sorvana
31.10.12, 14:47
Nie mam się kompletnie komu wygadać.
Zaprzyjaźniłam się z kolegą z pracy-mam 29 lat,jestem po rozwodzie z winy męża,mam dzieci,A. jest młodszy ode mnie kilka lat.Zaczęło się od zwykłego maila,którego wysłałam mu,odnośnie naszej pracy-przy okazji pożyczyłam udanego urlopu,bo akurat się wybierał.Odpisał,pytając na końcu,jak się czuję,kilka dni wcześniej byłam chora.Ja odpisałam i w ciągu pierwszego mc wymieniliśmy 2 tys wiadomości...Gadaliśmy o wszystkim,na poważnie i na żarty,dzieliliśmy się radościami i smutkami,staliśmy się dla siebie najlepszymi przyjaciółmi.
Potem już pisaliśmy całe dnie,najdłuższa przerwa bez maila czy sms-a to godzina,w pracy nie daliśmy poznać,że znamy się lepiej,rozmawialiśmy tak,jak z każdym innym,wymienialiśmy tylko spojrzenia,żaden facet tak na mnie nie patrzył.
No i zakochałam się-od jakiegoś czasu wszystkie znaki mi mówiły,że on też coś do mnie czuje i jestem tego nadal pewna,ale kiedy nie wytrzymałam i powiedziałam mu,że go kocham,stwierdził,że nie wyobraża sobie życia beze mnie,ale "na nic poważnego go nie stać".
Czułam też,że on tego nie udźwignie,że jestem rozwódką,że mój mąż mnie bił i przeszłam przez piekło,że mam dzieci,że jestem starsza.
Zawsze mi mówił,że jestem piękna,wyjątkowa,że zasługuję na wszystko,że taka kobieta jak ja,to skarb....usłyszałam od niego wszystko,co kobieta chciałaby usłyszeć od mężczyzny..
Czy nasza przyjaźń ma dalej sens?Nie rozmawiamy 3 dni,a ja czuję,jakbym go nie widziała sto lat,jakby umarła część mnie....ale nie potrafię udawać,że go nie pragnę,że może być kolegą.Nie mogę sobie z tym poradzić,że go zostawiłam,jako najlepsza przyjaciółka,że powiedziałam mu,że chyba tak dalej nie potrafię...
Dziś w nocy dodał na profil piosenkę o tym,ile stracił,wszystko,co kochał,wszystko,co ważne że wszystko mu przypomina o ukochanej,że chciałby cofnąć przeszłość-ja wiem,że on cierpi...
Nie ogarniam,proszę,poradźcie coś,może Wasz głos mnie oświeci...
Aga