robalbug
05.01.13, 06:08
5 lat temu zaszla mi porzadnie za skore pewna osoba w rodzinie, miedzy innymi bardzo negatywnie wypowiadajac sie o moim mezu a rownoczesnie oczekujac, wrecz starajac sie wymusic od nas poteznej pomocy wymagajacej duzych nakladow czasu oraz finansow. Wtedy zerwalam z nia wszelkie kontakty bo uznalam ze nie potrzebne mi nerwy i negatywizm zwiazany z ta osoba.
Przez ostatnie 5 lat - z mojej strony zero kontaktu mimo presji wywieranej co pewien czas przez innych czlonkow rodziny. Z jej strony - co rok/ troche mniej zaproszenie do grona znajomych na FB lub jak jeszcze mialam tam konto to na NK. Odrzucam to zaproszenie wiedzac ze za pewien czas pokaze sie nowe. Nie wiem po co probuje nawiazac ponownie kontakt bo poza pokrewienstwem (3go stopnia) nie wiaze nas nic, nie mamy wspolnych tematow, zainteresowan, znajomych, dzieli nas tez duza odleglosc. Innymi slowy - mi jest dobrze jak jest.
A Wy? Godzicie sie w rodzinie na sile, bo tak wypada?