Dodaj do ulubionych

oblicza samotnosci

04.07.12, 08:27
z obserwacji forumowej i w realu widze, ze ludzie sa bardzo samotni wsrod innych ludzi. zdarzaja sie spelnione mezatki i matki, ktore placza, bo nie maja rodzenstwa, sa dobre "partie", ktore nie maja powodzenia u plci przeciwnej gotowe kupic sobie owo powodzenie, sa single i singielki, ktore zabijaja samotnosc kupujac sobie psa badz kota, sa starzy, mlodzi, w sile wieku, ktorzy z jakichs przyczyn bardzo cierpia na brak milosci i w zwiazku z tym czuja sie potwornie samotni. I tak sobie mysle, czy samotnosc i brak innych w otoczeniu(mimo ze jest powiedzmy jakas blizsza i dalsza rodzina) wszystkich kiedys dopadnie? Na czym tak naprawde ta samotnosc polega, na czym polega glod tej milosci i czy jestesmy w stanie sami w sobie odnalezc sile i poklady samoakceptacji i milosci, by nie oczekiwac jej z zewnatrz?
-
Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
(własne, możecie mnie cytować;)
Obserwuj wątek
    • highly.sceptical Re: oblicza samotnosci 04.07.12, 09:01
      > Na czym tak naprawde ta samotnosc polega, na czym polega glod tej milosci

      Na niezaspokojeniu potrzeb: społecznych, emocjonalnych, seksualnych, potrzeby akceptacji itd. Tak po prostu jest już człowiek skonstruowany, że potrzebuje innych ludzi do szczęścia. Taki samotny człowiek stara się kompensować te niezaspokojone potrzeby, często w bardzo dziwny sposób (np. uciekając w świat wirtualny), z czasem zatraca umiejętności społeczne (o ile jakiekolwiek miał), dziwaczeje, popada w depresję itd.

      > czy jestesmy w stanie sami w sobie odnalezc sile i poklady samoakceptacji i milosci, by nie
      > oczekiwac jej z zewnatrz?

      Znakomita większość z nas nie.
      • amanda-lear Re: oblicza samotnosci 04.07.12, 09:08
        Znakomita większość z nas nie.

        Szkoda, o ile prostszy bylby wtedy swiat.
        • wyszeptany-o-zmroku Re: oblicza samotnosci 04.07.12, 09:21
          Można zostać samotnym nie mając na to żadnego wpływu,bo ten niby partner lub partnerka okazała się wielkim niewypałem...sytuacje są rózne.Mam wrażenie,że większość z nas jak marny gratis do taniego towaru rozdaje usmiechy na lewo i prawo,bo taka moda bo taki świat.
      • urko70 Re: oblicza samotnosci 05.07.12, 11:58
        highly.sceptical napisał:

        > > czy jestesmy w stanie sami w sobie odnalezc sile i poklady samoakceptacji
        > > i milosci, by nie oczekiwac jej z zewnatrz?
        >
        > Znakomita większość z nas nie.

        Czy to aby nie kwestia poziomu samorozwoju? Myślmy, rozwijajmy się, obserwujmy i cieszmy się z tego co mamy równocześnie otwierając się na innych.
    • kora3 Kilka spraw Amando 04.07.12, 10:12
      po pierwsze, człek jest zwierzę raczej stadne. Raczej, bo rózne bywają "zwierzaki" ludzkie. Rózna też jest potrzeba przynalezenia do jakiegoś "stada", jej stopień i wielkosc "stada".


      Z kolei takie podejscie, ze ktoś z samotnosci ma zwierze w domu (psa, kota,, czy jakieś inne) uwazam za stereotyp. Znam wielu ludzi mających rodziny i to duze i mających w tych rodzinach zwierzeta. Czasem bywa to zwyczajnie przyzwyczajenie z domu, czasem po prostu sympatia dla zwierzat.

      Co do ludzi samotnych w zwiazku - no tak bywa, że zwiazek dla niektórych to wspólny dom, mieszkanie, klucz taki sam i codzienne sprawy, ale nie wsparcie, nie zrozumienie, nie mozliwosc liczenia na choćby poradę, czy wygadanie się.

      Myslę, ze dla równowagi konieczne jest jednak, zeby człowiek poza tą bliską osobą w zwiazku miał jeszcze inne bliskie osoby - przyjaciół, rodzinę. Zwykle nie o wszystkim da się rozmawiać z kazdą bliską osobą, czy nie we wszystkim mozna u kazdej uzyskać rade, czy zrozumienie. I nie chodzi tu o zadne ukrywanie czegoś, tylko o ze tak powiem znajomosc kontekstu.
      Ostatnio tak gadałyśmy z moją bliską kolezanką z branży i doszłyśmy do wniosku, ze w zsadzie o zawodowych dylematach, to mozemy sobie z sobą pogadac z sensem, bo jakkolwiek osoby spoza branzy są bliskie, zyczliwe, to czesto nie pojmują kontekstu jakiegoś problemu.

      Jesli chodzi o ludzi bez rodzeństwa i ich niezrozumienie dla tych, którzy rodzeństwo mają i specjalnie z nim kontaktu nie utrzymują. Hmmm no tak bywa, że czasem tesknimy za czymś, czego nie doswiadczyliśmy i nie rozumiemy braku entuzjazmu tych, co doswiadczyli.
      Prawda od zarania swiata jest taka, ze jedni z rodzeństwem mają dobry kontakt, inni nie. Tym, którzy nie mieli okazji mieć, bo są jedynakami czasem się zdaje, że oni mieliby świetny, ale tylko sie zdaje, bo przecież nie wiedza. Najlepiej takie coś widać po ludziach, którzy mają wiecej rodzeństwa niż jednego brata/siostre i np. z jednym dogadują sie swietnie, a z innym "słuzbowo". Moja mama tak ma - ma 2 siostry w nieodległym od siebie wieku i z jedną są przyjaciólkkami od zdieciństwa, a z drugą - no gniewać to sie nie gniewają, ale tematów mojej matce z drugą ciotką do rozmowy raczej brak. Ot takie zdawkowe pozdrowienia, co słychać i czesc.
      • anaisanais96 Re: Kilka spraw Amando 04.07.12, 15:45
        Co do zwierząt. Moi rodzice wciąż mi sugerują że brak dziecka rekompensuję sobie zabawą z ich zwierzętami(!) Ostanio gdy byłam u rodzinki na imprezie wzięłam na kolana małego psiaka, kuyznki stwierdziły że tym wyrażam tęsknotę za dzieckiem. Normalnie ręce opadają gdy słyszę takie głupoty
        • kora3 nie przejmuj się taką gadką :) 05.07.12, 12:44
          Ludzie po prostu czasem muszą sobie jakoś hehe "wytłumaczyć" odmiennosc innych, tak, zeby im do ich tezy pasowało. Zatem - jesli ktoś nie ma dzieci - to przenosi uczucia rodzicielskie na zwierzaki itp. bzdury.
          EW moim domu od zawsze był pies, to znaczy kilka piesków było od mego narodzenia sie do czasu, kiedy opusciłam dom rodzinny. Niedawno odeszła suczka moich rodziców i tylko fakt, ze bardzo ocno to odejscie przezyli sprawia, ze póki co deklarują, ze psa już nie wezmą. A mieli psa kiedy my z siostrą byłyśmy małe, byłyśmy nastolatkami itp. Z kolei w domu mego eksfaceta zawsze były koty (pies też się zdarzył). Teraz jego rodzice mają dwa i on ma też dwójeczkę - no tak, ale rodzice pewnie sobie rekompensują brak dorosłych już dzieci w domu (za to wnuki czesto ich nawiedzają:)), a mój eksfacet - brak zony o gromady dzieci :) Ale co ciekawe - dwa kotki ma też jego siostra - dumna mama 3 dzieci (nastoletnie już) - rekompensuje sobie brak ...no własnie czego?

          Najlepszy tekst jako usłyszałam w temacie takiego "tłumaczenia" otaczania sie zwierzakami to był tekst mojej b. dobrej kolezanki. Ma pare owczarków, która się rozmnozyła. No i kolezanka postanowiła sobie zostawić 2 szczeniaki (ma ogromne gospoidarstwo), a pozostałe 3 oddać/sprzedać. Z zainteresowanym szczeniakiem panem umówiła się w miescie, bo akurat była na miejscu, a pan też. No i pyta tego pana, czy ma warunki na podhalańczyka, bo taki piesek musi mieć przestrzeń, wybiegać się itd. Gośc się pyta, czy ona jest zamezna :) - ona ze nie (wdową jest, od dwóch lat). Pan głową pokiwał i mówi, ze teraz rozumie, bo on psa potrzebuje do pilnowania domu, a nie do zabawy i pieszczenia, bo on ma rodzinę i dzieci itd. Kolezanka słucha:) Pan się wygadał o tym, jak to samotne kobiety bez dzieci z psa dziecko robią itd. Kolezanka rozbawiona na maksa:)
          Pan w końcu pyta kiedy mozna wziąc pieska i ile na swiat w miocie przyszło. Kolezanka mówi, ze piątka przyszła, ale dwoje szczeniąt zostawia sobie, wiec wybór byłby z pozostałej trójki. Gosc aż zastygł"Pani to musi być bardzo samotna, bo aż 4 psy chce pani mieć w dom" - tak sobie stwierdził, po prostu. Koleżanka postanowiła rozmowe skończyć, bo już wiedziała, ze temu typowi psa nie odda, ale na koniec powiedziała mu następująco. "Wie pan, ja mieszkam w małej miejscowości, ale mam spore pastwiska i psy potrzebne mi są poza kochaniem ich do pilnowania owiec i koni, a pieska panu nie dam, bo pan ma wg mnie niewłasciwy stosunek do zwierząt" . Goscia przymurowało, a jak odzyskał gadkę to się kobity zapytał. "A duzo pani ma owiec i koni". Na co ona: "Średnio. Koni to 50, a owiec ponad 400, ale spokojnie - dzieci mam tylko troje" :) Byłam przy tym - mina goscia - bezcenna :)
    • triss_merigold6 Re: oblicza samotnosci 04.07.12, 12:45
      Piramida potrzeb Maslowa - potrzeby miłości i przynależnością należą do tych podstawowych, po fizjologicznych i potrzebie bezpieczeństwa. Jak ktoś nie odczuwa to znaczy, że jest zaburzony.
    • kbjsht Re: oblicza samotnosci 04.07.12, 12:48
      a ja nawet lubię być sama, często ranię biednych przedstawicieli płci brzydkiej
    • rudenko "Samotności jakas ty przeludniona" 04.07.12, 13:01
      "Samotności jakas ty przeludniona", ale ten watek jakby mówił cos zupełnie innego, bo jakiś mało popularny.
    • lonely.stoner Re: oblicza samotnosci 04.07.12, 13:14
      jak bylam mlodsza to glownie w samotnosci doskwieral mi brak seksu- ciagle wlasciwie bylam nakrecona i moglabym to robic po pare razy dziennie :) mysle ze przez to ciezko mi bylo obiektywnie ocenic czy facet z ktorym sie spotykalam to byl odpowiedni partner do zycia, czy tylko zeby mnie zaspokoic haha. Dzis (mam teraz 30 lat) mozecie wierzyc lub i nie - nie mam wlasciwie zadnych potrzeb seksualnych, nie potrzebuje z nikim rozmawiac, wychodzic z domu do ludzi, spotykac sie z ludzmi... po prostu zamienilam sie w samowystarczalnego cyborga :)
      • grassant Re: oblicza samotnosci 04.07.12, 16:31
        ciagle wlasciwie bylam nakrecona i moglabym to robic po pare razy dziennie :)

        i rzeczywiście przeszło Ci to???
        • lonely.stoner Re: oblicza samotnosci 04.07.12, 17:52
          grassant napisał:

          > ciagle wlasciwie bylam nakrecona i moglabym to robic po pare razy dziennie :)
          >
          > i rzeczywiście przeszło Ci to???

          przeszlo mi w 100%. W ogole stalam sie aseksualna.
    • maly.jasio Poplaczmy nad tym smutnym losem kobiet :) 04.07.12, 16:23
      Mandziu :)

      Bo czy to singielki, czy mezatki i dzieciatki - placza tu tabunami nad ciezkiem swem samotnem losem.

      Tymczasem na placach jednej reki mozna policzyc samotnych mezczyzn - majacych kobiety
      (stale czy dochodzace). A Gdy im jeszcze czegos brakuje - to wala solo du pubu i zawsze sie jaki drugi "samotny" frajer do wypitki znajdzie... A co bogatsi to kochanke z tych nudow sobie funduja.. :)

      Nie wiem, Mandziu, jak tu mozna pomoc.
      No kiedys to walilo sie do Kolka Rozancowego...
      eehhh... co za czasy zle...
      • bez_przekazu Re: Poplaczmy nad tym smutnym losem kobiet :) 05.07.12, 18:20
        maly jasiu, zmien nick na wielki,bo to co napisales ponizej jest godne uwiecznienia w ksiedze przyslow.
        mnie tylko zastanawia, dlaczego mezczyzni przyczyniaja sie do samotnosci kobiet...

        maly.jasio napisał:

        > Mandziu :)
        >
        > Bo czy to singielki, czy mezatki i dzieciatki - placza tu tabunami nad ciezkie
        > m swem samotnem losem.
        >
        > Tymczasem na placach jednej reki mozna policzyc samotnych mezczyzn - majacych k
        > obiety
        > (stale czy dochodzace). A Gdy im jeszcze czegos brakuje - to wala solo du pubu
        > i zawsze sie jaki drugi "samotny" frajer do wypitki znajdzie... A co bogatsi t
        > o kochanke z tych nudow sobie funduja.. :)
        >
        > Nie wiem, Mandziu, jak tu mozna pomoc.
        > No kiedys to walilo sie do Kolka Rozancowego...
        > eehhh... co za czasy zle...
        • maly.jasio Poplaczmy nad tym smutnym losem kobietm cd... :) 05.07.12, 18:31
          bez_przekazu napisał(a):
          mnie tylko zastanawia, dlaczego mezczyzni przyczyniaja sie do samotnosci kobiet


          Nie przyczynija sie. To kobiety maja potrzebe gadania godzinami o niczym.
          - mezczyzni nie.

          Konflikt celow i prorytetow. i Nikt tu nie jest winien.
          Dawnej jednak kobiety mialy kolka rozancowe, kola gospodyn wiejskich izd...
          gdzie sie mogly wygadac.

          Dzis im tego brak.
          A mezczyzna w tkzw. "wolnym Swiecie" partnera do wypitki w pubie zawsze sobie znajdzie
          - gdy mu sie nudzi :)))
    • to.niemozliwe Re: oblicza samotnosci 04.07.12, 18:18
      Chyba kazdy ma jakies o niej przemyslenia. Jest tak dotkliwa, bo to forma niebytu, zwiastun smierci. A tej nigdy nie pojmiemy, bo jej nastanie jest kresem naszego rozumienia. Samotnosci nie odczuwa ktos, kto doswiadcza intymnosci w relacji z innymi ludzmi. Tego nic nie zastapi, choc bywaja substytuty.
      Mysle, ze mozna swoja samotnosc pokonac, trzeba tylko i az, dociec jej przyczyn.
      • bez_przekazu Re: oblicza samotnosci 05.07.12, 18:18
        a po co pokonywac?
        mnie to nie przeszkadza. dostrzegam jej plusy, w przeciwienstwie do innych, ktorzy dostrzegaja jej negatywne strony.


        to.niemozliwe napisał:

        > Chyba kazdy ma jakies o niej przemyslenia. Jest tak dotkliwa, bo to forma nieby
        > tu, zwiastun smierci. A tej nigdy nie pojmiemy, bo jej nastanie jest kresem nas
        > zego rozumienia. Samotnosci nie odczuwa ktos, kto doswiadcza intymnosci w relac
        > ji z innymi ludzmi. Tego nic nie zastapi, choc bywaja substytuty.
        > Mysle, ze mozna swoja samotnosc pokonac, trzeba tylko i az, dociec jej przyczyn
        > .
    • obiadu-nie-bedzie Re: oblicza samotnosci 04.07.12, 18:21
      bardzo ladnie to sformulowalas.
      dla mnie samotnosc zaczyna sie na poczuciu bezuzutecznosci.
    • gaviota44 Re: oblicza samotnosci 04.07.12, 18:41
      Ja chyba polubilam swa samotnosc,a na pewno sie do niej przyzwyczailam i nie odbieram jej jako dopustu bozego.
      Ostatnio coraz bardziej ja czuje,wczesniej chyba sie ludzilam,ze jestem otoczona przyjaciolmi,ludzmi,dla ktorych jestem wazna.Mniej wiecej od poczatku tego roku dostrzeglam,ze w tym mysleniu wiecej bylo mego chciejstwa i upartej wiary,niz prawdy.Dosyc mocno to przezylam,a potem odpuscilam.
      Jest mi samej moze nie swietnie,ale dobrze.Czekam i wierze,ze cos sie zmieni.Tak,czekam na milosc chyba,choc boje sie,ze juz nie zdaze..Samotnosc mi w tym czekaniu towarzyszy,moze zostanie juz na zawsze?Oby nie.
    • mirtillo25 Re: oblicza samotnosci 05.07.12, 11:37
      Stadnemu życiu mówię dziękuję.
      Tak dostałam po kręgosłupie od pseudoznajomych, pseudokoleżanek i pseudoprzyjaciół, że mi się odechciało zacieśniania więzi i poznawania nowych ludzi. Być może nie spotkałam jeszcze prawdziwej przyjaciółki. Ale coraz częściej wydaje mi się, że przyjaźń nie istnieje.
    • urko70 Re: oblicza samotnosci 05.07.12, 12:30
      Czy wszystkich dopadnie... oczywiście, że nie, bo każdy z nas jest inny, inaczej umie układać relacje z otoczeniem i inaczej radzi sobie z samym sobą. Można być samotnym w tłumie i NIE być samotnym "na pustyni".

      Na czym polega, na tym że jesteśmy skonstruowani tak że wolimy w stadzie. jest to logiczne bo mobilizuje nas w funkcjonowania w grupie, a grupa może więcej.

      Samotność polega na braku poczucia więzi z innymi ludźmi, braku właściwych relacji.

      Tak, jestesmy w stanie wzbić sięna wyżyny rozwoju gdzie będziemy cieszyli się z życia w gerupie ale równie dobrze będziemy umieli żyć bez innych ludzi. Nie kazdy to potrafi stąd masy ludzi wolą tradycyjne wsparcia... wsparcie z zewnątrz.
    • kapselodtymbarka Re: oblicza samotnosci 05.07.12, 17:19
      Wydaje mi się, że ludzie szukają nie tyle miłości, co poczucia własnej wartości. A od dziecka jesteśmy mniej lub bardziej podświadomie uczeni, że bierze się ono z dopasowania do grupy, bycia jak wszyscy, a przecież prawie wszystko naokoło są w "związkach", czyli pokazują się nawzajem innym ludziom. Samotność jest zaprzeczeniem takiego ideału.
      Oczywiście poczucie miłości z wzajemnością jest bardzo przyjemne i ciekawe, więc to też samo w sobie gra rolę. Ale to jest jak jedzenie, trzeba mieć świadomość, że w końcu zje się to pyszne ciastko do końca, ba, że odpokutuje się to nadmiarowymi kaloriami :)
    • bez_przekazu Re: oblicza samotnosci 05.07.12, 18:16
      ta samotnosc to jest tylko tu,na forach, w realu jej nie zauwazam, ale,dzieki internetowi samotni moga sie poczuc mniej samotni, zyjemy wiec w naprawde laskawych dla ludzi czasach.
    • sid_sid Re: oblicza samotnosci 05.07.12, 18:29
      Stawiam na to, że samotnych i niespełnionych jest po równo wśród mężatek, dzieciatych i singielek. Tylko dwóm pierwszym nie wypada tego powiedzieć, a o ostatnich otoczenie i tak będzie myślało, że samotne, choćby same się tak nie czuły. :)
    • moonogamistka Re: oblicza samotnosci 05.07.12, 19:27
      Jestem aspoleczna. Utrzymuje kontakt z rodzina i paroma bliskimi mi osobami. Reszta mnie meczy, nudzi.
      Nie potrzebuje tego. Swietnie sie czuje i realizuje w swoim tylko towarzystwie;-)
      Ludzie mnie mecza ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka