Dodaj do ulubionych

Czy znacie takie "wyznaczanie granic"?

25.03.12, 19:00
Ja i mój chłopak posprzeczaliśmy się, i chyba to było właśnie wyznaczanie granic.
Zapytałam go dzisiaj, co myśli o pewnej rzeczy na temat miłości (którą wyczytałam w pewnej książce). A on mi na to, że nie chce mu się zastanawiać, i w ogóle nie znosi rozmów na temat miłości, i koniec.
Trochę mnie to zirytowało, bo ja nigdy nie zaczynałam z nim rozmów na tematy uczuć itp. A ta książka jest super, to książka z socjologii zresztą. No więc pytam, co mu to przeszkadza. A mój chłopak mówi, że ma złe doświadczenia, tj. takie, że z kobietami rozmowy na temat miłości powodują same problemy.
To się jeszcze mocniej zirytowałam, i mówię, że jeszcze ze mną nie rozmawiał o tym, to skąd wie (że sie potwierdzą - te doświadczenia), i co niby może się stać. I on na to, że wtedy zawsze kobieta zaczyna stawiać kłopotliwe pytania, i dlatego on z góry odmawia rozmów o miłości, i już.

I chwilowo cisza. No to tak siedzę, siedzę i myślę - że nawet nie dał mi dojść do głosu, nawet nie dał mi powiedzieć, że to jest naukowa książka (już nie mówiąc o wysłuchaniu chociaż mojego pytania), I że to jest niesprawiedliwe strasznie, bo ja akurat wiem bardzo dobrze, że faceci nie znoszą gadania o uczuciach, i nie gadam z nimi o tym, ale moje pytanie miało być zupełnie inne, tylko on nawet nie dał mi dojść do głosu, i że tak sobie zarządził, że tematu nie będzie, co to kurka ma znaczyć?!
No to mówię (takim zimny tonem już), że jednak proszę, żeby wysłuchał mojego pytania, bo na razie niczym nie dałam mu powodów, żeby przykładał do mnie te swoje złe doświadczenia.
On, że nie, i koniec (też już zły), że nie będzie rozmawiał na bzdurne tematy o miłości z poradników, które piszą ciotki (!!!). To ja mówię, że nie życzę sobie, żeby zarządzał tematem rozmów ani żeby krytykował moją lekturę, nie mając zwłaszcza pojęcia, jaka to książka. I że skoro nie raczył wysłuchać mojego pytania, pomimo że więcej niż raz prosiłam, to do widzenia, pojadę do domu się uczyć, a on zresztą też ma do zrobienia te rzeczy do pracy na jutro (byliśmy u niego w domu, tylko że mieliśmy jeszcze pojechać do parku na długi spacer, dopiero potem miał mnie zawieźć do domu), i że nie musi mnie odwozić itp. i nie dam sobą manipulować.

No to powiedział, że skoro nie mam ochoty na jego towarzystwo, to ok, i że on też nie da sobą manipulować, oczywiście mnie odwiezie (w aucie, gdy jechaliśmy, spytał, czy może jednak skręcić na trasę do parku, ja na to, że nie, strasznie zła byłam).
I dalej jestem - tyle z tego korzyści, że od czwartej się uczyłam, więc dużo zrobiłam przynajmniej. Nie jest mi miło, że tak się posprzeczaliśmy, jednak nie żałuję, nie pozwolę, żeby mi mój chłopak zabraniał poruszania tematu w rozmowie.
Jeśli ktoś mnie przeczytał, to dzięki :)
Obserwuj wątek
    • maitresse.d.un.francais Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:05
      Yhy. To się nazywa "Wyznaczmy granice tak, żeby mi było łatwo i przyjemnie".
      • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:10
        maitresse.d.un.francais napisała:

        > Yhy. To się nazywa "Wyznaczmy granice tak, żeby mi było łatwo i przyjemnie".

        No to chyba mnie nie dotyczy, to ja chcę wyznaczyć granice, bo nie pozwolę, żeby mi ktoś wchodził na głowę.
        • maitresse.d.un.francais Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:13
          dzidzia.doc napisała:

          > maitresse.d.un.francais napisała:
          >
          > > Yhy. To się nazywa "Wyznaczmy granice tak, żeby mi było łatwo i przyjemni
          > e".
          >
          > No to chyba mnie nie dotyczy, to ja chcę wyznaczyć granice, bo nie pozwolę, żeb
          > y mi ktoś wchodził na głowę.

          Nie, to było przecież o nim.

          "Kłopotliwe pytania" - czytaj: nie będę mówił o uczuciach, bo ja maczo jestem, nie chcę i nie umiem!

          "Poradniki", "pisane przez ciotki" - dezawuowanie książki (podstawy twojej argumentacji).
          • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:20
            Maitresse, dzięki Ci bardzo :)
            Do tego tę książkę napisał mężczyzna, he he. I jest to akurat książka naukowa.
            Podoba mi się Twoje zdanie "nie będę mówił o uczuciach, bo ja maczo jestem, nie chcę i nie umiem!" Nie wykluczam, że wykorzystam, o ile jeszcze będę miała okazję, ponieważ ja z pewnością się do niego pierwsza nie odezwę.
            • maitresse.d.un.francais Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:30
              dzidzia.doc napisała:

              > Maitresse, dzięki Ci bardzo :)
              > Do tego tę książkę napisał mężczyzna, he he. I jest to akurat książka naukowa.

              No ba!

              jaka to?

              • dzidzia.doc Fragment 25.03.12, 19:39
                maitresse.d.un.francais napisała:
                > No ba!
                >
                > jaka to?

                To jest Bogdan Wojciszke "Psychologia miłości"
                A tu przepisałam fragment z tego, o czym chciałam z nim pogadać:

                "W świecie dorosłych kobiety silniej niż mężczyźni wyznają podwójny standard, czyli silniej potępiają seks pozamałżeński kobiet niż mężczyzn. Trudno oprzeć się wrażeniu, że kobiety po prostu przeciwdziałają wzrostowi podaży kobiecego seksu, ponieważ taki wzrost nieuchronnie prowadzi do spadku ceny seksu, jak to na wolnym rynku. Kobiety mają więcej do stracenia na rozwiązłości seksualnej innych kobiet, a mężczyźni mogą tu jedynie zyskać. W tych samych kategoriach można rozumieć silniejszy opór kobiet niż mężczyzn przed prostytucją i pornografią, które można uważać za łączące się z mniejszym kosztem alternatywy kobiecego seksu."
                • jan_hus_na_stosie Re: Fragment 25.03.12, 22:16
                  fajnie, że w ogóle coś czytasz zamiast oglądać ogłupiające seriale w telewizji :)
                • saraisa Re: Fragment 26.03.12, 00:56
                  e tam, takie bajdurzenie o granicach, to się nazywa kiepski marketing i niedostosowanie reklamy do odbiorcy =>
                  było mu powiedzieć, że masz fajny kawałek o seksie i czy chce posłuchać? :P
                  od razu by mu się się oczy zaświeciły.
                  i tak, miejscami uważam, że faceci to idioci i trzeba ich tylko odpowiednio podejść!
                  • to.niemozliwe Re: Fragment 26.03.12, 02:28
                    Uwazaj, bo to moze tylko tyle oznaczac, ze przyciagasz jedynie idiotow. ;-)
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Fragment 26.03.12, 07:29

                  > To jest Bogdan Wojciszke "Psychologia miłości"
                  > A tu przepisałam fragment z tego, o czym chciałam z nim pogadać:
                  >
                  > "W świecie dorosłych kobiety silniej niż mężczyźni wyznają podwójny standard,

                  Ale przecież w tym fragmencie nie ma słowa o miłości czy uczuciach :)
                  A co prawdziwości tego twierdzenia - na pierwszy rzut oka wydaje sie prawdziwe, ale tak naprawdę trudno powiedzieć, bo lubimy świat upraszczać.
                  • thelma.333 Re: Fragment 07.04.12, 18:48
                    mnie ono nawet na pierwszy rzut oka nie wydaje sie prawdziwe
                    skoro juz autor odniosl to do praw popytu i podazy, to wezmy na ten przyklad rynek pracy;
                    takie kraje UE to dlugo ustanawialy limity dla zewnetrzniakow, zeby nie przyjezdzali i nie zabierali im dobrej pracy; przyjedzie ktos z biednego kraju, to i za cwierc stawki bedzie tyral; no i na poczatku pewnie tak bedzie; a potem co? czy takie zycie za cwierc stawki bedzie mu wystarczac na dlugo? raczej nie; z czasem ten biedak takze zaczyna pragnac lepszego losu, tego wlasnie za cala stawke, a nie za cwierc;
                • my_favourite_axe Re: Fragment 07.04.12, 18:58
                  dzidzia.doc napisała:

                  > maitresse.d.un.francais napisała:
                  > > No ba!
                  > >
                  > > jaka to?
                  >
                  > To jest Bogdan Wojciszke "Psychologia miłości"
                  > A tu przepisałam fragment z tego, o czym chciałam z nim pogadać:
                  >
                  > "W świecie dorosłych kobiety silniej niż mężczyźni wyznają podwójny standard, c
                  > zyli silniej potępiają seks pozamałżeński kobiet niż mężczyzn. Trudno oprzeć si
                  > ę wrażeniu, że kobiety po prostu przeciwdziałają wzrostowi podaży kobiecego sek
                  > su, ponieważ taki wzrost nieuchronnie prowadzi do spadku ceny seksu, jak to na
                  > wolnym rynku. Kobiety mają więcej do stracenia na rozwiązłości seksualnej innyc
                  > h kobiet, a mężczyźni mogą tu jedynie zyskać. W tych samych kategoriach można r
                  > ozumieć silniejszy opór kobiet niż mężczyzn przed prostytucją i pornografią, kt
                  > óre można uważać za łączące się z mniejszym kosztem alternatywy kobiecego seksu
                  > ."

                  po co go tą miłością straszyłaś? trzeba było powiedzieć że chcesz pogadać o seksie :D
                  • dzidzia.doc Re: Fragment 07.04.12, 21:33
                    my_favourite_axe napisała:
                    > po co go tą miłością straszyłaś? trzeba było powiedzieć że chcesz pogadać o sek
                    > sie :D

                    Ja mu tego nawet nie zdążyłam przeczytać, on już na samo słowo "miłość" dostał uczulenia :)
                    A cz Ty też obserwowałaś takie reakcje u facetów na to słowo / temat?
    • jan_hus_na_stosie Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:18
      być z kimś w zwiazku i ten ktoś nie będzie rozmawiał o miłości "bo nie"?

      no kurde, niech spada na drzewo ewentualnie niech idzie do psychiatry, skoro rozmowa na tak normalny temat to dla niego takie traumatyczne przeżycie :)

      ja na twoim miejscu nie odpuściłbym tego tematu ;)
      • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:42
        Nie odpuszczę - już nawet nie chodzi o konkretny temat, tylko o podejście. Cieszy mnie to, że również i Ty jako mężczyzna tak uważasz.
    • wicehrabia.julian Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:19
      dzidzia.doc napisała:

      > Zapytałam go dzisiaj, co myśli o pewnej rzeczy na temat miłości (którą wyczytał
      > am w pewnej książce). A on mi na to, że nie chce mu się zastanawiać

      ja po takich pytaniach wystawiłbym cię za drzwi, strasznie ciężko wytrzymać z babą, którą zajmują bzdury wyczytane lub usłyszane

      to jedna z większych wad kobiet
      • maitresse.d.un.francais bzdurą jest albowiem wszystko 25.03.12, 19:20
        na co się nie zgadza chłop lub czego osobiście nie powiedział :-PPP
      • kseniainc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:23
        to co to za facet z którym pogadać luźno na różne tematy nie można.pHII
      • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:24
        Julianie, może i też masz podobne doświadczenia, ale ja już napisałam, że na takie tematy z moim facetem nigdy nie rozmawiałam.
        I nie zajmują mnie bzdury, zresztą najpierw powinien był stwierdzić, czy to bzdury rzeczywiście.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 26.03.12, 01:46
        Skoro "baby" inspirują się lekturą, co jest godne potępienia wg Ciebie, czym inspirują się chłopy? Uczuciami? Impresjami? Ekspresją? Nie wiedziałam, Julek, że masz taki potencjał metro w sobie;>
    • moonogamistka Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:19
      Po kolejnych takich przejsciach- tym bardziej ucieknie od gadki o emocjach z wlasna kobieta, bo to nigdy niewiadomo, o co strzeli focha taka kobita. Szczery bedziesz- koszmar- oklamiesz- tez sie przyczepi. ;-)
      Odpusc. Nie masz innych problemow?!
      • jan_hus_na_stosie Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:25
        nie odpuszczaj, takie sytuacje prędzej czy później się zemszczą, będziesz kiedyś potrzebowała jego pomocy, dobrej rady a on wypnie się na ciebie tłumacząć się "traumą i złymi doświdczeniami" w rozwiązywaniu tego typu problemów
        • moonogamistka Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 20:21
          Blagam Cie:-) Rozwiazywanei problemow, a gadka z baba o uczuciach, mocno abstrakcyjna dla goscia, ktory pare razy sie sparzyl na takich rozmowach z bylymi? Jesli facet jest malo otwarty i malo empatyczny- polegnie po raz kolejny, dlatego unika takich rozmow.
          W zamian umyje auto, czy kupi jej cos;-) Ten typ tak ma. Znam to:)
          • raduch Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 22:40
            Munia, masz rację, z tym że obawiam się że nie do końca zdajesz sobie sprawę jak bardzo. :-> Tak przez chwilę się zastanowiłem co ja bym na jego miejscu poczuł. Po pierwsze: mimo zapowiedzi - to miała byc rozmowa o uczuciach, tak? O uczuciach to "z pewną taką nieśmiałością", ale porozmawiam. :) Nauczyłem się, że kobita potrzebuje i trzeba podjąć rozmowę, choć wewnętrzny Raduch takiej potrzeby zwyczajnie nie ma. Trafnie to opisałaś.
            Ale nie o tym chciałem, popatrz na wpis pt Cytat czy jakoś tak. O czym to jest? Nożesz, nazywaj i opisuj kobiety sprawy takimi, jakie są. W tym przypadku takiej rozmowy bym nie podjął. Guzik mnie obchodzi jak inni faceci swe potrzeby realizują. Gorzej, bo przeciętna kobieta wie na ten temat bez porównania więcej ode mnie. Po co mi to? Żeby w najlepszym wypadku obnażyć, że nie mam nic na temat do powiedzenia? Taaaa, przecież o seksie rozmawiamy, co z ciebie za mężczyzna, tak? ;) No bo o gorszych przypadkach to nie chce mi się nawet tu pisać. Autorka pograła jak Cajmer o północy. :P
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 26.03.12, 01:48
            Niemoc komunikacji - strasznie upierdliwa w praktyce. Lepiej znaleźć sobie gościa, który nie boi się rozmowy.
            • to.niemozliwe Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 26.03.12, 02:31
              Lepiej przez trudne tematy nie przec jak taran, tylko dac komus czas na przemyslenie jego tempem.
      • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:49
        moonogamistka napisała:

        > Po kolejnych takich przejsciach- tym bardziej ucieknie od gadki o emocjach z wl
        > asna kobieta, bo to nigdy niewiadomo, o co strzeli focha taka kobita. Szczery b
        > edziesz- koszmar- oklamiesz- tez sie przyczepi. ;-)
        > Odpusc. Nie masz innych problemow?!

        Moonogamistko, wszystko to rozumiem, tylko że ja naprawdę nie zasłużyłam sobie na podciągnięcie mnie pod ten schemat, uwierz mi.
        • fuks0 Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 08.04.12, 07:59
          > Moonogamistko, wszystko to rozumiem, tylko że ja naprawdę nie zasłużyłam sobie
          > na podciągnięcie mnie pod ten schemat, uwierz mi.

          Przed tą rozmową może i nie zasługiwałaś... ale po tej rozmowie już z pewnością tak.
    • samuela_vimes Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 19:22
      >bo ja akurat wiem bardzo dobrze, że faceci nie znoszą gadania o uczuciach,

      nie wiem z kim ty się zadałaś?
      • rekreativa Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 20:10
        Faceci, niektórzy przynajmniej, nie lubią gadać o własnych, osobistych uczuciach.
        Ale luźna rozmowa pt. "Wiesz, przeczytałam, że kobiety ... itd., co o tym sądzisz?" to chyba nie jest rozmowa o uczuciach?
        • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 20:26
          rekreativa napisała:

          > Faceci, niektórzy przynajmniej, nie lubią gadać o własnych, osobistych uczuciac
          > h.
          > Ale luźna rozmowa pt. "Wiesz, przeczytałam, że kobiety ... itd., co o tym sądzi
          > sz?" to chyba nie jest rozmowa o uczuciach?

          Oczywiście, że nie, tylko jak widać najważniejsze, jak się okazuje, są jego fobie, i do rozmowy nawet nie doszło. I myślę, że chyba bał się, że rozmowa zmieni się w jakieś osobiste pytania z mojej strony. Nie zamierzam jednak pokutować za jego wcześniejsze doświadczenia.
    • doral2 Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 20:13
      dzidzia.doc napisała:

      "..A mój chłopak mówi, że ma złe doświadczenia, tj. takie, ze z kobietami rozmowy na temat miłości powodują same problemy..."

      no i czytając twój post odnoszę wrażenie, że twój chłopak miał niestety rację.
      bo masz teraz kupę problemów.
      • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 20:33
        Doral, to nie tak, problem się zrobił, pomimo że temat jeszcze się nie zaczął - i to mój facet zrobił problem, nie ja.
        • madame_charmante Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 07.04.12, 21:14
          jasne :) .. ty w tym wszystkim jestes tylko przypadkiem .. i nie masz z tym nic wspolnego :))))
    • lonely.stoner Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 20:19
      ogolnie to ciezko sie zyje z takim gburowatym krolewiczem co nie pozwala sie wypowiadac na pewne teamty albowiem obrazaja one jego majestat. Ciezko miec takiego kumpla, a co dopiero partnera na zycie.
      Moze on jest albo dziecinny albo jakis po prostu taki wlasnie gburowaty ma charakter.
    • lonely.stoner Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 20:24
      a swoja droga to pierwsze slysze ze faceci nie lubia rozmawiac o uczuciach, moze jakies karki z dyskoteki nie bo to ujma na meskosci, ale normalni inteligentni faceci nie unikaja takich tematow- o ile oczywiscie nie byloby to jakies upierdliwe dziubdzianie dzien i noc. A tak swoja droga, to mnie np. ciezko by bylo sie dogadac z jakims kwadratem ktory ' o milosci nie rozmawia bo nie i koniec'. Takie wlasnie kwadraty kojarza mi sie z chlopcami ktorzy nigdy nie wyrosli poza zaciesnianie wiezi po przez picie wspolnie browarka, ogladania meczu albo cwiczen na silce. A serdecznosc i czulosc wobec kobiety wyrazaja tylko po przez seks. A slowo kocham uslyszysz moze na lozu smierci hehehe.
      • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 21:02
        Mojemu facetowi chyba już samo hasło "miłość" skojarzyło się z tym, jak piszesz, "dziubdzianiem" :) :) :) zaprezentował, jak widać reakcję alergiczną po prostu, tylko że ja niczym nie zasłużyłam na natychmiastowe zakwalifikowanie mnie do "dziubdziania", i to mnie tak zabolało właśnie.
    • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 20:57
      Chciałabym coś napisać, na końcu, bo to tak ogólnie. Tylko najpierw wkleję cytat z tego, co napisała Moonogamistka, chociaż nie bezpośrednio do mnie:
      > Blagam Cie:-) Rozwiazywanei problemow, a gadka z baba o uczuciach, mocno abstra
      > kcyjna dla goscia, ktory pare razy sie sparzyl na takich rozmowach z bylymi? J
      > esli facet jest malo otwarty i malo empatyczny- polegnie po raz kolejny, dlateg
      > o unika takich rozmow.
      > W zamian umyje auto, czy kupi jej cos;-) Ten typ tak ma. Znam to:)

      Nie mogę się powstrzymać i jeszcze raz powtórzę, że ja wiem, że mój chłopak jest takim właśnie typem, o którym tu jest mowa - jest bardzo zamknięty i powściągliwy, a uczucia, co by to nie było, pokazuje w działaniu. Do tego ma mnóstwo zalet i zawsze jest naprawdę strasznie kochany - ale swojej niechęci do tematu nie musiał mi pokazywać w taki sposób.
      Dobrze, ok, też podejrzewam, że kiedyś jakoś tam musiał się sparzyć na tym temacie, ale ja naprawdę na to nie zasłużyłam, żeby płacić za grzechy byłych. Chyba sam powinien to wiedzieć, bo teraz mi się zresztą przypomniało, że kiedyś powiedział mi, że będąc ze mną odpoczywa, bo nigdy nie pytam "Co czujesz, gdy..."
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 26.03.12, 01:54
        Ja myślę, że nie temat jest problemem, tylko jego nastawienie. Przestań podkreślać, że nic nie zrobiłaś i nie dałaś mu powodów do focha, bo stawiasz się w pozycji ofiary. Obcesowe stwierdzanie, że nie będę o czymś gadać ani Cię słuchać, bo nie i już, to oznaka braku poszanowania dla rozmówczyni.

        Jak komuś się miłość źle kojarzy, to trochę słabo. Bo na czym w takim razie opiera się związek, jedynie na fizyczności? Oczywiście, to istotne, ale za mało na trwały związek.
    • krakoma Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 21:07
      hej
      z mojego kobiecego punktu widzenia sama generujesz problemy. nie chcial gadac to nie, co za problem? co sie od razu dasasz?? trzeba bylo zmiekczyc go kobiecymi walorami i zaczac od innej strony, jak tak bardzo ci zalezalo. szkoda zycia na stres i obrazanie i psucie atmosfery. harmonia lepsza.
      pzdr.
      • krakoma Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 21:09
        a co pisali w tej ksiazce tak z ciekawosci?
        • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 21:15
          Tu Ci wklejam link do mojego posta powyżej na ten temat
          forum.gazeta.pl/forum/w,16,134556959,134557857,Fragment.html
          • krakoma Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 22:11
            wiesz co :) mnie tez by sie nie chcialo gadac na ten temat. nie ma co teoretyzowac tylko jazda i do roboty i sobie zycie uprzyjemniac :)))


            "W świecie dorosłych kobiety silniej niż mężczyźni wyznają podwójny standard, czyli silniej potępiają seks pozamałżeński kobiet niż mężczyzn. Trudno oprzeć się wrażeniu, że kobiety po prostu przeciwdziałają wzrostowi podaży kobiecego seksu, ponieważ taki wzrost nieuchronnie prowadzi do spadku ceny seksu, jak to na wolnym rynku. Kobiety mają więcej do stracenia na rozwiązłości seksualnej innych kobiet, a mężczyźni mogą tu jedynie zyskać. W tych samych kategoriach można rozumieć silniejszy opór kobiet niż mężczyzn przed prostytucją i pornografią, które można uważać za łączące się z mniejszym kosztem alternatywy kobiecego seksu."
      • lonely.stoner Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 22:58
        krakoma napisała:

        > hej
        > z mojego kobiecego punktu widzenia sama generujesz problemy. nie chcial gadac t
        > o nie, co za problem? co sie od razu dasasz?? trzeba bylo zmiekczyc go kobiecym
        > i walorami i zaczac od innej strony, jak tak bardzo ci zalezalo. szkoda zycia n
        > a stres i obrazanie i psucie atmosfery. harmonia lepsza.
        > pzdr.

        no, wspaniala recepta na udany partnerski zwiazek hehehe. Jak kobieta bedzie w zagrozonej ciazy i bedzie lezec 3 miesiace w lozku to jak facet strzeli focha albo nie bedzie chcial jej pomoc to tez ma go zmiekczac kobiecymi sposobami???
        • madame_charmante nie pomieszalo ci się w glowce?? 07.04.12, 21:17
          gdzie ty widzisz analogię między odmową rozmowy na okreslony temat, a porzucaniem w ciązy?
          ogarnij się kobieto ..
    • sabrilla Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 22:04
      No, to miał jak widać rację, że takie rozmowy to tylko kłopoty :-) Z drugiej strony jesteś zła na niego, że nie chciał gadać (chociaż temat skądinąd bardzo ciekawy) i zarządzał tematem rozmów, ale... Ty zrobiłaś to samo. Chciałaś narzucić mu temat rozmowy dla niego wyraźnie niewygodny, a skoro się nie zgodził jesteś na niego obrażona. Obydwoje się chyba trochę zagalopowaliście.
    • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 22:15
      Zastanawiam się, co kombinuje mój chłopak. Odebrałam niedawno telefon od niego. Pyta „Śpisz już?”. Odpowiedziałam, że nie (też spokojnie, ton neutralny). I on tak nagle, tak bardzo ciepło „Gniewasz się?” A ja „Po prostu przykro mi”. To miało być dumnie i chłodno, niestety chyba nie wyszło :) W każdym razie mój chłopak na to „To nie kładź się, jeszcze, dobrze?” A że go trochę znam, to wydaje mi się, że zaraz zadzwoni, że jest w aucie na dole :) to by było w jego stylu :)
      • krakoma Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 22:17
        no i super. padnijcie sobie w ramiona, dajcie po buziaku i od razu bedzie piekniej.
      • jan_hus_na_stosie Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 22:23
        dzidzia.doc napisała:

        > W każdym razie mój chłopak na to „To nie kładź się, jeszcze,
        > dobrze?” A że go trochę znam, to wydaje mi się, że zaraz zadzwoni, że je
        > st w aucie na dole :) to by było w jego stylu :)

        ja gdy tak ostatnio zrobiłem coś takiego to tylko usłyszałem, żebym pojechał do domu bo jest już w piżamie i to nie jest dobry pomysł na rozmowę... a ja stałem 200 metrów od jej domu po przejechaniu 35 km. Odjechałem, nigdy więcej już nie przyjechałem.
      • saraisa Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 26.03.12, 01:07
        oj tam, fajnego faceta masz, przynajmniej nie pop'ierdułka, trzymaj się go :)
        ja tam rzygam takimi, co chcieli gadać o miłości i trzymaniu za ręce, życie pokazało, że na praktycznych rzeczach odpadali :P np zorganizowanie wieczoru, to już był problem.

        nie daj się temu całemu feministycznemu shitowi, bo później nie będzie komu naprawić kranu. :>
        a od gadania o książkach, jak facet nie chce, to masz przyjaciółki ;P
        • kochanic.a.francuza Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 08.04.12, 07:43
          Mam podobne obserwacje: co co "czytaja" ksiazki i lubia dugie dyskusje, przewaznie do zycia sie nie nadaja, pracy nie moga znalezc, wycieczki zaplanowac, plotu pomalowac itd.
      • to.niemozliwe Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 26.03.12, 02:44
        Widocznie masz na niego dobry wplyw, choc popelniasz bledy komunikacyjne. Mezczyzni silnie wypieraja emocje (i pozytywne i negatywne), tak sa wychowywani. Trzeba im pokazywac swiat relacji i uczyc czerpania z tego korzysci oraz uszczesliwiania innych.
        Jak im sie ten swiat otworzy, to potrafia sie odwdzieczyc.
        Jednoczesnie, nie rob ze swojego faceta na sile "psiapsioly" na tym etapie intymnosci, bo - jak widzisz - wydaje mu sie, ze jestes ofensywna i chcesz mu zrobic psychiczna wiwisekcje. Wiele zwiazkow sie rozpada z powodu kobiecej inwazyjnosci mentalnej, owego dazenia do bycia jednoscia w sytuacji, kiedy mezczyzna jeszcze do tego nie dojrzal. Dlaczego kiedys mezczyzni sie zenili dopiero po trzydziestce? I to ze znacznie mlodszymi partnerkami? :-)
    • astrofan Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 25.03.12, 23:03
      Twój chłopak ma rację, socjologia to nie nauka w rozumieniu episteme (wiedza), co najwyżej doxa (mniemanie) z metodologicznego punktu widzenia niewiele się to różni od astrologii

      wy "rozwijające" się kobiety niewiele wiedząc w istocie o metodologii nauki bierzecie różne brednie śmiertelnie poważnie, robiąc często krzywdę sobie i innym :)


    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 26.03.12, 07:30
      >nie pozwolę żeby mi mój chłopak zabraniał poruszania tematu w rozmowie.

      A on nie pozwoli abyś wymuszała na nim jakiś temat w rozmowie :D
      • poezja1983 Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 26.03.12, 08:42
        autorko wątku. oto swoim postępowaniem utwierdzasz chłopa w przekonaniu że rozmowy o uczuciach źle się kończą. nawet nie zaczęliście rozmowy a Ty juz focha zarzuciłaś.
        nie oznacza to oczywiscie że pochwalam jego zachowanie- nie pochwalam. masz trzy wyjścia:
        1.działać podstępem i liczyc na to że się kiedyś otworzy
        2.przyjąć do wiadomości i stosowania słowa twego chłopa
        3.zmienic chłopa
    • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 26.03.12, 09:45
      Hej, dzięki Wam za wpisy, fajnie, że mogę teraz odpisać (darowałam sobie poranne zajęcia, zmiana czasu mnie rozgrzesza) :)
      @saraisa - nie przyszło mi do głowy stosowanie podstępu, aż takiego „ciśnienia” na temat nie miałam (potem to już była tylko przekora oczywiście)

      @grafzero @raduch @sabrilla @poezja1983 - tematu nawet nie zaczęłam. Powiedziałam „Czytam bardzo fajną książkę o miłości, zaraz znajdę fragment i zapytam cię o coś”. No i on od razu się zjeżył, że o miłości nie będzie rozmawiał. Gdyby tylko posłuchał i stwierdził, że go nie interesuje, uszanowałabym to oczywiście.

      @jan hus na stosie - nie wyobrażam sobie, jak można było nie zejść w opisanej przez Ciebie sytuacji. A wczoraj przeczucie mnie nie zmyliło :) tyle że nie schodziłam, tylko otworzyłam domofon, bo on nie chciał dzwonić do drzwi (mama wcześniej zasypia, bo wstaje po piątej).

      @to niemożliwe - nie robię z mojego faceta psiapsioły na siłę :) Raczej zauważyłam już wcześniej, że jest typem, który raczej działa, a nie mówi. I wcale mi to nie przeszkadza (sprzeczka wczoraj to wyjątek) i szanuję to.
      A wczoraj oczywiście pogodziliśmy się zaraz, i ani nie wierciłam mu dziury w brzuchu, ani nie wracałam do tematu kłótni ("ofensywna" kobieta pewnie spytałaby. „A teraz powiedz, czy rozumiesz, co źle zrobiłeś”). Uznałam, że jeśli ktoś pierwszy wyciąga rękę, tj. przyjeżdża w nocy, długo nie wypuszcza mnie z uścisku :) i widać, że się cieszy z pogodzenia się (do tego daje mi bardzo miły drobiazg w prezencie :) to ja nie potrzebuję słów :)
      No i później miałam dodatkowe potwierdzenie, że mój chłopak doskonale wszystko zrozumiał, bo w pewnej chwili mówi „A na tamten temat, wiesz... to możemy kiedyś oczywiście porozmawiać,” :) :) - na co się uśmiechnęłam i powiedziałam, że na razie spoko, nie trzeba :)
      Więc sam widzisz, @to niemożliwe, że „psychicznej wiwisekscji” nie robię, i że chyba obydwoje się czegoś uczymy :)
      @saraisa (jeszcze raz) - i dlatego zgadzam się z tym, co napisałaś później: że gadanie jest nic nie warte :)
      Aha, i jeszcze dodam, że mój chłopak wczoraj tak się kleił jakoś, tzn. on zawsze ogólnie strasznie się klei, ale wczoraj jakoś tak inaczej, jakby potrzebował „czułości dla czułości”, chyba pierwszy raz miałam takie wrażenie :)
    • yaroszka Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 07.04.12, 17:28
      Przeczytaj " Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus" i odpuść Marsjaninowi przyjemności dla Wenusjanek. Ten typ po prostu tak ma
      • torado Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 07.04.12, 18:53
        yaroszka napisała:

        > Przeczytaj " Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus" i odpuść Marsjaninowi przy
        > jemności dla Wenusjanek. Ten typ po prostu tak ma

        nie wiem czy zauważyłaś...ale dzidzia już tą sytuację ma za sobą i znalazła na nią swój sposób.....;)
        • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 07.04.12, 21:08
          Tak , to już "stara" historia :)
    • six_a Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 07.04.12, 18:57
      no widzisz, a dopiero co Cię chwalił, że nie drążysz tematów na siłę.
      ;)
      • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 07.04.12, 21:26
        To jest wcześniejszy wątek, zostałam "pochwalona" później, więc mimo wszystko z chyba jednak nie drążę :) Zresztą nawet i tu widać, że nie drążyłam - zirytowało mnie po prostu, że mój facet nie raczy nawet wysłuchać mojego pytania (tylko od razu ucina temat).
        Ciekawe, skąd konkretnie u niego ta alergia na słowo / temat "miłość". Raczej się od niego nie dowiem, bo nie ma zwyczaju mówić o byłych, tym bardziej o jakichś szczegółach.
        • six_a Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 07.04.12, 21:34
          :) no nie wiem, ale ja tam nie mam zaufania do takich ludzi. jakieś tajemnice wooogle, jakieś nie bo nie i jeszcze obrażanie się. pfff:)
          • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 07.04.12, 21:41
            :) To raczej egzemplarz hiperpowściagliwy. Na szczęście przeprosić za focha umie.
            • iwona334 egzemplarz ? 09.04.12, 14:47
              dzidzia.doc napisała:

              > :) To raczej egzemplarz hiperpowściagliwy. Na szczęście przeprosić za focha umie.

              To okreslenie dobrze oddaje Twoj stosunek do teoretycznie bliskich Ci ludzi...
              • dzidzia.doc Re: egzemplarz ? 10.04.12, 10:04
                Twój wniosek to zwyczajne wróżenie z fusów.
    • madame_charmante nie, bo nie, tak, bo tak 07.04.12, 21:12
      zastanawia mnie jedna rzecz - widzisz , że gośc nie chce gadać, ale z siłą perszerona ciągniesz temat. Bo co ? Bo tak?
      Taka sama mądra postawa jak twojego chłopaka. Niedojrzali jesteście oboje. Każde tylko prze do swego i tyle.
      • maly.jasio sluszna uwaga... 07.04.12, 21:19
        a tera poviedz ile masz lat naprawde.
        • dzidzia.doc Re: sluszna uwaga... 07.04.12, 21:30
          Ona na pewno nie ma 111 lat, myślę, że co najwyżej jedną trzecią z tego.
      • dzidzia.doc Re: nie, bo nie, tak, bo tak 07.04.12, 21:29
        Jeśli my jesteśmy niedojrzali, to co powiesz o pani, która to napisała
        forum.gazeta.pl/forum/w,16,134872850,134872850,Moje_szczescie_czy_szczescie_rodziny_Co_wybrac_.html
        • madame_charmante Re: nie, bo nie, tak, bo tak 07.04.12, 22:49
          co myślę?... że nie jest łatwo żyć w związku. a im bardziej chce się idealnej relacji, tym trudniej ją osiągnąć...
          cieszę się, że twój luby zakończył ten incydent.. to świadczy o tym, ze cię kocha naprawdę.. doceń to, a nie karz za to, że nie dorasta do twojego poziomu komunikatywności.. pamiętaj - nic na siłę..
          a co do wieku...to ja stara doopa jestem ;)... Helcia Trojańska jest moją młodszą kuzynką ;)
          pozdrowienia... i wesołych świąt Tobie O Twojemu ukochanemu życzę :)
          • dzidzia.doc Re: nie, bo nie, tak, bo tak 08.04.12, 18:45
            Dzięki za życzenia, Madame - i wzajemnie!
    • kosc_ksiezyca Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 08.04.12, 08:12
      Dzidzia, przez rok byłam z facetem, który również "nie lubił rozmawiać o uczuciach". Niestety, zbyt późno dowiedziałam się, że powodem tego był fakt, że uczuć z jego strony nie było.
      • dzidzia.doc Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 08.04.12, 18:52
        Hm, no to przykre. Ale są też faceci pięknie mówiący (o uczuciach) - a niekoniecznie mają jakieś. Wychodzi na jedno - czy się umie o tym mówić, czy nie, to nie jest ważne. Dlatego mnie to zupełnie nie martwi :)
    • po-trafie Niesprawiedliwas 09.04.12, 14:30
      Zauwaz, ze zlosci Cie ze on o czyms nie chce rozmawiac, jasno mowi ze nie chce kontynuowac danego tematu. Odbierasz to jako narzucanie Tobie milczenia.
      A jak bys nazwala to, ze ty KOMUS narzucasz temat? Nie obchodzi cie to, ze on nie chce o czyms rozmawiac, ma uslyszec i juz.

      Czy gdybys nie chciala jesc pomidorow, bo ich nie lubisz, a ktos by sie upieral ze tych masz sprobowac, bo akurat on je przygotowal tak, ze sa inne niz wszystkie, to nie odebralabys tego jako narzucanie?

      Ja nie lubie dzwieku mytych przez kogos zebow. BARDZO tego nie lubie. Jakby mi ktos przyszedl myc zeby kolo mnie, to bym sie cala zjezyla i wyrzucila natychmiastowo za drzwi, bez sluchania czy moze jego dzwiek jest 'lepszy' czy mniej.

      Zmuszanie kogos do koniecznego wysluchania tego, co mamy do powiedzenia, szczegolnie w momencie kiedy nie jest to spraw zycia i smierci, jest takim samym narzucaniem komus czegos, jak odmowienie sluchania jest narzuceniem komus zamkniecia tematu.
      Nie widze w zaden sposob dlaczego akurat TY mialabys byc ofiara w tej sytuacji.
      • six_a Re: Niesprawiedliwas 09.04.12, 14:37
        >Zmuszanie kogos do koniecznego wysluchania tego, co mamy do powiedzenia,
        czy to znaczy, że najpierw należy napisać podanie?

        jaaaapier, czyjeś fobie to nie mój problem chyyyba? niech się idzie leczyć.
        • po-trafie Re: Niesprawiedliwas 10.04.12, 12:18
          Niechec do sluchania czegos to fobia?

          A gdyby ktos chcial ci z detalami opowiadac o umierajacym rozjechanym kocie widzianym rano, to bylabys zachwycona?
          Ma prawo nie chciec o czyms sluchac. Ma prawo o tym informowac, to sie nazywa asertywnosc.
          • six_a Re: Niesprawiedliwas 10.04.12, 12:48
            po pierwsze, ona nie chciała rozmawiać o rozjechanych kotach.

            po drugie nie wiesz, o czym jest rozmowa, dopóki jej nie zaczniesz. a on nawet nie zaczął.

            po trzecie, to nie miał być wykład, tylko rozmowa na temat książki - więc temat neutralny.

            po czwarte, facet zrobił błędne założenie i nie wziął pod uwagę, że dyskutantka nie musi być odbiciem jego poprzednich dziewczyn, a rozmowa wcale nie musi się skończyć "jak zwykle"

            po piąte, tego, co w "po czwartym" nie da się nijak nazwać asertywnością.

            po szóste, imo, gość jest niereformowalnym betonem i po co wogle z takim gadać albo przestawać;)
            • dzidzia.doc Re: Niesprawiedliwas 10.04.12, 13:13
              Sixo, mój chłopak nie jest niereformowalnym betonem, co widać było po jego zachowaniu jeszcze tego samego dnia - ale oczywiście możesz myśleć i pisać, co chcesz.
              • six_a Re: Niesprawiedliwas 10.04.12, 13:15
                przecież napisałam IMO, nie ma nic wspólnego z Twoimi odczuciami:)
                • dzidzia.doc Re: Niesprawiedliwas 10.04.12, 13:24
                  Kurczę, ale Ty złośliwa jesteś! :) ;)
      • mahadeva Re: Niesprawiedliwas 09.04.12, 15:22
        to kwstia podejscia, i nie dziwne, ze autorka sie martwie, ze jej chlop jest ograniczony (tyle, ze wszyscy tacy sa, wiec nie ma co sie martwic) - ja np. kazedgo chetnie wyslucham, jestem otwarta osoba i uznaje to za odpowiednie zachowanie, skladnik czlowieczenstwa
        • facettt Re: Niesprawiedliwas 09.04.12, 15:35
          mahadeva napisała:

          ja np. kazedgo chetnie wyslucham, jestem otwarta osoba i uznaje to za odpowiednie zachowani
          > e, skladnik czlowieczenstwa

          - ale jakies limity czasowe chyba sobie i innym stawiasz ?
          bo ja po 15-tu minutach czyjegos monologu prosze o przerwe na siusianie :)
      • dzidzia.doc Re: Niesprawiedliwas 10.04.12, 10:08
        Nie będę powtarzać tego samego, bo nie doczytałaś moich innych wyjaśnień, zresztą myśl sobie, co tam chcesz.
    • mahadeva Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 09.04.12, 15:20
      ja przeczytalam :)
      facet ma sluchac baby i juz! to normalna kolej rzeczy
      • facettt akurat. 09.04.12, 15:33
        mahadeva napisała:

        > facet ma sluchac baby i juz! to normalna kolej rzeczy


        akurat.
        moze po slubie i jak juz jest zadzieciowany i nie bardzo ma wyjscie, ale nigdy wczesniej.
    • kokoryczko Re: Czy znacie takie "wyznaczanie granic"? 10.04.12, 12:50
      Pan jest za wygodny, po co poruszać trudne sprawy.
      Odpowiada Ci taka postawa? Będzie z czasem więcej trudnych tematów, chcesz by każda próba ich obgadania tak wyglądała?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka