biocestyka
22.01.12, 19:11
Dzisiaj miałam dość nieprzyjemną sytuacje z moim chłopakiem..(związek kilkuletni). Zupełnie naturalnie, niespodziewanie, bez większego powodu, wręcz z łatwością, nazwał mnie w sposób -absolutnie niewulgarny, którego nienawidzę. Nigdy tak do mnie nie powiedział, a tu takie coś. Niby nic, a zamknęłam się w sobie na długie godziny.. Rozkodował coś we mnie. Wróciłam w mgnieniu sekundy do czasów, gdy byłam dzieckiem i tak do mnie mówiono (jest to przeinaczenie mojego imienia). On sie do mnie odezwał nie zaważając niczego dziwnego, a nigdy wcześniej - no może w żartach, tak nie mówił. Tak mnie to zacięło, ze nie mogę z nim rozmawiać, a w sumie powiedzenie mu o tym (nie za bardzo rozumie dlaczego tak sie zachowuje), jest dla mnie związane z jakimś bólem, wiec unikam tego jak ognia. Nie chce nawet czegos takiego ltumaczyc, ale nigdy tak o mnie nie powiedział przy nikim, a tu byl lekko zdenerwowany i tak wlanąl, ze otrząsnąć sie nie mgoe.
Jak napisałam, czasami zwracano sie do mnie tka w dzieciństwie i tez ldugo po tym dochodziłam do siebie, bo byl to zwrot bardzo niedelikatny, aczkolwiek jak obcy tka od mnie mówią, to nawet tego nie słyszę.. Poczułam sie zgwałcona słowem, jezeli tak to mozna określić..