Dodaj do ulubionych

Zycie w komunie-wspomnienia

28.05.12, 15:34
Do starszych forumowiczek: jakie macie wspomnienia z komuny? Te dobre i te zle?
A do mlodych: czytajcie i sie dziwcie-jakie to kiedys zycie dziwne bylo.

A ja zaczne od ciuchow: marzylam o ubraniach w kolorze rozowym-nie bylo takich, uwierzycie?
A wody kolonskie tylko dwie: Karol i Basia, bodajrze. A maseczke trzebabyo sobie samemu z zoltka wymieszanego z miodem zrobic. Jak sobie ostatnio taka "nostalgiczna" maseczke walnelam na twarz to sie rodzina malo nie ppozygala, tak smierdzialo podobno. Coz jajko ma specyficzne walory kosmetyczne.
Buty: mama spod lady kupila mi buty, musiala za nie oddac ostatnio paczke kawy wyzerbrana gdzies indziej. Slizgajac sie w tych butach na jakiejs rzece otrzymalam informacje w formie obsmianiaa mnie, ze to meskie buty. Nawet nie zauwazylam, bo roznicy miedzy obuwiem damskim a meskim chyba wtedy nie znalam, takkie byo piekne wzornictwo.
Obserwuj wątek
    • trypel Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 15:44
      ja zauważam że mam chyba już starczą demencję i sklerozę - bo moja sąsiadka/koleżanka z czasów komuny, młodsza ode mnie o 3 lata a aktualnie celebrytka na świeczniku, wypisuje w swoich książkach takie rzeczy których ja w ogóle nie pamiętam, jak to ona walczyła z komuną, jak to milicja naloty robiła i sb, jak już w sredniej szkole na jakies strajki chodziła... a ja mieszkając piętro nad nią NIC z tego nie pamiętam :)
      • soulshunter Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 15:48
        Moze jej sie wibrator z palą milicyjną pomylil?
      • rekreativa Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 15:56
        Ja z PRLu mam najlepsze wspomnienia, bo to moje dzieciństwo. (Jak się PRL kończył, to szłam do liceum).
        Głównie pamietam dobranocki i programy dla dzieci typu Teleranek, Zwierzyniec, Tik Tak.
        oraz produkty żywnościowe np. czerwona oranżada w woreczku z dołączoną słomką. Albo Vibovit -żółty i Visolvit -pomarańczowy, które się jadło palcem z torebki, tak fajnie szczypało w język.
        Pamiętam też kolejkowanie w mięsnym z ojcem, co bardzo lubiłam, bo słuchałam sobie, o czym rozmawiają nieznajomi dorośli w kolejce.
        I jeszcze pamietam gumki do ścierania, takie chińskie, kolorowe, bardzo pachnące. I gumy Donald z historyjkami. I robienie "sekretów" ze szkiełek. I granie w gumę.
        Fajnie było.
        • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:04
          Pamietam, ze na koniec przedszkola dostalismy piorniki "chinskie". Slowo "chinskie" wymawiane bylo z aprobata i szacunkiem dla produktu, nie to co dzisiaj. Te chinskie piorniki byly takie szlowe, bo mialy zapiecie na magnes, nie takie jak stare polskie modele-na zamek.
          Zawsze marzylam o komplecie flamastrow, najlepiej conajmniej 12. Kupilam dopiero jak juz bylam po studiach-dla sistrzenca, ale nie docenil podarku:/
          Jak mi sie dziecko urodzilo to je zasypalam kolorowymi flamastrami-kompletne przegiecie.
        • mariuszg2 Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:05
          o ja te gralem w gume z koleżankami...i w dom sie bawiłem...podczas gdy koledzy grali w warszawiaka na trzepaku....
      • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 15:59
        Bo dzisiaj wszyscy chca byc bohaterami co walczyli z komuna, a prawda jest taka, ze sie upili i rozbijali po barach, az ich milicja zapakowala do nyski. A teraz opowiadaja, ze w kiciu siedzieli za walke o niepodleglosc, a nie za demolowanie lokali.
        Tez mam takich znajomych "bohaterow".
        • maitresse.d.un.francais Tam zaraz upili. ZA komuny 28.05.12, 16:02

          Jak był stan wojenny, to miałam 7 lat i nie walczyłam z komuną. ;-)

          "W komunie" odnosi się raczej do komuny hipisowskiej albo sekty, myślałam, że trafiłaś ciekawą książkę na taki temat.
          • mariuszg2 Re: Tam zaraz upili. ZA komuny 28.05.12, 16:07
            a kciałem, żeby mnie mam na czołg zaprowadziła...starsznie mi sie czołg podobał bo nie był zabawkowy tylko duży, prawdziwy, warczał i kopcił....i chciałem pobawić się kałachem przy koksowniku....bo na podwórku to udawałwm kałacha patykiem....a tu prawdziwy!
          • senseiek Re: Tam zaraz upili. ZA komuny 28.05.12, 16:11
            > Jak był stan wojenny, to miałam 7 lat i nie walczyłam z komuną. ;-)

            Ja pamietam, ze u nas w Krk zolnierze z kalasznikowami stali wokolo radiostacji telewizyjnej na krzemionkach.
            • kochanic.a.francuza Re: Tam zaraz upili. ZA komuny 28.05.12, 16:19
              Ja pamietam jak glowna droga jechal korowod czolgow i pytalam sie mamy co to jest wojna domowa, ale mi nie odpowiedziala.
          • kochanic.a.francuza Re: Tam zaraz upili. ZA komuny 28.05.12, 16:15
            Dzieki, cos czulam, ze cos z tym tytulem nie tak:P
            ZA komuny, racja.

            Mnietam nie rajcuja ksiazki w stylu: "bylam gejsza" " bylam w komunie", "bylam w psychiatryku". Ludzie sie na sile oryginalni prubuja robic i tyle.
        • trypel Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:02
          jeszcze mi sie przypomniało kawałek z ksiażki :D
          u nas był garnizon rosyjski no i dzieciaki latały pod koszarami z tekstem : "diadia daj gwiazdku" czy jakos tak - i dostawalismy rożne ozdoby z mundurów, albo cukierki w najgorszym razie :D

          ale najwyrazniej mi sie to sniło bo teraz koleżanka pisze że od dziecka nienawidzilismy ruskich, traktowalismy ich jak okupantów itd :D
          • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:10
            Ja lubilam ruskich bo pani od rosyjskigo opowiadala, ze to piekny kraj. No i w telewizji film lecial, produkcji radzieckiej, o chlopcach blizniakach, ktorzy byli kosmitami. Chlopcy ladni a film ciekawy.
            No i podobala mi sie piosenka "Pust wsjegda budjet solnce, pust wsjegda budjet nieba, pust wsjegda budjet mama, pust wsjegda budu ja", plus konkurs piosenki zolnierskiej: "jasny dzien zwyciestwa, kwitnie biay bez, grzmia saluty i sztandary chyla sie..." A tera? Dody nie Dody.
    • headvig Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:19
      w latach 80 byłam dzieckiem :P
      pod koniec lat osiemdziesiątych już to było, ale pamiętam, że miałam piękną kurtkę z kreszu... w oczodajnych kolorach, właściwie to cały dres był :)
      relax-y też miałam i "świeczkowałam" je, żeby się bardziej ślizgały.
      włosy myłam szamponem "familijnym"
      https://drogeriajulia.pl/1514-1554-large/savona-szampon-familijny-500-ml.jpg
      a w takiej samej butelce mama miała płyn do płukania tkanin "K"
      • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:35
        Moja mama byla fanka jedynych na rynku proszkow "IXI" i "E".
        Tez swieczkowalam buty, zeby sie slizgaly. Zamki w kozakach tez swieczkowalismy, zeby sie daly zasunac czy rozsunac. Te zamki chyba zamarzaly na mrozie dlatego nie dalo sie ich normalnie rozsuwac.
        Byly tez produkty zwane "odpad z eksportu", nie wiadomo czy sie smiac czy plakac: szyte na eksport ale z jakichs powodow na eksport nie wyslane. No i moja mam takie cudo kupilo. Z placzem to zakladalam taka ohydna kurtka. To mi przypomina dzisiejsze Prady, Fendi i innego rodzaju Chanele: ohydne, no ale jak to markowy "odpad z eksportu" to pewnie warte noszenia.
        • headvig Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:39
          ja mam na myśli coś takiego, miałam janso-niebieskie z kolorowymi pasami :D
          https://4.bp.blogspot.com/_nKwv8ZjURKw/SmAtLJRBEiI/AAAAAAAACgs/RmPUwM60uR4/s400/kreszzzzz.jpg
          • headvig Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:42
            no i jeszcze to:

            https://www.fakt.pl/m/Repozytorium.Obiekt.aspx/-580/-500/faktonline/633933793372485081.jpg
            • kseniainc Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:45
              moja barbie kosztowała wtedy 6dolców-to było bardzoooooo dużo(dla niezorientowanych), a ze była blondi postanowiłam kalką fioletową zmienić jej kolor włosów. Rezultatem był przepłakany tydzień, obrażona mama i fioletowa twarz lalki;-p
            • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:46
              Oooo:)))Pamietam, to tez chyba tylko w Peweksie, czy u "prywaciarzy"?
              Sa te gumu jeszcze na rynku?
          • kseniainc Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:42
            jesuu;-D ja miałam kresz w oczobitnym(neon)różowym kolorze;-0 Jedyny w swoim rodzaju-z kosmosu było mnie pewnie widać;-)
          • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:44
            O pamietam, to chyba pozny PRL, bo tak kolorowo?
            • headvig Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:51
              tak, późny PRL, bo ja rocznik 80 ;)
              • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:58
                To mloda kicia jestes:)
                • headvig Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:03
                  już nie taka młoda, ale jeszcze nie stara ;)
    • koham.mihnika.copyright Przemyslawka byla, tesc sie mocno kropil, zeby 28.05.12, 16:20
      tesciowa nie wyniuchala "z czerwona kartka". Na prozno. Pamietam szwedzkie deodoranty, co je wczesny Gierek sprowadzil. Pamietam, jak sie z kartkami kombinowalo. Pamietam zamiane proszku IXI na ksiazki w zaprzyjaznionym empiku. Wyprawy do NRD po aparaty i obiektywy oraz buty na Alexander Platz. Pamietam pralke 665 bio, co ja na prezent slubny dostalismy. Pamietam, mielismy trzy wplaty na malucha i losowanie. Pamietam Radio Luxemburg i Radiostacje Harcerska, w ktorej Sznuk zaczynal kariere. Pamietam taka sliczna kolezanke, ktora miala longi Beatlesow.....
      • headvig Re: Przemyslawka byla, tesc sie mocno kropil, zeb 28.05.12, 16:23
        koham.mihnika.copyright napisał:

        > Pamietam taka sliczna kolezanke, ktora miala longi Beatles
        > ow.....
        >

        i co się z nią potem stało? :D
        • koham.mihnika.copyright Re: Przemyslawka byla, tesc sie mocno kropil, zeb 29.05.12, 00:56
          byla matura, ona poszla na polibude a ja na uniwerek :(
          miala tak samo na imie, jak moja obecna, jej poprzedniczka czy kilka "kolezanek" z wakacji. Fatum?
      • mariuszg2 Re: Przemyslawka byla, tesc sie mocno kropil, zeb 28.05.12, 16:32
        Taaaak...kobiety w tamtych czasach były jakieś inne.... nie mialy z czego a i tak potrafily z siebie zrobić bóstwo...
        aborcja była powszechna i legalna....
        qrwy się ceniły (w dewizach) i nie mówiłeś "tania dziwka".
        wszystko się przeliczało na flaszki.... godzina roboty tyle a tyle flaszek, pralaka polar tye i tyle flaszek, za flaszke można było wszystko załatwic...
        i te powiedzonka..."jak się do się zrobi...", "jak się da to się da....", nie posmarujesz nie pojedziesz..." choć z drugiej strony jakby się przujżeć...niewiele się zmieniło...
      • kitjensen Re: Przemyslawka byla, tesc sie mocno kropil, zeb 28.05.12, 16:37
        Pamietam wspaniale ksiazki z ilustracjami Bogdana Butenki i z seri poczytaj mi mamo , oraz ruskie kartinki, skladki sko,dropsy z rysunkiem pippi langsrompe ,wydaje mi sie ze lata 70-te byly przyjazne dzieciom bez wzgledu na klase spoleczna.pamietam jak rzucili do sklepow fajne sukienki, trykotowe bluzki wszystko bawelna cale podworko nosilo.nie bylo bogactwa ,ale tez nie pamietam biedy.w latach 80 tych juz bylo gorzej , pamietam jak dostalam tic taka(jednego)1 pastylke trzymalam ja dlugo i nie jadlam tylko wachalam ,lubilam ten waniliowo mietowy zapach.zbieralismy papierki po czekoladach i wspomianlismy wtedy czasy Gierka ze byly cukierki a w latach 80 tych pustka w sklepach .dostawalismy za to paczki z zagranicy, bylam ubrana w mieszanke ciuchow szwedzko,kanadyjsko, francuskich i zulam gume cynamonowa z Ameryki:)
        • kochanic.a.francuza Re: Przemyslawka byla, tesc sie mocno kropil, zeb 28.05.12, 16:50
          w latach 80 tych juz bylo gorzej , pamietam jak dostalam tic taka(jednego)1 pastylke trzymalam ja dlugo i nie jadlam tylko wachalam

          U mnie pomarancze dzielilo sie na cztery i kazdy dostawal tylko cwiartke. To samo z czekolada. Czy tam wyrobem czekoladopodobnym.
          Kolezanki siostra niemowlak dostawala z zagranicy Humane-taka papke bananowa do jedzenia. Czasem zjadalysmy resztki. Tak mi to smakowalo, ze marzylam o bananie. jak sie kiedys udalo ojcu banany na swita dostac to siemalo nie pozygalam takie niedobre mi sie wydaly. Pewnie zbyt egzotyczne:)
          • koham.mihnika.copyright Re: Przemyslawka byla, tesc sie mocno kropil, zeb 29.05.12, 01:03
            1980-1 - kolejki w warszawskim Smyku po soczki dla dzieci, kolejka po mleko z pewnego PGR (pelnotluste i nadawalo sie na kwaszone.
            sprzet grajacy od Tandetki po Elizabeth, kolumny na licencji Pioniera, gramofon (Daniel?), kasetowce na licencji grundiga, zdjecia na papierze Foton(qrwa)kolor, slajdy Orwo,
            ale krawiec byl tani, mozna bylo sobie spodnie na miare zrobic.
            Pamietam Henia Melomana i jego " kolezanki" w kawiarnianym barku na Nowym Swiecie. Basen legii i solarium ....
    • lidka449 Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:28
      zyjac w PRL system mielismy narzucony odgornie bez dyskusji,
      czasem przecieralismy oczy ze zdumienia sluchajac "cichaczem"
      radio wolna europa;znosilismy dzielnie upokorzenia i niedostatki,
      ludzie byli bardziej otwarci wobec siebie, nie to co teraz .
      • simply_z Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:30
        pamietam peweksy i flamastry ,rany jak ja chcialam flamastry i barbie...
        :P
        na szczescie moje marzenie sie spelnilo juz w latach 90'tych .
        • headvig Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:35
          simply_z napisała:

          > pamietam peweksy i flamastry ,rany jak ja chcialam flamastry i barbie...
          > :P
          > na szczescie moje marzenie sie spelnilo juz w latach 90'tych .
          >
          moje też :D ojciec mi barbie przywiózł z niemiec w 91, he i flamastry też :D:D tam ze 30 kolorów było :D:D
          • simply_z Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:44
            w latach 90'tych zabawki juzy byly ,a ja nigdy jakos nie mialam krewnych za granica albo przynajmniej przy kasie.
            pamietalam tez ohydne szare zeszyty ,w zasadzie szaroniebieskie ale tzw ,komuna az tak mnie nie dotknela ,nie pamietam na tyle tego okresu.
            tesknie natomiast za dwoma rzeczami jeszcze dostepnymi tak do 95 r zycia. za prawdziwymi naturalnymi jogurami owocami i dobrymi parowkami oraz kruchymi rogalikami w czekoladzie zw. kocimi jezyczkami ,cos pysznego.
            • headvig Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:56
              simply_z napisała:

              > w latach 90'tych zabawki juzy byly ,a ja nigdy jakos nie mialam krewnych za gra
              > nica albo przynajmniej przy kasie.

              ja też nie. ale dziadek był na robotach w niemczech podczas wojny i zostały mu tam znajomości, po otwarciu granic chciał przed śmiercią się z nimi jeszcze raz zobaczyć, pojechali tam w 91 do nich i to było jedynie tyle.
        • kseniainc Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:35
          Tia;-) Mnie te czasy tak nie dotknęły;-p Mamusia zawsze miała pinspolo w szufladzie, ale tylko jedno dziennie, pomarańcze, nawet banany......Była kierownikiem żywienia zbiorowego.Nie mieliśmy źle;-)
          • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:04
            Moj tatus mial dojscia do kawy i kawa placil za wszelkie dobra:)
            • kseniainc Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:22
              a dzinsy kosztowały wypłatę;-p
              • lidka449 Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:28
                biednie u mnie bylo dzinsy to raczej marzenia,uszyli mi spodnie z teksasu
                i mialo wytarczyc :)
        • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:42
          A ja nos do szyby Pewexu przyklejalam odurzona kosmeykami koloroeymi: boze ile tam zloconych pudelek z pudrami, szminkami, cieniami, rozami do policzkow. Nie mialam smialosci wejsc do tak pieknego swiata. Ach, lza sie kreci:)
      • mariuszg2 Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:33
        lidka...ja tam jestem na Ciebie otwarty....wal jak w dym...
        • lidka449 Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:39
          toc mile co prawisz i ja zadnych osobistych wycieczek do Ciebie nie mam :)
          Chodzi tak ogolnie.
          W sklepach puste haki,kazdy produkt trzeba bylo wystac badz wydeptac,a
          jak przyszlo co do czego to i tak potrafilismy sie dzielic i poczestowac.
      • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:00
        Moi rodzice jak sie dokopai do Radia Wolna Europa, zrobili akcje od tytulem, gdzie ustawic radio, tak zeby sasiedzi nie uslyszeli i nie podkablowali gdzie. Byo wielkie przenoszenie radia.
      • swiete.jeze Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:44
        lidka449 napisała:

        > ludzie byli bardziej otwarci wobec siebie, nie to co teraz .

        I żona była młodsza i bardziej chętna...
        • kseniainc Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:49
          I kakao prawdziwne PRZEpyszne;-)
        • lidka449 Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:55
          swiete.jeze napisała:

          > lidka449 napisała:
          >
          > > ludzie byli bardziej otwarci wobec siebie, nie to co teraz .
          >
          > I żona była młodsza i bardziej chętna...
          w jakim kierunku zmierza Twoja odpowiedz ?
          • koham.mihnika.copyright Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 10:24
            nostalgicznym :*(
    • lonely.stoner Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:34
      zycie w komunie- to mi sie kojarzy z zyciem w komunie hippsowskiej. Powinno byc- zycie za czasow komuny.
    • light_in_august Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:50
      Żyłam sobie w tzw. komunie zaledwie lat 11 - patrzyłam na to wszystko oczami dziecka i może stąd mój wielki sentyment.
      Pamiętam lody bambino, które wyżerało się z papierka drewnianym patyczkiem - żadne lody już potem tak nie smakowały :) Do tego napój ptyś, PRAWIE jak dzisiejsza f.anta ;)
      Pamiętam ryż dmuchany, gumy-kulki, oranżadę w woreczku we wściekłym kolorze czerwonym, gumy Donald z historyjkami - kupowane na przerwie w takiej budzie-warzywniaku blisko szkoły.
      Pamietam kolejki, w których stałam z dziadkiem albo z mamą, po mięso, po cukier itd. - wesoło było, ludzie opowiadali sobie historie, dyskutowali.
      Po szkole godzinami wisieliśmy na trzepaku, łaziliśmy po drzewach, graliśmy w gumę albo w chińczyka, bawiliśmy sie w sklep, gdzie pieniędzmi były kamienie, a towarem liście itp. - takie rozrywki, które współczesnym dzieciakom pewnie nawet przez myśl nie przejdą ;) Zero siedzenia przed telwizorem, nie wspominając o komputerze (chociaż w pewnym momencie w pokoju mojego starszego brata pojawiło się atari z magnetofonem i grami na kasetach ;))
      Kolekcjonowało się puszki po zagranicznych napojach, historyjki z gum do żucia - wszystko było takie nawine i niewinne...
      Generalnie wspominam dobrze :) Fajny kawałek życia.
      • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 16:57
        bawiliśmy sie w sklep, gdzie pieniędzmi były kamienie, a towarem liście itp. - takie rozrywki, które współczesnym dzieciakom pewnie nawet przez myśl nie przejdą


        W dom jeszcze sie bawilismyi w lekarza:) W podchody, w chowanego. A jak styropian ukradlismy z budowy to wycinalismy karabiny i byla zabawa "w wojne". Namioty stawialismy na podworku jak juz sie wszystko znudzilo i gotowalismy tam zupy z proszku na palnikach turystycznych. a zima na sniegu robilo sie Orla, a potem mokrym wracalo do domu.
        • lidka449 Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:04
          po obejrzeniu serialu "Karino" udawalysmy z kolezankami dzokejki
          i biegi po parku,kije patyki to czeste nasze zabawki byly,chlopaki jeszcze
          mieli kapsle i wyscigi pokoju rozgrywali :)
        • kitjensen Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:05
          "kafelki "zbieraliscie i?my zbieralismy takie male kwadraciki z mozaiki lazienkowej ,podlogowej z pobliskiej budowy ,byly czarne, bezowe, turkusowe , teraz chyba znowu modne w lazienkach
          • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:14
            teraz chyba znowu modne w lazienkach

            Teraz to najdrozsze kafelki jesli sie nie myle.
          • kseniainc Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:34
            a dżinsy kosztowały wypłatę;-p
    • berta-death Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:04
      Szkolne fartuszki, potem zamienione za strój szkolny. Trzeba było chodzić w szaro burych kolorach, bo się czepiali jak ktoś przyszedł np w czerwonym swetrze. Jak kogoś nie stać było na dwa komplety ubrań jeden szkolny a drugi pozaszkolny, to cały czas biegał w szarych ciuchach. Nie mam pojęcia czy wszędzie tak było czy tylko moja szkoła takie odpały miała. Z głupawych rzeczy, to jeszcze dyżury szkolne, klasy 7 i 8 miały na przerwie pilnować wyznaczonych miejsc, np biblioteki, korytarza, zeby maluchy z nauczania początkowego nie biegały, schodów, żeby nie wyłazili niewłaściwymi, bo jedne były do wchodzenia w górę a drugie do schodzenia w dół. I jeszcze na rękach trzeba było mieć czerwone opaski, na znak, że jest się dyżurnym.
      I buty na zmianę. Nie wpuszczali do szkoły jak się nie miało worka, też oczywiście dyżurni. W szatni nie można było zostawić, bo stamtąd wszystko ginęło i nawet nie było takiej opcji. Trzeba było dzień w dzień nosić worek odgórnym zarządzeniem. Sensu wielkiego te przebieranki nie miały. Może poza zimą. Bo w lecie, to szkolne kapciochy były bardziej brudne niż uliczne buty.

      Chińskie produkty miały opinię porządnych jakościowo, więc dobrze wyposażony przez rodziców uczeń miał chiński piórnik, chiński ołówek i chińską gumkę. Potem chiński ołówek z gumką. A szczytem lansu było mieć rodzinę zagranicą. Bo taka rodzina to przysyłała różne duperelki, w stylu kolorowych flamastrów, różowego piórnika dwustronnego, kolorowych ciuchów, linijki z trójwymiarowymi obrazkami itp. Można jeszcze było zaopatrywać się w pewexie. Szczytem lansu była lalka barbie i jakieś wypasione lego. I jeszcze szał na małpki monchhichi był.
      Na przerwach grało się gumę a po szkole wisiało na trzepaku.
      I oczywiście segregacja uczniów na tych lepszych co to mieli zagramaniczne albo pewexowskie gadżety i tych gorszych, którzy nie mieli, była. Zupełnie jak dzisiaj.

      Pozaszkolnych doświadczeń z PRL-em nie mam, bo za młoda byłam na uganianie się z ulotkami, ucieczki przed zomowcami czy wyjazdy do Jarocina. Pamiętam jedynie kolejki w latach 80, gdzie stało się całą rodziną np po cukier kilka razy w tej samej kolejce, bo na raz dawali tylko paczkę albo dwie. Nie pamiętam dokładnie. Kasety kupowało się wyłącznie pirackie na bazarkach. Zarówno te audio jak i video. Nikomu nawet do głowy nie przychodziło, że to kradzież. Odtwarzacze video, podobnie jak i telewizory na pilota, to też był niezły lans w latach 80.
      TV miała całkiem niezłą ramówkę jeśli chodzi o programy dla dzieci i młodzieży oraz edukacyjne. Np sonda, pieprz i wanilia, z kamerą wśród zwierząt, zwierzyniec. I zdecydowanie była bardziej urozmaicona jeśli chodzi o zróżnicowanie filmów pod względem krajów produkcji. Nie tak jak dziś, że tylko amerykańskie.
      • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:12
        Ech, Berta, chyba do tej samej szkoly chodzilysmy:)

        > I oczywiście segregacja uczniów na tych lepszych co to mieli zagramaniczne albo
        > pewexowskie gadżety i tych gorszych, którzy nie mieli, była. Zupełnie jak dzis
        > iaj.

        U mnie na podworku renomy nie dalo sie wyrobic posiadaniem gdzetow z zagranicy. Ci z gadzetami nie byli ani lepsi ani gorsi. Nie pamietam segregacji.

        Pamietam jak rodzice kupii pierwszy odtwarzacz video. Myslalam, ze mnie bajeruja bo takiej cudownej maszyny co puszcza kilka razy ten sam film a nawet pojedynczy fragment to na swiecie nie moze byc.
        • senseiek Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:35
          > Pamietam jak rodzice kupii pierwszy odtwarzacz video. Myslalam, ze mnie bajeruj
          > a bo takiej cudownej maszyny co puszcza kilka razy ten sam film a nawet pojedyn
          > czy fragment to na swiecie nie moze byc.

          Ja jestem z rodziny elektronikow, wiec ciagle jakies elektroniczne gadzety byly na porzadku dziennym. Pierwszy (i zreszta jedyny) odtwarzacz video jaki mielismy kupiony byl chyba w 1984 - Panasonica, taki srebrny i sliczny. Nigdy sie nie zepsul, i pracowal przez ponad 20 lat.
          Pierwszy film ktory nagralismy byl z Chuckiem Norrisiem www.imdb.com/title/tt0083960/

          W 1985 mialem Atari 2600, ale to sie nadawalo tylko do gierek.
          A od 1986 kupilismy za 1 mln 700 tys zlotych Atari 130 XE. Zreszta mam je do tej pory (nigdy nie sprzedawalem starych komputerow, wiec teraz mam ich ponad 20).
          Gra wczytywala sie minimum 20 minut z kasety, a Gauntlet, najwieksza gra tamtych czasow na Atari godzine. Zajmowala obie strony kasety. Ale miala 512 leveli po ktorych sie chodzilo.
          Nic dziwnego, ze wszyscy chlopcy ktorzy mieli w tamtych czasach komputery zajmowali sie ich programowaniem, bo ku...ca ich trafiala jak musieli tyle czekac az sie cokolwiek wczyta (Atari Basic byl wbudowany w ROM-ie (Read-Only Memory), wiec byl dostepny w ulamku sekundy po wlaczeniu komputera).
          • berta-death Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:54
            O komputerach krążyła fama, że to ekstremalnie drogie, że praktycznie nikogo na to nie stać, że to zabawka dla najbogatszych. W związku z tym mało komu przychodziło do głowy, że może coś takiego mieć, skoro to tak cenowo niedostępne. A tu jakieś kilka tyg temu przypadkowo znalazłam stronę z archiwalnymi cenami sprzętu komputerowego, zarówno z giełd jak i komisów. Ceny rok po roku z lat 80 i 90. Po porównaniu tego z średnimi zarobkami z tamtych lat, wyszło, że ani odrobinę nie było to droższe niż teraz. Od pół przeciętnej pensji, do całej. Dzisiaj też tyle trzeba wydać. Zastanawiam się skąd ta fama wtedy poszła i to tak sugestywna, że mało kto zadał sobie trud sprawdzenia ile taki komputer rzeczywiście kosztuje.
            • senseiek No nie przesadzaj.. 28.05.12, 18:09
              No nie przesadzaj..

              Commodore 64 w 1982 kosztowalo 600 usd, a ile zarabial polak w tamtych czasach??
              IBM PC/AT z 80286 z monitorem i dyskiem twardym 20 MB kosztowal 6700 usd w 1984.

              Jak sie kupuje przestarzaly sprzet, o generacje albo dwie, to faktycznie jest tanio.
              • berta-death Re: No nie przesadzaj.. 28.05.12, 18:16
                Cały czas mam na myśli używane i nie najwyższych lotów komputery, jakie można było kupić na giełdzie albo w komisie. Na co dzieciakowi z podstawówki, który taki komputer głównie do gier potrzebuje, ewentualnie do nauki programowania, droższy sprzęt? To i teraz rozrzut cenowy jest taki, że możesz kupić w supermarkecie coś za 1000PLN, możesz też w profesjonalnym sklepie za 20tys, albo i więcej.
                • senseiek Re: No nie przesadzaj.. 28.05.12, 18:46
                  > Cały czas mam na myśli używane i nie najwyższych lotów komputery, jakie można b
                  > yło kupić na giełdzie albo w komisie. Na co dzieciakowi z podstawówki, który ta
                  > ki komputer głównie do gier potrzebuje, ewentualnie do nauki programowania, dro
                  > ższy sprzęt?

                  Hehhehe...
                  Widac, ze sie nie znasz na grach :D
                  W dzisiejszych czasach do grania potrzeba sprzet z najwyzszej polki, bo gry sa jednymi z najbardziej wymagajacych programow jakie sie uruchamia (w przeciwienstwie do np. aplikacji biurowych, biznesowych itp.).. :))

                  > To i teraz rozrzut cenowy jest taki, że możesz kupić w supermarkec
                  > ie coś za 1000PLN, możesz też w profesjonalnym sklepie za 20tys, albo i więcej.

                  I oba sa ze soba kompatybilne. I sa nowe. Cokolwiek uruchomisz na jednym, uruchomisz tez na drugim, i co najwyzej bedzie wolniej dzialal.

                  A w dawnych czasach byly komputery zupelnie nie zmonopolizowane przez PeCety, tak jak dzisiaj (gdzie praktycznie istnieja PC i Apple). Wiec mialas w latach 80-90-tych do wyboru: kupujesz za kuuupe kasy PC XT/AT/386/486/Pentium. Albo kupujesz tanie Atari 8 bitowe (65 XE, 800 XL, 800 XE, 130 XE), drozsze Atari 16 bitowe (ST), drosza Amige (500,600,1200,2000,3000,4000), tanie Commodore 8 bit (64,128). bardzo tanie ZX-Spectrum... uff i jeszcze masa innych..
                  Kupujac jedna maszyne, bylas z nia zwiazana niczym w zwiazku malzenskim albo bardziej ;)
                  Bo nie mialas szansy uruchomic zadnej aplikacji napisanej dla maszyny innego producenta.
                  • berta-death Re: No nie przesadzaj.. 28.05.12, 18:58
                    W latach 80 nie było gier tak zaawansowanych technologicznie jak dzisiaj. Do tych najpopularniejszych w zupełności wystarczyły ogólnodostępne komputery kupione na giełdzie za równowartość ówczesnej pensji. Jakby ktoś dorzucił drugą pensję, to już miałby całkiem niezły sprzęt. Tak jak i dzisiaj. Przeciętna pensja to jakieś 2,5tys i za taką cenę można kupić już przyzwoity komputer. Bo za 5 tys to już jest laptop z wszystkimi bajerami. A mnie chodzi o to, że skoro dzisiaj nikt nie uważa wydatku rzędu 5tys na komputer, za coś nadzwyczajnego i nieosiągalnego, to dlaczego 30lat temu podobny wydatek uważano za coś absurdalnego.
                    • senseiek Re: No nie przesadzaj.. 28.05.12, 19:12
                      > W latach 80 nie było gier tak zaawansowanych technologicznie jak dzisiaj. Do ty
                      > ch najpopularniejszych w zupełności wystarczyły ogólnodostępne komputery kupion
                      > e na giełdzie za równowartość ówczesnej pensji.

                      W dawnych czasach nie bylo tak szybkiego rozwoju. Gre mozna bylo napisac w kilka, gora kilkanascie tygodni. I dalej krolowal komputer na ktorym sie go napisalo i mozna bylo sprzedawac. Dzisiaj gry sie pisze ponad rok, a niektore tytuly kilka lat. W tym czasie szybkosc komputerow moze wzrosnac o kilkaset procent. Jesli producent gry bedzie rozpoczynal pisanie gry na najszybszy komputer w roku 2012, to w 2014 jak ona wejdzie na rynek moze to juz byc staruszek, i jakosc gry delikatnie mowiac nie bedzie superb. A tym samym gra moze sie nie sprzedac jak recenzenci zaczna pisac, ze "grafika nie olsniewa jak na dzisiejsze czasy".
                      Wiec profesjonalni producenci gier wymagaja od grafikow aby przygotowywali obiekty 3d i textury w wersji high res (np. 1 milion polygonow, textury 4096x4096 HDRI), a pozniej je "bake'owali" do nizszych jakosci.
                      W zasadzie caly biznes komputerowy istnieje dzieki grom i ich coraz wyzszym wymaganiom, bo kazdy chce wsadzic jak najwieksza ilosc szczegolow i miec jak najwiecej polygonow renderowanych na sekunde.

                      > Jakby ktoś dorzucił drugą pensj
                      > ę, to już miałby całkiem niezły sprzęt. Tak jak i dzisiaj. Przeciętna pensja to
                      > jakieś 2,5tys i za taką cenę można kupić już przyzwoity komputer. Bo za 5 tys
                      > to już jest laptop z wszystkimi bajerami. A mnie chodzi o to, że skoro dzisiaj
                      > nikt nie uważa wydatku rzędu 5tys na komputer, za coś nadzwyczajnego i nieosiąg
                      > alnego, to dlaczego 30lat temu podobny wydatek uważano za coś absurdalnego.

                      Mieli inne podejscie do zycia. Traktowali komputer jako zbedna zabawke dla jakichs jajoglowych inteligentow. To tak jak pokazac samochod jaskiniowcowi - nie bedzie wiedzial co z nim moze zrobic :)
              • koham.mihnika.copyright Re: No nie przesadzaj.. 29.05.12, 10:38
                moj pierwszy byl Texas TI99/4A, w szafie do tej pory (od 1983). Pierwszy pecet byl 486 z twardym 200 MB, ekran NEC 15 cali kosztowal 1500 dolarow. Teraz Dell 24 calowy z kalibracja kosztuje 600 (na nowe pieniadze).
        • headvig Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 18:17
          > Pamietam jak rodzice kupii pierwszy odtwarzacz video. Myslalam, ze mnie bajeruj
          > a bo takiej cudownej maszyny co puszcza kilka razy ten sam film a nawet pojedyn
          > czy fragment to na swiecie nie moze byc.

          był japoński, firmy Otake i miał pilota, a rosyjski telewizor Rubin nie miał :)
          • headvig Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 18:18
            a nasz to nie był odtwarzacz, tylko magnetowid, umiał nagrywać z telewizora :D:D
            • simply_z Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 22:29
              ja to w ogole bylam zapozniona technologicznie. Nie mielismy video ,bo rodzice stwierdzili ,ze to zbedny wydatek :DD podobnie zresztą walkman ,więc jakies filmy czy seriale ogladalo sie na kasetach u wujka ,a reszta w tv. Do dzisiaj znam niezle wiele produkcji z lat 80-tych i 90-tych ,ktore sobie lecialy....
              • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 05:06
                Moii rodzice tez nie lubili na pierdoly wydawac, ale poszla plotka o hiperinflacji. A skoro za rownowartosc magnetowidu bedzie mozna co najwyzej lizaka kupic za pare miesiecy, to woleli dzieciakom zabawke kupic. Wtedy to nawet dzinsy dostalam, bo nie wiedizeli co z kasa zrobic chyba.
      • chersona Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:33
        ja pamietam tarcze szkolne na fartuszkach i opaskę wzorowy uczen, którą nosiłam :)
        • kseniainc Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:38
          A jakie były prezenty komunijne;-p hahaha
          Zegarek z 12 melodyjkami-szał;-p
        • koham.mihnika.copyright tarcze pamietam, opaski nie :( 29.05.12, 01:11

        • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 05:03
          A czuc tak po Tobie, ze taka opaske nosilas:)))
        • headvig a propos opasek ale na głowę :) 29.05.12, 07:38
          takie plecione nosił każdy, potem pojawiły się takie z trzema paskami (przynajmniej zasłaniały uszy) :) kto nie kupił, temu babcia na drutach obowiązkowo robiła :)
          https://www.80s-fashion-fancy-dress.com/images/olivia-newton-john-physical.jpg
    • chersona Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 17:21
      ja pamiętam swój copiątkowy obowiązek - zakup w kiosku Expressu Wieczornego. Przywozili go zwykle koło 14.00. zbyt wcześnie, żeby rodzice mogli kupic sami, a nie mieli co liczyć, że tytuł ostatnie się do ich powrotu z pracy. No więc zaraz po powrocie ze szkoły ustawiałam się w kolejce pod kioskiem. Kolejka była dłuuuga i kręta. Po pewnym czasie znało sie już wiekszość twarzy.

      Pamiętam też doniosłą chwilę, kiedy całą rodziną wyruszyliśmy maluszkiem z w-wskiej woli do praskiego pewexu, żeby kupić kalkulator za dolary. cyferki w takim kalkulatorze świeciły diodami.
      Pamiętam otwarcie Igloopolu pod blokiem. Już w nocy ustawiała się kolejka, rodzice stanęli o świcie. tego dnia jedliśmy w domu brzoskwinie w zalewie - niemała gratka.
      • six_a Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 21:32
        > ja pamiętam swój copiątkowy obowiązek - zakup w kiosku Expressu Wieczornego.
        a ja mieszkałam koło drukarni ekspresu wieczornego i innych tytułów, i jak wracaliśmy ze szkoły, to gazetki się dostawało od panów z drukarni, wystarczyło trochę postać i przynosili wszystko co tam akurat się wydrukowało, często w wielu egzemplarzach, więc sąsiedzi jeszcze dostawali:)

        i pamiętam, że jakąś powieść kryminalną w odcinkach wycinałam z tego ekspresu, straszne losy włoskich prostytutek i mafii - w sam raz lektura dla szkoły podstawowej;)
        • berta-death Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 22:00
          > i pamiętam, że jakąś powieść kryminalną w odcinkach wycinałam z tego ekspresu,
          > straszne losy włoskich prostytutek i mafii - w sam raz lektura dla szkoły podst
          > awowej;)

          Za PRL to nikt się nie przejmował ani polityczną poprawnością ani tym co dzieci czytają i oglądają. W TV raz na ruski rok był film z etykietą tylko dla dorosłych a cała reszta, łącznie z tymi wszystkimi paskudztwami martyrologiczno-wojenno-historycznymi, przypominającymi bardziej snuffy niż grę, była ogólnodostępna. Nawet te dla dorosłych powtarzano potem rano w wersji dla głuchoniemych i jak komuś nie udało się zza fotela obejrzeć a do szkoły miał na popołudnie, to oglądał rano.
          A gołymi babami, których nie mogło zabraknąć w żadnej polskiej produkcji, to już w ogóle nikt się nie przejmował. Podobnie jak mało kogo interesowało co dzieci czytają, cieszyli się, że w ogóle, bo był lans na czytanie. Zdecydowanie inne to były czasy.
          • six_a Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 22:10
            eeetam, pamiętam, że żeby wypożyczyć przeminęło z wiatrem i w ogóle coś spoza oferty dla dzieci i młodzieży, to trzeba było z matki dowodem się pojawić.

            tablice pt. tylko dla widzów dorosłych też pamiętam.
            tylko że wtedy było jasne, że oglądanie dla dzieci kończy się po dobranocce.

            a telewizji rano w ogóle nie pamiętam. chyba że w weekendy. programy dla głuchoniemych i powtórki to był późniejszy wynalazek.
            • berta-death Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 22:35
              Ja tam tylko o latach 80 i to jeszcze drugiej połowie coś mogę powiedzieć. Jak w bibliotekach było to nie wiem, ale większość ludzi miała pokaźne księgozbiory w domach. Książki się o niemalże prenumerowało, więc ludzie kupowali jak leci. Nikt też książkom nie określał limitu wieku ani na okładkach nie drukował streszczeń. Recenzje prasowe jak się pojawiały, to jedynie tych najbardziej znanych dzieł a nie wszystkiego co było na rynku. W związku z tym dzieciaki czytały co chciały. Z gazetami i czasopismami było identycznie, chowało się jedynie świerszczyki i filmy pornograficzne jak ktoś miał video. Ale co sprytniejsze dzieciaki i tak je znajdywały. Inne filmy kupowało się na giełdach a tam sprzedawcom zależało, żeby sprzedać a nie, żeby komuś ograniczać dostęp do tytułów. Dzieciaki po szkole albo przed szkołą, jak miały na 2 zmianę, siedziały same w domu, albo szlajały się z kluczem na szyi po kolegach albo trzepakach, więc nikt nawet nie miał szans skontrolować tego co oglądają i co czytają.

              A, że sklepów muzycznych z oryginalnymi nagraniami nie było, to kupowało się na bazarkach spiratowane. A takie disco mixy to zawsze na okładce miały gołą babę z wielkim cycem. Też nikt się nie gorszył jak podstawówkowicze znosili takie cuda do domów. ;D

              Nawet alkohol i papierosy nieletni mogli bez problemu kupić, co skrzętnie niektórzy rodzice wykorzystywali, wysyłając potomka po piwo i 'sporty', albo 'piasty' jak palili te z wyższej półki.
              • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 05:17
                Polityka byla formatu masztu chyba, wieksza ode mnie i jej nie rozumialam, za to byly w domu "Probemy" pismo popularno-naukowe, napewno nie dla dzieci ale sie fajnie czytalo. Brat kolekcjinowal malego modelarza, caly dom zawalony samolotami i statkami. Moje mini-lalki mialy gdzie sie bawic.
                Jeszcze by komiks o policjancie Zbiku, nie pamietam fabul tylko ze jego czarne wlosy byly prawie niebieskie i sie dziwowalam, dlaczego niebieskie? No A tytusa Romka i Atomka to do dzisiaj moge cytowac.
                W pozniejszym PRL-u, pismo dla dziewczyn; "Filipinka", bez obrazkow, sam tekst! kompleksow sie dorabialo na "Jestem" bo tam juz byly zdjecia z idealnymi modelkami.
          • female.pl Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 10:38
            Karmiono nas odpowiednia papka polityczna. Te wszystkie akademie z okazji rewolucji pazdziernikowej, te wybrane kawalki literatury w czytankach, zwlaszcza jez. rosyjskiego. Pazdziernik byl miesiacem "Filmu radzieckiego" i wszystkie szkoly szly do kina na te wlasnie, jak okreslilas paskudztwa "martyrologiczno-wojenno-historyczne"- poprawne po radziecku.
            Byl Festiwal Piosenki Radzieckiej w Zielonej Gorze. Podreczniki historii do szkol podst. i srednich tez ciekawie przedstawialy historie najnowsza Polski. A juz najlepsze byly podreczniki do geografii gospodarczej, gdzie zawsze, autentycznie zawsze w wydobyciu obojetnie czego, gorowal nad wszystkimi krajami ZSRR.
            • berta-death Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 10:54
              A propos podręczników, to bohaterowie czytanek dla klas 1-3 zazwyczaj mieli ruskie imiona. Za każdym razem były Wiery i Tanie. I lekturki też były propagandowe. Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta Czuka i Heka, żyjących w idyllicznym komunistycznym społeczeństwie.
              I jeszcze plotka głosiła, że ówczesna ministra edukacji jest ruską.
              • female.pl Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 11:06
                Ja pamietam Czuka i Heka- to byla chyba lektura w 6 klasie z jez. rosyjskiego. W podstawowce dowiedzielismy sie duzo o "Pionierach", ktorzy zawsze jechali w wakacje na oboz nad morze czarne.
                W liceum czytalismy "Los czlowieka".
        • simply_z Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 22:31
          pamiętam Detektywa ,gazetę w szaro-zielonych barwach:P
    • chersona małpka monchhichi 28.05.12, 17:39
      nikogo z nas nie było na nią stać. jedna dziewczyna, której tata jeździł po świecie, jako charakteryzator teatru dramatycznego miała oryginalną, do pudełeczka dołączyli ulotkę z małpkami w różnych strojach. w papierniku były podróby małpki. pamiętam, jak w przerwie pobiegłam szybko kupić sobie taką. miała z lekka śmierdzące futerko, ale był to najwspanialszy smrodek na świecie.

      https://imageshack.us/photo/my-images/703/thdsc00598.jpg/sr=1
      • kseniainc Re: małpka monchhichi 28.05.12, 17:43
        chersona a pamiętasz takie lalki z włosami z włóczki?piegowate?Cuda;-)
        • berta-death Re: małpka monchhichi 28.05.12, 17:58
          Takie z lodami zawieszonymi na szyi na sznureczku?
          https://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT9n1-vGFonli7RrzHTmQ1EzU17-aSS6mC8yGwpYuDEMSRo59xc2g
          • kseniainc Re: małpka monchhichi 28.05.12, 22:52
            bercia własnie o taką lalunię mi chodziło;-) cudo z tamtych czasów
    • yoko0202 szampon zielone jabłuszko i kogel mogel 28.05.12, 18:15
      zielonego jabłuszka dzisiaj nie trawię, kogel mogel akceptuję, w formie advocaata na przykład:)
      w sobotę rano bankowo miałam dyżur w kolejce pod piekarnią, kolejka tak na pół km, ale schodziły się wszystkie dzieciaki z osiedla i było wesoło
      jak wracałam ze szkoły i pod warzywniakiem była kolejka, to już wiedziałam że rzucili kubańskie pomarańcze, trzeba zanieść tornister do chałupy i wrócić do kolejki
      highlight tamtych czasów, to jak dostałam kiedyś kasetę Modern Talking:)
      jeździłam z bratem na różyc po niemieckie bravo
      mięso kupowało się od takiego jednego jubilera
      pamiętam sznury samochodów stojące całą noc przy stacji w kolejce po benzynę, ojciec też stał i raczej nie protestował
      w sklepach niby nigdy nic nie było, a na imieniny itp. w chałupie tłumy gości i uginające się stoły, i na takie okazje wódkę cytrynową rodzice robili w wiadrze metalowym, choć sami w zasadzie niepijący
      uwielbiałam wczasy na mazurach, zawsze w tym samym ośrodku, gdzie co roku przyjeżdżali ci sami ludzie.
      o ile mi wiadomo, nikt z mojej rodziny otwarcie z komuną nie walczył i po nocy nam do drzwi nie pukali, żyło się jak się żyło, nie pamiętam jakichś dramatów związanych z dorastaniem w tamtych czasach.
      szczerze stwierdzam, że miałam fajne dzieciństwo
      • simply_z Re: szampon zielone jabłuszko i kogel mogel 28.05.12, 19:03
        nostalgicznie się zrobilo:)
        • yoko0202 Re: szampon zielone jabłuszko i kogel mogel 28.05.12, 21:53
          zgadza się, aż z tego wszystkiego sprawdziłam w necie ten mój ośrodek na mazurach, jeszcze żyje
          tylko nie jestem pewna, czy wciąż podają na stołówce tą obrzydliwą zupę mleczną na śniadanie :)
      • kochanic.a.francuza Re: szampon zielone jabłuszko i kogel mogel 29.05.12, 05:27
        w sklepach niby nigdy nic nie było, a na imieniny itp. w chałupie tłumy gości


        O tak, ludzie sie goscii po domach, bo kazdy maial w domu to samo i nie bylo kwasow: mebloscianki, szklanki, dyany. Taraz jedni sie wstydza, ze nie maja, inni ze maja za duzo i za ladnie i sie umawiaja na miescie.
        A jak na zdjecia z imprez domowych sie patrzy to zawsze jednak jakies kielbaski, wodeczki i zagrychy byly.
        Bardzo lubilam chodzic "w gosci" i przyjmowac gosci. Atrakcja to byla.
    • 10iwonka10 Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 19:42
      Pamietam tez Jablonex ze sztuczna bizuteria ( przypomnial mi sie jak bylam ostatnio w Pradze) - Jak cos rzucili i ja stalam jak glupia kilka godzin-ale jak te zakupy cieszyly pozniej...

      cytrynady w woreczkach, a ryz dmuchany-moj tato topil toffi i mieszal z ryzem dmuchanym i robil takie kulki-pyszne byly.
    • nglka Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 21:17
      Stojąc z mamą w kolejce po mięso - tak się darłam, że obsługiwano nas bez kolejki :)
      Lizaki-sowy; guma Donald; lody z automatu kupowane za grosze wyżebrane od rodziców; buty, słodycze i napoje gazowane przywożone przez mojego tatę - z Niemiec [pieniądze skrzętnie skrywał w butach, bo chyba był jakiś limit gotówkowy przy wyjeździe do DE]; pomarańcze i szynka tylko w Święta...
    • magnusg Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 21:23
      czolgi na ulicach, w sklepie miesnym tylko ocet,pomarancze raz na rok,godzina policyjna,zabijanie niewinnych ludzi za wole wolnosci,Goebbels z duzymi uszami w TV,kolejki za papierem toaletowym.
      • lizzy1 Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 12:09
        magnusg napisał:

        > czolgi na ulicach,

        Tak, tak. Od 45 do 89 roku ;-)


        >w sklepie miesnym tylko ocet,

        Paczpan! Ino ocet! Tylko nikt wtedy głodny nie chodził, za to dziś mnóstwo ludzi grzebie po śmietnikach i w kółko słyszy się o niedożywionych dzieciach. Ponadto wróciła gruźlica.


        >pomarancze raz na rok,

        Koszmar :-)

        >godzina policyjna,

        Przez cały PRL, czy tylko przez mały jego fragment?


        >zabijanie niewinnych ludzi za wole wolnosci,

        A dziś jesteśmy wolni ???
    • sabrilla Re: Zycie w komunie-wspomnienia 28.05.12, 21:36
      Dobre wynikają z tego, że to było moje dzieciństwo.
      Złych jest mnóstwo, straszliwe kolejki żeby kupić chleb, albo mięso, fajny ciuch można było kupić tylko na bazarze i kosztował majątek, stan wojenny itd
    • koham.mihnika.copyright zapomnieliscie o sklepach Mody Polskiej!!! 29.05.12, 01:07
      pewna bardzo mloda panienka tracila tam forse.
      Obecnie na moim utrzymaniu ;)
      • kochanic.a.francuza Re: zapomnieliscie o sklepach Mody Polskiej!!! 29.05.12, 05:23
        O sklepy Mody Polskiej to jak dzisiaj Burrberry, strach bylo wejsc, takie piekne i z innego swiata.
        Mama sobie raz kdrigan tam kupila, ktory jej podkradalam. Jedyny jej zakup, ktory mi sie spodobal. Szacun dla Mody Polskiej. Ciekawe czy to jeszcze istnieje. W sumie fajna nazwa.
    • wez_sie zapach pewexu 29.05.12, 08:31
      zapach pewexu - chcialbym go poczuc jeszcze raz
      • female.pl lista przebojow Trojki 29.05.12, 10:06
        Wszyscy sluchali w sobote wieczorem Trojki i listy przebojow, ktora prowadzil Marek Niedzwiecki. Kultowa byla takze codzienna, nadawana o 13- tej "Powtorka z rozrywki".

        Na uczelniach nie bylo kserokopiarek. Pojedyncze egzemplarze ksiazek czekaly w czytelniach na tlumy studentow. Na pierwszym roku wszyscy studenci, bez wyjatku co sie wtedy studiowalo, mieli obowiazkowy przedmiot: filozofie. Przez pierwsze 2 lata studiow bylo tez wychowanie fizyczne. A pod koniec studiow, na 3 lub 4 roku w zaleznosci od studiow, tzw. wojsko, konczace sie egzaminem. Niezdany egzamin z "wojska" byl traktowany niezwykle surowo- powtarzalo sie rok.

        • 10iwonka10 Re: lista przebojow Trojki 29.05.12, 12:03
          No wlasnie Moda Polska. Moja ciocia miala tam znajoma i ona czasem nam cos odkladala. Pamietam mialam taka spodnice -calkiem fajna- z cieniutkiego lnu na dole klosy i blawatki i ona sie tak obkrecala i wiazalo sie ja.

    • kora3 Mnie w komunie najbardziej zastanawiało 29.05.12, 10:28
      dlaczegóż to tak nieskomplikowany towar, jak papier toaletowy był tak deficytowy.

      Ostatnio moja kumpela (nieco starsza ode mnie) zobaczyła na ulicy kolesia niosacego zgrzewkę papieru do samochodu. Będąc przekonana, że to nasz znajomy podeszłą i znienacka głośno zapytala go, jak kiedyś sie ludzie za komuny innych pytali "Gdzie pan papier dostał?". Gość okazał sie być jedynie podobny do kolegi i całkiem obcy, ale w okolicach wieku kolezanki wiec ryknął śmiechem na całe gardło. Towarzyszacy mu nastolatek (moze syn) natomiast patrzył na nią zdezorientowany kompletnie nie rozumiejąc "dowcipu":)
      • female.pl Re: Mnie w komunie najbardziej zastanawiało 29.05.12, 10:43
        Nie tylko papier toaletowy (zwany zreszta sraj tasma) byl produktem deficytowym. Po wszystkie srodki higieniczne, zwlaszcza podpaski (ktorych zreszta prawie nie bylo), wata (wtedy uzywalo sie waty lub ligniny) ustawialy sie w aptekach (bo wtedy kupowalo sie tylko w aptekach) kilometrowe kolejki.
        • kora3 Re: Mnie w komunie najbardziej zastanawiało 29.05.12, 10:53
          no pamietam ...
          ja miałąm kupę szczescia, bo do relatywnie późnego wieku nie miałąm problemu podpaskowego, a że nalezałam do klubu tanecznego, to dostawałyśmy podpski i tampony, chyba z jakiś zagranicznych "pomocy" ...
    • kora3 Oranżada i woda sodowa 29.05.12, 10:34
      Fajny wąt Kochanico...Przypomniała mi się woda sodowa sprzedawana z saturatora. Jako dziecko łokrutnie chciałam sie jej napić i nie przekonywało mnie, ze to smakuje tak samo, jak taka w domu z syfonu:) Po prostu pragnęłam napić sie tej cholernej wody, ale dziadkowie i rodzice mi nie pozwalali :( bo sprzedawana była "na musztardówki" wielokrotnego uzytku, które sprzedawca tak mył, ze wpuszczał do środka trochę wody pod cisnieniem. Mój śp. dziadzio mówił, ze gośc to "popłukuje" i nazywał tę wodę "gruźliczanka" w nawiazaniu do tego, że zapewne "popłukiwanie" słabo przepedzało ewentualne prątki. :)

      Mogłam zato kupić sobie "oranżadę" w woreczku. Były w takich oczoj..nych kolrach: zołta, zielona i czerwona. Woreczek sie przebijało słomką i piło. Smak był ohydny, taki słodki i chemiczny, ale fajnie barwiło to jezyk :)
      • simply_z Re: Oranżada i woda sodowa 29.05.12, 10:52
        tesknie za guma donald. mysliscie ,ze ja jeszcze produkuja w jakiejs limitowanej serii?
        • kora3 Re: Oranżada i woda sodowa 29.05.12, 10:54
          nie mam pojecia - ale ja też bym chetnie zapakowała :) choć jako dziecko niespecjalnie za tym przepadałam w sensie kulinarnym :) ale za to namietnie zbierałąm te obrazki - potem moją kolekcję "odziedziczyła" siostra
      • kseniainc Re: Oranżada i woda sodowa 29.05.12, 11:22
        heh-pamiętam wszystkie te wspomniane "gadżety" i niezapomniane smaki.Jak się wtedy człowiek potrafił cieszyć z drobnostki;-)Teraz przepych.Odwrotna sytuacja.Wtedy pieniądze były, a towarów brak, teraz towarów masa, a kupisów mało.
      • kochanic.a.francuza Re: Oranżada i woda sodowa 29.05.12, 14:38
        Tak syfon byl w domu i koniecznie zawsze musialy byc "naboje" do syfonu:)
        Saturatory okropne!
        U mnie na miescie byla buda z goframi: prostokatne tansze a te w serduszka miekkie i wypasione.
        Z cukrem pudrem sie jadalo, a nie jakies bite smietany.
    • kora3 A chodzącą lalkę która miała?:) 29.05.12, 10:51
      Ja dostałam taką od chrzestnego, był na jakimś służbowym wyjeździe w ZSRR i mi przywiózł. Blondynka to była, z lokami (czego najbardziej zazdrosciłam tej lalce) i niebieskimi oczetami zamykającymi się, jak się ją kładło. Miałą taką czerwoną sukienkę z kołnierzykiem koronkowym i białe butki. Spora była i jak się ją prowadziło za rękę to przebierała nogami :) i jeszcze mówiła "mama". Majtek nie miała:) Moja fajna ciocia uszyła mi potem dla niej inne zestawy ubrań, m.in. spodnie:) Lalka mnie cieszyła, bo mozna było ją pzrebierac i czesać, ale zzdrosciłam ogromnie kuzynowi, który od tego samego wujka dostał ruski samochód, samochód się tak rozpedzało pocierając o podłoze i dosć szybko śmigał potem.

      Poza graniem w klasy i gumę (wrde, jakie to fajne było, a teraz nie widzę zeby dzieci w to sie bawiły :(), ja namietnie grałam w kości (rzucało się i łapałoi zbierało reką kości do gry) oraz w duce. Duce to była pasjonująca gra, tylko b. brudna :) Trzeba było wydrązyć dołek w ziemi i z pewnego miejsca kolejnu gracze rzucali monetami, potem sie swoją monete popychało palcami, zeby trafic w dołek :) Rece miałam koszmarne :)
      • simply_z Re: A chodzącą lalkę która miała?:) 29.05.12, 10:55
        nie mialam ale dostalam po kuzynce. Lalka byla koloru woskowego Z jakeigos bardzo twardego tworzywa ,a w gume czy w dwa ognie nigdy nie lubilam sie bawic ,pod tym wzgledem blizej mi pewnie do wspolczesnych dzieci...
        • kora3 Re: A chodzącą lalkę która miała?:) 29.05.12, 11:08
          Moja też karnacji bładej była :) i też z takiego twardego tworzywa
          • female.pl Re: A chodzącą lalkę która miała?:) 29.05.12, 11:20
            Ja tez mialam taka "chodzaca" lalke :) Moja zakupilam w czasie podrozy pociagiem na wczasy do Bulgarii. Mielismy taki parogodzinny stop w ZSRR, nie pamietam miejscowosci, a moze to nawet nie byla miejscowosc. W kazdym razie moglismy opuscic pociag i ruszyc do jedynego sklepu, ktory tam byl i zrobic zakupy. Pilonowali nas radzieccy zolnierze i nie moglismy sie nigdzie rozchodzic. Wtedy hitem byly te lalki. Jeszcze sie kupowalo zegarki. Moja lalka miala blond loki i niebieskie oczy i sukienke w czerwono-biala kratke.
            • kora3 Re: A chodzącą lalkę która miała?:) 29.05.12, 11:23
              to pewnie była "genetyczna bliźniaczka" mojej - niebieskokiej blondynki w czerwonej sukience (krótkiej, ale nie supermini) z białym kołnierzykiem:) Moja lala zmieniła włąsciciel na moją siostre. Nie pamietam co potem się z nią stało ...
              • berta-death Re: A chodzącą lalkę która miała?:) 29.05.12, 11:28
                O takie cudo chodzi?
                petraplasty.blox.pl/2012/01/Radziecka-lalka-chodzaca-z-lat-80-tych-Russian.html
                • female.pl Re: A chodzącą lalkę która miała?:) 29.05.12, 11:33
                  szkoda, ze na zdjeciu nie stoi, widac by bylo jaka byla duza.
                  Te lalki byly dosc dlugo hitem. Moi rodzice kupili mi ja w 2 polowie lat 70- tych.
      • kora3 a wiecie co? ta chodzaca lala bto wcale nie była 29.05.12, 11:34
        moją ukochaną zabawką ...

        Z takich najukochańszych miałam 3. Pierwsza to była taka laleczka z gumową buzią i resztą szmacianą. To był rudowłosy chłopczyk z burzą włosów, niebieskimi oczami w niebieskim szkolnym ubranku. Nazywał się "Piegusek", bo miał buzie całą usianą piegami:) Jak byłam mała nie umiałam wypowiedzieć tego słowa i nazywałam go "Kiebusek":)
        Nie uwierzycie, ale "Kiebusek" ...żyje :) Znaczy istnieje:) Maltretowany, wielokroć prany przetrwał i siedzi sobie dumnie w oszklonej szafce u moich Rodziców. Zawsze kiedy na niego patrzę przypomina mi się dzieciństwo.

        Druga moja kochana zabawka już niestety nie istnieje. Była to pluszanka, słonik. Taki bezowy, z mlecznymi dodatkami, wielkimi uszami i wesołą trąbą w górę. Jako i "Kiebusek" niewielki. NAzywał sie po prostu "Słonik" i zawsze mi towarzyszył podczas snu. Raz go o mało nie utraciłam, bo doprowadziłam niemal do zngimlizny Słonika. Robiłam mu wzorem mej śp. babci - pielegniarki zastrzyki z wody. Na szczescie babcia nie tylko zastrzyki umiała robić, ale i ze tak powiem wymienić wnętrznosci Słonika:)

        Trzecia moja ukoichana zabawka to była kolejka kupiona przez mamę w delegacji chyba do Warszawy. Jak dla mnie wtedy to było coś wielkiego - kolejka rozłozona zajmowała pół pokoju:) Pociąg na baterie jeżdził w kółko, miał wagony osobowe i towarowe i lokomotywę. Były semafory :) Nie przypominała obecnie oferowanych zabawek tego typu, ale była to najpiekniejsza kolejka, jaką widziałam w życiu. Zadna późniejsza zabawka z bajerami, z tymi przywożonymi przez mego tatę z "zagramanicy" włącznie nie miała już tego uroku :)
        • berta-death Re: a wiecie co? ta chodzaca lala bto wcale nie b 29.05.12, 11:45
          Ja też miałam coś w stylu kiebuska. I to było ruskie a przynajmniej przywiezione z ZSRR jako maskotka dla mojej ciotki. A dopiero potem dostało się w moje ręce, czyli z lat 70 musiało pochodzić. Lala miała wielkość niemowlaka, miała plastikową głowę z burzą rudych loków i piegowatą twarzą. Miała też plastikowe dłonie. Reszta była szmaciana, wypchana jakąś watą. Na stopach miała pompony też z jakiejś waty. Oryginalny kolor tułowia to chyba był niebieski w białe grochy. Jak się zniszczył, to matka rozpruła to, wzięła wykrój i uszyła nowe z jakiegoś trwalszego materiału. Nie znalazłam tego czegoś w sieci ani polskiej ani ruskiej, czyżby to jakaś limitowana wersja była?
          I jak się ją ubrało w jakieś niemowlęce ciuchy, założyło na te szmaciane stopy buty niemowlęce, to jak prawdziwe dziecko. Najdłużej się zachowała z moich zabawek, dopiero jak miałam jakieś 11-12lat to poszła w dobre ręce.
          • kora3 tak, to coś w tym guscie 29.05.12, 11:52
            dłonie na pewno plastikowe. Moze to i ruska zabawka była. Szczerze to nie pamietam , skąd ją mam. Niestety do Rodziców w najbliższym czasie się nie wybieram, to zdjęcia "Kiebuska" nie wrzucę. :( Ale sądzac z opisu i wytrzymałosci tej zabawki musiałaś być szczesliwą posiadaczką jego brata, albo kuzyna :)
            • kochanic.a.francuza Re: tak, to coś w tym guscie 29.05.12, 14:48
              Ja mialam alke dzidziusia. To yla jedyna lalka dzidzius na podworku i robilam nia furore. Nie wiem jak mama ja dostala. W kazdym razie, jak sie urodzilo moje modsze rodzenstwo, ja tez dostalam "dzidziusia". Bylam z dzidziusiem zwiazana emocjonalnie, darlam sie jak dzidzius sie posul (rece mu odpadky czy cos) i cala rodzina biegala wokol zeby przygotowac "operacje": przyczepic rece znowy na miejsce.
              Dzieci traktuja zabawki i zwierzeta jak ludzi i cierpia kiedy sie im krzywda dzieje. Dlatego dziecku swojemu zawsze opowidam, ze ptaszek odfrunal i zyje w pobliskim parku, rybki wrzucilismy do stawu bo tam wiecej miejsca, a chomik tez uciekl do parku. Tak jest lepeij. Dziecko spokojne, zdrowe.
    • ollus Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 11:46
      Świat Młodych we wtorki niebieski, w czwartki zielony i w soboty czerwony - najfajniejszy bo z rebusami i plakatem muzycznego idola
      Podwórko z zapleczem sklepu spożywczego i papierniczego. Zawsze pierwsi wiedzieliśmy, że przywieźli mięso czy papier toaletowy i darliśmy się wtedy gremialne "mamoo" i matki wiedziały, że mają rwać do sklepu. A gremialnie też darliśmy się pod oknami, jak nie chciało się biegać po piętrach po piłkę, gumę, skakankę etc. i rodzice rzucali nam to przez okno.
      mleko pod drzwiami co rano
      plastikowe butelki z kubeczkiem, w których brało się herbatę na wycieczkę szkolną - z czasem te butelki ciemniały od tej herbaty.
      reklamówki kupowane w Peweksie lub dostane z zagranicznych paczek to był szyk, paradowało się z nimi. Na co dzień szyte materiałowe siatki z plastikowymi uszami albo rozciągające się siatki z włóczki.
      Kasety magnetofonowe tonsil zagrywane po pięćset razy i obowiązkowy ołówek do nich :)
      • kora3 No "Swiat Młodych" to było coś 29.05.12, 11:55
        i potem "Na przełaj"

        A kupowaliście kiedyś barszcz od takiej pani w domu co kisiła?
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
        • berta-death Re: No "Swiat Młodych" to było coś 29.05.12, 12:20
          U mnie sami kisili. Jedna ciotka to się chwali, że nadal kisi, ale nikt jej nie wierzy. I ryż nie był instant w torebkach, tylko trzeba było gotować z godzinę i mieszać, zeby się nie przypalił. Można było jeszcze zagotowany w garnku pod poduszkę wsadzić, żeby nie tracił ciepła i w ten sposób się ugotował. Nie przypalił się, ale mógł rozgotować. I taki rozgotowany akurat na moją komunię się trafił. Nie było czasu, żeby nowy ugotować, ale nikt specjalnie nie zwrócił na to uwagi, z wyjątkiem ciotki, która to gotowała, bo to była dla niej porażka kulinarna.

          Z uwagi na brak zaawansowanego technicznie sprzętu AGD i półproduktów, kobiety musiały bardziej kombinować z gotowaniem. Kobiety, bo mężczyźni nie tykali się takich przyziemnych spraw jak gotowanie. Nie było też mody na przyjęcia w restauracji, więc taką komunię na kilkanaście osób trzeba było własnoręcznie przygotować. Nie zazdroszczę tamtym kobietom.
          • kora3 Re: No "Swiat Młodych" to było coś 29.05.12, 13:36
            no pamietam ryz pod poduszką/kołdrą :)

            barszcz kupowało się od takiej pani starszej. Miała nazwisko na P. siwiutkie włosy upięte w koczek z warkocza i dobre szare oczy. Ubrana zawsze była biały wykrochmalony faruch na sukience/spódnicy. Cała dzielnica do niej po barszcz chodziła. Trzeba było miec własną butelką, półlitrową albo litrową. Ja poza półlitrową miałąm taką po oranzadzie z takim kapslem jakby na zawiasach. To był barszcz dla mojego uzytku, zwykle wypijałam nim doszłam do domu z powrotem wiekszosc. KApuste koszoną sprzedawano w warzywniaku z beczki i trezeba było mieć włąsny woreczek, albo słoik :)

            Co do garów i kuchni, to mój dziadek raczej umiał gotować, tato też, choć mniej miał okazji, bo stale wyjeżdzał, ale jak był w domu, to gotował. Jakiś czas moja mama po smierci mego biologicznego taty mieszkała ze mną u dziadków. Pracowali na zmiany, babcia była pielegniarką na zakaźnym oddziale dzieciecym, dziadzio górnikiem. Raczej to była rzadkosc, zeby zona górnika pracowała, ale moja babcia zawsze chciała, kochała swoją prace. Dziadek kochał ją i przystał na to, ze baba nie dioma ino czasem w robocie. :) Dziadek jak gotował to zwykle to była pomidorowa i karminadle (kotlety mielone) z ziemniakami i modrą kapustą, albo botwinka i fasolka "na sucho" z masłem. Babcia byłą mistrzynią w gotowaniu :) ten talent odziedziczyła moja mama, jej siostra jedna i moja siostra. Umiały zrobić i tradycyjne slaskie potrawy i takie z innych regionów i "zamosrkie" nowinki :) Ciezko było z zaopatrzeniem, choć mój dziadek jako górnik "na dole" miał wieksze kartki na mieso, a i te na wódkę wymieniał na te miesne. Strasznie przezywał, ze ja miesa nie lubiłam, bo wszak jego "zdobycie" wymagało tyle trudu. Ale zrzedząc niemozebnie robił mi serek z mleka zsiadłego. Mleko, takie w litrowej butelce podstawianej pod drzwi pzrez panią Jasię zwaną "mleczarką" , odstawiało się w glinianym garnuszku na kwasne. Jak sie zsiadło, to przez gaze się przelewało i zostawał serek :). Żaden ser zadnej firmy, takze jedzony we Francji i w Holandii nigdy nie dorównał smakiem temu serkowi na gazie :)
        • koham.mihnika.copyright no to dorzuc Radar i adresy ew. penpalow nt 29.05.12, 13:26

        • female.pl żur sie kisilo 29.05.12, 18:03
          u mnie żur sie kisilo, tzn. chodzilo sie do pani kupowac.

          no i jeszcze chodzilo sie do magla z praniem. Nioslo sie to pranie w takich wielkich wiklinowych koszach.
      • female.pl Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 12:11
        W poniedzialek byl w TV zawsze "Zwierzyniec" z Misiem Yogi albo Kotem Jinksem i myszami, a we czwartki "Ekran z bratkiem".
        Kiedy zglodnialo sie na podworku to lecialo sie szybko do domu po "chleb", i z ta kanapka szybko z powrotem na podworko. W wakacje jezdzilo sie na kolonie z zakladow pracy rodzicow, na obozy harcerskie i wczasy zakladowe. Hitem byly wczasy za granica: w Bulgarii, w NRD, Czeslowacji, Rumuni, a najlepsze w Jugoslawii.
        • ollus Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 13:13
          female.pl napisała:

          W wakacje jezdzilo sie na kolonie z z
          > akladow pracy rodzicow, na obozy harcerskie i wczasy zakladowe. Hitem byly wcza
          > sy za granica: w Bulgarii, w NRD, Czeslowacji, Rumuni, a najlepsze w Jugoslawii
          > .

          a przed kolonią czy obozem dostawało się kartę do uzupełnienia w szkole na której była min. opinia wychowawcy
          oprócz paszportu była książeczka walutowa i można było wymienić i zabrać tylko tyle obcych dienieg, ile było zapisane (oficjalnie)
          z Czechosłowacji przywoziło się tenisówki, najsłynniejsze jarmilki białe z trzykolorową wszywką na które mówiło się ćwiczki, ale też te ich zwykłe były super miękkie i kolorowe w odróżnieniu od naszych białych lub granatowych na białej gumie. Moje piękne błękitne, przywiezione z kolonii z Czechosłowacji jak zaczęły się na palcu przecierać podklejałam plastrem od spodu, żeby jeszcze ponosić.
          • simply_z Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 13:34
            takie rzeczy jak opinia wychowacy istnialy jeszcze dlugoo :)
            swoja droga..panstwowe kolonie pewnie juz nie istnieja?
            • kseniainc Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 13:39
              oj jeżdziło się na zakładowe kolonie-po 3 tygodnie trwały.Niektóre dzieci wyły w poduszke po nocach za rodzicami.Śluby kolonijne i mój pierwszy kolonijny mąż z którym do tej pory mam kontakt;-)
            • berta-death Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 14:06
              Opinia wychowawcy to nie tylko na kolonie była potrzebna. Potrzebna była także tym, którzy chcieli udzielać się w jakiejś pozaszkolnej działalności, np tańczyć bądź śpiewać w jakimś państwowym zespole. Uważano wtedy, że szkoła ma być na pierwszym miejscu, jest najważniejsza a cała reszta dopiero wtedy jak ze szkołą wszystko jest ok. Nic nie może uczniowi zabierać czasu i energii na naukę. Jeden kolega tańcował w Słowiankach i nauczycielka zawsze mu się odgrażała, że taką mu opinię wystawi, że go z tych słowianek wywalą. Zdaje sie, że średnią ocen też musiał mieć odpowiednią, żeby nie było, że treningi i występy kolidują mu z nauką.

              Podobnie gnębili też uczniów szkół muzycznych. Sąsiadka mi opowiadała, że jak była uczennicą szkoły muzycznej, to za każdym razem kiedy miała jakiś występ czy egzamin, to w normalnej szkole była odpytana szczegółowo z wszystkich przedmiotów jakie były tego dnia. Oczywiście z tekstem, to niech artystka teraz się pochwali czego się nauczyła.
              • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 14:55
                Eee, to jakis pojedynczy przypadek. Ja chodzilam do szkoly muzycznej, kolezanki z klasy tez chyba ze dwie i nie bylo takich nieprzyjemnosci.
          • kochanic.a.francuza Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 15:10
            Ja bylam na kolonii w NRD. Oni tam mieli paste do zebow o smaku truskawkowym! W dodatku w kolorowych tubkach dla dzieci. Co za szal. Czekolady tez mieli prawdziwe z orzechami. Troche byli do przodu pod wzgledem zaopatrzenia w porownaniu z PRL-em.
            A starsi kolonisci mieli kieszenie wypchane jakimis bajerami do przehandlowania i mnie tez namawiali zebym sprzedala swoje spinki do wlosow. Jak powiedzialam ile chce za te spinki to mnie obsmiali, ze niby taniej niz kupilam w Polsce:)
        • kora3 a pamieta ktoś "Sondę" 29.05.12, 13:42
          super swietny program edukacyjny z zakresu fizyki i chemii. Prowadzili nieodzałowani, zmarli tragicznie Kamiński i Kurek. Jejku, jak się na te "sonde" czekało, jak załowało, kiedy nie mozna było obejrzeć (a netu, ani nagrywania nie było). Juz za czasów po 89 roku, kiedy szkołom zmieniano patronów z bohaterów radzieckich na bardziej rodzime wybitnosci, byłam a komitecie dzialającym na rzecz nzawania mej sredniej szkoły ich imieniem. Niestety nie wyszło :(
          • berta-death Re: a pamieta ktoś "Sondę" 29.05.12, 13:58
            Sondę pamiętam. Była tak świetnie prowadzona, że jako mały dzieciak z nauczania początkowego a niewykluczone, że jeszcze wcześniej, to oglądałam i nie nudziło mnie to. Jeden z nich napisał jeden z najlepszych podręczników do fizyki dla początkujących. Wszystko wyjaśnione jasno, zwięźle z przykładami. Zdobyłam go na jakiejś giełdzie i mam do dzisiaj. Taki stary nieco sfatygowany, ale mimo, że do niczego mi już nie jest potrzebny, to go trzymam z sentymentu. Aż szkoda, że go nie wznawiają jako podręcznika szkolnego.
            • a_nonima Re: a pamieta ktoś "Sondę" 29.05.12, 14:52
              Gumy donalda - standard ;)
              Relaxy...ech co to były za buty ;)
              Dżinsy dekatyzowane...własnoręcznie ;)
              Kolejki za kawą, cukrem, papierem toaletowym...
              Kartki!!!!! i 25dkg wyrobów czekoladopodobnych!!!!
              Pamiętam, że Babcia chowała ulotki solidarnościowe w prześcieradła w szafie
              Teleranek.
              Godzina policyjna.
              Pamiętam kawę z fusami jak się robiło "dolewki"
              I szklanki z "koszyczkami"
              Kabaret ze Smoleniem.
              Koncert życzeń w niedzielę.
            • izabella1991 Re: a pamieta ktoś "Sondę" 29.05.12, 15:03
              Ja z kolei uwielbialam jezyki obce-j.rosyjski tez!
              W szkole sredniej pani od rosyjskiego (zerkajac caly czas na drzwi) opowiadala nampo rosyjsku i z przepieknym rosyjskim akcentem prawde o :Leninie,oblezeniu Stalingradu,morderstwie na rodzinie carskiej itd...W Liceum uczylam sie w latach 1985-1989,wiek juz schylak komuny,ale jednak....
              Przedczkolne czasy tez byly genialne-chodzilam do przedszkola wojskowego,wiec atrakcje typu: przejazdzka czolgiem na Dzien dziecka,festyn z wojskowa grochowka,wizyty z jednostce wojskowej i 2x tygodniu nauka plywania na basenie tamze byly nam dostepne...A jakie jedzenie bylo-pycha-pomarancze i banany na podwieczorek tez bywaly-choc nieczesto!
              W chowanego i w berka to latalo sie cala gromada ,az lepetyny podskakiwaly,w stanie wojennym zas latalosie tez-ale po piwnicach(byly laczone) .Byli tez tacy,ktorzy po 22-ej grali w pilke na dachu...stan wojenny trwal,a latem jeszcze jasno o tej porze bylo..
          • headvig przybysze z Matplanety :) 29.05.12, 15:04
            sondę uwielbiałam :)
            Pi i Sigma - pamięta ktoś? był jeszcze jeden taki program popularno-naukowy, ale taki astronomiczno-fizyczny, o gwiazdach, planetach, fraktalach, Spectrum?
            było też Laboratorium i Zrób to Sam, kurde i czemu ja inżynierem nie zostałam, wszystko to nałogowo oglądałam :)

            https://www.dg.pl/public/images/news/oryginals/Pi_i_Sigma__582.jpg
            • simply_z Re: przybysze z Matplanety :) 29.05.12, 15:28
              pamietam ale wolalam program Kwant. Pi i sigma mnie denerwowali ,bo nigdy nie rozumialam ich zagadek:P
              swoja droga moze dlatego chcialam zostac astronomem? przez czolowke Kwanta.
              • headvig Re: przybysze z Matplanety :) 29.05.12, 15:35
                simply_z napisała:

                > pamietam ale wolalam program Kwant. Pi i sigma mnie denerwowali ,bo nigdy nie r
                > ozumialam ich zagadek:P
                > swoja droga moze dlatego chcialam zostac astronomem? przez czolowke Kwanta.
                >
                to Spectrum to chyba pomyliłam, to właśnie był Kwant :) bo po tym programie marzył mi się teleskop :)
                • simply_z Re: przybysze z Matplanety :) 29.05.12, 15:50
                  tak ,to bylo to.
            • kora3 pamietam 29.05.12, 22:53
              Pi i Sigma, dwa matplanetyczne znaki, przyjaciele z jednej paki :)
              I "Kwant" też :)

              I jeszcze "Star Trek nastepne pokolenia" puszczali:) Teraz jak oglądam to (przewaznie na AXN SF) to czuję się niemal jak dziecko :)
    • berta-death Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 17:10
      Żeby nie było, że za PRL to wszystko takie piękne idylliczne i z nostalgią można wspominać i żałować, że się te czasy już nie wrócą. Duża dzikość obyczajów panowała wtedy.
      Brudne ulice i zdewastowane wszystko co się da. Przystanki, ławki w parkach a nawet sprzęty na placach zabaw. O publicznych toaletach, nawet nie wspomnę.
      Mury budynków zabazgrane jakimiś mniejszymi bądź większymi wulgaryzmami albo bohomazami. I nie tylko mury, wnętrza klatek schodowych w blokowiskach, również. Wszędzie porozrzucane jakieś papierki, butelki, pety i co się dało. Po psach to nawet nikomu do głowy nie przyszło, żeby sprzątać. Nawet wyprowadzanie czworonogów na smyczy było czymś dziwnym. Psy biegały sobie luzem, srały gdzie chciały, lały gdzie chciały, czasem i na wycieraczkę sąsiada jak ten akurat miał sukę z cieczką. Wtedy to nawet zgryzione i zdrapane drzwi mogły mu się przytrafić a właściciele koczujących czworonogów nie poczuwali się do odpowiedzialności. Nawet jak kogoś pogryzły.
      Menele zlegali na ławkach i trawnikach, zaczepiali ludzi, lali po krzakach.

      Ogólnie dużo było chamstwa, buractwa i agresji. Nie było ulicy, sklepu, urzędu, czy jakiejkolwiek publicznej przestrzeni, żeby ktoś komuś awantury nie robił. Podobnie w domach mieszkalnych. Rodzinne awantury nikogo nie dziwiły. Nikomu nawet do głowy by nie przyszło, żeby kogoś za coś takiego po sądach ciągać, albo milicję wzywać. A nawet jakby przyszło, to milicji ani sądom nie przyszłoby do głowy, żeby w ogóle takimi sprawami się zajmować.
      Pod pewnymi względami było dużo więcej swobody i wolności niż teraz.
      • 10iwonka10 Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 19:44
        Ale np teraz ludzie narzekaja ze np niektorzy wystawiaja worki ze smieciami za drzwi, klatki sa brudne....

        Wydaje mi sie za komuny nie bylo takiego nawyku i dozorczynie sprzataly na klatce, odsniezaly przed blokiem....Szaro bylo ale jakos czysciej.
      • simply_z Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 19:47
        to fakt ,nikogo nie dziwili np pijacy leżący pod bramą..
        • agaoki Re: Zycie w komunie-wspomnienia 29.05.12, 21:35
          wspomnienia tamtych lat mają smak słodko-gorzki...

          z jednej strony była szarość i puste półki w sklepach. musiałam "trzymać" kolejkę za mamę i nie wspominam tego miło. jeździłam też z mamą do większego miasta po mięso. trzeba było wcześnie rano stanąć w kolejce, na długo przed otwarciem sklepu. kiedy przyjeżdżała rodzina z Niemiec, tak pięknie od nich pachniało! kuzynki z Niemiec były inne, takie pewne siebie, odważne, ładnie ubrane. zazdrościłam. oglądałam zagraniczne katalogi z ciuchami i marzyłam o tych kolorowych bluzkach, spodniach... ech... marzyłam też o lalce Barbie, której nigdy nie dostałam. na pierwszą komunię sukienkę przysłała ciocia z Niemiec, a buty ciocia z Warszawy, też zdobyte cudem, i to nie sandałki, tylko białe trzewiki. zbierało się kartki z Niemiec, opakowania po słodyczach, puszki, pudełka - wszystko co było kolorowe, wesołe i zachodnie. trochę się człowiek wstydził, że jest z tej szarej Polski... trochę się tęskniło za zachodnim światem...

          z drugiej strony były koleżanki i wspaniałe zabawy. cudowne wakacje u babci na wsi. rodzina trzymała się razem. były cudowne wspólne wigilie u babci, kilkanaście osób przy dużym stole, a na drugi dzień kulig. książki tanie jak barszcz, choć nie tak kolorowe jak te dzisiejsze. uwielbiałam czytać i od szarej rzeczywistości uciekałam w świat książek. był też "świat młodych" i "filipinka". fajnie było:)



    • gram.w.zielone Re: Zycie w komunie-wspomnienia 30.05.12, 03:28
      Moim pierwszym wspomnieniem z dziecinstwa jest babcia robiaca paczke dla wujka w wiezieniu. Wujek nalezal do Solidarnosci i rozprowadzal jakies ulotki. Wujka wzieli z domu w pantoflach, a to zima byla. Tata poszedl go odwiedzic, na widzeniu dal mu buty i wrocil w tych wujka pantoflach i strasznie sie zaziebil. W wiezieniu wujek stracil zdrowie. Dziadek chowal bibule w kanale. Mielismy w domu choragiewki Solidarnosci, ale nie wolno bylo o tym mowic. Nie wolno bylo mowic rowniez o Katyniu, chociaz rodzina tam zginela. Nikomu nie wolno bylo ufac. Tata przywozil ze wsi swiniaka i go "przetwarzal" na mieso i inne wyroby w kuchni 2 metry na 2. Czasem ktos przyslal paczke z zachodu z Nutella, czekolada i salami. Panicznie balam sie telefonu, bo zeby zadzwonic, trzeba bylo isc do dziadka, bo tylko on w rodzinie dostal telefon. Mialam Flerke ze skaza na twarzy z Pewexu za $2.99 bo na Babie nie bylo Taty stac.
      • public.static.void.main Re: Zycie w komunie-wspomnienia 30.05.12, 10:04
        Jedyną ostoją normalności w tym popieprzonym systemie były Pewexy, które niczym nie różniły się od sklepów na Zachodzie. Miał człowiek dolary, to mógł zrobić zakupy jak człowiek, bez stania w kolejkach i z miłą obsługą. A potem człowiek miał zagwozdki w stylu, inżynier w Polsce-pensja 35 USD, ten sam inżynier w Niemczech, 1000 USD. Co za syf. Dziś już lepiej- inżynier w Niemczech- 3500 ejro, ten sam w Polsce 1000 ejro. Idzie przeboleć.
        • izabella1991 Re: Zycie w komunie-wspomnienia 30.05.12, 19:26
          Wydaje Mi sie,ze jakis czas temu byl podobny watek,ale co tam,zawsze warto powspominac....
          Owszem przyznaje,bylo za komuny ,,przyzwolenie" na rozroby,pijanstwo,na bicie dzieci tez...z tym,ze niektorzy zdrowo przesadzali...
          Jak wspomnialam wczesniej,chodzilam do przedszkola wojskowego i tam w grupie starszakow byl przypadek,ze jedna dziewczynek(6-letnia Beatka) przyszla rano z rozoranym policzkiem.Co sie stalo? Otoz jej ojciec pobil ja pasem wojskowym (po twarzy tez).
          Zadna z wychowawczyn nie zawiadominal nikogo wyzej,milicji...absolutnie.
          Acha,ojciec tejze Beatki nie byl wojskowym bynajmniej,pracowal tylko w wojsku jako pracownik cywilny...byl palaczem.Nie zyje juz,a Beatka ma slad po bliznie do dzis.Okropna historia,wiem....
          Ja sama w tymze przedszkolu w wieku 3 lat zlamalam sobie reke spadajac ze slizgawki-gips mi owszem zalozono,ale nikt do wychowawczyn pretensji nie mial o nic....Ja po tylu latach tez nie mam,bo i za co.Z tymi paniami mam kontakt do dzisiaj-przemile,starsze juz osoby...
          Aha,pamietam wyjazdy na wies do PGR-u pod Moragiem, najcudowniejsze wakacje pod Sloncem! Mleko prosto z krowiego cyca,ganianie po okolicy i zabawa w chowanego w powojennych okopach (byly jeszcze,a jakze)...wspominam z lezkami w oczach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka