amanda-lear
04.07.12, 08:27
z obserwacji forumowej i w realu widze, ze ludzie sa bardzo samotni wsrod innych ludzi. zdarzaja sie spelnione mezatki i matki, ktore placza, bo nie maja rodzenstwa, sa dobre "partie", ktore nie maja powodzenia u plci przeciwnej gotowe kupic sobie owo powodzenie, sa single i singielki, ktore zabijaja samotnosc kupujac sobie psa badz kota, sa starzy, mlodzi, w sile wieku, ktorzy z jakichs przyczyn bardzo cierpia na brak milosci i w zwiazku z tym czuja sie potwornie samotni. I tak sobie mysle, czy samotnosc i brak innych w otoczeniu(mimo ze jest powiedzmy jakas blizsza i dalsza rodzina) wszystkich kiedys dopadnie? Na czym tak naprawde ta samotnosc polega, na czym polega glod tej milosci i czy jestesmy w stanie sami w sobie odnalezc sile i poklady samoakceptacji i milosci, by nie oczekiwac jej z zewnatrz?
-
Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
(własne, możecie mnie cytować;)