charles_chaplin
24.12.11, 15:02
Przekładamy z mamą w ogromnym skupieniu sporych rozmiarów kulebiak ze stolnicy na blachę, aby załadować go do piekarnika. Mama wcześnej pieczołowicie go zawijała i formowała. Więc ja teraz trzymam blachę, a mama go ostrożnie zsuwa... I tu moje spracowane dłonie nie utrzymują ciężaru ciasta, blaszka działa jak zapadka i ciasto ląduje na podłodze robiąc się bardziej płaskie, niż chciałyśmy. Mama spojrzała na mnie z niemym wyrzutem w oczach i rzuciłyśmy się je zbierać. Gdy udało się pozbierać je w jednym kawałku gruchnęłyśmy takim śmiechem, że się popłakałam:-)
Mieliście też jakieś przygody świąteczne?:-)))