Dodaj do ulubionych

3 lata temu...

04.12.11, 00:00
poznalam faceta mojego zycia, ojca moich dzieci, przyjaciela, kochanka... wszytsko co moglam zamarzyc. uczelniany casanova - typ faceta - "laski kwicza".

2 lata temu zaczelismy probowac ze soba cos stworzyc, zaczelo sie bez sesnu od ukladu bez zobowiazan. na wzajem powtarzalismy sobie "tylko sie nie zakochaj". i pozniej juz potoczylo sie PRAWIE jak zawsze. prawie - bo zackohiwalismy sie na zmiane. raz ja raz on. kiedy ja dochodzilam do wniosku ze to nie ma sensu, ze on nic nie poczuje, dawalam sobie spokoj - on okazywal wieksze zainteresowanie. i tak w kolko. sinusoida. uwielbialismy spedzac ze soba czas, robic doslownie wszytsko - od gnicia i nic nie robienia, dyskusje na temat wspolnego zawodu, i zainteresowan, po ogladanie meczy, i lzawych seriali...

tydzien temu ostatecznie zdecydowalismy ze mamy inne potrzeby. ja chce dom, dzieci, meza.... on... a on - nie. on NIE jest do mnie przekonany...cokolwiek to mialoby znaczyc. wiem, nie kocha mnie, nie jest przekonany czy to ja jestem ta jedyna itp.
wiem, rzuc dziada, stac cie na cos lepszego. wiem. wiec rzucilam. ale zeby bylo mi latwiej, zeby cos sie zmienilo postanowilam (przynajmniej na razie) ograniczyc kontakt do minimum, wrecz do 0.

tydzien temu to bylo, a mi nadal zle. brakuje mi go. wiem ze nie czeka mnie z nim zadna przyszlosc. potrzebuje kogos, kto bedzie do mnie przekonany. kto bedzie mnie kochal ponad wszystko.
od tygodnia mi zle. bo...stracilam najlepszego przyjaciela. bo, nie mam do kogo geby otworzyc. bo czuje sie samotna. wylalam milion lez. wiem ze niepotrzebnie, bo to wszystko minie.
aj...tak sie chyba chcialam wygadac.
kocham go i nienawidze. nienawidze za to ze musze tak zle sie czuc sama ze soba.
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie aż się wzruszyłem 04.12.11, 00:21
      żartowałem
      • francesqa Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 00:22
        nikt cie o to nie prosil.
        • jan_hus_na_stosie Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 00:29
          hehe "układ bez zobowiązań", jak widać głupich nie sieją, sami się rodzą :)
          • my_favourite_axe Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 10:29
            jan_hus_na_stosie napisał:

            > hehe "układ bez zobowiązań", jak widać głupich nie sieją, sami się rodzą :)
            >
            >

            wyciągnij swoje stare posty o tym jak cię narzeczona zostawiła to wszyscy się pośmiejemy :)
            • jan_hus_na_stosie Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 12:18
              my_favourite_axe napisała:

              > wyciągnij swoje stare posty o tym jak cię narzeczona zostawiła to wszyscy się p
              > ośmiejemy :)

              to może ty wyciągnij bo ja nie pamiętam abym pisał, że to ona mnie zostawiła, pisałem, że się rozstaliśmy co jak widać przynajmniej mi na dobre wyszło :)
              • my_favourite_axe Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 19:12
                jan_hus_na_stosie napisał:

                > my_favourite_axe napisała:
                >
                > > wyciągnij swoje stare posty o tym jak cię narzeczona zostawiła to wszyscy
                > się p
                > > ośmiejemy :)
                >
                > to może ty wyciągnij bo ja nie pamiętam abym pisał, że to ona mnie zostawiła, p
                > isałem, że się rozstaliśmy co jak widać przynajmniej mi na dobre wyszło :)
                >
                >
                >

                po pierwsze, wtedy pisałeś w innym tonie i nawet tobie nikt nie odpisywał na żalące się posty "haha dobrze ci tak".
                po drugie, jakoś nie widać tego pozytywnego nastawienia do świata i "wyjścia na dobre". Zauważyć można w zamian za to wzrost ilości "szmat" i "lafirynd" na post kwadratowy. wnioski pozostawiam otwarte.
          • samuela_vimes Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 10:30
            Nie martw się Francesqa, ten gościu sam widocznie był potraktowany przez jakąś babę w ten sposób, dlatego teraz mści się na każdej kobiecie.
            A co do Twojej sytuacji, zerwij kontakt całkowicie, nie wracaj, bo sama sobie zrobisz krzywdę.
            Na tym świecie jest mnóstwo fajnych facetów. :-)
            • khadroma Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 10:47
              Samuela, ale dlaczego ten facet od razu sie msci?
              Czy to, ze nie chce małzenstwa, przynajmniej na razie i otwarcie o tym mowi, to znaczy, ze jest zły i nie w porzadku?
              Przeciez sobie powiedzieli jakie maja potrzeby i sie okazalo, ze różne.
              Wg mnie jest to jak nabardziej w porzadku, a facet jest uczciwy.
              • samuela_vimes Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 10:55
                Ale ja o Janie pisałam!!!!!!!!!! :-)
                • khadroma Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 11:06
                  No to dobrze. :)
            • princessjobaggy Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 11:10
              Jan sie msci? Przeciez autorka swiadomie wpakowala sie w taki, a nie inny uklad. Zal ci jej?

              Wyplacze sie i jej przejdzie. Pod warunkiem, ze przestanie wmawiac sobie jaki to wspanialy przyszly maz i ojciec z tego jej fak badiego mial byc.
              • samuela_vimes Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 11:19
                To nie do jej faceta, a do Janka. Eh.
                • princessjobaggy Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 11:33
                  samuela_vimes napisała:

                  > To nie do jej faceta, a do Janka. Eh.

                  Wiem, ze do Janka.

                  Ze zacytuje sama siebie:
                  Jan sie msci?

                  • samuela_vimes Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 12:11
                    No skąd musi wynikać fakt, że nienawidzi kobiet. A już te które były w nieformalnym związku to poćwiartowałby najchętniej. Dlatego w każdym wątku obraża kobiety.
                    • jan_hus_na_stosie Re: aż się wzruszyłem 04.12.11, 12:22
                      samuela_vimes napisała:

                      > No skąd musi wynikać fakt, że nienawidzi kobiet.

                      tak sobie tłumacz :)

                      > A już te które były w nieforma
                      > lnym związku to poćwiartowałby najchętniej.

                      sorry, jak ktoś wkłada palec do ognia to niech później nie żali się na forum, że się oparzył :)

                      > Dlatego w każdym wątku obraża kobie
                      > ty.

                      nie w każdym, a powiedziałbym nawet że tylko w niektórych, i nie kobiety jako ogół ale konkretne głupie kobiety, widzisz różnice?
    • szpilkaaaaa Re: 3 lata temu... 04.12.11, 00:23
      >ale zeby bylo mi latwiej, zeby cos sie zmienilo postanowilam (przynajmniej na razie) ograniczyc kontakt do minimum, wrecz do 0

      Bardzo mądrze.

      Co do reszty, to jak sama napisałaś - minie :)
      • miau_weglowy Re: 3 lata temu... 04.12.11, 01:16
        wlasnie
        za rok bedzie zdecydowanie lepiej
        wiem, co mowie ;)
    • koham.mihnika.copyright przeczytalem dwa razy 04.12.11, 07:56
      1. chcialem napisac - o trzy lata i dwa tygodnie za dlugo
      2. skoro stracilas trzy lata, to mozesz jeszcze rok. Moze sie oblaskawi? ale szanse male.

      ...
      Zreszta nie sztuka kochac Orlanda Szalonego,
      jak cholera szalonego,
      w strzemionach i w lozu
      szalonego, od stop
      do glow szalonego.
      Sztuka jest kochac inkasenta w kratke,
      amanta w plaszczyku podszytym wiatrem,
      czlowieka na codzien podszytego strachem,
      ktoremu reka drzy, gdy wypelnia rachunek
      za trzydziesci moich nocy
      gorejacych setka swiec.
      ...
    • gobi05 Re: 3 lata temu... 04.12.11, 08:18
      > i pozniej juz potoczylo sie PRAWIE jak zawsze. prawie - bo zackohiwalismy sie n
      > a zmiane. raz ja raz on. kiedy ja dochodzilam do wniosku ze to nie ma sensu, ze
      > on nic nie poczuje, dawalam sobie spokoj - on okazywal wieksze zainteresowani
      > e. i tak w kolko. sinusoida.

      To nie zakochanie, to żądza władzy.


      > od tygodnia mi zle. bo...stracilam najlepszego przyjaciela.

      Właściciela i manipulatora, a nie przyjaciela.
    • charles_chaplin Re: 3 lata temu... 04.12.11, 09:16
      W układzie bez zobowiązań odnajdują się głównie mężczyźni. Kobiety w większości zawsze w końcu polegną, mają jednak inaczej "poukładane" mózgi, hormony, zegar biologiczny, podświadome dążenie do stabilizacji i rodzinnego życia itp.
      Współczuję Ci naprawdę, ale ogarniesz się i dasz sobie radę. Trzymam kciuki.
      • khadroma Re: 3 lata temu... 04.12.11, 10:23
        > tydzien temu ostatecznie zdecydowalismy ze mamy inne potrzeby. ja chce dom, dzieci,
        > meza.... on... a on - nie.

        Standard.
        Byl tu niedawno watek mezyczyzny o lasce, ktora ma parcie ma małzenstwo, a on niekoniecznie...
        Wyglada na to, ze ciezko przystojnemu facetowi spotkac wyluzowana, fajna kobiete, ktora od razu nie uwiesi mu sie na szyi z przygotowana obrączką i planami na najblizszych 20 lat.
        • zalosny.jestes To jest niemal nierealne... 04.12.11, 10:54
          khadroma napisała:

          > Wyglada na to, ze ciezko przystojnemu facetowi spotkac wyluzowana, fajna kobiet
          > e, ktora od razu nie uwiesi mu sie na szyi z przygotowana obrączką i planami na
          > najblizszych 20 lat.
          • lonely.stoner Re: To jest niemal nierealne... 04.12.11, 11:27
            > > Wyglada na to, ze ciezko przystojnemu facetowi spotkac wyluzowana, fajna
            > kobiet
            > > e, ktora od razu nie uwiesi mu sie na szyi z przygotowana obrączką i plan
            > ami na
            > > najblizszych 20 lat.
            >
            >

            to dlaczego taki mezczyzna sobie nie poszuka jakiejs utrzymanki??
            • khadroma Re: To jest niemal nierealne... 04.12.11, 11:37
              lonely.stoner napisała:
              > to dlaczego taki mezczyzna sobie nie poszuka jakiejs utrzymanki??

              Utrzymanki? Czyli kolejnej uwieszonej u jego szyi i portfela, zależnej kobiety?
              Moze on chce mieć partnerke, wolną i samodzielną.
          • moniapoz Re: To jest niemal nierealne... 04.12.11, 13:54
            no nie prawda, że nierealne - tu kobieta wytrzymała 12 lat ale i tak skończyło się tak jak w małżeństwie, więc co to za różnica czy to związek małżeński czy nie:
            forum.gazeta.pl/forum/w,1182,131248228,131248228,kolejna_opuszczona.html
            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • qw994 Re: 3 lata temu... 04.12.11, 12:18
      Skoro dopiero od tygodnia się z nim nie kontaktujesz, to nic dziwnego, że ci źle. Musisz przeczekać. Za parę tygodni powinno być już lepiej. A potem jeszcze lepiej. Tylko bądź twarda.
      • francesqa Re: 3 lata temu... 04.12.11, 14:06
        qw994 napisała:

        > Skoro dopiero od tygodnia się z nim nie kontaktujesz, to nic dziwnego, że ci źl
        > e. Musisz przeczekać. Za parę tygodni powinno być już lepiej. A potem jeszcze l
        > epiej. Tylko bądź twarda.

        aha... i wczoraj mialam kryzys. odezwalam sie do niego na gg. rozmowa byla krotka. zapytal co slychac, powiedziala, ze szalu ni ma i ze mi go brakuje. odpisal tylko "aha". uznalam ze dalsza rozmowa nie ma sensu. on nie teskni, jemu nic nie brakuje. wiec, nie ma sie co ludzic ze cos sie zmieni.
        • qw994 Re: 3 lata temu... 05.12.11, 06:56
          Jeśli mam być szczera, to strasznie głupio zrobiłaś. Bo gdyby on napisał coś ciepłego, a nie kopnął cię w zadek, to już byś do niego poleciała. Nie wróżę ci powodzenia, jeśli takie "kryzysy" będą się powtarzać.
    • krytyk.systemu.edukacji Re: 3 lata temu... 04.12.11, 13:46
      > poznalam faceta mojego zycia, ojca moich dzieci, przyjaciela, kochanka... wszytsko
      > co moglam zamarzyc. uczelniany casanova - typ faceta - "laski kwicza".
      > 2 lata temu zaczelismy probowac ze soba cos stworzyc, zaczelo sie bez sesnu od
      > ukladu bez zobowiazan. na wzajem powtarzalismy sobie "tylko sie nie zakochaj".

      Głowa do góry, obywatelko! Jak pouczają tzw. osobiści trenerzy rozwoju (coaching), zawsze należy szukać dobrych stron zdarzeń i doświadczeń, a te są w tym wypadku aż nazbyt widoczne:

      1. Przeżycia. Relacja z uczelnianym casanovą, facet typu ciasteczko, w dodatku w dodatku o niebanalnej osobowość – pamiętaj, że to, co przeżyjesz z takim facetem, będzie Twoje już na zawsze!

      2. Samoświadomość. Dzięki tej relacji, jestem przekonany, dowiedziałaś się bardzo wielu rzeczy o sobie, lepiej poznałaś siebie. A cóż może być ważniejszego na drodze rozwoju?

      3. Prestiż. Jak sama piszesz, relacja ta była niezobowiązującą, to bardzo jest teraz modne i uważane za nad wyraz postępowe – czemu nie pochwalisz się tym, jak to się mówi, na fejsie? Użytkownik (tu Twoje imię i nazwisko) pozostaje w "to skomplikowanym" związku z użytkownikiem (tu imię i nazwisko uczelnianego casanovy). Koleżanki zzielenieją z zazdrości, jak sądzę, a kto wie? może to wyznanie będzie skutkować zwiększeniem liczby znajomych?

      Aha, jeszcze jedno: teraz, skoro zakończyłaś relację z facetem, pozostaje ci wejść w nową relację, polecam również niezobowiązującą, dzięki której dowiesz się jeszcze więcej o sobie, a ponadto będziesz mogła kolekcjonować dalsze przeżycia. :)

      PS Nie dziękuj. Dobre rady to moje hobby.
      • francesqa Re: 3 lata temu... 04.12.11, 14:02
        z ciekawosci wyszukalam swoje poprzednie watki. pisalam tu juz kilka razy na temat mojego popapranego "zwiazku". wiecie co, za kazdym razem pisalam ze juz KONCZE ta znajomosc. czyli probowalam zrobic to wiecej niz raz. mam nadzieje ze tym razem mi sie uda ;/ bo...czytajac poprzednie posty, przypomnialam sobie jakim jest draniem i ile sie o niego wycierpialam. i po co mi wiecej?

        krytyk.systemu.edukacji napisał:
        > PS Nie dziękuj. Dobre rady to moje hobby.

        wyczuwam nute ironii, ale musisz wiedziec ze twoje przemyslenia mi sie podobaja. i sa pelne racji.
        1. racja - co przezylam to moje. niczego nie zaluje, zwiedzilam "pol swiata", bylam w miejscach ktore nie sa opisane w przewodnikach. jestem z tego bardzo zadowolona.
        2. w piatek okazalo sie, ze na tyle byl moja "dobra przyjaciolka" ze nie mam praktycznie innych znajomych, po wypiciu samotnie butelki wina, siedzac na parapecie, palac jednego za drugim, przeprowadzilam sama ze soba najdluzsza rozmowe swojego zycia, uswiadamiajac sobie ze zycie sie nie konczy, wrecz przeciwnie, zaczyna. na nowo. musze tylko wyjsc do ludzi. malo tego, nie wszytsko kreci sie wogol faceta. mam zycie jakie zawsze chcialam prowadzic, koncze studia na wymarzonym kierunku (na ktory de facto jest sie ciezej dostac niz mozna sobie wyobrazic.), mam auto o jakim marzylam, buduje mi sie dom w miejscu o ktorym zawsze marzylam. moje zycie jest pelne pozytywnych rzeczy. tylko nie umialam tego dostrzec.
        3. owszem prtestiz. moze to dziwnie zabrzmi, ale nie raz slyszalam szepty, i nie raz na glos wypowiedziane mi prosto w twarz : "on z toba?!?! lol... gratuluje... heh, ON... i taka TY... ;)" - slowa mojej najlepszej - wowczas - kolezanki. wiec, tak, prestiz tez byl. wyrwalam najwiekszego, najprzystojniejszego cwaniaka jakiego moja uczelnia widziala. na 2 lata! nikomu sie to nie udalo. mial laski na tydzien, miesiac, gora 3. a ze mna byl 2 lata.

        tak, chetnie wejde wkolejne dzikie relacje, tylko okazuje sie ze swiat jednak nie jeste pelen fajnych facetow. ciezko takich znalezc. zwlaszcza mnie, siedze ostatnio zbunkrowana, zaplakana... ale to sie zmieni. jak tylko znajde sobie znajomych. tzn. odnowie stare znajomosci, ktore zaniedbalam, bo uwazalam ze mam jego, i nikt inny nie jest mi potrzebny.


        zycie jest ciezkie. ale... piekne. nikt nie mowil ze bedzie latwo. poza tym, jak to mowia po burzy wychodzi slonce.
        wiec czekam na nie... :(
        • krytyk.systemu.edukacji Re: 3 lata temu... 04.12.11, 14:20
          > wyczuwam nute ironii

          Nie, to musi być coś z monitorem.

          > ale musisz wiedziec ze twoje przemyslenia mi sie podobaja i sa pelne racji.

          Nic dziwnego, moje przemyślenia bowiem są oparte na wiedzy najlepszych coachów na świecie! (coach to doradca osobisty, trener osobisty rozwoju)

          > 1. racja - co przezylam to moje. niczego nie zaluje, zwiedzilam "pol swiata", b
          > ylam w miejscach ktore nie sa opisane w przewodnikach. jestem z tego bardzo zad
          > owolona. (...)
          > 3. owszem prtestiz. moze to dziwnie zabrzmi, ale nie raz slyszalam szepty, i nie
          > raz na glos wypowiedziane mi prosto w twarz : "on z toba?!?! lol... gratuluje(...)
          > ... heh, ON... i taka TY... ;)" - slowa mojej najlepszej - wowczas - kolezanki.
          > wiec, tak, prestiz tez byl. wyrwalam najwiekszego, najprzystojniejszego cwaniaka
          > jakiego moja uczelnia widziala. na 2 lata! nikomu sie to nie udalo. mial laski
          > na tydzien, miesiac, gora 3. a ze mna byl 2 lata.

          O! Czyli można powiedzieć, że trafiłem w dychę. :) Kurczę, czasami sam siebie zaskakuję. A może by tak… Zapytam wprost: czy sądzisz, że dobry byłby ze mnie coach, osobisty trener rozwoju? Myślisz, że mógłbym popróbować swoich sił w tej znakomitej dziedzinie?
          • francesqa Re: 3 lata temu... 04.12.11, 14:29
            krytyk.systemu.edukacji napisał:

            > Zapytam wprost: czy sądzisz, że dobry byłby ze
            > mnie coach, osobisty trener rozwoju? Myślisz, że mógłbym popróbować swoi
            > ch sił w tej znakomitej dziedzinie?
            >

            dopoki nie pobierasz za to oplat, nie lamiesz prawa ;) good luck!
            • krytyk.systemu.edukacji Re: 3 lata temu... 04.12.11, 14:42
              > dopoki nie pobierasz za to oplat, nie lamiesz prawa ;) good luck!

              No… A tak już zupełnie serio, tym razem raczej nie wyczujesz ironii: czytałem gdzieś, że ten Twój casanova jakieś pół roku temu przespał się z inną. Czemu wtedy nie zakończyłaś tego chorego układu? Możesz się teraz zachwycać swoimi przeżyciami, tym, że "wyrwałaś najprzystojniejszego faceta na uczelni" itd., ale prawda jest niestety taka, że gość miał Cię gdzieś od zawsze (poproś użytkownika Potworskiego, żeby Ci napisał co nieco o instytucji sztywnego holu, on to ładnie pisze).

              Naprawdę masz aż tak niskie poczucie własnej wartości, żeby się tak dawać traktować? I widzisz, Ty teraz siedzisz i płaczesz, a on pewnie już obraca inną.

              A już najlepsze jest to, że z powodu tej "fascynującej" przygody być może nigdy nie stworzysz już sensownego związku. Twój facet, ten niezobowiązujący, był, postawmy sprawę jasno, atrakcyjniejszy od Ciebie. Czyli tak: jak znajdziesz sobie gościa na swoim poziomie atrakcyjności, to Ci nie będzie wystarczał, a jak znowu zapragniesz być ambitna, to będziesz mieć fascynującą zabawą z przeżyciami i prestiżem od nowa (czytaj: zdrady, olewanie, złe traktowanie, ciągłe bycie na gorszej pozycji itd.).

              Sytuacja patowa. Wino, samochody i koleżanki nic na to nie poradzą. :(
              • francesqa Re: 3 lata temu... 04.12.11, 15:33
                pisalam w tamtym watku czemu. bo mi szkoda bylo wakacji.... ale one dawno minely. a nam jakos zaczelo sie ukladac... myslalam ze moze jednak sie ulozy. no ale masz racje, od poczatku mial w dupie, a ja glupia i naiwna MYSLALAM....
                masz racje, samochody, kolezanki i wino, nie pomoga, ale co mi innego zostalo...?
    • moniapoz Re: 3 lata temu... 04.12.11, 13:56
      daj sobie czas, przejdą Ci te uczucia - nienawiści i miłości
      i naprawdę będzie lepiej :)
      tylko bądź konsekwentna i nie daj się znowu wmanipulować ....

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • facettt tez sie czuje xujowo sam z soba. 04.12.11, 14:37
      tylko nie mam o to pretencji do baby.
      z nia sie czuje jeszcze gorzej.
      • alpepe Re: tez sie czuje xujowo sam z soba. 04.12.11, 19:55
        taki chemik, a żadnej mikstury na dobre samopoczucie nie umie sporządzić?
        • koham.mihnika.copyright sa klopoty z kwasem octowym, razem z przesylka 05.12.11, 09:45
          przychodzi posterunkowy.
    • szybiarz Re: 3 lata temu... 05.12.11, 18:24
      tak się kończą związki które zaczęły się od dawania d***, choć są osoby które nie przywiązują do tego wagi, jak o coś się ciężko walczy to bardziej się to szanuje, a za co on ma Cie szanować, za to że miałaś kisiel w majtach na jego widok i brał Cie kiedy chciał?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka