alienka20
14.09.11, 12:50
Jakieś pół roku temu zagadnął mnie jakiś koleś na gg. Pogadałam z nim trochę, stwierdziłam, że ok, można popisać sobie czasem z kimś, ale przenosić znajomości do świata realnego nie zamierzałam. Koleś po ilku rozmowach zaczął skołczeć, żebyśmy się spotkali, najlepiej u niego (tzn. w jego mieście). Na początku mówiłam, że nie mam czasu w weekend (zresztą naporawdę nie miałam, bo co tydzień wyjeżdżałam na uczelnię). Generalnie normalny facet by załapał, że nie ma co cisnąć. Dzisiaj, gdy przeszedł samego siebie wypytując mnie, czy może jednak się nie spotkamy (oczywiście chciałby żeby to spotkanie miało "miły finał") i o inne potrzebne do zabawy ręką szczegóły, nieparlamentarnie dałam mu do zrozumienia, że to nie jego sprawa. Po tym zapadła cisza. Nie lubie tak odzywać się do ludzi :(. Któraś z Was miała podobnie, że tylko chamski tekst wypłoszył niepożądaną osobę?