Dodaj do ulubionych

Upierdliwa sąsiadka

20.10.11, 23:00
Witam!
2 miesiące temu kupiliśmy mieszkanie. Wszystko byłoby pięknie, ładnie, gdyby nie nasi nowi sąsiedzi. Od pierwszych dni nad naszym em rozlegał się od świtu do późnego wieczora, a nawet do północy, potworny hałas, jakby ktoś urządzał sobie zabawę młotem. I tak żyliśmy miesiąc czasu, żywiąc nadzieję, że owe dzięki wkońcu znikną. Niestety przyjęła się odwrotna wersja. Postanowiliśmy wybrać się uciążliwych sąsiadów w celu porozumienia się co do owej sytuacji. Okazało się wówczas, że jest to małżeństwo grubo po 50-tce z dzieckiem 30-letnim, które jest upośledzone umysłowo i tupie w miejscu, bądź buja się od rana do nocy na fotelu bujanym. Przedstawiliśmy swoje żale i poprosiliśmy o zaprzestanie hałasowania nad naszym sufitem. Pani delikatnie pisząc wzruszyła ramionami, twierdząc że pomyśli nad tym co by tu zrobić, aczkolwiek z jej postawy wynikał brak zamiaru robienia czegokolwiek. I najbliższe dni były tego najlepszym odzwierciedleniem. Co gorsza hałasy zaczęły pojawiać się w środku nocy. Z trzęsącymi się rękoma zapukałam ponownie do ich drzwi. Oburzona pani miała do mnie pretensje, że mam do niej pretensje. Zaśmiała mi się prosto w twarz mówiąc, że tylko ja mam "jakiś" problem, bo nikt inny się nie skarży na hałasy, tylko my - nic dziwnego tylko my mieszkamy pod nią! Zapowiedziała, że nic się nie polepszy, bo ona nie ma pomysłu na to, żeby jej dziecko przestało hałasować. Rozumiem, że jest jej ciężko, ale niech zrozumie także nas, nie mamy spokoju, nie mogę spać, jeden pokój, nad którym mieszka jej córka jest kompletnie nie używany, w drugim nie-śpimy z zaciśniętymi zębami. Denerwuje mnie kompletny brak przejęcia się tą sytuacją ze strony tej pani. Nie wiem co mogę jeszcze zrobić, chodzenie do niej non stop niczego nie załatwia. Zastanawiałam się nad interwencją Policji, tylko nie wiem czy mogą coś wskurać w tej sytuacji.
Poradźcie!
Obserwuj wątek
    • vandikia Re: Upierdliwa sąsiadka 20.10.11, 23:06
      możesz sobie zrobić podwieszany sufit, a między sufitem podwieszanym, a stałym dać wygłuszenie, powinno załatwić problem
      • amnietolotto Re: Upierdliwa sąsiadka 20.10.11, 23:12
        Mieszkanie jest już po remoncie. Absolutnie w grę nie wchodzą żadne wygłuszające sufity. Jeśli jutro znów będą hałasy, zadzwonię na Policję, tylko obawiam się, że panowie policjancie będą proponowali jedynie polubowne załatwienie sprawy, a więc "dogadajcie się". Ale jak można się dogadać z kimś, kto w ogóle nie ma zamiaru się pogadać?! Przecież to ona stwarza problem, więc w jej geście powinna wyjść propozycja rozwiązania tego problemu.
        • kitek_maly Re: Upierdliwa sąsiadka 20.10.11, 23:15
          A co ma zrobić z chorym synem? Oddać gdzieś?

          • amnietolotto Re: Upierdliwa sąsiadka 20.10.11, 23:19
            Dlaczego mamy słuchać hałasów non stop? Mamy nie mieć życia?
            • amnietolotto Re: Upierdliwa sąsiadka 20.10.11, 23:20
              Poprzedni właściciele nie mieli z nią problemu, bo ich dziecko było wówczas w jakimś ośrodku.
              • kitek_maly Re: Upierdliwa sąsiadka 20.10.11, 23:21
                Przez 30 lat?
              • amnietolotto Re: Upierdliwa sąsiadka 20.10.11, 23:26
                Nie wiem przez ile. Mieszkanie było to wynajmowane, więc wiele osób się przez nie przewinęło. To nie jest tupanie, ale walenie po suficie, jakbyś stukał młotkiem w sufit.
                • amnietolotto Re: Upierdliwa sąsiadka 20.10.11, 23:27
                  Była u nas rodzina. I nie mogli spać. Były za to przekleństwa pod nosem i złość bez granic.
        • vandikia Re: Upierdliwa sąsiadka 20.10.11, 23:40
          ale to Twoja opinia, że ktoś stwarza problem
          przeszkadza hałas, dałam Ci rozwiązanie, czemu nie wchodzą a grę wygłuszające sufity? to nie jest ani dużo roboty ani drogie, skoro przeszkadza Ci hałas, to to zrób

          ogólnie to powinnaś mieć pretensje do developera, bo w dobrze zbudowanych domach odgłosy, o których piszesz byłyby niesłyszalne dla sąsiada
        • ziuta111 Re: Upierdliwa sąsiadka 23.10.11, 23:02
          amnietolotto napisała:

          > Mieszkanie jest już po remoncie. Absolutnie w grę nie wchodzą żadne wygłuszając
          > e sufity.
          Trzeba było pomyśleć przed remontem, jak jesteś taka wrażliwa na hałasy.

          >Jeśli jutro znów będą hałasy, zadzwonię na Policję, -
          "policję" powinnaś napisać małą literą

          tylko obawiam się
          > , że panowie policjancie będą proponowali jedynie polubowne załatwienie sprawy,
          > a więc "dogadajcie się". Ale jak można się dogadać z kimś, kto w ogóle nie ma
          > zamiaru się pogadać?! Przecież to ona stwarza problem, więc w jej geście powinn
          > a wyjść propozycja rozwiązania tego problemu.

          I nie w jej geście, tylko w jej gestii...
          Proponuję Ci więcej empatii, więcej luzu i więcej pracy nad ortografią, gramatyką i słownictwem.
          • wolny.nick Re: Upierdliwa sąsiadka 23.10.11, 23:46
            ziuta111 napisała:
            >I nie w jej geście, tylko w jej gestii...

            W jej gestii? ;)))
          • dominikaonline do ziuta111 26.10.11, 15:30
            bez przesady...

            inaczej byś ćwierkała gdyby to dotyczyło ciebie!
            współczucia dla autorki - moim zdaniem nie ma wyjścia z tej sytuacji...
            dlaczego to ona ma sobie wygłuszać sufity?
            tamci też mogą sobie chwilę pomyśleć, że są upierdliwi dla sąsiadów z dołu...

            do autorki: chyba zostałaś zrobiona w konia - może poprzedni właściciele tylko dlatego sprzedali mieszkanie?
    • anaisanais96 Re: Upierdliwa sąsiadka 20.10.11, 23:54
      No, ale sama powiedz co oni mieliby zrobić? Jełśi ten mężczyzna jest upośledzony umysłowo to zakazywanie mu czegokolwiek jest bez sensu bo i tak tego nie zrozumie. Jedyna możliwość to taka by oni sie wyprowadzili. Właściwie to ci ludzie wiedząc jak zachowuje sie ich syn sami powinni od razu pomyśleć o mieszkaniu na parterze.
      • amnietolotto Re: Upierdliwa sąsiadka 20.10.11, 23:59
        Najgorsze jest to, że oni kpią z nas. Byłam u nich po 22.00 z prośbą o spokój i nic, nadal jest to samo.
        • amnietolotto Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 00:00
          Budownictwo lat 80. wielka płyta. Nic więcej nie dodam.
          • amnietolotto Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 00:01
            To nie ja jestem źródłem hałasu i to nie ja będę przebudowywać mieszkania za własne pieniądze, no ktoś raczy mnie obdarzać 24 na dobę szaleństwem.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 00:06
              Kto by pomyślał - celowo go chowali przed wami, pewnie do łóżka przywiązywali, zanim się na zakup zdecydowaliśćie. Na pewno mieli układ z poprzednimi właścicielami...
              • lacido Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 00:07
                coś Ty, na pewno jak tylko się wprowadzili nowi sąsiedzi to wyuczyli go żeby dokuczał
                • dominikaonline Re: Upierdliwa sąsiadka 26.10.11, 15:35
                  dlaczego kpisz z problemu innych?
                  i co zrobiło ci się lepiej?

                  jesteście wredni dokuczając autorce postu!
                  moim zdaniem ma prawo do ciszy we własnym domu!!!
                  i to prawo jest święte!

                  a ktoś kto jest źródłem hałasu - niech z deka pomyśli nad sobą np. nad zmianą mieszkania na parter...
                  moim zdaniem ci państwo są wredni - bo mają taki tok rozumowania:
                  Nam jest źle - to niech inni też nie mają za dobrze...
                  • lacido Re: Upierdliwa sąsiadka 26.10.11, 20:37
                    podzielimy się rolami, ja będę kpić a ty siądź i płacz - pasuje?
            • my_favourite_axe Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 00:12
              amnietolotto napisała:

              > To nie ja jestem źródłem hałasu i to nie ja będę przebudowywać mieszkania za wł
              > asne pieniądze, no ktoś raczy mnie obdarzać 24 na dobę szaleństwem.

              No przecież nie musisz niczego zmieniać :)
          • my_favourite_axe Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 00:14
            amnietolotto napisała:

            > Budownictwo lat 80. wielka płyta. Nic więcej nie dodam.

            Można było przewidzieć przed zakupem, że będzie słychać oddech sąsiadów.
          • mayyaa Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 08:43
            wspolczuje ale chyba macie przechlapane. Dlatego tez kupowanie mieszkan, pewnie na kredyt, w tym kraju to porażka. Człowiek uwiazuje sie na cale zycie a moze trafic tak ze.....Nie bierz tego do siebie to nie zarzut tylko smutne spostrzeżenie:( Ja wynajmuje mieszkanie poki co i do tej pory 2 razy wyprowadzałam sie z powodu sasiadow i ich halasow, bo naprawde nie dalo sie zyc, wiec rozumiem.
            A jak masz juz swoje mieszkanie to jestes uwiazana. Mysle,ze tu nic nie wskórasz, oni maja takie a nie inne dziecko, zachowania ktorego na pewno nie zmienią to fakt. Policja tu nic nie wskóra, samodzielna tez ich nie wyrzuci( teoretycznie uciążliwi mieszkańcy moga byc usunięci ale to teoria...), fakt jest taki ze przyczyna halasu- jest nietykalna bo po prostu tego "dziecko" na pewno nie da sie ani zmusić ani przekonać do zmiany zchowania i to jest kluczowa sprawa..

            Rada, rzeczywiście jakieś wyciszenie( choc jak to blok z plyty to nie wiem czy pomoze na 100%) lub wyprowadzka:(. Nie mam pojecia co innego mogłabyś zrobić.
            Poprzedni właściciele pewni sie nie zająknęli na ten temat? ....
            • lacido Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 09:25
              Światowa kobieto, sugerujesz, że głośni sąsiedzi są domeną jedynie Polski?
            • jowita771 Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 11:59
              > Poprzedni właściciele pewni sie nie zająknęli na ten temat? ....

              A jak ona będzie chciała sprzedać, to pewnie ostrzeże ewentualnych nabywców? :D
        • lacido Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 00:06
          to może przekonaj tego 30 latka jak taka mądralińska jesteś?
    • dewelinka_1989 Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 01:37
      ona nie ma pomyslu co zrobic, wy też nie macie pomyslu, ale jednocześnie przychodzicie do niej z prośbą, zeby to ona rozwiazanie wymyslila jednoczesnie wzbraniajac sie przed robieniem czegokolwiek ze swojej strony, bo przeciez nie bedziecie ponosic kosztow itp. MOzna więc domyslac sie w jakim tonie rozmawiacie z tą kobietą, a jej reakcje sa zapewne spowodowane tym jak do niej podeszliscie. a mozna bylo zwyczajnie sie dogadac zamiast stawiac sie jak ksiezniczki
    • enith Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 05:41
      Ty musisz być trollem, takich bęcwałów jak ty po prostu nie ma. Gdybyś istniał faktycznie, tobyś zrobił sobie to wyciszanie sufitu i dodatkowo zaproponował sąsiadom, że im opłacisz wyciszenie podłogi, dużo zresztą bardziej skuteczne w niwelowaniu hałasu.
      Idź może jeszcze raz do sąsiadki i zaproponuj, że sanitarnie odstrzelisz jej upośledzone dziecko, żeby wam więcej nad głowami nie tupało :-/
      • mayyaa Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 08:55
        jestescie naprawde hipokrytami, ciekawe ilu z was w takiej sytuacji polecialo by do sasiadow z propozycja sfinansowani wyciszenia , jasneee...
        prawda jest taka ze autorka ma prawo do ciszy, co jest pewnie nawet w regulaminiu spółdzielni zapisane. Oczywiscie wiekszosc uwaza ze jak ktos jest upośledzony to jest "świętą krową" i ma prawo do wszystkiego....Bynajmniej, jednak ok, bierzemy poprawkę na stan tego "Dziecka", co nie znaczy to to autorka ma przepraszać za to ze chce sie wyspać w nocy, ogarnijcie sie ludzie bo az żal czytac co piszecie.
        Autorko, generlanie raczej nie wygrasz tu niczego bo panstwo pewnie maja takie samo podejscie jak tu na forum, ze im "wolno"...albo sobie sama wyciszysz albo sie przyzwyczaj lub zmien mieszkanie, bo tak naprawdę to sasiedzi raczej nie mogą niz nie chca uporac sie z problemem i koniec koncow to staje sie Twoim problelm .
        • konto.iwony Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 23:57
          piszesz o tym, z enikt by nie polecial do sasiadow z propozycja finansowania wyciszenia tylko dlatego, ze w twojej glowie takie rozwiazanie sie nie miesci. Swiat na szczescie wyglada troche normlaniej myslę niz u ciebie, a tkaich jak ty nie znoszę. Regulaminy, prawo, panstwo itp. bo inaczej to tylko przepraszanie ze sie zyje? mozna zamiast tego zwyczajnie probowac sie dogadac, a nie stawiac warunki i czekac na rozwiazanie sytuacji z tej drugiej strony. ja probowalabym do upadlego sie dogadac, wplynac i sprawic zeby ta sasiadka z gory zrozumiala co i jak. na niepelnosprawnego pewnie mozna jakos tam wplynac zeby nie walil mlotkiem w podloge.
      • jowita771 Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 12:01
        > dodatkowo zaproponował są
        > siadom, że im opłacisz wyciszenie podłogi,

        Dlaczego to oni powinni ponosić te koszty? Nie rozumiem zupełnie.
    • wersja_robocza Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 08:50
      gazetadom.pl/prawo/1,103307,9001963,Jak_radzic_sobie_z_uciazliwym_sasiadem_.html
    • berta-death Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 09:12
      Najlepiej będzie jak za każdym razem będziesz powiadamiać policję o zakłócaniu ciszy nocnej. Bo to nie jest tak, że jak ktoś jest upośledzony to mu wszystko wolno. Noc jest od spania a jak delikwent cierpi na bezsenność i nudę związaną z tą bezsennością to od tego są leki. Dziwne, że rodzicom tego człowieka to nie przeszkadza. Poza tym zawsze można wyciszyć mieszkanie i to jest ich obowiązek a nie twój.

      Poza tym zawsze można zgłosić sprawę do opieki społecznej, że w mieszkaniu jest osoba niepełnosprawna pozbawiona należytej opieki.
      • lacido Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 09:28
        już widzę minę pani z opieki jak babka mówi: bo wie pani niepsłnosprawny buja mi się noca nad głową, proszę coś z tym zrobić to to rażące zaniedanie grozące utratą zdrowa bądż życia ;)))
        • berta-death Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 10:01
          Pani z opieki nie zrobi żadnej miny, tylko zleci kontrolę, żeby sprawdzić co się w tym mieszkaniu naprawdę dzieje. Podobnie można zgłaszać problemy z dowolną osobą niepełnosprawną, np z seniorem cierpiącym na alzheimera. Tacy ludzie też potrafią dać popalić rodzinie i sąsiadom. Tylko, że od tego są leki i lekarze, żeby doprowadzić zachowanie tych ludzi do stanu względnej używalności i nieuciążliwości dla otoczenia. I jeżeli prawni opiekunowie nie są w stanie zorganizować niepełnosprawnemu właściwej terapii i opieki to od tego jest opieka społeczna.
          • lacido Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 20:53
            Poważnie? doniesiesz do że u góry podłoga skrzypi a oni na baczności i lecą sprawdzić? Nieźle, lepsi są niż policja, skąd jesteś?

            Skoro Ciebie nikt nie doprowadził do stanu używalności to dlaczego sugerujesz ze inni muszą być do niego doprowadzeni siłą?

            I rzecz jasna pani z opiek jest specjalista żeby ocenić, że dana osoba nie ma zapewnionej właściwej terapii <lol>

            jedno co mogę przyznać, uśmiać po Twoich wpisach to się można :)
            • dominikaonline Re: Upierdliwa sąsiadka 26.10.11, 15:47
              lacido za wszelką cenę próbujesz tu udowodnić, że autorka nie ma racji...
              otóż wyobraź sobie, że ma rację i prawo do spokoju.
              Czy to, że u góry mają niepełnosprawnego syna musi ona odczuwać na własnej skórze?
              a co ty byś zrobił/zrobiła w takiej sytuacji?
              pewnie siedziała jak trusia i ze stoickim spokojem znosiła walenie od góry...
      • vandikia Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 12:33
        Berta, sąsiedzi wcale nie mają obowiązku wyciszania. Co do zakłócania ciszy nocnej - bujanie się na wózku, które słychać nie będzie potraktowane jako zakłócenie ciszy nocnej, a autorka może zostać ukarana mandatem za nadgorliwość (niezasadne wezwanie policji).
        Niedawno czytałam obszerny artykuł nt. zakłócania ciszy nocnej, bo ktoś miał pretensje, że sąsiad wracając w nocy z pracy bierze prysznic, tak że cały pion słyszy. Wydźwięk artykułu był taki, że na szczęście w swoim domu można się kąpać, oglądać tv itd.. w porze w której się chce. Głośne imprezy czy wiercenie pół nocy wiertarką - to jest zakłócanie ciszy.

        A w temacie jestem jak najbardziej, bo mam na tapecie podobny problem, tyle że to umyślne działanie człowieka zdrowego, a nie nieumyślne chorego. Tak czy siak mogę mu skoczyć i jeśli mi coś przeszkadza, to jest mój problem, a nie sąsiada.
        • berta-death Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 13:41
          Nie jest prawdą, że można sobie do woli i bezkarnie zakłócać ciszę nocną i nic się z tym nie da zrobić. Nawet w dzień hałasować w nadmiarze nie wolno. Co innego jest jak ktoś się czepia, że sąsiad bierze prysznic czy wodę w kiblu spuszcza a co innego jak ktoś po nocach wali w ścianę, sufit, podłogę czy cokolwiek innego. Dlatego się wzywa policję, żeby był jakiś obiektywny świadek tego zdarzenia. W przeciwnym wypadku jest słowo przeciwko słowu.

          Nie mówiąc o tym, że to dziwne stwierdzenie, że tam mieszka niepełnosprawny i on lubi się tłuc po nocach. Może być to kompletna nieprawda. W dzień się nie tłucze a w nocy tak? Być może, że chory nie ma zapewnionej należytej opieki i np na noc zamykają go w jakiejś klatce, z której próbuje się wydostać, przywiązują do łóżka czy kaloryfera a te hałasy to wynik próby uwolnienia się. Może ma poprzestawiany rytm dobowy, co da się lekami skorygować. Tak czy owak, warto zawiadomić opiekę społeczną, że w tym mieszkaniu coś niedobrego się dzieje.
    • kasialu Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 09:27
      Ja rozumiem, że upośledzone dziecko to poważny problem dla rodziców, szczególnie, kiedy cieżko zapanowac nad zachowaniami chorego czlowieka. Jednak autorka wątku ma prawo do ciszy i spokoju. To jej oaza i normalne, że chce się we własnym domu czuć dobrze.
      Moim zdaniem sąsiedzi z góry winni dołożyć starań żeby odgłosy z ich mieszkania nie przeszkadzały sąsiadom (wyciszyć podłoge i ew sfinansować wyciszenie sufitu u autorki wątku).
      Nie ma to nic wspólnego z brakiem empatii, ale z normami, kt obowiazują kiedy mieszka się w domu wielorodzinnym.
    • motylkowa_wrozka Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 09:41
      Współczuję. Wyciszenie z Twojej strony niewiele da, nie ma metody, która w 100% wyciszy Wasze mieszkanie, wyciszać się powinno od strony, która powoduje hałas. My w starym mieszkaniu szarpnęliśmy się i na sufit wyciszany i ścianę i wciąż było słychać sąsiadów, na szczęście w końcu sie wyprowadzilismy.
    • wez_sie Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 09:48
      zamiencie sie na mieszkania
    • merda Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 12:55
      Szczerze wspolczuje, bo sama jestem w podobnej sytuacji z tym, ze u mnie na gorze jest pelne energi male dziecko i sfrustrowana duza kobieta;)
      Prawda jest taka, ze dziecko/osoba uposledzona zawsze beda mieli prawo robic to co robia, a twoje prawo do ciszy i spokoju jest na drugim miejscu. Pozatym sasiedzi z gory brania sie mowiac: a co ja mam latac, na palcach chodzic, sciagac but..itp. Tak jakby nie rozumieli, ze to nie o to chodzi i zwyczajnie sciaganie obuwia w przedpokoju, chodzenie w papciach ,nie halasowanie nad sypialnia sasiadow moze troche pomoc. Mysle, ze wystarczyloby troche dobrej woli i empati, ale t kazdy mysli o sobie, swoich potrzebach i wygodzie, i tak to sie pozniej konczy,ze wszyscy sa zli na siebie.
      Jesli chodzi o izolacje to wcale nie taka prosta sprawa (przynajmniej w moim przypadku) Porzadna izolacji nie moze byc zalozona bo stropy nie wytrzymaja, a ta najprostrza,wcale nie kosztujaca grosze, nie da nic lub niewiele (opinia architekta)
      Zawsze mozesz miec nadzieje, ze oni sie wyprowadza lub po prostu mozesz sprzedac albo wynajac mieszkanie skoro jest twoja wlasnoscia.
      Mozesz tez sie odwdziczyc muzyka, telewizorem, glosnymi rozmowami, ale to jest pomysl dla tych co szukaja zemsty, a nie spokoju.
      Na dzien dzisiejszy zycze duzo, duzo cierpliwosci.
    • anaisanais Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 13:03
      mysle ze niestety masz pecha, bo jesli to jest osoba niepelnosprawna to ciezko ja kontrolowac.
      ale masz swoje prawa i przykre jest ze ci sasiedzi to totalnie ignoruja.
      oni powinni starac sie kontrolowac te niepelnosprawna osobe i interweniowac, zachowac tez minimum np. polozone dywanow na podlodze np. tam gdzie jest ten fotel jest cos polozone czy nie?
      ja bym konsekwentnie chodzila do nich, a jak sie nic nie zmieni pogadalabym w spoldzielni (wspolnocie), wiem ze mozna interweniowac w takich sprawach i przynosi to efekty. np moznaby ich zmusic do polozenia np. wykladzin ktore wygluszyloby troche halasy,
      mozesz zapytac sie prawnika jakie ci prawa przysluguja i jak ich mozesz dochodzic.
      sprobuj, moze cos sie uda.
      piszesz ze halas jest 'potworny' jak mlot, jak ten czlowiek tupie lub buja sie na bujaku? troche to brzmi nierealnie, moze caly blok jest po prostu b. akustyczny? pogadaj z sasiadami. ja jak sie wprowadzilam do mieszkania nowego to tez mnie zaskoczyla akustyka, slyszy sie wszystko.
      wygluszenie wlasnego mieszkania jest dosc kosztowne, sama kiedys myslalam o tym, ale udalo mi sie dogadac z halasliwymi siasiadami.
      • aqua48 Wzywaj policję, bez obaw! 21.10.11, 13:21
        To, że ciężko jest kontrolować osobę niepełnosprawną nie jest problemem autorki, tylko rodziców tej osoby. A sposobów jednak jest trochę.
        Jej problemem jest brak spokoju w nocy, czyli wtedy kiedy ma do tego prawo. W razie łamania ciszy nocnej wzywa sie policję, która poradzi sobie z sąsiadami. I nie ma obaw, że policjanci będą proponowali "ugodę" miedzy sąsiadami. Wlepią mandat. A w razie notorycznego powtarzania się hałasów (nie tylko nocnych) kara może wynieść do 5000 zl i to już jest suma niebagatelna.
        Może warto wcześniej uświadomić sąsiadom, że za 5000 zł mogą synowi kupić dywan, wygłuszyć podłogę w jego pokoju aplikować mu co wieczór środki nasenne lub uspokajające i jeszcze im zostanie?
        Spółdzielnia w takich sytuacjach zwykle natomiast nie chce się mieszać, bo i nie ma specjalnie możliwości wyegzekwowania odpowiedniego zachowania, ale na pewno warto pismo złożyć. Z sugestią, żeby powiadomili sąsiadów o ewentualnej możliwości wzywania przez Was policji. Nawet co noc. Powodzenia.
        • anaisanais Re: Wzywaj policję, bez obaw! 21.10.11, 19:38
          nie moim zdaniem policja raczej niechetnie bedzie interweniowac, moze raz ale potem raczejj nie. to sa sprawy gdzie policja sie niechetnie miesza
        • madzioreck Re: Wzywaj policję, bez obaw! 23.10.11, 23:42
          I
          > nie ma obaw, że policjanci będą proponowali "ugodę" miedzy sąsiadami. Wlepią m
          > andat.

          Chyba żartujesz... mam nad sobą sąsiadkę z 17-letnim synusiem, który lub sobie w nocy podrzeć papę (kibic) i podąć w tę świetną kibolską trąbkę, oraz ponad 90-letnią babcię z jakąś chorobą psychiczną. Oraz pieska, który lubi sobie o 3 w nocy poujadać, w domu lub pod moim oknem, kiedy jest wypuszczany samopas na dwór i ujadaniem oznajmia, że chce wracać do domu.
          Babcia potrafi krzyczeć i walić laską w drzwi i podłogę długo i głośno, szczególnie, kiedy zostaje sama w domu. Ciekawe, kiedy babcia wysadzi blok gazem albo coś w tym stylu. Żadne interwencje policji nic nie dają. Sąsiadka zakrzykuje panów funkcjonariuszy, robi ze mnie pieniaczkę, i macha nam wszystkim przed nosem orzeczeniem o chorobie babci.
          Sytuacja się trochę uspokoiła, kiedy sąsiadka mnie zalała i nie pociągnęłam jej za portfel, a potem zalała mnie znów. Nawet zaczęła mi mówić dzień dobry i jest w sumie miła. Czasem jest nieco ciszej, ale bata na nich w praktyce nie ma...
          • wolny.nick Re: Wzywaj policję, bez obaw! 23.10.11, 23:51
            > Babcia potrafi krzyczeć i walić laską w drzwi i podłogę długo i głośno, szczególnie, kiedy zostaje sama w domu.

            A co TY zrobiłabyś z taką babcią, mądralo? Masz jakąś złotą radę?
          • ewa1125 Dzielnicowy 24.10.11, 17:59
            W takich przypadkach warto porozmawiac z dzielnicowym. Po przedstawieniu mu jaki jest problem, na pewno odwiedzi glosnych sasiadow i pouczy o konsekwencjach. Moze tez byc mediatorem pomiedzy stronami. Nie jest to przypadkowy patrol policji,ale ktos, kto wie co sie dzieje u niego w rejonie. Ja skorzystalam w podobnej sytuacji z jego pomocy i odnioslo to skutek, sasiedzi sie uciszyli.
            • aqua48 Re: Dzielnicowy 25.10.11, 10:43
              Dziwią mnie te Wasze wypowiedzi u mnie (dzielnica w której jest dużo mieszkań wynajmowanych przez studentów, którzy niekiedy zachowują się jakby wyszli prosto z lasu, a nie z normalnych domów) wzywana policja interweniuje skutecznie, poucza, wlepia mandaty za nocne i nie tylko hałasy i nie zwala na mieszkańców takich spraw. Wręcz przeciwnie policjanci mówią, żeby wzywać ich za każdym razem naruszenia ciszy nocnej i doradzają co jeszcze można zrobić.
    • spawacz.drewna Re: Upierdliwa sąsiadka 21.10.11, 19:53
      masz pecha, jesli dziecko jest jakies uszkodzone to nic na to nie poradzisz, nie bedzie sluchac
    • protozoan Ciężka sprawa 21.10.11, 22:13
      Z jednej strony doskonale rozumiem udręczenie autorki postu, z drugiej jest jednak życie w akustycznym bloku z niepełnosprawną osobą nad sufitem. Nie znam sąsiadki, być może to baba po prostu chamskawa, a może już po prostu tak umordowana wieloletnim życiem z niepełnosprawnym dzieckiem, że problemy sąsiadów jej po prostu nie ruszają. Nie wiem czy da coś walka administracyjna i prawna. Pewnie będzie się ciągnąć jak krew z nosa a i efekt da mizerny, skończy się tylko pieniaczeniem, stratą czasu i pieniędzy. Tak naprawdę ja sądzę, że jesteś na przegranej pozycji-wyjdziesz na tę, która nie ma zrozumienia dla dramatu innej osoby.
      Z sąsiadką nie idzie się jakoś dogadać. W zasadzie pozostaje tylko szukanie innego mieszkania albo jednak to wyciszenie. Z tego co wiem, da się to zrobić specjalną watą-to powinno zniwelować dręczące dźwięki (chociaż nie do końca bo taki blok to jedna wielka puszka rezonansowa), koszt owszem jest, ale jest to chyba najskuteczniejsza metoda na spokojniejsze noce. Lepsze niż szarpanie nerwów, eskalacje konfliktu i długotrwałe walki. Rachunek zysków i strat jest po stronie zysków.
      Z drugiej strony to trochę dziwne to walenie. Co ten chłopak robi? Przemieszcza się, wali czymś w podłogę? Gdybym wierzyła w opiekę społeczną poradziłabym kontakt z nimi, bo być może rodzice zwyczajnie nie dają sobie rady z opieką nad tym facetem i dzieje się coś nie halo.
      • annajustyna Re: Ciężka sprawa 24.10.11, 18:24
        Dziwne - czyzbym jako jedyna wyczytala, ze ci ludzie maja niepelnosprawna corke?!
        • jowita771 Re: Ciężka sprawa 25.10.11, 12:52
          Ja też wyczytałam, że córkę, ale w trakcie czytania odpowiedzi już mi się w głowie przerobiła na syna.
        • protozoan Sorry 25.10.11, 18:45
          W pierwszym poście jest informacja o 30l dziecku, a potem jakoś się syn z tego zrobił. Co w gruncie rzeczy i tak nie ma znaczenia
    • rannie.kirsted Re: Upierdliwa sąsiadka 22.10.11, 00:05
      powinnas zglosic sprawe do spoldzielni, moze ich interwencja jakos pomoze. sa przeciez grube wykladziny wytlumiajace czesciowo halasy, moze administracja spoldzielni uswiadomi te pania ze nie mieszka w bloku sama i ze jej sasiedzi tez normalnie mieszkac
    • kapselodtymbarka Re: Upierdliwa sąsiadka 23.10.11, 19:36
      Oczywiście najlepiej jest się wyprowadzić, bo niestety prawie na pewno nic nie wskóracie. Ale możecie iść do dzielnicowego, bo to jest notoryczne zakłócanie spokoju. Naturalnie zapewne idiotki z administracji (a może i dzielnicowy? zależy, kim on jest) przerazi się na wieść o tym, że chodzi o osobę niepełnosprawną i oburzy na was. Ale macie prawo do ciszy we własnym domu, więc walczcie do końca. Trzymam kciuki, bo dobrze wiem, co znaczy sąsiedztwo z koszmarnych snów.
    • wredn.a.malpa Re: Upierdliwa sąsiadka 23.10.11, 19:57
      Bylam wplatana w podobna sytuacje, tyle ze w charakterze osoby zaklocajacej spokoj.

      Pani sasiadka z dolu narzekala ze za glosno zachowuje sie w mieszkaniu
      tzn za glosno chodze po podlodze, za glosno zamykam drzwi do lazienki, a do tego kot tupie. Co ciekawe po odglosach poznawala ze to ja a nie moj owczesny chlopak...

      Pani wzywala policje, wyzywala mnie na klatce, oraz w spoldzielni zlozyla wniosek o eksmisje.

      Oczywiscie nic to nie dalo.

      Obawiam sie ze twoja jedyna opcja jest proba dogadania sie z sasiadka po dobroci (moze da sie u nich zalozyc jakas wykladzine) oraz zainwestowanie w wygluszenie sufitu.
      Lepiej sie nie szarpac, bo i tak nic nie wskorasz...
    • maitresse.d.un.francais Re: Upierdliwa sąsiadka 24.10.11, 18:47
      W jakim stopniu jest upośledzone dziecko?

      Bo naprawdę osobie upośledzonej można różne rzeczy wyjaśnić. Jak się chce. Ale lekko upośledzonej. Z poziomem średnim może być gorzej.
    • chiton Re: Upierdliwa sąsiadka 24.10.11, 18:51
      Są przepisy odnośnie zachowania ciszy nocnej ,ale w Polsce są ona martwe.Pracownicy administracji zrobią wszystko ,żeby w tej sprawie nic nie zrobić.Mieszkałam kilkanaście lat pod orkiestrą symfoniczną/cała rodzina grała i tatuś baryton spiewał.W nocy hałasy ,gra na pianinie,codziennie przychodzili goście ,panie w szpileczkach tupiące do 4 rano po parkiecie.Musiałem sie jednak wyprowadzić,to ja poległem i poniosłem duże koszty ,wysiłek zwiążany z przeprowadzką.Współczuję ,moze teraz sa jakies unijne przepisy i dasz rade coś z polskim chamstwem zrobić.
      • vandikia Re: Upierdliwa sąsiadka 24.10.11, 23:10
        faktycznie musieli ci nieźle psyche zryć, skoro porównujesz balety w szpilkach do rana jak i zachowania osoby chorej / niepełnosprawnej do chamstwa i nie czujesz różnicy
    • kora3 Qrcze wy też wykażcie empatię 24.10.11, 20:18
      fajnie wam się pisze, ze nalezy być empatycznym, bo was te halasy nie dotyczą. Mozna wytrzymać pewne ekstremalne sytuacje, ale przez jakiś czas, Ta dziewczyna ma to ciągle, z perspektywą Bóg wie jeszcze jak fdługo i bez zadnego zrozumienia ze strony rodziców hałasujacej osoby n.pełnosprawnej.

      Jestem osobą, której rzadko co przeszkadza na serio. Licze się z tym, ze ludzie mają rózne sytuacje, schorzenia, przyzwyczajenia. Ale też mnie trafiło, kiedy w poprzednium mieszkaniu pani sąsiadka po 70 na cały regulator bez wzgledu na dzień i pore włączała Radio Maryja:) Nie robiła tego złośliwie, była przygłucha. Byliśmy u niej, okazało sie - mocno przygłucha. NA Zajączka kupilismy fajne bezprzewodowe słuchawki, mój eks jej tam popodłączał i pani szczesliwa i my :) Nawet nas polubiła, a jak jechaliśmy do sklepu zawsze jej kupowaliśmy też co tam chciała, bo dzieci miała daleko. ale ona wykazywała jakieś zrozumienie dla nas, tylko zwyczajniue nie wiedziała jka zaradzić sobie i nam.
      Skoro ci ludzie WIEDZA, ze ich n.pełnosprawne dziecko tak sie zachowuje, to oni powinni zadbać o wyciszenie podłogi, miekkie obuwie dla nigo, nakładki na płozy fotela. Pewnie, ze kazdy pojmuje, ze ta chora osoba nie robi tego złosliwie, ale trudno mi mimo nto nie spac wcale, nie? Pól biedy gdyby chodziło o wizyte takiej chorej osoby, pwoeudzmy kilkutygodniowa, mozna scierpiec, ale ta osoba tam mieszka! Moim zdaniem jej rodzice powinni zadbać o mozliwie najmniejhszy dyskomfort sąsiadów w zwiazku z tą sytuacją,
      • mariela1987 Re: Qrcze wy też wykażcie empatię 24.10.11, 20:38
        wspołczuje, niestety nic nie możecie zrobic. sprzedajcie mieszkanie
      • lacido Re: Qrcze wy też wykażcie empatię 24.10.11, 21:23
        okazujemy empatię że ma za sąsiada osobę niepełnosprawną umysłowo która nie rozumie że bujanie i tupanie może przeszkadzać - myślisz że jej to pomogło?
        • maitresse.d.un.francais Re: Qrcze wy też wykażcie empatię 24.10.11, 22:02
          lacido napisała:

          > okazujemy empatię że ma za sąsiada osobę niepełnosprawną umysłowo która nie roz
          > umie że bujanie i tupanie może przeszkadzać - myślisz że jej to pomogło?

          To może należy tej osobie powtarzać miesiąc? Dwa? Rok? W końcu załapie, jeśli to lekkie upośledzenie.
          • lacido Re: Qrcze wy też wykażcie empatię 24.10.11, 22:07
            oczywiście zakładamy że rodzicom tej osoby to nie przeszkadza i po prostu ignoruję głośne dźwięki po nocach ;/
            • kora3 Re: Qrcze wy też wykażcie empatię 25.10.11, 09:53
              no na to wygląda z opisu konwersacji autorki wątku z rodzicami tej osoby. Oczywiscie to tylko jedna strona konfliktu. Ale nie mamy dostepu do "zeznań" drugiej, wiec siłą rzeczy musimy na potrzeby tej dyskusji opierać się na tym, co autorka pisze.
        • kora3 Re: Qrcze wy też wykażcie empatię 25.10.11, 09:51
          Wiesz, ja miałąm na mysli raczej to naskoczenie na dziewczynę, ze "nie rozumie" ...Ona rozumie, takie mam wrazenie. Rozumie, ze od chorej osoby to nie zalezy, ze tak robi. Ale tą chorą osobą opiekują się rodzice/krewni i to oni wiedzac, ze jest jak jest, powinny zadbać, by zachowanie chorej osoby nie było uciązliwe dla otoczenia.

          Dokłądnie tak samo nikt nie ma na ogół pretensji do dziecka np. 3 -letniego ze rozrabia i niszczy zabawki innym, ale do rodziców, że nioe starają się go zdyscyplinować, czy też ograniczyć mu mozliwosci zakłocania spokoju innym.
          • lacido Re: Qrcze wy też wykażcie empatię 25.10.11, 20:59
            > ze tak robi. Ale tą chorą osobą opiekują się rodzice/krewni i to oni wiedzac,
            > ze jest jak jest, powinny zadbać, by zachowanie chorej osoby nie było uciązliwe
            > dla otoczenia.

            Znaczy sugerujesz, ze zachowanie tej osoby jest wynikiem zaniedbania? A nie wydaje Ci się - tak na chłopki rozum - że rodzice bezpośrednio ponoszą skutki zachowania dziecka i bardziej je odczuwają? I generalnie co polecasz, bo zapewne rodzice u specjalisty nie byli, nie szukali pomocy tylko tak sobie hodują upośledzone dziecko ;/

            nie porównuj dziecka do osoby upośledzonej umysłowo bo nie ma miedzy nimi analogii, u takich osób dochodzą do głodu również hormony które mogą powodować wręcz wredne zachowania niekiedy ;/ wyjaśniania też skutków nie odnoszą a jak ukażesz taka osobę, która nie rozumie że bujanie o północy jest złe?

            Z tego wynikałoby że najlepiej oddać do zakładu albo faszerować lekami - będzie spokój ;/
            • kora3 Lacido nie wmawiaj mi, czego nie pisałam 26.10.11, 13:03
              lacido napisała:
              >
              > Znaczy sugerujesz, ze zachowanie tej osoby jest wynikiem zaniedbania?

              Niczego takiego nie sugeruję! skąd wysnułaś taki wniosek?

              I generalnie co polecasz, bo zapewne r
              > odzice u specjalisty nie byli, nie szukali pomocy tylko tak sobie hodują upośle
              > dzone dziecko ;/


              Nic takiego nie napisałam Lacido! Miałąbym prośbę - jesli mozesz to nie sugeruj, iz napisałam coś czego nie napisałam!

              Nic nie wspominałam o zadnym zaniedbywaniu tej chorej osoby, ani słowa o tym, że rodzice nie byli u specjalisty! Gdzięś to u mnie wyczytala?:)
              Skoro ta osoba tak sie zachowuje stale, wnosze, że jest to nie do kontrolowania przez rodziców.
              >
              > nie porównuj dziecka do osoby upośledzonej umysłowo bo nie ma miedzy nimi analo
              > gii, u takich osób dochodzą do głodu również hormony które mogą powodować wręcz
              > wredne zachowania niekiedy ;/ wyjaśniania też skutków nie odnoszą a jak ukażes
              > z taka osobę, która nie rozumie że bujanie o północy jest złe?


              Lacido, wybacz, ale nie sposób rozmawiac w taki sposób. Sama cos piszesz, polemizujesz z tym i sprawiasz wrazenie, że JA to napisałam:)

              Wszak jasne, ze najwyraźniej nie da się u tego chorego człowieka p[owstzrymać tego, co robi! Rodzicom też to zapewne dokucza, wiec jesli dałoby sie coś z tym bujaniem zrobić- pewnie by to zrobili!

              >
              > Z tego wynikałoby że najlepiej oddać do zakładu albo faszerować lekami - będzie
              > spokój ;/


              Nie, jakl DLA MNIE z tego wynika prosta sprawa: skoro nie da się zmienić zachowania chorej osoby, które jest uciązliwe dla sasiadów, nalezałoby zgodnie z prawidłowymi zasadami współzycia społecznego:
              - zniwelować mozliwie hałas - np. pokryć podłogę zcymś silnie wytłumającym, założyć cos wytłumiającego na płozy fotela w którym ta osoba sie buja, spróbować skłonić ją do noszenia miekkiego obywia
              - wykazac minimum ZROZUMIENIA dla sąsiadów, że hałąs im pzreszkadza, przeprosić, wyjaśnić sytuiacje, a nie złoscić się na nich, udawać, ze nie wie się o co chodzi itd.

              TO własnie mozna zrobić!
              • lacido czytaj co piszesz i pretensje do siebie miej 26.10.11, 20:36
                Trochę odpowiedzialności za słowa
                napisałaś: > ze jest jak jest, powinny zadbać, by zachowanie chorej osoby nie było uciązliwe
                > dla otoczenia.

                skoro jest uciążliwe znaczy ze nie dbają - tak wynika z tego co napisałaś, mam Ci teraz podać definicję dbania?

                piszesz farmazony aż żal czytać.
                • kora3 Chwila, chwila :) 26.10.11, 21:03
                  lacido napisała:

                  > Trochę odpowiedzialności za słowa
                  > napisałaś: > ze jest jak jest, powinny zadbać, by zachowanie chorej osoby n
                  > ie było uciązliwe
                  > > dla otoczenia.
                  >
                  > skoro jest uciążliwe znaczy ze nie dbają - tak wynika z tego co napisałaś, mam
                  > Ci teraz podać definicję dbania?


                  :) owszem, napisałam bto i podtrzymuję: powinni zadbać, by zachowanie tej osoby nie było tak uciazliwe dla otoczenia.
                  I tylko to - nic nie było o zaniedbywaniu tej chorej osoby przez rodziców, ani o tym,, ze nie jest leczona, ani też o tym, ze nalezałoby ją oddać do zakładu.

                  To wszystko Ty sobie jakoś tam, bez podstaw z miej strony, dospiewałaś. A to co napisałam, napisałam m.in. w kontekscie tego, ze wątkodawczyni radzono, by sobie zafundowała (tuż po kapitalnym remoncie mieszkania przed zasiedleniem, jak sie domyslam) wyciszane sufity. Moim zdaniem to jej sasiedzi powinni własnie ZADBAC o ograniczenie hałasu ze swej strony, np. w sposób, jakio podałam.

                  >
                  > piszesz farmazony aż żal czytać.

                  Ja? Pisze, ze sasiedzi majacy chore, hałąsujace dziecko powinni zadbać, by było najmniej mozliwie ucioazliwe dla sasiadó, a Ty piszesz jakieś głupoty, ze rzelkomo sugeruje, iż zaniedbują chorego, mają oddać do zakłądu, nie leczą ...To są naprawde farmazony :)
    • amandina Re: Upierdliwa sąsiadka 24.10.11, 21:08
      Zastanawia mnie czemu ludzie, którym przeszkadza byle puknięcie w sufit decydują się na mieszkanie w bloku. Ja mam sąsiada zapalonego majsterkowicza i w ogóle mi to nie przeszkadza, w przeciwieństwie do nawiedzonej sąsiadki, która potrafiła przyjść do mnie na skargę, ze niby ja chodzę jej nad głową przed 6 rano (szykowałam się do pracy). Na całe szczęście to już przeszłość.
      Słyszałam też o kobiecie, gdzieś z Częstochowy, która skarżyła się, że ludzie ,,trzaskają drzwiami od windy'' i codziennie wzywała na to policję. Policja miała jej tak dosyć(konieczność jeżdżenia na bezsensowne interwencje), że aż sprawa trafiła do wiadomości.
      Człowiek, któremu wszystko przeszkadza i zatruwa przez to życie sąsiadom jest chory nerwowo i powinien się leczyć, lub przeprowadzić gdzieś na wieś- chociaż tam z kolei pewnie przeszkadzałyby krowy, kogut i szczekanie psa...
      Trudno żeby człowiek nie mógł się swobodnie poruszać po własnym mieszkaniu i musiał funkcjonować, jak mysz pod miotłą, bo ktoś cierpi na przeczulicę słuchową i wszystko mu przeszkadza.
      Przeczulica słuchowa jest chorobą, na którą są leki.
      • maitresse.d.un.francais Odpowiedź amandinie 24.10.11, 21:10
        Z powodu ograniczonych funduszy.

        Proste, prawda?
        • amandina Re: Odpowiedź amandinie 24.10.11, 21:15
          Co nie zmienia faktu, ze to chorzy ludzie, którzy powinni się leczyć zamiast zatruwać życie sąsiadom.
          • maitresse.d.un.francais Re: Odpowiedź amandinie 24.10.11, 22:01
            amandina napisała:

            > Co nie zmienia faktu, ze to chorzy ludzie, którzy powinni się leczyć zamiast za
            > truwać życie sąsiadom.

            Co nie zmienia faktu, że część sąsiadów to istotnie hałaśliwi egoiści, którzy NIGDY BY NIE POMYŚLELI, że np. pogowanie o północy może komuś przeszkadzać.
            • amandina Re: Odpowiedź amandinie 24.10.11, 22:26

              > Co nie zmienia faktu, że część sąsiadów to istotnie hałaśliwi egoiści, którzy N
              > IGDY BY NIE POMYŚLELI, że np. pogowanie o północy może komuś przeszkadzać.

              I z pewnością zalicza się do nich niepełnosprawny człowiek bujający się w fotelu...
              Skoro tak strasznie hałasował, to czemu jego rodzice mogli spać, będąc blisko źródła hałasu?
              • maitresse.d.un.francais Re: Odpowiedź amandinie 24.10.11, 22:30

                > I z pewnością zalicza się do nich niepełnosprawny człowiek bujający się w fotel
                > u...

                Tam coś też było o tupaniu - doczytałaś?

                > Skoro tak strasznie hałasował, to czemu jego rodzice mogli spać, będąc blisko ź
                > ródła hałasu?

                A skąd wiesz, że mogli? Może też się budzili co chwila? Może są przygłusi?
                • amandina Re: Odpowiedź amandinie 24.10.11, 22:44
                  maitresse.d.un.francais napisała:
                  > A skąd wiesz, że mogli? Może też się budzili co chwila? Może są przygłusi?
                  A może autorka wątku jest osobą przewrażliwioną?
      • merda Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 11:04
        amandina napisała:

        > Zastanawia mnie czemu ludzie, którym przeszkadza byle puknięcie w sufit decyduj
        > ą się na mieszkanie w bloku. Ja mam sąsiada zapalonego majsterkowicza i w ogóle
        > mi to nie przeszkadza, w przeciwieństwie do nawiedzonej sąsiadki, która potraf
        > iła przyjść do mnie na skargę, ze niby ja chodzę jej nad głową przed 6 rano (sz
        > ykowałam się do pracy). Na całe szczęście to już przeszłość.
        > Słyszałam też o kobiecie, gdzieś z Częstochowy, która skarżyła się, że ludzie ,
        > ,trzaskają drzwiami od windy'' i codziennie wzywała na to policję. Policja miał
        > a jej tak dosyć(konieczność jeżdżenia na bezsensowne interwencje), że aż sprawa
        > trafiła do wiadomości.
        > Człowiek, któremu wszystko przeszkadza i zatruwa przez to życie sąsiadom jest c
        > hory nerwowo i powinien się leczyć, lub przeprowadzić gdzieś na wieś- chociaż t
        > am z kolei pewnie przeszkadzałyby krowy, kogut i szczekanie psa...
        > Trudno żeby człowiek nie mógł się swobodnie poruszać po własnym mieszkaniu i mu
        > siał funkcjonować, jak mysz pod miotłą, bo ktoś cierpi na przeczulicę słuchową
        > i wszystko mu przeszkadza.
        > Przeczulica słuchowa jest chorobą, na którą są leki.

        Zgadza sie , ale chyba jest jakis limit czasowy na halasowanie, ktory nazywa sie cisza nocna i trwa od 22-6 rano.
        Mialam wielu i roznych sasiadow, ale zawsze jakos sie dogadywalismy. Owszem byly klotnie, imprezy, muzyka, dzieci, lecz wszystko raz na czas i w normalnych godzinach. Codzienne , nocne walenia po scianie nie sa normalne i zwyczajnie zaklocaja spokoj, a co za tym idzie nie pozwalaja spac. A spac czlowiek musi, inaczej sie psychicznie wykancza.
        Obecnie mam "tylko" jednych sasiadow i to mi wystarczy, bo oni slysza i skarza sie na wszystko, a my nie mamy prawa slyszec nic. I moze faktycznie jestem przewrazliwiona, ale szlag mnie trafia jak mam siedziec cicho, a oni zatruwaja mi zycie halasami, ktore nazywaja naturalnymi.
        Mieszkajac w bloku trzeba byc tolerancyjnym na dwa fronty, tj akceptowac odglosy sasiadow, ale tez starac sie im nie przeszkadzac . Fakt, nie kazdy to pojmuje.
        • amandina Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 11:10
          Nie rozumiem czemu reagujesz na ich skargi siedząc cicho, skoro oni Ciebie nie szanują.
          Co zaś się tyczy walenia w nocy w sufit to się zgadzam ale podejrzewam, ze uwaga była zwrócona w takiej formie, ze ludzie się poczuli zwyczajnie zaatakowani.
          • karolina.delila Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 11:25
            A co może miała przyjść radosna i szczebiocaca jak skowronek, ze jej jakiś debil zakłoca ciszę nocną? Debil chyba ma opiekunów, którzy odpowiadają za jego zachowanie. Jak nie spi po nocach, to niech szanowna mamuśka da mu srodki nasenne, to zasnie. Moja rodzina opiekuje się prawie 100-letnią babcią, która tez miała zwyczaj wrzeszczec w po nocach i wołac swojego nieżyjącego męża- teraz dostaje codziennie wieczorem leki nasenne i uspokajające i spi słodko przez 10 godzin. Widać mozna.
            Do autorki postu- najpierw pismo do Zarządu Wspólnoty/ Zarządu Spółdzielni i w tym samym czasie bezwzględnie na policję. Złóz zawiadomienie o notorycznym zakłocaniu ciszy nocnej ( dobrze abys dostarczyła np nagrania hałasującego debila) a oprocz tego wzywaj za kazdym razem policję, domagaj się spisania protokołu i mandatu. Jak zapłacą raz i drugi a może nawet pójdą do sądu- to sie nauczą dzieciaka wyciszyć. A tych tu co Ci radzą abys sie przyzwyczaiła, albo wyciszyła mieszkanie, albo je sprzedała- olej. Masz bezwględne prawo do ciszy nocnej i je egzekwuj.
            • amandina Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 11:39
              Gdybym miała niepełnosprawne dziecko i byś przyszła nazywając je debilem, to bym ci trzasnęła drzwiami przed nosem i zaczęła chodzić po domu w trepach.
              • annajustyna Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 11:44
                Przeciez nawet nicka ma odpowiedniego: Karolina-Debila...
              • karolina.delila Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 11:46
                To bys za chwilę miała policję w domu:P Niepłenosprawne dziecko nie jest powodem, dla którego mają nie spać sąsiedzi.
                • amandina Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 11:52
                  To bym miała. Poczęstowałabym panów kawą i wyjaśniła grzecznie, że jakaś wariatka mnie nachodzi.
                  • karolina.delila Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 11:59
                    amandina napisała:

                    > To bym miała. Poczęstowałabym panów kawą i wyjaśniła grzecznie, że jakaś wariat
                    > ka mnie nachodzi.

                    A niepełnosprawne dziecko by w tym czasie wyło i tupało, haha Ja załatwiłam sasiadowi policję i sąd, za to, ze na noc zostawiał szczekającego i wyjącego psa i nie pomogła mu kawa i grzeczne wyjaśnienia:):)
                    • annajustyna Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 12:02
                      Niepelnosprawny czlowiek to nie pies...
                      • karolina.delila Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 12:08
                        annajustyna napisała:

                        > Niepelnosprawny czlowiek to nie pies...

                        Zgoda, ale jest się za niego odpowiedzialnym i nie moze niepełnosprawny człowiek zakłócac w nocy spokoju innym, a rodzinka nic z tym nie robi. Moi bliscy potrafili sobie poradzic z blisko 100 letnią babcią ( a wierz mi, to niemal tak jak niepelnosprawny człowiek) aby nie krzyczała po nocach a sąsiedzi mogli spać.
                        • lacido Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 21:09
                          no to przykra wiadomość on nie wyje po nocy - i d.a zbita ;)
                    • amandina Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 12:21
                      Niepełnosprawny człowiek bujający się w fotelu w ciągu dnia, nie zrobiłby na policjantach żadnego wrażenia i raczej byliby źli, że im baba du** zawraca. Gdyby sytuacja miała miejsce w nocy, po prostu nikomu nie otworzyłabym drzwi(nie ma obowiązku otwierania drzwi nawet Policji) a syna bym uciszyła jakoś w tym czasie.
                      I wiesz co można się tak bawić w kotka i myszkę bez końca. Tylko po co? Nie lepiej wykazać się odrobiną empatii?
                      • karolina.delila Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 13:41
                        To niechże empatia wykaze sie rodzina niepełnosprawnego:) niech zrozumie, ze sąsiedzi mają prawo do spokoju. A hałasy w dzień ( autorka pisze tu, że łomot trwa i do północy- czyli narusza ciszę nocną) reguluje art.51 KW. Polecam lekturę.
                        • amandina Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 21:19
                          Dziękuję za rekomendację... raczej nie skorzystam. Nie zaliczam się do osób zaczytujących się w regulaminach w celu donoszenia na sąsiadów- w oparciu o nie. Nie leży to w moim charakterze. W większości przypadków można się z ludźmi dogadać, wtedy sami pomyślą, ze np. warto założyć filce na fotel, żeby głośno nie stukał a chory mógł się dalej w nim bujać, zamiast faszerować go prochami.
                          Ludziom kablującym na policję i do sądu(szkoda, że jeszcze nie do prezydenta albo Fundacji Helsińskiej) , bo sąsiad przez jedną noc zostawił wyjącego psa,przesyłam wyrazy politowania, bo są chorzy i powinni się leczyć.
                      • karolina.delila Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 13:48
                        . Gdyby
                        > sytuacja miała miejsce w nocy, po prostu nikomu nie otworzyłabym drzwi(nie ma
                        > obowiązku otwierania drzwi nawet Policji) a syna bym uciszyła jakoś w tym czasi
                        > e.
                        > I wiesz co można się tak bawić w kotka i myszkę bez końca. Tylko po co? Nie lep
                        > iej wykazać się odrobiną empatii?

                        Nie wpuściłabys policji? haha od razu widać,ze masz mętne pojęcie o prawie. Policja ma pełne prawo dokonać przeszukania pomieszczenia bez nakazu (postanowienia sądu ub prokuratora) przy spełnieniu następujących warunków:
                        - celem ma być wykrycie, zatrzymanie albo przymusowe doprowadzniee osoby podejrzanej lub znalezienie rzeczy mogących być dowodem z sprawie
                        -jeżeli istnieją uzasadnione podstawy do przypuszczenia, że osoba podejrzana lub rzecz znajduje się w pomieszczeniu
                        - jest to wypadek nie cierpiący zwloki, a postanowienie sadu lub prokuratora nie moglo zostac wydane .
                        gwarantuję Ci, że nocne hałasy zostałyby natychmiast podciągnięte pod " wypadek nie cierpiący zwłoki".
                        • amandina Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 21:03
                          ,,gwarantuję Ci, że nocne hałasy zostałyby natychmiast podciągnięte pod " wypadek
                          > nie cierpiący zwłoki".''
                          A ja gwarantuję Ci, że by nie zostały, gdyby ucichły na czas przyjazdu policji i do jej odjazdu.
          • merda Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 11:46
            amandina napisała:

            > Nie rozumiem czemu reagujesz na ich skargi siedząc cicho, skoro oni Ciebie nie
            > szanują.
            > Co zaś się tyczy walenia w nocy w sufit to się zgadzam ale podejrzewam, ze uwag
            > a była zwrócona w takiej formie, ze ludzie się poczuli zwyczajnie zaatakowani.

            Bo sytuacja jest bardziej skomplikowania,czytaj :to jest rodzina.
            Jak najbardziej sie zgadzam, nalezy kulturalnie omowic sytuacje, bez uprzedzen. Bywa,ze ktos nie zdaje sobie sprawy, iz przeszkadza innym lub tez nie wie jak tego uniknac.
            • amandina Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 11:58
              Nic na to nie poradzę, ze bardziej sympatyzuję z rodziną tego człowieka, niż latającą z pretensjami sąsiadką- zwłaszcza, że miałam do czynienia z podobnymi ludźmi i wierz mi- jestem zachwycona, ze teraz mieszkam po sąsiedzku z majsterkowiczem. Niech sobie puka, wierci i realizuje swoje pasję, byleby nie był upierdliwy!
              • karolina.delila Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 12:00
                Tiaa, niech puka i wierci szczególnie w srodku nocy.
                • amandina Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 12:12
                  Mi coś takiego nie przeszkadza. Natomiast sama się staram w nocy zachowywać cicho i jeśli mi ktoś grzecznie zwróci słuszną uwagę to się z nią liczę... ale na chamstwo odpowiadam złośliwością
                  • katka-the-hermit Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 17:52
                    Podpisuję się pod wszystkimi Twoimi wypowiedziami w tym wątku. Też uważam, że jak dla kogoś cisza absolutna jest priorytetem, to naprawdę nie powinien mieszkać w bloku, a jeśli już to w jakimś starszym budownictwie chociaż (z cegły, nie z płyty). Jeśli jednak mimo to decyduje się na takie mieszkanie, powinien liczyć się z konsekwencjami w postaci sąsiadów, którzy mają prawo żyć, a nie tylko chodzić na palcach i mówić szeptem.
                    Mi też hałasy, o których pisałaś nie przeszkadzają i sama też staram się być w miarę cicho, wracać na noc do domu (na wypadek, gdyby psu zachciało się na coś poszczekać) itp. Nie twierdzę, że gdyby coś przez miesiąc nie dawałoby mi spać, nic bym z tym nie zrobiła, ale na pewno nie byłaby to afera na miarę tej, wywołanej przez autorkę, zwłaszcza jeśli chodziłoby o psa, niepełnosprawnego, czy osobę starszą (wszystkie przypadki pojawiły się w dyskusji). Wiedząc, że hałasy nie są zależne od samych hałasujących, że nie powodują ich z premedytacją itd., bałabym się po prostu, że to tym niewinnym jednostkom zaszkodzi. Zdarza się bowiem, że tacy debilni ludzie, żeby uniknąć problemów z sąsiadami przykuwają niepełnosprawnych do łóżek, zamykają psa w szafie itp. Ja w takiej sytuacji wolałabym już sobie sprawić zatyczki do uszu. Ale to ja.
                    Najbardziej jednak w całej tej dyskusji rozwalił mnie pomysł podawania w takich przypadkach proszków nasennych! Tak, najlepiej faszerujmy niepełnosprawnych, psy, staruszków (100-letnia babcia) prochami! I nie zapominajmy o wrzeszczących niemowlakach!Przeciez ich sąsiadom tez należy się trochę spokoju, a ci dla zasady nie wygłuszą mieszkania, dla zasady pójda na policję i dla zasady nie sprawią sobie zatyczek. A przede wszystkim dla zasady wprowadzą się do bloków, i to z jak najcieńszymi ścianami! Bo w końcu jakieś powody do biadolenia, tworzenia pism i w ogóle jakieś zajęcie trzeba mieć! A bachorom, dziadkom i psom po prochu!
                    • amandina Re: Upierdliwa sąsiadka 26.10.11, 14:32
                      Miło mi przeczytać, ze ktoś też tak myśli.
                      Pozdrawiam bardzo serdecznie
              • fiorkala111 Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 14:05
                amandina napisała:

                > Nic na to nie poradzę, ze bardziej sympatyzuję z rodziną tego człowieka, niż la
                > tającą z pretensjami sąsiadką
                I oczywiście nadal sympatyzowałabyś z tą rodziną i wymagała empatii wyłącznie od jej sąsiada, nawet gdyby tym sąsiadem był na przykład nie sypiający po nocach chirurg, który następnie robiłby operację kardiologiczną komuś z Twoich bliskich lub nieprzytomny z niewyspania kierowca wiozący Twoje dziecko na zieloną szkołę?
    • malwa200 Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 13:52
      "Rozumiem, że jest jej ciężko, ale niech zrozumie także nas, nie mamy spokoju, nie mogę spać, jeden pokój, nad którym mieszka jej córka jest kompletnie nie używany, w drugim nie-śpimy z zaciśniętymi zębami"

      a więc wygląda na to, ze to jest córka
      • alojzyy Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 14:09
        Ale tu niektórzy mądrzy bo nigdy w takiej sytuacji nie byli.Jak ktoś nie ma pomysłu jak doradzić to lepiej niech się wcale nie wypowiada. Skąd wy możecie wiedzieć że na pewno da się dogadać z kobietą od której docierają hałasy ? Pretensje do dewelopera że hałasy są ? Bo padnę ! Czy blok z lat 80 czy tym bardziej z 2011 hałasy szczególnie w nocy zawsze będzie słychać! Mieszkaliśmy na wynajmie jakiś czas temu i pewne sprawy wychodziły z czasem a nie jak niektórzy piszą widziały gały co brały. Bo nie wiedzieliśmy że za ścianą sypialni codziennie ktoś będzie zbiegał po schodach na klatce od 5.30 do 6 do pracy dzień w dzień bo po co iść. W łazience za ścianą stale ryk dziecka.Więcej pisać się nie chce przykładów To są właśnie uroki blokowisk czy nowych czy starych a reszta to sprawa ludzka a to że z niektórymi się dogadać nie idzie to WIEM widać to zresztą po tych wpisach tutaj. Z jakiej racji kobieta która napisała ten post ma ponosić jakieś koszty finansowe? To sprawa tych od hałasów, np spółdzielni itd a nie jej
    • majaa Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 14:45
      Jak ja kocham takie rady: wycisz sobie / sprzedaj mieszkanie, kup sąsiadom wykładzinę dźwiękochłonną, itd. itp. Natomiast hałasujący są zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialności, nietykalni jak święte krowy... doprawdy kuriozum.

      Amnie, spróbuj może jeszcze raz zagadać z sąsiadami, spokojnie, rzeczowo, z nastawieniem na sensowne rozwiązanie problemu, a nie eskalację konfliktu - ja wiem, że to może być piekielnie trudne, ale daj im i sobie jeszcze jedną szansę. Potem zostaje już tylko regularne powiadamianie policji, opieki społecznej oraz administracji budynku. Na pewno nie jest tak, że nic się nie da zrobić i sąsiedzi są całkowicie bezkarni. Trzeba tylko poświęcić sprawie trochę energii i niestety też nerwów, ale akurat to ostatnie masz już przećwiczone;) (sorki za ten żarcik). Powodzenia.
      • agaoki Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 19:30
        jestem po stronie autorki wątku, aczkolwiek może mieć trochę racji ktoś, kto napisał o złym podejściu do sąsiadów.
        nie wierzę, że nic się nie da zrobić z tym dzieckiem i jego zachowaniem. pewnie bachor jest rozpuszczony jak dziadowski bicz, bo jak chore, to może wszystko. może jednak nie jest za późno na wychowanie.
        poza tym można położyć na podłodze jakiś gruby dywan, owinąć mu czymś nogi, owinąć fotel na którym siedzi...
        ja chodziłabym do tych ludzi do upadłego, ale nie tylko z pretensjami, tylko z wielką, gorącą prośbą i pomysłami na rozwiązanie problemu. poprosić, żeby też spróbowali zrozumieć i zaproponować jakieś wspólne rozwiązania.
        ale pomysł z wyciszeniem mieszkania też nie jest od czapy. przemyślcie to jeszcze.
    • kadfael Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 19:52
      Naprawdę wam współczuję. Miałam kiedyś nad soba takich głośnych sąsiadów i wiem, jakie to stresujące. Szukając nowego mieszkania bardzo zwracałam uwagę na warunki - teraz mam ciszę.
      Z własnego doświadczenia wiem, że trudno Ci będzie coś wyegzekwować - tak naprawdę te wszystkie administracje, policje mają takie sprawy w d. Z drugiej strony współczuję tej rodzinie - trudno jest pewnie utrzymać w ryzach dorosła niepełnosprawną umysłowo kobietę. I zapewne nikt tym ludziom nie pomaga - bo takie sprawy też odpowiedzialne urzędy mają w d. Coś jednak zrobić niewątpliwie trzeba - może spróbuj pogadać z sąsiadami z pozycji pewnego jednak zrozumienia ze swojej strony - macie - tak mysle - wspólny problem. Może zainteresować sprawa pomoc społeczną - przecież mogliby załatwić dla tych ludzi jakąs pomoc, może jakąs terapie dla tej dziewczyny? Tylko, że do tego potrzebna jest dobra wola tych sąsiadów. Inny pomysł - gdy to zawiedzie - może zwrócenie się do zawodowego mediatora i jakaś mediacja z sąsiadami? Bo co innego jak do nich zwraca się sąsiadka, co innego gdy przyjdzie mediator...
      • schere Re: Upierdliwa sąsiadka 25.10.11, 20:38
        na mediację w sprawach cywilnych wyrażają zgodę dwie strony konfliktu.
        I czego ma dotyczyć ta mediacja: poprawy zachowania osoby niepełnosprawnej?
    • moonogamistka Re: Upierdliwa sąsiadka 26.10.11, 22:08
      Nie wierze, ze to nie troll pisal...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka