Dodaj do ulubionych

Bezdzietna para zrobiła imprezę...

    • facet_on_line Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 10:30
      no tak polskie "matki kwoki" muszą wszędzie ze sobą ciagac pociechy nie potrafią choć na jeden wieczór wyluzować i pomysleć o sobie samej . Czy w dzisiejszych czasach tak na prawdę ciezko znalesć opiekunkę do malucha na cały wieczór ? Sa przeciez rodzice , tescie inna rodzina , córka sasiadó która chetnie dorobie przez cały wieczór pilnowaniem brzdąca
      • six_a Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 10:37
        >no tak polskie "matki kwoki" muszą wszędzie ze sobą ciagac pociechy nie potrafią choć na jeden wieczór wyluzować i pomysleć o sobie samej .

        ja to nawet rozumiem, że można świata nie widzieć za dzieckiem przez jakiś czas. ale tak czy owak są miejsca, gdzie dzieci zabrać nie można. więc stosowanie wymówek nie mam z kim zostawić, podczas gdy zostawia się bez problemu na co dzień, wychodząc do pracy, do lekarza, wyjeżdżając służbowo, to już naprawdę zakrawa na szczyt hipokryzji i rozmemłania organizacyjnego.
        po drugie oczekiwanie, że inni się dostosują do naszego bagażu dziecięcego, jest śmieszne.
        niektórzy dzieciaci nie specjalnie przepadają za imprezami masowymi z dziećmi w roli głównej, a co dopiero niedzieciaci.
        • sueellen Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 10:45
          > >no tak polskie "matki kwoki" muszą wszędzie ze sobą ciagac pociechy nie po
          > trafią choć na jeden wieczór wyluzować i pomysleć o sobie samej .

          No akurat to były głównie hiszpańskie matki kwoki. Impreza była hiszpansko - angielsko - polska. Problem miała bezdzietna polska para.

          > ja to nawet rozumiem, że można świata nie widzieć za dzieckiem przez jakiś czas
          > . ale tak czy owak są miejsca, gdzie dzieci zabrać nie można. więc stosowanie w
          > ymówek nie mam z kim zostawić, podczas gdy zostawia się bez problemu na co dzie
          > ń, wychodząc do pracy, do lekarza, wyjeżdżając służbowo, to już naprawdę zakraw
          > a na szczyt hipokryzji i rozmemłania organizacyjnego.

          Alez mozna zabierać dzieci! Do mnie mozna, do kolezanki można, do szwagierki można a nawet trzeba. Spotkanie przy grillu to nie wyjzd słuzbowy. Jeśli do tych znajomych nie można, to albo niech powiedzą to jasno i wyraźnie (kto przyjdzie to przyjdzie, my nie przyjdziemy), albo najlepiej, wiedząc jakie panują u nas zasady (a wiedzą!) niech wcale nie zapraszają i problemu nie będzie.
          • six_a Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 10:55
            >Alez mozna zabierać dzieci! Do mnie mozna, do kolezanki można, do szwagierki można a nawet trzeba. Spotkanie przy grillu to nie wyjzd słuzbowy.

            tak, do Was można zabierać wszystkie dzieci świata, a oni POZWOLILI WAM przyjść z dzieckiem. widzisz różnicę czy żadnej? czyli wiadomo tyle, że impreza jest dla dorosłych, a Wy mieliście być wyjątkiem.

            >wiedząc jakie panują u nas zasady (a wiedzą!) niech wcale nie zapraszają i problemu nie będzie.
            WASZE zasady to mogą panować u Was w domu. w czyimś domu panują czyjeś zasady i jeżeli dzieciaki rozwalają imprezę, to jest to wina niepełnosprytnych rodziców tych dzieci. niezadowolenie gospodarzy jest zrozumiałe, Wasze niezadowolenie jest kuriozalne. zamiast pozbierać te dzieciaki do kupy i zorganizować im jakoś czas, jeszcze pretensje macie do całego świata nie wiadomo o co. najbardziej chyba o to, że znajomi dzieci się jeszcze nie dorobili.
    • stephanie.plum Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 10:45
      a ja lubię, kiedy znajomi przychodzą z dziećmi na imprezę do mnie.

      tylko nie wiem, czy znajomi też to lubią,
      bo ja wtedy zaczynam bawić się z dziećmi, i na nich w ogóle nie zwracam uwagi...
      :~D
    • kolteta Problem polega na tym, że 20.05.12, 10:46
      nie wiedzieć dzietni na siłę próbują przekonać wszystkich dookoła, że dziecko to nie problem i że z dzieckiem można wszystko. Jest to oczywiście nieprawdą, bo gdyby było nie byłoby zgrzytów jak na imprezie, na którą poszła autorka wątku. Nie wiem z czego to wynika, że dzietni na siłę próbują przekonać do swoich pociech bezdzietnych pakując je wszędzie tam, gdzie nawet nie są mile widziane. Dodatkowo nakręcane to jest przez kolorowe pisma, które krzyczą, że z dzieckiem można wszystko. I tacy ludzie myślą sobie, że po pojawieniu się dziecka ich życie się nie zmienia, że wszyscy dookoła lubą słuchać i rozmawiać o kupkach, kaszkach i tym podobnych. A prawda jest taka, że z dzieckiem NIE MOŻNA WSZYSTKIEGO!!!! Dziecko jest problemem, trzeba się do niego dostosować i podporządkować, bo inaczej wrzask, krzyk i rozpierdziel. Tak długo jak dzietni tego nie zrozumieją będą problemem dla bezdzietnych, będą płakać, że kolejni znajomi się od nich odwrócili i w dodatku udawać, że nic ich to nie obchodzi.
      • good_morning nie atakuj tak wszystkich dzietnych ;) 20.05.12, 11:19
        sa wsrod nas normalni, wierz mi :D
        ja zawsze tesknilam za imprezami, na ktore dzieci mielismy wrecz nie przyprowadzac ;)
        co za zabawa, jak musze pilnowac, co robi moje dziecko, a jeszcze czasami i cudze puszczone samopas ;)
        • kolteta Re: nie atakuj tak wszystkich dzietnych ;) 20.05.12, 11:28
          Nie atakuje, sama jestem dzietna i nikomu na łeb z dzieckiem nie włażę. Drażni mnie mocno takie podejście jak ma autorka wątku. Nie chodzi tutaj o problem dzieciowy, ale w ogóle podejście "ma być po mojemu, albo do widzenia" i jeszcze niech inni się od nich odwrócą. Nie lubię takich ludzi.
          • good_morning Re: nie atakuj tak wszystkich dzietnych ;) 20.05.12, 11:29
            ale dla znajomych zadna to strata w tym przypadku imho
            czysty zysk ;)
    • swiete.jeze Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 10:52
      To jest wątek do którego idealnie pasuje określenie z emamy. Wątkotwórczyni ma pieluszkowe zapalenie mózgu, niestety.
      • six_a Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 10:59
        tytuł bloga też jak ulał:
        Codzienność Matki Polki
        ;)
    • alpepe Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 10:54
      przeczytałam tak pierwszą setkę wpisów i jestem po twojej stronie, autorko.
      • kora3 A jaka jest strona autorki? 20.05.12, 11:06
        Bo serio nie za bardzo rozumiem ...

        Ma jakieś wąty do ludzi, którzy zaprosili ją na imprezę i zgodzili sie, zeby przyszłą jako i inni - z dzieckiem. Nastepnie ma do nich prety, że rozmowy były tylko o dzieciach i okołodzieciowe i ze wszyscy wyszli ok. 20.00.
        Nie odpowiadało jej pójście do tych ludzi w ogóle, to mogła nie iśc, nie odpowiadało jej pójście z zdieckiem - to mogłą je komuś zaufanemu powierzyć. Przecież na oko widać, ze tak kobieta ma pretensje do gospodarzy, że ...są bezdzietni. A to ona nie wiedziała o tym idac do nich? Ponoc znają sie od dawna...więc...
        Wróży im, ze bedą imprezować sami:) i wątpi czy ktokolwiek z pozostałych dzietnych znajomych da się namówic na impreze dla dorosłych bez dzieci :) No jaja po prostu.
        • hermina5 Re: A jaka jest strona autorki? 20.05.12, 11:18
          Ale nie uważacie, że chodzi o cos innego? Przecież to nie jest tak, że tylko bezdzietni kręcą nosem nad dziećmi, przecież jest szereg miejsc, w które ludzie mający dzieci, nie idą z nimi, bo chcą mieć fragment przestrzeni dla siebie! Kurde, czy już nikt po urodzeniu dziecka nie chodzi bez niego do kina, teatru, na "małżeńską randkę" itp? Ja rozumiem wyjazd gdzieś na dwa - trzy dni - nie zostawi sie dziecka z niania, ale na 6 godzin???
          • good_morning Re: A jaka jest strona autorki? 20.05.12, 11:22
            chodzi o to, ze niektorzy chca miec ten fragment, a niektorzy nie chca
            i ten fragment chca nawet zabrac reszcie spoleczenstwa
          • kora3 No chodzi, chodzi siostro niewątpliwie 20.05.12, 11:28
            bo naprawde jest jak napisałaś: nie tylko bezdzietnym ludziom czesto nie uśmiecha sie "impreza" z dziećmi, a dzietni także nie wszedzie z dziećmi chodzą i nierzadko powierzają kimuś dziecko, jesli chcą poimprezować.
            Moze autorka oczywiscie spełniona jako matka troszkę zazdrosci parce, że mogą poimprezować, mają czas, mogą sobie wyjechać itp. i tak wyładowuje swoją frustrację na tych ohydnych bezdzietnych potworach, co nie taką minę miały i w ogóle wszyscy mają ich w de :)

            UWazam tak, bo jako bezdzietna mam w wiekszosci dzietnych znajomych i oni wcale nie są fanami imprez dla dorosłych z udziałem dzieci. I owszem, mozna do mnie przyjśc z dziećmi, a jakże. Na wieksze spotkanie nie za bardzo, bo na 60 metrach za wiele się nie "porzadzi" z 6 dzieci np. Ale jesli jacyś znajomi sie do mnie z zdiećmi wybierają to sparwa jest jasna: to nie impreza tylko kawka i czesc. Moze ja jakaś dziwna jestem:) ale średnio sobie wyobrazam "zabawe" ptrzy grillu np. z udziełm małych dzieci, które mogą sie np. poparzyć, tak samo nie za bardzo wyobrazam sobie, ze jakikolwiek odpowiedzialny dorosły mając pod opieką dziecko pije alkohol.
            • vector40 Re: No chodzi, chodzi siostro niewątpliwie 21.05.12, 14:19
              Kora z zaciekawieniem czytam Twoje wpisy. Twoje uwagi są rzeczowe i bardzo rozsądne. I chyba coś jest w tej frustracji autorki wątku. Ona Polka, On Hiszpan. W takim układzie zadanie dla niej to rodzenie i wychowanie dzieci. Przy okazji facet zlecił jej utrzymywanie rodziny. On nie pracuje. Dorabia w domu. Znam trochę Hiszpanów i styl ich życia. Mężczyzna jest panem. A jak się nie podoba to w łeb. Co więc ta dziewczyna ma powiedzieć. Musi robić jak mąż jej karze. Z kasa pewnie nie jest też zbyt lekko. Dlatego nie było na wynajęcie opiekunki. I potem te teksty o przywiązaniu dziecka do matki. A po co ciąga się dzieci po knajpach (także w nocy) ? Bo taniej. Autorka pewnie zazdrości, że bezdzietna para ma lepszą sytuację finansową. Stąd ta frustracja i brzydkie obgadywanie gospodarzy.
              • kora3 Miły Vectorze 21.05.12, 14:28
                Bardzo mi przyjemnie, ze odbierasz pozytywnie moje wpisy.

                Co do reszty Twej wypowiedzi. Czy autorka wątku robi co jej mąż kaze to nie wiem, chyba za daleko idące wnioski bez znajomosci szczegółów. Faktem jednak jest, ze dla mało której kobiety w dodatku mającej małe dziecko sytuacja utrzymywania faceta jest komfortowa.
                Nikt mo też nie powie, ze taka osoba, choćby nie wiem jak lubiąca dom i kochająca przebywać tam z dzieckiem nie potrzebuje się czasem rozerwac i oderwać od domowego kieratu i opieki nad dzieckiem. Moze to frustracja ze zmęczenia? Dziewczyna pisze ile to czasu nie była w klubie, w kinie. Dla mnie lekko szokujące, bo znam sporo młodych mam i wiem, ze przy całej miłosci do dziecka i checi opiekowania sie nim bardzo sobie cenią WŁĄSNY wolny czas...
                • vector40 Re: Miły Vectorze 21.05.12, 14:34
                  Me wnioski trochę wypływają z podczytywania forum e-mama. Aby lepiej poznać autorkę tego wątku warto tam zajrzeć :) Ja także nie rozumiem, że można nie iść do kina czy klubu przez trzy lata. Uważam, że autorka jest totalnie zafiksowaną matką. I ma do tego prawo. Nie mogę natomiast zrozumieć niechęci do zaakceptowania stylu życia innej pary.
                  • kora3 Re: Miły Vectorze 21.05.12, 14:37
                    Nie bywam na wspomnianym forum

                    Cóż - z wpisów watkodawczyni w tym wątku wyziera nie tyle brak akceptacji dla ich stylu zycia, tylko wybacz, ale źle skrywana wręcz nienawisc
                    • vector40 Re: Miły Vectorze 21.05.12, 14:42
                      Warto tam jednak zajrzeć aby zrozumieć (spróbować zrozumieć) matki pokroju autorki wątku ;)
                      Masz rację to zwykła nienawiść. To nienawiść do ludzi którzy mają inny styl życia. Często niestety można zobaczyć jak ludzie z dziećmi wymuszają aby inni dostosowywali się do ich stylu bycia i życia. Zróbcie taką imprezę aby nam się podobała, bo przecież mamy dzieci...
                      • kora3 takie podejscie mają czesto fanatycy niezaleznie 21.05.12, 23:56
                        od rodzaju swej idei. Czy to bedzie religia, czy dzieci to ganz egal. Na szczescie od dawna nie ma takich lidzi w otoczeniu
                  • kseniainc Re: Miły Vectorze 21.05.12, 14:40
                    to już najkrócej ujmując zdewocenie.
                    • kitek_maly Re: Miły Vectorze 21.05.12, 14:43
                      > to już najkrócej ujmując zdewocenie.

                      A co to znaczy? Bo nie ma takiego słowa.
                      • kseniainc Re: Miły Vectorze 21.05.12, 14:49
                        Jak nie ma jak jezd;-p Dewota, to dewota-każdy to wie i zna jakąs dewotkę;-p
          • szpil1 Re: A jaka jest strona autorki? 20.05.12, 18:13
            hermina5 napisała:

            > Ale nie uważacie, że chodzi o cos innego?

            Ja uważam, że chodzi m.in. o to, że autorka nie widzi, że najchętniej narzuciłaby wszystkim swój styl życia i poglądy. U niej są imprezy z dziecmi - u innych też muszą byc. W Andaluzji jest styl życia, który jej pasuje - to niby dlaczego w Anglii miałoby byc inaczej.
        • alpepe Re: A jaka jest strona autorki? 20.05.12, 11:28
          To pytanie było wynikające z deficytu wiedzy, czy tylko wstęp do popisu oratorskiego?
          Autorka opowiedziała historyjkę, w której jedna część towarzystwa chciała się bawić jak za dawnych czasów, podczas gdy jest to obecnie niemożliwe. I tyle. Cała reszta towarzystwa to rozumiała, a gospodarze niestety zrozumieli to dopiero po doświadczeniu tego na własnej skórze.
          Wpisałam się, by suellen nie poczuła się do końca kosmitką, co jej tu sugeruje 99% wpisów, o obraźliwych określeniach typu odpieluszkowe zapalenie mózgu, nie wspominająć. Tylko tyle.
          • kora3 nic o zadnym zapaleniu mózgu nie pisałam 20.05.12, 11:39
            swoją drogą, Twój wywód byłby ok, gdyby nie pewien szczegół. Zakladam, że w tym towarzystwie nie weszystkie dzieci pojawiły się przedwczoraj :) i niejednoczesnie. Jeśli towarzystwo znające sie od dawna spotykało sie regularnie na imprezach u dzietnych (zanim u bedzietnych), to chyba wiadomo było, jak taka impreza przebiega. Autorka pisze ze wszyscy sa ok. 30-stki, a zatem dorośli ludzie, z tymi okropnymi bezdzietnymi - włacznie, wiec sądze, ze nawet taki ktoś jak ohydny bezdzietny wie, ze małe dziecko około 19 to chce lulu, a pić opiekujac sie dzieckiem nie mozna:)
            Poza tym wszystkim to wiesz - jakoś nie za bardzo wierze, ze wszyscy dzietni w towarzystwie są anty nastawieni do poimprezowania bez udziału dzieci. A nie wierze, bo znam duzo ludzi mających dzieci i nie ciągających im po imprezach :)
            • alpepe Re: nic o zadnym zapaleniu mózgu nie pisałam 20.05.12, 17:49
              kora3 napisała:

              Jeśli towarzystwo znające sie od dawna spotykało sie regularnie na impreza
              > ch u dzietnych (zanim u bedzietnych), to chyba wiadomo było, jak taka impreza p
              > rzebiega.
              No właśnie bezdzietni zgrzeszyli tu brakiem wyobraźni.

              Autorka pisze ze wszyscy sa ok. 30-stki, a zatem dorośli ludzie, z ty
              > mi okropnymi bezdzietnymi - włacznie, wiec sądze, ze nawet taki ktoś jak ohydny
              > bezdzietny wie, ze małe dziecko około 19 to chce lulu, a pić opiekujac sie dzi
              > eckiem nie mozna:)
              Ta, moja chodziła i chodzi spać o 22.
              > Poza tym wszystkim to wiesz - jakoś nie za bardzo wierze, ze wszyscy dzietni w
              > towarzystwie są anty nastawieni do poimprezowania bez udziału dzieci. A nie wie
              > rze, bo znam duzo ludzi mających dzieci i nie ciągających im po imprezach :)
              A ja mam zgoła inne doświadczenia. Imprezy z dziećmi, góra do 23 i umiarkowane ilości alkoholu, na wypadek, gdyby coś się miało stać.
              • kora3 Re: nic o zadnym zapaleniu mózgu nie pisałam 20.05.12, 18:08
                alpepe napisała:

                > kora3 napisała:

                > No właśnie bezdzietni zgrzeszyli tu brakiem wyobraźni.

                ja myslę, ze raczej brakiem asertywnosci Alpepe. Po prostu było jasno zapowiedzieć: impreza jest dla dorosłych i czesc. Ostatnio byłam na urodzinowym grillu i pewnej o dziwo dzietnej i to sporo (czwóreczka) dziewczyny. Ludzi sparowanych było w wieku róznym ze 30 osób i dziecko było jedno, w dwupaku z żoną kolegi:) Reszta dzieci pozostawiała w domu, a jak ktoś nie miał z kim (nie wiem, bo tylko czesc z tych ludzi znam) to nie przyszedł i koniec.
                Niemniej nawet jesli ktoś zaprasza z koniecznosci z dziećmi, to ma prawo oczekiwać, że rodzice bedą nad nimi panowac i np. zwracać uwagę, zeby czegoś nie zniszczyły

                > Ta, moja chodziła i chodzi spać o 22.

                no to ewenement :)

                > A ja mam zgoła inne doświadczenia. Imprezy z dziećmi, góra do 23 i umiarkowane
                > ilości alkoholu, na wypadek, gdyby coś się miało stać.


                moze masz inne doswiadczenia, bo masz waskie grono znajomych, z którymi imprezujesz. MAłe dziecko do 23? Alkohol przy opiece nad dzieckiem? Wiesz, z małym dzieckiem to po całkiem trzeźwemu o wypadek nietrudno. Już widze, jak się komuś dziecko poparzyło, a miał "opiekujac się" nim np. 0,7 promila i tłumaczy się, ze umiarkowanie pił ...
                Zero odpowiedzialnosci moim zdaniem
                >
                >
          • six_a Re: A jaka jest strona autorki? 20.05.12, 11:44
            no tak, ale opis jest jednak postawiony na głowie. autorka zastanawia się dlaczego bezdzietna para organizuje imprezę, a nie zastanawia się po co tam poszła, skoro bezdzietna para ewidentnie nie pasuje jej do światopoglądu i krajobrazu andaluzji;)

            >podczas gdy jest to obecnie niemożliwe.
            jest możliwe, tylko im się nie chce. wolą się ciągać z wrzeszczącym dzieciakiem jako uniwersalną wymówką.

            a jak im się znudzi, to faktycznie będzie problem, bo dziecko nie będzie chciało zostawać z nikim tylko z mamusią/tatusiem.
            • alpepe Re: A jaka jest strona autorki? 20.05.12, 17:45
              six_a napisała:

              > no tak, ale opis jest jednak postawiony na głowie. autorka zastanawia się dlacz
              > ego bezdzietna para organizuje imprezę, a nie zastanawia się po co tam poszła,
              > skoro bezdzietna para ewidentnie nie pasuje jej do światopoglądu i krajobrazu a
              > ndaluzji;)
              Nie zastanawia się, bo została zaproszona. Jest paczka znajomych, akurat padło na bezdzietnych, by zrobili imprę i tak wyszło.
              >
              > >podczas gdy jest to obecnie niemożliwe.
              > jest możliwe, tylko im się nie chce. wolą się ciągać z wrzeszczącym dzieciakiem
              > jako uniwersalną wymówką.

              Nie wypowiem się, bo u mnie wrzeszczący dzieciak był wymówką, by nie iść.
              >
              > a jak im się znudzi, to faktycznie będzie problem, bo dziecko nie będzie chciał
              > o zostawać z nikim tylko z mamusią/tatusiem.
              Ba, moje dziecko urządza przedstawienia, jak ma tatuś je odbiera z przedszkola. Ostatnio przedszkolanka musiała wejść na zjeżdżalnię i pertraktować z młodą, a tatuś dzwonił spanikowany ze trzy razy i próbował mnie przekonać, bym przeszła do przedszkola po młodą...
              • six_a Re: A jaka jest strona autorki? 20.05.12, 19:56
                >Nie zastanawia się, bo została zaproszona. Jest paczka znajomych, akurat padło na bezdzietnych, by zrobili imprę i tak wyszło.

                no ale już przy zapraszaniu powiedziała, że albo przyjdzie z dzieckiem albo w ogóle. trafiła na uprzejmych ludzi po prostu:)

                > Nie wypowiem się, bo u mnie wrzeszczący dzieciak był wymówką, by nie iść.
                no widzisz, a u nich jest inaczej, bo to andaluzja i co z tego, że w lądku zdroju;)
                oni idą z dzieciakami i mimo że grill jest taaaaaki samiutki jak u nich, to im się nie podoba i wychodzą, bo dzieci muszą iść spać.
                wot logika.

                na mój gust zrobiło im się jednak wstyd, że nie potrafią zapanować nad stadem, a że nie byli na swoim, to i zniszczenia się trochę inaczej prezentowały. nikt się dobrze nie bawił, to poleźli. za to teraz będzie kogo obgadywać do końca świata, pewnie też andaluzyjska tradycja, bo przecież nie polska;)


                > Ba, moje dziecko urządza przedstawienia, jak ma tatuś je odbiera z przedszkola.
                > Ostatnio przedszkolanka musiała wejść
                bo dopóki się nie przyzwyczai, to tak będzie. grunt, żeby zacząć i przetrwać.
          • my_favourite_axe Re: A jaka jest strona autorki? 20.05.12, 16:53
            alpepe napisała:

            > To pytanie było wynikające z deficytu wiedzy, czy tylko wstęp do popisu orators
            > kiego?
            > Autorka opowiedziała historyjkę, w której jedna część towarzystwa chciała się b
            > awić jak za dawnych czasów, podczas gdy jest to obecnie niemożliwe. I tyle. Cał
            > a reszta towarzystwa to rozumiała, a gospodarze niestety zrozumieli to dopiero
            > po doświadczeniu tego na własnej skórze.
            > Wpisałam się, by suellen nie poczuła się do końca kosmitką, co jej tu sugeruje
            > 99% wpisów, o obraźliwych określeniach typu odpieluszkowe zapalenie mózgu, nie
            > wspominająć. Tylko tyle.

            A doczytałaś cały opis? przecież nawet autorka pisze że nie przejmowali się gospodarzami i gadali tylko i wyłącznie o kupkach i niańkach. O demolce domu już nie wspomnę.
            Gdyby gospodarze stworzyliby wątek o tym że znajomi są beznadziejni, bo od kiedy mają dzieci to już nie chlają na umór do rana to miałabyś rację. Ale to sueleen się żali, że gospodarze "jakoś tak krzywo patrzyli" jak dzieci się przewalały po rabatkach, tłukły naczynia i zagłuszały rozmowę (o niani i przedszkolach zresztą) i to ona ma focha że została zaproszona, a nie bezdzietni znajomi. Kosmos jakiś..
            • alpepe Re: A jaka jest strona autorki? 20.05.12, 17:38
              Ja to zrozumiałam inaczej, a mianowicie tak, że siłą rzeczy wymiana doświadczeń żłobkowych i pieluszkowych zdominowała rozmowy. Nie wyobrażam sobie zresztą, by w takim gronie było inaczej. Pier. o dupie Maryni jest trudne, kiedy twoje dziecko właśnie uroczo ulewa. Nie winię tu ani gospodarzy, ani gości. Po prostu gospodarze są na innym etapie życia i póki byli gośćmi, nie "czuli", co znaczą imprezy z młodymi rodzicami, bo stali z boku. Teraz wystarczyłoby, jak opisała suellen, wydzielenie strefy dla dzieci, może uprzątnięcie mieszkania i ogrodu tak, by było dziecioodpornie. Ja przezornie z dziećmi nigdy nigdzie się nie pchałam, ale skoro tu tylko jedna para jest bez przychówku, to dla mnie zrozumiała była gościna dla całych rodzin. Jak rozumiem, to przyjęcie było czymś w rodzaju parapetówki, więc musiało się odbyć w domu. Gospodarze mogli byli oczywiście powiedzieć: dzieciom wstęp wzbroniony, ale wtedy świętowaliby sami. Owszem, suellen miała satysfakcję opisując sajgon, jaki ona i jej paczka urządzili, ale wulgarne wyzwiska w tym wątku mnie zaszokowały. Tak, dla mnie życie zaczyna się i kończy na dzieciach i w realu mam prawie samych takich znajomych. Branie dzieci na brunch z przyjaciółką, na parapetówę, to standard, i nie piszę o sobie.
              • kora3 ja tam autorki nie przezywałam 20.05.12, 17:59
                ale jak dla mnie, to sorry, ale środowisko jej znajomych jest najprawdopodobniej bardzo wąskie i przepraszam nikogo urazić nie chcę- dziwne. Dziwne, bo sama bedąc bezdzietną mam znajomych z dziećmi w róznym wieku, takze z maluchami i ani nie klepią non stop o tych zupkach i kupkach, ani też nie urzadzają ludziom w domu demolki przy uzyciu dzieci :). Wcale też nie zabierają ich wszedzie na imprezy. Zależy od imprezy, jej rodzaju itd.
                Z podejsciem takim dziwacznym to widziałam kilka zaledwie osób, ostatnio na weselu kolezanki. Jej kuzynka 3 misiące przed tym weselem urodziła drugie dziecko, pierwsze miało wtedy chyba z trzy lata. Nie wiedzieć w jakim celu przywlokła to maleńkie dziecko na ślub i wesele.
                Tłumaczenie, ze nie miała z kim zostawić pada, bo mieszkała z tesciami, a tesciowa na codzień pomagała jej w opiece nad dziećmi. Dzieciak rozdarł sie w chwili skłądania przez nowożeńców przysiegi, mama z nim wyjsć na zewnątrz nie mogła, bo zima była, mróz. Drugie, starsze dziecko też rozrabiało i marudziło w kościele.
                Następnie na weselu kobita zanudzałą ludzi opowiesciami o kupach i o tym, ze nie ma pokarmu, a przy pierwszym miała tak, ze kapało jej z sutków. Zajeta tym przemówieniem nie zwracała jako i jej mąż zajety rozmowa z innymi goścmi uwagi na swe dziecko, które nie dało młodej parze odwalić pierwszego tańca, bo chciało tańczyć z nimi w kółeczku.

                Naprawde nie wiem jaki cel ma zabieranie na ślub i wesele tak małęgo dziecka, jak 3-miesieczne, serio. Ani niczego pamietac z tego nie bedzie, ani nawet z innymi dziećmi sie nie pobawi. JEsli ktoś nie moze zdzierżyć bez dziecka, to proponuję nie iśc na imprezę. Ta pani wszelako mogła zdzierżyć bez obu, bo w końcu je odwieźli i wrócili na imprezę.
                Takie dziecko 3-4 letnie też mi sie na weselu zdaje niekoniecznie bardzo potrzebne:), ale jesli się umie nad nim panować, to jakiś czas moze pobyć (potem jest zmeczone zwyczajnie). A ze się da panowac wiem, bo na tym weselu byłą siostra panny młodej z 4-letnim jej chrześniakiem (roczniaka zdeponowała u przyjaciółki:)) i jakoś umiała powsciągnąć chec malca, który też chciał być naturalnie w centrum uwagi ukochanej cioci - panny młodej.
                • sueellen Re: ja tam autorki nie przezywałam 20.05.12, 18:11
                  a ja myslę, że mam znacznie szerszy krąg znajomych od Ciebie i o wiele bardziej zróżnicowany, a problem z powodu dzieci na imprezie mieli tylko... bezdzietni Polacy.
                  • my_favourite_axe Re: ja tam autorki nie przezywałam 20.05.12, 18:14
                    sueellen napisała:

                    > a ja myslę, że mam znacznie szerszy krąg znajomych od Ciebie i o wiele bardziej
                    > zróżnicowany, a problem z powodu dzieci na imprezie mieli tylko... bezdzietni
                    > Polacy.


                    To o czym ty międlisz od wczoraj? :D
                    Wydajesz się najbardziej problemowa w tym całym szerokim i zróżnicowanym kręgu znajomych.
                  • kora3 Re: ja tam autorki nie przezywałam 20.05.12, 18:21
                    A tam myslisz:) z myslenia to nic nie wynika w tym temacie akurat. :) Dzietni lufzie takze lubią sie bawić bez dzieci, swoich i cudzych i nic w tym zaskakującego nie widzę. Jeśli ktoś ma grono znajomych dzietnych wychodzacych tylko zdziećmi to musi to być grono wąskie, bo rzesza dzietnych ludzi tak nie robi :)
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ja tam autorki nie przezywałam 20.05.12, 18:25
                    sueellen napisała:

                    > a ja myslę, że mam znacznie szerszy krąg znajomych od Ciebie i o wiele bardziej
                    > zróżnicowany, a problem z powodu dzieci na imprezie mieli tylko... bezdzietni
                    > Polacy.

                    Oni mieli problem?
                    Na pewno?
                    Może po prostu było im nieco żal że impreza się nie udała. Ale NIE MIELI na to wpływu. To rodzice z dziećmi nic nie pili, mieli jeden temat i szybko się zwinęli.
                    A tak w sumie to powiedz. Jak się spotykacie w tym zróżnicowanym gronie rodziców to jak wyglądają wasze imprezy?
                    Czym różnią się od tamtego grilla? Bo z tego co zrozumiałem - jedynie brakiem bezdzietnych. Więc w sumie nie wiem czemu wam się niepodobało...
                    • kitek_maly Re: ja tam autorki nie przezywałam 20.05.12, 18:41

                      > Czym różnią się od tamtego grilla? Bo z tego co zrozumiałem - jedynie brakiem b
                      > ezdzietnych. Więc w sumie nie wiem czemu wam się niepodobało...

                      Właśnie. Żarcie za darmo, nie trzeba zmywać. Same plusy.
                    • sueellen Re: ja tam autorki nie przezywałam 20.05.12, 20:29
                      Właśnie o to chodzi, że u mnie nigdy nie sa sami dzietni, bo zawsze wpadnie ktoś spoza tego kręgu. Oni zaprosili samych dzietnych. Ale nie wiem, może ja faktycznie jestem dziwna, bo np na Wigilie zaprosiłam cztery osoby, a przyszło osiem, co pewnie wielu z Was by zszokowało i byloby wielkim nietaktem i chamówą :P


                      Codzienność Matki Polki z dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich.
                      • lacido Re: ja tam autorki nie przezywałam 20.05.12, 23:43
                        e tam widać tam to standard a nie chamówa :)
                  • raohszana Re: ja tam autorki nie przezywałam 20.05.12, 19:36
                    sueellen napisała:

                    > a ja myslę, że mam znacznie szerszy krąg znajomych od Ciebie i o wiele bardziej
                    > zróżnicowany, a problem z powodu dzieci na imprezie mieli tylko... bezdzietni
                    > Polacy.
                    *
                    Co chciałaś pokazać tym tekstem? Że taka jesteś światowa, dzieciata i Twoje z tego powodu najlepsze i jedyne słuszne?

                    O co Ci tak naprawdę chodzi?
                    • kora3 Oh Raoh nie udawaj, ze nie wiesz 20.05.12, 20:00
                      kolezanka chciała podkreślić (na wypadek, jakby ktoś nie czytał tytułu jej bloga - nie czytałam, zniechecił mnie tytuł :)), ze mieszka na Wyspach i ma dziecię z Hiszpanem :)
                      Przy okazji wykazała się już sporą nieznajomoscią polskiego, gdyż jak widać nie rozumiue co w tym jezyku oznaczają wyrazenia "szeroki krąg znajomych" - na ogół bowiem oznacza to wiecej niż 3 oary dzieciate, jedna bezdzietna i "zabłąkany" kuzyn z dziewczyną oraz "bardziej róznorodne" bo to też oznacza konfigurację inną niż opisana i ludzi pochodzacych jedynie z dwóch kregów kulturowych:)
                      Ale nalexzy jej wybaczyć, bo ktoś kto prawie nie rusza sie ze swego swiatka (a tak napisała sama) uwaza ten swiatek za centrum wszechswiata a obcym czytaj kosmicznym kulturom się dziwi :)
                      • raohszana Wyjątkowo nie udaję! ;) 20.05.12, 20:18
                        Naprawdę zastanawia mnie idea. Czy ona myśli, że tu same zaściankowe ludzie, co to palcami pokazują jak zobaczą osobę z ciemniejszą karnacją i znają się tylko z kumami spod sklepu?

                        Poza tym kręgi kulturowe kręgami kulturowymi, ale pewien zakres kultury by się zdał, a nie jakieś ucieszne teksty o tym, jak to ona ma więcej znajomych i takich światowych.
                        No i to zafiksowanie na "moje najlepsze i w ogóle innych, co żyją inaczej, to ja mam gdzieś, nie będę się znała, niech się dostosują!" - jakieś to krzywe.
                        • kora3 Re: Wyjątkowo nie udaję! ;) 20.05.12, 20:33
                          kompleksy kochana - bo cóż innego?:)
                          • raohszana Re: Wyjątkowo nie udaję! ;) 20.05.12, 20:37
                            Może una fakticzno taka ultra-światowa i najmądrzejsza w materii? ;)
                            • kora3 Re: Wyjątkowo nie udaję! ;) 20.05.12, 20:43
                              no może, może :) Ja tam wole być swojsko zaściankowa np. i nie utrzymywać faceta, Ale ja swiatowa nie jestem :) i dlatego mam znajomych niedemolujących innym domów np. i umiem zamówic taksi jesli chce sie napić na imprezie
                              • raohszana Re: Wyjątkowo nie udaję! ;) 20.05.12, 20:46
                                Ale, ale, bo widzisz - znajomi powinni przewidzieć, że to oni mają zadbać o zajęcia dzieci, a nie ich rodzice.
                                No i w ogóle dostosować się, a nie sądzić, że można z paczką dzieciatych pogadać o czymś innym niż kupki-zupki. I jeszcze się burzyć, że znajomi coś nie do końca szczęśliwi, bo jej model z ANDALUZJI i ona TAKA ŚWIATOWA i tylko POLAKOM przeszkadza. No ten argument to był poniżej krytyki.
                                • kora3 Re: Wyjątkowo nie udaję! ;) 20.05.12, 20:54
                                  wiesz, sporo emigrantów, szczególnie tych nowych i zaharowujących się za granicą ma maniere taką, ze Polska i Polacy to be :) oni sa już jewrapiejscy za to, a jak jakaś panna zdoiła złowić skutecznie jakiegoś z wczesniej przyjetych to UE goscia, co wziecia u rodaczek np. nie miał, to już jest bardziej z jego kraju, niż on sam :) Tak to bywa
                                  Mam znajomych Brytoli, Niemców, Duńczyków, Holendrów i o dziwo takze Hiszpanów i naprawde nie ciągają na imprezy wszystkie, jako i Polacy - dzieci. Ona musi miec po prostu takie srodowisko i tyle. Uwqza je za standard w jakiejś tam czesci Hiszpanii, a tymczasem dotyczy to zapewne jakiejś szczególnie na punkcie dzieci zwariowanej czesci społeczeństwa, na którą reszta patrzy z rozbawionym niedowierzaniem
                                  • raohszana Re: Wyjątkowo nie udaję! ;) 20.05.12, 21:09
                                    Phi, każda nacja ma coś "be", bo każda się składa z ludzi. Moim zdaniem takie najeżdżanie na Polaków/Polskę to trochę i głupie i bez klasy.
                                    To, że ma się zagramanicznego męża to też żadne wielkie mecyje. Szpanowanie na kulturę jakiegoś kraju też jakoś niezrozumiałe.

                                    Ano dokładnie - przekrój znajomych przeogromny, a jakoś nie ma takich problemów jak autorkowy. Jak dzieciowa to dzieciowa, jak niedzieciowa to niedzieciowa impreza i żadnych wątów potem.
                                    Inna kwestia, że miejsca rodzinne i uwidzenie w nich dzieci to też nie jakaś niesamowitość kulturowa.

                                    Im bardziej zastanawiam się nad tym wątkiem - tym mniej go rozumiem. Kapuś Parchatek mode on<szpanuje angielskim> ;)
                                    • kora3 Re: Wyjątkowo nie udaję! ;) 20.05.12, 21:18
                                      no bo to trudno zrozumieć. Niby dobrzy znajomi, wiec co stoi na przeszkodzie zwyczajnie porozmawiac z nuimi o zaistniałej sytuacji face to face zamiast obgadywać z resztą? Nie mozna powiedzieć:"słuchajcie na tej ostatniej imprezie u was wyszło, jak wyszło, bi mieliśmy wrazenie, ze ..." Tu o coś innego chodziło:)
                                      • raohszana Re: Wyjątkowo nie udaję! ;) 20.05.12, 21:25
                                        Mam dziwne wrażenie, że ktoś musi być "winny" i to właśnie bezdzietni, bo bezdzietni, z Polscy i nie rozumieją andaluzyjskiego modelu.

                                        Naprawdę nie rozumiem autorkowego toku myślenia.
                                        • kora3 Re: Wyjątkowo nie udaję! ;) 20.05.12, 21:32
                                          bo to nie tok myslenia Rao. To schemat: Polacy be, bezdzietni be a złozenie "bezdzietni Polacy" to podwójne be. Najlepszy jest swój własny swiat złozony z kilu znajomych i zasad z podwórka sego faceta. Nad czym tu mysleć? Najlepiej spieprzać :)
                                          • raohszana Re: Wyjątkowo nie udaję! ;) 20.05.12, 21:40
                                            A bo ja to lubię tak podumać nad konceptami innych ludzi, ciekawią mnie ich motywy :)
                              • swiete.jeze Re: Wyjątkowo nie udaję! ;) 21.05.12, 10:03
                                kora3 napisała:

                                > no może, może :) Ja tam wole być swojsko zaściankowa np. i nie utrzymywać facet
                                > a, Ale ja swiatowa nie jestem :) i dlatego mam znajomych niedemolujących innym
                                > domów np. i umiem zamówic taksi jesli chce sie napić na imprezie\


                                No wiocha, wiocha moja droga. Jak nic;]
                                • kora3 Re: Wyjątkowo nie udaję! ;) 21.05.12, 10:07
                                  obora, nie?
        • maitresse.d.un.francais Re: A jaka jest strona autorki? 20.05.12, 17:06
          kora3 napisała:

          > Bo serio nie za bardzo rozumiem ...
          >
          > Ma jakieś wąty do ludzi, którzy zaprosili ją na imprezę i zgodzili sie, zeby pr
          > zyszłą jako i inni - z dzieckiem. Nastepnie ma do nich prety

          wąty i prety czy wąty i pręty?
          • kora3 prety :) 20.05.12, 17:11
            taki skrót własny od "pretensje":)
    • sabriel Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 11:24
      O matko, ale chamówa, ale autorka postu najwyraźniej tego nie widzi. Na miejscu gospodarzy byłoby mi po prostu przykro. Ktos się stara, organizuje impreze, a tu taka olewka ze strony gości.
    • jowita771 Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 12:16
      Pójście z dzieckiem, jeśli gospodarze nie mieli nic przeciwko, to jedno, a gadanie o kupkach, zupkach i innych okołodzieciowych sprawach, to buractwo. Wyobraź sobie, że znajomi Anglicy zapraszają Ciebie i innych Polaków na imprezę i Wy rozmawiacie ze sobą po polsku, nie przejmując się gospodarzami.
      • kora3 Ale oni chyba swiadomie i na złośc to robili :) 20.05.12, 12:22
        wnoszę z tego, ze mam dzietnych znajomych, takze z dzieciakami w wieku 2-7 lat i nikt z nich nie nawija non stop o dzieciach i problemach okołodzieciowych. Taka nawijka jest typowa u swiezo upieczonych rodziców i to jeszcze pierwszego na ogół dziecka, a nie u rodziców w ogóle. Inna sprawa, jesli ktoś ma jakiś konkretny problem z dzieckiem (choroba np.), ale też nie widzę, by non stop nawijano na ten temat. Wiec albo to jest jakieś specyficzne srodowisko, albo na złośc tym gospodarzom odstawili szopkę :)
        • jowita771 Re: Ale oni chyba swiadomie i na złośc to robili 20.05.12, 12:39
          Chyba tak. Mam dwójkę dzieci i potrafię rozmawiać o czym innym. Nawet więcej mam znajomych bezdzietnych i jakoś dajemy radę już od kilku lat.
          • kora3 Re: Ale oni chyba swiadomie i na złośc to robili 20.05.12, 12:43
            no mówię ci to był klasyczny "dokop" z oczekiwaniem na przewidywalną reakcję.
            Albowiem normalnie ludzie się tak nie zachowują :)
    • anna_sla zapomniałaś jak to było zanim pojawiły się dzieci? 20.05.12, 17:30
      dwójka dzieci potrafi narobić takiego rabanu, że ma się dość a co dopiero 9ro. To nie ten poziom hałasu do jakiego jest się przyzwyczajonym i do tego "dewastacja" najbliższego terenu. My mamy już niewiele znajomych bezdzietnych. I zwykle idąc do nich staramy się załatwić sobie opiekę do dzieci. Raz jak poszliśmy (z trójką dzieci) to kolega nerwowo tylko zaglądał czy nie psują mu instrumentów (jest muzykiem) a wiem, że potrafią to zrobić.

      Nam znajomi zawsze też mówią abyśmy z dziećmi przyszli, zapominają, że wiek naszych pociech nie obliguje jeszcze do spokojnego siedzenia, to jest jeszcze dla nich abstrakcja. Mnie męczą moje dzieci na imprezie dla dorosłych, bo ja chciałabym sobie posiedzieć i pogadac z dorosłymi a nie dzieciaki uspokajać. Dlatego jak nie mam z kim dzieci zostawić to nie idę, na ogół jednak staję na głowie by z kimś jednak ich zostawić. Czasem trzeba w tym celu ich podwieźć z parenaście kilometrów
    • girl.anachronism Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 18:01
      dobra jesteś, suelleen. z jednej strony zachwycasz się samodzielnością andaluzyjskich dzieci i ich umiejętnością przystosowania się do nowych warunków, a z drugiej twoje dziecko nie może zostać z opiekunką, bo musi się do niej przyzwyczajać kilka dni i nie uśnie bez rodziców w domu :P
      • sueellen Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 18:06
        To nie ja się zachwycałam samodzielnością andaluzyjskich dzieci. Ja tylko napisałam, że andaluzyjskie dzieci tak jak i moje i moich andaluzyjsko - angielskich znajomych są zabierane niemal zawsze i wszedzie (na domówki przy grillu zwłaszcza) i jest to absolutna normą w tym kręgu kulturowym.
        • girl.anachronism Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 18:33
          mam przyjaciółkę, która wychowała się w Hiszpanii. i owszem - była zabierana na wszelkiego rodzaju imprezy, ale dopiero w wieku, w którym umiała się sama sobą zająć i nie musieli za nią wszędzie biegać rodzice. dwulatek to jednak inna bajka niż np. pięciolatek.
    • rraaddeekk Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 20:49
      Czy w Polsce nie ma nastolatek, które za drobną kasę zaopiekują się dzieśmi, gdy rodzice wychodzą?
      • my_favourite_axe Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 20:55
        rraaddeekk napisał:

        > Czy w Polsce nie ma nastolatek, które za drobną kasę zaopiekują się dzieśmi, gd
        > y rodzice wychodzą?

        jak mogłeś ją posądzić o mieszkanie w Polsce?!
        • mojemieszkanie24 Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 21:26
          nie dziwię się- znajomi mieli racje,ze nie byli zadowoleni. 9 dzieci ? Jezu... już mogliście się wszyscy złżyć na nianie...
        • rraaddeekk Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 22:12
          tym bardziej mnie to dziwi, bo bejbisiter to powszechne poza Polską.
      • vector40 Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 21.05.12, 14:06
        rraaddeekk jak mogłeś tak napisać. Ona to andaluzyjska cyganicha. Nie mieszka w Polsce. Mąż to Hiszpan. A dziecko ma przyspawane do cycka ;)
    • headvig Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 22:36

      >
      > Wszyscy jesteśmy w okolicach trzydziestki, znamy się od dawna, 4-5 lat temu tak
      > a impreza trwalaby do rana, ale dziś prawie każdy ma dzieci, niektorzy dwoje i
      > definicja spotkania towarzyskiego się diametralnie zmieniła.
      >
      > Mam wrażenie, że dopóki nie pojawią sie u nich dzieci to była absolutnie ostatn
      > ia impreza u nich w tym gronie.

      A ja ich trochę rozumiem. Też jestem bezdzietną parą wiem co czują. Kiedyś sluchalam o facetach, potem o slubach, potem o meblowaniu, autach a teraz pieluchach. Mnie to wszystko też spotyka tylko z opóźnieniem, tylko ze nikogo kto jest na etapie dzieci moje meblowanie nie interesuje. A najgorsza jest już w ogóle dyskryminacja, bo nie mam dzieci, tak jak kiedyś "bo byłam sama"
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 21.05.12, 09:08

        >
        > A ja ich trochę rozumiem. Też jestem bezdzietną parą wiem co czują. Kiedyś slu
        > chalam o facetach, potem o slubach, potem o meblowaniu, autach a teraz pielucha
        > ch. Mnie to wszystko też spotyka tylko z opóźnieniem, tylko ze nikogo kto jest
        > na etapie dzieci moje meblowanie nie interesuje. A najgorsza jest już w ogóle
        > dyskryminacja, bo nie mam dzieci, tak jak kiedyś "bo byłam sama"

        Całe życie 3 lata w plecy? :D Może adoptuj jakieś starsze dziecko-nastolatka, i się rozwiedź (jeśliś mężatka)? Wyprzedzisz znajomych o parę lat :D
        • headvig Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 21.05.12, 14:27
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          > Całe życie 3 lata w plecy? :D Może adoptuj jakieś starsze dziecko-nastolatka, i
          > się rozwiedź (jeśliś mężatka)? Wyprzedzisz znajomych o parę lat :D

          5 powiedziałabym nawet ;)

          jeśli chodzi o rozwód, to nie mam aż takiego parcia na "wspólne" tematy" :P


          Robisz małpę i mam w domu cyrk
    • astrofan Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 22:49
      a tam, z dziećmi jest ciekawie, starzy to nudziarze, jak większość tych głąbów co się tu wpisuje :)

      popatrzcie na swoje teksty, jesteście potwornie nuuudni!
      • raohszana Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 22:55
        Cieszymy się, że Ty, wyzywając resztę od głąbów, jesteś taki ciekawy.
        • astrofan Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 22:58
          nie wyzywam, określam, niestety, nic innego mi tak dobrze nie pasuje, ciekawe dlaczego?

          doradziłaś dziś z dziesięć razy wystawić facetów za drzwi?
          • raohszana Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 23:00
            astrofan napisał:

            > nie wyzywam, określam, niestety, nic innego mi tak dobrze nie pasuje, ciekawe d
            > laczego?
            *
            Wyzywasz. Ciekawi mnie na jakiej podstawie decydujesz arbitralnie o tym kto głąb, a kto nie. Też jesteś głąbem?

            > doradziłaś dziś z dziesięć razy wystawić facetów za drzwi?
            *
            Piętnaście nawet.
            • astrofan Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 23:06
              nie nudź, koń jaki jest każdy widzi
              • raohszana Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 23:11
                No, więc jesteś głąbem czy nie?
        • kora3 Raoh 20.05.12, 23:02
          nie zebym Cię pouczała, ale radze - odpusc sobie ten przypadek, nie warto :)
          • astrofan Re: Raoh 20.05.12, 23:09
            dawaj w koalicji, nie lubicie dzieci, nie lubicie mężczyzn, siebie lubicie, na pewno się dogadacie :)
            • raohszana Re: Raoh 20.05.12, 23:11
              Popodniecałeś się już czy jeszcze coś Ci dopisać, cobyś miał frajdę?
              • kora3 :) 20.05.12, 23:17
                Qrde, jak sobie człowiek uswiadomi co niektórych niekonwencjonalnie się zaspakająjących kreci, to zaczyna się trochę bać :)
              • kora3 Miałaś rację qrde :) 20.05.12, 23:21
                popodniecał się, wyładował i poszedł :) szybki zawodnik poniekąd ...
            • kora3 nie doścześ nawiedzony, to jeszcze fałszywy prorok 20.05.12, 23:13
              skąd pomysł ,ze nie lubię mezczyzn? Bardzo lubię :) skąd pomysł ze nie lubię dzieci ? Na ogół bardzo lubię :)
              Taki z Ciebie jasnowidz jak z koziej de trąba :)
          • raohszana Re: Raoh 20.05.12, 23:12
            Dobry uczynek robię - trolla karmię :D
            • kora3 a jak 20.05.12, 23:15
              o dobry uczynek idzie, to nie mam uwag :)
      • six_a Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 23:07
        > popatrzcie na swoje teksty, jesteście potwornie nuuudni!
        to był taki tekst. dałeś radę przeczytać i nie usnąłeś.
        gmina głąbów wita.
        czuj się jak u siebie.
        • six_a Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 23:08
          test, kurde.
          • astrofan Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 23:13
            może tost?
            • raohszana Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 23:16
              Toast. Za szczęśliwie Twoje dołączenie do gminy głąbów.
            • six_a Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 23:16
              nieee, wczoraj były.
    • astrofan Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 23:18
      dobra dziewczyny, pogadaliśmy sobie, zostawiam Was same na posterunku, czuwaj!
      • kora3 Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 20.05.12, 23:20
        pogadaliśmy? przecieniasz się fałszywy proroku, ale fajnie , ze już ci ulżyło... Co to ludzi niekoinwencjonalnych nie kreci, szok po prostu :)
    • lacido pępowinę zapomnieli odciąć? n/t 20.05.12, 23:47

    • yoko0202 chwała gospodarzom, że wytrwali do końca 21.05.12, 10:05
      ciągle podkreślasz, że tam u Was wszyscy wszędzie ZAWSZE z dziećmi itp itd
      jednakowoż na imprezę, jak rozumiem, zaprosili Polacy, tak?
      może jeszcze po prostu nie wsiąkli w tą całą Andaluzję na tyle, żeby z góry zakładać, że dziecko się targa ze sobą wszędzie jak tampony w czasie okresu.
      To Wy postawiliście ich przed faktem dokonanym, na zasadzie: albo przyjdziemy z dziećmi, albo w ogóle. I co mieli powiedzieć, impra odwołana? Zrobili dobrą minę do złej gry i tyle.

      naprawdę czasami warto zobaczyć więcej niż czubek własnego nosa i własnych przekonań
      po pierwsze, można było ludziom napomknąć tak dla porządku, żeby zdawali sobie sprawę, że o tej godzinie (popołudniowej) wszyscy przyjdą z dziećmi, więc może ewentualnie wzięliby pod uwagę godzinę późniejszą no albo nastawili się na rodzinną imprezę.
      po drugie, jak jest się zapraszanym na imprezę dla dorosłych, i nie ma się niańki, to się przeprasza za nieobecność siedzi w domu a nie idzie z dzieckiem...
      po trzecie to, że dla tego akurat dzieciatego towarzystwa normalne jest targanie dziecka ze sobą wszędzie przez cały rok, nie oznacza, że jest to normalne dla całej reszty świata. Bo dla mnie na przykład nie.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: chwała gospodarzom, że wytrwali do końca 21.05.12, 10:14
        > po trzecie to, że dla tego akurat dzieciatego towarzystwa normalne jest targani
        > e dziecka ze sobą wszędzie przez cały rok, nie oznacza, że jest to normalne dla
        > całej reszty świata. Bo dla mnie na przykład nie.

        No ale w Andaluzji...
        • yoko0202 Re: chwała gospodarzom, że wytrwali do końca 21.05.12, 10:52
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          > No ale w Andaluzji...

          no tak...
          z tegoż względu siedzę twardo w PL i jak zapraszam moich ludzi na ognisko, to wiem, że przyjdą wyłącznie pełnoletni, i z flaszką zamiast podgrzewacza do mleka.
          • kseniainc Re: chwała gospodarzom, że wytrwali do końca 21.05.12, 12:59
            yoko0202 napisała:

            > g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
            >
            > > No ale w Andaluzji...
            >
            > no tak...
            > z tegoż względu siedzę twardo w PL i jak zapraszam moich ludzi na ognisko, to w
            > iem, że przyjdą wyłącznie pełnoletni, i z flaszką zamiast podgrzewacza do mleka
            > .

            U mnie na prowincji mam to samo i szczerze sobie chwalę;-)
      • kurza_stopa Re: chwała gospodarzom, że wytrwali do końca 22.05.12, 01:05
        > jednakowoż na imprezę, jak rozumiem, zaprosili Polacy, tak?
        > może jeszcze po prostu nie wsiąkli w tą całą Andaluzję na tyle, żeby z góry zak
        > ładać, że dziecko się targa ze sobą wszędzie jak tampony w czasie okresu.

        fajny wątek, przeczytałam cały więc czuję się w obowiązku sprostować: nie wsiąkli w Andaluzję, bo rzecz się dzieje w Anglii :)

        ale Pani założycielka wątku lubi Andaluzję, więc ci Polacy zapraszający ją w Anglii na imprezę powinni wsiąknąć w Andaluzję. ale i tak to by nic nie dało bo przecież, o zgrozo, oni są bezdzietni i mają czelność zapraszać dzietnych na imprezę. i w dodatku powiedzieli, że mogą przyjść z dzieckiem jak nie mają co z nim zrobić, buraki jedne no. i nie skomentowali faktu, że rodzice pozwalają swoim pociechom demolować im ogródek. ba, bezczelnie próbowali się uśmiechać i robić dobrą minę do złej gry. nadmienię jeszcze, że nie przerywali towarzystwu kiedy rozmowa zeszła na kupki i kaszki, chamstwo w najczystszej postaci :P

        nie wiem, naprawdę nie wiem, jak autorka wątku przemęczyła się przez tę całą imprezę, ale wraz z nią żywię nadzieję, że już nigdy nie będą nękani przez bezdzietnych znajomych którzy byli na tyle bezczelni, że ją zaprosili.
    • 10iwonka10 Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 21.05.12, 10:09
      Rozumiem ze masz dziecko przyklejone do siebie 'super-klejem'- i wszedzie je ciagasz ze soba.....oraz zakladasz ze wszyscy musza to akceptowac.
    • vector40 Ciekawostka o sueellen :) 21.05.12, 15:03
      W listopadzie 2011 roku sueellen pisała na forum emama: o jezu, pisałabym, czytałabym, gotowałabym akie cuda jakie sie ludziom nie snily, projekowalabym wnętrza swego domu a potem kupowala materiły, z dzieckiem bym ciagle gdzies jexdzila, zabirała w różne miejsca, wymyslała atrakcje, chodzilabym do kina, do teatru, opery, zaprszala gości, chodziła do restauracji, na wystawy i koncerty, jexdziła po świecie.

      W 2012 roku już tego nie lubi i nie potrzebuje ;)
      • qw994 Re: Ciekawostka o sueellen :) 21.05.12, 18:19
        Brrrr... "Żony ze Stepford" mi się przypomniały :)
    • light_in_august Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 21.05.12, 19:21
      Hmm, z punktu widzenia osoby bezdzietnej - moi znajomi wiedzą, że jeśli ja (bezdzietna) robię imprezę, to wiadomo, że nie będzie to kinderbal. I są na tyle uprzejmi, że nie zabierają na nią swoich kilkuletnich pociech.
      Jeśli nie ma mozliwości dziecka komuś "podrzucić" na jeden wieczór, to się takiego zaproszenia nie przyjmuje i tyle. Tak jest grzeczniej.
      • mojemieszkanie24 Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 08:17
        zgadzam się. Na świecie istnieją nianie
    • swiete.jeze Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 08:39
      Myślałam, że wątek będzie przebojem weekendu, a wy to tyle czasu roztrząsacie.
    • k1k2 Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 08:45
      Moim zdaniem to "dzietni" zawallili w tej sytuacji. Bo kazdy dzietny kiedys nim nie byl/nie byla wiec z odrobina wyobrazni mozna przewidziec ze dla przecietnego bezdzietniaka popoludniowa lampka wina i grill z 9 maluchow to troche hardcore.

      Znajomy ma psa i jak mi go przyprowadzil do chaty to mnie musial wyedukowac bo bestia, skadinand posluszna, jest wszystkozerna i potrafi dziure w torbie wygryzc zeby sie dostac do kawalka batonika albo cierpliwie przeorac materac jesli spadl za niego cukierek. Skad ja mam to wiedzec; nie zauwazam ze u niego w domu absolutnie cale jedzenie jest przechowywane skrupulatnie poza psim zasiegiem. Z kolei jak dawalam kota "na przechowanie" to tez musialam zabezpieczyc cudza chate i uprzedzic ze trzeba zdjac wszelkie wazoniki i zdjecia z polek itp. I tak jak przystosowujemy dom/ogrod/zastawe/plany pod zwierzaki tak i pod dzieci. Pojsc do dzieciatych znajomychdo ich przystosowanej chaty to nie to samo co sobie ich z przychowkiem zwalic na glowe, ale madry Polak *po* szkodzie.

      Trzeba bylo jako rodzice, czyli ci madrzejsi, raz, ze upewnic sie ze wiedza na co sie godza. Dwa, podzielic sie obowiazkami opieki, bo w koncu 1-2 dorozle osoby mogly sie zajac dziecmi, na zmiane, a reszta pogadac o czyms innym niz zupach kupach i rozlanym mleku.
      • kurza_stopa Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 11:04
        > Moim zdaniem to "dzietni" zawallili w tej sytuacji. Bo kazdy dzietny kiedys nim
        > nie byl/nie byla wiec z odrobina wyobrazni mozna przewidziec ze dla przecietne
        > go bezdzietniaka popoludniowa lampka wina i grill z 9 maluchow to troche hardco
        > re.

        Zgadzam się, że im nie wyszła impreza i pewnie mogli to przewidzieć, ale jedyne co potrafię wywnioskować z postów olewki to to, że chcieli dobrze, nie wyszło, trudno, próbowali robić dobrą minę do złej gry. Ot, zdarza się. A to w jaki sposób ta pani o nich pisze i że w ogóle ma do nich tony pretensji o zwyczajną nieudaną imprezę (bo jej są przecież takie świetne jak to lubi podkreślać) sprawia, że ten cały wątek to dla mnie jedno wielkie wow.

        Wyszłam sobie niedawno na "babskie spotkanie" z koleżankami, część dzietnych, część zamężnych, większość jak to bywa bardzo zapracowanych. Miałyśmy pogadać trochę przy piwku i iść potańczyć bo dziewczyny często podkreślają, że im takich wypadów strasznie brakuje. Nie nastawiałam się na żadne balowanie do rana, ot, zwykłe spotkanie. Impreza się skończyła po jednym małym piwku ( a właściwie w trakcie) bo jedna ze zmęczenia prawie zasnęła, drugiej mąż postanowił skorzystać z okazji i naspraszał do domu kolegów co się jej nie spodobało, trzecia ma 2 dzieci, czwarta nie pije bo na diecie więc idzie do domu bo i głodna itd. Ok, trudno, nie był to udany wieczór i pewnie można się było spodziewać takiego obrotu sprawy. Ale gdybym potem weszła na forum i jedna z koleżanek pisała jak to ja bezdzietna miałam czelność je zaprosić wiedząc jakie mają sytuacje rodzinne i co ja sobie myślałam i że się pewnie krzywo uśmiechałam bo nasze wyjście skończyło się zanim zaczęło etc, to by mi raczej ręce opadły.
    • lady-z-gaga Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 09:54
      Droga Sueellen (jesli jeszcze czytasz) ;)
      Nie bardzo mogę zrozumieć, na czym polega wina gospodarzy, ktora tak mocno zniechęciła Cię do dalszych z nimi stosunków.

      > Mój M i ja od razu zapowiedzieliśmy, że chętnie wpadniemy ale z młodą, bo sorry
      > , ale nie mamy niani. Usłyszeliśmy NO PROBLEM.

      No problem dotyczyło wpadnięcia z dzieckiem. Nie dotyczyło pewnie faktu, że dzieciaki rozbiegły się po ogrodzie, kopały piłkę, ten wywalił talerz, tamta rozlała sok. Myslę, że spodziewali się po Was czegoś innego niż "rozmowy też w większosci dotyczyły tematu dzieci, żłobka, zakupów okołodzieciecych, opiekunek niań i teściowych."
      Czyli - podsumowując - gospodarze (mimo, że dobrze się wszyscy znacie) popełnili grzech optymizmu, spodziewając się po Was odrobiny kultury i zachowania innego, niż prezentujecie we własnych domach. Stracili całkowicie kontrolę nad własną imprezą, gdyż zignorowaliście fakt, że Wasze dzieci, kupki i zupki nie są dla nich najwazniejsze.
      Mieszane towarzystwo - dzieciatych z niedzieciatymi, młodych ze starymi, cyklistow z filatelistami, itp - może spędzić miło czas pod warunkiem szanowania wzajemnie swoich potrzeb i zainteresowań.
      Wy zachowaliście się jak stara ciotka, ktora zaproszona na rodzinny obiad, rozprawia wyłącznie o swoich chorobach oraz o księdzu dobrodzieju, a na koniec wyciąga maść kamforową i przy wszystkich smaruje sobie bolące kolano. I nie rozumie, co w tym złego, przeciez choroba ludzka rzecz.
    • pelissa81 Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 12:14
      a ja mam wrażenie, że ty tych ludzi nie lubisz i w tym jest problem. Zawsze zastanawiamy się nad czyimiś intencjami i jeśli lubimy kogoś, przypisujemy im tylko pozytywne rzeczy (że chcieli dobrze, wybaczamy potkniecia
      lub uzywamy tego co mamy w gębie by się dopytać o ich uczucia). jeśli ich nie lubicie, cokolwiek zrobią i tak będą ci gorsi (Polacy, nieogarnięci kulturowo, no i jeszcze nierozumiejący MATKI...)
      A każde inne szukanie przyczyny (zaprosili takich, smakich ludzi, w ogrodzie / klubie) nie ma znaczenia. Nie wiem czy czujesz nad nimi wyższość czy im zazdrościsz itd. ale po co zatruwać ludziom życie.
      Znajdą nowych znajomych i będą się otaczali ludźmi sobie życzliwymi.

      Jestem w podobnym wieku, dzieci jeszcze nie mamy i przyznaję, że przyjaźnimy się głównie z ludzmi o podobnym statusie - bezdzietnymi parami. Ostatni raz w kinie byłam w piątek, na imprezie całonocnej (juwenalia+klub) - w sobotę.
      Nadaję z koleżankami z dziećmi na innych falach i tyle... trzeba sie pogodzic z tym. Jak będę miala dziecko - poszukam ludzi, ktorych lubię i z którymi mam wspólne tematy i tyle.
      Problem w tym, że myślimy i tęsknimy za tym co było kiedyś..a to se ne vrati i tyle. Zrobili impreze i chcieli żeby było jak za starych czasów, ake tak nie będzie. Niczyja wina...

      Swoją drogą po przeczytaniu twoich postów stwierdzam że jesteś nieźle wredna i chyba dobrze zrobiłaś, że uwolniliście tych biednych ludzi od siebie:))) Będą cierpieć z jakimiś nowymi znajomymi, których nie dotknął cud macierzyństwa.
    • ofelia1982 Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 16:42
      Wszyscy równo po Tobie pojechali, ale na FK większość to bezdzietni teoretycy, więc...Zastanawiałam się nad sobą w takiej sytuacji jak Twoja i to nie jest tak jak kazdy pisze, ze dziecko się zostawia w domu z nianą i na balety. jesli towarzystwo przychodzi z dziećmi (przecież nie tylko Suellen przyszła z dzieckiem), poza tym to było garden party o 17 a nie impreza do białego rana, upewniła się czy ma przyjsć z dziećmi - to co niesosownego zrobiła? A to, że sama nie wychodzi bez dzieci to już inna sprawa.
      Ja mam małe dziecko i zdarza mi się zostawić je z nianią, ale to jest i kosztochłonne (co najmniej 50zł za wieczór) i kłopotliwe logistycznie. Nie mam niestety rodziców ani teściów w W-wie, więc rzadko z mężem wychodzimy gdzieś razem bez dziecka. Raczej umawiamy się - on na sowje wyjścia, a ja na swoje, a drugie w tym czasie zostaje z dzieckiem.
      Roszczeniowa postawa Suellen może razić, ae jeśli chodzi o tę sytuację z garden party - to dla mnie nie jest niczym niestosownym przyjście z dzieckiem jeśli gospodarz wyraził zgodę (i nie tylko na jej dzieci, ale też innych osób). Prawda jest taka, że czasem dziecka NIE MA Z KIM ZOSTAWIĆ lub to po prostu kosztuje...
      • kseniainc Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 17:42
        Wszystko to racja, tylko Ty to ładnie, brazowo i zrozumiale wyartykuowałaś;-) I zgadzam się;-)Nie ma u Ciebie postawy roszczeniowej;-)
      • best.yjka Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 19:30
        ofelia1982 napisała:

        > Ja mam małe dziecko i zdarza mi się zostawić je z nianią, ale to jest i kosztochłonne (co najmniej 50zł za wieczór)

        Jak się na wyjścia nie ma, to się na doopie w chałupie siedzi, a nie uszczęśliwia wszystkich do o koła własnym przychówkiem. Grill ze znajomymi, to nie chrzest czy komunia w rodzinie, gdzie musisz się odmeldować. Jak się nie zjawisz, nikt z widłami nie będzie cię gonił po wsi.
        • good_morning fascynujacy watek, nieprawdaz? o starciu 22.05.12, 19:40
          kultur
          (dobrze, ze nie bakteryjnych...)
      • light_in_august Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 19:42
        Ale tu chodzi o zrozumienie i wykazanie sie odrobiną empatii - nikt nie ma nic przeciwko dzieciom (z zasady), ale to chyba naturalne, że bezdzietna para nie marzy o zrobieniu imprezy dla dzieci, prawda? Jeśli bezdzietni robią garden party o 17, to najprawdopodobniej chcą po prostu spędzic miło czas w gronie swoich dorosłych znajomych. Dzieciaci przecież spotykają się w swoim gronie, z dziećmi, więc jak raz im przyjdzie dzieci "oddać" na jeden wieczór, to świat się nie zawali i wszyscy będą zadowoleni.
    • hipinka Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 19:59
      Przeczytałam wątek, przeczytałam Wasze wypowiedzi i odpowiedzi autorki... Jej postawa skojarzyła mi się, może niesłusznie, z zajściem jakie miałam ostatnio na parkingiem przed sklepem.
      Laska zaparkowała na wyjeździe, zwróciliśmy jej z mężem uwagę, że nie ma jak wyjechać, ona nam na to, że ona może, bo jest w ciąży. Ja do niej, ale ciąża to nie choroba, a na pewno nie umysłowa, więc usłyszałam w odpowiedzi : zamknij się szmato.
      Nie oskarżam autorki wątku o tak chamskie słowa, ale niestety o podobny tok myślenia....
      Bo ja mam dziecko i teraz cały świat musi ponosić tego skutki.
    • astrofan Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 21:56
      dlaczego bezdzietni uważają ze rozmowy o dzieciach nie są ciekawa?
      dzieci i rozmowy o nich są bardzo ciekawe,

      oczywiście, aby rozmawiać o smaku budyniu, należy raczej go spróbować

      a to, że zawodowi nudziarze, nudzą i o dzieciach, to nic dziwnego

      ale czy wy jesteście ciekawi? spójrzcie na swoje posty, nudne, podobne do siebie, z nieciekawą stylistyką, o treści nie wspomnę,

      może napiszę kiedyś automat, który będzie imitować was i z wami dyskutować tu na forum, nie będzie to trudne, prowokacja Sokal'a i Bricmota się kłania, (pogooglacie to zrozumiecie) :)

      i na koniec egzystencjalnie,
      jest czas imprezowania do rana, i mówienia o imprezach, " słuchaj ale się działo w ostatni piątek"
      jest czas nauki, i rozmów o tym
      jest czas podróżowania, i mówienia o tym
      jest czas budowania i urządzania domu, i mówienia o tym,
      jest czas pracy, biznesu i mówienia o tym
      jest czas rodzenia dzieci, wychowywania i mówienia o tym
      ...
      to się nazywa życie, niektórzy, nie w pełni biorą w nim udział, to i nie w pełni wszystko rozumieją ;)
      • good_morning Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 22:46
        ekstremizm w niewielu dziedzinach zycia jednak jest wskazany ;)
      • six_a Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 22:55
        >to się nazywa życie, niektórzy, nie w pełni biorą w nim udział, to i nie w pełni wszystko rozumieją ;)

        w życiu to się spotyka różnych ludzi. a że się samemu akurat buduje dom, nie oznacza, że rozmowa powinna dotyczyć wyłącznie najtańszych materiałów budowlanych.

        i takie umiejętności nazywamy OBYCIEM towarzyskim. jak widać swoje własne życie i jego kolejne etapy do poruszania się wśród innych ludzi nie są wystarczającymi zasobami.

        dziękuję.
      • lacido Re: Bezdzietna para zrobiła imprezę... 22.05.12, 23:06
        nudny jesteś :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka