Cześć.
Mam pytanie do tych, które walczyły czy walczą z tym okropnym wirusem.
Dwa miesięce temu robiłam cytologię. Grupa III/IV, średnia dysplazja, CIN II, do tego jeszcze nadżerka. Robiłam badania HPV - wynik dodatni, miałam wirusa wysokiego ryzyku (31). Gin zalecił mi leczenie - brałam gomulki dopochwowo przez 10 dni, po miesiączce powtórna cytologia (2 tyg temu), która wyszła dobrze: ogólnie II, żadnej dysplazji, żadnych podejrzanych komórek, żadnego CIN. Tylko wysoki poziom leukocytów.
W międzyczasie także mój chłopak robił badania HPV. Wynik dodatni, tylko że ma wirusa niskiego ryzyku. Na pewno miał też wirusa 31, ale się go pozbył (faceci najczęściej go zsikają albo organizm eliminuje go w inny sposób). Wirus niskiego ryzyku jest niby mniej groźny, ale bardziej odporny na leki, trudniej jest się go pozbyć

Teraz się leczy (tabletki, maź). Współżyjemy z prezerwatywą, żeby mnie znów nie zaraził, chociaż ...można się zarazić także poprzez dotyk narządów płciowych i okolic itd.
Gin mówi, że u mnie ten stan może się powtórzyć, a chłopakowi tabletki i maź nie gwarantują 100 proc. pozbycia się wirusu.
Czytałam, że te HPV utrudniają zajście w ciąże, powodują poronienia (i raka szyjki, oczywiście).
Kurcze, ktoś z nas mógł się nie wyleczyć 100proc i teraz zarazi drugiego i tak w kółko ...
Czy ktoś miał tego wirusa i się go pozbył na dobre? Czy to w ogóle jest możliwe?!