baarbaara1961
26.07.12, 13:00
Jestem 51 letnia kobietą, po rozwodzie . Trzy lata temu zdecydowałam sie na życie z poznanym mężczyzną starszym ode mnie . Niestety po dwóch latach wspólnego bycia razem doszłam do wniosku , ze związek ten mi nie odpowiada. Ostatnio spotkałam swojego byłego partnera i w czasie rozmowy z nim dowiedziałam się ze tego samego dnia kiedy jak to się mówi" wystawiłam nogę z jego domu" on zadzwonił do swojej byłej kochanki pytając się czy nie spędziła by z nim wieczoru.( niestety akurat wtedy nie mogła sie z nim spotkać). a zrobił to jak sam określił bo bał się pustego domu i ze dziwi mi się ze tego nie rozumiem bo jest to syndrom pustego gniazda... i każdy psycholog by go wytłumaczył ze postąpił dobrze i nie ma w tym nic złego. Mało tego twierdzi ze nie wie o co mam pretensje, bo to w końcu ja się wyprowadziłam. Twierdzi także ze mnie kocha , a ja mu nie wierze bo wciaz mysle o tej kobiecie.. i zadaje sobie pytanie jak można ta
k szybko szukac pociechy w ramionach innej nawet gdyby to miałoby by byc dotrzymywanie towarzystwa zranionemu meżczyznie . co o tym myslicie