Gość: Koleżnka
IP: 81.219.229.*
01.07.04, 16:20
Moja najlepsza koleżanka z liceum wyszła za mąż.
Siedziałyśmy razem w jednej ławce. Kiedy poznała swojego chłopaka
- a mojego kolegę - stałam się powierniczką i nie raz ratowałam ich związek.
Po liceum drogi sie rozeszły, ja jeszcze przez rok odwiedzałam ją w jej
mieście, jej chłopak brał ode mnie sprawozdania na laoboratoria. Potem
kontakty osłabły.
Dziś - ja bronie pracy magisterskiej, ona będzie robić dokotorat.
Wzieła ślub. Nie zostałam zaproszona. Inny kolega, który robi doktorat - tak.
Trudno mi sie pogodzić z tym wszytkim, tak bez słowa ludzie zaczynają być
sobie obcy.