onam25
07.05.12, 18:19
... Miał kiepski humor, odwiózł mnie prawie pod sam dom jeszcze na koniec zapytałam dlaczego tak dziwnie się zachowuje, czemu ze mną nie rozmawia. Od słowa do słowa i uslyszałam "wypier.." długo nie myśląc wysiadłam z auta. Jeszcze coś krzyknął a ja to zignorowałam i szłam w kierunku domu, nagle usłyszałam pisk opon i On już był koło mnie, złapał za włosy, wciągnął mi głowę do auta mówiąc "słyszałaś co powiedziałem szma**?!" Zaczęłam krzyczeć i udało mi się wyrwać, biegłam w stronę domu ale ruszył za mną, wyskoczył złapał za włosy i wrzucił mnie do auta . Powiedział "teraz ci pokażę co się robi z takimi jak ty", wywiózł mnie do lasu... Wyciągnął oparł o samochód i się zaczęło. Bił mnie tak że nie miałam siły ustać na nogach, pluł mi w twarz . Krzyczałam, ale wpychał mi do ust ziemię błagałam żeby przestał, ale na darmo. Nieustannie dostawałam raz za razem, jak nie w twarz to po żebrach i brzuchu. Później zaczął krzyczeć że znajdzie nóż, ale nie znalazł po czym dostałam jeszcze kilka razy i kazał mi się położyć... Podniósł ogromny kamień i krzyczał że teraz musi mnie zajeb*** że już nie ma wyjścia. Błagałam żeby tego nie robił, zawahał się, podniósł mnie i powiedział "już wystarczy" i zapytał czy nadal go kocham. Pomógł mi dojść do auta, usiadłam i usłyszałam "to się więcej nie powtórzy, kocham Cię". To było straszne w życiu nikt mnie tak nie potraktował. Czułam się okropnie, ale co zrobiłam? Wybaczyłam, uwierzyłam mu. Jednak minął tydzień i znowu chodziłam sina tym razem bez podbitego oka. Zostałam skopana... Pęknięte żebro, ogromne siniaki na udach, plecach. I co robię? Nadal się łudzę. Strasznie go kocham, ale nie potrafię sobie z tym poradzić, nie umiem odejść. Czuję obrzydzenie do siebie i niesamowity strach przed tym co może się stać. Dużo słyszałam o takich przypadkach, ale nie sądziłam że to może spotkać także mnie.