Dodaj do ulubionych

Pustelnica

20.08.07, 12:11
Jako dziennikarz, a więc człowiek z wyższym wykształceniem powinien
Pan wiedzieć, że nie pisze się "RZEŹKI poranek" tylko "RZEŚKI".
WSTYD !!!
Obserwuj wątek
    • farinello Pustelnica 20.08.07, 12:24
      Jestem pełen podziwu dla tej kobiety.Chciałbym ją poznać.
      • nick3 Ma na co zasłużyła. Pseudofeministka. 20.08.07, 13:45
        Sorry. Możecie powiedzieć, że jestem złośliwy.

        Uważam jednak, że dowartościowywanie się przez kobiety "atletyzmem
        duchowym" docenianym w obrębie antykobiecych systemów duchowych
        (judaizm, chrześcijaństwo, islam), jest pozorowaniem indywidualizmu.

        A w rzeczywistości jest to konformizm.

        (Skadinąd zawsze była to pułapka jaką zastawiała patriarchalna
        religia na co ambitniejsze kobiety, dając im złudzenie, względnej
        wolności - w służbie systemowi)

        O tym, że to pozór, że kobieta może być indywidualistką w obrębie
        katolickiego ideału "świętości" - świadczy kubeł zimnej wody jaki
        spotkał "Pustelnicę".

        To nie jakiś smutny przypadek ("dobry car, tylko urzędnicy źli":) -
        że miejsce przewidziane dla kobiety w tym systemie to "pranie alb
        księżom"
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Niestety 20.08.07, 22:25
          Ta pani jako dobra webmasterka powinna przewidzieć, że pomimo zmiany imienia,
          faktów z życia, niepodawania nazw uczelni i lat studiów - będzie banalnie łatwo
          ją zidentyfikować w internecie. Mimo, że chyba zablokowała swoją stronę,
          wystarczyło mi kilkadziesiąt sekund aby znaleźć w internecie jej zdjęcie, nazwę
          uczelni którą skończyła, tytuł jej pracy doktorskiej i miejsca jej pracy. No i
          nazwisko.
          • ruedumidi Re: Do Niestety 21.08.07, 09:24
            A czy moglabys podac mi na priva info, ktore odkrylas? tez jestem po
            teologii i ciekawi mnie czy jest to osboa, o ktorej mysle.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Do Niestety 21.08.07, 09:29
              ruedumidi napisała:

              > A czy moglabys podac mi na priva info, ktore odkrylas? tez jestem po
              > teologii i ciekawi mnie czy jest to osboa, o ktorej mysle.

              Nie, nie mogłabym. Wiesz przecież, że ta osoba sobie tego nie życzy.
              A kto sam potrafi znaleźć, ten potrafi.
              Sapienti sat.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Do Niestety 21.08.07, 11:39
                Dodam coś jeszcze. Kobieta niestety nieźle się wpakowała, dając zgodę na ten
                wywiad. Choć to dość dziwne - pracuje w mediach, powinna wiedzieć, co z tego
                może wyjść.

                Nie dość że artykuł nie autoryzowany, to jeszcze zrobili na tej
                kobiecie pieniądze - wsadzili ją do reklamy Nescafe. Brzydkie to wszystko.

                Pewnie się tego nie spodziewała. Choć chyba powinna była.
                • hanslipke Re: Do Niestety 21.08.07, 12:23
                  to nie był wywiad
                  • tetlian Jam Łasica, to jakaś sprzeczność 21.08.07, 19:57
                    Feminizm i Katolicyzm to przecież dwie sprzeczne rzeczy.
                    • nick3 Bóg jest (toksyczną) miłością. 21.08.07, 20:53
                      Paręnaście linków niżej napisałem forumowiczowi o nicku 'croyance',
                      że uważam chrześcijaństwo za sytem totalitarnej władzy nad jednostką.

                      Spróbuję w tym miejscu usprawiedliwić tak radykalny (i "jątrzący":)
                      osąd.

                      W tym celu chcę zwrócić uwagę na słynną Legendę o Wielkim
                      Inkwizytorze z powieści Dostojewskiego.

                      Dostojewski uważał, że w postaci Wielkiego Inkwizytora sportretował
                      istotę katolicyzmu (który według autora jest wypaczeniem
                      chrześcijaństwa, inaczej niż dobre prawosławie).

                      Otóż, jak to często zdarza się wybitnym twórcom, Dostojewski być
                      może sportetował w postaci Wielkiego Inkwizytora coś więcej niż sam
                      świadomie zamierzył.

                      A mianowicie: Ciemne Oblicze Chrystusa.

                      Oto, co pisze o sposobie zniewolenia jednostki przez Inkwizytora
                      pewien ważny polski komentator powieści Dostojewskiego:

                      >>Porównując tekst Dostojewskiego z tekstem [tu pada wielkie
                      nazwisko - przypisy w kwadratowym są moje] możemy powiedzieć, że
                      [tenże facet] nie miał pojęcia o tym jak wygląda lub może wyglądać
                      prawdziwe niewolnictwo, a jego wizja zniewolenia jest sielanką w
                      porównaniu z wizją Dostojewskiego.

                      Zniewolony z tekstów [wybitnego gościa] uznawał w Panu rację swego
                      życia, dopatrywał się w nim swego rodziciela. Zniewolony z tekstu
                      Dostojewskiego widzi w Inkwizytorze nie tylko swego rodziciela, ale
                      również, a nawet przede wszystkim, rację swej etycznej godności –
                      swej świętości. [...]

                      Niewolnik z kart [znowu tegoż wybitnego gościa] nie mógł się
                      buntować, bo oznaczało to dla niego popadnięcie w winę ojcobójstwa.

                      Tutaj grozi wina głębsza – bluźnierstwo i świętokradztwo, a więc
                      wina zamachu na świętość.

                      Bluźnierstwo – to szyderstwo skierowane przeciwko temu, co święte.
                      Świętokradztwo, to próba opanowania świętości przemocą. Świętość
                      jest tym, co radykalnie transcenduje możliwości człowieka.

                      Mimo to bluźnierca i świętokradca dokonują zamachu na świętość.
                      Najwyższej świętości to nie szkodzi, lecz szkodzi bluźniercy i
                      świętokradcy [...] Kimże więc jest ten, kto dokonuje zamachu na
                      Inkwizytora? Jest znikomością moralną, jest nikim, istotą niewartą
                      swojego własnego istnienia.

                      Sens zarysowanej przemiany wartości jest więc prosty: odtąd, to
                      znaczy od momentu buntu, zbuntowany niewolnik będzie istniał
                      istnieniem nieusprawiedliwionym. Usprawiedliwione będzie jego
                      nieistnienie. Najwyższą sztuką mistrza iluzji było to, iż obrał
                      miejsce tego, co najwyższe i tym samym odwołał się do tego, co w
                      człowieku najlepsze i najgłębsze. [...]

                      W ten sposób stanął poza zasięgiem buntu. Odtąd nie jest już nawet
                      wprost zainteresowany w tłumieniu buntu. [...]

                      Pan [w teorii wielkiego gościa] kierował swe pożądanie na pożądania
                      ludzi. Inkwizytor pożąda ludzkich miłości [...].

                      Co jednak skłania ludzi do wyrzeczenia się własnej autonomii i
                      ulegania Inkwizytorowi?

                      Tłumaczy to on sam:
                      „Albowiem frasunkiem tych nieszczęsnych istot jest nie tylko
                      szukanie tego, komu by się ten i ów pokłonił, lecz znalezienie tego,
                      w którego wszyscy by uwierzyli i wszyscy się pokłonili, i to
                      koniecznie wszyscy razem. Właśnie ta potrzeba powszechności
                      pokłonienia się jest najistotniejszą męką każdego poszczególnego
                      człowieka i całej ludzkości od zarania dziejów. Z powodu tej
                      powszechności się wzajemnie tępili się mieczem.”

                      [...] Pierwszym warunkiem wyrzeczenia się autonomii sumienia i
                      powierzenia go innemu, jest przemiana w poczuciu własnej godności.
                      Wyrzec się sumienia znaczy: zatracić poczucie własnej godności.

                      Wielki Inkwizytor mówi do swoich poddanych: „...człowiek jest
                      słabszy i nikczemniejszy, niż myślałeś...”, „człowiek woli spokój, a
                      nawet śmierć od wolnego wyboru w poznaniu dobra i zła”, „[...] są
                      słabi, są godną politowania dzieciarnią...” [...]

                      Danie temu wiary i umniejszenie własnej wartości jest warunkiem
                      dokonania decydującego kroku – powierzenia umniejszonej w ten sposób
                      wartości komuś, kto wydaje się cenniejszy i godniejszy. Jego wartość
                      staje się podstawą mojej wartości. [...]

                      Rodzi się przekonanie, iż człowiek może zrobić tyle dobrego, ile
                      dobrego wynika ze Służby. [...]

                      Człowiek, który spełnia akt poddania sumienia, dokonuje tym samym
                      wyboru swych przyszłych nieprzyjaciół: odtąd będzie miał Inkwizytora
                      za obrońcę i przyjaciela, zaś wrogiem jego będzie każdy człowiek, w
                      szczególności niewolnik, któremu śni się jakaś wolność.

                      Ból własnej duszonej wolności przemienia się powoli w radość płynącą
                      z duszenia wolności innych. Człowiek wierzy, że nie jest
                      niewolnikiem, lecz wyznawcą.<<

                      Koniec całego cytatu.

                      Nie wiem jak wam, ale mnie to rozważanie daje dużo do myślenia o
                      samej naturze chrześcijaństwa (całkiem adekwatnie - przy tym ujęciu -
                      wyrażającej się właśnie w tych dziwnie licznych "złych owocach").

                      Czy opis działania "Wielkiego Inkwizytora" nie tłumaczy zachowań i
                      języka rzeczywistych chrześcijan, lepiej niż cokolwiek innego (w tym
                      oczywiście ich własne, "nadprzyrodzone" wyjaśnienia)?



                      "Wolność jest niewolą, niewola jest wolnością. Władza jest Miłością."

                      George Orwell "Rok 1984"
                      • nick3 Re: Bóg jest (toksyczną) miłością. 21.08.07, 22:01

                        I jeszcze może istotny jest jeden charakterystyczny szczegół - w
                        powieści Dostojewskiego Wielki Inkwizytor mówi do swoich
                        poddanych: "Cierpiałem, więc mam prawo do waszego posłuszeństwa."

                        Tem element szantażu moralnego jest, jak się wydaje, wyróżniający
                        dla chrześcijaństwa i daje mu szczególną władzę nad osobowością
                        jednostki.
                        • nick3 Re: Bóg jest (toksyczną) miłością. 22.08.07, 13:30
                          "Biedny człowiek, który być może..." serdecznie pozdrawia
                          chrześcijańskiego opornika4:)

                          Opornik4 napisał (szkoda że nie pod moim postem, tylko gdzieś hen
                          daleko):
                          > Ktos zauwaza:Chrzescijanstwo to totalitaryzm.Biedny czlowiek,ktory
                          > byc moze nie doswiadczyl MILOSCI."

                          I co? Myślisz, że tą "MIŁOŚCIĄ" można zagadać wszelką krytykę?

                          Ależ dokładnie na tym polega ta nowomowa, o której mówię!

                          Szczególnie wyraźnie jest to widoczne dzięki temu, że jesteśmy w
                          necie, gdzie widzimy tylko swoje wpisy.

                          Ale to nie przeszkadza pobożnej nowomowie w jej ustalonym
                          katalogowaniu świata: "biedny człowiek" (wierzący tymczasem z
                          definicji jest "szczęśliwy":) (jeśli nie jest, to "Pan go
                          wypróbowuje", a poza tym, patrz punkt pierwszy:), "który być może"
                          (e, niepotrzebne wahanie! czy naprawdę myślisz, że ktoś, kto pisze
                          takie androny jak ja, mógł "doświadczyć w życiu MIŁOŚCI"?:)
                          Oczywiście, że to niemożliwe! No, ale w dzisiejszych liberalnych
                          czasach lepiej napisać "być może":)

                          Znam ja wasze "szczęście", moi nabożni. Naprawdę nie żyjecie w
                          ukryciu. Niektórych mogłem obserwować dość z bliska w ich życiu.
                          Znam też osobiście księdza Salija (postać zmitologizowana
                          na "mądrego kierownika duchowego" - Kościół ma zwyczaj kreować kilku
                          takowych w wyobraźni publicznej. Warto tę famę weryfikować.)

                          PS. Obszerny fragment o Dostojewskim i jego Inkwizytorze jest
                          autorstwa... Tischnera.

                          Pochodzi z książki "Filozofia dramatu".
              • ruedumidi Re: Do Niestety 21.08.07, 12:21
                Nie szkodzi. Juz znalazlam.
          • madtea Re: Niestety 21.08.07, 12:23
            łał, możesz być z siebie dumna... chciałaś tym coś udowodnić czy to zwykła próżność?
            • ruedumidi Re: Niestety 21.08.07, 12:27
              a co cie to obchodzi, czym sie kieruje?
              • madtea Re: Niestety 21.08.07, 12:39
                bo trudno mi zrozumieć po co zaśmieca wątek tekstem o sobie samej :)-
                autokreacja na każdym możliwym kroku? to już nie można porozmawiać o artykule
                nie pisząc przy tym och i ach na temat własnej osoby?
        • zdanka1 Re: Ma na co zasłużyła. Pseudofeministka. 21.08.07, 08:17
          Po przeczytaniu tego artykulu jest mi po prostu przykro. Kobieta,
          która traci ogromny potencjał na pierdoły( nie mówię o kosciele,
          ale o jej formie bytowania w kosciele). I równie przerazające jest
          to o aniele stózu - o. Salij, który tak długo z nią rozmawiał, słał
          listy i nalegał - korci mnie , zeby zapytać, czy tak bardzo zalezało
          mu, zeby kogoś na siłe unieszczęsliwić , bo mam wrazenie, ze ta
          swiadoma decyzja o specyficznej formie zakonu- pustelnictwo, to
          jednak forma ucieczki. Święty spokój, ale za jaką cenę?
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Ma na co zasłużyła. Pseudofeministka. 21.08.07, 10:00
            > Święty spokój, ale za jaką cenę?

            To osoba ambitna i szukająca testów aby się sprawdzić. Znalazła sobie - niezbyt
            fortunnie, a może właśnie fortunnie? może o to właśnie chodziło? - dziedzinę, w
            której ma gwarancję, że będzie się mogła borykać z przeciwnościami do końca
            życia. Jeżeli jej o to chodziło, to jest w swoim żywiole.

            Ja osobiście nie rozumiem tego. Nie widzę cnoty w utrudnianiu sobie życia.

            Lecz może ona ma ambicję być znakiem sprzeciwu? Takim dzisiejszym św.
            Franciszkiem, który próbuje wstrząsnąć kościelnym establishmentem? Pomysł
            niezły, ale Franciszek miał rzeszę zwolenników. To nie robota dla pustelnika.
            Walczyć samemu przeciwko machinie instytucji kościelnej - to jest skazane na
            niepowodzenie. A więc albo - brak realizmu, albo - jednak jakiś swoisty masochizm.
            • kiniox Re: Ma na co zasłużyła. Pseudofeministka. 21.08.07, 10:11
              Ja również nie widzę cnoty w utrudnianiu sobie życia, ale ja jestem
              osobą słabej wiary. Tymczasem bohaterka artykułu jest wierząca, a
              wiara nie wynika z rozumu i kalkulacji, tylko z ...wiary właśnie. To
              co dla jednego łajno, dla drugiego róże. To dla Ciebie (i dla mnie)
              ten styl życia byłby umęczaniem się. Dla niej jest spełnieniem. Nie
              trzeba koniecznie podzielać jej uczuć i poglądów, żeby je zrozumieć
              i przyjąć jako fakt.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl utrudnianie dla utrudniania 21.08.07, 10:29
                To znaczy, owszem, można wierzyć w różne rzeczy. Ktoś może wierzyć, że
                utrudnianie sobie życia jest cnotą. No oczywiście że może.
                Ja, podobnie jak ty, słabo wierzę w takie coś. ;-)

                Ale ty chyba utożsamiasz tego typu wiarę z wiarą chrześcijańską. Niesłusznie.
                Wiara w sensowność utrudniania sobie życia dla samego utrudniania nie jest wiarą
                chrześcijańską.
                • kiniox Re: utrudnianie dla utrudniania 21.08.07, 11:04
                  Nie, ja raczej sądzę, że słowo "utrudnianie" jest względne. Zwykle
                  przedstawiam to na przykładzie mojej przyjaciółki, która wyszła za
                  mąż za tradycyjnego macho. On podejmuje decyzje, żadnego
                  partnerstwa, żadnego "pomagania" w domu. Dla mnie koszmar. Ona
                  kwitnie, to jej daje szczęście, nie lubi podejmować decyzji, uważa,
                  że tak powinien wyglądać związek. Z mojego punktu widzenia ona się
                  unieszczęśliwia, ale jednocześnie widzę przecież, że się NIE
                  unieszczęśliwia. I tylko o to mi chodziło, w moim poprzednim mailu.
                  Pozdrawiam.
        • croyance Re: Ma na co zasłużyła. Pseudofeministka. 21.08.07, 11:33
          Zgadzam sie z Twoim zdaniem co do atletyzmu duchowego i mysle, ze
          bohaterce dano szanse na zrealizowanie swojego powolania w inny
          sposob (bardziej niezalezny i odowiedzialny) - swoje zdanie
          wyrazilam kilka postow dalej.

          Mysle, ze masz tez racje, co do komformizmu; jednak taka dramatyczna
          potrzeba przynaleznosci do wspolnoty jakos kloci sie z powolaniem
          pustelniczym (mowie o dodatkowej wspolnocie, bo przeciez Maria jest
          caly czas czlonkiem KK i to uniewaznione nie zostalo).

          Mimo wszystko, podziwiam determinacje Marii, uwazam jednak, ze
          kieruje swoja inteligencje i energie na niewlasciwe tory; i
          jakkolwiek zgadzam sie w wielu punktach z tym, co mowi, to nijak sie
          to ma do zycia pustelnika.
      • mike.strutter [...] 21.08.07, 07:54
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mare.liberum Re: Pustelnica 21.08.07, 09:16
        Ja również jestem pełna podziwu i zainteresowania. I chociaż sama nie jestem
        zakonnicą, nie czuję takiego powołania,ciągnie mnie raczej do rodziny ;) to tryb
        życia tej Pani, a nawet ulubiona lektura (Merton) dziwnie mnie do niej zbliża.
        Ten artykuł dał mi do myślenia. Pozdrawiam a "M/T. " życzę aby mimo przeciwności
        pozostała w zgodzie z samą sobą i swoim powołaniem.
      • mcgoo Re: Pustelnica 21.08.07, 10:39
        farinello : w tym wlasnie sek, ze ona nie chce cie poznac :)
      • constance7 mój wybór - celibat 21.08.07, 12:09
        Z wielkim zaciekawieniem przeczytałam ten artykuł. Zaskoczona byłam
        faktem, że ta kobieta w wielu względach przypomniała mi moje
        wcześniejsze zamiary. Też myślałam o takim pustelniczym życiu.
        Wybrałam opcję znacznie łagodniejszą. Żyję wśród ludzi, spotykam się
        z ludżmi a jednocześnie życie poświęciłam Bogu. Wybrałam celibat
        chrześcijański. Przez 6 lat żyłam w większym
        odizolowaniu,poświęcałam dużo czasu na kontemplację, studiowanie
        Słowa Bożego. Teraz Bóg mnie bardziej prowadzi do ludzi. Muszę
        przyznać, że kiedy pytana na temat życia osobistego, mówię o swojej
        drodze życiowej to spotykam się (poza oczywiście oznakami
        zaskoczenia) z szacunkiem. Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia w
        samotności. Marzyłam jak większość kobiet o mężu, dzieciach... Można
        powiedzieć że panicznie się bałam być sama... a jednak drogi nasze
        nie są drogami Bożymi.... Teraz nie ma dnia abym nie dziękowała Bogu
        że za dar takiego powołania. I im dłużej żyję tym bardziej widzę jak
        jestem prowadzona przez Opatrzność i że wszystko w życiu ma sens.
      • adamschodowy jej blog jest chyba tu: 21.08.07, 19:14
        mydziecisieci.blog.pl
        btw, dziewuszka ma faktycznie nieźle zrytą bańkę
    • czerniakowianka Ja również proponuję poprawić błąd... 20.08.07, 12:32
      ...w pierwszym słowie artykułu.
      Żenada...
    • ziutap1 Re: Pustelnica 20.08.07, 12:50
      Może mu się pomyliło z rzeźwo, a może z orzeźwieniem. Współczesny
      człowiek w końcu. Pustelnica pustelnicą, ale to pragnienie nie ma
      szans. A tak poważnie to może ktoś ma namiary na ten blog. Bardzo
      chciałabym poznać jakąś drugą katolicką feministkę.
      • tuscania Re: Pustelnica 20.08.07, 13:21
        www.pustelnica.pl/
        cyberstudia.syjon.pl/
        • armagon Re: Pustelnica 21.08.07, 15:06
          Dla mnie - to BEŁKOT.
    • summa Re: Pustelnica 20.08.07, 13:14
      w wydaniu papierowym jest jeszcze gorzej... "mężczyźni żądzą w Kościele" (sic!).
      Tutaj jest ten błąd poprawiony, ale dla równowagi pewnie znalazło się "rzeźki" :|

      Artykuł jest bardzo dobry, szkoda tylko, że spaprany ordynarnym ortem. Widać
      oszczędności na korekcie dosięgły i GW...
      • croyance Re: Pustelnica 21.08.07, 11:27
        Artykul wcale nie jest dobry, pisany wedlug sztampy, mnostwo
        dziwnych, niby kolokwialnych sformulowan ('robi za autorytet'),
        uproszczen. Jakby pisal go student, a nie profesjonalista.

        Co do bohaterki artykulu: ja na jej miejscu pomyslalabym, ze nic nie
        dzieje sie bez przyczyny i zaakceptowala rzeczywistosc. To nie jest
        tak, ze zyie nie podlega zmianom, koniecznosc podjecia innego wyboru
        teraz nie oznacza, ze poprzednie decyzje byly bledne.

        Osobiscie uznalabym, ze Bog przyjmuje kilka lat, ktore spedzilam w
        samotnosci, ze na tamten okres byla to najlepsza decyzja z mozliwych
        (kierowana jednak po czesci opiniami innych - o. J.Salij - i
        wspierana przez wielu). Teraz, kiedy zostala zupelnie sama i nawet
        hierarchia koscielna jej nie uznaje, widze dwie mozliwosci:

        - podjecie sie kontynuowania samotnej drogi na wlasna reke (naprawde
        juz samotnie, bez przelozonej za plecami) - trudniej, ale tez i
        bohaterka nie szuka latwej drogi. Tym razem nie bedzie wsparcia,
        tylko ona, jej wolna wola i Bog;

        - uznac, ze sluby zostaly rozwiazane i Bog daje szanse na ponowny
        wybor; moze podjac taki, jak powyzej, moze wybrac inna droge.

        Jako indywidualistka, moze znalezc dobre strony w sytuacji, w ktorej
        zostala postawiona; teraz naprawde wszystko zalezy od niej.
        Jako osoba wierzaca, moze tez postawic sobie pytanie, czy bycie
        osoba publiczna w necie nie jest zaprzeczeniem zycia pustelniczego i
        czy wlasnie teraz jej modlitwy o zycie samotne i oddane Bogu nie
        zostaly spelnione (chociaz nie tak, jakby chciala). Jest teraz
        naprawde sama, nie podlega nikomu, moze wlasnie tak ma wygladac
        pustelnia (wewnetrzna)?

        Zaznaczam, ze mowie to wszystko biorac pod uwage fakt, ze Maria jest
        osoba wierzaca i w ramach logiki tejze wiary takie nasuwaja mi sie
        odpowiedzi. Nie widze w tym, co jej sie przydarzylo zadnego dramatu;
        chciala samotnego zycia, dostala je - trzeba uwazac, o co sie
        czlowiek modli, bo moze nie byc to na jego warunkach. Co do back-
        up'u KK, chrzest uniewazniony nie zostal, i Maria wciaz nalezy do
        katolickiej wspolnoty - moze wiec w jej ramach wyrazac siebie i
        swoje powolanie jak tylko czuje za stosowne;
        anonimowowsc netowa to nie samotnosc, moze teraz Maria ma okazje
        poczuc ja naprawde - ale tu tez tragedii nie ma, bo jest osoba
        wolna, i moze wciaz podjac inny wybor zyciowej drogi, nie lamiac
        wczesniejszych zobowiazan (ktore zostaly uniewaznione).

    • krecik78 "Mężczyźni żądzą w Kościele" 20.08.07, 13:18
      Ciekawe o jakie żądze może chodzić? Był kiedyś w jakiejś popularnej stacji radiowej konkurs "Żądza pieniądza". Hmmm, chyba jednak nie ;)


      Ortografia na żenującym poziomie. A szkoda... Czyżby "GW" nie było stać na dobrego korektora?
      • abhaod Re: "Mężczyźni żądzą w Kościele" 21.08.07, 15:49
        Ortografia na żenującym poziomie. A szkoda... Czyżby "GW" nie było stać na dobr
        > ego korektora?

        czasami myli im się z Mosadowską
    • thereza 16-to godzinny sen 20.08.07, 14:16
      Jeszcze jeden "kwiatuszek".
      "Wstaje o czwartej bez budzika - on jest potrzebny później, by
      zadzwonić, że zbliża się godzina brewiarza, gdy zagada się na czacie
      albo wciągnie ją pomysł na jakiś szczegół internetowej strony
      klienta. Spać kładzie się około 11-12."

      Czyli nie śpi, aż 8 godzin.
    • bluela Pustelnica 20.08.07, 17:53
      Wspólnota eremicka, o której wspomina Pan Kowalski została co prawda
      w tym roku rozwiązana (w Wielkiej Brytanii) ale równocześnie
      przeniesiona do USA i tam zawiązana na nowo - ten drugi fakt został
      przemilczany. "Gazeta" chciała nam pokazać kolejny raz jaki to
      Kościół jest okropny? A może by tak więcej dokładności i rzetelności
      dziennikarskiej?
      • nick3 "Moją wolnością jest móc nosić hidżab"? 20.08.07, 22:25
        Może być tak jak mówisz.

        A nawet gdyby i było dokładnie tak jak w artykule, to i
        tak "Pustelnica" mogłaby odnaleźć w tym "głębszy sens" i nie czuć
        się skrzywdzona.

        Nie zmienia to mojego zasadniczego oglądu sprawy.

        Było zapewne mnóstwo fundamentalistek muzułmańskich, które dumnie
        wołały "Moją wolnością jest móc nosić hidżab", były głęboko
        przekonane, że to ich "własny wybór" i do końca życia nie napotkały
        żadnego wydarzenia, które kazałoby im poczuć się ofiarami
        indoktrynacji.

        Moim zdaniem jednakowoż nimi były.

        (Dlaczego tę opinię odnoszę również do chrześcijańskich "pustelnic" -
        to oczywiście temat znacznie szerszy. Przekraczający możliwości
        jednego postu.)
        • zdanka1 Re: "Moją wolnością jest móc nosić hidżab"? 21.08.07, 08:27
          Ale to sie dzieje na pewnym poziomie - dla mnie wcale jej powołanie
          nie jest nijak oczywiste. Gdyby było- spokojnie znalazłaby sie jako
          ta pokorna i cicha mnieszka we wspólnocie. A ja jasno widze cos
          innego - jej zalezy na czasie i samotnosci do pracy i stąd pustelnia
          i takie zgromadzenie. Coś za coś . Przykro mi, ale ja to widzę tak,
          ze gdyby w swoim zyciu trafiła na nawiedzonego archeologa, który
          natchnałby ją mysle dązenia do czegoś, to dałoby to o wiele więcej,
          tyle tylko, że na innym poziomie- bo raczej kwestia lezy w
          charakterze takich ludzi - poszukują idei, zeby coś robić.
          • phistaszka Re: "Moją wolnością jest móc nosić hidżab"? 21.08.07, 10:23
            mozna byc pokornym i cichym wobec Boga, natomiast nie musza jej pasowac zasady w
            zwyklych zakonach. nie dziwie sie jej, ze sie jej nie podoba, ze zakonnice
            prasuja alby ksiezom. w sumie nie slyszalam nigdy o przypadku odwrotnym - moze
            faktycznie jakis ksiadz by sie w koncu wysilil i prasowal zakonnicom ich stroje
            zakonne? silna kobieta, majaca wlasne zdanie to w KK wywrotowiec.
            ja Pania M/T podziwiam. nie robi nikomu swoim sposobem na zycie krzywdy, wiec
            czemu mamy ja krytykowac, bo osmielila sie zyc inaczej niz my? a kto powiedzial,
            ze TY odkrylas wlasciwe powolanie? moze tez masz pseudo....
            • zdanka1 Re: "Moją wolnością jest móc nosić hidżab"? 21.08.07, 14:06
              A kto powiedział, ze ja w ogóle mam jakieś powołanie?:)

              Ja jestem degeneratem i dobrze mi z tym.

              A co do sedna - jesli ktoś godzi się na wywiad, to godzi się tez na
              krytyką, a jesli jest zakonnicą - to jednym z podstawowych jej
              slubów jest...posłuszeństwo... Tak wiec zakonnica nieprzyjmujaca
              swojego miejsca w kościele , to zakonnica nieposłuszna, a wiec
              łamiaca swoje slubu - niby głupie, ale KK ma wielowiekową tradycjęw
              robieniu wody z mózgu ludziom, którzy czegos naprawdę chcą. Chodzi
              o to, zeby ich chęci nie zakończyły sie tak, jak w XVI wieku -
              reformacja.
        • croyance Re: "Moją wolnością jest móc nosić hidżab"? 21.08.07, 11:46
          IMHO zycie pustelnicze to nie zycie odizolowane (fizycznie), ale
          pewnien stan umyslu (i serca, powiedzmy).
          Zycie w lepiance w lesie i nie rozmawianie z przyjaciolmi nie czyni
          nikogo pustelnikiem. Post + modlitwa nie czynia nikogo czlowiekiem
          bardziej duchowym, jesli jest to bezmyslne praktykowanie samych tych
          czynnosci.
          Wydaje mi sie, ze Maria skupila sie za bardzo na zewnetrznym
          aspekcie pustelni, a przeciez publikowanie w necie, dwa blogi, bycie
          strona opiniotworcza, walka z wiatrakami to nie podejscie
          pustelnicze. Pustelnia (w roznych systemach religijnych) to
          odsuniecie sie od swiata i jego spraw, stoicyzm wobec tego, co
          czlowieka spotyka, nie szarpania sie ze sprawami swiata, ale zycie z
          boku (co nie wyklucza rozmowy z ludzmi i fizycznym byciu w swiecie).
          Owszem, usuniecie sie w sensie fizycznym jest czesto WYRAZEM takiej
          postawy, ale samo usuniecie sie postawy nie wykreuje, a rzucenie
          czlowieka w tlum pustelnika nie zmieni.

          Pustelnia IMHO to przestrzen wewnetrzna, ktora przeznacza sie dla
          Boga, a nie pozorna samotnosc, z rozbuchana dzialanoscia spoleczna w
          necie.

          Maria wg mnie nie jest pustelnica, ale dzialaczka, dziennikarka,
          swietnie sie w tym sprawdza i moze tym powinna sie zajac; wielu
          ludzi pracuje w domu przez komputer, wielu ludzi jest samotnych z
          wyboru, ale dopoki sprawy swiata (zwlaszcza takie, jak wewnetrzne
          przepychanki koscielne, lustracja - przeciez to nie sa sprawy
          uniwersalne) zaprzataja nam umysl i budza emocje, nie jest to zycie
          pustelnicze.

          • kiniox Re: "Moją wolnością jest móc nosić hidżab"? 21.08.07, 12:21
            Zgadzam się z Tobą. Ktoś już napisał wyżej, że M/T nie jest
            pustelnicą, tylko kimś, kto potrzebuje czasu i fizycznej samotności,
            żeby się realizować. Też uważam, że to nie to samo.
    • chf4 a co dziennikarz ma do skladu i korekty????!!!! 21.08.07, 02:34
    • ciriacz Czy to artykul-reklama Nescafe???? 21.08.07, 04:46
      j.w
      Bo ilosc wspomnien o kawie jest jakas dziwnie podejrzana.
      • wrzosowe_wzgorze Re: Czy to artykul-reklama Nescafe???? 21.08.07, 09:07
        Również zwróciłam na to uwagę !
        • azja74 Re: Czy to artykul-reklama Nescafe???? 21.08.07, 10:00
          i jeszcze ten rysuneczek - sloiczek z napisem nescafe...
    • solarv Pustelnica 21.08.07, 07:35

      • blackforever Re: Pustelnica 21.08.07, 07:42
        Też czasem mam ochotę się odciąć od świata...
    • velasquez Pustelnica - strona bohaterki artykułu 21.08.07, 08:36
      Nie lubię jak dziennikarze piszą o kimś nie podając źródła:

      www.epolityka.net
      www.pustelnica.pl
      • axel11 Re: Pustelnica - strona bohaterki artykułu 21.08.07, 08:58
        Uch.
        Pelna podziwu dla tej dzielnej i niezaleznej kobiety, weszlam na
        www.pustelnice i wymieklam. "Naucz mnie chowac sie w ranie serca
        Pana Jezusa"!!! Cale lata bronilam sie przed antypatia do Kosciola
        Katolickiego, ale tym razem mnie zmoglo. Nie rozumiem tego jezyka,
        tych barokowych zakretasow ktore maja prowadzic "prosto".... do
        czego? Do zglebienia sensu zycia czy do kopletengo pi..dolca,
        rydzykowej lobotomii, amortyzowania lat studiow takimi tekstami
        jak "Zawierzyc Panu" na pustelniczym blogu!!! Ratunku! Pustelnico,
        jak juz sie tak "ogolacasz materialnie i duchowo aby umrzec w
        Chrystusie i narodzic dla Pana" (!!!!), to moze bys sie tak jeszcze
        ogolocila z tych ton niepotrzebnych przymiotnikow i obrzydliwej
        pompy?...
        Ten post zajalby mi reszte ranka jesli bym chciala wylac caly
        niesmak. Co zreszta psu na buty...
        • zdanka1 Re: Pustelnica - strona bohaterki artykułu 21.08.07, 09:16
          To bardzo specyficzny język masochizmu - nasladujący głownie
          mistyków. Kwestia jednak leży w tym, że rzeczywiscie dokonała
          większosć mistyków to XVII-XVIII w. a maniera językowa pozostała.
          • axel11 Re: Pustelnica - strona bohaterki artykułu 21.08.07, 09:40
            zdanka1 napisała:

            > To bardzo specyficzny język masochizmu - nasladujący głownie
            > mistyków. Kwestia jednak leży w tym, że rzeczywiscie dokonała
            > większosć mistyków to XVII-XVIII w. a maniera językowa pozostała.

            Dziekuje. Terminologia masochizmu jest rzeczywiscie wlasciwym
            okresleniem tego czegos. Precyzujac, jeze sie patrzac, jak kobita,
            co najprawdopodobniej przestudiowala z gory na dol Theillarda de
            Chardin, pewnie sie tez otarla o Albeta Jacquard & co,
            prawdopodobnie tez majaca pojecie, ze Pan Bog sie napocil aby nam
            ofiarowac w prezencie pare zwojow mozgowych, empatie, zycie
            emocjonalne robiace z nas szczytowe (chwilowo) osiagniecie ewolucji,
            dostaje email od przyjaciela z prosba o wsparcie - i zamiast wziac
            na siebie odpowiedzialnosc za owo wsparcie, wypina sie na to i leci
            na wlasny blog, aby wypocic, ze najlepiej jest opisac trzecim
            osobom, ze kumpel ma problem ale Pan Bog na pewno mu pomoze, jesli
            ten gosc mu wystarczajaco zawierzy.

            Telepatka z Mrozka rodem.

            Szkoda, ze taka gleboka filozofia jak chrzescijanstwo tak szybko
            leci w proznie.
            • croyance Re: Pustelnica - strona bohaterki artykułu 21.08.07, 11:56
              Pretensjonalne i zupelnie niepotrzebne, dobrze to okreslilas:
              obrzydliwa pompa.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Pustelnica - strona bohaterki artykułu 21.08.07, 09:43
            Wiecie, ciekawe że Merton pisał zupełnie innym językiem!
            • nick3 "Dobry Merton, niedobrzy księża"?:) 21.08.07, 20:19
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > Wiecie, ciekawe że Merton pisał zupełnie innym językiem!


              Nie mitologizowałbym "nielicznych dobrych chrześcijan". Bo tylko
              dzięki obecności tego mitu w ogóle jedzie cały ten "niedobry" system!

              Otóż również Merton niekiedy pisywał właśnie "takim" językiem (u
              mężczyzn katolików - jest on może mniej masochistyczny).

              Przynajmniej dopóki był ortodoksyjnym katolikiem.

              Pod koniec życia pisał zdecydowanie 'prawdziwiej' niż wcześniej.

              Ale czy było mu wtedy bliżej do katolika czy do mnicha zen - jest
              kwestią co najmniej dyskusyjną.

              (Kościół oczywiście podpisze się pod wszystkim, co zanęci młodych.

              Ale znikającym atramentem:)
        • croyance Re: Pustelnica - strona bohaterki artykułu 21.08.07, 11:53
          Tez nie znosze tej nowomowy, tych wszystkich 'zawierzyc', 'zlozyc
          swiadectwo' etc. Nie rozumiem, dlaczego nie mozna mowic normalnie,
          uzywajac zwyczajnego jezyka.
          • axel11 Re: Pustelnica - strona bohaterki artykułu 21.08.07, 12:06
            croyance napisał:

            > Tez nie znosze tej nowomowy, tych wszystkich 'zawierzyc', 'zlozyc
            > swiadectwo' etc. Nie rozumiem, dlaczego nie mozna mowic normalnie,
            > uzywajac zwyczajnego jezyka.

            Podejrzewam z przerazeniem, ze nie mozna z tych samych powodow, z
            ktorych rodza sie wszystkie nowomowy wsystkich odmozdzonych
            totalitaryzmow...
            I jeszcze raz powtarzam z uporem maniaka, szkoda, szkoda, szkoda :((
            • croyance Re: Pustelnica - strona bohaterki artykułu 21.08.07, 12:08
              Otoz to.
              • nick3 Stąd wynikałoby że chrześcijaństwo to totalitaryzm 21.08.07, 19:16

                Przykro mi, croyance, ale taki jest w niosek z tego, pod czym się
                podpisałaś.

                To, co z jakąś dziwną koniecznością nie może uniknąć kłamliwego
                języka ('nowomowy'), czyni tak dlatego, że samo ma w sobie jakiś
                fałsz.

                Ja właśnie sądzę, że chrześcijaństwo (oraz ortodoksyjny judaizm i
                islam) są systemami totalitarnej władzy nad jednostką.

                Jest to "totalitaryzm psychiki".

                Różnica w porównaniu z totalitaryzmem państwowym polega na tym, że w
                chrześcijaństwie (w islamie nie do końca) - władza ta nie nie
                posługuje się groźbą fizyczną, lecz psychologiczną.

                Groźba mniej widoczna, skuteczna w innych sferach życia (bynajmniej
                nie mniej rozległych!), ale dla tych, których dotknęła, wcale nie
                słabsza!

                "Wolność jest niewolą, niewola jest wolnością. Władza jest miłością."

                George Orwell "Rok 1984"
                • croyance Re: Stąd wynikałoby że chrześcijaństwo to totalit 21.08.07, 20:14
                  Mam nadzieje, ze nie masz racji, chociaz rozumiem Twoje argumenty.
                  Uwazam, ze tak jak nie doktryna czyni sekte, ale stosowane w niej
                  metody psychologicznej manipulacji, tak i nie chrzescijanstwo jest
                  tu problemem, ale specyficzne jego przyjmowanie.
                  Ale prawde mowiac, nie wiem.
                  • nick3 Re: Stąd wynikałoby że chrześcijaństwo to totalit 21.08.07, 20:22

                    Mniej "konfliktowo" jest myśleć tak jak ty:)

                    Ja jednak (nie bez mocnych racji - a w takiej sprawie liczą się
                    tylko mocne!) przeszedłem w swoim myśleniu właśnie na tę drugą
                    stronę.
                    • croyance Re: Stąd wynikałoby że chrześcijaństwo to totalit 21.08.07, 21:46
                      No, ja nie mam interesu osobistego stawac po ktorejkolwiek ze stron,
                      mam wiec luksus nie miec na temat sprecyzowanego zdania, bo
                      osobiscie mnie te kwestie nie dotycza :-)
                      • nick3 Re: Stąd wynikałoby że chrześcijaństwo to totalit 21.08.07, 22:04

                        ;-)
        • wiatr3 Re: Pustelnica - strona bohaterki artykułu 26.08.07, 22:55
          axel,pewnie nawet nie przeczytasz tego komentarza,zdaje sie,ze
          napisalas co myslisz o artykule jakis czas temu.chcialem tylko
          pogratulowac rozsadku i odwagi,wiesz,jak sie poslugiwac
          slowem.zgadzam sie z toba w stu procentach:)
          • axel11 Re: Pustelnica - strona bohaterki artykułu 27.08.07, 11:26
            Wietrze, to pewnie Ty nie przeczytasz mojego komentarza do Twojego
            komentarza, to ja wiec pisze "na wiatr" :))
            Wlasciwie powtorze tylko za Gintrowskim, ze w gruncie rzeczy to nie
            jest kwestia odwagi, lecz smaku. "Zanim zglosimy akces nalezy pilnie
            badac ksztalt architektury, kolory oficjalne, nikczemny rytual
            pogrzebow"... No i ta "skladnia pozbawiona koniunktiwow"...
            Dziekuje za komentarz.

            :))
      • abhaod Re: Pustelnica - strona bohaterki artykułu 21.08.07, 09:05
        velasquez napisał:

        > Nie lubię jak dziennikarze piszą o kimś nie podając źródła:
        >
        > www.epolityka.net
        > www.pustelnica.pl

        dziekuje za linki; ratujac jednego czlowieka, ratujesz caly swiat :)
    • abhaod Siostro Tymoteo, pustelnikiem/ca mozna byc w 21.08.07, 08:47
      srodku milionowego miasta, Bog daje madrosc w kazdej sytuacji,
      medytacja i modlitwa jest niewysychajacym zrodlem....
    • pan_glosny Wiem! Sfiksowałyście boście chłopa dawno nie miały 21.08.07, 08:55

      "Wiem! Sfiksowałyście boście chłopa dawno nie miały. Chłopa wam trzeba!"

      PS. Mam znajomą, która 2 lata temu prawie wyszła za mąż. Na miesiąc przed ślubem
      pan młody się rozmyślił (impreza zaklepana, sukienka kupiona itd.).
      Dziś ta znajoma żyje prawie jak pustelnica.
      • edzior1 Re: Wiem! Sfiksowałyście boście chłopa dawno nie 21.08.07, 09:19
        przepraszam co ma piernik do wiatraka?
        • pan_glosny Re: Wiem! Sfiksowałyście boście chłopa dawno nie 21.08.07, 11:10

          Ma, i to bardzo dużo.

          > Byłam wtedy w połowie studiów. Miałam chłopaka, normalne życie.
          ..
          > - Przed czym siostra uciekła? - pytam. - Czy to...
          > Przerywa: - Szuka pan na siłę jakiegoś usprawiedliwienia
          > mojego 'dziwnego' postępowania.

          Wyciągnę wnioski: gdyby miała udane życie z tym chłopakiem to nie stałaby się
          pustelnicą. I nawet tzw. powołanie nie wpłynęłoby na to.
          Co to jest dzisiaj powołanie? Skoro księża mają "powołanie" a potem odchodzą "do
          cywila" to co, stracili to powołanie? Czy dlatego, że może znalazła się
          odpowiednia kobieta, przez którą zrzucili sutannę?
          Siostra pustelnica, tak samo jak pozna kogoś (nawet w sieci) to wróci do
          normalnego świata. Przecież w zakonie nie trzeba zostać na wieczność, prawda?

          Przykład ze znajomą tylko pokazuje dlaczego ludzie postępują tak a nie inaczej.
    • szymanez Pustelnica 21.08.07, 08:59
      'Po raz kolejny można było zobaczyć przestraszone i zagniewane
      twarze hierarchów bojących się lustracji. Polityka milczenia to
      jednak wielka pomyłka. Przebaczenie jest bowiem możliwe jedynie tam,
      gdzie jest jasno określona wina'.

      No proszę GW tako cytat opublikowało. Mam nadzieję, że nie mysli
      wybiórczo o lustracji i w tym duchu wystosuje apel do dziennikarzy,
      naukowców i polityków
      • axel11 Re: Pustelnica 21.08.07, 09:03
        Tak bedzie. Wyborcza wystosuje, po czym wszyscy rzuca robote w
        (...), wyjda na ulice i beda sobie wzajemnie rozmazywali lzy
        przebaczenia na twarzach.
        A Pustelnica bedzie machac choragiewka.
    • mala_kobietka_jestem Pustelnica 21.08.07, 09:36
      Zachwyciłam się bohaterką artykułu, siostrą Tymoteą, Marią. To uczona kobieta,
      porusza rozumy ludzi, zmienia świat. A jednocześnie tak pokorna. Jej pokora nie
      jest wyłącznie życzliwością dla ludzi, o nie. Jej pokora jest rzeczywiście
      bolesna dla niej - myślę, że byłaby dla mnie upokarzająca. Maria, siostra
      Tymotea to bohaterka, heroina, moja idolka od chwili kiedy przeczytałam artykuł
      i Ją poznałam.
      Komu powinnam podziękować za ten artykuł?
      • wrzosowe_wzgorze Re: Pustelnica 21.08.07, 10:04
        Chyba najprościej podziękować jej samej ? Możesz napisać do niej
        przez jej własny blog (adres wyżej).
    • mala.mi74 Ze strony osoby wierzącej... 21.08.07, 09:37
      Ten artykuł to chyba przestroga dla duchownych aby nie gadac z
      pismakami z GW-zawsze przedstawiaja sprawe nierzetelnie i
      tendencyjnie. Niew ierzę z rozmowy z "inną stroną" w ramach
      poprawnosci politycznej-zazwczaj chodzi tu o własne ambicje i chec
      zaistnienia w mediach.
      A co do tej Pani smiem stwierdzic,ze ona po prostu chyba nie ma
      powołani,a juz na pewno do takiego typu zakonu. Albo
      zaniechanie "sprawa swiata" i cicha,pokorna słuzba Kosciołowi,albo
      na diaska pchac się do zakonu, nie lepiej zyc zyciem swieckiego i
      spełniac takiego ambicje jakie się chce(jesli się chce?)?
      Jakos sobie nie moge przypommniec aby np. taki pustelnik Jan
      Chrzciciel miała pretensje do kogokolwiek ,ze biedak nie może np.
      robic karierty politycznej albo byc kims wielkim i znaczącym w
      swiecie i spełniac swoich zyciowych ambicji.
      Są zakonu które zyja skromnie i pokornie np. maili Bracia od
      Jezusa,czasem z wyższym wykształceniem,czasem znaczacy
      ludzie ,ktorzy trudnia się nagorszą praca fizyczną czy tez kartuzi
      czy trapisci...jak komuys taki styl zycia nie odpowiada to niech ma
      pretensje do siebie a nie do Koscioła. Swietym mozna tez byc
      prowadzac zwykłe swieckie zycie.
      Aha, jesli juz mozemy mówic o wywyzszaniu sie to moge napisac,ze
      bedac wiele lat w Kosciele raczej widze wywyzszanie sie niektórych
      (zakompeksionych)ksiezy nad swieckimi, ale nie widze aby to była
      wiekszosc,tak jak i nie widze aby kobiety w jakis szczegóny sposób
      tutaj były źle traktowane.
      Pozdr
      • axel11 Re: Ze strony osoby wierzącej... 21.08.07, 09:49
        mala.mi74 napisała:
        > Są zakonu które zyja skromnie i pokornie np. maili Bracia od
        > Jezusa,czasem z wyższym wykształceniem,czasem znaczacy
        > ludzie ,ktorzy trudnia się nagorszą praca fizyczną czy tez kartuzi
        > czy trapisci..

        Uzywajac fizjologicznej metafory aby skomentowac Twoj punkt widzenia
        na uzytecznosc jednostki w spoleczenstwie, bylo by rowniez slusznym
        i chwalebnym na przyklad, aby organizm ludzki pozwalal, aby szare
        komorki decydowaly sie na pokorne filtrowanie moczu w Zakonie
        Nerkowym, a aby zostac Swieta Komorka, nalezalo by pokornie sluzyc
        jakiemukolwiek Wielkiemu Organowi, nie stawiajac sobie w zadnym
        monencie pytan, czy aby ow organ nie jest toczony przez raka?
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Ze strony osoby wierzącej... 21.08.07, 10:32
          :-)
          Gratuluję udanej metafory.
          Dobre.
        • netizen Gorzej jezeli szare komorki toczone sa... 21.08.07, 10:54
          Gorzej jezeli szare komorki toczone sa przez choroby, ktore powoduja, ze zamiast
          Zakonu Serca jest Zakon Nerkowy.
        • mala.mi74 Re: Ze strony osoby wierzącej... 21.08.07, 11:52
          > Uzywajac fizjologicznej metafory aby skomentowac Twoj punkt
          widzenia
          > na uzytecznosc jednostki w spoleczenstwie, bylo by rowniez
          slusznym
          > i chwalebnym na przyklad, aby organizm ludzki pozwalal, aby szare
          > komorki decydowaly sie na pokorne filtrowanie moczu w Zakonie
          > Nerkowym, a aby zostac Swieta Komorka, nalezalo by pokornie sluzyc
          > jakiemukolwiek Wielkiemu Organowi, nie stawiajac sobie w zadnym
          > monencie pytan, czy aby ow organ nie jest toczony przez raka?

          A jesli jest nawet toczony przez raka to co? maja przestac
          filtrowac aby przyspieszyc smierc organizmu? Wszystko w ramach
          miłosci czy wlasnej dumy i niespełnionych ambicji?
          Nie wiem czemu dziwic się ,ze jesli zakładam rodzine i mam dziecko
          to musze je wyzywic i przewinąc, w nocy karmic ,a nie latac na
          dyskoteki i tak samo nie wiem czemu dziwic się,ze jesli wybieram
          styl zycia wyłacznie dla Boga w pustelni to musze przystosowac się
          do konkretnej reguły i zrezygnowac z pewnych rzeczy?
          A ani malzenstwo ,ani zakon nie sa miejscami idealnymi skoro tworza
          je nieidelani ludzie i obrazac sie na to jest albo infantylne i
          nieodpowiedzilne albo po prostu niedojrzałe co do wyboru.
          Jesli moj mąz ma wady to próbuje na niego wpłynąć ,a nie oskarzam i
          wyganiam z domu,ze przez niego nie moge zrealizowac sie jako zona ,a
          juz na pewno nie opowiadam obcym ludziom jakie ten mój maż jest
          potworny,zwłaszcza ludziom,którzy zycza jemu jak najgorzej...
          Zwłaszcza,ze z moim mężem moze byc duzo lepiej obiektywnie rzecz
          widzac niz ze mna.
          Moze byc taka metafora w zamian?
          ps. o o jaki zakon w ogóle chodzi w artykule i jaka ma on regułe?
          nic na ten temat nie napisano. I jakich przełozonych miała ta
          kobieta? trudno kims rzadzic zza oceanu i nic dziwnego ,ze biskup
          miał tu watpliwosci. Bez watpliwosci to potem mamy takie betanki z
          Kazimierza najmadrzejsze na swiecie...

          • axel11 Re: Ze strony osoby wierzącej... 21.08.07, 12:01
            mala.mi74 napisała:
            > Moze byc taka metafora w zamian?

            Moze byc :)

            O kwestii wolnej woli, wolnego wyboru, odpowiedzialnosci za nie i
            ponoszeniu konsekwencji, jak rowniez o odpowiedzialnosci spolecznej
            i indywidualnej - porozmawiamy innym razem albo wcale, albowiem czas
            glodnych karmic :)
            • mala.mi74 Re: Ze strony osoby wierzącej... 21.08.07, 13:16
              > O kwestii wolnej woli, wolnego wyboru, odpowiedzialnosci za nie i
              > ponoszeniu konsekwencji, jak rowniez o odpowiedzialnosci
              spolecznej
              > i indywidualnej - porozmawiamy innym razem albo wcale, albowiem
              czas
              > glodnych karmic :)

              Myslę,ze z kwestią odpowiedzialnosci indywidualnej i społecznej
              wiaze sie przede wszytskim moje zyciowe powołanie. Jesli jestem
              matka 3 dzieci to nie zostawie maluchów i nie wyjade na misje do
              kamerunu cudze dzieci karmic po przeciez nikt o nie nie dba.
              Chyba troche dosc mam zakonników(płci meskiej),którzy mówia ,ze nie
              po to robili studia, doktoraty, studiowali filozofie itd. zeby
              siedziec w kancelarii poarafialnej i np. odwiedzac chorych. Przerost
              chorych ambicji nad faktycznym powołaniem. A z punktu widzenia wiary-
              zwykła niedojrzałosc. Tak mnie jakos się to skojarzyło z tym
              artykułem ,zwłaszcza,ze w wiekszosci beda go czytały osoby dla
              których słowo Bóg, zakon, powołanie, pustelnia, modlitwa niewiele
              znacza o ile nawet cokolwiek...

              • axel11 Re: Ze strony osoby wierzącej... 21.08.07, 14:58
                Mala Mi,

                Co do meritum , zgadzam sie z Toba na 100%. Po kiego grzyba pchac
                sie w wegetarianizm jesli sie jest miesozerca z natury? I co gorsze,
                potem plakac, ze inni wegetarianie cie nie rozumieja i w ogole sa
                tacy fuj?
                Rzeczywiscie Siostra T moglaby spokojnie NIE nalezec do Kosciola i
                nic to by w jej zyciu nie zmienilo. Oprocz oficjalnego statusu - co
                dla osoby pragnacej umrzec dla swiata jest betka.
                Z przerostem ambicji tez masz racje: nie wiem, czy to dziennikarz
                tak Siostre T ukazal, czy ona sama sie przedstawila z tej strony,
                niemniej miala wyjsc na "niewygodna dla autorytetow" i ze ho ho, co
                to nie ona - a tak w sumie to z artykulu wynika, ze raz sobie
                podyskutowala z ekspedientka w sklepie z dewocjonaliami - na wazki
                temat wisiorkow z Baranem, raz obejrzala program dla dzieci i
                narobila szumu, no i raz rzekla, ze wszyscy niedobrzy powinni sie
                pokajac, bo inaczej "nie bedzie przbaczenia!" I deseru, kurcze.
                I ta emfaza, ze o rany, ona sie teraz bedzie poswiecac i ksiezom
                stuly prasowac... bidulka. Mniej niesmacznie by bylo, gdyby tak
                wzdychala o dyrektorskim timingu, gdyby byla asystentka
                jakiegos "krola gieldy" za ciezka, calkowicie materialna kase. Ale w
                kontekscie organizacji duchowej jest to jakies niesmaczne. Nie
                chcesz - nie prasuj, kurcze, do piekla nie pojdziesz jak odmowisz.
                Rozgadalam sie i nie wiem, czy jasno: chodzi mi o to, ze ona pozuje
                na cos w rodzaju "oj, dolo moja dolo, powolalo mnie i patrzcie, jak
                sie slicznie poswiecam, lojdiridididana". Taka ofiara wydarzen
                zewnetrznych co dumnie wzniosla czolo blade, i pokazuje, jak
                slicznie wyglada na tle, ktore wlasnorecznie sobie krytykuje...

                Co do "A jesli jest nawet toczony przez raka to co? maja przestac
                filtrowac aby przyspieszyc smierc organizmu? Wszystko w ramach
                miłosci czy wlasnej dumy i niespełnionych ambicji?" - to uwazam, ze
                filtrowanie sikow powinno byc odpowiedzialnoscia wlasnie powolanych
                do tego komorek, czyli tych w nerkach, a nie wyzej wymienionych
                szarych, ktore moglyby w tym czasie zajac sie czyms, co robia
                dobrze / do czego sa powolane, na przyklad wykombinowaniem, co by tu
                dac organizmowi jako pozywienie (w jakim sensie chcesz), albo jak
                powalczyc z ewentualnym rakiem. Bo szare komorki filtrujace mocz to
                dla mnie to samo co dla Ciebie matka rodziny uciekajaca do Afryki
                karmic sierotki.
                Milego popoludnia.
                • kiniox Re: Ze strony osoby wierzącej... 21.08.07, 15:24
                  Ale gdyby pójść za Waszym tokiem rozumowania, to NIC nie powinniśmy
                  zmieniać na tym świecie. Tylko i wyłącznie: pasuje, to biorę, nie
                  pasuje, to nie biorę. A chyba nie do końca o to chodzi.
                  • axel11 Re: Ze strony osoby wierzącej... 21.08.07, 15:32
                    Tak wyszlo? O, a mialo byc na odwrot...
                    • kiniox Re: Ze strony osoby wierzącej... 21.08.07, 15:40
                      Hmm, czyli nie skumałam ironii? No, trudno, bywa...
                • croyance Re: Ze strony osoby wierzącej... 21.08.07, 17:22
                  Oj, lubie Cie czytac, i to nie tylko dlatego, ze sie z Toba
                  zgadzam :-) Kapitalnie piszesz.

                  No i tak, siostra nie chce zapraszac rozmowcow na neske, bo broni
                  samotnosci swej, ale leci zaraz wdawac sie w gorace debaty
                  internetowe. Aktywistka :-) Pewnie fajna babka, ale gdzie to
                  powolanie pustelnicze?
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Artykuł kiepściuchny 21.08.07, 19:58
                  > Z przerostem ambicji tez masz racje: nie wiem, czy to dziennikarz
                  > tak Siostre T ukazal, czy ona sama sie przedstawila z tej strony,
                  > niemniej miala wyjsc na "niewygodna dla autorytetow" i ze ho ho, co
                  > to nie ona - a tak w sumie to z artykulu wynika, ze raz sobie
                  > podyskutowala z ekspedientka w sklepie z dewocjonaliami - na wazki
                  > temat wisiorkow z Baranem, raz obejrzala program dla dzieci i
                  > narobila szumu, no i raz rzekla, ze wszyscy niedobrzy powinni sie
                  > pokajac, bo inaczej "nie bedzie przbaczenia!" I deseru, kurcze.

                  Przede wszystkim ten artykuł jest źle napisany. Narrator mówi o bohaterce co
                  innego, niż ona mówi o sobie. Narrator, że cięty język, że bunt i opozycja - a
                  ze słów samej zainteresowanej wynika, że toczyła boje o drobiazgi. Itp. Razi ta
                  niespójność.

                  Jeśli dodać do tego ordynarny product placement i tak pieczołowite ukrycie
                  informacji, że w minutę wszystko można znaleźć w góglu - to ten artykuł jest
                  naprawdę słabiutki.
      • netizen Zaczynam sie juz godzic 21.08.07, 11:21
        Zaczynam sie juz godzic, ze GW podaje czytelnikom artykuly, ktore maja
        potwierdzac lub promowac linie programowa redakcji. W powzszym artykule mozna
        znalezc nawet kilka takich idei, jak chocby poparcie dla
        ks.Isakowicza-Zaleskiego. Coz.. maja do tego prawo.

        Co do samej pustelnicy, to nie moze zarzucic jej zlych intencji. Artykul jest
        nieautoryzowany. Nie wiem, czy cos sie zmienilo w tej materii, ale jezeli
        poprosi sie o autoryzacje, to redakcja nie moze jej odmowic. W kazdym razie i
        tak mozna ja obejsc stosujac mowe zalezna. Nie twierdze, ze gazeta cos
        zmieniala, ale informacja autora o braku autoryzacji moze swiadczyc o tym, ze
        pustelnica prosila o to. Nie wiemy, co sama chcialaby dodac, jezeli
        przeczytalaby ten artykul. Poza tym sama dyskusja o Kosciele jest zbyt plytka,
        aby tez za cokolwiek ja krytykowac.
    • braveheart7 ludzie ale zesta upierdliweeee ze łojej 21.08.07, 10:08
      juz się czepiają ortografii, stylistyki, pustelnicy, buahahah, co
      wam brakuje erudycji aby o temacie porozmawiac a nei tylko innym
      drobne pomyłki wytykac. A to pustelnicy wybor nie wasz, wiec co wam
      do tego, Pilnowac swojego ogródka!!!!
      • axel11 Re: ludzie ale zesta upierdliweeee ze łojej 21.08.07, 11:19
        braveheart7 napisała:

        > juz się czepiają ortografii, stylistyki, pustelnicy, buahahah, co
        > wam brakuje erudycji aby o temacie porozmawiac a nei tylko innym
        > drobne pomyłki wytykac. A to pustelnicy wybor nie wasz, wiec co
        wam
        > do tego, Pilnowac swojego ogródka!!!!

        O dzielna Braveheart, znowu nie zdzierze i musze sie ustosunkowac ;)
        1) czy polecasz forumowiczom, aby "o temacie" (opus citatum)
        porozmawiac, czy aby pilnowac swojego ogrudka, czy rozmawiac na
        temat pilnujac jednakowoz zasad dobrego wychowania czyli w/w ogrodka?
        2) ortografia jest ok, jak zostalo napisane tysiace razy na forach
        wyborczej: pozwala sie rozeznac, z kim sie rozmawia.
        3) stylistyka jest tez ok: jak wyzej + mozna zgadnac, kto Ci z mozgu
        robi wode.

        Tutaj akurat temat i stylistyka sa bardzo mocno zwiazane. Kiedy,
        pompatycznie rzecz ujmujac, chwyta Cie za serce jakis ideal, kiedy
        szukasz przynaleznosci do czegos pieknego ( co Kosciol Katolicki
        moglby rozdawac garsciami, gdyby chcial...), to jak Ci ktos dodaje
        do muzyki, ktorej szukasz takie kwiatki jak styl "Nieech beeedzie
        pochwalona Maryyyja zawsze dziewica niepokalaana i syn jej
        jednorodzoooony z gobu powstaaal seeerce rany w Panu Jezusie
        Chrystuuusie itd, idt" - i wiesz, ze aby wcisnac Ci ten kit ( szyfr,
        kod) osoba studiowala latami - przez chwile jeszcze patrzysz, czy
        nie jest to zaslona, za ktora warto szukac. A potem masz wrazenie,
        ze niestety - Ten styl zazwyczaj nie kryje niczego merytorycznie
        ciekawego. A raczej osoba poslugujaca sie nim. Zostawiasz wiec
        osobe, z jej stylem, a przy okazji zniechecasz sie do calej
        doktryny, niestety...
        Szkoda.
        • croyance Re: ludzie ale zesta upierdliweeee ze łojej 21.08.07, 12:04
          Juz dawno zauwazylam, ze im wiecej ma ktos do powiedzenia, w tym
          mniej skomplikowany sposob to robi, przy czym czyni to jezykiem,
          ktory i prosty czlowiek, i profesor zrozumie.
          A taki przerost formy nad trescia i ucieczka w barok, to - jak
          slusznie piszesz - zaslona, za ktora sie nedza kryje :-)
          • axel11 Re: ludzie ale zesta upierdliweeee ze łojej 21.08.07, 12:21
            croyance napisał:

            > Juz dawno zauwazylam, ze im wiecej ma ktos do powiedzenia, w tym
            > mniej skomplikowany sposob to robi, przy czym czyni to jezykiem,
            > ktory i prosty czlowiek, i profesor zrozumie.
            > A taki przerost formy nad trescia i ucieczka w barok, to - jak
            > slusznie piszesz - zaslona, za ktora sie nedza kryje :-)

            Dziekuje Croyance!!
            Czuje sie nagle mniej pustelnikiem z przymusu szlochajacym na
            puszczy ;))
            • croyance Re: ludzie ale zesta upierdliweeee ze łojej 21.08.07, 12:38
              To jeszcze sie wymadrze, ze wg mnie oddzielny jezyk jest oznaka, ze
              gloszone poglady sa niezintegrowane z czyjas struktura; ludzie
              majacy cos do powiedzenia NAPRAWDE (nie gloszacy czyjes poglady)
              mowia jezykiem codziennym, bo sa to ich codzienne doswiadczenia i
              przemyslenia.
              Nie ufam, gdy ktos przestawia sie na inna nomenklature, bo to jest
              jakies takie ... moze i wewnetrznie spojne, ale nie przypial ni
              wypial do osoby to gloszacej.
              Wiem, ze sacrum i profanum wymaga innych srodkow, ale zawsze widac,
              czy jest to ta sama osoba, tylko bardziej odswietna, czy
              • croyance Re: ludzie ale zesta upierdliweeee ze łojej 21.08.07, 12:42
                ... ups, przepraszam.

                ... czy jakas sztucznie stworzona kreacja.

                Przy czym dodam, ze w artykule Maria sprawia wrazenie absolutnie
                sensownej kobiety, ta strona to niezly zgrzyt.
                • armagon Re: ludzie ale zesta upierdliweeee ze łojej 21.08.07, 15:46
                  Bardzo mi sie podoba, co piszesz, zgadzam sie w 100% :)
                  • croyance Re: ludzie ale zesta upierdliweeee ze łojej 21.08.07, 17:26
                    Bardzo dziekuje :-)
              • axel11 Re: ludzie ale zesta upierdliweeee ze łojej 21.08.07, 12:49
                Good done :)

                Ci przestawiajacy sie na oficjalna nomenklature w sacrum niezmiennie
                kojarza mi sie ze sprzedawcami samochodow pachnacych natretnie woda
                kolonska i zelem do wlosow.

                Wymadrzaj sie jeszcze ;)
                • croyance Re: ludzie ale zesta upierdliweeee ze łojej 21.08.07, 14:00
                  Poczytalam sobie te strone jeszcze ... 'przemodlic', hm, szkoda. I
                  po co strona? Blog pustelnika? A mialo byc pozbycie sie ego ...
                  • axel11 Re: ludzie ale zesta upierdliweeee ze łojej 21.08.07, 15:08
                    A tapety obejrzalas?
                    • croyance Re: ludzie ale zesta upierdliweeee ze łojej 21.08.07, 17:32
                      Internet miesza ludziom w glowach :-) A mialo byc tak pieknie - woda
                      ze studni i czytanie przy swiecach :-D
    • anathema779 Czy firma Nestle zapłaciła za reklamę 21.08.07, 10:30
      czy tylko za product placement?

      Reklamowanie Nescafe jest tak nachalne, że wykluczam przypadek. To jest adwertorial.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Czy firma Nestle zapłaciła za reklamę 21.08.07, 10:57
        Heh, też prawda. Nawet na rysunku jest opakowanie tej kawy w kolorach naturalnych:
        kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/51,53662,4396007.html?i=0
        Widać, że nie pasuje do kompozycji ryskunku. Pewnie kazali ilustratorowi w
        ostatniej chwili dorysować.
      • butters77 Reklama Nescafe - zdecydowanie to nie przypadek 21.08.07, 11:00
        Szkice opakowań kawy wplecione w ilustracje (kreślone niby w tej samej
        stylistyce) oraz rysunek charakterystycznego czerwonego kubka, stojącego na
        krześle (na ilustracji z dużym wizerunkiem zakonnicy w tle) to zdecydowanie nie
        przypadek. W dzisiejszych czasach to się nie zdarza;)

        Zwróćcie uwagę również na tekst - słowo "neska" pojawia się w regularnych
        odstępach, i to zawsze wtedy, kiedy wystarczyłoby wpisać uniwersalną "kawę":)

        Oto kilka przykładów:
        "Kupuje zieloną herbatę, dżem i neskę w dużych ilościach."

        "Kubek z neską co chwila stawia na biurku, między książkami Hildegardy z Bingen
        a komputerem."

        "Rekolekcjoniści przyjeżdżają raz na miesiąc do ośrodka (...) Zagadują. Chcą
        przychodzić na neskę."

        Myślę, że rekolekcjoniści chcieli po prostu przychodzić do bohaterki na kawę -
        nie zależało im konkretnie na konsumowaniu kawy Nescafe, która jawi się tu jak
        towar deficytowy;))

        Inny przykład:

        "Co kupowała? Książki, trochę biżuterii, ciuchy. Buty - rzadko. I neskę. W tych
        największych, 200-gramowych, słoikach."

        Ta wzmianka o 200-gramowych słoikach jest już naprawdę grubymi nićmi szyta:)
        • axel11 Re: Reklama Nescafe - zdecydowanie to nie przypad 21.08.07, 11:28
          Butters77: Niestety, prawda z ta neska...

          W dodatku zaloze sie o cokolwiek, ze to dziala...

          :(
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Głupia sprawa 21.08.07, 11:37

            Głupia sprawa. Nie dość że artykuł nie autoryzowany, to jeszcze zrobili na tej
            kobiecie pieniądze - wsadzili ją do reklamy Nescafe. Brzydkie to wszystko.
            • tommix Re: Głupia sprawa 21.08.07, 12:53
              Widze ze niektorzy spiski sa w stanie zobaczyc wszedzie... Zenada.
              Ale zabawna...
              • butters77 Tommix, 21.08.07, 13:29
                Tommix, gratuluje trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość;))
                Pan w białym fartuchu z reklam też jest prawdziwym lekarzem:)
                • armagon Re: Tommix, 21.08.07, 15:46
                  Gratuluje wam wszystkim trzerwzwego spojrzenia, bardzo mi sie to podoba. Tak dalej:)!
          • butters77 Re: Reklama Nescafe - zdecydowanie to nie przypad 21.08.07, 11:51
            Gdyby nie działało, firmy nie wykupywałyby takich usług w gazetach:) Tak już
            jest, że standardowa, łopatologiczna reklama obejmująca zamknięty, wydzielony
            obszar strony już się odbiorcom opatrzyła. Skuteczniejsze - bo mniej nachalne -
            są wstawki w artykułach. Po jakimś czasie i to się wyeksploatuje:)

            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

            > Głupia sprawa. Nie dość że artykuł nie autoryzowany, to jeszcze z
            > zrobili na tej kobiecie pieniądze - wsadzili ją do reklamy Nescafe.
            > Brzydkie to wszystko.

            Anuszko, to nie tak. Kwestia autoryzacji to zupełnie odrębna sprawa - a tu - nie
            "wsadzili kobietę do reklamy", tylko reklamę wpletli do artykułu Jacka
            Kowalskiego. Niestety, jest to jedna z usług oferowanych przez wydawców
            czasopism. Na tej samej zasadzie w artykule poświęconym - ogólnie - ochronie
            przeciwsłonecznej, jako ilustracja pojawiają się produkty konkretnych firm. Nie
            są to ulubione kosmetyki autorki czy rekomendowane przez nią osobiście preparaty
            - lecz produkty firm, które wykupiły sobie miejsce w tym artykule.

            Dlatego na wszystkie marki pojawiające się "przypadkiem" w artykułach patrzmy z
            dystansem:)
            • anathema779 Re: Reklama Nescafe - zdecydowanie to nie przypad 21.08.07, 12:03
              Niekoniecznie musi działać. Gdy reklama jest tak nachalna jak w tym przypadku,
              skutki mogą być wręcz odwrotne. Wyjątkowo nieumiejętny product placing.
              Co do usług wplatania produktów w teksty redakcyjne: wszystko jest "dla ludzi",
              ważne by robić to umiejętnie i z wyważeniem. Osobiście nie wyobrażam sobie sesji
              zdjęciowej bez użycia konkretnych rzeczy, konkretnych marek. Czasem są to sesje
              redakcyjne, czasem sponsorowane, wtedy rzeczywiście produkty sponsora dominują.
              Jak wyżej - wszystko zależy od zdolności tych co "produkują" takie reklamy.
        • croyance Re: Reklama Nescafe - zdecydowanie to nie przypad 21.08.07, 12:11
          Chcialabym uwierzyc, ze to dzialanie celowe, ale wydaje mi sie, ze
          po prostu brak myslenia i wyobrazni. Ot, tak se napisal, potem sie
          zastanowil.
          • croyance Re: Reklama Nescafe - zdecydowanie to nie przypad 21.08.07, 12:23
            Po pbejrzeniu zdjec jednak zmienilam zdanie; faktycznie reklama.
            • tommix Re: Reklama Nescafe - zdecydowanie to nie przypad 21.08.07, 12:56
              Wspolczuje... :)
    • devil1488 strata czasu... 21.08.07, 10:40
      Szkoda jedynego życia na bycie pustelnikiczką i przebywania z własnym urojonym
      bogiem.
      • axel11 Re: strata czasu... 21.08.07, 11:32
        devil1488 napisał:

        > Szkoda jedynego życia na bycie pustelnikiczką i przebywania z
        własnym urojonym
        > bogiem.

        A propos:
        www.pratchett.pl/terry,pratchett,14,pomniejsze-bostwa.html
        Polecam :))
    • klusujacy.hipopotam Pustelnica 21.08.07, 10:57
      'specyficzne i trwałe ukształtowanie twarzy wskazujące na posiadanie powołania do życia konsekrowanego'.

      Oczywiście, a niższość rasy żydowskiej wynikała wg nazistów m.in. ze specyficznego kształtu czaszki. Ludzie wierzą w nieprawdopodobne bzdury, ale to jeszcze nic - jakie piękne legendy na swój temat potrafią sobie na tych bzdurach zbudować...
      • kiniox Re: Pustelnica 21.08.07, 11:08
        To był żart. Przeczytaj jeszcze raz. Może mało śmieszny, ale tak
        zwykle bywa z żartami środowiskowymi.
      • x_ala_x Re: Pustelnica 21.08.07, 11:08
        Tak, znaki zodiaku to zabobony, ale uklad twarzy to znak z nieba...
        Albo wszystko jest zabobonem albo nic.
        • floo77 oni potrzebują takich podniet, muszą mieć wroga 21.08.07, 11:42
          więc go kreują, upatrując np. znakach zodiaku ;-)
          Każda skrajność jest niebezpiczna, każde zacietrzewienie.
          Może to wynika ze słów - trzeba być albo zimnym albo gorącym, a nie
          letnim, czyli jak już wariować to do końca, zamknąć się w pustelni
          itd. bo co to w sumie znaczy być chrześcijaninem? Jeśli jesteś
          chrześcijaninem to np. nie możesz godzić się na antykoncepcję czy
          używanie prezerwatyw (nawet jeśli mąż/żona ma HIV...) A przecież
          większość się na to godzi - więc, są katolikami czy nie? Katolik
          słucha swojego biskupa - a kto tak naprawdę słucha biskupa i np.
          głosuje na wskazanego w danej diecezji polityka? Mało kto. Czy
          katolik powinien słuchać Radia Maryja? Tak - biskupi ostro atakują
          ministra edukacji za próbę zniesienia ocen z religii, a w sprawie
          Radia Maryja wydają zaledwie jakieś tchórzliwe popiskiwania, więc
          Dobry Katolik słucha Radia Maryja, no nie? No, nie muszę już
          dodawać, że dobry katolik to Polak. Dobra katoliczka nie myśli tez o
          feminizmie, jedzie na pielgrzymkę kobiet i dostaje błogosławieństwo
          do rodzenia Polaków.
          Wszędzie obłuda i kłamstwo... i oszukiwanie siebie...

          Mi w tym artykule przeszkadza tylko jedno (czepianie się błędów jest
          bezsensowne, korekta dała ciała). Przeszkadza mi niejasny cel
          artykułu i to, że nie został on autoryzowany. To jednak jakieś
          wykorzystanie wizerunku tej Pustelniczki - postać jaka się wyłania z
          tego artykułu jest.. coś mi tam nie gra, no..
        • armagon Re: Pustelnica 21.08.07, 15:43
          Jezeli wszystko, to czy nic tez? A czy niczego nie ma ? No bo chyba jezeli to nic, to nic tam nie ma :) czyli nic zawiera sie w niczym? czy we wszystkim? A wszystko zawiera sie samo w sobie, czy w czyms wiecej? :]
    • floo77 jaki jest cel tego artykułu autorze? 21.08.07, 11:27
      Tekst nie został autoryzowany, bohaterka tekstu długo nie godziła
      się na wywiad, teraz zdaje się, że nzikła całkie. Czy to ma być
      jakaś forma nacisku - coś w stylu "ejj odezwij się, opieprz
      chociaż", bo bez autoryzacji, że opis tej kobiety taki.. literacki
      piękny i nierzeczywisty, robienie z niej takiej.. heroiny?

      Autorze - to ni ejest tylko tekst o pustelnicach współćzesnych, bo
      mało tam info o tym jak to wygląda w Kościele. To tekst nawet nie o
      Pustelnicy, ale tekst o kobiecie, która Cię zafascynowała.

      Ciekawy tekst, ale.. nie do końca rozumiem intencje. Dziwnie mi się
      to czytało, coś tam więcej jest...
      • anathema779 Reklama Nescafe 21.08.07, 12:05
    • antymarcin4 Pustelnica 21.08.07, 11:53
      Rozsmieszyla mnie krytyka znakow zodiaku.Tak jak by symbol krzyza
      byl czyms innym. No ale z pragmatycznego punktu widzenia tych co to
      wierza w istoty nadprzyrodzone, nie moga lezec w tej samej
      gablocie.Jezeli chodzi o ta kobiete to popieram walke ze
      skostnialymi strukturami KK i wszelkimi przejawami dyskryminacji
      kobiet. Ksieza do prasowalnicy!!!
      • mala.mi74 Kto prasuje w domu??????????????????? 21.08.07, 11:59
        antymarcin4 napisał:

        >Jezeli chodzi o ta kobiete to popieram walke ze
        > skostnialymi strukturami KK i wszelkimi przejawami dyskryminacji
        > kobiet. Ksieza do prasowalnicy!!!

        Tez sie nie zgadzam z dyskryminacja kobiety ..ale wszedzie! Z tych
        rodzin,gdzie kobieta w domu wszytsko robie biora się własnie tacy a
        nie inni ksieza.
        Wiec teraz pytanie do meżczyzn tu piszacych: kto w domu prasuje TY
        czy zona/matka?
        • antymarcin4 Re: Kto prasuje w domu??????????????????? 21.08.07, 12:26
          Osobiscie nigdy niczego nie prasuje i rowniez innych nie zmuszam.
          Niestety nie moge przekonac zony ze pogniecione tez piekne ;)))
          Deskom do prasowania mowimy nie!!!!
    • zywiolak Pustelnica 21.08.07, 12:18
      Również podziwiam tę kobietę za to, że jest w stanie połączyć dwa zupełnie od siebie odmienne światy. Osobiscie jednak nigdy nie zrozumiem czemu nie może się realizować w cywilu; fundamenty jej funkcjonowania w rzeczywistości są podmyte przez rozwiązanie zgromadzenia, tak jakby motywację do bycia pustelniczką czerpała z jego istnienia a nie z własnego wnętrza. Troche to niekonsekwentne gdy uzaleznia od jakiejś patrialchalnej struktury swoje samotnicze bytowanie a jednocześnie określa się jako "katolicka feministka".

      Jest jednak coś strasznie prawdziwego w tym co mówi o ludziach izolujacych się od siebie za pomocą technlologicznych fantomów. Taka elektroniczna samotność.
      • axel11 Re: elektoroniczna pustelnica 21.08.07, 12:40
        Co do image'u, ktory sobie wykreowala M/T, czyli
        paradoksalnego "odcietej/w samym srodku": moj znajomy, ktory daje
        czasem konferencje m.in na temat zdolnosci do konfrontacji z
        rzeczywistoscia, porownal kiedys podobnego wirtualnego bohatera do
        zaby: Zaba, nie dowierzajac wlasnej charyzmie nie konfrontuje sie
        sie z otoczeniem. Woli nieruchomy kamuflaz na listku. Natomiast
        kiedy trzeba, blyskawicznie wyciagnie jezyk.

        Po przeczytaniu artykulu powiedzialam sobie "o! jaka wspaniala
        kobieta!" A potem zauwazylam, ze to dziennikarz napisal, ze ma ona
        ciety jezyk i wlasne zdanie w kazdej sprawie, a nie ja osobiscie
        wywnioskowalam to z artykulu.
        A teraz mysle, ze szkoda czasu, aby czytac ponownie :[
    • joannah31 Pustelnica 21.08.07, 12:28
      Przepraszam, ale czy tylko ja zauważyłam, że ta dziewczyna jest
      rozgoryczona męską częscią kościoła? że smuci ją postawa księzyk,
      którzy krytykują jej strój i którym służy i którzy nie traktuja jej
      serio? Pomimo całej jej wiedzy, nie jest dla nich partnerem do
      dyskusji? Rozważań teologicznych? Czy wy naprawdę nie widzicie
      dyskryminacji kobiet w kościele? często lepiej wykształconych i
      mądrzejszych? I jeszcze te alby? W domu też tylko mamusie prasowały
      im koszule czy dopiero w seminarium rączki przyrosły?
      • kapitanica Re: Pustelnica 21.08.07, 13:44
        Prosze Panstwa,

        mniejsza o to, co napisal dziennikarz i co nie zostalo autoryzowane.
        Na stronach Pustelnicy sa linki do Jej obrazow/fotografii.
        Prosze sobie obejrzec.
        Te szkice mowia wiecej niz jakikolwiek artykul; co wiecej, mowia cos
        wrecz zupelnie innego ;)

        Mario, nie badz dla siebie taka surowa! Pozdrawiam.
        kpt
      • mala.mi74 Re: Pustelnica 21.08.07, 13:44
        joannah31 napisała:

        > Przepraszam, ale czy tylko ja zauważyłam, że ta dziewczyna jest
        > rozgoryczona męską częscią kościoła? że smuci ją postawa księzyk,
        > którzy krytykują jej strój i którym służy i którzy nie traktuja
        jej
        > serio? Pomimo całej jej wiedzy, nie jest dla nich partnerem do
        > dyskusji? Rozważań teologicznych? Czy wy naprawdę nie widzicie
        > dyskryminacji kobiet w kościele? często lepiej wykształconych i
        > mądrzejszych? I jeszcze te alby? W domu też tylko mamusie
        prasowały
        > im koszule czy dopiero w seminarium rączki przyrosły?

        No sorry,ale one chyba sama wybrała zycie zakonne i w dodatku
        pustelnicze? Chyba nikt jej nie szantazował? Poszła do pustelni aby
        robic kariere naukową z zakresu teologii i uprawiac dyskursy???
        Trzeba było isc i robic doktorat na uczelni.
        Lepiej niech wyjdzie za mąz. Tyle,ze jak juz wyjdzie za mąz znajac
        nasza polską rzeczywistosc koszule mezowi tez ona bedzie prasowac.
        Jak to trzeba robic wiekszosci tu piszacych "tolerancyjnych" i nie
        dyskryminujacych kobiet facetów;)
        • kiniox Re: Pustelnica 21.08.07, 13:53
          Ale skąd to rozgoryczenie? Osobiście znam tylko dwóch mężczyzn,
          którym żona prasuje koszule i jednym z nich jest mój tata, czyli
          inne pokolenie. Reszta prasuje sama, albo płaci za usługę. Mniej
          generalizowania by się przydało. Na każdym gruncie.
        • joannah31 Re: Pustelnica 21.08.07, 14:04
          sorry mała Mi,nie chcę cię na siłę wyciągać z Twoich dziecięcych
          wyobrażeń, ale od czterech lat mam męża i prasowałam mu koszulę może
          ze dwa razy, kiedy się spieszył.Mój mąż ma po prostu mądrą matkę,
          która nauczyła go nie tylko posługiwac się żelazkiem ale i szanować
          zdanie kobiet. A do klasztoru nie idzie się po to, żeby wbrew swoim
          talentom i umiejętnościom, tylko dlatego że jest się kobietą być
          spychanym do roli kuchty i ogrodnika w jednym.
          A tekst przeczytaj dokładnie. Ona Ma Doktorat. To nie znaczy, że
          zjadła wszytskie rozumy, ale z pewnością jest lepszym partnerem do
          dyskusji niż niejeden ksiądz. Tylko że oni są mężczyznami.
          Mała Mi! Ja mam to samo w pracy. Księża którzy do nas przychodzą,
          mówią do mnie "moje dziecko", a do moich kolegów "proszę Pana". Mój
          doktorat kwitują drwiącym uśmiechem.
          trochę rozumiem M.
          • axel11 Re: Pustelnica 21.08.07, 15:15
            Ja tez juz nie rozumiem: znaczy sie, prasowac czy nie prasowac?
            Gorycz niespelnionych ambicji czy odpowiedzialnosc za wlasny wybor?
            Mala Mi, moglabys sprecyzowac?
        • antymarcin4 prasowanie 21.08.07, 16:18
          O co chodzi z tym prasowaniem.chcesz prasowac to prasuj nie to nie
          i niech sobie sami prasuja.Co to jakies nie wolnictwo?Jak masz
          problem i nie chcesz facetowi prasowac to mu to powiedz i
          tyle.Zmusza do tego czy co?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka