funny_game
23.10.11, 21:21
Pewnie sobie jakoś uprzyjemniam czy racjonalizuję fakt, że nie stać mnie na to, co dotychczas wydawało mi się niezbędne do życia i takie, bla bla bla, oczywiste, ale jest super, bo:
nie stać mnie na szaleństwo w księgarni i kupowanie nowości, to w końcu nadrobię zaległości w klasyce dzięki bibliotece;
nie stać mnie na stołowanie się "na mieście", to jem domowo, na pewno zdrowiej, taniej chyba też, uczę się planować tygodniowe menu, nic się nie marnuje;
cotygodniowe wypady do knajp są za drogie, to mniej piję :D, a jak już to na domówce, z konsumpcją :F;
w końcu wiem, że nie stać mnie na palenie fajek...
i co jeszcze, dajcie coś jeszcze! :)