Dodaj do ulubionych

z obcokrajowcem

IP: *.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 21:46
Co sądzicie o małżeństwie z obcokrajowcem? Np z Włochem, SZwedem czy
Hiszpanem? A jeśli żadne z Was nie zna języka ojczystego partnera? Można
próbować rozmawiać po angielsku, czy też niemiecku... ale podobno rozmowa to
podstawa związku, więc jak być z kimś, kto mówi innym językiem?
Obserwuj wątek
    • tralalumpek Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 21:48
      wtedy BYC! a nie rozmawiac!
      • Gość: nebbia Re: z obcokrajowcem IP: *.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 21:51
        no jak być i nie rozmawiać... z Włochem to niemożliwe, oni kochają mówić... ;)
        • aankaa Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 21:52
          na migi
        • tralalumpek Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 21:54
          zanam takie malzenstwa i przyznam wspolczuje serdecznie
          mam przyjaciolke , dla obu j. niemiecki jest nabytym, kiedy dzieci sie
          pochorowaly nie moglam sobie wyobrazic jak oni o szczegolach rozmawiaja,
          tragedia....
          jest tyle polslowek , nowopolskich slowek, gierek slownych, ktore tylko w j
          ojczystym mozna dobrze przekazac
          • Gość: nebbia Re: z obcokrajowcem IP: *.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 21:56
            no właśnie nad tym się zastanawiałam, jak jest w sytuacjach kryzysowch. A
            przecież mimo wszystko istnieje wiele takich udanych małzeństw.
            • tralalumpek Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 21:58
              czesto te malzenstwa zyja przekladnie obok siebie, dwoje ludzi poprawnie sie
              zachowujacych, plodzacych dzieci (bo to robi sie najczesciej bez slow), kazdy w
              swoim swiecie .....
              • Gość: nebbia Re: z obcokrajowcem IP: *.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 22:04
                a jeśli jedna z osób jest zafascynowana kulturą drugiego kraju, językiem,
                kuchnią, dosłownie wszystkim? Będą kiedyś w stanie naprawdę się zrozumieć?
                • tralalumpek Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 22:05
                  Gość portalu: nebbia napisał(a):

                  > a jeśli jedna z osób jest zafascynowana kulturą drugiego kraju, językiem,
                  > kuchnią, dosłownie wszystkim? Będą kiedyś w stanie naprawdę się zrozumieć?



                  nie wiem, nie jestem jasnowidzem (mimo ze czasem cos udaje mie sie
                  przewidzeic ;) )
              • kicia_simba Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 22:25
                tralalumpek napisała:

                > czesto te malzenstwa zyja przekladnie obok siebie, dwoje ludzi poprawnie sie
                > zachowujacych, plodzacych dzieci (bo to robi sie najczesciej bez slow), kazdy
                w
                >
                > swoim swiecie .....

                A 'czysto polskich' małżeństw tego typu to oczywiście nie ma? Ludzie niby
                mówiących tym samym językiem, ale nigdy tak naprawdę ze sobą nie
                rozmawiających?
                Ja jestem w szczęśliwym związku z obcokrajowcem od ponad 2 lat i powiem tyle:
                bardzo dobra znajomość języka jest oczywiście podstawą, bo nie wyobrażam sobie
                życia bez tego, zwłaszcza w tych wspomnianych szczegółach, sytuacjach
                kryzysowych, itp. Dla nas obojga angielski nie jest językiem ojczystym, chociaż
                z różnych powodów posługujemy się nim biegle. Dlatego każde z nas uczy się tez
                języka tego drugiego. Myślę, że to jest bardzo ważne – nie wyobrażam sobie,
                żeby on mówił kiedyś do naszych dzieci po duńsku, a ja nic bym z tego nie
                rozumiała;)

                Ale takie związki/małżeństwa są możliwe, tylko może wymagają czasami nieco
                więcej wysiłku (np. nauka języka) i pójścia na różne kompromisy (np. kwestia w
                którym kraju zamieszkać).
                Pozdrawiam


                >
                >
                >
                >
                >
                • tralalumpek gratuluje udanego malzenstwa... 01.06.04, 22:28
                  ... i zycze powodzenia na dalsze lata
                  • kicia_simba Re: gratuluje udanego malzenstwa... 01.06.04, 22:39
                    Nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, ale i tak dzięki;)
        • j_u Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 21:58
          Gość portalu: nebbia napisał(a):

          > no jak być i nie rozmawiać... z Włochem to niemożliwe, oni kochają mówić... ;)


          Ale chyba niekoniecznie potrzebuja byc uwaznie sluchani ;)
          • naux Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 22:04
            To zależy jak dobrze znasz nabyty. Ja znam drugi język (nabywany w późnych
            latach bo od mniej więcej 14 roku życia) i mimo to nie ma dla mnie różnicy w
            którym mówię / myślę / czuję. Wtedy wyobrażam sobie ten język może być
            komunikatorem dla osób, które (obydwie) ten język nabyły.
    • asica74 Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 22:39
      z moim mozeprzyszlym mezem rozmawiam po angielsku. Nie moge powiedziec, iz jest
      to uklad najdoskonalszy, ale tez nienajgorszy. Jest jakas sfera zycia, ktora
      jest dla nas zamknieta, ale z drugiej strony otwiera sie duzo mozliwosci.
      Ja nauczylam sie bardziej sluchac, nauczylam sie byc cierpliwa oraz mowic o
      wszytskim prosto z mostu. wiece, czasami w milosci same slowa nei wystarcza...
      • naux Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 22:46
        Hm. Kiedy ludzie się kochają to tworzą swój niepowtarzalny, intymny język,
        zrozumiały tylko dla nich samych.
        Czego Wszystkim życzę.
        • tralalumpek Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 22:48
          naux napisała:

          > Hm. Kiedy ludzie się kochają to tworzą swój niepowtarzalny, intymny język,
          > zrozumiały tylko dla nich samych.
          > Czego Wszystkim życzę.


          masz racje
          dlatego mowimy sobie : buziaczku moj ....czego za cholere nie idzie na
          niemiecki przetlumaczyc
          • tralalumpek Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 22:58
            ...i jeszcze mi sie przypomniale ze mozemy tak sobie rzucac tekstami
            Kaczmarskiego, z "Misia" .... i wszyscy wiedza o co chodzi
          • naux Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 22:59
            W sumie myślę, że... "buziaczku mój"... jest już po niemiecku... :))))
          • jazz_b Re: z obcokrajowcem 01.06.04, 22:59
            Chetnie bym z wami pogadala na ten temat,bo niejako mnie dotyczy,ale cholera
            jasna,na jutro musze oddac prace,nad ktora slecze non stop od dobrych kilku dni
            a jak mi sie glowa kiwa ze zmeczenia to sobie klikam na forum by sie obudzic i
            cos ciekawego poczytac!
            Ale jutro sobie odbije.
            Pozdrawiam cieplutko!
            • mijaczek Re: z obcokrajowcem 02.06.04, 00:04
              Fszystko się da! U mnie co prawda sprawa trochę inaczej, bo rozmawiamy w języku
              mojego narzeczonego, ale znam kilka par, dla których np. angielski jest nabyty
              w obu przypadkach. Wierz mi, że ludzie śmigają ze słownikami, szukają i uczą
              się słówek jak mogą a jak nie mogą to na migi, kalambury, scenki rodzajowe,
              słowem - wszystko. warsztaty artystyczne za darmo :o)
              Pozdrafiam,
              Mia
              • Gość: nebbia Re: z obcokrajowcem IP: *.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 08:53
                a nie usłyszałyście (to pytanie do tych, które w takim związku żyją) "Chciałbym
                CI tyle powiedzieć, ale nie wiem jak"?
                A jeśli np rozmawiacie po angielsku, choć jest to dla Was obojga język nabyty,
                a Wasze rodziny nie mówią po angielsku, jak zapatrują się na taki związek?
                W ogóle to cały problem mnie nie dotyczy, ale moja przyjaciółka zakochała się
                po uszy w fantastycznym Włochu i to włąsnie skłoniło mnie do założenia tego
                wątku...
                • kicia_simba Re: z obcokrajowcem 02.06.04, 10:37
                  Nie, takie stwierdzenie (chcialbym Ci tyle powiedziec, ale..) nigdy nie padło.
                  Ale dlatego podkreślam, że żeby taki związek miał szansę, to znajomość języka
                  musi naprawdę wychodzić poza wiedzę szkolną, czy też znajomość paru slowek.
                  Ale jeśli komuś naprawdę zależy i ma motywację, to nauka przychodzi dużo
                  łatwiej:)

                  Z rodziną faktycznie na początku może być trochę sztywno, te wszystkie polskie
                  święta, imieniny.. Ale o ile na początku sytuacja była może trochę dziwna (poza
                  moją mamą, ciotką, kilkoma młodszymi kuzynami nikt nie mógł się z nim dogadać),
                  o tyle teraz wszyscy go naprawdę bardzo polubili, zwłaszcza, że on naprawdę
                  stara się nauczyć naszego pięknego języka. Cóż, już przyzwyczaiłam się do roli
                  tłumacza;) Ja na szczęście nie mam takich problemów, bo cała jego rodzina mówi
                  po angielsku (z wyjątkiem może dziadka;). Chociaż i tak moja znajomość
                  duńskiego jest sprawdzana przy każdej wizycie w Danii;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka