sorbus_aria
01.01.12, 20:58
Pracuje z facetem, ktory jest moim przyjacielem zawsze moge na niego liczycz. Wazny szczegol jest zonaty. Znam jego zone i nawet ja lubie ale poniewaz spedzam z nim duzo czasu w pracy stal mi sie dosc bliski. Az ktroregos dnia wymsknelo sie to spod kontroli. Z jednej stony czuje sie okropnie bo znam jego zone a z drugiej strony to mile uczucie gdy ktos sie o Ciebie troszczy , jest mily i jestes dla niego kims szczegolnym. Pewnego dnia powiedzial mi ze jesgo zona jest w ciazy ta wiadomosc rozsypalam mnie na kawalki, chociaz nie wiem dlaczego. Przeciez nigdy nie myslam o nim i o mnie jak o czyms co bedzie trwac na wieki. Mimo wszystko poczulam sie zdradzona, ironiczne to troche. Po tym zdazeniu jednak nasza przyjazn jakos sie obudowala i wrocila do poprzedniego poziomy. Mialam jednak ciagle swiadomosc ze to cos toksycznego wiec tuz przed koncem roku, zdobylam sie na odwage i rozmowe .Postanowilismy ze bedziemy tylko przyjaciolmi. Wiem ze jest to dobre dla mnie, bo nie interesuje mnie kariera drugich skrzypiec. Dla niego rowniez szczegolnie teraz kiedy jego zona potrzebuje go. Wiem ze dobrze zrobilam konczac ten romans ale czuje strasznie samotna. Ma ktos z Was podobne doswiadczenia?