29.05.04, 15:33
Twoje przyjęcie, Twoje warunki
wygrzebałam wątek
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=12777031&v=2&s=0

moja progenitura ma więcej niż 3 lata
do głowy by mi nie przyszło zabierać ją na tego typu imprezę

a "Matkom-Polkom" zakochanym we własnych dzieciach - ukłon (dopóki nie
spotkają się z tego typu sytuacją we "własnym wykonaniu"
Obserwuj wątek
    • frontenac Re: >> Triss 29.05.04, 15:40
      Rozwalil mnie ten watek. Sam problem jest dla mnie wydumany, dziecko siostry by
      mi nie przeszkadzalo, ale jak mojej swiezo poslubionej zonie by nie pasilo, to
      migiem bym to z siostra zalatwil.
      Bawi mnie co innego. Tam jest chyba z 50 wpisow Triss , ktora tlumaczy to samo w
      kolo macieju i nikt tego nie raczy przeczytac.
      • reniatoja Re: >> Triss 29.05.04, 15:42
        frontenac napisał:

        > kolo macieju i nikt tego nie raczy przeczytac.

        A juz na pewno nikt tego nie raczy przyswoic, zrozumiec, czy jak to tam
        zwal... :)
      • willow_girl Re: >> Triss 29.05.04, 15:45
        A mnie tam cos przeraza - te matki, ktore twierdza, ze Triss nie powinna miec
        dzieci, i wspolczuja dziecku, ktore sie urodzi takiej matce, jak ona...
        Przeraza mnie poziom agresji tych kobiet. gotowych zlinczowac za
        stwierdzenie 'nie przepadam za dziecmi'.
        A co do Triss - chcialabym dyskutowac tak chlodno i rzeczowo, i z taka
        cierpliwoscia:)
        • aankaa Re: >> Triss 29.05.04, 15:56
          willow_girl napisała:

          > A mnie tam cos przeraza - te matki, ktore twierdza, ze Triss nie powinna miec
          > dzieci, i wspolczuja dziecku, ktore sie urodzi takiej matce, jak ona...
          > Przeraza mnie poziom agresji tych kobiet. gotowych zlinczowac za
          > stwierdzenie 'nie przepadam za dziecmi'.

          mam swoje, a "dzieci, jako takich" nie lubię
          czy moje dzieci powinny napisać jaką jestem matką ?
          a "ciotką", znajomą mogę być ... najgorszą
          • willow_girl Re: >> Triss 29.05.04, 16:10
            No wlasnie o to mi chodzi - o zalozenie, ze jesli ktos nie lubi dzieci, to
            automatycznie jest zla matka/ojcem. Absurd. Mozna miec talent do gotowania - i
            nie lubic tego.
            • zapnij Re: >> Triss 29.05.04, 16:21
              A ja wlasnie dalam sie poniesc zainspirowana niniejszym watkiem. :)
              • klasa_polityczna Re: >> Triss 29.05.04, 16:36
                Rany, co za babska są na tamtym forum... Mnie by nigdy nie przyszło do głowy
                wlec swojego dziecka na uroczysty obiad poślubny do restauracji. Primo,
                dzieciak wynudziłby się za wszystkie czasy, byłby zmęczony i wkurzony, a ja nie
                lubię sie w ten sposób znęcać nad swoim dzieckiem, secundo, ja nie miałabym w
                związku z tym żadnej przyjemności, bo cały czas musiałabym sie nim zajmować i
                uspokajać. Te kobiety nie mają odrobiny wyobraźni i wydaje im się, ze każdy
                musi się rozpływać nad wrzeszczącym z nudów bachorem.
                • reniatoja Re: >> Triss 29.05.04, 16:42
                  Czasem jednak zdarza sie tak, ze ktos nie ma mozliwosci zostawic dziecka - no
                  nie ma mamy, cioci, babci, a wszyscy znajomi ida na przyjecie wlasnie. I co
                  wtedy? Nie isc w ogole? Gdyby ktos wyraznie powiedzial mi - masz przyjsc bez
                  dziecka albo wcale to oczywiscie nie poszlabym wcale. Gdyby jednak dziecko bylo
                  dopuszczalne to pewnie poszlabym (bylam z dzieckiem na niejednym przyjeciu, od
                  sylwestra w kilkunastoosobowym gronie, gdy moja mala miala miesiac zycia za
                  soba) poczynajac. JA akurat mam taie warunki ze nie mam zadnej babci ani cioci.
                  Musialabym zrezygnowac na kilka lat z zycia towarzyskiego. Zostawianie dziecka
                  z przypadkowymi osobami nie jest bowiem na moje nerwy, zas osob sprawdzonych
                  jest niewiele i przewaznie z grona, ktore chodzi na te same imprezy co ja. Co
                  robic? Co robic? JA jakos przezylam i nie wydaje mi sie, zeby moje dziecko
                  zniszczylo swoim zachowaniem chocby jedna impreze. Wszystko da sie pogodzic.
                  Oczywiscie gdy byla mozliwosc zostawic dziecko w dobrych rekach to zawsze
                  wybieralam taka opcje, bo nie ma to jak odpoczac sobie od dziecka :)
                  • klasa_polityczna Re: >> Triss 29.05.04, 16:47
                    Reniu, ale te mamusie zagotowały się ze wzburzenia na samą propozycję
                    niezaproszenia rozpuszczonego dzieciaka, które ma z kim zostać.
                    • reniatoja Re: >> Triss 29.05.04, 16:57
                      To jest tak zwana reakcja stadna. Bezpiecznie jest mowic to co stado - w tym
                      wypadku wiekszosc i nie wychylac sie. To daje poczucie przynaleznosci do grupy,
                      bycia kul. Gdyby poczatkowe glosy w tej dyskusji byly inne, popierajace triss,
                      a nie potepiajace, to wierz mi, ten watek wygladalby zuuuupelnie inaczej.
                      Wszystko zalezy od pierwszej, drugiej, trzeciej, czwartej odpowiedzi, potem to
                      juz jest lawina. Dobrze, ze w ogole znalazl sie ktos, kto powiedzial cos w
                      innym charakterze niz stado.



                      Nawiasem mowiac czasem zastanawiam sie ile razy czytalam juz na tym i innych
                      forach takie zdania: Triss, jetes taka zimna, wspolczuje twoim dzieciom i
                      mezowi, czy ty w ogole kiedykolwiek sie usmiechasz, i takie inne. Co tak ludzie
                      sie garna do naprawiania innych? Czyz triss nie moze sobie byc jaka tylko chce,
                      bez automatycznego uruchamiania sie misjonarzy milosierdzia i naprawiania
                      ludzkosci?
                      • frontenac Re: >> Triss 29.05.04, 17:05
                        A co jest w tym pytaniu o usmiechanie zlego? To ja je chyba zadalem, ale nie
                        bylo to nasycone jakas checia dogryzienia Triss.

                        reniu jak jest "dupa" po grecku, chodzi mi o pisownie i wymowe.
                        • reniatoja Re: >> Triss 29.05.04, 17:08
                          Nie mowie, ze cos jest w tym pytaniu zlego. Generalnie w tych wszystkich
                          uwagach dotyczacych tego, jaka jest Triss sa same dobre rzczy. Wszyscy
                          chcieliby naprawic triss i nawrocic ja na bycie mila uprzejma, pogodna,
                          usmiechnieta, delikatna, coz w tym zlego - sam miodzik przeciez kazdy
                          proponuje. I sie kazden dziwuje jak toto mozliwe, ze Triss jednak nie jest taka
                          jak on by chcial. Taka dobra i ujmujaca za serce.
                    • aankaa tu - chyba - nie chodzi o 29.05.04, 16:58
                      klasa_polityczna napisała:

                      > rozpuszczonego dzieciaka, które ma z kim zostać

                      ile o samą zasadę
                      "jakto ? my BEZ dziecka???
                  • diab.lica Re: >> Triss 29.05.04, 17:33
                    zgadzam sie, ze branie dziecka do restauracji, gdy spotkanie jest w "doroslym"
                    gronie to pomylka, i dorosli nie porozmawiaja i dziecko sie wynudzi
                    ale jednak slub i przyjecie po nim, to co cos, w czym dziecko powinno
                    uczestniczyc, tak samo jak dziecko siedzi przy wigilijnym stole, idzie na
                    imieniny dziadka itd. to sa rodzinne uroczystosci, w kazdym razie w _moim_
                    odczuciu
            • boniedydy Re: >> Triss 30.05.04, 19:12
              willow_girl napisała:

              > No wlasnie o to mi chodzi - o zalozenie, ze jesli ktos nie lubi dzieci, to
              > automatycznie jest zla matka/ojcem. Absurd. Mozna miec talent do gotowania -
              i
              > nie lubic tego.

              Jednak to cosik co innego. Nie mozna wychowywać dzieci dobrz, nie lubiąc
              przynajmniej tego dziecka, które się wychowuje. Przeznam, ze też mnie zmroziął
              deklaracja triss, że nie znosi dzieci, i jest w ciąży, a czytałam to w jakimś
              starym wątku, na innym forum, i było powiedziane naprawdę niesympatycznie.
              Dodawała jeszcze, że się nie zamierza dzieckiem za dużo zajmować, że w ogóle
              nie zamierza zmieniać trybu życia, bo dziecko to nie powód.

              Mam nadzieję, że swoje dziecko triss polubi.
    • wuzetka1 Re: >> Triss 29.05.04, 19:00
      czytalam tamten watek i niezle sie usmialam, czytajac denne wpisy merigolda i
      powtarzanie po kilkanascie razy, ze cudze dziecko jej nie obchodzi i cudza
      rodzina tez
      wszyscy mogli to zauwazyc po przeczytaniu inicjujacego temat watku zatem bylo
      to kompletnie niepotrzebne
      co do calej sprawy to ja na miejscu tej zolzy bratowej nie ciagnelabym
      dzieciaka do restauracji, ale uwazam ze decyzja powinna nalezec do rodzicow
      dziecka (chyba twoj przyszly nie wywodzi sie z az tak prostackiej rodziny, zeby
      sami nie wyczuli co bedzie na miejscu a co nie???)

      biedna merigolda - tyle stresow przez ten slub

      P.S. przyjmuje zaklady , czy narzeczony pantoflarz rozmysli sie przed slubem,
      ucieknie z USC czy podpisze cyrograf: wuzetka1@gazeta.pl
      • wsciekly_piesek Re: >> Triss czy istnieje jescze mezalians? 30.05.04, 17:15
        wuzetka1 napisała:

        > co do calej sprawy to ja na miejscu tej zolzy bratowej nie ciagnelabym
        > dzieciaka do restauracji, ale uwazam ze decyzja powinna nalezec do rodzicow
        > dziecka (chyba twoj przyszly nie wywodzi sie z az tak prostackiej rodziny,
        zeby
        >
        > sami nie wyczuli co bedzie na miejscu a co nie???)

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=9401379&a=9401577
        no wlasnie... skoligacenie z tak prostacka rodzina to w tym przypadku
        mezalians ;-P
    • Gość: honeytea Re: >> Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 00:56
      Byloby mi przykro na miejscu tej bratowej Triss, nie ze wzgledu na prosbe o
      zostawienie dziecka (to juz swoja droga, dla mnie to normalne ze kiedy nikt
      inny nie bierze dzieci to ja tez nie), ale na stosunek, jaki do niej i do calej
      rodziny meza ma Triss.

      Triss, kiedys mozesz sie przejechac na swojej bezkompromisowosci, nie ogladaniu
      sie na innych i patrzeniu tylko na wlasne potrzeby.
      • moniorek1 Re: >> Triss 30.05.04, 07:48
        Bylam ostatnio na malej imprezce i przyszlam z niej zmeczona,bo zamiast dobrze
        sie bawic i w spokoju zjesc musialam wysluchiwac wrzaskow jednego bachora.
        Dziecie nie pozwalalo na normalna rozmowe ,rozrzucalo jedzenie i ogolnie bylo
        wkurwiajace. Ostatnio znowu byla impreza z tym dzieciatkiem oczywiscie,wiec
        jedyne co moglam zrobic to na nia nie isc,bo i tak bym sie dobrze nie bawila.
        NIe dziwie sie tris,ze chce wlasnie tego uniknac. W tamtych watkach
        rozsmieszylo mnie natomiast zarzucanie jakiejs agresji. To ,ze ktos ma inne
        poglady niz zdecydowana wiekszosc , nie boi sie ich przedstawiac, lub tez nie
        ma ochoty wszystkiego ubierac w lane slowka zeby co wrazliwsi nie poczuli sie
        dotknieci nie swiadczy zaraz o jakiejs agresji.To tylko tak na marginesie :)
        • wuzetka1 Re: >> Triss 30.05.04, 08:34
          > Bylam ostatnio na malej imprezce i przyszlam z niej zmeczona,bo zamiast
          dobrze
          > sie bawic i w spokoju zjesc musialam wysluchiwac wrzaskow jednego bachora.
          > Dziecie nie pozwalalo na normalna rozmowe ,rozrzucalo jedzenie i ogolnie bylo
          > wkurwiajace. Ostatnio znowu byla impreza z tym dzieciatkiem oczywiscie,wiec
          > jedyne co moglam zrobic to na nia nie isc,bo i tak bym sie dobrze nie bawila.
          > NIe dziwie sie tris,ze chce wlasnie tego uniknac. W tamtych watkach
          > rozsmieszylo mnie natomiast zarzucanie jakiejs agresji. To ,ze ktos ma inne
          > poglady niz zdecydowana wiekszosc , nie boi sie ich przedstawiac, lub tez nie
          > ma ochoty wszystkiego ubierac w lane slowka zeby co wrazliwsi nie poczuli sie
          > dotknieci nie swiadczy zaraz o jakiejs agresji.To tylko tak na marginesie :)



          Ty wypowiadasz sie w rownie chamski i prostacki sposob co merigold, zatem twoja
          akceptacja i obrona tego typu zachowan zupelnie mnie nie dziwi
          • moniorek1 Re: >> Triss 30.05.04, 17:34
            wuzetka1 napisała:

            > Ty wypowiadasz sie w rownie chamski i prostacki sposob co merigold, zatem
            twoja
            >
            > akceptacja i obrona tego typu zachowan zupelnie mnie nie dziwi

            Buhahahaha przygadal kociol garnkowi.
        • diab.lica Re: >> Triss 30.05.04, 12:23
          mam tylko nadzieje, ze rozmawiajac z bratowa triss uzyje innych slow niz "nie
          zycze sobie twojego bachora"
          ktos lasnie tam posumowal cala sprawe:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=12777031&a=12936970
          • owca Re: >> Triss 30.05.04, 12:46

            a w którym poście Triss mówi o córce brata 'bachor'?
            bo mam wrażenie, że to inni wlożyli jej to określenie w usta

            pozdrawiam
            owca

            _,,,٢ة إ ة٦,,,_
            • wuzetka1 Re: >> Triss 30.05.04, 21:00
              okreslenia bachor uzywa wystepujac pod nickiem klasa_polityczna
              • reniatoja Re: >> Triss 30.05.04, 22:01
                A skad wiadomo, ze Klasa polityczna to Triss?
              • owca Re: >> Triss 30.05.04, 22:36

                wybacz Wuzetko, ale to tylko Twoje domysły
                równie dobrze klasą_polityczną mogę być ja

                wydaje mi się, że Triss jest na tyle niezależna i nonkonformistyczna, że nie
                wstydziłaby się używać dosadnych słów wystukując czarne literki pod swoim
                własnym nickiem

                pozdrawiam
                owca

                _,,,٢ة إ ة٦,,,_
        • glonik Re: >> Triss 30.05.04, 15:13
          Mam dysonas poznawczy. Nie wiem, czy Tobie czy Wuzetce odpowiedzieć...
          Tobie jednak. Dzieci SĄ wkurwiające. Triss wykazała imponującą cierpliwość,
          spokojnie odpowiadając na bzdury (owszem, czytało się tamten wątek), Ty
          napisałaś bez ogródek, co o tym wszystkim sądzisz - Twoje zdanie podzielam.
          I nie uważam żebyś agresywna w Swoim pisaniu była, a wiem że potrafisz ;-).
        • Gość: honeytea Re: >> Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 19:41
          moniorek1 napisała:

          > To ,ze ktos ma inne
          > poglady niz zdecydowana wiekszosc , nie boi sie ich przedstawiac, lub tez nie
          > ma ochoty wszystkiego ubierac w lane slowka zeby co wrazliwsi nie poczuli sie
          > dotknieci nie swiadczy zaraz o jakiejs agresji.

          To swiadczy o KULTURZE. To, ze mi sie duzo rzeczy nie podoba, zostawiam dla
          siebie, jesli ma to kogos urazic.
          • j_u Re: >> Triss 31.05.04, 15:42
            Zalezy od okolicznosci, na ogol jednak nie o kulturze, tylko o tchorzostwie,
            wygodnictwie i konformizmie. Ewentualnie o niedoborach w tozsamosci i gonieniu
            za tlumem.
      • wuzetka1 Re: >> Triss 30.05.04, 08:35
        mam podobne zdanie na ten temat
        • Gość: hagi Re: >> Triss IP: *.net 30.05.04, 09:53
          Ja tam bym nawet tej szwagierki nie zapraszała,przecież to nie rodzina i
          problem sam sie rozwiąże.Triss powinna zjeść uroczysty obiad tylko z mężem,to
          ich święto.
    • tralalumpek Re: >> Triss 30.05.04, 09:57
      Dla mnie jest oczywistym, że dzieci na takich "imprezach" nie mają nic do
      szukania. Nie o tym chcę jednak dyskutować.
      Zastanawia mnie coś innego. Kiedyś, czytając wpisy triss, odbierałam ją jako w
      zasadzie rozsądną osobę. Historia z soczewicą spowodowała, że straciłam do niej
      szacunek. Po przeczytaniu wpisu o siostrze brata, twierdzę, że brakuje
      dziewczynie czegoś co nazywa się inteligencją wrodzoną.
      • tralalumpek Re: >> Triss 30.05.04, 09:59
        miało być "siostrze męża" a nie siostrze brata, sorry
        • reniatoja Re: >> Triss 30.05.04, 12:27
          Lumpku, jak Twoim zdaniem zachowywalaby sie osoba z inteligencja wrodzona w
          tej sytuacji? (chodzi mi o te sytuacje z siastra meza) i jak to mozliwe, ze
          przez tak dlugi czas nie zauwazylas tego braku wrodzonej inteligencji u Triss,
          tylko dopiero po tym wpisie?
          • wuzetka1 Re: >> Triss 30.05.04, 12:34
            osoba inteligentna emocjonalnie nie ekscytowalaby sie tak cudzym bachorem i nie
            pisala 20x ze nie zyczy sobie jego obecnosci na weselnym obiedzie

            osoba inteligentna emocjonalnie nie pisalaby na forum jak dalece jej zwisa
            cudza rodzina

            wreszcie taka osoba zapytalaby bratowa przyjaznym tonem, czy planuje zabrac
            mala i czy nie lepiej moze wynajac dla malej opiekunke, bo tylko sie wynudzi
            • tralalumpek Re: >> Triss 30.05.04, 12:37
              wuzetka1 napisała:

              > osoba inteligentna emocjonalnie nie ekscytowalaby sie tak cudzym bachorem i
              nie
              >
              > pisala 20x ze nie zyczy sobie jego obecnosci na weselnym obiedzie
              >
              > osoba inteligentna emocjonalnie nie pisalaby na forum jak dalece jej zwisa
              > cudza rodzina
              >
              > wreszcie taka osoba zapytalaby bratowa przyjaznym tonem, czy planuje zabrac
              > mala i czy nie lepiej moze wynajac dla malej opiekunke, bo tylko sie wynudzi
              >


              nie staraj sie tlumaczyc, niektorzy nie rozumieja , inni nie che zrozumiec,
              renia niestety nie potrafi zrozumiec tak prostych rzeczy
              • wuzetka1 Re: >> Triss 30.05.04, 12:45
                nie tylko renia
                masa osob tutaj pisze ze to jej slub i ma prawo zeby bylo tak jak chce
                ja absolutnie tego prawa nie neguje, tylko mysle ze takie sprawy mozna zalatwic
                spokojnie, kulturalnie i bez tylu negatywnych emocji
                pozdrawiam
                • reniatoja Re: >> Triss 30.05.04, 12:47
                  Wuzetko, czy nie zauwalylas przypadkiem, ze negatywne emocje rozbudzaja w sobie
                  osoby, ktore w ogole nie pojda na slub Triss? Ona spokojnie sobie dywaguje jak
                  tu zorganizowac impreze bez udzialu dziecka. I to wlasnie w innych
                  forumowiczach budzi niewiarygodnie duzo negatywnych emocji. Coz wiec masz do
                  zarzucenia triss? A jesli sie nie zgadzasz, to prosze zechciej mi wskazac
                  wypowiedzi Triss nacechowane negatywnymi emocjami. Z gory dziekuje.
                  • wuzetka1 Re: >> Triss 30.05.04, 12:54
                    Reniu nie chce mi sie szukac dla ciebie tych wypowiedzi, ale jesli sie mocno
                    wysilisz to na pewno uda ci sie je znalezc i wylapac te negatywne emocje -
                    tylko musisz sie naprawde MOCNO postarac
                    A co do negatywnych emocji to niestety pudlo, aktualny problem merigolda raczej
                    mnie smieszy, jej spokojne dywagacje co by tu zrobic zeby bachor nie odwracal
                    uwagi od niej rowniez
                    trzymaj sie cieplutko i zajrzyj na fof do watku w ktorym sie ostatnio
                    wypowiadalas
                    papatki




                    "nie
                    ale sugerowałaś, że mogę być pedofilem
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=654&w=12321598&a=12321598 "

                    (C) admin_kobieta
                    • j_u Re: >> Triss 31.05.04, 15:44
                      Wszystko mozna zrobic, jak sie odpowiednio MOCNO postarac. Nawet udowodnic
                      kwadrature kola. Co ty, wuzetko, dosc czesto probujesz czynic na tym forum.
                      • diab.lica Re: >> Triss 31.05.04, 16:00
                        j_u napisała:

                        > Wszystko mozna zrobic, jak sie odpowiednio MOCNO postarac. Nawet udowodnic
                        > kwadrature kola.

                        naprawde tak myslisz?
                        to z taka wiedza mozna teraz liceum skonczyc?
                        no comments
                        • j_u Re: >> Triss 31.05.04, 23:36
                          Przeprowadzanie takich dowodow nie jest zalezne od wiedzy, ale od checi, jak
                          podkreslilam za wuzetka.
            • Gość: Dagny Re: >> Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 12:39
              Osoba inteligentna nie piosałaby żałosnych podpuch podszywając się pod kogoś
              kim nie jest. Osoba inteligentna nie jarałaby się tak tym co piszą ci, na
              punkcie inteligencji których ma kompleksy.
          • tralalumpek Re: >> Triss 30.05.04, 12:35
            reniatoja napisała:

            > Lumpku, jak Twoim zdaniem zachowywalaby sie osoba z inteligencja wrodzona w
            > tej sytuacji? (chodzi mi o te sytuacje z siastra meza) i jak to mozliwe, ze
            > przez tak dlugi czas nie zauwazylas tego braku wrodzonej inteligencji u
            Triss,
            > tylko dopiero po tym wpisie?



            renia, naucz sie dzidziu zwracac do ludzi tak jak sie nazywaja bo jeszcze sobie
            pomysle ze jestes niewychowana
            • klasa_polityczna Re: >> Triss 30.05.04, 12:41
              Ooo, tralalumpek- mistrzem savoir vivre'u... Hehhehehe
              • tralalumpek Re: >> Triss 30.05.04, 15:41
                klasa_polityczna napisała:

                > Ooo, tralalumpek- mistrzem savoir vivre'u... Hehhehehe


                jak nie załapiesz to poproś kogoś żeby ci przełożył ale twój wpis do moich ma
                się tak jak w tym tekście:

                - wiesz co, po wysłuchaniu twojej argumentacji
                dochodzę do wniosku, że ty jednak udajesz.
                - taa, niby kogo!?
                - homo sapiens.
                - sam jesteś pedał!




                (sorry bliński, że wykorzystałam twoją syganturkę)
                • Gość: Kiki Re: >> Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 15:46
                  Popatrz, a ja zrozumiałam o co chodzi. Wytłumaczę ci więc. Osoba, której
                  wypowiedzi wskazują na tak niską kulturę osobistą, brzmi śmiesznie, kiedy
                  zarzuca innym brak manier.
                  • tralalumpek kiki 30.05.04, 16:00
                    Gość portalu: Kiki napisał(a):

                    > Popatrz, a ja zrozumiałam o co chodzi.


                    >>>>>>>Nie wątpię w twoja błyskotliwość. Czasami tylko ta błyskotliwość troche
                    sie gdzieś zapodziej ale ....
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=140&w=12127880&a=12127880



                    Wytłumaczę ci więc. Osoba, której
                    > wypowiedzi wskazują na tak niską kulturę osobistą, brzmi śmiesznie, kiedy
                    > zarzuca innym brak manier.


                    ++++++++++ cieszę się, że ubawiłaś się moimi wpisami. Ja też miałam dobrą
                    zabawę!
            • reniatoja Re: >> Triss 30.05.04, 12:45
              dzidziu? CZy ja sie nazywam dzidziu?

              :))

              Tralalumpku (dlugi nick, stad powaolilam sobie skrocic, ale skoro ci to
              przeszkadza to oczywiscie bede pisac w calosci), skoro Wuzetka odpowiedziala mi
              juz na pytanie, ktore skierowalam do Ciebie (wyobrazasz sobie, ze nie mialam
              wiekszych problemow ze zrozumieniem przekazu? Szok, prawda?), to moze jeszcze
              Ty zechcesz odpowiedziec mi na drugie pytanie - jak to sie stalo, ze dopiero
              teraz sie zorientowalas? Dzidziu.
    • Gość: Przyszla_PM Przyjęcie bez dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 19:58
      A mnie sie wydaje, ze ona rodziny przyszlego meza nie lubi i nie uwaza, skoro
      tak podkresla, ze to "JEGO" rodzina. Jesli jej przyszly maz o tym nie wie, to
      mu wspolczuje, ale sadze, ze nasza bohaterka jest osoba szczera i od razu
      wyznala jakie uczucia zywi do jego rodziny.

      Na marginesie, wspolczuje tej siostrze. Gdyby moj brat mial taka zone, to
      byloby mi bardzo, bardzo przykro.
      Brat mojej mamy, mial wlasnie taka zone, ktora tez sobie nie zyczyla dzieci,
      nie ukrywala jaki stosunek zywi do rodziny meza itp itd. Okropna baba, ktora po
      tym wszystkim dziwila sie, ze jej nie odwiedzamy...

      A co do dziecka. To normalne, ze jedno dziecko w restuaracji moze odwracac
      uwage od nadobnej Panny Młodej, ale czy az tak?! Bez przesady...
      Gdyby mi ktos zabronil wziasc dziecko na przyjecie nie obrazilabym sie, tylko
      troche zdzwilia... Moze dlatego, ze rodzice ciagali nas wszedzie od malego i
      jak sobie dobrze przypominam, to tylko tej ciotce zawadzalismy, mimo iz bardzo
      rzadko u nich bywalismy. Po prostu ten typ tak ma...

      • Gość: jagienka Re: Przyjęcie bez dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 22:05
        Gość portalu: Przyszla_PM napisał(a):

        > A mnie sie wydaje, ze ona rodziny przyszlego meza nie lubi i nie uwaza, skoro
        > tak podkresla, ze to "JEGO" rodzina. Jesli jej przyszly maz o tym nie wie, to
        > mu wspolczuje, ale sadze, ze nasza bohaterka jest osoba szczera i od razu
        > wyznala jakie uczucia zywi do jego rodzin

        Kobieto zmiłuj się, co Ty wypisujesz?! No i co z tego, że nie lubi rodziny
        przyszłego męża? Nie wiedziałam, że wychodząc za mąż trzeba uwielbiać rodzinę
        przyszłego ślubnego. A jeśli nie to co? Nie można brać ślubu? Większa szansa na
        rozwód? Ja na przykład nie lubię mojej teściowej. Ba co ja mówię, nie znoszę
        jej. I co według Ciebie nie powinnam wychodzić za mąż? Może też nie powinnam
        mieć dzieci? Przecież biorę ślub z facetem, którego wybrałam, z nie z jego
        rodziną... Mam jednak wystarczająco dużo taktu i samozaparcia, żeby nie okazywać
        matce mojego męża tego, co czuję.
        • triss_merigold6 Re: Przyjęcie bez dzieci 30.05.04, 22:25
          W sumie to trudno lubić bądź nie ludzi których się praktycznie nie zna...
          Rodzinę przyszłego męża widziałam kilka razy w życiu na spotkaniach typu
          imieniny i w zasadzie nie żywię do niej żadnych uczuć. Porozmawiam, uśmiechnę
          się, zjem co podadzą i na tyle byłoby kontaktów. Przyjaźnić się nie musimy,
          interesować sobą specjalnie również nie.
          Co do dziecka - nie jestem zazdrosna o obecność przedszkolaka, chodzi mi tylko
          o to żeby te parę dorosłych osób na obiedzie rozmawiało ze sobą a nie skupiało
          uwagę na pilnowaniu małej. To nie kinderbal ani duże wesele na którym
          znalazłoby się pewnie jeszcze kilkoro dzieci do towarzystwa.
        • Gość: Przyszła_PM Re: Przyjęcie bez dzieci IP: *.energis.pl 31.05.04, 10:00
          > Kobieto zmiłuj się, co Ty wypisujesz?! No i co z tego, że nie lubi rodziny
          > przyszłego męża? Nie wiedziałam, że wychodząc za mąż trzeba uwielbiać rodzinę
          > przyszłego ślubnego. A jeśli nie to co? Nie można brać ślubu? Większa szansa
          na
          > rozwód?

          Wiesz, sama masz problemy skoro tak odebralas moj post. Jesli nie lubisz
          rodziny meza, to powiedz mu o tym otwarcie. Jesli ukrywasz przed nim prawde to
          jest nie fer. I tylko oto mi chodzilo.


          Ja na przykład nie lubię mojej teściowej. Ba co ja mówię, nie znoszę
          > jej. I co według Ciebie nie powinnam wychodzić za mąż? Może też nie powinnam
          > mieć dzieci?

          Naprawde masz duzo problemow ze soba, skoro az tak przejal Cie moj post.

          Przecież biorę ślub z facetem, którego wybrałam, z nie z jego
          > rodziną... Mam jednak wystarczająco dużo taktu i samozaparcia, żeby nie
          okazywa
          > ć
          > matce mojego męża tego, co czuję.

          Jednak jestes czescia jego rodziny i powinnas to uszanowac. Ta znienawidzona
          tesciowa urodzila i wychowala faceta, ktorego kochasz. Docen to, mogla go
          wychowac inaczej i moze bys go nie pokochala?!

          Ach te synowe...
      • oralhella Re: Przyjęcie bez dzieci 31.05.04, 01:31
        Gość portalu: Przyszla_PM napisał(a):

        > A mnie sie wydaje, ze ona rodziny przyszlego meza nie lubi i nie uwaza, skoro
        > tak podkresla, ze to "JEGO" rodzina. Jesli jej przyszly maz o tym nie wie, to
        > mu wspolczuje, ale sadze, ze nasza bohaterka jest osoba szczera i od razu
        > wyznala jakie uczucia zywi do jego rodziny.
        >
        > Na marginesie, wspolczuje tej siostrze. Gdyby moj brat mial taka zone, to
        > byloby mi bardzo, bardzo przykro.
        > Brat mojej mamy, mial wlasnie taka zone, ktora tez sobie nie zyczyla dzieci,
        > nie ukrywala jaki stosunek zywi do rodziny meza itp itd. Okropna baba, ktora
        po
        >
        > tym wszystkim dziwila sie, ze jej nie odwiedzamy...
        >
        > A co do dziecka. To normalne, ze jedno dziecko w restuaracji moze odwracac
        > uwage od nadobnej Panny Młodej, ale czy az tak?! Bez przesady...
        > Gdyby mi ktos zabronil wziasc dziecko na przyjecie nie obrazilabym sie, tylko
        > troche zdzwilia... Moze dlatego, ze rodzice ciagali nas wszedzie od malego i
        > jak sobie dobrze przypominam, to tylko tej ciotce zawadzalismy, mimo iz
        bardzo
        > rzadko u nich bywalismy. Po prostu ten typ tak ma...
        >


        AMEN!!!!!
    • pieskuba Re: >> Triss 30.05.04, 20:58
      A mnie po takiej propozycji zrobiłoby się bardzo przykro, i to z dwu powodów:
      - po pierwsze, że ktoś do tego stopnie nie lubi mojego dziecka, że musi
      specjalnie zaznaczać, że jego obecność na rodzinnym przyjęciu jest nie do
      przyjęcia :o)
      - po drugie dlatego, że posądziłby mnie tym samym o to, że chcę zepsuć mu
      przyjęcie i sprawiać kłopot. Bo przecież sama wiem, że elegancka restauracja to
      nie miejsce dla trzylatki i oczywiście przede wszystkim postarałabym się o
      opiekę dla dziecka w domu. Dlatego uważam takie postawienie sprawy (czyli: nie
      chcę tu malutkiej dziewczynki bo chcę być gwiazdą wieczoru i chcę porozmawiać z
      jej rodzicami o pożądanej przeze mnie jej nieobecności) za nietakt.

      pieskuba
    • Gość: montegrappa ja mialam podobnie w sumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 00:37
      My tez mielismy tylko obiad. Moj bratanek mial wtedy 4 latka z hakiem, ale to
      moj brat wpadl sam na to, zeby Piotrus pobyl z nami tylko troche, bo potem
      bedzie meka dla wszystkich z powodu Piotrka duzej zywotnosci. Szybko
      przyjechala po niego siostra mojej bratowej i zabrala ze swoimi dziecmi na
      reszte dnia. W ten sposob wszyscy byli zadowoleni, a maly zwlaszcza, bo kuzyni
      to wieksza atrakcja przeciez :-)

      Ale jednak nie wyobrazam sobie, zeby moj maz zazadal ode mnie nieobecnosci
      Piotrka. Maly to moja najblizsza rodzina, kocham go bardzo i uwazalabym, ze to
      szczyt egoizmu czegos takiego zadac. Na szczescie oboje uwazalismy to spotkanie
      za wyraz wiezi z ludzmi, ktorych zaprosilismy, a nie jakas formalnosc czy
      rytualna celebracje. Dlatego nie zgodzilabym sie, zeby ten czlowiek, chociaz
      maly i nienadajacy sie na taka elegancka okazje ze tak powiem, w ogole zostal
      pominiety. Zeby rodzina mojego meza go nie poznala na przyklad, jak kogos
      drugiej kategorii.

      Ale kazdy sam decyduje, jakie chce miec relacje z rodzina. Jestem przeciwko
      zmuszaniu sie do czegos "bo to rodzina". Choc tez nie wyobrazam sobie sytuacji,
      zeby miec chlodny stosunek do ludzi, ktorych moj maz kocha.
      • wuzetka1 Re: ja mialam podobnie w sumie 31.05.04, 00:43
        a gdzie jest powiedziane ze maz merigolda tych ludzi kocha
        fakt ze sa jego rodzina nie oznacza automatycznie milosci
        moze tez sa mu w sumie obojetni
        swoj do swego ciagnie - jakos sie z merigoldem musieli dobrac
        • Gość: montegrappa Re: ja mialam podobnie w sumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 01:14
          W takim razie, to musi byc duze poswiecenie obcych zapraszac do restauracji.
          Tyle czasu i pieniedzy w błoto :-)

          A tak mowiac serio, uwazam, ze autorka tamtego kontrowersyjnego posta nie ma
          szans na bezkonfliktowe zalatwienie sprawy, wiec pytanie "jak?" jest bez sensu.
          Bratowa raczej poczuje sie upokorzona samym faktem, pomimo ze - jak to tam
          gdzies napisano - organizator imprezy ma prawo okreslac warunki. A skoro
          rodzina narzeka na brak wesela, co sie dzis czesto zdarza, to co dopiero na
          zamkniecie drzwi przed dzieciakiem, ktore jest o wiele bardziej kontrowersyjne.
          Trudno - cos za cos.

          Tak sobie tylko dumam, ze to, co autorka zyskuje (nieobecnosc dziewczynki,
          ktora byc moze odciagalaby uwage doroslych od innych doroslych) jest mniej
          wartosciowe od tego co jest do stracenia. Ale kazdy zyje za siebie.

          Cos jeszcze na koniec dodam. Naszego Piotrka rozsadza energia od zawsze i jest
          bardzo smialym dzieckiem. Podczas tamtego obiadu zaczepial rodzine meza i
          faktycznie koncentrowal na sobie uwage poki nie zniknal, ale tez bardzo dobrze
          wplynal na atmosfere. Bo wiekszosc osob widziala sie po raz pierwszy, a takie
          przedszkolne dziecko bywa zabawne. Naprawde oniemialam, jak zobaczylam tescia,
          ktory jest czlowiekiem starszym, bardzo powaznym i zamknietym w sobie, jak z
          Piotrusiem sie smieja i robia miny :-)
          • wuzetka1 Re: ja mialam podobnie w sumie 31.05.04, 01:46
            > A tak mowiac serio, uwazam, ze autorka tamtego kontrowersyjnego posta nie ma
            > szans na bezkonfliktowe zalatwienie sprawy, wiec pytanie "jak?" jest bez
            sensu.
            >

            bingo
        • Gość: Przyszła_PM Re: ja mialam podobnie w sumie IP: *.energis.pl 31.05.04, 10:08
          wuzetka1 napisała:

          > a gdzie jest powiedziane ze maz merigolda tych ludzi kocha
          > fakt ze sa jego rodzina nie oznacza automatycznie milosci
          > moze tez sa mu w sumie obojetni

          To po co ich w ogole zapraszac?!
          Nie mowcie tylko, ze licza sie pozory, nie uwierze...
          :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka