josef_to_ja Mumio Ramzesa nie odpisałaś mi na maila 27.08.11, 12:02
                          A sama zadałaś mi ostatnio pytanie...
                          • mumia_ramzesa Re: Mumio Ramzesa nie odpisałaś mi na maila 27.08.11, 12:34
                            Odpowiedziales na to pytanie i pewnie nie wiedzialam co odpisac a takiego bla, bla, bla mi sie nie chcialo pisac.
                        • jael53 Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 22:08
                          Jak widać, przesądy klasowe są najwyraźniej nieuchronne.
                          • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 22:15
                            To nie sa zadne przesady tylko wynik kontaktow z tymi ludzmi.
                            Rownie dobrze ja bym mogla powiedziec, ze Ty masz uprzedzenia, bo ja, poza 1 przypadkiem lektorki, nie mialam do czynienia z niemilymi asystentami. Poza tym nie mam pojecia kto z jakiego srodowiska pochodzil (wiedzialam tylko o rodzicach profesorach).
                            • jael53 Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 10:21
                              Ta sama racjonalizacja ;-). Też mogłabym powiedzieć, że kontakty z mieszkańcami wsi i małych miasteczek "obrodziły" dość zdecydowaną rezerwą oraz spadkiem życzliwej neutralności wobec świata.

                              A różnice środowiskowe... no, to przecież często jest tak czytelne, jak kolumna tabloidu.
                              • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 11:16
                                Albo Ty masz pecha albo ja mam niesamowite szczescie, bo spotykalam sie z zyczliwoscia. Bezinteresownie nas zapraszano na zupe czy herbate, proponowano nocleg, udzielano informacji, dawano wode pitna i to zarowno na polskiej jak i zagranicznej prowincji. Przejechalam tez kilka tys. km autostopem.
                                Moze emanujesz wyzszoscia? Mozesz to robic zupelnie nieswiadomie. A moze jest to samospelniajaca sie przepowiednia (spotyka nas to czego sie boimy) lub rejestrujesz wylacznie czy glownie negatywne zachowania albo tez zle interpretujesz intencje i zachowania.
                                Wszedzie sa ludzie dobrzy i zli, ale takie traktowanie innych, jakie wykazuje Twoj ojciec jest wyjatkowo wkurzajace. W wielu krajach umozliwiono tzw. dolom spolecznym zdobywanie wyksztalcenia, wiec nie jest to zasluga (czy wina) zadnej komuny. Chcialabys, zeby polska inteligencja odbudowala sie po wojnie z tych, ktorzy ja przezyli?
                                • jael53 Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 18:46
                                  Tobie wystarczyła dość ograniczona znajomość (bodaj z jedną osobą), żeby autorytatywnie twierdzić, że "nie lubię dzieci profesorskich".
                                  Na mnie poglądy ojca długo wpływ miały daleko mniejszy, niż poglądy matki - entuzjastki emancypacji, edukacji itd. Tak niewielki był ten wpływ, ze dobrowolnie osiedliłam się na wsi. Jednak odkąd lud mi się urealnił, zdecydowanie lepiej rozumiem poglądy ojcowskie.
                                  • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 18:53
                                    > Tobie wystarczyła dość ograniczona znajomość (bodaj z jedną osobą), żeby autory
                                    > tatywnie twierdzić, że "nie lubię dzieci profesorskich".

                                    Gdzie przeczytalas, ze z 1 osoba? Znam wiele takich osob.
                                    A od ludu to sie zapewne dobrze odgrodzilas i pokazujesz mu na tej ws, ze Ty jestes z innej gliny.
                      • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 12:09
                        " która cokolwiek by zrobiła, to na dzień dobry była raczona głośno wyrażanymi wątpliwościami, że na pewno niesamodzielnie."
                        E.., ale to nie za pochodzenie tylko barania glowa nauczyciela, ktory nie zna swoich uczniow.
                        Moi rodzice elita miasta nie byli, przynajmniej nie czuli sie, a tez bylo "Kto ci to napisal?". Wszystkie dzieci dostaly piatki z rysunku, a ja znaczek bo "Pierwszoklasista tego by nie narysowal".
                        A studia tez podobno zdalam bo "Jak starzy maja kase, to kazde drzwi stoja otworem". Normalnie stypendium naukowe tez pewnie starzy wplacai do kasy uniwerku, zeby mi to co miesiac wyplacano...:) Kon by sie usmial.
                        Ludzi zzera taka zazdrosc, ze znajda cokolwiek by odjac innym i usprawiedliwic wlasna mialkosc, lenistwo. Nie wazne czyja corka bys byla. Ale to tylko w Posce chyba. Teraz mieszkam w takim kraju gdzie wszyscy chca koniecznie sie przyjaznic ze zdolnymi, wychwalaja pod niebiosa i zabiagaja o towarzystwo. Co dla mnie jest logiczne.
                        • jael53 Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 12:29
                          Czyli mamy podobne doświadczenia... Nawiasem, coś takiego, jako "pochodzenie elitarne", to jest coś, czego świadomość zyskuje się z zewnątrz. Czasem negatywnie - ludzie starsi ode mnie miewali poważne problemy z dostaniem się na studia z powodu "niewłaściwego pochodzenia". Może to być, ze Twojej Mamie tego właśnie czasem brak: takiego zewnętrznego komunikatu uznania. Nie jest to od razu "słabostką" - potrzeba uznania jest ważna; no, w każdym razie u Maslowa.



                          • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 14:53
                            "Może to być, ze Twojej Mamie tego właśnie czasem brak: takiego zewnętrznego komunikatu uznania. "

                            Totez robie za ten zewnetrzny komunikat. Zdziwilam sie tylko, bo skoro ona nie ma zaspokojonej tej potrzeby to jak czuja sie inni? Z mniejszymi osiagnieciami, nie tak przebojowi, sprytni, mniej zdolni? I w ogole, czy trzeba byc ponadprzecietnym by zdobyc ten wierzcholek Maslowej piramidy? Czy robotnica w fabryce konserw nigdy tam nie dotrze? To by nie dobre bylo...
                          • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 14:58
                            A tak na marginesie, gdzie dajesz te wyklady i jak dlugo bedziesz to robic? Moze sie babcia Kochanica zalapie, skoro tak rekomendujesz:)
                            • jael53 Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 10:45
                              Z poczuciem uznania rzeczywiście bywa problem tam, gdzie wskazujesz. Nie jestem pewna, czy w tym nie trzeba by szukać źródła zgorzknienia znacznej części ludzi starszych - po pracowitym, nieraz ciężkim życiu, podporządkowanym utrzymaniu siebie i najbliższych przychodzi liczenie minionych możliwości. Przepracowanie tego bilansu - że życie zeszło właściwie nie wiadomo, na czym (a starsi ludzie często tak mówią) - bywa niełatwe. Nawet gdy jest się człowiekiem bardzo trzeźwym i racjonalnym.


                              Kraków - UJ i (być może w tym roku) Uniwersytet Pedagogiczny.

                              • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 11:23
                                Dzieki, wybieram sie do Krakowa w przyszle wakacje, jakby co to moge wyslac maila? I Cie poznac?

                                Moja babcia tez mowi, ze nie wie kiedy to zycie uplyneo. Tak sie przejelam tym co mowi, ze mialam sen, ze jestem staruszka i mowie to samao. To byl sen z tych bardzo nieprzyjemnych, po ktorych budzimy sie z ulga.
                                Postanowilam tak intensywnie zyc, na ile to mozliwe, by nie miec tego poczucia zmarnowanego zycia, ktore minelo nie wiadomo na czym. Na razie srednio mi sie udaje, bo dziecko trzeba odchowac, wyksztalcic. Ale zle tez nie jest.
                                • jael53 Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 18:39
                                  Wpisuję Cię w kalendarz :-).

                                  Słowa Twojej Babci znam - i jakoś są mi bliskie. Może dlatego, że zazwyczaj miałam dobry kontakt z ludźmi w poważnym wieku? Też tak ten kontakt wpłynął: żeby jak najmniej odkładać na kiedyś tam... żeby "dojutrkować"...
                        • mumia_ramzesa Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 12:40
                          > Wszystkie dzieci dostaly piatki z rysunku, a ja znaczek bo "Pierwszoklasista tego by nie narysowal".

                          Ja za cos takiego wypisalam sie z angielskiego.
                          • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 14:43
                            > Ja za cos takiego wypisalam sie z angielskiego.

                            :)
                            Ja bylam pol-dumna, pol-smutna i z czasem nawyklam do takich ocen. Nawet dzisiaj mi sie zdarzaja. Na sile nie popisuje sie umiejetnosciami, pewnie jakos lamago sie prezentuje, tylko przez przypadek, jak ktos cos zauwazy to oczyska robi:) Uwazam to za swoja wade i dziecko ucze, ze ma sie zawsze starac pokazywac w jak najlepszym swiete, a nie czekac az zauwaza.
    • facettt eehh... :) 26.08.11, 18:39
      kochanic.a.francuza napisała:

      Ze jednak te papierki, dyplomiki (z polskich uczelni w swiecie nieznanych), pozycje, ordery, szarfy i togi sie licza.

      mam dyplom zachodniej uczelni (a nawet dwa)
      co mi radzisz ?
      powinienem przez to poczuc sie lepiej ? :)
      • kochanic.a.francuza Re: eehh... :) 27.08.11, 05:12
        mam dyplom zachodniej uczelni (a nawet dwa)

        No ja tez mam papiery z swiatowych instytucji, sek w tym co to za paiery. Sie swoimi nie chwale bo bardziej to byla sztuka dla sztuki. A Twoje to najpierw musisz podac jakiej uczelni i jaki kierunek, to ocenimy. Ale podejrzewam, ze jak cos sensownego to nie wymaga chwalenia sie na forach bo satysfakja juz jest z samego posiadania.
    • katikatja Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 19:05
      W złotym, euro, franku, rublu? A hen, pod dachami paryża jak się wyceniacie?
      • maly.jasio Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 19:23
        katikatja napisała:
        pod dachami paryża jak się wyceniacie?

        nisko, bo huragany wlasnie zapowiadaja
        chyba przeniose sie na te noc do piwnicy.
    • xolaptop Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 21:46
      Często współczuję dorosłym ludziom, którym rodzice zapewniają bądź to dostanie się np. na aplikację bądź to mieszkanie albo inne dobra materialne. Wtedy myślę sobie, może nie mają głów ani rąk. Są słabi i tyle.
      • maly.jasio w polowie 26.08.11, 21:50
        xolaptop napisał:

        > Często współczuję dorosłym ludziom, którym rodzice zapewniają bądź to dostanie
        > się np. na aplikację

        - to rzeczywiscie moralnie dwuznaczne

        bądź to mieszkanie albo inne dobra materialne. Wtedy myślę
        > sobie, może nie mają głów ani rąk. Są słabi i tyle.

        - a to zabawne.
        gdyby mi rodzice zafundowali mieszkanie
        (na ktore za komuny nie mialem zadnych szans)
        tobym sie od cwierc wieku nie tulal po swiecie i byloby jednego Polaka w Polsce wiecej.
        • xolaptop Re: w polowie 26.08.11, 21:52
          Mnóstwo ludzi w EU wynajmuje mieszkania, więc co to za argument?
    • zeberdee24 Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 21:54
      Podejście nieco idealistyczne - prestiż człowieka wynika z pozycji społecznej, adwokat-idiota który karierę zrobił dzięki ciągnięciu za uszy przez rodzinę jest na tym samym poziomie co człowiek który doszedł od zera do swojej pozycji(a nawet jest wyżej, bo ktoś kto wyszedł dopiero jako pierwszy w swojej rodzinie z niższej klasy jest zawsze uważany za parweniusza).
      • xolaptop Re: Wartosc czlowieka 26.08.11, 21:58
        To tylko takie głupie gadanie niegodne XXI w. Przez wiele lat wmawiano ludziom, że królowie mają błękitną krew i ciemny lud w to wierzył, aż do pierwszej rewolucji :P.
        • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 05:24
          No wiec wlasnie, w 21-szym wieku ludzie juz nie powinni miec takich kompleksow, wierzyc w papierki i stanowiska. Jak sie czyta komentarze pod publicystyka wyglada to dosc normalnie, ludzie mysla krytycznie, nie maja umyslowosci chlopa francuskiego doby absolutyzmu. A tu sie okazuje, ze interent internetem, mlodzi w nim plywaja, ale starsi ludzie nie nadazaja za zmiana kryteriow.

          Mam ostatnio takie warsztaty z pielegniarkami i lekarzami. Ucze ich tam czegos. Oj, niejedna pielegniarka, gdyby tylko uwierzyla, ze plynie w niej niebieska krew, jest inteligentna i byskotliwa i chonie wiedze jak gabka, bylaby szefem niejednego lekarza. I lekarze to widza, wstydza sie i rezygnuja z warsztatow.
          Ale pielegniarka tego nie widzi, albo boi sie zobaczyc?

          • xolaptop Re: Wartosc czlowieka 27.08.11, 14:47
            Fajnie, też kiedyś w jednej klinice uczyłem pielęgniarki czegoś tam. To było dla mnie bardzo ciekawe i myślę, że się lubiliśmy.
      • berta-death Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 18:11
        >(a nawet jest wyżej, bo ktoś kto wyszedł dopiero jako pierwszy w swojej rodzinie z
        > niższej klasy jest zawsze uważany za parweniusza).

        Prawda. Opinia jakoby lekarz, który pochodzi z rodziny lekarskiej był lepszym specjalistą, niż osoba, która jest lekarzem jako pierwsza w rodzinie, jest całkiem popularna. Ludzie takim lekarzom z tradycjami rodzinnymi dają większy kredyt zaufania niż nowicjuszom w branży. I delikwent musi się okazać totalnym konowałem, żeby przestał się cieszyć dobrą opinią. Dokładnie tak samo jest z innymi zawodami.
        • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 18:58
          "Dokładnie tak samo jest z innymi zawodami."

          No ja tak nie mysle. Po pierwsze jak ide do lekarza to nie znam jego korzeni, a on tez na czole nie ma nic wypisane. Po drugie lekarzy traktuje jak hieny i chodze tyko od zapalenia oskrzeli wzwyz, czyli zadko kiedy. Wiem, ze sa wyjatkowe jednostki lekarskie, poki co , w filmach tylko. Reszta klepie mnie po ramieniu, i uwaza za glupia, bo mi glupio interweniowac na 5 specyfikow na katar. Ale skoro sa tak glupi by nie zauwazyc mojej degustacji, zmuszona bede ostrzej reagowac. z tym samym tonem nie znoszacym sprzeciwu, kiepsko kryta pogarda da plebsu i poczuciem panowania nad niepanujacym nad slabostkami doktorkiem.
          A slowo parweniusz to mnie troche smieszy, z powiescia francuska 19-go wieku sie kojarzy. Parweniusz to ktos kto z obory wchodzi do arystokracji, co w dzisiejszych czasach jest niemozliwe, zadko komu sie udaje. Trudno do parweniusza porownywac pierwszego lekarza w rodzinie, bo to jest klasa srednia, nie arystokracja, bez przesady.
    • moonogamistka Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 17:50
      Ale nei widze problemu.
      Mama stwierdza- ze mogla wiecej osiagnac, a Ty przytaczasz fakty- ze niektorym z pochodzenia latwiej.
      Obie macie racje.
      • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 19:08
        "a Ty przytaczasz fakty- ze niektorym z pochodzenia latwiej."

        To by bylo zbyt banalne. Ja jej nie przytakuje, ze mogla wiecej osiagnac, bo nie moga. To co osiagnel, jest szczytem w jej warunkach i watpie by ktos (tylko wlasnym sumptem) dal rade osiagnac wiecej. Uwazam, ze powinna byc dumna, ze wzgledu na obiektywne osiagniecia a nie lamac sie bo relatywnie, nie posiada splendoru. Nie bede opisywac, bo za bardzo sie uwidocznie, ale miala jajca za przeproszeniem, dryg do roboty, ambicje, a przy tym nikogo nie wygryzala, nie walczyla, korzystala co najwyzej tam "gdzie sie dwoje kloci". I smaczne kaski jej pod nos podkladano, bo "Iksinska da rade".
        A ona nie czerpie z tego satysfakcji, bo, nie wiem, zabraklo czerwonego dywanu?
        Mnie moje tytuly smiesza w kazdym razie, jak pomysle ze takie same maja pijaczki z roku, czy psorowie uzaleznieni od alkoholu.
        No, zycze temu krajowi takich elit w kazdym razie.
    • samentu Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 19:06
      Myślę podobnie, ale to jest zbyt idealistyczne podejście
      bo porównujemy wyniki ostateczne, a nie to kto ile wysiłku włożyć musiał w ich zdobycie
      bo niestety choć winno tak być
      gratyfikacja nie jest powiązana z wysiłkiem
      • kochanic.a.francuza Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 19:16
        "Myślę podobnie, ale to jest zbyt idealistyczne podejście
        bo porównujemy wyniki ostateczne, a nie to kto ile wysiłku włożyć musiał w ich zdobycie
        bo niestety choć winno tak być
        gratyfikacja nie jest powiązana z wysiłkiem "

        A ja jestem stara baba, ale mysle, ze idealizm pcha cywilizacje do przodu. I porownuje ile kto w co wysilku wlozyl, a jak nie mam danych to nie oceniam i gadam tak samo z pania profesor jak i z jej sprzataczka. I czesto slysze jak byla wychowywana pani profesor: "Ty jestes taka zdolna, Asiu", a jak byla wychowywana sprzataczka: "Aska Ty zdziro, pojebalo Cie".
        No, takie rozmowy wielce pouczajace sa.
        W kazdym razie, stara jestem i glupia moze, ale z idealizmu sie nie wyleczylam.
        • samentu Re: Wartosc czlowieka 28.08.11, 19:25
          ale z idealizmu sie nie wyleczylam

          bo to nieuleczalna choroba jest
          można tylko zaleczyć traumatycznymi doświadczeniami
          mnie też trzyma;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja