Dodaj do ulubionych

wciąż czekam

27.05.12, 23:02
Jestem w takiej sytuacji od wielu wielu miesięcy tzn wciąż w oczekiwaniu na przyjazd męza
w tygodniu mam 5 samotnych dni tzn z moim dzieckiem i 1,5 dnia razem z facetem z którym związałam sie na zycie.
Czuje ze bezpowrotnie tracę cenny czas ,
czas w którym mogłabym być szczęsliwa mieć pełną rodzinę ,ukochaną osobę na co dzień. czuje sie jakbym była w jakims zawieszeniu nie czuję że żyję ja wciąż czekam.
Czy ktoś z Was tak żył lub żyje ciągle czekając , ile tak można by nie wpaść w depresję ?
Z góry dziękuję za posty w stylu zmień to , nie ma na to szans póki co.
Obserwuj wątek
    • karielcia Dzis to prawie "zwykla sytuacja" 27.05.12, 23:09
      od tego masz Forum Psychologia
      a raz na tydzien ? - to i tak kradzione szczescie.
      • leokadiaxx Re: Dzis to prawie "zwykla sytuacja" 27.05.12, 23:14
        Nie bardzo rozumiem ,
        chcesz powiedzieć że to aktualnie norma
        tzn takie samotne życie na co dzień , związek małżeński na odległość?
        Ciekawa jestem w takim razie ile tak żyjących osób znajdzie się tu na forum ?
        • hi-ti Re: Dzis to prawie "zwykla sytuacja" 27.05.12, 23:22
          Nie czekaj. Nie warto. biednie, ale raze, biednie ale normlnie z kwasmai finansowymi. Czekanie to najgorsze, co mzoe sie zdrarzyc, jezeli nie umrze.
        • karielcia Re: Dzis to prawie "zwykla sytuacja" 27.05.12, 23:25
          leokadiaxx napisała:

          > Nie bardzo rozumiem ,
          > chcesz powiedzieć że to aktualnie norma

          - tak. 2 mln Polakow wyjechalo do pracy na Zachodzie
          i widuja sie co miesiac, lub co trzy, a nie co tydzien.
          ciesz sie tym, co masz.

          > tzn takie samotne życie na co dzień , związek małżeński na odległość?
          > Ciekawa jestem w takim razie ile tak żyjących osób znajdzie się tu na forum ?
          • vandikia Re: Dzis to prawie "zwykla sytuacja" 27.05.12, 23:29
            no, tylko że Polaków jest prawie 40 mln, więc te 2 mln nie stanowią normy

            tak samo nie jest normalne, że młode małżeństwo spędza ze sobą dobę na tydzień i generalnie współczuję.
            • karielcia Re: Dzis to prawie "zwykla sytuacja" 27.05.12, 23:38
              vandikia napisała:

              > no, tylko że Polaków jest prawie 40 mln, więc te 2 mln nie stanowią normy
              >
              > tak samo nie jest normalne, że młode małżeństwo spędza ze sobą dobę na tydzień
              > i generalnie współczuję.

              dzis juz nikt nie wie, co jest norma.
              ale spotykac sie co tydzien, to nie tragedia, gdy sa pieniadze na zycie.
              ale zawsze przeciez mozna usiasc na d...
              i codziennie razem biedowac.
              w koncu milosc zniesie wszystko
              a nawet gory przenosi (podobno)

              • sundry Re: Dzis to prawie "zwykla sytuacja" 28.05.12, 10:23
                No fakt, jak jest kasa, to załatwia sprawę całości związku. Ręce opadają.
    • georgia241 Re: wciąż czekam 27.05.12, 23:23
      Delegacje? Jak mąż tak wyjeżdżał, zrobiłam się chuda. Koledzy z pracy pytali, czy chcę zostać modelką. Ja byłam wtedy po prostu nieszczęśliwa. Rozumiem cię.
      • leokadiaxx Re: wciąż czekam 28.05.12, 08:10
        Nie , nie delegacje to jest praca na stałe poza miejscem zamieszkania , inna sprawa że delegowany jest co jakis czas na szkolenia jeszcze dalej w Polskę ale to w sumie nic nie zmienia i tak sie widzimy raz w tygodniu.
    • jest_cudnie Re: wciąż czekam 28.05.12, 09:26
      Skoro oczekujesz postów "zmień to", to znaczy, że skłaniasz się już ku podjęciu określonej decyzji. Może przemyśl na spokojnie sprawę, porozmawiaj z mężem i znajdźcie jakieś rozsądne rozwiązanie, które pozwoli wam obojgu być szczęśliwym.
    • minasz Re: wciąż czekam 28.05.12, 09:47
      o kurcze to matki które same wychowuja dziecko to maja same samotne dni siedza w domu z dzieckiem i płacza hehehe

      ja pierdykam z ciebie to kompletna pierdoła
    • kora3 Przestań czekać, żyj po prostu 28.05.12, 09:48
      Domyślam się, ze sytuacja jest spowodowana pracą meza? Znam kilka takich zwiazków w dośc bliskim otoczeniu. Nie da się Leokadio normalnie życ ciągle czekając i na tym czekaniu się konncentrując. Trzeba po prostu żyć, mieć swoje życie zwyczajnie. Nie mówię rzecz jasna o żadnym romansie, ale o swojej pracy (jesli mozliwa z dzieckiem), swoich znajomych, swoich zainteresowaniach. Wiem, to zastąpi ci meza w ciągu tych 5 dni, ale po prostu sparwi, że one szybciej "zlecą". Wiesz, jak to jest - kiedy siedzisz w poczekalni np. i nic nie robisz poza wqrzaniem sie, ze tzra czekać, minuty nawet ciągną sie jak guma do żucia, a jesli w tym czasie załozmy czytasz pasjonującą lekturę, albo porozmawiasz z kimś interesującym, to jak z bicza trzasł :) No i dokładnie tak samo jest w tym przypadku.

      Warto też zobaczyć, ze to Twe niekomfortowe połozenie i tak nie jest takie złe. Sa pary, które z racji pracy jednego z nich widują sie nie w weekendy, a raz na kilka miesiecy, albo i pół roku np. w sytuacji pracy za granicą. Są i takie, gdzie widują sie czesciej, ale i tak rzadziej, niż Wy i mniej regularnie (znam takie) i jakoś egzystują. Głowa do góry, przestań się zamartwiać i skupiać na czekaniu.
      • sundry Re: Przestań czekać, żyj po prostu 28.05.12, 10:28
        Uwielbiam te posty w stylu: są ludzie, którzy mają gorzej i "jakoś" egzystują. Tylko z jakiej racji zadowalać się bylejakością, skoro może udałoby się osiągnąć coś lepszego. Życie jest jedno.

        Trzeba po prostu żyć, mieć swoje życie zwy
        > czajnie. Nie mówię rzecz jasna o żadnym romansie, ale o swojej pracy (jesli moz
        > liwa z dzieckiem), swoich znajomych, swoich zainteresowaniach.

        Moim zdaniem to pułapka, ona będzie miała swoje życie bez niego, on swoje bez niej. Za chwilę okaże się, że tak się przyzwyczaili do tego, że druga osoba już nie jest im potrzebna, że sobie świetnie radzą sami, każdy ma swój świat całkiem nie powiązany ze światem partnera. Ja tak miałam przynajmniej i skończyło się rozstaniem.
        • kora3 Jasne, takie ryzyko istnieje 28.05.12, 10:52
          tylko z tego co pisze Leokadia, przynajmniej na razie nie ma szans na szybkie rozwiązanie sytuacji po jej myśli. MA zatem dwa wyjścia:
          1. Zostawic tak, jak jest, czyli skupia sie na czekaniu na meza i zamartwia
          2. Postarać się skupić uwagę na czym innym, skoro tego jaka jest sytuacja nie da sie na razie zmienić (a skoro pisze, ze sie nie da, to zakłądam iż to prawda, bo sama chyba wie najlepiej, nie?)

          Jak myslisz, które wyjście jest lepsze?:)

          A jak w tytule postu - owszem takie ryzyko zawsze istnieje, tylko ze siedzac i czekając biernie na meza wcale go nie minimalizuje przecież.
          A co do tego, że są ludzie mający trudniejszą analogiczną sytuację. Tak, znam takie pary i to pary z wieloletnim stazem. Mój facet pracuje w takiej "firmie", że oddelegowanie kogoś na drugi koniec Polski nie wcale nie jest rzadkosc. I jakoś te pary przetrwały, a inne nie - nawiasem mówiąc z tych par, co żyją z sobą na miejscu też niektóre trwają i są zgidne, a inne się rozstają - samo życie.

          Wg mnie nie mozna żyć zyciem innego człowieka, nawet najbardziej kochanego. Nie sprawdza się to ani w układach zwiazkowych, ani rodzinnych (np. relacja rodzic dziecko). Posiadanie włąsnych spraw, znajomych, hobby, czy zainteresowań jest naturalne i nie tylko w sytuacji "czekania" na drugą osobę, jak to ma tu miejsce, ale takze w sytuacji kiedy ludzie żyją i pracują w miare na miejscu. To jest konieczne i dla higieny psychicznej obojga i dla wzajemnej atrakcyjności i dla normalnego funkcjonowania zwiazku. Inaczej jedna z osob jest bluszczem na drugiej...
          • sundry Re: Jasne, takie ryzyko istnieje 28.05.12, 11:17
            "Wg mnie nie mozna żyć zyciem innego człowieka, nawet najbardziej kochanego. Nie sprawdza się to ani w układach zwiazkowych, ani rodzinnych (np. relacja rodzic dziecko). "

            Ja wcale nie twierdzę, że na tym ma polegać związek, raczej uważam, że powinna być jakaś wspólna płaszczyzna, poczucie że masz wsparcie, że możesz z kimś pogadać o fajnych przeżyciach. Mnie tego związek na odległość nie zapewniał, autorka też nie czuje się z tym dobrze. Jak wszystko jest osobne, to po co komu taki związek?

            MA zatem dwa wyjścia:
            > 1. Zostawic tak, jak jest, czyli skupia sie na czekaniu na meza i zamartwia
            > 2. Postarać się skupić uwagę na czym innym, skoro tego jaka jest sytuacja nie d
            > a sie na razie zmienić (a skoro pisze, ze sie nie da, to zakłądam iż to prawda,
            > bo sama chyba wie najlepiej, nie?)

            Ja widzę tu jeszcze więcej możliwości- porozmawiać z mężem,spróbować coś wymyślić, być może jest opcja innej pracy ( dla niego lub dla niej), no a w ostateczności rozstać się, bo jak sama napisała, stracone lata już nie wrócą.
            • kora3 Re: Jasne, takie ryzyko istnieje 28.05.12, 11:27
              Wiesz, nie zawsze jest tak, że pomimo odległości dzielącej ludzi "wszystko jest osobne" jak piszesz. Nie czytałam całego watku, być moze Leokadia o tym, jako i rozwazaniu rozstania z mezem pisze, ale ja odniosłam się do pierwszego postu.

              To o czym piszesz potem: rozmowa z mezem, szukanie rozwiazania w postaci pracy na miejscu, czy też blizej - to są najsensowniejsze wyjścia z tej sytuacji, oczywiscie. Tylko, ze skoro Leokadia pisze, że tej sytuacji nie da sie na teraz zmienic, to domniemałam, ze już na ten temat rozmawiali, rozważali, kombinowali i wyszło, ze póki co, to nie do zmiany
    • volupte Re: wciąż czekam 28.05.12, 10:05
      A nie widziały galy co brały ?
      • leokadiaxx Re: wciąż czekam 28.05.12, 10:54
        Gdy się pobieraliśmy ani ja ani on nie wiedzieliśmy że tak nam się ułoży życie tzn że będziemy mieć związek na odległość, tak po prostu wyszło , los nas zaskoczył a jestem z tego powodu nieszczęśliwa.
      • 83kimi Re: wciąż czekam 28.05.12, 11:48
        Z Twojego postu wynika, że nie pracujesz. Dlaczego więc nie możesz się przeprowadzić tam, gdzie praucje Twój mąż?
    • light_in_august Re: wciąż czekam 28.05.12, 12:28
      Znam bardzo wiele takich par, sama również żyję w podobnym uikładzie, więc rozumiem ból. Z czasem oczywiście człowiek się przyzwyczaja, ale oczywiście gdzieś w tyle głowy zawsze kołacze się: to nie tak miało być, co to w ogóle za "bycie razem", jeśli żyje się w zasadzie osobno? itd.

      Jedyne wyjście na ten moment - przeprowadź się z dzieckiem do miasta, w którym pracuje mąż. A jeśli naprawdę się nie da, to zorganizuj sobie swoje życie w taki sposób, żeby nie było tylko czekaniem.

      Poza tym, w dzisiejszych czasach żadna praca nie jest na całe życie, więc trzeba mieć nadzieję, że coś się zmieni na lepsze.
    • lonely.stoner Re: wciąż czekam 28.05.12, 12:56
      ja wytrzymalam 2 lata. Teraz wlasnie sie lecze na depresje :) Probowalam rozmawiac, przekonac go ze tak nie moge zyc, nawet zrezygnowalam z 1 dnia pracy zeby z nim wiecej czasu spedziec- okazalo sie ze i tak kariera jest wazniejsza niz ja. Dzis juz nie jestesmy razem (z mojej inicjatywy) bylo ciezko ale czuje sie lepiej.
      Aha, my nie mielismy dzieci :)
    • varia1 Re: wciąż czekam 28.05.12, 15:01
      jeżeli praca jest tego warta, żeby w niej pozostać - może możesz z dzieckiem przeprowadzić się do męża?
      czy ty pracujesz zawodowo?
      bo faktycznie, jeśli nie, to rozumiem narastającą frustrację
      można żyć na odległość, może nie bardzo długo, ale na jakiś czas, jeśli przyświeca temu jakiś określony cel i obie osoby wiedzą o co chodzi
      ja żyłam w związku na odległość prawie 2 lata, teraz mieszkamy razem, ale partner więcej czasu spędza w służbowych podróżach niż w domu... niczego mi w tym związku nie brakuje, nie jest ważna ilość tylko jakość czasu który się spędza razem
      • leokadiaxx Re: wciąż czekam 28.05.12, 15:56
        Mamy skomplikowanś sytuację osobistą tzn chore dziecko więc nie mogę wyjechać z mężem ,
        z drugiej strony on nie może pozwolić sobie na porzucenie pracy ot tak . Ja wierze że kiedyś sytuacja się zmieni ,bo choć jest cięzko z pracą na miejscu będziemy szukać być może się uda coś znaleźć. Jednak żal mi tych straconych lat , młodości która szybko mija , boli mnie że spędzam życie bez faceta którego kocham , chciałabym miec tylko normalną rodzinę , męża na co dzień nie musze mieć kokosów , dorabiać się majatku zaciskając zęby ja po prostu chce normalne rodzinne życie i tyle mi wystarczy.
        • varia1 Re: wciąż czekam 28.05.12, 23:51
          choroba dziecka uniemożliwia przeprowadzkę ?
    • grassant Re: wciąż czekam 29.05.12, 00:12
      zamiast czekać zacznij żyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka