Dodaj do ulubionych

Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć?

23.10.11, 16:22
Jestem wolną, młodą, i atrakcyjną kobietą. W zeszłym roku rozpoczęłam pracę. Bardzo ją lubię, czuję się w niej dobrze, jestem lubiana, akceptowana, pomimo swojego młodego - relatywnie - wieku. W pracy...mam pewnego kolegę, jest o paręnaście lat ode mnie starszy i rozwiedziony. Jest bardzo sympatycznym człowiekiem, miłym, otwartym, całkiem rozrywkowym. Żyje i zachowuje się jakby był co najmniej 10 laty młodszy. Cały zeszły rok nie zwracałam na niego uwagi. Ot, zwykły kolega....czasem wymieniliśmy kilka zdań i tyle. W zeszłym roku, zaproponował mi abym pojechała z nim i z dwoma jeszcze osobami służbowo na kilka dni ale odmówiłam. W tym roku, sytuacja się powtórzyła...na wiosnę szykuje się kolejny wyjazd i on wymyślił sobie, że koniecznie też tam muszę jechać. Zgodziłam się. Kilka tygodni temu on odezwał się do mnie późnym wieczorem na gg, rozmowa była śmieszna, fajna...gadałam z nim jak z dobrym kumplem. On 2 razy zaproponował, że może następnego dnia wybeirzemy się gdzieś paczką na piwo...ja jakoś nie podchwyciłam tematu. Potem napisał, że muszę wpaść kiedyś w miejsce gdzie pracuje i "ich odwiedzić". Ja byłam śpiąca więc się z nim pożegnałam, on był zawiedziony, protestował, żebym nie szła...no ale potraktowałam wszystko to jako humorystyczną rozmowę. Generalnie nie dopatrywałam się niczego w naszych kontaktach, w ogóle nie widziałam w tym facecie potencjalnego "mężczyzny", pomyślałam sobie ze jest "za stary i w ogóle...", no i po prostu towarzyski.
Ale tydzień temu mieliśmy kilkudniowy wyjazd integracyjny dla pracowników. W dzień zwiedzanie, wieczorem imprezy w różnych grupach. Jakoś 2 dnia zorientowałam się, że ten facet jakoś dziwnie często pojawia się w pobliżu mniej, nawet sam widząc mnie zaczął mówić "ooo, znów kasia". Siadał obok w autokarze, w barze, rozmawialiśmy sobie trochę, robiliśmy zdjęcia. Ostatniego dnia była impreza, około 30 osób, usiedliśmy przy stoliku i piliśmy piwo. Ja sie trochę wcięłam (ale zachowywałam się przywoicie) kilka razy się jakoś objęliśmy np do zdjęć. Czy przypadkiem...Pamiętam, że nagle ktoś zapytał go czy mu się podobam i on zaczął mówić, że ocenia mnie w skali 9/10...ja sobie żartowałam z niego, trochę się wygłupialiśmy. Gdy wracaliśmy jedna ze starszych koleżanek podeszła do mnie i zaczęła coś opowiadać "czy ty jeteś ślepa, nie widzisz że mu sie podobasz...ale on to jest taka ciapa...". Ogólnie od jakiegoś czasu strarsze, zamężne koleżanki chcą go zeswatać, ciągle mu powtarzają, żeby sobie kogoś znalazł. Kolejnego dnia wracaliśmy autokarem do domu. On parę razy znalazł się obok, zagadywał mnie, pytał jak się czuję, że jak rano mnie widział na śniadaniu to nie wyglądałam jak po imprezie, trochę się droczył. Na postoju podszedł do mnie i się zagapiliśmy, autokar już miał odjeżdzać, jak weszliśmy to oczywiście całe towarzystwo nam dokuczało, że niby coś nas łączy...
W poniedziałek w pracy tak się zdarzyło, że rozmawialiśmy ze sobą pół godziny, podczas przerwy...i on stwierdził, że byłam gwiazdą wyjazdu (faktycznie bardzo się zintegrowałam z grupą) i że mu zaimponowałam tym jak się zachowywałam i jak odnosiły się do mnie starsze koleżanki, że mnei tak szybko zaakcptowały.. I znow pytał jak się czuje, że na imprezie mówiłam takie śmieszne rzeczy, i że to było słodkie. We wtorek na chwilę podszedł do mojego stanowiska w pracy i zaczął pokazywać jakieś zdjęcia,ja zażartowałam, że mam go na prawie wszystkich swoich zdjęciach, że jak to możliwe - a on odpowiedizał z uśmiechem "to czysty przypadek", natomiast w kolejne dni ...nie miałam z nim kontaktu.
I teraz ciągle nie wiem... Czy miałam prawo pomyśleć sobie że mu się podobam? A może to zwykłe koleżeńskie stosunki? U nas w pracy jest miła atmosfera... Jak to interpretować? Czyli tyle to już COŚ czy jeszcze NIC.
Przyznam się, że facet na wycieczce całkiem mi się spodobał, i nawet przestało mi przeszkadzać że jest te ileś lat starszy...
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 16:30
      Myślę, że masz prawo.
      Na Twoim miejscu by się za niego wzięła, jeśli by mi się podobał.

      Aczkolwiek nie podoba mi się swatanie przez ludzi z pracy.
      • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 16:36
        Chętnie tylko jak:)
        Trochę go zaczęłam obserwować i widzę że jest ogólnie taki towarzyski, miły, i raczej szuka kontaktu z ludźmi więc to mnie może zmylić. U "zwykłego" faceta....to by było może prostsze. U nas w pracy jest kilku wolnych "starych kawalerów" lub rozwiedzionych - miłych samotnych facetów. I te wszystkie starsze pracownice , koleżanki często im dopiekają, i namawiają, żeby kogoś znaleźli, poznali... Słyszałam, jak on na takie nagabywania na wycieczce powiedział, że faktycznie źle mu samemu.
        Tylko czy on mnie traktuje jak potencjalną kobietę dla siebie? Czy jakąś małolatę którą trzeba zintegrować z grupą? Czy po prostu jak kolejną koleżankę? Bo skoro nie ma życia rodzinnego, to żyje życiem pracy.
      • grzeszna_marta Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 24.10.11, 09:11
        kitek_maly napisała:

        > Myślę, że masz prawo.
        > Na Twoim miejscu by się za niego wzięła, jeśli by mi się podobał.
        >
        > Aczkolwiek nie podoba mi się swatanie przez ludzi z pracy.
        >


        haheheh no proszę nawet kitka urzekła Twoja historia :)
        to już coś bo nie zripostowała niesamowite
    • potworski Ciekawe..acz... 23.10.11, 16:35
      Strasznie ogólnikowo piszesz, żeby cokolwiek stwierdzić. Zebrałem kilku fachowców=ustawiliśmy telekonferencję z naszymi odpowiednikami z forów dyskusyjnych z Władowostoku, Poczdamu, Bratysławy i El Paso w Texasie ubraliśmy się w kitle, ale potrzebujemy więcej informacji! Brakuje wielu szczegółów tej opowieści, np:

      1. Jakiej marki był autokar? Taki stary Jelcz czy jakiś nowszy Neoplan albo Setra?
      2. Czy na wyjeździe integracyjnym były quady, strzelanie z łuku i małpi gaj?
      3. Czy graliście w brydża?=jeśli tak, to kto wygrał?
      4. Był kompot wiśniowy?
      5. Co twój facet miał z geografii w 5 klasie na I semestr?
      6. Czy miał z sobą na wyjeździe klapki Kubota?
      7. Masz uczulenie na chlor?
      8. Jak cię obejmował do zdjęcia to czy w aparacie był włączony efekt redukcji czerwonych oczu?
      9. Przez jakie "ha" pisze się harcerz?

      Jak odpowiesz na te pytania to coś więcej pomożemy, a tymczasem idę wpier#dolić kanapkę z paprykarzem.
      • francesfarmer Re: Ciekawe..acz... 23.10.11, 16:46
        Odpowiedz na wszystkie pytania: nie
        a na pierwsze: nie wiem
        :)
      • piataziuta Re: Ciekawe..acz... 23.10.11, 17:19
        smacznego, kąbi
        • potworski Re: Ciekawe..acz... 23.10.11, 17:23
          piataziuta napisała:

          > smacznego, kąbi


          Że co?
          • six_a Re: Ciekawe..acz... 23.10.11, 18:15
            hahahaha, ale nominacja.
            • miau_weglowy Re: Ciekawe..acz... 24.10.11, 10:57
              dobre dobre
              przynajmniej sie posmieje z czegos w ogole, po wizycie pana od linii telefonicznych
              bo na widok kwoty na rachunku to mi sie jakos dzis odechcialo :/
      • tanebo Re: Ciekawe..acz... 25.10.11, 06:34
        Tyle pytań a zabrakło najważniejszego: czy jesteś z Gdańska?
        • francesfarmer Re: Ciekawe..acz... 25.10.11, 15:16
          Hej, Tanebo...nie, nie jestem z Gdańska. Mieszkam niedaleko Wrocławia. A co? Coś wiesz, słyszałeś? :)
    • schere Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 16:57
      ach, te wyjazdy integracyjne... Tylko mącą ludziom w głowach.
      • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 16:59
        No słyszałam, że w niektórych firmach takie wyjazdy przypominają orgię. I nieważne czy ktoś ma w domu męża czy żonę. U nas bywa zawsze grzecznie. Może dlatego, że państwowo:) Nacisk jest na zwiedzanie:)
        • xolaptop Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 17:05
          Jeżeli zwiedzanie jest dokładne, to może nawet lepiej.
          • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 17:10
            No weźcie coś pomóżcie....
            Boję się, że fantazjuję.
            • potworski Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 17:21
              francesfarmer napisała:

              > No weźcie coś pomóżcie....
              > Boję się, że fantazjuję.


              Jak bardzo się boisz? W skali od 1 do 50?
              • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 18:09
                dzięki za pomoc
      • grzeszna_marta Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 24.10.11, 09:13
        schere napisała:

        > ach, te wyjazdy integracyjne... Tylko mącą ludziom w głowach.

        w głowach ? a ja myślałam ,ze macą znacznie niżej :D
    • six_a Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 18:13
      prawdę mówiąc, nie wygląda to na pracę, tylko jakiś kurnik i burdel w jednym.
      • fajnajozia Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 19:06
        wygląda to na pracę, tylko jakiś kurnik i burdel w jednym.

        US, jednym słowem
      • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 21:10
        To się dzieje w przerwach, po pracy i na wyjazdach niesłużbowych ;)
        • fajnajozia Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 24.10.11, 10:00
          To się dzieje w przerwach, po pracy i na wyjazdach niesłużbowych ;)

          Poczta Polska ?
    • lonely.stoner Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 18:18
      romanse w pracy zazwyczaj koncza sie niezbyt pieknie gdy jednak dojdzie do rozstania- na dodatek u ciebie w pracy starsze kolezanki nie krepuja sie wsciubiac nos w cudze sprawy i zanim sie cokolwiek zaczelo juz ci daja dobre rady... jesus, wez pomysl- co bedzie jak jednak sie okaze ze umowisz sie z nim pare razy i potem jednak stwierdzisz ze jednak ci nie pasuje (bo np. smierdza mu nogi albo strasznie chrapie)- draka na pol firmy, starsze kolezanki beda przezywac to lepiej niz jakis tasiemcowy serial w tv, a ten jelop 15 lat starszy a za to jaka d.pa wolowa za przeproszeniem chyba sobie podetnie zyly.
      No- mozesz oczywiscie zmienic prace, albo zalozyc ze nie wazne co, na pewno wam wyjdzie.
      • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 18:25
        No tak, ale gdzie poznać faceta?
        Przerabiałam już internet, jakieś imprezy - i dziękuje to nie dla mnie!
        Skończyłam damskie studia i niestety otaczają mnie prawie same kobiety.
        Koleżanki w pracy...no wszyscy traktują to jako takie żarty, zabawę, znają się od lat itd. Powiedziałabym że atmosfera jest luźna podczas przerw czy wyjazdów.
        Zastanawiam się czy facet rzeczywiście się mną interesuje. Może po prostu tak wyglądają stosunki zwykłe koleżeńskie w tym towarzystqwie wzajemnej adoracji.
        A z drugeij strony, wy w pracy nie żartujecie nigdy razem? :)
        • gyubal_wahazar Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 18:51
          Miło, że się tak krygujesz, ale gość rwie cię jak świeże wiśnie, a jak tylko dasz mu poczuć grunt pod nogami, będzie cię gryzł, jak surowy boczek. Dodatkowy dowód, to to, że ma opinię 'ciapy'. Jak na ciapę, jest to szarża pod Samosierrą
          • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 18:58
            Co za barwny język.
        • miau_weglowy Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 24.10.11, 11:02
          > Skończyłam damskie studia

          jakie to sa damskie studia w dzisisejszych czasach?
          pytam z czystej ciekawosci
          • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 24.10.11, 11:07
            filologia, miałam na roku 3 facetów na 60 osób
            • miau_weglowy Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 24.10.11, 11:13
              polska jak mniemam?
              • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 25.10.11, 15:26
                romańska;)
                • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 25.10.11, 16:03
                  Aczkolwiek nie pracuję w zawodzie, bo pracy nie ma. Powiedzmy, że wykonuję pracę urzędową.
    • lacido Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 21:14
      przede wszystkim jestem pod wrażeniem że tak obszernie można napisać o takiej błahostce :)
      • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 21:25
        no tak, ale dalej niewiadomo o co chodzi, czy obszernie czy w skrócie...
        • lacido Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 21:30
          a bo zawaliłaś sprawę żeś na piwo nie chciała iść a teraz to po ptokach ;)
          • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 21:40
            Miesiąc temu nie podchwyciłam tematu grupowego wyjścia na piwo, jakoś nie byłam zainteresowana ani facetem ani piwem. Ale na tej wycieczce, jak tak spędziliśmy czasu trochę razem .... no dostrzegłam COŚ. A piwo piłam z nim 3 dni...
            • lacido Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 21:44
              to nie możesz czekać na rozwój wydarzeń ?
              • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 22:18
                Niby mogę, i pewnie będę.
                Ale nie chciałabym się przypadkiem głupio zaangażować...:)
                • lonely.stoner Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 22:26
                  francesfarmer napisała:

                  > Niby mogę, i pewnie będę.
                  > Ale nie chciałabym się przypadkiem głupio zaangażować...:)

                  zaangazowac?? mam nadzieje ze zartujesz :)

                  Wszystko by bylo ok, pod warunkiem ze gdbyby doszlo do jakiegos niewypalu moglabys go gladko splawic, a tu takiej mozliwosci nie bedzie.
                  I lepiej sie zastanow czy on ci sie faktycznie podoba, czy podoba ci sie to ze jakis facet okazal ci zainteresowanie.
                  • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 23.10.11, 22:31
                    Jesteś totalnym "wrogiem" romansów, znajomości z pracy?
                    Faktycznie, jak coś nie wypali albo ktoś zrobi z siebie debila to potem jest ciężej.
                    Może tego faceta też to hamuje przed robieniem czegokolwiek dalej...
                    Z drugiej strony nie chce mi się wierzyć w to , że masa ludzi właśnie nie poznaje się w pracy.
                    • lonely.stoner Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 24.10.11, 00:05
                      nie, nie to ze jestem totalna przeciwniczka romansow czy znajomosci z pracy, ale w tym konkretnym przypadku uwazam ze mozesz miec sporo kwasu jesli cos sie nie powiedzie. Chociazby dlatego -jak juz wspomnialam- ze wszystkie starsze kolezanki zdaja sie zainteresowane rozwojem waszego 'romansu' i powiedzmy nawet juz sa na tyle odwazne ze przychodza do ciebie czy do tego faceta z jakimis wlasnymi uwagami. Jesli juz zaczniesz z nim cos krecic to beda chcialy pewnie byc zaangazowane hehe w kazdy szczegol, zeby nie uronic ani kropli tej emocjonujacej histori.
                      Po 2: jak sama piszesz koles jest 15 lat od ciebie starszy, samotny od niewiadomo juz jak dlugiego czasu- skoro nawet starszawe baby z pracy go swataja, i to dosc nie wybrednie, i ogolnie ludzie z pracy sa zainteresowani heh.
                      Starszy o 15 lat facet - nie wiem czy jest atrakcyjny czy nie, ale pewnie taka mloda siksa jak ty jest dla niego nie lada kaskiem, i jak juz raz mu wpadniesz w lapy to tak latwo cie nie pusci i pewnie jesli bys jednak doszla do wniosku ze to nie ten, to bedzie rozpacz i cholera wie co. Zdesperowani, wyposzczeni faceci to nie jest dobry material na romans w pracy. JA tu wesze glownie problemy.
                      To juz jest moja bardzo daleko posunieta hipoteza (wiec zakladam ze moge sie mylic w 70%)- dla ciebie to bedzie mila przygoda, jakas odskocznia, moze cos z tego wyjdzie a moze nie. Dla niego to pewnie troche powazniejsze - taka jakby deska ratunku ostatnia. Ale jak pisalam moge sie mylic- moze facet nie jest wcale az takim desperatem.
    • wez_sie ciebie ocenil na 9/10, 24.10.11, 09:57
      a na ile ocenia pozostale kolezanki?
      jesli tego nie wiesz, to koniecznie sprawdz!
      • francesfarmer Re: ciebie ocenil na 9/10, 24.10.11, 11:06
        Wy to jesteście tak śmiertelnie poważni....nigdy nie żartujecie ze znajomymi przy piwie?
        No właśnie, a ja tylko próbowałam dojść do tego ile w tych żartach jest prawdy, o ile jakaś jest w ogóle...
    • papojek Jestem lemurkiem 24.10.11, 11:16
      I właśnie w zeszłym roku spotkałem taką małą, rudą wiewióreczkę. Miała takie ładne futerko, i takie błyszczące, załzawione oczka. Zaproponowała mi orzeszka, ale odmówiłem. Potem zaproponowała mi drugiego orzeszka, a ja się zgodziłem. Zjedliśmy więc po orzeszku, rozmawiając przy tym wesoło i śmiejąc się jak kolega z koleżanką. Tydzień temu znów się spotaliśmy, a ona zapronowała mi, żebyśmy się pohuśtali na gałęziach i poskakali z drzewa na drzewo. Na jednym z tych drzew (nie pamiętam, czy sosna to była czy modrzew) siedział jakiś inny lemurek, który zapytał mnie, czy wiewióreczka mi się podoba. Oceniłem ją w skali 9/10. W poniedziałek tak się złożyło, że siedzieliśmy przez pół godziny naprzeciwko siebie i machaliśmy sobie ogonkami. I teraz ciągle nie wiem... Czy miałem prawo pomyśleć sobie że mój ogonek jej się podoba? Że nie przeszkadza jej, że mój jest taki w prążki, a jej cały kasztanowy i puszysty? Właściwie to nawet przestało mi przeszkadzać, że jest ileś tam ode mnie mniejsza, mieszka w dziupli i w ogóle...
      • miau_weglowy Re: Jestem lemurkiem 24.10.11, 11:21
        na twoim miejscu zajelabym sie wiewiorkami srebrnymi
        sa znacznie ladniejsze
        i bardziej puszyste
      • francesfarmer Re: Jestem lemurkiem 24.10.11, 11:37
        Widziałam tu głupsze tematy...

        Macie to gdzieś że się zakocham w jakiś starym zboczeńcu i stracę pół życia na to!!!!
      • papojek Re: Jestem lemurkiem 24.10.11, 21:00
        No i rozwaliłem wątek...
    • kochanic.a.francuza Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 25.10.11, 04:10
      Romans Ci sie sam nadarzyl, a Ty marudzisz. Kiedy bedziesz zyc jak nie teraz?
      Bac sie na zapas, ze jak nie wyjdzie to beda kwasy w firmie itd. No to najlepiej zamknac sie w domu i za 10 lat napisac, ze odstawialam wszystkich a teraz jestem sama i cierpie.
      Spodobal Ci sie na wyjezdzie, umow sie z nim na to piwo, popytaj o dawne malzenstwo. Sporo mozna wysluchac, czy facet glupi czy tak mu sie ulozylo po prostu.
      Jak cos Cie zaalarmuje to mozesz przeciez odmowic dalszych spotkan, starszym kolezankom powiedziec, ze jestes zaabsorbowana swoim hobby, a niech se plotkuja. Posuwaj sie powoli i z zastanowieniem, ale nie uciekaj bo to praca.
      A tytulowe pytanie czy masz podstawy odpowiadam, ze masz podstawy, bo to jest wlasnie podryw, dosc lagodny, nienachalny, ale widoczny. Widac tutaj wyczucie faceta, jego cierpliwosc w czekaniu na Twoje przemyslenia. facet juz wie, ze kobieta musi miec czas, zeby najpierw zauwazyc zaloty, potem ochonac, zastanowic sie czy jej pasuje, obserwujac jakis czas i...pokazac jakas konkretna odpowiedz. Dlatego daje Ci kilka propozycji raz za razem, nie zrazajac sie odmowami. Jak dla mnie calkiem sensowny.
      Co do wieku: facet zawsze bedzie dzieciakiem, lepszy starszy dzieciak niz mlodszy.
    • francesfarmer Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 25.10.11, 14:57
      Super, umówiliśmy się dzisiaj po pracy na piwo.
      Dowiedziałam się, też że wcale nie był żonaty.
      Możliwe że zmienię dział i będę pracować w tym co on, więc będzie szansa pogadać więcej.
      • papojek Re: Czy mam podstawy, żeby "coś" sobie pomyśleć? 25.10.11, 16:09
        Moja wiewióreczka przyniosła mi kolejnego orzeszka, ale okazał się robaczywy. Na razie poszła po nastepnego. Super, będzie szansa spotkać sie jeszcze raz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka