banksia
09.11.11, 13:03
czytam tu watek o "ksiezniczce" 34letniej ktora ma problem ze znalezieniem faceta, zwiazku itd... nie o niej tu bedzie - a o kometarzach typu "jestes za stara", "rowiesnicy maja inny target", ze mloda to by "zdrowe dzieci MU rodzila" i teraz to juz tylko odpady atomowe zostaly do wziecia jesli w ogole juz.
i pytam sie panow, tych wszystkich 30, 40+ zadbanych i z "wzieciem" co leca na 20-25latki zeby lepszy rozplod byl:
1. niby dlaczego taka mloda laska (zwlaszcza jesli jeste atrackyjna, ma poukladane w glowie, jakies zainteresowania, ambicje itd - bo tak romumiem "material ne zone") mialaby chciec miec to "zdrowe potomstwo" z wami rach ciach i juz a nie zaczekac z tym uwaga uwaga - do 30-35? i uzyc sobie wolnego zycia dokladnie jak i wy?
2. a niby kiedy drodzy panowie WY bedziecie gotowi do zalozenia rodziny? "bo babie zegar tyka a chlop zawsze moze" - siur, ale na serio checie sie tatusiami stac jak wam stuknie, powiedzmy, 45?
przeciez to porazka - wyobrazcie sobie tego "mlodego tate" 10 lat pozniej...
poza tym czytalam w jakims calkiem sensownym opracowaniu ze wraz w wiekiem ojca (40+) rosnie spore ryzyko roznych wad wrodzonych u dziecka i to niezaleznie od wieku matki.
(nikt mi wiadomo nie uwierzy na slowo wiec wkleje linka jak znajde)
podsumowujac, mam wrazenie ze sporo osobnikow meskich zyje w przekonaniu ze starzeja sie wylacznie kobiety (a po 30 to juz z gorki) - natomiast oni sami pozostaja forever young.
zgodzicie sie? i skad sie to bierze? (tylko prosze zamin zaczniecie z "bo facet zawsze moze" przeczytajcie ponownie pytanie 2).
na koniec osobista uwaga - gdzies byl post o lasce 25 z 51 letnim panem - i dla mniej jest to oblecha na max. mam powyzej 30 ale pana w tym wieku nie wyobrazam sobie - wg mnie to jak bzykac sie z tatusiem (kolezanki, powiedzmy, nie wlasnym;). najstarszy facet z ktorym bylam mial wtedy 38 lat.