Dodaj do ulubionych

Nie chce mi się żyć

05.03.13, 22:15
co więcej - nie ma żadnego powodu, dla którego miałabym dalej żyć. Może gdyby komuś na mnie zależało, może gdyby ktoś naprawdę chciał mnie poznać i mi pomóc, to wykrzesałabym z siebie resztkę sił. Mam faceta, który chyba przywykł już do tego, że jestem nieszczęśliwa. Przyjął postawę: "Jak znajdziesz pomysł, w jaki mógłbym ci pomóc, to mnie obudź". Nie mam do niego żadnej pretensji, współczuję mu, że jestem. Rodzice mają mnie w głęboko gdzieś, interesują ich tylko moje stopnie na studiach i to, czy dostaje stypendium rektora. Praktycznie jestem na utrzymaniu swojego chłopaka, który ma mnie dosyć, którego ja też mam dosyć. Mam dosyć siebie, wszystkich i wszystkiego. Marzę, żeby ktoś mi odciął tlen. Nic nie wnoszę do życia innych ludzi, oprócz niesmaku, może litości. Nie mam siły NA NIC. Codziennie budzę się i ciągnę ten wózek z g**nem, jakim jest moja egzystencja. Ciągnę, bo zdaję sobie sprawę, że jak tylko się zatrzymam, to wszyscy się dowiedzą, że sobie nie radzę. Nie chcę, kiedyś już tak było, w liceum miałam próbę samobójczą - wtedy też sobie nie radziłam z presją rodziców dotyczącą matury. Dziś rodzice praktycznie zerwali ze mną jakikolwiek kontakt, a nadal sobie nie radzę. Wtedy mogłam zrzucić winę na nich, ale dziś niestety, dotarło do mnie, że winna jestem ja. Bezproduktywna, słaba, do niczego. Nie mogę mieć dzieci, bo nie mam serca przekazywać komukolwiek tak felernych genów. Nie dokładam sobie, ani się nie użalam - stwierdzam fakty.
Obserwuj wątek
    • jeriomina Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:22
      depresja. Idź do lekarza.
      • o.n.a.2.2 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:33
        Byłam. Odkąd skończyłam 15 lat, mam ciągłe nawroty. Teraz też jestem mniej więcej od października na antydepresantach. Przez jakiś czas była poprawa, teraz znowu .... szkoda gadać:(
        • gr.eenka Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:40
          ej nigdy nie jest szkoda gadac,jedz na troche do rodzicow
    • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:22
      Matko do Ciebie
      przestań się nad sobą użalać, zapisz się na wizytę u psychiatry, zostaw faceta ( bo to skończony du....k ), porozmawiaj z rodzicami ( potrzebne tzw oczyszczenie ), wyjdź do ludzi

      pisanie o próbach samobójczych - o ile to prawda - nie jest śmieszne i nie imponuje
      jeżeli naprawdę to zrobiłaś to nie chwaliłabyś się -
      PS mój kolega popełnił samobójstwo ( 3 dni temu był pogrzeb ) więc jestem na tym punkcie przewrażliwiona :/
      • gnomowladny Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:29
        www.depresja.org/nowe.html
        • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:35
          oj to chyba nie do mnie co?
          • gnomowladny Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:50
            Nie.To do koleżanki, która zaczęła wątek.Na Wyspach pomoc osobom cierpiącym na depresję jest o wiele lepsza.Sporo ogranizacji pozarządowych poza tym pomaga, no i ludzie nie wstydza się chodzić do psychiatry.
            • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:54
              A u nas odwrotnie - to wciąż powód do wstydu. Przecież każdy wie wszystko o wszystkich dookoła.
              Dołujący temat
      • o.n.a.2.2 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:31
        > porozmawiaj z rodzicami ( potrzebne tzw oczyszcze
        > nie ),

        Ale do nich nic nie dociera, nawet kiedy miałam tę próbę w liceum, nic nie dotarło. Są przekonani o swojej świetności. Zresztą, to alkoholicy, mało co do nich dociera.

        Mila, masz rację, dla mnie to, że miałam w przeszłości próbę samobójczą, nie jest powodem ani do chwalenia się, ani imponowania. Wstyd mi z tego powodu, nawet nie wiesz jak bardzo. Ale niemówienie o tym niczego nie zmienia.
        • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:37
          Lekarz kochana i to jak najszybciej
          i rozmowy z ludźmi

          cóż rodzice sami potrzebują pomocy
      • mm969696 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:40
        zawsze śmieszy mnie gdy komuś kto ma depresje doradza się"weź się w garść, nie użalaj się nad sobą". Ta rada na pewno pomoże chorej osobie.
    • stephanie.plum Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:26
      "jak tylko się zatrzymam, wszyscy się dowiedzą, że sobie nie radzę"

      kurczę, znam to. i współczuję.

      gdybym była bliską Ci osobą, to byśmy pogadały teraz, i ustaliły, na czym tak naprawdę stoisz, czego się trzymać, a w jakich sprawach powiedzieć DOŚĆ! nawet kosztem opinii otoczenia.
      opinia nie jest najważniejsza. może musisz przyznać się do bezradności, żeby odnaleźć w sobie autentyczną siłę.

      ale że nie jestem Ci bliska, to muszę Ci poradzić jedno. idź do lekarza. ja tak zrobiłam, kiedy myślałam mniej więcej to samo, co Ty.
      lekarz pomógł.
      świat jakoś też mi pomógł, choć nie spodziewałam się tego po nim.

      ale bajki nie ma, nikt nie powiedział, że będzie lekko
      :~)

      trzymam kciuki za wszelkie pozytywne impulsy
      • o.n.a.2.2 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:34
        stephanie,

        wiem...dziękuję Ci. Tylko ile można brać leki? Zwłaszcza, że od jakiegos miesiąca przestały działać? Chciałabym żyć normalnie...
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:51
          To zacznij żyć normalnie skoro tego chcesz, dlaczego miałabyś nie robić tego czego pragniesz?
          Skoro normalne życie jest Twoim marzeniem zacznij je realizować, najlepiej małymi kroczkami, ale systematycznie. Naucz się czerpać radość z drobnych rzeczy, z zapachu porannej kawy, z podmuchu wiosennego wiatru i promieni słonecznych. Zacznij realizować marzenia, lepiej jest spaść w przepaść realizując marzenia niż spaść w przepaść nie realizując ich.

          Ty w tej chwili spadasz w przepaść NIE REALIZUJĄC marzeń. Zmień to, zacznij zmieniać w życiu to co Ci przeszkadza, co masz do stracenia? NIC, co masz do zyskania? WSZYSTKO.
          Jeśli to co piszę nie ma sensu, udowodnij to :) Tylko nie pisz, że jesteś beznadziejna, możesz napisać, że ja jestem beznadziejnym psychologiem, no cóż, nikt nie jest doskonały :)

          Ale przynajmniej dość często udaje mi się sprawić, że ludzie się uśmiechają a to już coś :)




          • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:59
            o proszę
            no to sprawiłeś że mam uśmiech na twarzy - kawa tak słońce tak wiatr nie

            od tej strony to Cię nie znałam

        • stephanie.plum Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:58
          okres przejściowy między zimą a wiosną bywa, wbrew pozorom, najgorszy.
          może dlatego leki "przestały działać".

          nie będę Cię pytać, co bierzesz i od jak dawna, ale rozumiem, że jesteś pod opieką jakiegoś speca.
          może się z nim za rzadko widujesz?
          może źle Ci dobrał?
          a może potrzebne Ci coś więcej, niż chemiczne wspomaganie serotoniny.
          polecam witaminę D i B
          oraz magnez
          sport, nawet jak ci się strasznie nie chce,
          psa a także kota,
          dobre jedzenie z oliwą z oliwek, rybami i brokułami,

          są też ludzie, którym naprawdę pomaga psychoterapia...
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:07
            stephanie.plum napisała:

            > psa a także kota,

            o tak, zwierzęta to dobre poprawiacze humoru! mój ostatnio się trochę rozleniwił... ale ogólnie piesio wymiata :)
            sphotos-d.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/299788_418085764950429_255076033_n.jpg
            • o.n.a.2.2 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:10
              jaki wspaniały, dziękuję.

              ja bym chciała mieć kota.
              • gr.eenka Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:40
                o.n.a.2.2 napisała:

                > jaki wspaniały, dziękuję.
                >
                > ja bym chciała mieć kota.
                takjest,koty sa fajniejsze
                • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:41
                  gr.eenka napisał:

                  > takjest,koty sa fajniejsze

                  i grubsze :D

                  • gr.eenka Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:42
                    jan_hus_na_stosie2 napisał:

                    > gr.eenka napisał:
                    >
                    > > takjest,koty sa fajniejsze
                    >
                    > i grubsze :D
                    >
                    ooo:P
                • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:48
                  ej tam
                  kocur znaczy teren
                  lepszy pies
                  • gr.eenka Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:50
                    mila2712 napisała:

                    > ej tam
                    > kocur znaczy teren
                    kastrowany,nic nie znaczy :)
                    a psu ciagle cos kapie
                    > lepszy pies
                    • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:53
                      ślina z pyska czy co?
                      nie ogarniam
                      nie miałam psa - tylko kanarka i świnkę morską
                  • nie.mam.20 masz 200% racji 06.03.13, 02:12
                    kot bedzie ja trzymal w domu, a z psem trzeba wyjsc. Zobaczy ludzi, slonce, pogada.

                    Tylko pies.
              • mam.kaszel Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 15:03
                jak byś chciała, to dlaczego nie masz? :)
            • stephanie.plum Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:28
              mam wrażenie, że znam tego psa...
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:37
                stephanie.plum napisała:

                > mam wrażenie, że znam tego psa...

                a skąd? to bardziej pies mojej mamy niż mój :)
            • gr.eenka Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:38
              łomatko,jaki gruby
            • lolcia-olcia Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 09:19
              ha ha jaki fajny fafulek :-D
        • kawoosia Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:29
          Słuchaj. Ty tak na prawdę nie miałaś dobrej opieki ani wsparcia. Rodzice olali, chłopak do kitu. Musisz sama się sobą zająć. Leczenie takich stanów to nie szybkie wzięcie leków, jak sama wiesz, to działanie kilkutorowe. I czasochłonne. Trwa nawet i 2-3 lata ale warto. Wierz mi. To diagnoza, leki, grupy wsparcia, terapia, przewartościowanie świata. Wszystko to. Jesteś mocno poraniona, ale przy odrobinie woli i chęci będzie wszystko ok. Zgłoś się na Sobieskiego w Warszawie. Tam pomagają. Tylko nastaw się na to, że wreszcie masz w sobie tyle determinacji żeby zmienić te szambo, małymi kroczkami do przodu, ale do przodu i wyjdziesz z tego.
          • krytyk-systemu-edukacji Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:02
            > chłopak do kitu

            Akurat z postu autorki wynika, że gość jest raczej w porządku: nie dość, że ją utrzymuje, to jeszcze wysłuchiwał tego biadolenia pewnie ładnych parę lat i, zdaje się, próbował pomagać. Ale ile można? Skoro nic nie skutkowało, to dał sobie spokój. Próżny trud.

            Poza tym zabawna rzecz: jak kobieta sobie kompletnie nie radzi z życiem, to facet ma w obowiązku nie tylko ją utrzymywać, ale także pełnić funkcję 24-godzinnego spowiednika, psychoterapeuty, pogotowia kryzysowego itd.

            Co mamy w sytuacji odwrotnej? „Kochana, rzuć go”, „Taki facet to nie facet”, „Nie masz obowiązku matkować nieudacznikowi” itd. Czasami naprawdę odnoszę wrażenie, że rościcie sobie jednak nadmierne prawa z tytułu posiadania cycków. Jakieś przywileje Wam się, oczywiście należą, bo inaczej byście już sobie w ogóle nie poradziły, ale wszytko musi mieć rozsądne granice.
            • o.n.a.2.2 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:05
              dzięki, aż się uśmiechnęłam :)
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:11
                o.n.a.2.2 napisała:

                > dzięki, aż się uśmiechnęłam :)

                tylko delikatnie z tym uśmiechem, nieużywane ścięgna łatwo nadwyrężyć ;)

                • o.n.a.2.2 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:14
                  wiesz, to nawet nie jest tak. przy ludziach jestem raczej "normalna", potrafię się głośno śmiać nawet. tylko, że to wszystko jest maską, bo od środka mnie rozsadza.
            • jeriomina Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 10:34
              Krytyk ma rację!
            • mam.kaszel Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 15:03
              100/100
            • kawoosia Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 22:02
              krytyk, cenię czasami tu i ówdzie twe zdanie, ale zboczyłeś deczko z głównego wątku :), wyciągając z całej mojej wypowiedzi 3 słówka i zrobiłeś z tego całkiem nowy temat, a raczej stary jak świat, trącący nieco męskim szowinizmem (Czasami naprawdę odnoszę wrażenie, że rościcie sobie jednak nadmierne prawa z tytułu posiadania cycków.) - ? miernikiem człowieka nie są ani cycki ani penis ale osobowość, mentalność, poziom i tysiąc innych rzeczy, które go determinują. Z jej postu nie wynika wcale, że facet jest ok. Wg. mnie nie jest okay ponieważ ktoś, komu zależy będzie pomagał do skutku, współcierpiąc, tymczasem ona pisze:

              Mam faceta, który chyba przywykł już do tego, że jestem nieszczęśliwa. Przyjął postawę: "Jak znajdziesz pomysł, w jaki mógłbym ci pomóc, to mnie obudź". Praktycznie jestem na utrzymaniu swojego chłopaka, który ma mnie dosyć, którego ja też mam dosyć., - lepiej by zrobił pakując ją i zapisując do szpitala, dając jej ultimatum, bo czasami żeby się podnieść trzeba sięgnąć kompletnego dna a tak kobieta więdnie przy nim i na jego oczach.

              >Poza tym zabawna rzecz: jak kobieta sobie kompletnie nie radzi z życiem, to facet ma w obowiązku nie tylko ją utrzymywać, ale także pełnić funkcję 24-godzinnego spowiednika, psychoterapeuty, pogotowia kryzysowego itd.

              ? Identyczne sytuacje występują nagminnie w relacji mężczyzna w potrzebie i kobieta dźwigająca cały ciężar sytuacji. Wiem, bo sama w takiej ostatnio jakiś czas trwam :) i nie narzekam.

              >Jakieś przywileje Wam się, oczywiście należą, bo inaczej byście już sobie w ogóle nie poradziły, ale wszytko musi mieć rozsądne granice.

              :D żartujesz sobie chyba. Nie warto nawet tego komentować :) życzę ci abyś wyszedł poza ten wąski niczym szparka tok rozumowania, tak dla własnego bezpieczeństwa :)
              • krytyk-systemu-edukacji Re: Nie chce mi się żyć 07.03.13, 00:03
                > trącący nieco męskim szowinizmem (Czasami naprawdę odnoszę wrażenie, że rościcie sobie
                > jednak nadmierne prawa z tytułu posiadania cycków.
                ) - ? miernikiem człowieka nie są ani
                > cycki ani penis ale osobowość, mentalność, poziom i tysiąc innych rzeczy, które go determinują.

                Nie ukrywam, że celowo zdecydowałem się na ton lekko prowokacyjny.

                > Mam faceta, który chyba przywykł już do tego, że jestem nieszczęśliwa.
                > Przyjął postawę: "Jak znajdziesz pomysł, w jaki mógłbym ci pomóc, to mnie obudź".

                I co? Twoim zdaniem na dzień dobry przyjął taką postawę czy po prostu w pewnym momencie poczuł rezygnację?

                > ? Identyczne sytuacje występują nagminnie w relacji mężczyzna w potrzebie i
                > kobieta dźwigająca cały ciężar sytuacji. Wiem, bo sama w takiej ostatnio jakiś czas
                > trwam :) i nie narzekam.

                Wiem, sam znam kilka kobiet, które przyjęły rolę matki Teresy (oczywiście to tylko takie powiedzonko, bo w rzeczywistości z tą matką Teresą z Kalkuty to różnie bywało) – i są bardzo zadowolone. Ba, żyją w świętym przekonaniu, że uda im się takiego nieudacznika tak bardzo wspomóc, że aż go zmienią i nakierują na dobre tory. Oczywiście na ogół to się nie udaje.
                • kawoosia Re: Nie chce mi się żyć 07.03.13, 17:41
                  krytyk-systemu-edukacji napisał:

                  > > Mam faceta, który chyba przywykł już do tego, że jestem nieszczęśliwa.
                  > > Przyjął postawę: "Jak znajdziesz pomysł, w jaki mógłbym ci pomóc, to mni
                  > e obudź".
                  >
                  > I co? Twoim zdaniem na dzień dobry przyjął taką postawę czy po prostu w pewnym
                  > momencie poczuł rezygnację?

                  Brak szczegółów oraz retrospektywnej opowieści nie daje nam możliwości wyciągania wniosków ani na moją ani na Twoją korzyść ;)
                  Co nie zmienia faktu że nawet jak sie poddał po walce to do kitu. Nikt komu prawdziwie zależy nie zakłada od tak rąk.

                  > Wiem, sam znam kilka kobiet, które przyjęły rolę matki Teresy (oczywiście to ty
                  > lko takie powiedzonko, bo w rzeczywistości z tą matką Teresą z Kalkuty to różn
                  > ie bywało) – i są bardzo zadowolone. Ba, żyją w świętym przekonaniu, że u
                  > da im się takiego nieudacznika tak bardzo wspomóc, że aż go zmienią i nakierują
                  > na dobre tory. Oczywiście na ogół to się nie udaje.

                  Wiesz, cenię mężczyzn, którzy potrafią w rożnych sytuacjach dojrzeć równowagę i indywidualizm. Wrzucanie kogokolwiek do wspólnego wora (sorki) i tworzenie stereotypów jest banalizowaniem, nieprawdaż?
                  Kwestia charakteru.
                  :)
    • vandikia Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 22:51
      nie masz powodu do takiego samobiczowania siebie, "winna ja" - czego konkretnie? myśli? myśli są niezależne od człowieka
      po co Ci facet, którego nie chcesz?
      to że rodzice zerwali teraz z Tobą kontakt nie znaczy, że nie mieli wpływu na Twoje ukształtowanie
      to nie jest temat na jedną pogadankę forumową
      nie wiem jak faceci ale w moim otoczeniu sporo dziewczyn bardzo odchorowało przechodzenie w dorosłość i działo się to w okolicach 22-27 roku życia, różnie. Takie zderzenie z rzeczywistością, ze światem, z problemami, z odpowiedzialnością. Teraz wydaje Ci się to końcem świata ale nie bój nic, to zawsze mija i możesz być jeszcze najszczęśliwszą osobą od słońcem i to niebawem, potrzeba tylko trochę cierpliwości.
      To, że masz za sobą próbę świadczyć może równie dobrze o Twojej wrażliwości, być może jesteś urodzoną neurotyczką ale to nic złego jak już zrozumiesz w czym rzecz. Daj sobie czas, życie jest zbyt fajne i zbyt nieoczekiwane by pozbawiać się możliwości dowiedzenia co przyniesie nowy dzień.
      Gdy nie będziesz wytrzymywać ze sobą - zdarza się najlepszym, to udaj się do poradni psychologicznej albo psychiatrycznej i się nie bój.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:10
      > Rodzice mają mnie w głęboko gdzieś, interesują ich tylko moje
      > stopnie na studiach i to, czy dostaje stypendium rektora.
      > Nie chcę, kiedyś już tak było, w liceum miałam
      > próbę samobójczą - wtedy też sobie nie radziłam z presją rodziców dotyczącą matury

      Typowa ofiara systemu edukacji narodowej. Moja rada? Rzuć szkołę i weź się za jaką robotę, zaraz przejdzie.
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:15
        krytyk-systemu-edukacji napisał:

        > Typowa ofiara systemu edukacji narodowej. Moja rada? Rzuć szkołę i weź się za j
        > aką robotę, zaraz przejdzie.

        sam jesteś ofiarą tego systemu, nie nauczyli Cię podstaw empatii i objawów depresji...
        jak to mówią, przyganiał kocioł garnkowi :)


        • krytyk-systemu-edukacji Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:45
          > sam jesteś ofiarą tego systemu

          To prawda. Zmarnował mi ten system ok. 17 lat życia.

          > nie nauczyli Cię podstaw empatii i objawów depresji...

          Widocznie „nie braliśmy tego” lub też byłem akurat nieobecny.

          > jak to mówią, przyganiał kocioł garnkowi :)

          Tyle tylko że ja się potrafiłem wyzwolić spod presji społeczeństwa, otoczenia, rodziców itd., autorka zaś najwyraźniej tego nie potrafi. Nic dziwnego, że pojawiają się u niej myśli ostateczne.

          Poza tym gdybyś wiedział, w jakich stanach psychicznych bywałem, bardziej ważyłbyś słowa. Ale nie poddałem się, prę do przodu i robię swoje. A studenty? Pozostają na cudzym utrzymaniu i biadolą na forum, zrzucając wszystko na „depresję”, bo to jest łatwiej. Trudniej natomiast wziąć odpowiedzialność za swoje życie.
          • o.n.a.2.2 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:08
            Masz rację. Co nie zmienia faktu, że ja nie potrafię, nie mam siły/odwagi. Chociażby pójść do pracy. Jestem najlepsza na roku (pieprzony perfekcjonizm wyniesiony z domu), co przekłada się na kasę (stypendium+kasa za badania) ale boję się, że jak pójdę do pracy, to stracę to, co mam.
            • krytyk-systemu-edukacji Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:13
              > co przekłada się na kasę (stypendium+kasa za badania)

              To ile Ty potrzebujesz miesięcznie, że pozostajesz „praktycznie na utrzymaniu” swojego chłopaka mimo otrzymywania regularnych zasiłków pieniężnych od systemu edukacji?

              Niezły macie apetycik, Autorko! Ha! ha! :D

              PS Jeśli to nie tajemnica: jakąż to dziedzinę tak wnikliwie studiujecie?
              • o.n.a.2.2 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:17
                kasa jest niewielka, jakieś 650 zł miesięcznie. to mi nie wystarczy na samodzielne utrzymanie, dlatego napisałam, że praktycznie to on mnie utrzymuje. A potrzeb wcale nie mam wygórowanych, oby mieć dach nad głową i jedzenie - i już mogę się uczyć.

                wolałabym nie pisać tutaj na forum. jeszcze dostanę kiedyś Nobla, ktoś napisze moją biografię, jak to przez trudy do gwiazd dochodziłam i wyda się, że to o.n.a.2.2 :)
                • nie.mam.20 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 02:28
                  > wolałabym nie pisać tutaj na forum. jeszcze dostanę kiedyś Nobla,

                  poza literatura i pokojowa, to niewiele zostaje. Chemia, fizyka, medycyna, ekonomia... :P
                  Ucz sie, po pierwsze da ci to chleb z margaryna, po drugie daje Ci satysfakcje, znaczy pozytywne bodzce.
                  Bywaj wiecej wsrod ludzi. Wybieraj tych pozytywnie nastawionych. Najwazniejsze, nie uwazaj siebie za gorsza, nieudana, nigdy nie jest tak zle, zeby nie moglo byc gorzej.
                  Sluchaj dziewczyn radzacych Ci terapie, stopniowa, regularna poprawe. To nie bedzie calkowite wyleczenie z dnia na dzien, ale poprawwe zobaczysz dosc szybko i to Ci doda skrzydel, do dalszej walki i poprawy.
                  Jak to mowia u nas na wsi - she'll be apples! :)
            • mam.kaszel Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 15:07
              a dlaczego niby miałabyś rezygnować ze studiowania, skoro jesteś w tym świetna?
          • nie.mam.20 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 02:20
            widac jestes mniej wrazliwy, splynelo po Tobie, jak po teflonie.
            Studiow z zadnym wypadku nie powinna rzucac, ale pare dodatkowych obowiazkow, jak najbardziej.
        • nie.mam.20 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 02:17
          wplyw literatury swiatowej, Krytyk leczy lewatywa i zawijaniem w mokre przescieradlo.
      • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:28
        ucieczka w pracę nie rozwiązuje wszystkich problemów...
        • gr.eenka Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:33
          mila2712 napisała:

          > ucieczka w pracę nie rozwiązuje wszystkich problemów...
          zmęczenie fizyczne powoduje wytworzenie endorfin- a topoprawia samopoczucie.
          niech okna umyje albopodłogę
          • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:39
            nie wiem czy to coś pomoże
            mam wrażenie że autorka we wszystkim widzi bezsens i trwa w stagnacji

            ktos poradził aby przygarnęła psa kota - to dobry pomysł - pojawia się konieczność wyjścia z domu a to już pierwszy krok
            • gr.eenka Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:42
              powinna na słońcu bywać :)
              • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:44
                dzisiaj był piękny dzień - słoneczny - ja od razu mam lepszy humor :)
                • gr.eenka Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:46
                  mila2712 napisała:

                  > dzisiaj był piękny dzień - słoneczny - ja od razu mam lepszy humor :)
                  ja taki sobie,ale ok.
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:54
          > ucieczka w pracę nie rozwiązuje wszystkich problemów...

          Ucieczka w pracę? :D Ten świat stanął na głowie. Człowiek musi się prędzej czy później usamodzielnić, zarabiać na swoje utrzymanie, coś zrobić ze swoim życiem, pójść jakąś drogą. To jest naturalna kolej rzeczy, a nie żadne uciekanie od problemów.

          Poza tym co wg Ciebie rozwiąże problem? Kozetka? pastylki? a może drugi fakultet?
          • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:59
            Praca, Facet ( a nie taki jak dotychczas pseudofacet ),Psychiatra

            na temat edukacji cicho sza :p
            • krytyk-systemu-edukacji Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:07
              > a nie taki jak dotychczas pseudofacet

              Pseudofacet!? Akurat post autorki tego nie potwierdza. Bo ja na przykład bym ją dodatkowo jeszcze odciął od kasy na jego miejscu – na studentów nie łożę programowo i bezapelacyjnie, nie robię tu żadnych wyjątków (poza płaceniem podatku dochodowego, no, ale tu już w grę wchodzi przymus policyjny).
              • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:26
                krytyk-systemu-edukacji napisał:

                > > a nie taki jak dotychczas pseudofacet
                >
                > Pseudofacet!? Akurat post autorki tego nie potwierdza. Bo ja na przykład bym ją
                > dodatkowo jeszcze odciął od kasy na jego miejscu – na studentów nie łożę
                > programowo i bezapelacyjnie, nie robię tu żadnych wyjątków (poza płaceniem pod
                > atku dochodowego, no, ale tu już w grę wchodzi przymus policyjny).
                Jak pokochasz studentkę to wiesz ...... zmienisz zdanie :)
                • krytyk-systemu-edukacji Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:30
                  > Jak pokochasz studentkę to wiesz ...... zmienisz zdanie :)

                  Ani złotówki! Sponsoring jest poniżej mojej godności.
                  • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:32
                    ha ha ha
                    ktoś tu ma niedobre myśli :)

                    zobaczysz pomnisz moje słowa
                    • krytyk-systemu-edukacji Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:38
                      > zobaczysz pomnisz moje słowa

                      Spóźniłaś się trochę, ponieważ mam za sobą dwa związki ze studentkami. Nigdy oczywiście żadnej nie utrzymywałem.
            • mam.kaszel Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 15:08
              a po czym właściwie wnosisz,że jej facet to pseudofacet...?
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:15
            https://gifdnia.pl/s3FgIn.jpg
          • nie.mam.20 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 02:32
            krytyk-systemu-edukacji napisał:

            zupelnie niepotrzebnie...

            zastanawiam sie, komu jest pomoc bardziej potrzebna?
        • nie.mam.20 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 02:30
          > ucieczka w pracę nie rozwiązuje wszystkich problemów...

          wszystkich, nie. Wiele, tak. Kazda poprawa jest lepsza od gnicia w takim umyslowym bagnie.
    • kropidlo5 Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:27
      Hej. To co piszesz wydaje mi sie znajome, tez mam nieco podobna konstrkcje psychiczna i diszedle do pewnych konkluzji, ktorymi sie podziele.
      Po pierwsze, co wyziera z Twoich postow to zbytnie uzaleznienie od innych. Tak jak 'jestem bezproduktywna' 'bo wszyscy zobacza' 'felerne geny'- wyglada to tak jakbys traktowala swoje zycie jak ofiare ktora masz zlozyc ludzkosci. Wedlug mnie musisz nauczyc sie doceniac siebie sama, swoje prawa. Zrozumiec, ze masz zyc w symbiozie ze swiatem- to znaczy dawac i bra, a nie tylko dawac. Szanowac siebie nie mniej niz innych. Uswiadomic sobie, ze jestes wartosciowa istota nawet bez stypendium rektora.
      Tu sie klanai drugi problem, jaki potencjalnie widze- nadmierna ambicja i samokrytycyzm. Wyglada na to, ze celujesz wysoko i przezywasz rozzarowania. A moze tak bardziej realistyczne i skromne cele? Pozornie wysoka ambicja wydaje sie symptomem wysokiej samooceny- ale jest odwrotnie. Jesli czlowiek musi udowadniac i uzasadniac swoja egzystencje przez wielkie osiagniecia, to znaczy ze samo w sobie ceni bardzo nisko.
    • kanna Re: Nie chce mi się żyć 05.03.13, 23:32
      Same antydepresanty rzadko pomagają na dłużej.
      Warto je łączyć z terapią psychologiczną.
      Bardzo warto.
    • o.n.a.2.2 nie piszcie 06.03.13, 00:03
      że mój facet to dupek...
      życie z kimś chorym jak ja musi być piekłem.
      • nobezkitu Re: nie piszcie 06.03.13, 12:51
        wow wiedze, ze ktos nie zrozumial wiec najlepiej wyciac

        tak, zycie z takim czlowiekiem to po jakims czasie to pieklo - spotykam teraz takie pary i sporo z nich sie rozpada/rozpadla

        piszesz, ze masz caly czas nawroty a Twoj chlopak Przyjął postawę: "Jak znajdziesz pomysł, w jaki mógłbym ci pomóc, to mnie obudź". - jestem prawie pewien, ze przyjal postawe bierna i ze wczesniej probowal bez skutku Tobie pomoc. Juz sa fakt, ze trwa przy Tobie swiadczy o jego duzej sile. Idz do lekarza po leki, zacznij spotkania z psychologiem/teraputa i nie niszcz zycie sobie oraz inny dookola.
    • coffei.na Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:11
      i na prawdę nic i nikt nie jest w stanie Ci pomóc?kurcze...szkoda mi Ciebie..na prawdę..mocno Cie przytulam...czujesz? :*
      • o.n.a.2.2 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:18
        czuję, dzięki :)
    • o.n.a.2.2 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:19
      dziś przyjmuję każdy rodzaj wsparcia, bez zastrzeżeń. jak to mówią, darowanej coffeinie w zęby zaglądać nie będę.
      • coffei.na ja chce pomóc 06.03.13, 00:23

        > dziś przyjmuję każdy rodzaj wsparcia, bez zastrzeżeń. jak to mówią, darowanej c
        > offeinie w zęby zaglądać nie będę.

        a Ty sobie podsmiechujki urządzasz :P
        • o.n.a.2.2 Re: ja chce pomóc 06.03.13, 00:31
          to tylko znak, że pomoc działa
          • coffei.na Re: ja chce pomóc 06.03.13, 00:34

            > to tylko znak, że pomoc działa

            to mnie cieszy :) w takim razie posłuchaj ze mną tą świetną nutę poniżej:

            www.youtube.com/watch?v=0HaFR5fYuQc

            woff!
          • nie.mam.20 na poczatek wypelnij ankiete/profil 06.03.13, 01:42
            opowiedz o sobie, co lubisz? Bedziesz miec znajomych, zadomowisz sie. Tutaj gryza, ale z usmiechem.
      • nie.mam.20 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 01:34
        masz talent :)

        dawno sie tak nie usmialem :D siedze w pracy, pracuje i rze jak kon.
        Wyobraznia pracuje :D
        ale dobrze trafilas, Cofcia znakomicie przytula.
        z "dobrych" rad - postaraj sie byc wsrod ludzi, nawet gdy nie masz ochoty. Przyslowiowe - 7 osob dziennie, z ktorymi pogadasz.
        Co studiujesz?
        nie wiem, czy pomoze, ale moge Cie przytulic razem z Cofcia.
        • coffei.na Re: Nie chce mi się żyć 07.03.13, 17:53
          nie.mam.20 napisał:

          niezła fifka z tej Pani no nie??podobnie wyglądam z papierosem :P w sensie..jak pół twarzy i ciała mi przydymi :D

          spoko loko-ja się w trójkę nie przytulam copybejbe :P
          • nie.mam.20 Re: Nie chce mi się żyć 08.03.13, 01:15
            ja się w trójkę nie przytulam copybejbe :P

            ale kolezanka w poczebie!!!!!
    • berta-death Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 00:21
      Zmień psychiatrę. Najwyraźniej masz źle dobrane leki. A na antydepresantach można być i całe życie. Gorsze rzeczy się ludziom przytrafiają niż konieczność dożywotniego łykania tabletek.
      • nie.mam.20 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 01:37
        np nie miec 20 ;(
    • lolcia-olcia Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 09:15
      złóż wniosek w sądzie rodzinnym o ustalenie alimentów - prawo daje taką możliwość
    • grave_digger Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 09:23
      Ja się zawsze zastanawiałam, jak można mieć depresje bez jakichkolwiek realnych problemów.

      Czy wiesz, że 70% osoób zażywających antydepresanty ma myśli samobójcze? Więc może czas przestać je brać. ;) I wziąć życie w swoje ręce. Wyciąć wrzody, uciąć toksyczne relacje i przestać narzekać.
      • grassant Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 10:10
        to trendy :))
      • fuzja.jadrowa Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 12:15
        Coz za piekny pokaz ignorancji.
    • tonik777 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 12:08
      Proponuję wizytę u psychologa (psychoanalityka? czy jak to tam się nazywa). Masz podobną sytuację do mojej żony. Jej też jest źle i nie da się jej nic wytłumaczyć. Na wizytę u specjalisty również nie chce się zgodzić. Wszelkie moje pomysły, które mogłyby jej pomóc również odrzuca. Więc zastanów się czy u Ciebie nie jest podobnie. Może Twój chłopak też chciał Ci pomóc, ale po kolejnej odmowie z Twojej strony dał sobie spokój?
      A właściwie dlaczego jest Ci źle?
    • wredny-typek syndrom DDA, idz na terapie n/t 06.03.13, 12:42
    • mam.kaszel Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 15:00
      To może zmień lekarza, może inny lek?
      Nie poddawaj się!
      • mojemieszkanie24 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 15:06
        za mało masz zajęć i szukasz problemów na siłę
        • mam.kaszel Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 15:12
          a skąd wiesz, ile ona ma zajęć?

          następny forumowy psychiatra, psia jego mać
          • mojemieszkanie24 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 16:31
            Gdyby miała dużo zajęć i zapier... cały dzień to nie miałaby czasu na rozmyślanie jakie to ona ma ciężkie życie. Byłam kiedyś z facetem chorym psychicznie i wiem co to znaczy. współczuje partnerowi... na serio...
    • light_in_august Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 17:19
      No cóż, mi też się czasem nie chce. Myślę, że każdy ma takie słabsze momenty, kiedy z trudem znajduje sens...
      Czytając, zwróciłam uwagę na coś, co mnie uderzyło - przecież nie żyjesz dla innych, nie żyjesz po to, żeby KOMUŚ zależało na Tobie, żeby KTOŚ miał z Ciebie pożytek, żebyś KOMUŚ była potrzebna itd. To jest Twoje życie i przede wszystkim Ty masz mieć z niego radość. Olej, co inni myślą, czego oczekują, co ich rozczaruje i skup się na tym, czego sama chcesz, na sprawianiu przyjemności sobie! Wiem, że trudno jest zmienić nastawienie i sposób myślenia, jeśli tkwiło się w czymś długie lata, np. z powodu wychowania, ale da się, sprawdziłam to na sobie ;)
      Idź do psychologa, nie po tabletki (bo one pomagają na chwilę, ale nie likwidują przyczyny takiego stanu), tylko na psychoterapię, która pozwoli Ci poukładać sobie wszystko w głowie.
      Wiosna idzie, głowa do góry :) Dopóki żyjesz, dopóki dajesz sobie szansę na zmiany, zawsze może być lepiej - i tego trzeba sie trzymać.
    • rach.ell Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 18:43
      no tak ale przeciez w koncu skonczysz studia i pojdziesz do pracy? wtedy ty bedziesz miala wszystkich gdzies:) jeszcze zrobi sie fajnie, glowa do gory:)
    • minasz no to masz to stypendium rektora czy nie? 06.03.13, 19:08
      "Ciągnę, bo zdaję sobie sprawę, że jak tylko się zatrzymam, to wszyscy się dowiedzą, że sobie nie radzę."
      Bo jak masz albo niewiele ci brakuje to tego zdania nie rozumiem
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 19:13
      widzę, że moderator wyciął kilka moich wypowiedzi...
      • jeriomina Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 20:02
        Podpadziocha
        :D
      • nobezkitu Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 22:10
        ale sie dajesz...
      • mila2712 Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 22:15
        nie tylko Twoich
        jest tu więcej ze statusem pokrzywdzonych
    • gr.eenka Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 22:27
      generalnie to jest do dupy.
    • alazkotem Re: Nie chce mi się żyć 06.03.13, 23:24
      Po prostu się nie poddawaj. Przyjdzie kiedyś taki czas, że zachce Ci się żyć, i będzie Cię cieszyć to życie. Może nie teraz, ale kiedyś na pewno. :) w między czasie spróbuj szukać rzeczy które sprawią że świat wydawać się będzie piękniejszym, a Ty dzięki temu będziesz robiła się silniejsza.
    • malwi.2 Re: Nie chce mi się żyć 07.03.13, 08:02
      a nie masz lepszych okresów??
      nie jest tak, że czasem ten sens widzisz??

      Ty nie jesteś winna tego jaka jesteś!
    • bez_przekazu Re: Nie chce mi się żyć 07.03.13, 19:33
      mnie sie tez nie chce.ale musze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka