Mąż mi zdziczał

12.02.13, 12:44
Po ślubie mój mąż zdziczał. Zmienił się całkowicie i nie wiem co robić. Jedyne rozwiązanie jakie mi przychodzi do głowy to rozwód.
Ale do rzeczy. Już opisuję w czym jest problem.
Mąż zupełnie nie poczuwa się do odpowiedzialności za rodzinę. Na szczęście nie mamy jeszcze dzieci, więc rodzina zawęża się tylko do niego i mnie. Pracować mu się nie chce. Jeszcze przed ślubem, owszem pracował, ale sam się zwolnił, żeby niby poszukać czegoś lepszego. Tylko, że tak szukał, żeby nie znaleźć. Każda praca mu nie odpowiada. A to za ciężka, a to za daleko. Zawsze znajdzie jakiś powód, żeby było źle. Jak nie za małe pieniądze, to uwłaczająca czy poniżająca. Bo on jest stworzony do wyższych celów i byle robotą nie będzie się hańbił.
Żeby jeszcze tylko nie pracował zawodowo. Ale w domu też mu się nic nie chce zrobić. Nie posprząta, nie ugotuje (choć umie). Czasami tylko zrobi pranie. No i przynajmniej wstaje rano i robi mi śniadania i kawę. Dzięki temu zaoszczędzę choć chwilę czasu i mogę się spokojnie uszykować do pracy. Ale już odkurzyć czy szurnąć łazienkę to go parzy.
Ale to jeszcze nie wszystko. On ma swoje wymagania i potrzeby. Choć sam nie zarabia to chętnie wydaje. Bo potrzebuje nowe spodnie, buty czy plecak. Albo telefon (w sensie smartfon). Najlepsze jest to, że ma trochę kasy, którą dostał od rodziców, ale jej nie tknie. Ciągnie tylko ze wspólnego konta. Tamtych w ogóle nie chce ruszyć. Musiałam założyć własne konto bankowe, żeby wszystkiego nie przepuścił. Teraz wpłacam na wspólne tylko część dochodu, która powinna starczyć na opłaty i podstawowe potrzeby. Resztę oficjalnie idzie na spłatę zobowiązań. I co? Mamy dzisiaj 12-tego, a na koncie zostało niecałe 500 zł. A on co zrobił? Zarezerwował hotel w Zakopanem na weekend (bo musi odpocząć od nicnierobienia). Ciekawe tylko z czego to zapłaci.
Ponadto jest roszczeniowy. (Na szczęście) jeszcze przed ślubem kupiłam mieszkanie. W dużej części za gotówkę zarobioną własnymi rękami. On się obijał, a ja łapałam dodatkowe zajęcia w soboty i niedziele, żeby to kupić. A on teraz mówi, że skoro jesteśmy małżeństwem, to mieszkanie powinno należeć też do niego. Tylko niby z jakiej racji? Nic się do niego nie dołożył. Wszystko kupione za moją kasę. Co więcej, on tylko przeszkadzał. Jak już było kupione i trzeba było wykańczać, to robił wszystko, żeby to utrudnić. Nie chciało mu się iść do sklepu wybierać płytki, farby i t.p. Robił też wszystko abym i ja nie szła. Żeby sobie stało puste.
No i ma wieczną depresję. Ciągle mu źle. Wszystko go denerwuje. A jak jakiś mężczyzna się do mnie uśmiechnie, to zaraz jest awantura, że go zdradzam.
Jak przeprowadzić rozwód?
    • slottka.ja Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 12:48
      zwyczajnie złóż pozew
      argumenty przeklej z forum
    • varna771 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 12:49
      hmm!! kopnij go w d.u.p.e niech spada !! a tak na marginesie widziały gały co brały...
      • aga_99420 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:04
        > kopnij go w d.u.p.e niech spada !!
        Taki mam zamiar.

        > a tak na marginesie widziały gały co brały...
        Nie do końca. Jeszcze przed ślubem pracował, a jak już przestał to wyglądało, że naprawdę szuka tej pracy i mu zależy. Był nawet na kilku czy kilkunastu rozmowach. Tylko dziwnym trafem nigdzie go nie chcieli.
        Przed ślubem też sprzątał w domu i gotował. Może nie jakoś rewelacyjnie, ale zawsze coś i widać było, że mu się chce.
        Wtedy też był naprawdę dobry dla mnie. Miły i w ogóle. Jak wspomnę nasze romantyczne spacery, to ciepło mi się na sercu robi. A teraz tylko kłótnie i awantury o nic.
        Z tym mieszkaniem, też nie miał postawy roszczeniowej. Nawet zastanawiałam się czy nie poczekać tych kilku miesięcy, żeby kupić po ślubie. Ale on stwierdził wtedy, żebym kupiła sama bo on źle by się czuł gdyby mieszkanie należało do niego, a on by się nie dołożył. Dopiero potem coś mu odbiło.
        • varna771 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:37
          Z tym mieszkaniem, też nie miał postawy roszczeniowej. Nawet zastanawiałam się czy nie poczekać tych kilku miesięcy, żeby kupić po ślubie. Ale on stwierdził wtedy, żebym kupiła sama bo on źle by się czuł gdyby mieszkanie należało do niego, a on by się nie dołożył. Dopiero potem coś mu odbiło.

          To miej oczy szeroko otwarte i nie daj sie porobić ...
    • gr.eenka Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 12:52
      a wiwsz, mi też się nie chce pracowac. Cała ta robota jest o kant d.
      posiedzę, poczekam - może umrę - nie mam dziadka ani babci
      • soulshuntr Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 12:55
        ale masz forum, F O R U M! To sa pani obowiazki, tu trzeba zapieprzac!
        • gr.eenka Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:05
          całe szczęście, że jest forum - inaczej człowiek by musiał z kotem gadać
          • rekreativa Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:44
            Czasem lepiej z tym kotem pogadać...
    • soulshuntr Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 12:54
      No dopsz, ale czyja to wina? Moja, Kowalskiej, premiera? Dokonalas wyborow w zyciu i teraz masz ich owoce. Jesli ci taka sytuacja nie pasuje, to zamiast jojczec nalezaloby zrobic burze muzgow i poszukac wyjscia z sytuacji.
    • zastrzelony_czlowiek Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:00
      A co spowodowało, że za niego wyszłaś?
      • aga_99420 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:06
        > A co spowodowało, że za niego wyszłaś?
        Przed ślubem był zupełnie inny. Wychodziłam za mąż za innego człowieka niż mam teraz męża. Nie potrafię tego wyjaśnić jak człowiek może się tak zmienić w krótkim czasie. Jesteśmy dopiero pół roku po ślubie, a ja chce już rozwodu.
        • kochanic.a.francuza Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:29
          Dla seksu mezczyzni sa w stanie chodzic na rzesach. Jak juz osiagna cel-seks za darmo=zona, wracaja do swojego prawdziwego ja. Po rozwodzie kazdy kolejny bedzie taki sam. Masz 80% leniuchow na 20% pracowitych. Trza sie szybko rozwiezc, zeby sie zle geny nie rozmnazaly.
          • blond_suflerka Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 14:09
            kochanic.a.francuza napisała:

            > Dla seksu mezczyzni sa w stanie chodzic na rzesach. Jak juz osiagna cel-seks za
            > darmo=zona, wracaja do swojego prawdziwego ja. Po rozwodzie kazdy kolejny bedz
            > ie taki sam. Masz 80% leniuchow na 20% pracowitych. Trza sie szybko rozwiezc, z
            > eby sie zle geny nie rozmnazaly.

            Że co proszę? A to przed ślubem to narzeczonej płacą za ten seks czy jak?
            Już bardziej stawiałabym na ten dziwny mechanizm, że po ślubie przychodzi dół bo było duże napięcie i oczekiwanie związane z samym ślubem właśnie. Po czym jest już po i człowiek się budzi i myśli-'kurde, to już? to już to? i co dalej?'. Często brakuje wtedy jakiegoś celu, wspólnego przedsięwzięcia a do tego dochodzi zwykła proza życia.
            Dlatego moim zdaniem ślub wiele psuje a już na pewno takie podejście do niego-że teraz oto będziemy brali ślub, przygotowujmy się do tego dwa lata, żyjmy tylko tym, zróbmy wielką fetę, itd. Potem się okazuje, że nie było w ogóle przyjemności bycia ze sobą i zacieśniania więzi tylko ludzie bylo skupieni na projekcie-ślub. A jak projekt się zrealizował to tak jakby mało sensu w sensie jest.
      • grassant Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:08
        wtedy mu sie chciało -roohać.
    • light_in_august Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:01
      A ma w ogóle jakieś zalety ten pan? Czy też - miał jakieś, jak brałaś z nim ślub? :)
      Rozwód w Waszej sytuacji przeprowadzić jest łatwo - nie macie dzieci ani wspólnego majątku. Składasz pozew i po paru miesiącach masz problem z głowy.
    • swiete.jeze Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:02
      Jak to się w ogóle stało, że zostaliście małżeństwem? Swatka was zapoznała dopiero w drodze do ołtarza?
      • aga_99420 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:09
        > Jak to się w ogóle stało, że zostaliście małżeństwem? Swatka was zapoznała
        > dopiero w drodze do ołtarza?

        Wydawało mi się, że go znałam, ale jak się potem okazało myliłam się. Przez dwa lata przed ślubem i jakiś miesiąc po wszystko było dobrze. Potem jakby kosmici podmienili mi męża. Gdyby taki był od początku to po pierwszym spotkaniu pożegnałabym się z nim.
        Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zupełnie straciłam wiarę w ludzi. Okazało się, że tak łatwo dałam się oszukać i zmanipulować.
        • soulshuntr Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:12
          moze zacznij postepowac dokladnie tak samo jak on?
          • aga_99420 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:22
            Staram się. Ale dopiero się uczę. On studiował psychologię to zna się na różnych zagrywkach. Na przykład wszelkie kłótnie odkłada na jak najpóźniejszą godzinę. Ja wstając do pracy o 5:30 jestem już zmęczona o 23. A on niby wstaje robi mi to śniadanie i kawę, ale potem znów idzie spać. Tak więc w czasie kiedy ja pracuję on odpoczywa i potem ma siłę się awanturować. Wczoraj troszkę go zaskoczyłam. Jak tuż przed północą kiedy kładłam się spać znowu miał sprawę niecierpiącą zwłoki (tak się zaczynają awantury, że niby chce coś omówić czy ustalić), to powiedziałam mu, że albo sam sobie rozwiąże, albo poczeka do jutra do 18-tej i poszłam spać. Trochę jeszcze pomarudził, że w takim pójdzie do pracy w Biedronce (będzie wykładał towary), to ja mu, że fajny pomysł (tylko, że wiem, że i tak nie pójdzie do takiej pracy).
            • soulshuntr Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:24
              Mam rozumiec, ze swiadomie wyszlas za faceta po psychologii? Przeciez to murowana katastrofa jesli chodzi o finanse.
              • swiete.jeze Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:33
                :)

                Senseiek chyba jest wolny, jakby koleżanka szukała nowego i przy kasie.
              • blond_suflerka Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:45
                soulshuntr napisał(a):

                > Mam rozumiec, ze swiadomie wyszlas za faceta po psychologii? Przeciez to murowa
                > na katastrofa jesli chodzi o finanse.

                E tam, jest wielu psychologów, którzy naprawdę świetnie zarabiają. Nie mówiąc już o zrobieniu specjalizacji psychoterapeuty i inkasowaniu po 200zł za godzinę;) Oczywiście do tego nie każdy ma predyspozycje ale nie powiedziałabym, że po psychologii to taka gwarantowana katastrofa.
                Wszystko zależy od tego jak człowiek dalej swoją karierą pokieruje.
                • soulshuntr Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:47
                  no wybacz pani, ale koles cos tam sie krzatal po domu, cos ugotowal i to ma byc material na pschologa za 200 zeta/godzina?
                  • blond_suflerka Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:52
                    soulshuntr napisał(a):

                    > no wybacz pani, ale koles cos tam sie krzatal po domu, cos ugotowal i to ma byc
                    > material na pschologa za 200 zeta/godzina?

                    No nie mówię o tym chłopaku co z depresją albo innym zniechęceniem siedzi w domu ale tak ogólnie o ludziach po tym kierunku wszakże Ty napisałeś, że za psychologa absolutnie nie wychodzić czyli też jak rozumiem ogólnie a nie szczególnie tylko o mężu autorki wątku.
                    (ale długie zdanie mi wyszło;)
                  • swiete.jeze Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 15:14
                    soulshuntr napisał(a):

                    > no wybacz pani, ale koles cos tam sie krzatal po domu, cos ugotowal i to ma byc
                    > material na pschologa za 200 zeta/godzina?

                    Kasia Tusk też się krząta po domu, coś tam ugotuje, zrobi zdjęcie tego jedzenia i zarabia o wiele więcej jeśli wierzyć Faktowi. Ona też jest psycholożką:]
              • rekreativa Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:49
                Nieprawda.
                Jak ktoś ma dryg do tego zawodu, to na prywatnej praktyce już może zarobić nieźle, a jeszcze jak napisze jakąś książkę, poradnik, czy się udzieli jako ekspert u Drzyzgi to może zarobić baaardzo dużo.
                • soulshuntr Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:51
                  Jaki % jest takich psychologow z calej puli istniejacej na rynku?
              • aga_99420 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:52
                Zakochana byłam. I głupia (bo nie widziałam jaki on naprawdę jest). A finansami się nie przejmowałam. Zawsze sama na siebie zarabiałam i nie potrzebowałam (ani nadal nie potrzebuje) chłopa do zarabiania. Chciałam mieć kogoś z kim mogłabym spędzić miło czas po pracy. I na początku tak było, ale teraz już wolałabym być sama.
    • blond_suflerka Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:42
      No skoro przed ślubem był zupełnie inny to może serrio ma depresję i to trzeba po prostu leczyć a nie się rozwodzić?
      No chyba, że na spokojnie przeanalizujesz sobie życie przed ślubem(może ktoś z bliskich razem z Tobą) i okaże się, że były wcześniej jakieś sygnały ale Ty ich nie dostrzegałaś albo bagatelizowałaś.
      • aga_99420 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 14:41
        Analizowałam i sygnały były. I tak jak piszesz, bagatelizowałam je. Dowiedziałam się niedawno też, że już kiedyś leczył się. Tylko, że teraz nie chce podjąć leczenia. Twierdzi, że i tak mu to nie pomoże. A ja coraz częściej myślę, że tak mu jest po prostu wygodnie. Ma dach nad głową, ma co jeść i może sobie ponarzekać. Fajnie, ale wg mnie trochę za fajnie.
        • blond_suflerka Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 15:09
          aga_99420 napisała:

          > Analizowałam i sygnały były. I tak jak piszesz, bagatelizowałam je. Dowiedziała
          > m się niedawno też, że już kiedyś leczył się. Tylko, że teraz nie chce podjąć l
          > eczenia. Twierdzi, że i tak mu to nie pomoże. A ja coraz częściej myślę, że tak
          > mu jest po prostu wygodnie. Ma dach nad głową, ma co jeść i może sobie ponarze
          > kać. Fajnie, ale wg mnie trochę za fajnie.

          To, że nie chce podjąć leczenia jest typowym objawem depresji właśnie. Na tym polega cała trudność w tej chorobie. Normalnie jak człowiek choruje to chce być zdrowy ale depresja zniekształca rzeczywistość i pragnienie zdrowia nie jest już takie oczywiste jak w każdej innej chorobie.
          Także jeśli jesteś zdecydowana na rozwód pomimo wiedzy co mu jest to przynajmniej spróbuj mu pomóc jako komuś kto kiedyś był Ci bliski. Trzeba by pewnie włączyć w to jego rodzinę i/lub przyjaciół, żeby wspólnymi siłami namówić go na leczenie albo wprowadzić takie zmiany w jego życiu, które choć trochę polepszą jego stan i pozwolą złapać mu trochę zdrowszą perspektywę. Leczenie depresji to nie tylko tabletki-tu jest ważne wsparcia bliskich, psychoterpia, odpowiednia dieta, tryb życia, itd. Może uda się z którejś strony jakoś go podejść;)
          • magnusg Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 16:16
            To moze ty mu pomoz,jak ci go tak zal?Dzisiaj co drugi nierob sobie i nnym depresyjke wmawia-zalosne.Dorosly facet, a trzeba o niego jak o 5-latka dbac.niech spada na drzewo albo do mamusi.Szybko sie "Psycholoszek" wyleczy ze swojej depresyjki jak nie bedzie mial za co zrec i umilac sobie czasu.Jak zobaczy papiery rozwodowe to dopiero swoje prawdziwe oblicze nierob pokaze-bedzie albo agresja albo wycie i rozpacz nad soba,bo slodkie zycie sie leniowi skonczy.
            Do autorki-nie zastanawiaj sie ani chwili.WYKOP TEGO TOKSYCZNEGO NIEROBA ZE SWOJEGO ZYCIA!!!
    • dreemcatcher Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 13:58
      ledwo studia skończyliście a ty już zarobiłaś na mieszkanie?
      a potem piszesz że 12 luty a tobie do końca na przeżycie zostało 500zł... gdzie tu sens?
      no ale żeby dobre bajki pisać też trzeba trenować...
      • aga_99420 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 14:49
        > ledwo studia skończyliście a ty już zarobiłaś na mieszkanie?
        Nie tak ledwo. U mnie już z 10 lat po studiach będzie. On studiował dłużej i jest trochę młodszy.

        > a potem piszesz że 12 luty a tobie do końca na przeżycie zostało 500zł... gdzie
        > tu sens?
        500 zł zostało na koncie wspólnym. Tam idzie tylko część moich dochodów. Wspólnie ustaliliśmy, że 2000 zł na miesiąc nam wystarczy (i taką kwotę tam wpłacam). Z tego mamy opłacić rachunki i wszelkie inne potrzeby (jedzenie, ubrania ,środki czystości i t.p.) poza spłatą pożyczki. Cała reszta dochodu idzie na spłatę.

        > no ale żeby dobre bajki pisać też trzeba trenować...
        Może brzmi jak bajka, ale dla mnie to koszmar.
    • berta-death Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 16:01
      To czemu się nie rozwiedziesz i dlaczego nazywasz rozwód głupim. To całkiem sensowna rzecz jest. W dzisiejszych czasach małżeństwo nie ma najmniejszego uzasadnienia. Tylko nielicznym ludziom do czegoś się przydaje, ale przecież to nie był kontraktowy związek na którym obie strony chciały coś ugrać, np wejście w rodzinę adwokacką, żeby się dostać do elitarnego zawodu i załapać do pracy w renomowanej kancelarii.
      Może się zdarzyć, że mąż jest chory, np ma depresję albo coś innego, ale w tej sytuacji powinien się leczyć. Poza tym nie masz obowiązku robić za niańkę i go utrzymywać. Ciekawe czy on by w tej sytuacji był tak wyrozumiały.
      • horpyna4 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 16:28
        Jeżeli już leczył się przed ślubem i zataił ten fakt przed narzeczoną, to nawet kościelny ślub można unieważnić bez problemu.
        • alienka20 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 19:55
          Można też powołać się na błąd co do osoby. Moja przyjaciółka miała podobną sytuację, 5 lat jej zeszło, ale unieważnienie uzyskała.
    • paco_lopez Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 16:25
      zmieńcie płeć oboje.
    • po-trafie Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 16:50
      > Jak przeprowadzić rozwód?

      A na usta cisnie sie jedynie:
      JAK NAJSZYBCIEJ
      :-)
    • chinski_czosnek Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 17:34
      A ten weekend w Zakopanem to chociaż wspólny ?
      • jeriomina Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 18:18
        Też o tym pomyślałam.
      • aga_99420 Re: Mąż mi zdziczał 13.02.13, 07:18
        Tak, wspólny.
    • mila2712 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 17:39
      to oddaj go do zoo

      Trzeba było wyjść za mąż za faceta - umysł ścisły - byłby miód, cud i malina ......
      • gr.eenka Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 20:37
        mila2712 napisała:

        > to oddaj go do zoo
        >
        > Trzeba było wyjść za mąż za faceta - umysł ścisły - byłby miód, cud i malina ..
        > ....
        no nie wiem :), jak patrzyłam na kolegów to kupowali do domu jakies różne pierdoły
        • mila2712 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 21:23
          no ale to interesujący faceci są,
          konkretni a ja takich lubię :)
          • gr.eenka Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 22:14
            jmila2712 napisała:

            > no ale to interesujący faceci są,
            > konkretni a ja takich lubię :)
            ja ich nie lubie - to szuje
            mówie ci nie ufaj im
            • mila2712 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 22:33
              Grinuś
              zobacz a na tym forum są porządni
              w życiu też paru porządnych znam :p
              • gr.eenka Re: Mąż mi zdziczał 14.02.13, 11:32
                mila2712 napisała:

                > Grinuś
                > zobacz a na tym forum są porządni
                tak? np. który?
    • jeriomina Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 18:19
      Bardzo dobrze znam sytuację, gdy ktoś wyciąga łapy po nie swoje.
      Rozwód bez orzekania dostaniesz z dużym prawdopodobieństwem na pierwszej rozprawie, do pół roku od złożenia pozwu.
      Pogoń pasożyta. Utrzymanek się znalazł.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 20:31
      > Tylko, że tak szukał, żeby nie znaleźć. Każda praca mu nie odpowiada. A to za ciężka, a to za
      > daleko. Zawsze znajdzie jakiś powód, żeby było źle. Jak nie za małe pieniądze, to uwłaczająca
      > czy poniżająca. Bo on jest stworzony do wyższych celów i byle robotą nie będzie się hańbił.

      Skoro jest stworzony do wyższych celów, czemu ich nie realizuje? Mam kolegę, bardzo podobny. Również jest jedną z najmądrzejszych osób, jakie zna, ponieważ jednak w wyniku ogólnokrajowego sprzysiężenia bez przerwy napotykał trudności, postanowił na jakiś czas pozostać na utrzymaniu swojej matki (obecnie mija dziesiąty rok). W wolnych chwilach wybitny ten człowiek nadaje różnym ludziom pseudonimy, mnie np. nazywa trybikiem.

      > Ale to jeszcze nie wszystko. On ma swoje wymagania i potrzeby. Choć sam nie zar
      > abia to chętnie wydaje. Bo potrzebuje nowe spodnie, buty czy plecak. Albo telefon
      > (w sensie smartfon). Najlepsze jest to, że ma trochę kasy, którą dostał od
      > rodziców, ale jej nie tknie.

      Dlatego właśnie dorośli ludzie powinni być odcinani od pieniędzy rodziców (czy partnerów). Jakieś tymczasowe zasiłki pieniężne w razie sytuacji losowej czy innych trudności – w porządku. Ale kupowanie dorosłemu koniowi smartfona czy ubranek? Przecież to jest chore.

      > No i ma wieczną depresję. Ciągle mu źle. Wszystko go denerwuje.

      Boże, kolejny. Niech się za robotę weźmie, to mu „depresja” przejdzie jak ręką odjął.
      • gr.eenka Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 20:46
        to przez prace ludzie mają depresje
      • mila2712 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 21:26
        Dlaczego Trybikiem ?

        >Boże, kolejny. Niech się za robotę weźmie, to mu „depresja” przejdzie jak ręką odjął.

        Nie czepiaj się depresja jest ostatnio bardzo modna ;)
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 21:34
          > Dlaczego Trybikiem ?

          Przypuszczalnie dlatego, że zdarza mi się pracować.
          • mila2712 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 21:40
            Krytyku
            jak to zdarza ? a kto 8 godzin koduje stronki :)

            Ciekawe jaki pseudonim nadałby sam sobie ?
            • krytyk-systemu-edukacji Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 21:49
              > Krytyku
              > jak to zdarza ? a kto 8 godzin koduje stronki :)

              Mięczaki. :)

              > Ciekawe jaki pseudonim nadałby sam sobie ?

              Nie wiem, ale z pewnością „ociekałby zajebistością”.
              • mila2712 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 22:24
                Mięczaki ?


                Dzięki za takiego za przeproszeniem zaj......
                Chyba nie ma odpowiedniego określenia :p
                • krytyk-systemu-edukacji Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 23:15
                  > Mięczaki ?

                  No tak. Ja koduję przez 200 godzin miesięcznie, czyli wychodzi średnio 10 godzin dziennie.
                  • mila2712 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 23:20
                    a zlecenia dodatkowe doliczyłeś ?

                    Zatem przodownik pracy :)
                    • krytyk-systemu-edukacji Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 23:29
                      > a zlecenia dodatkowe doliczyłeś ?

                      Tak. 160 praca + 40 dodatkowe.
                      • mila2712 Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 23:33
                        Norma wypracowana
        • ipsetta Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 23:49
          > Dlaczego Trybikiem ?

          Może treż dlatego, że nie jest Einsteinem, Mozartem, Aleksandrem Wielkim...
          • krytyk-systemu-edukacji Re: Mąż mi zdziczał 13.02.13, 00:03
            > Może treż dlatego, że nie jest Einsteinem, Mozartem, Aleksandrem Wielkim..

            Oni zostali stworzeni do wyższych celów, zupełnie jak mąż Autorki. :)
            • ipsetta Re: Mąż mi zdziczał 13.02.13, 00:12
              No więc :)))
    • lonely.stoner Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 21:29
      ja bym pewnie go wypierniczyla z tego mieszkania i przestala utrzymywac. Ale rob co chcesz.
    • sweet_pink Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 22:12
      Ja uważam, że facet nie rokuje, tak z doświadczenia. Facet nie robi, bo nie musi - uważa że poględzisz, poględzisz i na tym się skończy, a on dalej będzie sobie bimbał. Wystąp o separację, u pracodawcy zmień numer konta do wypłaty na prywatne i zobacz co będzie.

      Btw Twój wpis sprawił, że coraz bardziej zaczynam wierzyć w swoją prywatną teorię dotycząca facetów i mieszkania...jak facetowi jest wszystko jedno jak wygląda miejsce w którym mieszka (wystrój, poziom czystości) to okazuje się mi później że taki facet nie jest w stanie zadbać o nic i generalnie rokuje fatalnie. Nic tylko nowo poznanym robić inspekcje!
      • aga_99420 Re: Mąż mi zdziczał 13.02.13, 07:28
        > (...) u pracodawcy zmień numer konta do wypłaty na prywatne i zobacz co będzie.
        To już zrobiłam. Teraz na wspólne idzie tylko te 2000 zł, z których trzeba zrobić opłaty za mieszkanie, prąd, telefon i t.p. i przeżyć. Tylko, że nie ma jeszcze połowy miesiąca, a zostało niecałe 500 zł. Sam pokój na weekend w tym Zakopanem to 400. Więc jak zapłaci (jeszcze tego nie zrobił) to prawie nic nie zostanie. A trzeba tam jeszcze dojechać, coś zjeść. A zostaje jest pół miesiąca. Marnie to widzę.
        • sweet_pink Re: Mąż mi zdziczał 13.02.13, 11:34
          Polecam zrobić tak:
          Do Zakopca pojechać wyluzować się, najwyżej sięgnąć do zaskórniaków odrobinę...pracujesz i zasługujesz na wypoczynek i luzik. Martwienie się odłożyć na po powrocie.
          Po powrocie robisz zakupy spożywcze, które składają się z: chleba, taniego twarogu, jajek, mleka i mąki (o ile nie masz zapasów)...nic więcej żadnych soków, jogurtów, warzyw, wędliny, piwa, kaw czy czegokolwiek. Ty przestawiasz się na jedzenie obiadu w pracy. Owszem będziesz na tym stratna, ale jak go nie oduczysz rozrzutności to możesz krzyżyk postawić od razu.
          Były mąż tez był rozrzutny, jak zrobiłam rozdzielność majątkową to się nagle okazało, ze nie wiem co robić z kasą robić, a wcześniej mi do 1 ledwo ledwo starczało. (też nie chciał kafelków wybierać i tez był pierwszy do przepisywania na niego mieszkania)
        • agata_abbott Re: Mąż mi zdziczał 14.02.13, 13:03
          Ja bym nic nie przelewała, a opłaty robiła z własnego konta. Bo już widzisz, że on tę kasę "na życie" przepuszcza na przyjemności, więc i tak będziesz musiała dokładać.
    • six_a Re: Mąż mi zdziczał 12.02.13, 23:39
      zmień mu nawóz, bo do reszty zdegeneruje.
      zresztą jak psycholog, to i tak zdegeneruje.
      ale zaszkodzi nie spróbować.
    • mrs.solis Re: Mąż mi zdziczał 13.02.13, 06:22
      W niedziele wez go spakuj i odstaw jego rzeczy do jego mamy, zmien zamki w drzwiach, a na wspolne konto przestan wplacac jakiekolwiek pieniadze. Na adres jego mamy wyslij papiery rozwodowe do podpisu i po krzyku. Niech go mamusia ze swojej emerytury utrzymuje skoro wychowala takiego trutnia.
    • aga_99420 Zdarzył się "cud" 13.02.13, 07:35
      Ciekawa sprawa, że wczoraj okazało się, że praca jest. Znajomy zadzwonił, że tam gdzie pracuje pilnie potrzebują pomocnika. Praca niezbyt zgodna z jego wykształceniem, ale zawsze coś. Dzisiaj jedzie na rozmowę i jeśli będzie dobrze, to praca jest od jutra. Po początkowej euforii zaczął coś brzdąkać, że trochę daleki dojazd (40 minut komunikacją miejską z przesiadką w jedną stronę). No i zobaczymy co z tego wyjdzie. Pracodawca jest pod bramką bo na dwa etaty tych pomocników obecnie nie ma żadnego. W ramach oszczędności był tylko jeden, który złożył wypowiedzenie (miał pracować do końca lutego, ale się "rozchorował").
      • tully.makker Re: Zdarzył się "cud" 14.02.13, 10:53
        Zadnego cudu nie bedzie, bo do wyzszych celow stworzony nie bedzie dojezdzal 40 minut z przesiadka. Pisz pozew.
        • aga_99420 Re: Zdarzył się "cud" 14.02.13, 11:04
          Niestety masz rację. "Cud" był, ale się zbył. A ja głupia jeszcze wierzyłam, że jednak ruszy swoje 4 litery chociaż na jakiś czas. A wieczorem znowu ta sama śpiewka. Że on taki biedny, że nie ma pracy, że nic nie ma i jakby miał to mieszkanie (we współwłasności) to czułby się lepiej i pewniej. I jeszcze dodał, że ja je zagrabiłam. Bo przecież mogłam kupić później i byłoby wspólne. To, że on nic by się nie dołożył nie ma żadnego znaczenie. To ja jestem ta zła co zagrabia. Ponadto dowiedziałam się, że tak naprawdę go nie kocham. Bo gdybym kochała to zgodziłabym się, żeby mieszkanie było wspólne (czyli dałabym mu jego połowę). A tego, że on nic od siebie dać nie chce, to już jakoś nie może wytłumaczyć.
          • tully.makker Re: Zdarzył się "cud" 14.02.13, 11:29
            Ja wbrew pozorom mam miekkie serce, wiec zroblabym tak:

            wyznaczyla termin miesieczny na podjecie leczenia depresji
            Wyznaczyla termin 2 miesieczny na podjecie oboawiakow domowych, czas nalezy wykorzystac na uzgodnienie ich zakresu, najlepiej na pismie
            wyznaczyla termin 6-miesieczny od podjecia leczenia na ogarniecie sie w zakresie obowiazkow zawodowych

            Niedotrzymanie ktoregokolwiek z terminow skutkowaloby zlozeniem pozwu.

            A, i nie wyrzucaj go na razie z domu, bo moze ci wtedy narobic problemow przy rozwodzie - poki jestescie malzenstwem, masz oboiwiazek "przyczyniac sie do utrzymania rodziny". jest nadzieja, ze sam sie uniesie honorem i wyniesie?
            • aga_99420 Re: Zdarzył się "cud" 14.02.13, 12:33
              > jest nadzieja, ze sam sie uniesie honorem i wyniesie?
              Raczej nie, bo "on nie miałby się gdzie podziać". Musiałby wrócić do rodziców, a to nieszczególnie mu się podoba.
              • tully.makker Re: Zdarzył się "cud" 14.02.13, 12:41
                No niestety, chyba powrot do rodzicow bedzie nieunikniony :-P
          • sweet_pink Re: Zdarzył się "cud" 14.02.13, 12:14
            Eks mąż mi mówił dokładnie w ten deseń...jazda po emocjach, żeby dostać. U mnie chodziło o mieszkanie mamy, które by miała na nas przepisać. U mnie rodzice postawili sprawę twardo, że nic od nich on nie dostanie (a i tak nam mocno pomagali) i wtedy małżeństwo zaczęło się sypać. Też płakał mi taką ckliwą gadką, o niesprawiedliwości. Rodzice dopiero po rozwodzie mieli mi odwagę powiedzieć, że ginęły im zostawione na wierzchu pieniądze (jak byliśmy z wizytą), że dokumenty finansowe rodziców były poprzekładane jakby ktoś w nich grzebał. Gość zwyczajnie miał złodziejskie zapędy. Przez 1,5 roku przed ślubem jakoś mu się udawało ukryć ten aspekt charakteru. Polecam Ci 100% ostrożności.
            A i zacznij też robić histerie, w stylu "nie dbasz o dom to mnie nie kochasz".
            • sweet_pink Re: Zdarzył się "cud" 14.02.13, 12:18
              A i jeszcze jedno...uważam że ludzie oceniają innych według siebie..jeśli on nazywa Twoje postępowanie zagrabianiem, widzi w tym prawie że kradzież/nieuczciwość to to właśnie najlepiej świadczy, że on nie jest uczciwym człowiekiem.
          • horpyna4 Re: Zdarzył się "cud" 14.02.13, 12:57
            Wiesz, dziwię się, że po takiej gadce nie zwymyślałaś go od pasożytów, złodziei i wyłudzaczy. Nawtykaj mu, że nie ma za grosz honoru. Że niczym nie różni się od pierwszego lepszego utrzymanka i że ma mentalność alfonsa, który sam nie raczy pracować, tylko żyje z wykorzystywania kobiet.

            I jeszcze jedno - jeżeli nie wyrzucisz go w trybie natychmiastowym, to na wspólne konto wpłacaj wyłącznie "kieszonkowe" dla niego. Żadnych pieniędzy na opłaty mieszkaniowe, czy inne - i tak Ty płacisz, więc niech to idzie z Twojego konta. Inaczej będzie podbierał na swoje potrzeby pieniądze przeznaczone na coś innego.
            • facettt horpyna... ? 14.02.13, 16:14
              tak po starej znajomosci...
              kiedy widzialas na ekranie ostatnio Lutego ?
              zniknal calkiem, czy moze przepoczwarzyl sie ?

              i np. pisuje jako k....
      • agata_abbott Re: Zdarzył się "cud" 14.02.13, 13:02
        Też mam 40 minut komunikacją w jedną stronę. Marudny ten facet:/
        • sweet_pink Re: Zdarzył się "cud" 14.02.13, 13:11
          40 minut? W stolicy to standard i jakoś nie spotkałam nikogo kto by wybrzydzał. Jak ktoś ma mniej to jest farciarz. Tez tyle jeździłam, ba kiedyś jeździłam godzinę 15 minut, a na studia to nawet 1,5h. To jest tak żałosny argument, ze opadają ręce szczeka i biust.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja