Dodaj do ulubionych

Od przyjazni do czego wiecej

01.01.12, 20:58
Pracuje z facetem, ktory jest moim przyjacielem zawsze moge na niego liczycz. Wazny szczegol jest zonaty. Znam jego zone i nawet ja lubie ale poniewaz spedzam z nim duzo czasu w pracy stal mi sie dosc bliski. Az ktroregos dnia wymsknelo sie to spod kontroli. Z jednej stony czuje sie okropnie bo znam jego zone a z drugiej strony to mile uczucie gdy ktos sie o Ciebie troszczy , jest mily i jestes dla niego kims szczegolnym. Pewnego dnia powiedzial mi ze jesgo zona jest w ciazy ta wiadomosc rozsypalam mnie na kawalki, chociaz nie wiem dlaczego. Przeciez nigdy nie myslam o nim i o mnie jak o czyms co bedzie trwac na wieki. Mimo wszystko poczulam sie zdradzona, ironiczne to troche. Po tym zdazeniu jednak nasza przyjazn jakos sie obudowala i wrocila do poprzedniego poziomy. Mialam jednak ciagle swiadomosc ze to cos toksycznego wiec tuz przed koncem roku, zdobylam sie na odwage i rozmowe .Postanowilismy ze bedziemy tylko przyjaciolmi. Wiem ze jest to dobre dla mnie, bo nie interesuje mnie kariera drugich skrzypiec. Dla niego rowniez szczegolnie teraz kiedy jego zona potrzebuje go. Wiem ze dobrze zrobilam konczac ten romans ale czuje strasznie samotna. Ma ktos z Was podobne doswiadczenia?
Obserwuj wątek
    • samentu Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 21:02
      .Postanowilismy ze bedziemy tylko przyjaciolmi
      a wytrzymasz w tym postanowieniu?
      bo lekko nie będzie:P
    • wicehrabia.julian Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 21:05
      sorbus_aria napisała:

      > Pracuje z facetem, ktory jest moim przyjacielem zawsze moge na niego liczycz. W
      > azny szczegol jest zonaty.

      a jakby nie miał dziecka to by było cool? eh baby...
      • lospecchio Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 15:05
        wicehrabia.julian napisał:

        > sorbus_aria napisała:
        >
        > > Pracuje z facetem, ktory jest moim przyjacielem zawsze moge na niego licz
        > ycz. W
        > > azny szczegol jest zonaty.
        >
        > a jakby nie miał dziecka to by było cool? eh baby...

        no i EH CHŁOPY , przy ładnej panience z pracy zapominają , że w domach żony zostawili i że je nawet kochają!!!?
    • six_a Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 21:07
      tak, tym też możesz sobie zabić czas.
      powodzenia.
    • maly.jasio bylo, kuzwa , nie zaczynac. 01.01.12, 21:14
      a jak sie juz zaczyna, to sie dojezdza do mety.
      by bylo co wspominac.

      a nie wysiada w polowie drogi.
      • samentu Spokojnie 01.01.12, 21:18
        ona dojedzie do mety
        o ile nie zmieni pracy to tylko kwestia czasu jest
        • rybka.11 Re: Spokojnie 01.01.12, 21:21
          samentu napisał:

          > ona dojedzie do mety
          > o ile nie zmieni pracy to tylko kwestia czasu jest
          ________________________________
          A to może potrwać ...;)

          A tu forum.gazeta.pl/forum/w,150,129814895,129814895,Jak_poradzic_sobie_z_zauroczeniem.html
          lektura "obowiązkowa" - dla autorki wątku - "garstka" podobności...
          • maly.jasio no oby... :) 01.01.12, 21:23
            rybka.11 napisała:
            A to może potrwać ...;)

            byc moze.
            ale , kuzwa, nie lubie tkzw. "stosunkow przerywanych" :)
            • rybka.11 Re: no oby... :) 01.01.12, 21:27
              maly.jasio napisał:

              > rybka.11 napisała:
              > A to może potrwać ...;)
              >
              > byc moze.
              > ale , kuzwa, nie lubie tkzw. "stosunkow przerywanych" :)
              _____________________________
              Też nie lubię;) a kto lubi?;) bo to trzeba do końca, a nawet... dłużej ;)))
      • rybka.11 Re: bylo, kuzwa , nie zaczynac. 01.01.12, 21:23
        maly.jasio napisał:

        > a jak sie juz zaczyna, to sie dojezdza do mety.
        > by bylo co wspominac.
        >
        > a nie wysiada w polowie drogi
        ________________________________________________
        Trzeba dojechać do stacji końcowej, no chyba że po drodze jakiś wagonik sie odczepi....
        • maly.jasio O :) 01.01.12, 21:46
          rybka.11 napisała:
          Trzeba dojechać do stacji końcowej, no chyba że po drodze jakiś wagonik sie odczepi....

          I dlatego kocham kolejki waskotorowe.
          wolniej - ale bezpieczniej:
          www.psmkms.krakow.pl/kolej/Plociczno/index.htm
          • rybka.11 Re: O :) 01.01.12, 21:49
            maly.jasio napisał:

            > I dlatego kocham kolejki waskotorowe.
            > wolniej - ale bezpieczniej:
            > www.psmkms.krakow.pl/kolej/Plociczno/index.htm
            ____________________________
            Też lubię ;) kolejka.bieszczady.pl/

            p.s. wątek "turystyczny" się zrobił;)))
    • triss_merigold6 Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 21:28
      Interesującą masz definicję przyjaźni...
      • samentu Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 21:32
        co tylko potwierdza starą prawdę, że "koleżanki" z pracy męża stanowią zawsze największe zagrożenie
        • triss_merigold6 Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 21:36
          "Przyjaciółki", wszystko jedno skąd są. No chyba, że paskudne albo na tyle wiekowe, że można sobie pozwolić na bycie czarująco uprzejmą. D
          • lacido Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 21:42
            koleżanki żony kolegi też są dobre ;/
            • samentu Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 21:50
              i jak widać nic
              nawet dziecko w drodze
              nie stanowi jakiejkolwiek przeszkody
              • rybka.11 Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 21:54
                samentu napisał:

                > i jak widać nic
                > nawet dziecko w drodze
                > nie stanowi jakiejkolwiek przeszkody
                ___________________________
                "lajf" is brutal ;)
                To nie jest idealny świat w czerni albo bieli - takie rzeczy były, są i będą się zdarzać, bo człowiek jest tylko człowiekiem.
                • lacido Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 22:04
                  można i tak sobie tłumaczyć ;/
                  • rybka.11 Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 22:09
                    lacido napisała:

                    > można i tak sobie tłumaczyć ;/
                    _________________________
                    to nie jest tłumaczenie tylko REALNE spojrzenie na świat. Po prostu. Nie których rzeczy nie wyeliminujesz piętnowaniem, lepiej być ich świadomym, by samemu być przygotowanym na taką "niespodziankę" od życia...
                    • rybka.11 Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 22:10
                      Niektórych - razem miało być;))
                    • lacido Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 22:13
                      można i tak
                      ja tam wolę wierzyć że nie każdy płynie z prądem i biernie poddaje się losowi
                • maly.jasio Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 22:11
                  rybka.11 napisała:

                  > To nie jest idealny świat w czerni albo bieli - takie rzeczy były, są i będą si
                  > ę zdarzać, bo człowiek jest tylko człowiekiem.
                  rybka.11 napisała:

                  > To nie jest idealny świat w czerni albo bieli - takie rzeczy były, są i będą się zdarzać, bo człowiek jest tylko człowiekiem.

                  Ta uwaga nie dotyczy jednak:
                  komunistow
                  konserwatystow (zielonoswiatkowcow)
                  islamistow

                  bo z naszymi "czarnymi"
                  i z Zydami to juz roznie bywa :)

                  no to na dobranoc po jednym :
                  Buenas Noches y Bueno Nuevo Annio.
                  savvima.com/wp-content/uploads/2010/10/Matis-Lchaim-Vodka.jpg
                  • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 22:40
                    ok, macie racje w wielu kwestiach, nie jestem dumna z tego co sie stalo. Ale nie sadzilam ze wiekszosc z was pojdzie na latwizne i tylko mnie osadzi. Tak czy owak zycze Wam zeby cos takiego nigdy was nie spotkalo.
                    • samentu Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 22:44
                      Tak czy
                      > owak zycze Wam zeby cos takiego nigdy was nie spotkalo

                      ależ spotyka
                      tylko, że
                      1. dla własnego zdrowia psychicznego uważamy by utrzymywać relacje na zasadach wzajemności
                      i nie dać się wykorzystywać
                      2. jeżeli nie masz wyrzutów względem żony (bo np jej nie lubisz) to było OK
                      do czasu pojawienia sie dziecka
                      po ja bym sobie zdecydowanie odpuscił i zapomniał
                      bo jakby nie patrząc on wybrał
                      i tworząc nowe życie ten wybór potwierdził
                      koniec kropka
                      • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 23:01
                        nie zmienie tego co sie stalo niezaleznie od tego jak bardzo bym chciala. Jedyne co moge zrobic to potraktowac to jako lekcje od zycia. Nie zdalam tego egzaminu ale wiem jakie to paskudne uczuci i bede madrzejasza na przyszlosc.
                        • samentu Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 23:02
                          no to jakiś plus
                          mąż rogaczem nie został
                          żona lekcję odrobiła
                        • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 23:17
                          sorbus_aria napisała:

                          > nie zmienie tego co sie stalo niezaleznie od tego jak bardzo bym chciala.

                          A co sie takiego stalo? Zakochalas sie? I to ma byc zle?
                          Sa ludzie ktorzy oddali by caly swoj majatek aby moc kochac.

                          > Jedyne co moge zrobic to potraktowac to jako lekcje od zycia.
                          > Nie zdalam tego egzaminu ale wiem jakie to paskudne uczuci i bede madrzejasza >przyszlosc.

                          Na czym ma niby polegac to ze nie zdalas?

                      • rybka.11 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 05:31
                        samentu napisał:


                        > 2. jeżeli nie masz wyrzutów względem żony (bo np jej nie lubisz) to było OK
                        > do czasu pojawienia sie dziecka
                        > po ja bym sobie zdecydowanie odpuscił i zapomniał
                        > bo jakby nie patrząc on wybrał
                        > i tworząc nowe życie ten wybór potwierdził
                        > koniec kropka
                        ____________________________________
                        Facet jak czasem "tworzy nowe życie", to nie ma o tym pojęcia ;))) ani świadomości, ze bierze w czyms takim udział...
                        Ogólnie to nie jest tak, że ja "popieram" takie sytuacje - ja po prostu jestem świadoma ich istnienia i uważam, że nie zawsze człowiek jest w stanie zapanować nad emocjami, ponieważ jest tylko człowiekiem
    • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 22:51
      sorbus_aria napisała:

      > Wiem ze dobrze zrobilam konczac ten romans ale czuje strasznie samotna.
      > Ma ktos z Was podobne doswiadczenia?

      Co to znaczy konczac ten romans? Jezeli pomiedzy wami nie bylo zblizenia to to jest
      tylko przyjazn,a mysli sa nierealne.
      Ja mialem kiedys podobna sytuacje w pracy.Pracowalem z dziewczyna ktora miala dziecko
      i nie miala meza bo jak twierdzila wyrzucila go bo byl glupi i lubil pic.
      Ja mialem zone i dziecko.No i jakos tak zesmy sie zaprzyjaznili.Ona lubila ze mna gadac duzo
      a i ja z nia.Gadalismy nie o pracy bo jesli chodzi o prace to ja bylem bardziej w zawodzie niz
      ona i nie mielismy o czym dyskutowac tylko ona mi sie czesto pytala o rozne rzeczy.
      Gadalismy tak po prostu o zyciu.Ja lubie filozfowac,analizowac zycie.Jej sie to bardzo podobalo,
      ta moja "inteligencja".Z czasem ta znajomosc stawala sie coraz blizsza.Pewnego razu poszedlem
      do jej domu wieczorem,bo kiedys mi mowila ze mieszka sama i gdzie mieszka,a bylo to
      dla mnie po drodze z pracy..Zastalem ja tam jak kladla swoja coreczke spac.
      Bylismy sami w osobnym pokoju.Byl wieczor,bylo bardzo milo i przyjemnie jak dzis to
      wspominam.Prawie jak poaczatek jakies milosci.Nagle zadzwonil dzwonek do drzwi.
      To byl jej ojciec ktory niespodziewanie ja tez odwiedzil.Jej ojciec byl profesorem na
      iniwersytecie.Przedstawila mnie ojcu i zaczelismy gadac we trojke.
      Ona w zasadzie sie nie odzywala a ja dyskutowalem z jej ojcem o zyciu.Widzialem ze
      zaczynam mu sie podobac i pewnie chcialby abym z nia sie zwiazal,bo nie wiedzial wtedy
      ze ja mam rodzine.Powiedzial mi w koncu ze do siebie pasujemy i ze powinnismy sie blizej
      poznac i dyskretnie opuscil nas.Znowu zostalismy sami,tyle ze bylo 3 godziny pozniej,
      okolo 11 w nocy.Glupio sie poczulem,ale ona tez to zauwazyla i przez chwile rozmowa nam
      sie nie bardzo kleila.Ale jakos zesmy sie otrzasneli i powoli pozegnali i wyszedlem stamtad.
      Odwiedzalem ja wiele razy w domu o roznych porach.Miedzy nami nie bylo tematu na ktory
      nie moglibysmy rozmawiac.Razem w pracy chodzilsmy na obiady na slolowke.Kiedys powiedziala
      mi ze niedlugo zaczna mi sie podobac takie co maja po 15 lat.:)
      Swoboda naszych rozmow byla calkowita.Bardzo chciala poznac moja zone,gdyz byla ciekawa
      jaka to dziewczyna zgodzila sie wyjsc za takiego kobieciarza.Fajnie nam bylo razem.
      Pomiedzy nami nie bylo zblizenia poza jednym bardzo dlugim i namietnym pocalunkiem
      poznym wieczorem w przedpokoju jej mieszkania.
      Ne wiem czy moglbym z nia zyc,i czy zwiazalbym sie z nia gdybym byl wolny.
      To chyba byla milosc ale ona pewnie mogla istniec w takim stanie w jakim byla.Nie mozna
      bylo sie posunac dalej bo zniszczyc moglbym moja rodzine a i pewnie moje z nia szczescie.
      Czasami tak jest,ze trzeba zostawic to wszystko w takiej formie niedorozwinietej.Bo to wlasnie
      w niej tylko ta milosc moze istniec,inaczej umiera.








      • mammetlikwglowie Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 22:58
        ale fajnie napisałes się rozmarzyłam:)))))
        • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 23:15
          czuje sie paskudnie z tym doswiadczeniem i mowiac szczerze przydarzylo mi sie to pierwszy raz. nikt z nas tego nie planowal. ja ma stresujaca prace on pracuje zawsze dlyzej, czasami rozmawialma z nim o problemach zeby rozladowac stres i tak jakos wyszlo. Nie chcialam byc sama i popelnilam duzy blad.
          • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 23:27
            sorbus_aria napisała:

            > Nie chcialam byc sama i popelnilam duzy blad.

            Przypuszczam ze pomiedzy wami doszlo do zblizenia?
            To ma byc ten problem? Jezeli tak to widocznie nigdy w zyciu nie mialas jeszcze powaznych
            problemow.

            • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 23:39
              trudno powiedziec to rzecz wzgledna "powazny problem". Dosc dlugo jestem sama po tym jak moj ex ktorego kochalam odszedl. zrobilo sie bardzo milo jak znow moje zycie zaczelo kogos interesowac (tak mi sie przynajmnij wydawalo) i stalo sie. nie chce jednak tak zyc i dlatego moja decyzja o zakonczeniu tych relacji. Postanowienie noworoczne -wytrwac w postanowieniu
              • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 23:55
                sorbus_aria napisała:

                > trudno powiedziec to rzecz wzgledna "powazny problem". Dosc dlugo jestem sama p
                > o tym jak moj ex ktorego kochalam odszedl. zrobilo sie bardzo milo jak znow moj
                > e zycie zaczelo kogos interesowac (tak mi sie przynajmnij wydawalo) i stalo si
                > e. nie chce jednak tak zyc i dlatego moja decyzja o zakonczeniu tych relacji. P
                > ostanowienie noworoczne -wytrwac w postanowieniu

                Sorry,wiem o Tobie coraz wiecej a to zmienia troche rzeczy.
                Na pewno postanowilas bardzo dobrze i masz jak mowisz te nauczke aby nie inwestowac
                swoich uczuc w kogos kto juz jest zwiazany.To wszystko jednak nie jest takie proste bo
                jezeli facet ktorego lubisz odwzajemnia Ci to,to oznacza ze on tego potrzebuje i tak samo jak
                Ty jest za to odpowiedzialny.A zatem jezeli mowic tutaj o jakies winie to chyba jego tez,no nie?
                Ja uwazam i jest to moja prywatna sprawa ze tutaj w Twoim przypadku Ty na pewno nie jestes
                winna.Widac to chocby po tej surowej ocenia siebie samej jako masz.Taka postawa swiadczy
                o Twoich wielkich wartosciach moralnych i wrazliwosci.Moim zadniem on ponosi cala wine.
                W koncu jest facetem zonatym i dzieciatym a zachawuje sie jak smarkacz,nie zdajac sobie
                sprawy z Twojego cierpienia,tak jak Ty z jego.
                Olej go i juz,jak mozesz.Nie jest wart Twojej milosci.
                • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 00:06
                  Dzieki, Wiekszos mnie tylko ocenia za to co zrobilam Ty pokusiles sie o cos wiecej. jestem Ci wdzieczna. Wierze ze otrzasne sie z tego wszystkiego co sie stalo i bede zyc dalej silnijsza i madrzejsza.
                  • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 00:10
                    sorbus_aria napisała:

                    >Wierze ze otrzasne sie z tego wszystkiego co sie stalo i bede zyc dalej silnijsza i madrzejsza.

                    Tez tak mysle,czas zalatwi wszystko.
                    A swoja droga to mi sie nawet spodobalas wewnetrznie.Gdybysmy sie kiedys spotkali,
                    to na pewno nie zmarnowalibysmy ani sekundy.:)

                    • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 00:19
                      to malo prawdopodobne, ale mile. Napislam o tym wszystkim po chyba chialam sie z kims tym podzielic, torche boli jak dusi sie w sobie takie sprawy. Cenie sobie bardzo to co napisales. Moze kiedys ja odwdziecze sie Tobie dobrym slowem.
                      • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 00:21
                        sorbus_aria napisała:

                        > Moze kiedys ja odwdziecze sie Tobie dobrym slowem.

                        Dziekuje Ci strasznie,ale mnie juz nic nie pomoze,bo jestem przeklety na wieki.

                        • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 00:32
                          Nie wierze ze moglbys wygrac w tej konkurencji. Obawiam sie ze mam na nia monopol. Tak przynajmnij zycie mi sie odwdziecza.
                          • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 00:54
                            sorbus_aria napisała:

                            > Nie wierze ze moglbys wygrac w tej konkurencji....
                            > Tak przynajmnij zycie mi sie odwdziecza.

                            Widze ze oceniasz siebie bardzo surowo i to za kazdym razem.Wydaje mi sie ze wynika to
                            z Twojej wrazliwosci.Jest zbyt duza, ale to nie od Ciebie zalezy.Przez nia wpadasz w klopoty
                            ufajac ludziom i potem rowniez z jej powodu oskrzasz siebie.Kazdy czlowiek powinien byc
                            wrazliwy na innych ludzi,ale kiedy ta wrazliwosc jest zbyt duza mozesz miec klopoty i je wlasnie
                            masz,bo ludzie sa rozni.
                            Ja jestem podobny do Ciebie i dlatego Cie rozumiem.No,niestety tacy ludzie musza cierpiec
                            wiecej ale wydaje mi sie ze poprzez to ich zycie jest bardziej ciekawe i wartosciowe.
                            Jeden z czolowych przedstawicieli egzystencjalizmu A.Camus pisal w "Lordzie Jimie"
                            "To byl jeden z nas". Z nas,czyli inny niz inni,obcy. Czasami warto jest byc takim aby
                            wiecej w zyciu doswiadczac a wiec "widziec" czyli lepiej poznac zycie i przezyc je doglebnie.

                            • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 01:11
                              To ciekawe nigdy nie myslalam tak o sobie. moze masz racje jestem dosc wrazliwa i jestem chyba dobrym slychacze. Ludzie mi sie zwierzaja ale ja robie to bardzo rzadko. Musze czuc sie bardzo zle z tym co nosze w sobie i dopiero wtedy. Ale tu gdzie jestem trudno znalesc zaufana osobe. Dlatego chyba tu napisalam bo jestem tu anonimowa. jednak jak przeczytalam kilka pierwszych odpowiedzi na temat mojego problemu to zalowalam ze to zrobilam . Ty jednak pomogles mi odzyskac wiare w ludzi dletego nie wieze ze z Toba jest tak zle jak pisales.
                              • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 01:32
                                sorbus_aria napisała:

                                >Ty jednak pomogles mi odzyskac wiare w ludzi dlatego nie wierze ze z Toba
                                >jest tak zle jak pisales.

                                Tak,to dotyczy raczej moich pogladow,ale zycie tez mi sie jak to mowisz "odwdzieczalo".
                                Z tego z reszta powodu musialem zrewidowac swoj swiatopoglad i wlasciwie troche sie
                                jakby pogubilem.Mysle ze uda mi sie to wszystko tez jakos sobie wytlumaczyc,bo jest wiele
                                rzeczy co ktorych nie mialem watpliwosci a teraz zaluje za tak myslalem.To znaczy zaluje
                                ze bylem dobry.To okropny wniosek do jakiego doszedlem i musze go zweryfikowac.
                                Musze znalezc wiec wylumaczenie dlaczego ludzie dobrzy ciepiec musza wiecej niz zli.
                                Jezeli mi sie nie uda tego zrobic to chialbym chociaz pogodzic sie z nierozwiazywalnoscia
                                tego problemu.

                                • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 01:49
                                  nie dokonca zgadzam sie z Toba, kazdy placi za swoje bledy predzej czy pozniej nie zaleznie czy jestes dobry czy zly. Jedynie ci wrazliwsi bardziej to przezywaja.
                                  • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 02:05
                                    sorbus_aria napisała:

                                    > nie do konca zgadzam sie z Toba, kazdy placi za swoje bledy predzej czy pozniej
                                    > niezaleznie czy jestes dobry czy zly. Jedynie ci wrazliwsi bardziej to przezywaja.

                                    Wlasnie tak myslalem i chce to utrzymac dalej.To myslenie jest idealistyczne.
                                    Od pewnego czasu zaczelo mi sie wydawac ze nie wszyscy zli placa.Placa moze ci troche zli
                                    ale ci naprawde zli nic nie placa.Po prostu uchodzi im to na sucho.
                                    Chcialbym abys miala racje i obecnie walcze ze soba o to aby ja obronic.
                                    To znaczy ja nie chce aby zli mieli zle.(Jakie to wszystko jest trudne)
                                    To co powiedzialas przed chwila pomaga mi w tym i to bardzo,bo to jest argument za tym
                                    co dawniej myslalem i chcialbym to obronic.
                                    Widzisz zatem ze Ty tez mi bardzo pomoglas i ciesze sie ze mialem okazje Cie spotkac.
                                    • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 02:13
                                      Ciekawi mnie jak Ty oceniasz ile kto placi. Jedni troche inni wiecej. Skad wiesz czy ktos splacil swoj dlug wobec innej osoby w calosci czy tez nie. Skad wiesz jaka cene maja poszczegolne bledy, jak ulozony jest cennik.
                                      • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 02:31
                                        sorbus_aria napisała:

                                        > Ciekawi mnie jak Ty oceniasz ile kto placi. Jedni troche inni wiecej. Skad wies
                                        > z czy ktos splacil swoj dlug wobec innej osoby w calosci czy tez nie. Skad wies
                                        > z jaka cene maja poszczegolne bledy, jak ulozony jest cennik.

                                        Tutaj waluta jest ciepienie i jezeli czlowiek jest bardzo zly to ma kupe forsy i w dodatku
                                        cos takiego jak wrazliwosc jest dla niego obce.A wiec uzywa z zcyia ile wlezie a jak zachoruje
                                        to za forse ma najlepsza pomoc i rzadko tacy ludzie w ogole choruja (statystycznie oczywiscie).
                                        A ten wrazliwy to musi wiazac ledwo koniec z koncem i wiatr mu zawsze w oczy wieje.
                                        Pytam sie zatem gdzie w tym wszystkim jest bog?
                                        I nie przemawiaja juz do mnie takie rzeczy jak im kto wiedej cierpi to bedzie mial wieksza
                                        zasluge w niebie.


                  • miau_weglowy wzruszylam sie chlip/nt 02.01.12, 00:12

                • dar.ja Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 10:30
                  dum01 napisał:

                  > Ja uwazam i jest to moja prywatna sprawa ze tutaj w Twoim przypadku Ty na pewno
                  > nie jestes winna.Widac to chocby po tej surowej ocenia siebie samej jako masz.Taka postawa swiadczy o Twoich wielkich wartosciach moralnych i wrazliwosci.

                  Pytanie z czego wynika surowość oceny samej siebie przez autorke wątku.
                  Odpowiedzi mogą być dwie:
                  1. Żałuje, że wplątała się w całą sytuacje bo nie należało tego robić,
                  2. Żałuje, że wplątała się w całą sytuacje bo ostatecznie została odrzucona (mniej brutalnie - nie została wybrana)

                  sorbus_aria
                  Nie oceniam, podrzucam temat do (ewentualnej) dyskusji.
      • miau_weglowy Re: Od przyjazni do czego wiecej 01.01.12, 23:50
        Czasami tak jest,ze trzeba zostawic to wszystko w takiej formie niedorozwinietej

        zabieram sobie to zdanie do sygnaturki
        p.s. obiady na stolowce, jak romantycznie
    • astrofan Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 00:26
      a kto jest złym w tej historii?
      • samentu Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 01:15
        żona i dziecko
    • ezoterycznypoznan Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 10:56
      Przynajmniej jesteś oryginalna. Ciebie przyjaciel zdradzil z żona, a zazwyczaj jest odwrotnie.
    • samuela_vimes Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 11:13
      no muszę to napisać, muszę...'ale te baby som gópie'
      • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 11:27
        no coz kazdy uczy sie na bledach. na swoich bardziej boli ale pamieta sie na zawsze. potwierdza sie zasada ze budowanie domow na piasku jest krotkotrwale i nie przynosi nic dobrego
    • urko70 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 11:32
      sorbus_aria napisała:

      > Pracuje z facetem, ktory jest moim przyjacielem zawsze moge na niego liczycz. W
      > azny szczegol jest zonaty. Znam jego zone i nawet ja lubie ale poniewaz spedz
      > am z nim duzo czasu w pracy stal mi sie dosc bliski.

      Bliskim nie staje się poprzez długie ze sobą przebywanie.

      > Pewnego dnia powiedzial mi ze jesgo zona jest
      > w ciazy ta wiadomosc rozsypalam mnie na kawalki, chociaz nie wiem dlaczego.

      Dlatego, że podświadomie robiłaś z niego ojca swoich dzieci. Miły trioskliwy, ejsteś dal niego kimś szczególnym: swietny kandydat.
      Nie jesteś w tym ani pierwsza ani ostatnia.

      > Ma ktos z Was podobne doswiadczenia?

      Jw, nie Ty z nim pierwsza, ani ostatnia.
      Na początku miło, atrakcyjnie, ekscytująco, potem coraz trudniej bo im dalej w las tym więcej drzew, tym chce się więcej, tym sięga się po więcej, im później tym trudniej się wycofać. Także wychofać sie albo na saym początku albo jak już skonsumowane tyle tylko, że w drugiej opcji jest konieczność zycia z tym faktem. Nie dla kazdego jest to łatwe.
      • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 14:29
        "Dlatego, że podświadomie robiłaś z niego ojca swoich dzieci"
        Nie robilam z niego ojca moich dzieci, zdecydowanie nie. I chyba nie chcialabym zyc z nim jak maz i zona. chailabym tylko zeby dla mnie byl zeby moznabylo spedzac razem czas. To absurdalne ale teraz czuje sie zdradzona, okropne uczucie, trudno sie pozbierac. Dodatkowo nie ma sie komu wygadac.
        Pracujemy razem, trudno mi sobie wyobrazic jak bardzo bedzie mi ciezko przestawic sie na chlodne relacje z nim.
        Mowiac szczerze zrujnowalam cos wspanialego, popsulam moja przyjazn z nim i z jego zona. Ona jest nadla dla mnie bardzo mila a ja mam okropne wyrzuty sumienia za kazdym razem jak ja widze. To chyba jest cena jak ja musze za to zaplacic.
        RATUNKU!!
        • mumia_ramzesa Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 14:38
          > Nie robilam z niego ojca moich dzieci, zdecydowanie nie.

          Nie zauwazylas jednego slowa: PODSWIADOMIE. Poniewaz on bedzie mial dziecko dotarlo do Ciebie, ze wszystko stracone. Moze sie ludzilas, "ze wcale ze soba nie spia".
          Najlepsze wyjscie: zmien prace.
        • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 14:43
          sorbus_aria napisała:

          > RATUNKU!!

          W swietle tego co napisalas teraz uwazam ze powinnas miec z nim dziecko
          bo tylko wtedy pozycja jego zony sprowadzi sie do pozycji poczatkowej,kiedy
          nie bylo zadnego dziecka.Odzysaksz wtedy kontrole nad soba gdyz przestaniesz
          byc o niego zazdrosna.Ja mowi to powaznie,bo taki jest mechanizm psychologiczny
          tego co sie w Tobie dzieje.

          • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 15:17
            To chyba lekka przesada, to ze popelnilam blad to nie znaczy ze mam popelniac kolejny. cala ta historia pokazuje moja slabosc ale to nie wyscigi. ktos dokonal wyboru ja musze to zaakceptowac i nauczyc sie z tym zyc. pytanie tylko jak to zrobic.
            • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 15:30
              sorbus_aria napisała:

              > ktos dokonal wyboru ja musze to zaakceptowac i nauczyc sie z tym zyc. pytanie tylko jak to
              > zrobic.

              No wlasnie ja mowie jak,jezeli chcesz juz dzis to zaakceptowac bez wysilku psychicznego.
              Inaczej musisz poczekac i z czasem zmienia sie Twoje kryteria akceptacji.
      • dum01 Co to jest zdrada? 02.01.12, 14:33
        Uwazam,ze wszystkie problemy damsko-meskie biora sie
        z niewlasciwego zrozumienia pojecia zdrady uksztaltowanego
        poprzez kulture,szczegolnie religijna.W naszym kraju jest to dosc
        widoczne wlasnie dzieki wieloletnim wplywom katolicyzmu,ktory juz
        od wiekow propaguje chory model malzenstwa.Nie baczac teraz na inne
        religie ktore robia to nawet gorzej katolicyzm poprzez niezgodna z psychika
        ludzka zasade malzenstwa skazuje na poniewierke i cierpienie tysiace kobiet
        i dzieci a nawet i mezczyzn.Dotyczy to nie tylko ludzi wierzacych ale i ateistow
        ktorzy nawet nie zdaja sobie sprawy z tego jak ich system wartosci moralnych
        jest wypaczony poprzez wlasnie kulture religijna.
        Nie chcialbym byc tutaj jakims heretykiem i wrogiem kosciola ale sa rzeczy co do
        ktorych nie wolno nam,ludziom myslacym racjonalnie ktorym lezy na sercu dobro
        czlowieka jako podmiotu humanitarnego a nie zabawki w reku urojonego boga,
        milczec.
        W swietle tej chorej zasady malzenskiej ksztaltuje sie swiadomosc ludzi w ktorej
        nie tylko cialo ale nawet przezycia swojego malzonka uwaza sie prawie za swoje
        i rosci sie prawo do dysponowania tymi formami ktore ze swej natury czlowieka
        wolnego powinny nalezec tylko do niego. To czlowiek sam jako wolny decyduje o tym
        co ma robic ze swoim cialem a wiec z kim ma wspolzyc jak rowniez o czym ma myslec.
        Obserwujac polskie kobiety dochodze do wniosku ze sa one przestarszone sytaucja w
        jakiej sie znalazly po zawarciu zwiazku malzenskiego i uwazaja sie podswiadomie za
        niewolnice swych mezow ktorzy ze swej strony tak tez i je traktuja.
        Stad mamy tyle brutalnosci w rodzinach i wykorzystywania seksualnego swoich zon przez
        kochanych mezow.Kobieta jest zmuszana do seksu.Sa to jawne gwalty w bialy dzien ale
        nie wolno sie jej poskarzyc gdyz to ona jestg winna ze jej mezusiowi sie chce.
        Ta sutuacja rodzi napiecie psychiczne i doprowadza do tego kobiete ze nie smie oma sie
        nawet odezwac a co dopiero usmiechnac do nieznajomego mezczyzny ktory byl dla niej
        mily i uprzejmy.Psychika ludzka ma ta wslasnosc ze jak jest tak dreczona to potrzebuje
        rozluznienia i wtedy kobeita zakochuje sie w nieznajomym.Jest to reakcja swiadomosci kobiecej
        na ta tyranie ducha jakiej jest poddana caly czas.
        Dopoki sie to nie zmieni kobiety polskie beda cierpiec.Bedac ofirami beda uwazane za winne
        i godne potepienia przez spoleczenstwo.


    • last_unearthly Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 14:50
      > Mimo wszystko poczulam sie zdradzona, ironiczne to troche.

      No comments
    • gr.eenka Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 15:29
      Tytuł wątku zapowiadał fantastycznie naiwny rozkwit romansu. Szkoda,żę dzieśtam zaplątali się współmałżonkowie.
      Takie przejście od przyjaźni do czegoś więcej jest fantastyczne, ale bez żony czy męża , dzieci.
    • mirtillo25 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 16:23
      Zawsze zastanawiałam się, czy mój mąż zrobi mi podobne świństwo z jakąś koleżanką z pracy. Poznałam kobiety, które z nim pracują.
      Gdyby okazało się, że jedna z nich ma/miała romans z moim mężem, to przede wszystkim gardziłabym tą kobietą. A dlaczego? Bo po prostu wyciągnęłaś łapę po coś, nad czym tamta kobieta i ten facet długo pracowali. Jak można włazić buciorami w cudze życie? Jesteś aż tak zdesperowana, że chwytasz się zajętych facetów?
      "Bo coś było między nami" - uważasz to za wystarczający powód, aby wpakować się w kilkuletnie małżeństwo? To mi strasznie śmierdzi desperacją. Faceci mają z reguły inne podejście do zdrad.
      Nie rozgrzeszam tego kolesia. Jest śmieciem. Zaswędział go penis i po prostu znalazł dupę, która jest najbliżej.
      Kochanki często oszukują się, że są "wyjątkowe", że "gdyby nie żona, to na pewno on byłby moim mężem". Rozczaruję Cię. Faceci mają kochanki zamiast chodzić do burdelu, bo:
      a) istnieje mniejsze ryzyko zarażeniem się jakimś paskudztwem,
      b) nie lubią jak muszą wchodzić w coś, w co weszło już 50 facetów,
      b) jesteś tańsza od dziwki.

      Koleś pobzykał i wrócił do żony. Brutalne, ale tak właśnie jest. Oni zazwyczaj wracają do żon.
      Swoją drogą, tylko leniwi faceci szukają dupy w pracy. Dałaś się nabrać na piękną bajeczkę. To nie był romans. Ty mu po prostu dałaś za darmo ;)
      • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 16:31
        irtillo25 napisała:

        > Faceci mają kochanki zamiast chodzić do
        > burdelu, bo:
        > a) istnieje mniejsze ryzyko zarażeniem się jakimś paskudztwem,
        > b) nie lubią jak muszą wchodzić w coś, w co weszło już 50 facetów,
        > b) jesteś tańsza od dziwki.

        a) obecnie burdele spelniaja wieksze wymogi sanitarne niz niejedno wyro malzenskie.
        b) nigdy facet naprawde nie wie ilu tam weszlo,a po drugie to jakis dziwactwo taka
        zachcianka.
        c) dziwka jest zdecydowanie tansza w ogolym rozrachunku

        Wniosek:

        Faceci co zdradzaja zony zamiast isc do burdelu to szmaty.


        • sorbus_aria Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 18:07
          czytajac to wszystko to chyba trzeba dojsc do wniosku, ze nie ma juz czegos takiego jak milosc, szczerosci w uczuciach tylko sexualne potrzeby. WOW az chce sie zyc
          • dum01 Re: Od przyjazni do czego wiecej 02.01.12, 18:12
            sorbus_aria napisała:

            > czytajac to wszystko to chyba trzeba dojsc do wniosku, ze nie ma juz czegos takiego jak
            > milosc,

            Wrecz przeciwnie,prawdziwa milosc nie znosi klamstwa.Jezeli nie zmienimy naszego
            punktu widzenia na nia,nigdy nie bedziemy mogli jej doswiadczac w sposob pelny,
            taki na jaki czlowiek jest przygotowany.Nigdy czlowiek nie bedzie szczesliwy,a Twoje
            klopoty beda trwac wiecznie az do konca zycia.

        • maly.jasio nie masz pojecia o kolorycie zycia. 02.01.12, 18:12
          dum01 napisał:


          > Wniosek:
          > Faceci co zdradzaja zony zamiast isc do burdelu to szmaty.

          - g... mnie obchodzi twoje wnioskowanie.
          nigdy bym nie poszedl do burdelu, bo to nie seks - a tylko platna odhumanizowana usluga.
          gdy idziesz z poderwana kobieta - to idziesz do lozka z konkretnym czlowiekiem, ktory Ci sie podoba.
          I tylko taki kontakt ma smak i kolor.
          • dum01 Re: nie masz pojecia o kolorycie zycia. 02.01.12, 18:20
            maly.jasio napisał:


            > - g... mnie obchodzi twoje wnioskowanie.

            the same to you

            • maly.jasio Re: nie masz pojecia o kolorycie zycia. 02.01.12, 18:25
              dum01 napisał:
              the same to you

              alez ja nie pisze o twoim wnioskowaniu - te mnie kompletnie nie intersuje.

              pisze tylko o realiach i o colorycie zycia - o ktorym, nie masz pojecia.
              • dum01 Re: nie masz pojecia o kolorycie zycia. 02.01.12, 18:30
                maly.jasio napisał:

                > pisze tylko o realiach i o colorycie zycia - o ktorym, nie masz pojecia.

                Milo mi bylo poznac czlowieka swiatowego.Niestety,ale nie zgadzam sie
                z Toba.Jestem bardzo tolerancyjny jak widac z moich postow ale to
                co Ty proponujesz prowadzic moze nie do szczescia czlowieka ale jego zaglady.


                • maly.jasio Zachod gnije - powiedzial w roku 1900 02.01.12, 18:41
                  pewien francuski filozof.
                  Ale jaki piekny wydaje przy tym zapach :)


                  dum01 napisał:

                  > Milo mi bylo poznac czlowieka swiatowego. Niestety,ale nie zgadzam sie
                  > z Toba.Jestem bardzo tolerancyjny jak widac z moich postow ale to
                  > co Ty proponujesz prowadzic moze nie do szczescia czlowieka ale jego zaglady.

                  Jak sam sie "zagladze", albo jakas pusczalska mnie "zagladzi" (na smierc :)
                  to, jak mniemam, nie bedzie To Twoim zmatwieniem.

                  Nie ma jednej moralnosci. Moralnosc jest RELATYWNA.
                  Ja nie ktytykuje Twojej. I nie uwazam ja za gorsza od mojej.

                  Ty uwazasz, ze moja jest gorsza.
                  Nie zabraniam ci tego, typowy sposob myslenia tkzw. "rygorystow" moralnych.

                  Zyj zatem sczesliwie i spokojnie w Twoim Swiecie i pozwol zyc innym - tym inaczej myslacym.
                  • dum01 Re: Zachod gnije - powiedzial w roku 1900 02.01.12, 18:48
                    maly.jasio napisał:

                    > Ty uwazasz, ze moja jest gorsza.
                    > Nie zabraniam ci tego, typowy sposob myslenia tkzw. "rygorystow" moralnych.
                    >
                    > Zyj zatem sczesliwie i spokojnie w Twoim Swiecie i pozwol zyc innym - tym inacz
                    > ej myslacym.

                    Przykro mi,ale nie zyjemy na roznych planetach.Moj swiat nie jest rozlaczny z Twoim
                    i odwrotnie.Jak buscisz baka to u mnie tez smierdzi.
                    • maly.jasio Re: Zachod gnije - powiedzial w roku 1900 02.01.12, 19:22
                      dum01 napisał:

                      > Przykro mi,ale nie zyjemy na roznych planetach.Moj swiat nie jest rozlaczny z T
                      > woim i odwrotnie. Jak buscisz baka to u mnie tez smierdzi.

                      Tylko mnie Twoj swiat nijak nie interesuje.
                      spokojnie sobie w nim zyj.
                      natomiast moj Cie interesuje, tyle, ze nia masz na niego zadnego wplywu.
                      Bedziesz musial obok niego zyc i cierpiec.
                      No coz masochizm to nie tylko choroba. dla wielu to narkotyk.
                      • sorbus_aria Re: Zachod gnije - powiedzial w roku 1900 02.01.12, 20:20
                        reasumujac rozwazania to : zrobilam komus i sobie krzywde zatem powinnam sie powiesic zeby takich jak ja bylo mniej
                        • dum01 Re: Zachod gnije - powiedzial w roku 1900 03.01.12, 00:36
                          sorbus_aria napisała:

                          > reasumujac rozwazania to : zrobilam komus i sobie krzywde zatem powinnam sie p
                          > owiesic zeby takich jak ja bylo mniej

                          Wszystko juz zostalo wyjasnione.Jestes wolna.Idz i nie gzrzesz wiecej.Swoja droga,to Ci
                          zazdroszcze,bo ten co grzeszy i potem mocno zaluje ma wielkie powazanie u Boga.

                        • maly.jasio reasumujac 03.01.12, 00:45
                          sorbus_aria napisała:
                          > reasumujac rozwazania to : zrobilam komus i sobie krzywde zatem powinnam sie p
                          > owiesic zeby takich jak ja bylo mniej

                          reasumujac: nie pisz durnie o problemie, ktory nie istnieje.


                          • sorbus_aria Re: reasumujac 03.01.12, 00:51
                            wiele bym dala zeby to byl tylko zly sen

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka