Dodaj do ulubionych

Pamietliwosc

05.01.13, 06:08
5 lat temu zaszla mi porzadnie za skore pewna osoba w rodzinie, miedzy innymi bardzo negatywnie wypowiadajac sie o moim mezu a rownoczesnie oczekujac, wrecz starajac sie wymusic od nas poteznej pomocy wymagajacej duzych nakladow czasu oraz finansow. Wtedy zerwalam z nia wszelkie kontakty bo uznalam ze nie potrzebne mi nerwy i negatywizm zwiazany z ta osoba.

Przez ostatnie 5 lat - z mojej strony zero kontaktu mimo presji wywieranej co pewien czas przez innych czlonkow rodziny. Z jej strony - co rok/ troche mniej zaproszenie do grona znajomych na FB lub jak jeszcze mialam tam konto to na NK. Odrzucam to zaproszenie wiedzac ze za pewien czas pokaze sie nowe. Nie wiem po co probuje nawiazac ponownie kontakt bo poza pokrewienstwem (3go stopnia) nie wiaze nas nic, nie mamy wspolnych tematow, zainteresowan, znajomych, dzieli nas tez duza odleglosc. Innymi slowy - mi jest dobrze jak jest.

A Wy? Godzicie sie w rodzinie na sile, bo tak wypada?
Obserwuj wątek
    • kochanic.a.francuza Re: Pamietliwosc 05.01.13, 06:20
      Powiem inaczej: Nie kloce sie na sile.
      Skoro i tak wszystko Was dzieli i nie macie zbyt wielu okazjo do kontaktu mozna poudawac, ze sie zapomnialo, bo to pomaga starszym ludziom. Matki, babki i ciotki autentycznie cierpia kiedy widza takie wasnie, wiec chocby dla nich udale, ze wszystko pszlo w zapomnienie, ale specjalnie sie do spotan z powasniona osoba nie pcham. Jak sie naturalnie nadarzy OK spoko, ale rozmowy kieruje na pogode i smaczne jedzonko.
      • koronka2012 Re: Pamietliwosc 05.01.13, 14:22
        kochanic.a.francuza napisała:

        > Powiem inaczej: Nie kloce sie na sile.
        > Skoro i tak wszystko Was dzieli i nie macie zbyt wielu okazjo do kontaktu mozna
        > poudawac, ze sie zapomnialo, bo to pomaga starszym ludziom.

        Ale po co żyć pod dyktando innych? komu i czemu ma to służyć?

        Zresztą to nie do końca jest kwestia "pamiętliwości" - stary konflikt to jedno, brak jakiejkolwiek więzi z tą osobą jest znacznie bardziej istotny. Zakładam, że autorka na spotkaniach rodzinnych nie spluwa mu ostentacyjnie pod nogi, a zachowuje się normalnie, po prostu nie ma ochoty na udawanie zażyłości, która nie istnieje.

    • ewi80 Re: Pamietliwosc 05.01.13, 09:10
      Chyba zrobiłabym to samo co Kochanica. Zwłaszcza, że zwykle ograniczam po prostu kontakty z ludźmi, którzy mi z jakichś względów nie odpowiadają, zamiast robić jakieś afery.
      Minęło 5 lat i moim zdaniem lepiej oficjalnie puścić tamte wydarzenia w niepamięć, pokazać jaka jesteś dobra itp. Skoro i tak nie macie bliższego kontaktu, to chyba nie ma sensu wyrabiać sobie opinii osoby zawziętej i pamiętliwej. Przyjmij to zaproszenie na FB, ale np. ogranicz jej informacje na Twój temat. A jak już się gdzieś spotkacie to tylko uprzejmie, kulturalnie, bez żadnych serdeczności. Traktuj po prostu tę osobę jak dalszą znajomą.
    • zbyfauch Żadnych 05.01.13, 09:18
      tam pogodzeń. Pewno znowu chce pieniędzy.
    • kora3 Nie 05.01.13, 10:52
      i to nie jest kwestia jakiejś "pamiętliwości". Mam takiego kuzyna, którego nie lubiłam w zasadzie od kiedy pamiętam. Niefajny, złośliwy, przemądrzały - tak go wychowali rodzice. Jako dziecko podczas spotkań rodzinnych stroniłam odeń. Potem w nastoletnim wieku poznałam ludzi, z którymi on także się znał, głownie ze szkoły. Widziałam, ze go nie lubią (nic zresztą dziwnego), ale że było mi go żal, starałam się ich przekonać, że nie jest taki zły, a jego, by zmienił swe postępowanie. Niby na jakiś czas się to udało - nieco znormalniał. Potem znów zaczął swe jazdy, wiec ludzie znów go od siebie odsunęli. Przypisywał to ...mnie:)
      Miałam dość i postanowiłam się nie kontaktować z gosciem. Nie w ramach jakiejś zemsty, a po prostu, by unikać kłopotów.
      Niestety - bardzo głupio i niepotrzebnie dałam się w jakiś czas potem przeprosić. Kuzyn sie zenił, twierdził, ze zmądrzał i sie zmienił itd. Przyjęłam zaproszenie na jego wesele bez entuzjazmu, ale nie pod presją czyjąś - ot uznałam, ze ludzie sie czasem zmieniają.
      Wkrótce okazało się, że ten ludź akurat się nie zmieni i po kolejnym jego "wyczynie" raz na zawsze zakończyłam te znajomośc.

      Mieszkamy daleko od siebie, ale on mieszka w pobliżu moich rodziców, wiec kiedy ich odwiedzam jest "szansa", ze go choćby na osiedlu spotkam. Kilka razy miałam tak jak TY próby nawiazania kontaktu przez portal społecznościowy, ale nie przyjęłam zaproszenia, a na maile nie odpowiadałam. Kiedyś napisała do mnie jego aktualna partnera życiowa (z eksżoną się rozstali) - odpisłam jej, że noic do niej nie mam, ale z nim kontaktu nie chce. Tak samo z tym panem postępuje moja siostra i nasz inny kuzyn. Wszyscy mamy od niego spokój i cool.
      Niestety niektórzy ludzie są niereformowalni i nie ma co na siłę np. z powodu pokrewieństwa utrzymywać z nimi kontaktu.
      • ewi80 Re: Nie 05.01.13, 12:35
        Kora, Tobie się nie dziwię, że tak postąpiłaś. Dawałaś kilka razy szansę, ale została zmarnowana, więc dalsza dobroczynność wobec kuzyna nie ma sensu.
        Jednak autorka miała jedną nieprzyjemną sytuację, od której minęło kilka lat, więc jest jakaś szansa, że ta osoba się jednak zmieniła.
        Wiele lat temu jeden z moich wujków też zachował się bardzo nieciekawie w stosunku do kilku osób w rodzinie. Wówczas większość tej rodziny zupełnie się od niego odsunęła. Wkrótce wuj się jednak opamiętał i postanowił naprawić szkody. Po kilku latach wszyscy jakoś odnowili kontakty z nim i dziś wszystko wygląda normalnie. Nie sądzę, żeby ktokolwiek zapomniał o przeszłości i w związku z tym jest jednak jakaś rezerwa w kontaktach z nim, ale chyba warto było dać drugą szansę, bo widać poprawę.
        Decyzja należy oczywiście do autorki i zależy też w dużym stopniu od tego, jak bardzo została obrażona i jak ta osoba aktualnie się zachowuje.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nie 05.01.13, 12:51
          Pamiętliwość to jest wtedy gdy powody odcięcia znajomości są emocjonalne i nieracjonalne.
          Czyli o jedno słowo za dużo i robi się kwas, a potem nikt nie chce się wycofać. Tu warto się opamiętać.

          A zupełnie co innego to racjonalne usunięcie z życia osoby toksycznej czy szkodliwej. Bez szczególnie negatywnych emocji. Po prostu nie chcesz mieć z tą osobą nic wspólnego i tyle.
          • ewi80 Re: Nie 05.01.13, 13:07
            No tak Graf, masz rację. Takich ludzi faktycznie należy trzymać od siebie jak najdalej.
            Ale tutaj mamy do czynienia z jedną sytuacją (przynajmniej ja to tak zrozumiałam), może złożoną nieco, ale jednak autorka nie pisze nic na temat powtarzania się późniejszego nieodpowiednich zachowań. Istnieje więc jednak szansa, że ta osoba zrozumiała swój błąd.
            No i ja nie proponuję odnowienia serdecznych stosunków, tylko przejście ze stopy wrogów na stopę dalszych znajomych. Czyli spotkania tylko przypadkowe, ew. na większych imprezach rodzinnych i jeśli już rozmowa to tylko krótka i na obojętne tematy. Bliższych kontaktów z osobami, które mnie raz zawiodły, raczej nie utrzymuję.
            • koronka2012 Re: Nie 05.01.13, 14:34
              Ale przecież ten konflikt to nie jest jedyny powód braku kontaktów.

              Poza nim są jeszcze inne, które sprowadzają się do tego, że ci dwoje są sobie zupełnie obcy, nie mają o czym rozmawiać, nic ich nie łączy. Po co być hipokrytą?

              Po co wdawać się w jakieś gierki z kimś, z kim i tak nie mamy ochoty utrzymywać żadnych relacji? a tym bardziej dopuszczać do grona znajomych na FB (znajomi zdaje się mają dostęp do większej ilości informacji)

              Mam kuzyna, dość bliskiego, który nic mi złego nie zrobił, mieszka blisko, a jednak nie kontaktuję się z nim, bo zwyczajnie gość jest z innej bajki, nie mój klimat kompletnie. Pokrewieństwo nie uprawnia do oczekiwania przyjaźni i zażyłości w oderwaniu od całokształtu.
        • kora3 Evi każdy robi jak chce 05.01.13, 13:40
          Najważniejsze jest to, że autorka wątku najwyraźniej po prostu nie ma ochoty na wznowienie kontaktów z tą osobą. I ma takie prawo. Czasem tak jest, że intuicja nam podpowiada dobrze, a ny z polipoprawnosci robimy źle:) Tak było ze mną w przypadku przyjęcia nieszczerych jak sie potem okazało przeprosin kuzyna. Z osobami od których nas "odrzuca" lepiej sie nie zadawać (wiem z doswiadczenia nie tylko z tym kuzynem). Nie przekonuje mnie argumentacja, że "rodzina to rodzina", ani ze jakiejś cioci będzie przykro, że się z daną osobą z rodziny kontaktów nie utrzymuje. To jakieś absurdy. Ciocia niech się sobą zajmie:)

          Powrócić do kontaktó mozna, gdy się czuje, ze się chce i nic komuś innemu do tego
          • mojemieszkanie24 Re: Evi każdy robi jak chce 05.01.13, 15:50
            tu nie chodzi o pamiętliwosć. Ja nie mam ochoty po prostu na znajomość i utrzymywanie kontaktów z ludźmi nielojalnymi
    • grave_digger Re: Pamietliwosc 05.01.13, 16:05
      nie utrzymuję kontaktów z siostrami od... niech policzę... ok. 5 lat. z ojcem sporadycznie utrzymuję kontakt. tak. jestem pamiętliwa.
    • zamysleniee Re: Pamietliwosc 05.01.13, 17:57
      Pamiętliwość zamieniam na wysłanie delikwenta w kosmos.
    • maggpie Re: Pamietliwosc 06.01.13, 00:43
      A na "Polandii" obcokrajowcy mówią, że Polacy lubią sie kłócić .... :)) Coś w tym jest. Impulsywna, porywcza, pamiętliwa i nieco zbyt skrajna w zachowaniach nacja :P
      Ja odcinam sie od takich nawet, których nie znam zbyt dobrze czy osobiście, a których rodzaj energii mi nie pasuje; nie twierdze że są nic niewarci, wystarczy że mnie odstręczają z różnych powodów i tyle.
    • robalbug Re: Pamietliwosc 06.01.13, 01:00
      To byl jednorazowy konflikt ale powazny, ciagnacy sie na przelomie kilku miesiecy podczas ktorych ja zostalam wykorzystana, powiedzialam dosc, a ona walczyla o to by wykorzystywac mnie dalej. Wywiazala sie pyskowka z ktorej wynikalo ze ma do tego prawo a ja moralny obowiazek bo laczy nas pokrewienstwo. Odchorowalam to nerwowo i stwierdzialam ze nie potrzebuje takich atrakcji w zyciu. Kulminacyjnym punktem bylo to co powiedziala w pewnym momencie o moim mezu bo tej kwesti jestem bezwzglednie lojalna i zawsze bede.

      Jej zachowania przez ostatnie pare lat nie jestem w stanie zaobserwowac bo nie daje jej szans na kontakt. Widzialysmy sie przez te 5 lat osobiscie raz - na rodzinnym pogrzebie, nie podchodzila do mnie wcale, natomiast usilowal nawiazac rozmowe jej maz gdy szlismy za trumna, co zbylam kilkoma slowy (grzecznie) bo nie byl to stosowny moment.

      Nawiazanie kontaktu jest dla mnie swojego rodzaju hipokryzja bo nie mamy zadnych powodow aby ten kontakt utrzymywac. A czesciowo boje sie i tego ze bylyby znowu jakies akcje gdyby miala blizszy wglad w moje zycie. Za stara jestem na dramaty, niech sie kazdy zajmuje soba.
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Pamietliwosc 06.01.13, 02:16
      oczywiście
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka