cich-awoda
04.04.12, 19:23
od 2 miesięcy nasz związek przechodzi ewidentny kryzys. on chodzi z wiecznie skrzywioną miną jak jestesmy razem w domu (na codzien nie jest typem smutasa), prawie ze mną nie gada jeśli ja nie zacznę, przestaliśmy starać się o dziecko i myśleć o ślubie (jesteśmy zaręczeni). ja najlepiej czuję się w pracy lub ogolnie poza domem, bo nie chce mi sie juz patrzec na jego obojetność, jak wracam do domu od razu łapię jeszcze większego doła niż mam przez te sytuację. na pozor moze wydawac sie, ze jest ok - wspolne zakupy, sprzatanie, plany na swieta, wyjscia do znajomych. ale w tym wszystkim mega zimno mdzy nami. byly rozmowy o rozstaniu, ale nie mamy chyba jeszcze odwagi na to, no bo zaręczyny, trzeba sie starac
aha, nikt nikogo nie zdradzil, nie pobil itp, poszlo o blaha niby sytuacje, ale po raz kolejny o to samo, po raz kolejny ujawnily sie nasze roznice charakterow.
dlatego chcę Was zapytac - tez tak u Was sie dzieje jak macie gorszy czas w zwiazku? 2 miesiace to dlugo, zeby trwac w czyms co nie daje radosci i nie wiem czy rokuje na poprawę? wytrzymac czy nie tracic juz czasu, nie meczyc sie?