Dodaj do ulubionych

Wypadek szychy

04.09.11, 09:15
Syn Lecha Walesy mial wypadek. Jechal na motorze i stuknal sie z samochodem. Gazeta obwiescila, ze winny jest kierowca samochodu. Rozgorzala dyskusja ale sie moderatorom nie spodobala, wiec ja wyrzucono na Osla. Nikt tam nic zlego nie napisal, ludzie tylko dywagowali, czy faktycznie wina kierowcy.
Dla mnie oczywiste jest, ze powazna gazeta nie wydaje takich definitywnych wyrokow w powaznych sprawach, z ktorymi wiaza sie tysice zlotych odszkodowan i przyszle zycie ludzi w sprawe zaangazowanych. Brak profesjonalizmu po pierwsze po drugie bardzo smierdzi. Albo jakis cieniasty dziennukarzyna chcial sie popisac liyalnoscia przed wielkimi tego swiata?
Jestem zdegustowana. Walasa pedzil 150/h czyli w ciagu sekundy pokonywal jego bolid 41 metrow. Kto jest w stanie, nawet jesli zauwazy taki pedzacy bolid, wychamowac???
Obserwuj wątek
    • grassant Re: Wypadek szychy 04.09.11, 09:26
      szycha tak łatwo nie wychamuje. muszą do tego zaistnieć specokoliczności.
    • kochanic.a.francuza Re: Wypadek szychy 04.09.11, 09:38
      Link do artykulu
      • gr.eenka Re: Wypadek szychy 04.09.11, 12:51
        mnie urzekł ten fragment artykułu
        Lekarze ze szpitala wojewódzkiego w Płocku przez kilka godzin nie udzielali żadnych informacji. Dopiero ok. 18.30 do dziennikarzy wyszli m.in. dyrektor szpitala Stanisław Kwiatkowski, naczelny lekarz Krzysztof Gogolewski i marszałek Mazowsza Adam Struzik. - Stan pacjenta jest bardzo ciężki - powiedzieli. - Ma wielonarządowe obrażenia i liczne złamania.

        ja przepraszam ,ale czy pan marszałek zakładał przynajmniej cewnik pacjentowi, że udziela informacji o stanie zdrowia pacjenta?
    • squirrel9 Re: Wypadek szychy 04.09.11, 10:11
      Nigdzie nie widzę info,ze Wałęsa pędził 150km/h i podejrzewam,że omijając tira zachował ostrożność. Natomiast włączający się do ruchu powinien zachować szczególną ostrożność, patrzyć w lusterka i poruszać się tak by ktoś wyjeżdżający za stojącym za nim tirem mógł go wyprzedzić bez zagrożenia. To na włązzającym się do ruchu leży obowiązek włączania się bezpiecznego.
      Jako jeżdżąca na motorze mam wątpilowości do tego co i jak piszesz. Do tego określenie "szycha" rodzi podejrzenie, że twoje nastawienie jest stronnicze. Dla tego, ze to poseł UE (z ramienia PO) czy dlatego,że syn Wałęsy nie wiem i mnie nie obchodzi... dla mnie syn Wałęsy nie jest "szychą" , jest politykiem, synem Wałęsy i stąd sensacja prasy. W przypadku każdego innego polityka byłoby podobnie (tak też dyskutowano w przypadku p.Geremka).
      • kochanic.a.francuza Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:09
        "Nigdzie nie widzę info,ze Wałęsa pędził 150km/h"

        Walesa lezal 30 m od miejsca wypadku. Ile trzeba pedzic by cialo rzucilo na taka odleglosc. O tym wlasnie byla dyskusja. Przeciez nic w tym zlego, ze ludzie staraja sie myslec logicznie i wyciagac wnioski.
        Wlasnie dlatego, ze jest europosle, wnioski co do winy nie powinny byc formuowane tak kategorycznie w prasie.
        Na co jeszce zwrocii uwage internauci: gdyby samochod zajechal droge motocyklowi, samochod mialby zmiazdzony tyl. Tymczasem pokiereszowany byl przod samochodu.
        Oczywiscie wlaczajacy sie do ruchu musi uwazac, ale nie moze cay czas patrzec w boczne lusterko.

        Do tego okr
        > eślenie "szycha" rodzi podejrzenie, że twoje nastawienie jest stronnicze.

        E, tak to ja tez moge mowic, ze Twoje nastawienie jest stronnicze, bo jezdzisz na motorze.
        Z wadza w parze idzie zawsze podejrzenie o jej wykorzystanie. Uczciwosc i poszanowanie zasad demokracji nakazuje szczegolna ostroznosc w takich sprawach, a nie ferowanie wyrokow faworyzujacych wladze.
        • six_a Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:39
          >gdyby samochod zajechal droge motocyklowi, samochod mialby zmiazdzony tyl. Tymczasem pokiereszowany byl przod samochodu.

          toyota stała przodem do tira i wyjechała zza niego, dlatego było zderzenie czołowe.
          • kochanic.a.francuza Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:45
            A dlaczego Toyota byla zaparkowana odwrotnie do kierunku jazdy?
            • six_a Re: Wypadek szychy 04.09.11, 12:03
              a jakie to ma znaczenie?
            • uleczka_k Re: Wypadek szychy 04.09.11, 12:21
              Nigdy, ale to naprawdę nigdy nie widziałaś samochodu zaparkowanego po przeciwnej stronie Twojego pasa? Nie zdarzyło Ci się przejeżdżać szosą, do której włączają się dojazdy do domów?
              • szybiarz Re: Wypadek szychy 04.09.11, 13:08
                niedoinformowanych informuję, że zakazane jest zatrzymywanie się po drugiej stronie ulicy (pod prąd), jeśli ta jest ruchliwa, jak się nie mylę to była droga krajowa wiec kierowca popełnił wykroczenie, nikt też nie stwierdził że motocykl jechał 150, licznik sie raczej nie zatrzymał na 150 bo teraz już stosuje sie lcd, przelecieć 30 metrów po asfalcie to nie jest jakiś rekord, po smoleńsku był wysyp specjalistów od lotnictwa a teraz pojawiają sie znawcy wypadków komunikacyjnych, ciekawe czy zwykłego motocyklistę też by ratowano takimi środkami
                • wersja_robocza Re: Wypadek szychy 04.09.11, 13:12
                  szybiarz napisał:

                  > ciekawe czy zwykłego motocyklistę też by ratowano takimi środkami

                  Co prawda nie motocyklistę... ale pasażerkę osobowego. Kilka lat temu, również z 10, na wysokości Góry (ca 30km od Płońska) śmigłowcem do tego samego szpitala wojskowego na Szaserów.
                  • szybiarz Re: Wypadek szychy 04.09.11, 13:31
                    znów komentujesz mój komentarz? zostaw mnie w spokoju "zarazo" :-) chodziło mi o "zwykłego motocyklistę"
                    • wersja_robocza Re: Wypadek szychy 04.09.11, 13:37
                      Na zarazy jesteś odporny, więc czego się boisz?
                      Mój komentarz był nietrafiony? To sori.;)
                • uleczka_k Re: Wypadek szychy 04.09.11, 14:18
                  Niezgodne z prawem jest również zatrzymywanie się na autostradzie. Także przez kontrolujących policjantów. Bywamy jednak świadkami innych zachowań...
    • six_a Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:01
      chyba nie bardzo rozumiesz, jak ten wypadek wyglądał.
      prędkość motocykla nie była przyczyną.
      chociaż jak zwykle sprawdza się stara prawda, że gdyby jechał wolniej...
      • kochanic.a.francuza Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:11
        "chociaż jak zwykle sprawdza się stara prawda, że gdyby jechał wolniej... " to by obydwoje miei sie szanse zatrzymac w bezpiecznej odleglosci co znaczy tyle, ze jednak predkosc motocykla w jakims tam procencie przyczyna byla.
        Zadko kiedy wina lezy 100% po jednej stronie.
        • six_a Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:21
          nieno, na tej zasadzie to i kierowca tira był winny, bo utrudniał widoczność.
          ustalenie sprawcy co innego, a okoliczności, które się złożyły na skutek taki, a nie inny też co innego.
      • grassant Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:15
        six_a napisała:

        > chyba nie bardzo rozumiesz, jak ten wypadek wyglądał.
        > prędkość motocykla nie była przyczyną.
        > chociaż jak zwykle sprawdza się stara prawda, że gdyby jechał wolniej...
        >
        wg kodeksu drogowego:
        1. szybkość powinna być bezpieczna,
        2. obowiązuje zasada ograniczonego zaufania. szczególnie w naszym matołowatym i zapitym społeczeństwie.
        • six_a Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:23
          no, i ten co wyjeżdżał zza tira nie spełnił punktu 2
          a punkt 1 przyczynił się do tego, że ofiara ma poważne obrażenia zamiast mniej poważnych, natomiast niekoniecznie jest sprawcą.
          • kochanic.a.francuza Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:37
            Kierowca motocyklu nie spelnil punktu 2 w takiej samej mierze jak kierowca samochodu. Motocykl nie wyobrazil sobie ze cos moze stac lub jechac przed tirem a samochod, ze za tirem.
            • six_a Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:43
              ale to nie ma znaczenia dla tego kto był sprawcą, a ma znaczenie dla skutków kolizji. odróżnijże te dwie rzeczy.
              • wez_sie Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:44
                choc na rolki
                • six_a Re: Wypadek szychy 04.09.11, 12:03
                  nie mogem. mobilizuję się do pracy właśnie.
                  • miau_weglowy OT 04.09.11, 15:57
                    jak sie mobilizujesz? bo ja tez probuje, mam polowe tlumaczenia do zrobienia i nawet ciekawe jest, a tak mi sie nie chce! :D
                    nie wiem, tiramisu pomoze?
                    • six_a Re: OT 04.09.11, 16:02
                      :) nie wiem, jadłam lody pistacjowe posypane kawą i też nic. iiiiidzie jak krew z nosa. no ale grunt, że w ogóle idzie.
                      • miau_weglowy Re: OT 04.09.11, 16:09
                        musze wziac przyklad, otworzyc i zaczac cos robic :D kto wie? moze wpadne w trans? ;)
              • kochanic.a.francuza Re: Wypadek szychy 04.09.11, 14:58
                > ale to nie ma znaczenia dla tego kto był sprawcą

                Ma znaczenie, bo szybkosc motocykla (zabroniona wg poskiego prawa) uniemozliwila kierowcy samochodu spelnienie warunku nr 2.
                Tez bys nie dala rady, nie wiem jak uwazajac: jesli 150km/h jest prawda, w jednej sekundzie motocykl pokonuje 41 metrow. Kiedy mialabys czas zahamowac czy wycofac sie?
                • six_a Re: Wypadek szychy 04.09.11, 15:22
                  >jesli 150km/h jest prawda,

                  uhm, JEŚLI. a jeśli nie byłoby tam tej toyoty, to też by obowiązkowo się rozbił?
    • xolaptop Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:17
      Jedno jest pewne, gdybym to ktoś z nas miał taki albo inny wypadek nikt by o tym nie wspomniał. Ten Wałęsa to jakiś nadczłowiek, czyt. Übermensch vel Overman, nowa rasa panów?
      • miau_weglowy Re: Wypadek szychy 04.09.11, 16:01
        to jest kultura celebrytow
        niefajne zjawisko
    • potworski Wg mnie= 04.09.11, 11:28
      Z obserwacji otoczenia i zachowań kierowców/motocyklistów na drogach można wysnuć wniosek, że tego typu wypadki są winą obu stron=kierowcy samochodu, ponieważ nie upewnił się czy włączając się do ruchu nie powoduje zagrożenia, oraz motocyklisty=ponieważ pozostawił niezwykle wąski (niemalże minimalny) margines błędu dla kierowcy (to oczywiście przy założeniu, że motocyklista jechał z nadmierną prędkością).
      Motocykliści częstokroć mają pretensje do kierowców, że ci nie patrzą w lusterka i zajeżdżają drogę. Idę o zakład, że to nie do końca tak=zapewne patrzą częściej niż się motocyklistom wydaje, jednak częstotliwość patrzenia jest wypadkową spodziewanej prędkości potencjalnego pojazdu nadjeżdżającego z tyłu. Motocykle często ten potencjał naciągają do takiego poziomu, że w lusterka należałoby patrzeć częściej niż do przodu.
      • qw994 Re: Wg mnie= 04.09.11, 11:33
        Otóż to.
        Śmieszą mnie napisy na niektórych samochodach "Patrz w lusterka, motocykle są wszędzie", czy jakoś tak. Ja mogę patrzeć w lusterka do bólu, nie zwalnia to jednak motocyklistów od myślenia.
      • kochanic.a.francuza Re: Wg mnie= 04.09.11, 11:40
        "chociaż jak zwykle sprawdza się stara prawda, że gdyby jechał wolniej... "

        Otoz to. Gdybym jezdzila motocyklem, jezdzilabym z przeswiadczeniem, raczej malo kto patrzy w lusterka z czestotliwoscia chroniaca mnie przed wypadkiem.
        • six_a Re: Wg mnie= 04.09.11, 11:49
          co wy z tymi lusterkami macie. w tym konkretnym przypadku, lusterka można sobie wsadzić. toyota wyjechała zza tira prosto pod prąd na pędzący swoim swoim kierunkiem motocykl. nie włączała się do ruchu w tym samym kierunku.
    • rozczochrany_jelonek Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:37
      strzelam że przyczyną było niedostosowanie prędkości pojazdu do warunków panujących na drodze.
      ciekawe dlaczego jeszcze nie podają jak szybko jechał jarosław, czy były tam jakieś ograniczenia itp.
      • kochanic.a.francuza Re: Wypadek szychy 04.09.11, 11:43
        ciekawe dlaczego jeszcze nie podają jak szybko jechał jarosław,

        To mozna sobie wyobrazic a nawet obliczyc. Jaroslaw lezal 30 m od miejsca wypadku. Ja sie nie znam, ale w komentzrach pod artykulem ktos odeslal do wzoru. Oczywiscie musiano na Osla wyslac. W komentarzach nie bylo zadnej "mowy nienawisci" czy jak to tam zowia.
        • easyblue Re: Wypadek szychy 04.09.11, 12:33
          Idż sobie spokojnie ulicą, i niech ci ktoś z nienacka podstawi nogę. Zobzczysz, jakiego przyspieszenia dostaniesz. "Znawcy" z bożej łaski:/
        • brms Re: Wypadek szychy 04.09.11, 12:36
          Nie podam wzoru, żeby na ławkę nie polecieć. Prędkość motocykla w takim przypadku jest obliczyć niezmiernie łatwo, jeśli wiemy, ile ważył jego kierowca i w którym miejscu "wyskoczył" z motoru. Zakładając, że waga kierowcy to ok. 80-90 kg, leżał 30 m od samochodu, motor musiał jechać jakieś 140-160 km/h.
          • po-trafie Re: Wypadek szychy 04.09.11, 14:10
            Ano bardzo latwo, szczegolnie jak sie nie bierze pod uwage predkosci drugiego pojazdu bioracego udzial w wypadku ;-)

            Jesli pojazd z jednej strony jedzie 50km/h i pojazd z drugiej strony jedzie z predkoscia 50km/h to jaka sila dziala w momencie zderzenia? A co jesli jeden z nich jedzie 100km/h - sila sie nie zmienia?
            • potworski hahaha 04.09.11, 17:00
              Ale ty głupia jesteś. Jakie ma znaczenie prędkość drugiego pojazdu w przypadku obliczania długości "lotu" motocyklisty? Idąc twoim tokiem rozumowania jeśli samochód uderzy w tył stojącego motocyklisty z prędkością 100 km/h to motocyklista powinien przelecieć 20 metrów do tyłu?

              po-trafie napisała:

              > Ano bardzo latwo, szczegolnie jak sie nie bierze pod uwage predkosci drugiego p
              > ojazdu bioracego udzial w wypadku ;-)
              >
              > Jesli pojazd z jednej strony jedzie 50km/h i pojazd z drugiej strony jedzie z p
              > redkoscia 50km/h to jaka sila dziala w momencie zderzenia? A co jesli jeden z n
              > ich jedzie 100km/h - sila sie nie zmienia?
          • easyblue Re: Wypadek szychy 04.09.11, 15:00
            Wypisujecie takie idiotyzmy, że aż śmiech bierze:/
            To takie same "naukowe obliczenia", jak wzrost dziecka na podstawie wzrostu rodziców:/
          • grassant Re: Wypadek szychy 04.09.11, 15:05
            na zasięg rzutu wpływa także kąt, pod którym obiekt został katapultowany (p. fizyka-rzut ukośny)
        • berta-death Re: Wypadek szychy 04.09.11, 12:39
          Maksymalna prędkość na takiej jednojezdniówce poza ternem zabudowanym to 90km/h. Natomiast nie wiem, czy tam nie było jakiś dodatkowych ograniczeń. Można jedynie przypuszczać, że ktoś kto ma sportowy motocykl to raczej nie jeździ nim ultraprzepisowo. Zwłaszcza, że chcąc jechać zgodnie z wszystkimi ograniczeniami to przejazd z Gdańska do Warszawy zajęłaby około 6h. A skoro on często tą trasą jeździł, to jakby jeździł przepisowo to nie dość, że nigdy nigdzie by nie zdążył, to jeszcze nabawiłby się hemoroidów.

          Nie ma też informacji czy zderzenie nastąpiło podczas jazdy czy podczas hamowania. Prawdopodobnie podczas hamowania, bo te obrażenia wcale takie duże nie były. Raptem kilka złamań, uszkodzenie kręgosłupa i prawdopodobnie lekki wstrząs mózgu. Nawet narządów wewnętrznych nie miał uszkodzonych, żadnego krwotoku ani nic. To media i lekarze, którzy zapewne chcą sobie dodać splendoru, zrobili z niego umierającego.
          I nie trzeba wiele, żeby zostać wyrzuconym 30m od miejsca zderzenia. To rowerem wystarczy się rozpędzić i zderzyć z pniakiem, żeby człowieka wywaliło nawet kilkanaście metrów dalej. To akurat łatwo można sobie policzyć, bo to jest typowe zadanie z fizyki, kl 6 szkoły podstawowej starego typu, czyli bezgimnazjalnej ośmioklasówki.

          Nie ma też informacji jak konkretnie ten wypadek wyglądał. A zderzenie się z włączającym się do ruchu samochodem mogło się wydarzyć na dziesiątki różnych sposobów. Nic również nie piszą o tym czy motocyklista był trzeźwy ani z jaką prędkością jechał. I to już jest dziwne i trącące brakiem obiektywizmu. Od razu winę przypisano kierowcy toyoty.
          • six_a Re: Wypadek szychy 04.09.11, 14:01
            >Nie ma też informacji jak konkretnie ten wypadek wyglądał. A zderzenie się z włączającym się do ruchu samochodem mogło się wydarzyć na dziesiątki różnych sposobów. Nic również nie piszą o tym czy motocyklista był trzeźwy ani z jaką prędkością jechał. I to już jest dziwne i trącące brakiem obiektywizmu. Od razu winę przypisano kierowcy toyoty.

            są zdjęcia, berta. biorąc pod uwagę stan tego motocykla, wcale mnie nie dziwi, że prędkości nie mogą ustalić, nawet jeśli miał tradycyjny prędkościomierz.
            ta toyota to też nie jakaś blaszana zabaweczka, po uszkodzeniach widać, że pędził.

            ciekawi mnie natomiast, skąd masz takie szczegółowe wieści na temat rzeczywistych obrażeń wałęsy.
            • berta-death Re: Wypadek szychy 04.09.11, 14:19
              Jak nie mogą ustalić prędkości. A jaki to problem sobie policzyć z jaką prędkością jechał, skoro znane są wszystkie dane, które pozwalają to policzyć. Przecież tego typu zadania to się rozwiązuje w pierwszym roku nauczania fizyki w szkole podstawowej, jako jedne z pierwszych zadań bo to są podstawy fizyki newtonowskiej. A nawet jak uczeń sobie nie poradzi, to jakiś biegły z zakresu badania wypadków drogowych nie powinien mieć z tym większych problemów.

              > ciekawi mnie natomiast, skąd masz takie szczegółowe wieści na temat rzeczywisty
              > ch obrażeń wałęsy.

              O tym to akurat trąbią częściej niż o samym fakcie, że miał wypadek. Nigdzie nie było podane, że miał jakieś wewnętrzne obrażenia, inne niż nieszkodliwe dla zdrowia i życia złamania. Najpoważniejsze co mu się stało to uszkodzenie kręgosłupa, ale też nikt nie napisał o co konkretnie chodziło.
              • six_a Re: Wypadek szychy 04.09.11, 14:27
                nawet jeśli tak jest, że mają wszystkie dane, to to chyba nie sądzisz, że podadzą to w pierwszym komunikacie, więc co jest niby podejrzane dla ciebie? Dane o prędkości podaje się tylko, jeśli ją widać na prędkościomierzu.
                resztę ustalają biegli.

                >Najpoważniejsze co mu się stało to uszkodzenie kręgosłupa, ale też nikt nie napisał o co konkretnie chodziło.
                aha i z tego, że nie pisali wynikło ci, że nic mu nie jest. mistrzostwo świata normalnie.
                • berta-death Re: Wypadek szychy 04.09.11, 14:33
                  Przecież jakby miał jakieś poważne obrażenia narządów wewnętrznych, to raczej nie byłoby czasu na transport do Warszawy tylko od razu w Płocku byłby operowany. Nikt też nie czekałby z operacją na ustabilizowanie się stanu pacjenta, bo nie byłoby na to czasu.
                  • six_a Re: Wypadek szychy 04.09.11, 14:39
                    dobra berta, pszesz wiadomo, że jak motocyklista pie...ie minimum stówą w czołg i przeleci 30 metrów, to tak jakby fiknął z roweru, bo ty kiedyś fiknęłaś i wiesz.
      • qw994 Re: Wypadek szychy 04.09.11, 12:46
        > ciekawe dlaczego jeszcze nie podają jak szybko jechał jarosław

        Właśnie się dowiedziałam od kogoś z rodziny, że raz była informacja na ten temat - licznik zatrzymał się ponoć na 150 km/h.
        Potem już słowa nie miauknęli.
        • berta-death Re: Wypadek szychy 04.09.11, 12:53
          Zakładając, że te 150 to po tym jak zaczął hamować, to kierowca toyoty mógł go nie zauważyć. Zerknął w lusterko i droga pusta. Sekunda później już nie pusta.
        • easyblue Re: Wypadek szychy 04.09.11, 15:04
          To, na czym zatrzymał się licznik a faktyczna prędkość w momencie zderzenia to dwie różne rzeczy.
          Swoją drogą ciekawe, jak ten licznik odczytali, skoro z przodu motocykla zostala miazga:/ Wlaśnie dlatego nie powtarzali debilizmów o prędkości, bo byly wyssane z palca. No ale tak fajnie puścic wodze wyobraźni i idiotyzmy wypisywać.
    • akle2 Re: Wypadek szychy 04.09.11, 12:59
      Szycha, nie szycha - szkoda człowieka.
    • marguy Re: Wypadek szychy 04.09.11, 14:11
      kochanica,
      mialas kiedys wypasdek samochodowy? Chocby mala stluczke?

      Ja mialam. Jadac z dozwolona szybkoscia 60 km/h wpadlam w poslizg i nadzialam sie (doslownie) na bariere przejscia dla pieszych nad torami w ten sposob, ze metalowa porecz z metalowymi trelkami wbila sie w auto przez przednia szybe po stronie kierowcy i wyszla tylna szyba. Samochod z miejsca wypadku usuneli wraz z siedmiona metrami bariery. Zupelnie tak samo jakby auto nabilo sie na rozno.
      To, ze zyje zawdzieczam jedynie temu, w momencie szoku trelki wyhamowaly szybkosc nabijania i pasom, ktore w tym momencie puscily i daly mi moznosc polozenia sie bokiem na przednim, prawym fotelu. Moje rece, ktore zostaly na kierownicy do dzis nosza slady wypadku, bo bariera wyrwala gorna czesc kierownicy.
      Gdyby nie niski wzrost i to, ze jestem szczupla, co dalo mi mozliwosc zrobienia uniku (instynktownego zreszta), to by mi glowe urwalo.
      Policja widziala wypadek na kamerach i po przybyciu na miejsce byla bardzo zdziwiona, ze przezylam, bo spodziewali sie zdekapitowanego trupa.
      I wszystko to przy dozwolonej szybkosci.
      Pomimo tego, ze wypadek zdarzyl sie juz 21 lat temu, do dzis, gdy klade rece na kierownicy i widze moj okaleczony kciuk, wciaz pamietam o tym, ze wszystko moze sie zdarzyc wiec zasada ograniczonego zaufania nawet do samego siebie nie jest bezpodstawna.

      Zreszta, co tu duzo mowic, przy okazji najblizszej akcji policji drogowej wsiadz do tego auta, ktore pozwala ludzim przekonac sie, o tym jak wyglada dachowanie. Samo to wystarczy.
      • lusitania2 Re: Wypadek szychy 04.09.11, 15:44
        > kochanica,
        > mialas kiedys wypasdek samochodowy? Chocby mala stluczke?


        kochanica jest pewnie jak piss-prezes, co to (wieziony przez kierowcę) rąbnął samochodem przy 160km/h w drzewo, a potem pojechali sobie spokojnie dalej.

        Ech, jak to okrutnie jednak mszczą się na ludziach wagary z lekcji fizyki.
      • stedo Re: Wypadek szychy 04.09.11, 15:56
        Niczym Kubica .Współczuję. I nie masz urazu? Jeżdzisz nadal? Mnie najbardziej przeraża świadomość, że tak niewiele ode mnie zależy na drodze. Mogę przestrzegać wszelkich przepisów, jechać ostrożnie, z ograniczonym zaufaniem do innych użytkowników, a i tak może mnie trafić.
        • marguy Re: Wypadek szychy 04.09.11, 16:53
          stedo,
          traume mialam taka, ze przez siedem miesiecy nie chcialam wsiasc do auta nawet jako pasazer.
          Co dziwne, to trafilo mnie dopiero wtedy gdy zobaczylam auto po wypadku. Prawa strona ok, za to lewa... lewej nie bylo. zostal dach, a pod nim pourwane zaglowki i kierownica.
          I moze trwalaby ta trauma do dzis gdyby nie kolega, ktory po zajeciach niewinnie zapytal czy mam prawko przy sobie. No mialam wiec poprosil zebym poratowala go, bo musi oddac motor do przegladu i natychmiast po tym jechac do zony i dzieci bedacych na wakacjach. Przysluga polegala na tym, ze jego autem pojedziemy do nich, on wezmie motor, a ja za nim pojade autem do mechanika u ktorego zostawi motor i odwiezie mnie do domu.
          Pamietam jakby to bylo dzis. Skurczybyk nie chcial mi dac adresu mechanika tylko kazal jechac za nim autem zony, nowka z 7 tys. km, po zapchanym do niemozliwosci peryferyku w Lille.
          Myslalam, ze mnie szlag trafi ale jechac i slalomowac musialam zeby go nie stracic z oczu, no i tak dojechalam i padlam.
          Tego faceta do konca zycia nie zapomne! Tej jazdy tez, bo to naprawde byla jazda :)
    • maly.jasio wpadka, a nie Wypadek szychy :) 04.09.11, 16:16
      i to przeciez nie pierwsza :)

      a sam Wielki Lechu byl juz kiedys powiedzial:

      - "osiwialem przez moje dzieci, a nie przez polityke" :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka