Dodaj do ulubionych

Mam kochanka...

IP: 62.29.138.* 26.07.04, 12:52
Dwa lata temu wyszlam za maz (mam 24 lata). Z wielkiej milosci, po 7 latach
spotykania sie z facetem (nie byl moim pierwszym). Zawsze zauwazalam innych
facetow, lubilam sobie na nich popatrzec.... Jestem typem flirciary. Jeszcze
przed slubem poznalam faceta (kolega z pracy, rozwiedziony), niby nic
takiego, nie wpadl mi w oko (ja jemu podobno od razu- tak mi potem
powiedzial). Jeszcze przed slubem poznal mojego obecnie meza, ale nie
utrzymuja kontaktow. Ponad rok po moim slubie jakos zblizylismy sie do
siebie. On jest typem podrywacza, myslalam, ze kazda probuje poderwac, i
przyszla kolej na mnie... Ze chce sprobowac z mezatka. Ku mojemu zdziwieniu
stwierdzilam, ze w sumie niezly jest... ze jednak w moim typie. On mi pisal,
ze mu sie podobam itp, ale boi sie zrobic cokolwiek... NIestety okazalo sie,
ze ja balam sie nieco mniej i.... stalo sie. Zostalismy kochankami. Spotykamy
sie wylacznie w pracy, nigdy poza. Utrzymujemy ze soba staly kontakt mailowy
i smsowy, i uprawiamy seks. Cudowny seks.... Czasem ja wpisuje sie do niego
na "spotkanie", czasem on konczy jakies zebranie wczesniej i dzwoni do
mnie... NIe laczy nas zadna zaleznosc sluzbowa. Oboje sprawe postawilismy
jasno- wylacznie seks, zadnych uczuc, jesli ktoras strona bedzie chciala sie
wycofac to zrobi to bez zadnych "ale". On po jakims czasie powiedzial mi, ze
sie zakochal we mnie, ale ma swiadomosc mojego polozenia... Nasz obecny uklad
mozna okreslic "przyjazn + seks"... Nieraz sie zastanawiam, dokad nas to
zaprowadzi... Jak dlugo tak mozna...
Czy ktoras z Was byla w podobnej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • Gość: majjka cco ja o tym mysle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 13:01
      malena jestes bezdusznym swiniakiem! po co swojemu mezowi dupe zawracalas i po
      co sie z nim hajtnelas jak lubisz dawac dupy i kusic innych facetow? Pewnie
      jeszcze nie doroslas do bycia zona( ja zreszta tez, dlatego sobie uzywam),
      rozwiedz sie z mezem nie krzywdz go, wtedy spokojnie sie mozesz zzwiazac z tym
      rozwodnikiem, bedzie jak trzeba. bo w przyszlosci twoj maz moze cierpiec przez
      twoj 'kurewski' charakter.
      Ja rozumiem, ja tez lubie zabawiac sie z facetami, relacje pzyjazn+seks, ale ja
      nie mam meza dziwczyno, zastanow sie nad soba.
      • sweetytweety Re: cco ja o tym mysle 26.07.04, 13:52
        Majjka chyba pierwszy raz mnie zaskoczylas podejsciem do zycia. Podzielam
        Twoje zdanie. Jak ktos chce sie bawic, to po cholere sie wiaze?
        • Gość: baba Re: cco ja o tym mysle IP: *.acn.waw.pl 26.07.04, 20:37

          Mnie tez.
          • Gość: LILI ALE O CO CHODZI??????????? IP: 213.77.38.* 27.07.04, 15:53
            DZIEWCZYNY, CZEMU TO ROBICIE. ZAWSZE BYŁAM PRZEKONANA, ŻE DZIEWCZYNY ZDRADZAJĄ
            DLATEGO, ŻE CZUJĄ SIĘ NIEKOCHANE W SWOIM ZWIĄZKU. PO CO ZDRADZAĆ? JEŻELI JEST
            COŚ NIE TAK Z TWOIM FACETEM, ODEJDŹ I ŻYJ JAK CHCESZ. ZDRADA DO NICZEGO NIE
            PROWADZI, A ZDRADZANIE MĘŻA DLATEGO, ŻE ON MNIE ZDRADZIŁ JEST ZWYKŁYM
            KUREWSTWEM, A NIE ZEMSTĄ. PO CO TRACIĆ CZAS I ZDROWIE W ZWIĄZKU, W KTÓRYM
            CZEGOŚ NAM BRAKUJE? MOJA RADA, JEDYNYM WYJŚCIEM DLA MNIE W TWOJEJ SYTUACJI JEST
            ODEJŚCIE I OD MĘŻA I OD KOCHANKA, BO MĄŻ NAWET JAK WYBACZY, DO KOŃCA ŻYCIA,
            BĘDZIE PODEJRZLIWY, A ZWIĄZEK Z FACETEM, Z KTÓRYM ZDRADZAŁAŚ SWOJEGO MĘŻA, TEŻ
            NIE MA PRZYSZŁOŚCI, PONIEWAŻ NIE BUDUJE SIĘ TRWAŁEGO ZWIĄZKU POPRZEZ SEKS I
            ZDRADĘ. KOCHANEK BĘDĄC TWOIM PARTNEREM, BĘDZIE MÓGŁ SOBIE KIEDYŚ POMYŚLEĆ, ŻE
            JAK Z NIM ZDRADZAŁAŚ SWOJEGO MĘŻA, TO I RÓWNIE DOBRZE MOŻESZ ZDRADZIĆ I JEGO.
            TO NAPRAWDĘ DO NICZEGO DOBREGO NIE PROWADZI. A GDZIE TWOJE SUMIENIE? NIE KAŻDY
            FACET TO ŚWINIA
      • Gość: A. Re: cco ja o tym mysle IP: *.echostar.pl 27.07.04, 13:13
        to trudna sytuacja.Potrafi zrozumieć tylko ta osba która coś takiego przeżyła.Z
        doświadczenia mogę powiedzieć,ze to się żle kończy........... Jeśli chodzi o
        uczucia to kobieta zawsze dostaje po przysłowiowej "dupie".
      • Gość: chlop Re: cco ja o tym mysle IP: *.hamberger / *.hamberger-m.Hamberger-cc.de 27.07.04, 16:21
        Jestem wlasnie takim zdradzonym (a moze jeszcze ciagle zdradzanym) mezem. Po 25
        latach malzenstwa moja zona zafundowala sobie kochanka. Bogaty, mlodszy.. mial
        byc tylko do seksu i przyjazni, do wspolnych weekendow, jazdy konnej... Rok
        czasu trwalo to zanim sie zaczalem cos domyslac. Dwa miesiace pozniej
        zobaczylem ich calujacych sie namietnie... Na pytanie dlaczego? odpowiedziala,
        ze nigdy ze mna nie byla szczesliwa, ani seksu, ani powazania, ani czulosci,
        doslownie nic ode mnie nie otrzymala. A ja bylem pewien, ze wszystko robie dla
        niej. Zerwalem dla niej z rodzina, z kolegami ze studiow, zrezygnowalem z moich
        hobby (gory, film). Zaproponowalem jej, zeby odeszla. Tez jej
        nieodpowiadalo.Syn (16lat wtedy) dowiedziawszy sie zaczal palic maryche,
        nienawidzi ja do dzis, mna pogardza bo nie potrafilem od niej odejsc.
        Dziewczyny, jesli nie jestescie z nami szczesliwe - odchodzcie, nie
        zaslaniajcie sie dobrem dzieci, ukladami rodzinnymi... Tego wymaga zwykla
        uczciwosc. Znalazlyscie kogos lepszego niz my, odejdzcie, dajac nam tym samym
        szanse na przezycie tego samego. A w powroty tez nie wierzcie.. Nie bedzie juz
        nigdy zaufania... kazdy jej wyjazd, dluzsza nieobecnosc oznacza jedna mysl -
        znowu mnie zdradza, znowu sie puszcza... Mozna sie zrewanzowac, przespac sie z
        jakas, chetnych nie brakuje... ale czy o to w tym wszystkim chodzi...
        • Gość: Marti Re: cco ja o tym mysle IP: *.sic.nsw.edu.au / 61.88.127.* 28.07.04, 05:38
          Z mojego doswiadczenia widze ze niestety to kobiety najczesciej zdradzaja...To
          brutalne, ale prawdziwe i czesto wlasnie powodem nie jest brak milosci tylko
          nuda, znuzenie, chec poszalenia. Nie wiem dlaczego tak sie dzieje, ale obalony
          zostal mit mezczyzny zdradzajacego, bo wsrod ludzi ktorych znam ogromna
          wiekszosc stanowia kobiety ktore sie znudzily, znalazly sobie "sex maszynke"
          lub chca sie odmlodzic i byc znow singlami.
          Uwazam ze jesli jedno spotyka sie z kochankiem to nie mozna mowic o milosci z
          mezem/zona!! Skoro jest mi niedobrze to sie rozmawia, a jesli to nie pomaga to
          sie ludzie rozchodza i szukaja tej lepszej polowy. Kochanek(a) to zywkle
          kurwienie sie i uwazam ze tacy ludzie nie powini zaslugiwac na to by byli
          kochani. Zreszta jak zauwazylem to po czasie parter dowiaduje sie i konczy sie
          zwiazek a "pocieszyciel(ka)" odwraca sie dupa jak dowiaduja sie ze chce sie
          powazniejszego zwiazku. I dobrze! Wiec zastanowcie sie najpierw co robicie.
      • Gość: realwoman Re: cco ja o tym mysle... IP: *.client.comcast.net 28.07.04, 05:32
        Skonczy sie tak ze zostaniesz sama jak palec. I maz i kochanek bedzie cie mial
        w czterech literach. Zreszta kim jest ten gnojek z ktorym sypiasz? Na pewno nie
        madrym mezczyzna skoro swiadomie sypia z toba wiedzac ze na ciebie czeka w domu
        maz. Takich jak ty ma pewnie wiecej. Dla mnie jestes dziwka a on meskim tego
        odpowiednikiem. Cokolwiek cie czeka to na pewno nie bedzie nic dobrego i z
        calym uznaniem na to zaslugujesz.
      • iwles Malena-to kiedy Ty zaczęłaś? 28.07.04, 09:35
        Gość portalu: malena napisał(a):

        >"Dwa lata temu wyszlam za maz (mam 24 lata). Z wielkiej milosci, po 7 latach
        spotykania sie z facetem (nie byl moim pierwszym)."

        Z moich wyliczeń wynika, że zaczęłaś spotykać się ze swoim obecnym mężem, gdy
        miałas 15 lat. I on nie był twoim pierwszym? w jakim sensie? w sensie sexu?
        I co to wg Ciebie znaczy WIELKA MIŁOŚĆ ?
        • Gość: ela Re: Malena-to kiedy Ty zaczęłaś? IP: *.jgora.dialog.net.pl 28.07.04, 10:47
          tak tylko ma magrinesie... 24-7= 17 a nie 15 ":)))
          • Gość: mycha Re: Malena-to kiedy Ty zaczęłaś? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.04, 12:10
            24-2(lata malzenstwa)=22
            22-7(czas spotykania sie bez slubu[chodzenie ze soba]=15
    • maretina Re: Mam kochanka... 26.07.04, 13:02
      mozesz zrobic w tym calym bagnie jedna dobra rzecz: rozwiedz sie z mezem bo
      wlasnie paprasz mu soba zycie.
    • Gość: rita Re: Mam kochanka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 13:02
      moja kolezanka byla w podobnej sytuacji - na dwa tygodnie przed slubem poznala
      faceta, ktory bardzo sie jej spodobal. spotykali sie potajemnie i efekt byl
      taki, ze po 2 latach malzenstwa znajoma rozwiodla sie z mezem i zamieszkala z
      tym gosciem.
    • pajacek Re: Mam kochanka... 26.07.04, 13:08
      Szkoda mi Twojego meza... Swoja nieodpowiedzialnosca spapralas mu zycie.. a
      jezeli On tego jeszcze nie wie, to i tak sie dowie... Dlatego uwazam, ze
      kobiety nie powinny brac slubu wczesniej niz okolo 25-26 roku zycia..

      PaJacek
    • canis_canis Re: Mam kochanka... 26.07.04, 13:09
      Jednego tylko nie rozumiem - po cholerę w ogóle wychodziłaś za mąż?
      • canis_canis Re: Mam kochanka... 26.07.04, 13:11
        ... z "wielkiej miłości" :DDDDD
        • maretina Re: Mam kochanka... 26.07.04, 13:15
          canis_canis napisała:

          > ... z "wielkiej miłości" :DDDDD

          nie wiesz, ze 90% naszego spoleczenstwa wychodzi z zalozenia, ze jak sie dlugo
          ze soba "chodzi" to logiczne, ze final tego lazenia bedzie pod oltarzem tudziez
          urzedem.
          glupota totalna, bo nie kazdynadaje sie na meza lub zone.
    • Gość: puszek-okruszek Malenka... IP: 209.247.222.* 26.07.04, 13:13
      ...ja jestem w podobnej sytuacji.Pamietaj, zyje sie tylko raz:-)
      Pozdrawiam.
      • Gość: majjka Re: Malenka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 13:16
        nastepny bezduszna swiniara.
        • Gość: puszek-okruszek Re: Malenka... IP: 209.247.222.* 26.07.04, 13:21
          Niby dlaczego?Nic nie wiesz o moim malzenstwie .Mam powod do zdrady i bede
          zdradzac dotad dopoki bede miala na to ochote .
          • maretina Re: Malenka... 26.07.04, 13:24
            Gość portalu: puszek-okruszek napisał(a):

            > Niby dlaczego?Nic nie wiesz o moim malzenstwie .Mam powod do zdrady i bede
            > zdradzac dotad dopoki bede miala na to ochote .

            to inaczej mozna zinterpretowac na "mam powodu do qrfienia sie". serio tak
            uwazasz? serio sama siebie chcesz szacic?:(
          • Gość: majjka Re: Malenka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 13:25
            tak,sam ton twojej wypowiedzi jest taki, ano taki ze przede wszystkim masz
            ochote, pozniej powod.
            • Gość: puszek-okruszek Re: Malenka... IP: 209.247.222.* 26.07.04, 13:31
              Niech bedzie i tak .Co za roznica.Wazne ze powod jest :-)
              • maretina Re: Malenka... 26.07.04, 13:33
                Gość portalu: puszek-okruszek napisał(a):

                > Niech bedzie i tak .Co za roznica.Wazne ze powod jest :-)

                jako osoba totalnie wyzwolona i pozbawiona blokady w postaci rozumu przyjmij
                chociaz te rade, ze w dobie hiv i aids bezpiecznie bedzie jak Twoi faceci gumki
                zaloza;)
                • Gość: puszek-okruszek faceci? IP: 209.247.222.* 26.07.04, 13:34
                  Od kiedy kochanek to faceci?Skad ta liczba mnoga?
                  • maretina Re: faceci? 26.07.04, 13:35
                    Gość portalu: puszek-okruszek napisał(a):

                    > Od kiedy kochanek to faceci?Skad ta liczba mnoga?

                    zatem pardon.... facet, ale zagrozenie hiv i tak zostaje!:D
                    • Gość: puszek-okruszek Re: faceci? IP: 209.247.222.* 26.07.04, 13:38
                      Hiv to i od meza moge zlapac:-)Gdzie jest napisane ze kazdy kochanek to
                      nosiciel hiv?:-)
                      • maretina Re: faceci? 26.07.04, 13:41
                        Gość portalu: puszek-okruszek napisał(a):

                        > Hiv to i od meza moge zlapac:-)Gdzie jest napisane ze kazdy kochanek to
                        > nosiciel hiv?:-)
                        napisane nigdzie nie jest, gdyby nosiciele mieli tauaze na czole to moze bys
                        wtedy wiedziala, a tak to grasz w ruletke:)
                        jesli w malzenstwie jest wiernosc, to hiv ( droga plciowa) nie grozi.
                        • Gość: puszek-okruszek Re: faceci? IP: 209.247.222.* 26.07.04, 13:46
                          Dziekuje za troske :-)
                      • Gość: migotka Re: faceci? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 20:51
                        dziewczyno!! Ile Ty masz lat?? po wypowiedziach i pogladach odnosze wrazenie ze
                        13... zachowujesz sie totalnie niedojrzale... Powiedz po co Ty ten slub bralas?
                        wpadlas? bo chyba nie z milosci!! postaw sie na miejscu Twojego meza... jakiby
                        nie byl nikt Ci chyba nie trzymal pistoletu przy skroni kiedy stalas przed
                        oltarzem... nie szanuje takich ludzi jak Ty...
              • Gość: aiia Re: Malenka... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 13:54
                A może... każdy powód dobry?
                Wyobraź sobie, że Twój mąż robi to samo Tobie. Jakbyś się czuła?
          • Gość: aa Re: Malenka... IP: *.sic.nsw.edu.au / 61.88.127.* 28.07.04, 05:43
            Pametaj tylko ze kiedys mozesz sama wpakowac sie w takie gowno jakie serwujesz
            swojemu mezowi!! Nie interesuje mnie Twoj zwiazek, ale skoro juz jestes to sie
            rozmawia o problemach, a nie kurwi.
            Tylko, ze kiedys poznasz kogos kogo pokochasz, ale on Cie za przeproszeniem
            wyrucha i kopnie jak szmate...Jak sie wtedy poczujesz? Jak Twoj maz teraz...I
            dobrze...
          • Gość: pipok Re: Malenka... IP: *.lmc.ericsson.se / *.ericsson.ca 09.08.04, 16:40
            Jestes zwykla k..rwa. Mozesz miec powody, ale do odejscia. Czy was ludzie
            pogielo? Gdzie uczciwosc? Moja kobieta o malo co mnie nie zdradzila z jakims
            czarnuchem poznanym przez gg, blagala o szanse, dostala ja. Ale jest teraz
            dokladnie obserwowana. Ja tez popatrze za ladna dziewczyna, czasem pomysle jak
            by bylo z inna, ale nie flirtuje z zadna, bo wiem ze skrzywdzil bym moja i ta z
            ktora bym flirtowal, a w sumie to i siebie.
      • pajacek Re: Malenka... 26.07.04, 13:31
        No pieknie... potwierdza sie moja obserwacja.. Wiekszosc mysli TYLKO o sobie i
        maja cala reszte gleboko gdzies. :(

        PaJacek
        • Gość: puszek-okruszek Re: Malenka... IP: 209.247.222.* 26.07.04, 13:33
          Co zlego w tym ze ktos mysli tylko o sobie?Dlaczego mialabym nie myslec o sobie?
          O kim mam myslec ?Moj maz rowniez mysli tylko o sobie.Wiec o co chodzi?
          • maretina Re: Malenka... 26.07.04, 13:35
            Gość portalu: puszek-okruszek napisał(a):

            > Co zlego w tym ze ktos mysli tylko o sobie?Dlaczego mialabym nie myslec o
            sobie
            > ?
            > O kim mam myslec ?Moj maz rowniez mysli tylko o sobie.Wiec o co chodzi?

            wiesz w czym jest problem?
            w tym, ze mimo latania na innych facetow kochasz meza i piekielnie cierpisz.
            gdyby tak nie bylo to najzwyczajniej w swiecie bys odeszla.
            pamietaj tylko, ze zadajac sie z innymi facetami z zemsty krzywdzisz jedynie
            siebie.
            • Gość: puszek-okruszek Re: Malenka... IP: 209.247.222.* 26.07.04, 13:37
              blah blah blah....
              Ja sie na nikim nie mszcze to raz a dwa krzywdy sobie nie robie.Jedynie
              zaspokajam swoje potrzeby:-)
              • maretina Re: Malenka... 26.07.04, 13:40
                Gość portalu: puszek-okruszek napisał(a):

                > blah blah blah....
                > Ja sie na nikim nie mszcze to raz a dwa krzywdy sobie nie robie.Jedynie
                > zaspokajam swoje potrzeby:-)
                tak, oczywiscie i jestes bardzo szczesliwa z tego powodu, ze maz cie nie chce a
                Ty zaspokajasz sie innym facetem.
                znajdz forum dla umyslowo chorych, moze w te bajke uwierza.
                • Gość: puszek-okruszek Re: Malenka... IP: 209.247.222.* 26.07.04, 13:44
                  Boszeee,Matka Teresa sie znalazla:-)))Seks jest dla umyslowo chorych, jak
                  normalnie mozna chciec seksu?:-))))))
                  • maretina Re: Malenka... 26.07.04, 13:45
                    Gość portalu: puszek-okruszek napisał(a):

                    > Boszeee,Matka Teresa sie znalazla:-)))Seks jest dla umyslowo chorych, jak
                    > normalnie mozna chciec seksu?:-))))))
                    pudlo, nie matka i imie tez sie nie zgadza. nie napisalam, ze sex jest dla
                    umyslowo chorych. przeczytaj uwaznie zamiast rznac glupa, chociaz musze
                    przyznac, ze niezle w tym watku na to pracujesz:(.
                    • Gość: bruno szmelc Re: Malenka... IP: *.pbr.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 13:13
                      mi to się wydaje że głupa to rżnie jej facet a nie ona :)) (przepraszam za
                      wulgaryzm ale to pierwsze skojarzenie)
              • Gość: ironlord Re: Malenka... IP: *.lodz.gazeta.pl 28.07.04, 14:58
                Kup sobie wibrator, tez sie zaspokoisz a nie trzeba wychodzic z domu. Jak Ci
                tak zle z mezem to sie rozwiedz i spotykaj sie z kim chcesz.
        • Gość: ewa Re: Malenka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 15:49
          i bardzo dobrze....babski egoizm ...brawo
          • maretina Re: Malenka... 26.07.04, 15:52
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > i bardzo dobrze....babski egoizm ...brawo

            ze skrajnosci w skrajnosc? bo facet jest zly i lata na dziwki to ja tez moge
            byc dziwka? temu przyklaskujesz?:o
          • Gość: zdziwiona Re: Malenka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 15:02
            Zyczę Tobie, aby kiedyś taka "Wyzwolona" poderwała Twojego męża - i to
            koniecznie jak bedziesz juz miała dzieci. Zobaczymy jak zmienisz zdanie.
        • mickey.mouse Re: Malenka... 27.07.04, 07:32
          pajacek napisał:

          > No pieknie... potwierdza sie moja obserwacja.. Wiekszosc mysli TYLKO o sobie
          i
          > maja cala reszte gleboko gdzies. :(
          >
          > PaJacek


          Nie narzekaj, przeciez o to wlasnie w tym wszystkim chodzi, aby te cala reszte
          miec gdzies gleboko ;)
      • Gość: Duszka Re: Malenka... IP: *.pgnig.pl 27.07.04, 12:54
        Dziewczyno opamietaj sie bo nie wiesz chyba co robisz. Albo jesteś tak głupia
        albo całkiem bez serca, zaklamaną i wredną istotą , inaczej nie da sie ciebie
        opisać. Chyba ktoś ci na mózg usiadł , nie wstydzilaś sie tego tak wszystkim
        przedstawić? Jesteś kosmiczna.Jestem pięć lat po ślubie mam piękną córkę i
        naprawdę ok męża, a jeszcze niedawno cos mi odwaliło i chciałam spróbować
        pobawić się w taki sam sposób jak ty , ale nic sie nie stało i chwała Bogu, że
        w porę się opamiętalam, posłuchalam rady najkochańszej osoby na świecie (bo o
        tym trzeba rozmawiać, ale nie z każdym)i unikam tego faceta bo to jedyna
        metoda,oczywiście , że to wkurza szczególnie jeśli się ten ktoś cholernie
        podoba, ale to przechodzi uwież mi. Zobacz w jakiej sytuacji stawiasz swojego
        męża, chciałabyś żeby on robił z ciebie takiego wała, dziewczyno?!!!!
        • Gość: Ja... Re: Malenka... IP: *.autocom.pl 27.07.04, 20:50
          wstydzic to sie bedziesz jak cos ukradniesz i cie zlapią,to jesr FORUM
          dyskusyjne.............podała temat i się dyskutuje...
      • Gość: chlop Re: Malenka... IP: *.hamberger / *.hamberger-m.Hamberger-cc.de 27.07.04, 16:33
        wlasnie zyje sie tylko raz, to nie znaczy, ze trzeba innych krzywdzic, bo nawet
        jesli my chlopy dla was jestesmy sukinsynami, nie znaczy to, ze macie w ten
        sposob postepowac. Twoj chlop wczesniej czy pozniej sie o tym dowie. Jak jest
        sukinsyn to obije ci buzke, jak ma charakter to w najgorszcm wapadku splunie i
        odejdzie sobie... lepiej jest sprawe postawic otwrcie ... powiedziec sluchaj
        maly to byla pomylka chce byc z innym bo u ciebie tego i tego mi brakuje, czuje
        sie ponizana, lekcewazona, niedopieszczona... wiec rozstanmy sie.. a moze on ma
        tez juz jakas, chocby taka wlasnie jak ty puszczajaca sie zone,.. bedzie mu to
        na reke.. pomyslalas o tym? Korzystaj z zycia, masz do tego prawo ale nie
        niszcz innych.
      • Gość: Finubir Re: Malenka... IP: *.mps.gov.pl 28.07.04, 12:47
        Zgoda żyje się tylko raz, ale teraz zadaj sobie jeszcze pytanie po co?

        Prawda jest brutalna. Kobieta starzeje sie szybciej niż mężczyzna. Mężczyzna w
        wieku 40 lat jest w kwiecie wieku a kobieta na początku starości. Jak nie
        zadbasz o stały związek to w wieku 40 lat a prawdopodobnie wcześniej obudzisz
        sie z ręką w nocniku. Brutalnie mówiąc łatwa kobieta jest fajna na jeden
        numerek ale nigdy jako żona. Tak myślą prawie wszsycy faceci ze mną włącznie.
        Znałem wiele towarzyskich dziewczyn, które po 30 tęsknią za czymś stałym ale
        już przylgnęła do nich nieodlepialna łatka puszczalskich i sa same jak ten
        palec. Na pewno wtedy dopiero uderza je refleksja "co ja zrobiłam" ale jest już
        za późno.

        Życie jest brutalne, za wszystko trzeba zapłacić, za każdą krzywdę wystawia
        rachunek. Nic nie uchodzi płazem. NIKOMU.
    • Gość: bhp Re: Mam kochanka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 13:29
      jak to w pracy? seks w pracy? pielegniarka?
      • maretina Re: Mam kochanka... 26.07.04, 13:30
        Gość portalu: bhp napisał(a):

        > jak to w pracy? seks w pracy? pielegniarka?
        no nie.... dajcie spokoj chorym!;)
        stawiam na biuro zwazane z gospodarka:)
        obstawiamy dalej?:)
        • Gość: yasnoveetz Re: Mam kochanka... IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.07.04, 14:31
          Malenka jest sklepową, pracuje w hipermarkiecie Żant w wawie
      • Gość: ja Re: Mam kochanka... IP: *.officedepot.com.pl 28.07.04, 13:47
        hej...a co macie przeciwko pielegniarkom??
    • limonie Re: Mam kochanka... 26.07.04, 13:32
      Brak słów po prostu...choc na takie osoby jak Ty jest tylko jedno słowo...
    • Gość: margie Re: Mam kochanka... IP: *.kcp.pl / 213.241.45.* 26.07.04, 13:46
      OK. Pzrecxzytalam Twoj list, jak i listy pozostale. I powiem tak: ja nie
      osoadzam, to indywidualna sparwa wlasnej moralnosci. Wiem jednak, ze jesli
      kobieta zdradza, to jakis powod musi byc. Wiem z autopsji. Nie sluchaj tego, co
      mowia inni- posluchaj siebie- czego TY tak naparwde chcesz, chcesz byc z mezem,
      bo mimo wszytsko go kochasz, czy wolisz te chwile z kochankiem? Czy moze wolisz
      dlatego, ze to tajemnicze, zakazane i pzrez to ekscytujace? To ze kochanek cie
      kocha, to nie powod do robienia czegokolwoiek, pamietaj, wazne jest tylko to,
      czego ty chcesz. Musisz sobie jasno na to pytanie odpowiedizec,inaczej zawsze
      bedziesz rozdarta, nieszczesliwa, a z toba i inni....
      • maretina Re: Mam kochanka... 26.07.04, 13:48
        rewelka! pochwala totalnego chorego egoizmu. zapomnieliscie, ze malzenstwo to
        dwie osoby?
        poza tym wcale nie jest tak, ze jak kobieta zdradza to powod zawsze ma! kobiety
        nie sa z gruntu swiete, skonczcie z ta hipokryzja.... chyba na forum anonimowo
        latwiej o szczerosc? czy moze sie myle?
        • Gość: kama Re: Mam kochanka... IP: *.lubelskie.pl / 212.182.119.* 26.07.04, 13:56
          a co to juz w tym chorym katlandzie nie mozna mieć kochanka?? Można....
          kochanek jest dobry - można rzec na wszystko- Obrzucacie błotem osoby, które
          postepują inaczej .A Macie czyste sumienia Że rzucacie kamieniami??
          Wystarczy ze nie postepuje sie zgodnie z przyjetymi zwyczajami a juz mozna
          trafić na stos...
          głupie baby
          • maretina Re: Mam kochanka... 26.07.04, 14:00
            Gość portalu: kama napisał(a):

            > a co to juz w tym chorym katlandzie nie mozna mieć kochanka?? Można....
            > kochanek jest dobry - można rzec na wszystko- Obrzucacie błotem osoby, które
            > postepują inaczej .A Macie czyste sumienia Że rzucacie kamieniami??
            > Wystarczy ze nie postepuje sie zgodnie z przyjetymi zwyczajami a juz mozna
            > trafić na stos...
            > głupie baby

            moze na poczatek dyskusji odstawmy na bok religie i inne przekonania z niej sie
            wywodzace. nie pytam kto w co wierzy. zdrada w malzenstwie to nie kwestia wiary
            lub jej w braku w Boga lub inne bostwo.
            moim zdaniem to kwestia bardzo niskich rzadz od zawsze targajacych
            czlowiekiem..... czyli jak ktos wyzej pieknie napisal: twz qrestwa.
            jedni maja to w genach a inni nabywaja na swojej drodze zyciowej. jedno jest
            pewne, qrestwo to nie jest spraa niedobrego meza czy zony. to kwestia
            charakteru i szacunku do wlasnej osoby. to styl zycia swiadomie wybrany.
            • Gość: weronika Re: Mam kochanka... IP: *.acn.pl 27.07.04, 18:49
              Zgadzam się z Tobą w 100%.
              Nie na darmo mówi się, że qrwa to nie zawód to charakter.
            • Gość: titiriti Re: Mam kochanka... IP: *.ols.vectranet.pl 28.07.04, 07:50
              To wybierz Maretina swiadomie - jesli po kilku latach malzenstwa Twoj maz
              raptem przestaje sie z Toba kochac, powiedzmy uprawiacie seks raz na rok, bo mu
              sie czesciej nie chce-poza tym wszystko jest ok. Fajnie Ci bedzie? Bedziesz zyc
              do konca w celibacie czy przylgniesz po paru miesiacach do pierwszego lepszego,
              ktory seks ci zaofiaruje? Bo bez seksu cyba sie nie da. To normalne. Ludzie tez
              zwierzatka.
          • Gość: titiriti Re: Mam kochanka... IP: *.ols.vectranet.pl 28.07.04, 07:45
            Zycze wszystkim, ktorzy nazywaja ta dziewczyne K....., zeby kiedys znalezli sie
            w podobnej sytuacji. Nic o zyciu nie wiecie kasztany jedne! Kazdemu sie moze
            przytrafic. Co za ludzie...
            • Gość: LiLi Kasztanie jeden IP: 213.77.38.* 28.07.04, 09:28
              A po co tkwić w związku, w którym nie jest dobrze. Po co? Jeżeli ktoś decyduje
              się na ślub, to powinien wiedzieć co się z tym wiąże. Nie mogę pojąć myslenia,
              że zdradzam, bo... Albo się kogoś kocha, albo nie. Jeżeli się kocha, to jest
              się uczciwym i nie robi takich rzeczy kochanej osobie. Zawsze warto pomyśleć o
              tym jak byśmy się czuli na miejscu osoby zdradzanej. Wiem o tym, że różnie to
              bywa. Do zdrady może dojść z różnych powodów. Ale dla mnie zdrada zawsze
              wiązała się z rozpadem związku. Czegoś ci brakuje, to odejdź i poszukaj innego.
              Sama byłam zdradzana i doskonale wiem jak to smakuje. Nie jest to przyjemne i
              choć teraz jestem we wspaniałym związku, strach zawsze pozostaje.
              • logis.kaw Re: Kasztanie jeden 28.07.04, 11:31
                Miałam kiedys podobną sytuacje, męża i kochanka w pracy było wspaniale prze
                prawie 3 lata. W efekcie zostalam sama, mąż mnie kochał, ale nie mógł pogodizc
                się ze zdradą, kochanek - przerosły go moje kłopoty związane z rozwodem (też
                niby kochał mnie nad życie. Zostałam sama. 5 lat jestem po rozwodzie, z mężem
                żyjemy w przyjaźni, często się spotykamy, zajmuje się córką, czasmi nam pomaga -
                nadal mnie kocha, kochanek - cóż najpierw odszedł, teraz z kolei często dzwoni
                i obiecuje złote góry. Unikam go choć nadal mi się podoba i czasmi serce
                drgnie. Ale ja już zmądrzałam. Od 3 lat jestem z facetem, który daje mi
                poczucie bezpieczeństwa, spokoju i miłości. Nigdy nie zdecyduję się już na
                zdradę. Nie oceniam Cię, ale przemyśl swoje życie czy warto? Ja czasem żałuje
                że straciłam męża.
            • karola47 Re: Mam kochanka... 28.07.04, 14:01
              Ja byłam w takiej sytuacji,że mogłam zdradzić męża (nie raz) i raczej nie
              dowiedziałby się o tym.Dodam,że byliśmy wtedy 2,5 roku po ślubie i
              przechodziliśmy dość poważny kryzys.Ale tego nie zrobiłam,bo wiedziałam,że
              wyrządziłabym mu krzywdę.Wcale nie uważam ,że zdrada jest dopiero wtedy ,gdy
              wyjdzie na jaw.Przypomniałam sobie,że z mężem też na początku było cudownie
              i że nie tędy droga.Teraz jesteśmy już 11 lat po ślubie-i przeżywamy jeden
              z lepszych okresów naszego życia.Mnie się wydaje,że na udany związek trzeba
              sobie zapracować-nic nie jest dane raz na zawsze.Ale do tego trzeba dojrzeć
              emocjonalnie,a jak widać z wypowiedzi forumowiczów wiele osób to tylko
              osoby pełnoletnie.









        • poprioniony Re: Mam kochanka... 26.07.04, 18:43
          maretina napisała:

          > rewelka! pochwala totalnego chorego egoizmu. zapomnieliscie, ze malzenstwo to
          > dwie osoby?
          > poza tym wcale nie jest tak, ze jak kobieta zdradza to powod zawsze ma! kobiety
          >
          > nie sa z gruntu swiete, skonczcie z ta hipokryzja.... chyba na forum anonimowo
          > latwiej o szczerosc? czy moze sie myle?

          Czapka z glowy za powyzszy tekst.
        • Gość: margie Re: Mam kochanka... IP: *.kcp.pl / 213.241.45.* 27.07.04, 11:06
          Egoizm nie jest chory, chory jest egocentryzm.. I pokaz mi kogos, kto zyje z
          zwuazku , w ktorym jest niezadowolony, zdradza, szuka przygod na boku,
          wynajduje miliony powodow do niezadowolenia i druga strona jest cala happy z
          takiego ukladu?! Osobiscie uwazam, ze tylko szczerosc, zwlaszcza w stosunku do
          samej/samego siebie daje wymierne efekty, albo w jedna albo w druga strone.
          jesli autorka pierwszego posta nie odpowie sobie na pytanie czego ONA chce,
          unieszczesliwiac bedzie wszystkich dookola, meza, kochana, nastepnych
          kochankow.... A my tu nie rozwazamy problemu malzenstwa, tylko problem zony,
          bog jeden raczy wiedziec, co maz o tym sadzi, o ich malzenstwie itd. Nie
          wierze, ze wszytsko wg niego jest w pozradku...
    • Gość: qub Re: Mam kochanka... IP: *.ivt.RWTH-Aachen.DE 26.07.04, 14:12
      W pelni sie zgadzam. Slowo jest tylko jedno, to zwykle qurestwo. To samo tyczy
      niestety obojga plci. Nie jest prawda, ze facet to swinia, jak widac w tym
      watku, kobiety nie sa lepsze i nigdy nie byly.

      qub
      • Gość: Maya Re: Mam kochanka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 14:39
        A nie uważacie że powód do zdrady zawsze sie znajdzie. Jedni maja problemy,
        inni są znudzeni swoim życiem, partnerem, inni wypatrzą kogoś atrakcyjnego w
        pracy, na szkoleniu, itd - powodów pewnie tyle co zdradzających :-))
        Ja tam nie popieram oszukiwania, zdrada oznacza jakiś koniec - koniec to
        koniec - więc czy nie lepiej sie rozstać i dać też drugiej osobie możliwość
        ułożenia sobie życia po swojemu.
        Czemu oszukujecie mężatki/żonaci kochankowie - boicie sie porzucić swoje jednak
        wygodne życie??
        • Gość: Ja... Re: Mam kochanka... IP: *.autocom.pl 27.07.04, 23:32
          ja tu nikogo nie bronię ale zycie w celibacie??? czyba nie mówicie powaznie,on
          zdradza lub nie ukocha,nie upiesci.....itd.jest wam to nie potrzebne?a kiedy
          będziecie się kochać?jak będziecie miały po 99 lat?a miałyście kiedyś prawdziwy
          orgazm?moze nie i dlatego nie rozumiecie DLACZEGO ONA jest z tamtym
          facetem,przeciesz tak naprawde nie wiemy dlaczego ona mając męża ma
          romans,napewno nie dla kaprysu,a jeśli jest nimfomanką ...to co ma ze sobą
          zrobić???no zartuje w tym momencie ale.......................moze jest i co
          dalej?tak łatwo oceniacie,moze ona chce swoj zwiazek ochronic a ukojenia i
          niedostatku szuka u niego i jest TYLKO z nim tak blisko a swoj związek
          małżeński szanuje i pielęgnuje pomimo to..........wykluczyc sex mogą tylko te
          ktore nigdy nie mialy orgazmu.............od razu qrwy bo czegoś w zyciu
          zaznały poznały smak miłosci fizycznej ,zew natury ktory nie wszystkie w sobie
          odkrywacie bo wasz facet mało czyta albo nie doczytał czegos a wy czytacie o
          orgazmach i orgazmach wielokrotnych ,marzycie i..........potem piszecie bzdury
          i surowo oceniacie a w skrytosci marzycie o prawdziwym spełnieniu.
          • Gość: zwykły facet Re: Mam kochanka... IP: *.is.gliwice.pl 28.07.04, 12:00
            Bardzo podobała mi się Twoja wypowiedź. Są różni ludzie i różne są ich
            potrzeby. Można być w związku wiele lat i dwoje ludzi będzie łączyć dzień.
            Będzie to piękne powstaną nawet przypadkiem lub nie dzieci, a noc będzie zawsze
            niespełnieniem. Mamy więc wyrzec się wszystkiego o czym nakręcono tyle filmów,
            napisano pięknych wierszy, namalowano obrazów, napisano powieści. Jak ktoś
            powiedział życie ma się jedno i tylko jedno. Wiele osób w tej dyskusji
            zachowuje się jak pies ogrodnika sami nie dadzą ale dla zasady zabronią. Są
            kultury gdzie większa ilość partnerów jest naturalna więc czy ich wszystkich
            mamy wyzywać bo myślimy inaczej, bo zacietrzewiamy sie w kołtunerii, pruderii i
            zakłamaniu. Niespełniony w miłości małżeńskiej miałem kochankę (proszę
            wylewajcie już na mnie kubły z pomyjami, wolno wam) z którą przeżyłem tyle
            piękna że nawet cząstki tego nie dała mi żona. Można z boku na to patrząc to
            splugawić i zochydzić wolno wam, ale co przeżyłem to wiem i zapamietam do końca
            życia. O ironio jak wracałem do domu szczęśliwy nakochany to nie miałem
            pretensji do żony o nic, byłem milszy i jak ona chciała raz na miesiąc to
            zaspokajałem ją najpiękniej jak umiałem. Uśmiechałem się do żony i ludzi byłem
            uczynniejszym a nie sfrustrowanym brakiem seksu człowiekiem. Potępiajcie to
            jeśli chcecie, ale ja mam co wspominać i oczym snuć marzenia i fantazje. Dodaje
            mi to siły do pracy i borykania się z codziennością w tym zwariowanym świecie.
            PS. Z żoną wielokrotnie rozmawiałem o swoich potrzebach, pomagało na tydzień.
    • nikanik Re: Mam kochanka... 26.07.04, 15:18
      ale zalweasz!!!!!!!!!!!!!!
      ale się uśmiałam!!!!!!!!!! do łez!!!!!!!
      • Gość: kolorawanka Re: Mam kochanka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 15:55
        mam kochanka no i co....i myslicie ,ze drugi raz bym w To
        wdepnęła ....moze ..ale chyba nie...nie moge obejsc sie bez niego ..czeakm na
        telefon ,na kazdy choc najmniejszy kontakt..uzaleznienie..i co.....moje zycie
        to czekanie....a mąz wie czy nie wie,,,nie wiem ,jesli wie ,,to tak mu
        wygodnie..typ konformisty...a moja moralnośc...taka jak dzisiejszego swiata....
        • Gość: abra Re: Mam kochanka... IP: *.amconex.pl 26.07.04, 18:58
          To wcale nie jest tylko problem moralności albo jej braku. Myślę, że żyjemy tak
          szybko, tak intensywnie i w takim stresie, że nie mamy szans na długie związki.
          Zbyt szybko się wypalamy albo po prostu mija magia (czyli feromonowa chemia
          która wyparowuje po 3 latach). I co dalej? Być z kimś, bo jest ślub, więc
          trzeba z nim być? Małżeństwo miało rację bytu, gdy ludzie żyli po trzydzieści
          kilka lat, nie dzisiaj - wtedy rzeczywiście mogli związać się ze sobą
          dożywotnio. A jeśli spotyka się kogoś... i zostaje się kochankami, to oznacza,
          że w obu małżeństwach jest coś nie tak, coś się rozsypało. To nie tylko urok
          nowości. Inna sprawa, wziąć rozwód czy nie. Zbyt często ważniejsza jest wygoda
          (finanse), wspólne interesy, albo niestety przyzwyczajenie. Może też strach
          przed samotnością.
          • Gość: agata LUDZIE IP: 217.207.116.* 26.07.04, 19:50
            hm... czasem zagladam na to forum i lapie sie za glowe;) nie wymaga odwagi
            powiedziec na forum mam kochanka nie wymaga odwagi inie jest wyrazem wielkiej
            moralnosci nazwanie tego kurwieniem sie. skad tyle zajadlosci w ludziach .
            dlaczego kobieta ktora spotyka sie z mezczyzna chocby pozostawala w innym
            zwiazku od razu musi sie kurwic? pomijam fakt ze facet ma poprostu skok w bok
            ale kobieta zawsze poddawana jest tej kategorycznej haniebnej ocenie? a co do
            cholery zlego jest w kurwieniu sie? czy te wszystkie swietoszkowate panny i
            panie mialy kiedys do czynieniea z zywa kurwa? z jej zyciem? i lzami? ja mialam
            i gdybyscie wy pracowaly z nimi jak ja nigdy nie uzywalybyscie tego slowa z
            taka pogarda. bo moje drogie czym wg was jest kurwienie sie? dawaniem dupy nie
            swojemu mezowi? obcemu facetow? przeca on obcy nie jest jest kochankiem spotyka
            go do roku albo dluzej przyjazni sie z nim nie laczy ja z nim tylko papier wiec
            coz takiego jest to jej kurwienie sie ze ma odrobinie przyjemnosci? oh tak
            ukamieniujcie wszystkie kobiety ktore chca w zyciu odrobiny przyjemnosci i
            ktore na pierwszym miejscu niekoniecznie stawiaja innych ale mysla tez o sobie.
            bo niszczy zycie meza? a coz wam do tego nie wy sie bedziecie musialy z tym
            bujac. ona. na nia spadnie odpowiedzialnosc i na kochanka i wreszcie na meza.i
            na koniec drogie paniei panowie nie pochwalam tego co zalozycietlka watku robi
            ale jeszcze bardziej niemile mi sa kategoryczne wypowiedzi niektorych
            foromwiczow oceniajace z taka zajadlosci i niechecia innych ludzi a ktos do
            cholery dawno temu napial cos o belce w oku i o kamieniu i bezwiniu:)ludzie co
            wam szkodzi co inn robia?kazdy ma powod kazdy w zyciu zrobil cos. pozwolcie
            rozliczyc sie kazdemu w swoim wlasnym sumieniu przed samym soba nie badzcie dla
            inyych jedynymi sprawiedliwymi jedynymi surowymi sedziami bo zdarzy sie tak ze
            traficie na sedziego surowszego .....i co wtedy?:) pozdrawiam wszystkich i tych
            z aureola i tych co siarka pachna:)agata
            • honeybeam normalnie ręce opadają 26.07.04, 21:05
              I co, znalazło sobie dziewczę chętnego do bzykanka (za przeproszeniem) bez
              zobowiązań i też mi mecyje, zapewniam Cię, że do takiego układu zawsze i
              wszędzie znajdziesz chętnego i to bez większych problemów. Kiedyś słyszłam taki
              dowcip: Na wypadzie firmowym facet ściemnia babeczkę, nagle ona wypala z
              tekstem "ależ ja mam męża", a on na to "to teraz porozmawijamy o Twoich
              minusach". Kobieto im wcześniej zrozumiesz ten dowcip, tym lepiej dla Ciebie.
              Jestem jak najdalej od tego aby kamienować kogoś za zdradę. Ale zrozum, że to
              naprawdę żaden problem znaleźć faceta do pobzykania za darmo i bez zobowiązań
              (sorry z określenie), ale znaleźć takiego, który chce być przy Tobie na dobre i
              na złe, takiego, który będzie Cię kochał i będzie przy Tobie nie tylko wtedy
              kiedy jesteś zgrabna i młoda i "zrobiona na maxa" ale i wtedy kiedy jesteś
              chora, przytyłaś, wyglądasz źle, masz chandrę, depresję, przed chwilą
              wymiotowałaś, a mimo to on robi Ci herbatę i otula kocykiem - to jest
              sztuka!!!! Zaleźć faceta, który jeśli powinie Ci się noga w życiu, będzie Twoją
              ostoją, zapewni dach nad głową i wsparcie Tobie i dzieciom - to jest sztuka!!!
              Nie znam faceta, przed którym jeśli chętnie rozłożysz nogi (wybacz wulgaryzm)-
              nie skorzysta z tego. Cóż łatwa zdobycz.
              U facetów tego też nie krytykuję, bo w końcu jeśli na podorędziu jest chętna,
              to dlaczego miałby z tego nie skorzystać. Zastanów się też przy okazji, czy
              Twój mąż zasłużył sobie na to, abyś przed nami na tym forum i przed swoim
              kochankiem fundowała Mu rogi (???!)
              • mickey.mouse honeybeam 27.07.04, 07:45
                Mocne, ale jak cholera prawdziwe. Chyle czola.
                • Gość: LiLi REWELACYJNE IP: 213.77.38.* 28.07.04, 09:38
                  Chylę czoła. Jakież to prawdziwe. Bardzo często człowiek docenia coś po tym jak
                  to stracił. Faktycznie bardzo ciężko znaleźć kogoś w kim będziemy mieli
                  oparcie, dlatego gdy taką osobę się znajdzie, trzeba robić wszystko, aby
                  cudowny związek trwał i się rozwijał, co wcale nie jest łatwe. Łatwo natomiast
                  jest wszystko rozpieprzyć, co główna bohaterka właśnie uczyniła. Byc może jak
                  zostanie sama, doceni na czym polegało jej małżeństwo i co straciła.
              • Gość: Paweł Re: normalnie ręce opadają IP: 5.5R* / *.heidelberg.com 27.07.04, 12:48
                Dokładnie tak!!! Chylę głowę! I współczuję tym wszystkim paniom które sprawę
                sprowadzają li tylko do przyjemności z seksu. Szczerze mówiąc chociaż mam już
                prawie 4 dyszki na karku nie wiedziałem że są takie kobiety...
              • Gość: rayback Re: normalnie ręce opadają IP: *.vline.pl 27.07.04, 14:07
                Po prostu piekne :))))))))))).Wielkie brawa,znow zaczynam wierzyc w kobiety!
              • Gość: iska31 Re: normalnie ręce opadają IP: 81.219.122.* 27.07.04, 14:18
                Bardzo madra wypowiedz....Pozdrawiam;)
              • forum0wicz Re: normalnie ręce opadają 28.07.04, 09:00
                honeybeam napisała:

                > Ale zrozum, że to
                > naprawdę żaden problem znaleźć faceta do pobzykania za darmo i bez zobowiązań
                > (sorry z określenie), ale znaleźć takiego, który chce być przy Tobie na dobre
                i
                >
                > na złe, takiego, który będzie Cię kochał i będzie przy Tobie nie tylko wtedy
                > kiedy jesteś zgrabna i młoda i "zrobiona na maxa" ale i wtedy kiedy jesteś
                > chora, przytyłaś, wyglądasz źle, masz chandrę, depresję, przed chwilą
                > wymiotowałaś, a mimo to on robi Ci herbatę i otula kocykiem - to jest
                > sztuka!!!! Zaleźć faceta, który jeśli powinie Ci się noga w życiu, będzie
                Twoją
                >
                > ostoją, zapewni dach nad głową i wsparcie Tobie i dzieciom - to jest sztuka!!!

                Chylę czoła.
                Nic dodać nic ująć.

                Najgorsze jeżeli ktoś wychodzi za mąż, bo ładnie wygląda w białej sukni
                albo "bo wszystkie koleżanki już majo męża"...
              • Gość: jaxxxxxx Re: normalnie ręce opadają IP: *.mediatv.com.pl / *.crowley.pl 28.07.04, 09:00
                Cieszę się, że istnieją kobiety, które tak myślą. Wraca mi to wiarę w "płeć
                piekną".
              • Gość: ewa Re: normalnie ręce opadają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 10:24
                zgadza się kobieto, pierwsza mądra wypowiedz na tym forum...ludzie - nie mamy
                prawa krytykować i wydawac sadow, nikt z nas nie jest idealny....kto wie, co my
                zrobilibysmy w takiej sytuacji...ja na przyklad nie wiem - wiemy o sobie tyle,
                ile nas sprawdzono, madry tekst. Tylko chlopa mi szkoda....
              • Gość: coffee Re: normalnie ręce opadają IP: 153.19.139.* 28.07.04, 12:12
                Honeybeam, Twoja wypowiedz zrobila na mnie ogromne wrazenie. Chyle czola przed tym, co napisalas. Szczegolnie, ze znam uczucie wielkiej milosci, takiej w najgorszej biedzie i nieszczesciu i niestety przerabialam na wlasnej skorze c "milosc" z byle kim (czego po latach bardzo, bardzo zaluje, ale stalo sie i nic tego nie zmieni).
              • Gość: zwykły facet Re: normalnie ręce opadają IP: *.is.gliwice.pl 28.07.04, 12:22
                Nie sądzisz, że aby móc być ze sobą również w tych trudnych chwilach, to tego
                faceta trzeba jeszcze przy sobie zatrzymać. Nie tylko nałożoną obrączką czy
                złożonym podpisem w pałacu ślubów. Bardzo często mężczyzna pełni dla wielu
                kobiet tylko rolę reproduktora, a żeby nie odszedł do innej, która zobaczy w
                nim człowieka karmi się go tym, że musi być przy dzieciach, musi być za nie
                odpowiedzialny. Wyrastają więc te dzieci potem w atmosferze bylejakości,
                kłótni, wrogości. Co jest lepsze jak sądzisz. Pamiętaj, że w życiu żeby
                otrzymać to znacznie więcej trzeba też dać. Wielu jednak o tej stronie dawania
                zapomina.
              • Gość: Landrynka Re: normalnie ręce opadają IP: *.nask.waw.pl / 193.59.201.* 28.07.04, 13:34
                Swięta racja!!!!!
            • mickey.mouse Re: LUDZIE 27.07.04, 07:59
              Otoz nie bardzo, droga Agato. Nie tylko wlasne sumienie jest istotne w tej
              sprawie, a to co najmniej z dwoch powodow. Po pierwsze autorka watku specjalnie
              po to opisala na forum swoja historie, aby ludzie napisali co mysle na ten
              temat, a wiec skad te pretensje o negatywne oceny ?
              Po drugie i najwazniejsze - owszem wlasna wolnosc, wlasne sumienie, wlasna
              moralnosc, robta co chceta, towarzystwo ratowania chinskich recznikow... tyle
              tylko ze wlasna wolnosc konczy sie tam, gdzie zaczyna sie cudza wolnosc.
              Inaczej mowiac, chulaj dusza piekla nie ma, o ile nie krzywdzimy tym innych.
              Tam gdzie wyrzadzamy komus krzywde, nie ma juz mowy o korzystaniu ze swojej
              wolnosci - to juz przekroczenie jej granic.
            • Gość: Bruno Szmelc Re: LUDZIE IP: *.pbr.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 16:44
              Co jest złego?? Ano nic. Tylko że Droga Pani jak się komuś obiecuje, że na
              dobre i na złe i takie tam to ten ktoś ma prawo oczekiwać, że tak będzie a
              jeśli łamie się dane słowo to chyba jednak jest coś złego. Może to kłóci się z
              Pani nośnymi hasłami ale niestety z definicji przysięgi wypływa zobowiązanie do
              jej przestrzegania i nie jest to zależne od tego czy Pani to akceptuje czy nie.
              W pewnym sensie jest to fakt obiektywny.
              Na marginesie to hasło "świętoszkowate panny" użyte przez Panią jest również
              oceną (i to zdaje się negatywną odrobinkę) a ocenianie innych tak ostro Pani
              potępia. Jakieś rozdwojenie jaźni??? :)))
              Wyobrażam sobie Panią dzielnie broniącą przedstawionej przez siebie tezy i
              jednocześnie świadomą że jej ukochany mąż właśnie dostaję ową odrobinę
              przyjemności, do ktorej prawo przynaje Pani zdaje się wszystkim. Serdecznie
              pozdrawiam.
    • Gość: Rocco kolejna zdzira :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 20:51
      Pewnie ze jest sporo takich jak ty , jak sie tu wpisza to pewnie sie lepiej
      poczujesz co ?
    • Gość: pollak Re: Mam kochanka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 21:30
      Ja tam nie chce nic mówic ale w niektórych kręgach takie zachowanie określa
      siś mianem zwykłego kurwiszonizmu. Ale pewnie tobie nie jest przykro z tego
      powodu boś jest nowoczesna babka.
      • fredzia10 Re: Mam kochanka... 26.07.04, 23:54
        Popieram to najzwyklejszy kurwiszonizm. Ale takim Paniom nie jest przykro,
        bo one są trendy.....Znam jedną taką, Magdusia jej na imię - słodko nieprawdaż?
        Wszysko dziewczynie jedno z kim i gdzie - przecież to tylko seks. Niedobrze się
        robi od takich...
        • Gość: znajoma Re: Mam kochanka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 15:31
          Ja też znam jedną Magdusię - uwielbia starszych, żonatych i dzieciatych a jak
          którys ma stanowisko zaraz mu rodzi dziecko. Swojemu meżowi rogi przystawiła
          miesiac po ślubie - z drużbą. Teraz szczęśliwie wychowyje dwójkę dzieci, bierze
          alimenty od dwóch różnych tatusiów, a kolejki chętnych do ożenku nie widać.
          Publicznie chwaliła się posiadaniem kochanka i aby dać mu doping do rozwodu
          zaszła w niespodziewaną ciążę (biedna pielegniarka nie wiedziała jak uniknać
          rozmnozenia. Facet sie nie rozwiódł a jego dzieci i zona płacą i płaczą - ale
          to drobiazg!
    • aleznumer Re: Mam kochanka... 27.07.04, 01:51
      Ze tez zachcialo ci sie... Po co ? Kłopotow sobie napytasz i tyle.
    • Gość: M Re: Mam kochanka... IP: 212.160.234.* 27.07.04, 08:58
      Prawdziwe kurestwo...nie mam nic więcej do powiedzenia!!!
    • Gość: Maga Kochanek dobra rzecz, tylko po co Ci mąż? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 12:10
      Maleńka, musisz jakoś to wyważyć... Z mężem nie masz dobrego seksu? Czy tylko
      Ci wrażeń brakuje? Jeśli wrażeń, zastanów się nad małżeństwem, jeśli seksu,
      cóż...rozumiem. Tylko, żeby Ci bachora nie zrobił, bo będzie kłopot. I w żadnym
      wypadku się nie przyznawaj!!!!! Nawet, jak was nakryją ze spuszczonymi
      spodniami.
      Pozdrawiam, trzymaj się,
      M.
    • Gość: aja Re: Mam kochanka... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 12:11
      Myślę, że artykuł jest wymyślony dla zdobycia opinii na temat, a sytuacja jest
      całkowicie nieprawdopodobna. Chyba że mąż jest głuchoniemy i na dodatek
      sparaliżowany!!!
      • Gość: ewa Re: Mam kochanka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 10:28
        bingo!dikladnie1nie da sie ukryc jesli w zwiazku jest cos nie tak, znam to z
        autopsji...... Znow socjologowie sie za nas wzieli po prostu;)
    • Gość: Me Re: Mam kochanka... IP: *.kijowska.waw.pl 27.07.04, 12:27
      Ja też mam kochanka (8 lat młodszego ode mnie :D) od 3 tyg. i jest mi z tym
      strasznie dobrze. Olej te wszystkie głosy świętego oburzenia. Są kobiety, które
      jak złapia raz jakiegoś faceta to się cieszą i nic innego by im do głowy nie
      przyszło. Najczęsciej to sa te co umieją tylko narzekać na dzieci, męza właśnie
      i są ogólnie zmęczone życiem. Szanowne panie piszą tak jak byś już w momencie
      wychodzenia za mąż planowała, że kiedyś tam spojrzysz na innego faceta. Tego
      sie nie planuje , to przychodzi, i mozna się tym zadręczać , można spożytkowac
      ku własnej przyjemności. Oczywiście jest to trochę życie na minie, my tez mamy
      niby taki układ, że tylko seks, ale tez sie przyjaźnimy, i też sama nie wiem,
      jak dalej, ale staram się tym nie martwić tylko cieszyć sie chwlią , życie jest
      krótkie...
      Pozdrawiam
    • Gość: arleta Re: Mam kochanka... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 12:29
      Malenka, na tu, na teraz jestem z Tobą.Rozumien Cię, nie oceniam. Mnie
      przytrafiło się coś nieoczekiwanego; jestem mężatką od kilkunastu lat, niczego
      nie szukam, nie flirtuję, niespecjalnie interesują mnie inni faceci, a jednak...
      4 lata temu zmieniłam pracę, poznałam faceta, do którego od początku coś mnie
      przyciąga. Nie wiem co, nie jest ani specjanie przystojny, ani młody, może
      tylko (aż) wrażliwy i inteligentny. Dopiero teraz, po 4 latach postanowiłam się
      z nim spotkać sam na sam, właściwie bez żadnych dwuznaczności, ot tak, żeby
      spędzić miły wieczór, napić się drinka, pogadać. Ale to on zaczął mówić o
      wzajemnym przyciąganiu...I tak coś się rozwija, robi się coraz intymnej. Nie
      wiem co robić, tęsknię za nim, myślę o nim ciągle, chciałabym coś z nim
      przeżyć, ale rozum podpowiada mi, że to bez sensu. Czy wolno mi postapić
      egoistycznie? Zrobić coś tylko dla siebie, co sprawia mi taka błogość na samą
      myśl o tym? A jeśli nic nie zrobię, a to jest coś wyjątkowego, taka miłość na
      całe życie, która zdarza się tylko raz w życiu? Czy wolno mi to zmarnować?
      A czy wolno mi zmarnować małżeństwo? Nie jest to idealny układ, ale mam
      kilkunastoletnie dziecko i mąż mnie kocha. Dlatego rozumiem Malenkę, bo czasami
      coś dzieje sie poza naszą świadomością i to jest wyjątkowe i piękne. Sorry za
      taki długi wywód, pozdr
      • honeybeam Re: Mam kochanka... 27.07.04, 12:49
        Przeczytaj sobie mojego posta powyżej, którego "dedykuję" zresztą i pozostałym,
        które chcą wchodzić w tego typu "układy".
        Odnoszę wrażenie, że zdrada umarłaby śmiercią naturalną gdyby odebrać ludziom
        możliwość mówienia o niej. Ale przecież o to najprawdopodobniej chodzi, wyrwać
        faceta/laskę i hajda do kolegów, koleżanek, na formu - byle szybciej móc komuś
        o tym powiedzieć. Czym tu się chwalić??? Nie ma czym, naprawdę... Na to zawsze
        znajdą się chętni i chętne (starsi i młodsi), wyczyn to żaden. Mam nadzieję, że
        zaczniecie się kiedyś chwalić tym, że przeżyłyście całe życie z jednym facetem -
        mimo iż pokus nie brakowało. To jest coś! Przeżyć i to godnie z kimś 20, 30, 40
        lat. To jest moim zdaniem sztuka.
        • Gość: puszek-okruszek Re: Mam kochanka... IP: 209.247.222.* 27.07.04, 12:52
          Hmm....a Ty ile lat juz masz poza soba?

          • honeybeam Puszku 27.07.04, 13:09
            Gość portalu: puszek-okruszek napisał(a):

            > Hmm....a Ty ile lat juz masz poza soba?
            >

            12 lat mam za sobą i muszę przyznać, że różnie bywało...i pokus nie brakowało i
            nie brakuje :) ale ja czerpię mnóstwo statysfakcji z tego, że od czasu do czasu
            krew szybciej pokrąży w żyłach i wystarczy :). Poflirtować, pościemniać się
            wzajemnie to jedno (tylko trzeba jeszcze do tego mądrej drugiej strony), a iść
            lub co gorsza chodzić z kimś do łóżka, spotykać się ukradkiem gdzie popadnie to
            inna sprawa :).
            • Gość: puszek-okruszek Nigdy nie mow"NIGDY":-))) IP: *.chicago-16-18rs.il.dial-access.att.net 27.07.04, 13:14
              Widzisz, roznie bywalo a jeszcze rozniej to dopiero moze byc:-)
              Nie mow hop...:-)
              • honeybeam Re: Nigdy nie mow"NIGDY":-))) 27.07.04, 13:31
                Gość portalu: puszek-okruszek napisał(a):

                > Widzisz, roznie bywalo a jeszcze rozniej to dopiero moze byc:-)
                > Nie mow hop...:-)

                Zdaję sobie z tego sprawę :) Nie mówię hop i NIGDY, przenigdy nie powiem
                NIGDY ;) ale wiem że na moje Słoneczko kobitki też pożądliwie zerkają i też
                byłoby go stać na skoczek w bok :)a tymczasem nasi wielbiciele (moi i Jego)
                muszą obejść się smakiem ;)
              • Gość: anak Re: Nigdy nie mow"NIGDY":-))) IP: *.pronet.lublin.pl / *.pronet.lublin.pl 28.07.04, 10:45
                Święta prawda. Też kiedyś mówiłam, że ja nigdy nie zdradzę. Tymczasem zrobiłam
                to już rok po ślubie. Z nudów? Z rozczarowania moim tyjącym mężem? Wydawało mi
                się, że jak potem o tym nie powiem nikomu, to zapomnę. Nic z tego. Ciężar winy
                był niemal nie do udźwignięcia. Za każdym razem, kiedy mój mąż patrzył na mnie
                z miłością, chciałam mu to wyznać. Ale na szczęśćie nie obarczyłam go tym. Choć
                teraz już wiem, że mogę zdradzić zawsze, kiedy będzie okazja (a wydawało mi
                się, że nigdy tego nie zrobię z szacunku dla siebie i tej drugiej osoby) - więc
                wystrzegam się takich sytuacji.
      • Gość: Gosc Re: Mam kochanka... IP: *.medizin.uni-leipzig.de 27.07.04, 12:55
        No dalej pokarz jaka jestes odwazna! Badz dorosla i ponies konsekwencje tego co
        robisz. Rozwiedz sie! Zwiaz sie na nowo! Nie marnuj zycia twojemu mezowi. On
        napewno nie chce zony ktora "teskni" za jakims innym i spotyka sie z kims innym.
        Tego mozesz byc pewna!
        • Gość: hans kloss Re: Mam kochanka... IP: *.acn.waw.pl 27.07.04, 18:52
          Dziwi mnie jedo. "wez rozwod i nie marnuj mu zycia". Rozumiem ze jak facet kocha a zona powie mu ze go zdradza albo chce zdradzic i musi wziac rozwod to facet powie: "OK. Dobrze ze sie ze mna rozwiedziesz bo kocham Cie nad zycie wiec rozwod usunie moje uczucia. Inaczej mialbym zlamane serce"
          Kurcze wszyscy teraz mowia ze slub jest "fe" bo licza sie uczucia i slub nic nie zmienia a niby rozwod jest "cacy" bo wszystko zmieni. Nie rozumiem :((
      • Gość: facet Re: Mam kochanka... IP: *.gdansk.comarch.pl 27.07.04, 16:35
        Czyli, że ślubu nie brałaś z miłości. Nie była to miłość na całe życie ani nie
        miała być(teraz byś nie mówiła, że to może ta...).
        No to gratuluję...
        A swoją drogą, jeśli tak, to na kolana przed mężem i rozwód brać. Po co Ci ta
        fikcja??
      • Gość: Finubir Każde marzenie jest piękne IP: *.mps.gov.pl 28.07.04, 13:35
        Doskonale Ciebie rozumiem, po tylu latach rutyny nagle stało się coś co tą
        rutynę przerwało. W ustabilizowanym życiu pojawiła się odrobina szaleństwa,
        czegoś wyjątkowego, coś czego nie spodziewałaś się już spotkać. Dreszczyk
        emocji. Tylko teraz odpowiedz sobie na pytanie czy rzeczywiście go kochasz czy
        bardziej jego wyobrażenie w sobie.
        Marzenia mają jednak wadę prawie zawsze są nierealne i pękają jak bańka mydlana
        w momencie kiedy się do nich zbliżasz. Nie są takie jak to sobie wyobrażałaś na
        początku.

        Nie jestem święty ale w pewnym momencie zdałem sobie sprawę co sprawia mi
        najwiekszą przyjemność i zadowolenie: uczciwość wobec innych. Wiem, że to
        uczucie nie jest dzisiaj w cenie. Uczciwość to synonim naiwniactwa. Taki jest
        ten świat. Ale w pewnym momencie postanowiłem, że to nie musi być mój świat. Ja
        go nie chce i mogę stworzyć swój własny, otoczyć się ludźmi podobnie myslącymi
        i powiem wam jedno tak szczęśliwy jak teraz nie byłem nigdy w życiu.

        Dlatego zanim cokolwiek zrobisz głęboko się zastanów czego tak naprawde chcesz
        i czego tak naprawde Ci brakuje. Zazwyczaj odpowiedź bywa jedna "to wszystko
        robię z nudy".
      • aaricia23 Re: Mam kochanka... 04.08.04, 21:28
        arleta pierwszy raz ktoś opisał co czuję, nie mam dziecka i jestem jak maleńka
        2 lata po ślubie, ale poznałam kogoś kto wbrew mojej uczciwości, rozsądkowi i
        wszystkim tym szlachetnym cechom po prostu śni mi się po nocach, a tego już
        zmienić nie mogę. Spotykamy się czasem, podobnie bez dwuznacznośc, pogadać i
        napić się drinka, ale spotkanie za spotkaniem - co raz bardziej intymnie. Marzę
        o nim. Tak mnie czasami boli to marzenie, że aż z tego płaczę. Bo wiem że nie
        mam prawa, a z drugiej strony czasem pozwalam sobie myśleć że to takie
        niesprawiedliwe. Wiem że skrzywdziłabym mojego męża, który bardzo mnie kocha -
        ogromnie. Ale czasem się buntuję, i chciałabym pomyśleć wyłącznie o sobie. Dać
        sobie prawo przeżyć coś choćby raz i zapomnieć. Tak, wiem że im dalej w las...
        ale to też jest jakiś czegoś brak, i jakieś z tego powodu cierpienie, ja tego
        nie wybierałam i nie mam jak sądzę kurewskiej natury - mąż dotąd jest moim
        jedynym mężczyzną. nie wiem co robić
    • Gość: Facet jak to widzi Każdy ma swoje życie i przechodzi je jak chce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 13:01
      Moim skromnym zdaniem to jest to sprawa tylko tej kobiety. Jakie będą tego
      konsekwencje to tylko ona je pozna (może rozwód, może nienawiść męża i zepsute
      życie, może także zawód na tym kochanku, cokolwiek). W każdym razie moim nikt
      nie ma prawa oceniać jej. Każdy ma jakiś swój system wartości, osobiście
      obawiam się że gościu póki co dobrze się bawi, potem Cie rzuci, czego Ci nie
      życzę. Kwestia jest taka jak ty z tym będziesz żyła kiedyś. Ja sam jestem w
      kilkuletnim związku i .... też zdarzyło się przez jakiś czas coś co nie
      powinno. Przekonałem się jak to jest i już wiem. Owszem było dobrze, było
      inaczej pod każdym względem ale wciąż czułem że krzywdzę tą osobę z którą
      jestem.Wydaje mi się że nie zrobie tego więcej a jeśli już to będę wtedy sam i
      nikomu nie zaszkodze. Nie jest prosto udzielić odpowiedzi.
    • Gość: Paweł Re: Mam kochanka... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 27.07.04, 13:03
      >> Nieraz sie zastanawiam, dokad nas to zaprowadzi.

      Jeżeli Bóg nie da Wam łaski upamiętania i nawrócenia, to zaprowadzi to Was do
      piekła, niestety.
      • agnie_szka9 Re: Mam kochanka... 27.07.04, 13:13
        nie mam męża, więc nie byłam w takiej sytuacji. I nie mnie oceniać zachowanie
        autorki wątku. Ale jeśli chodzi o mnie, to najlepszym wyjściem byłoby mieć za
        męża kochanka! ot i po problemie.
        • Gość: Stauffenberg Re: Mam kochanka... IP: *.hastrabau.pl 27.07.04, 13:49
          Wprost nie do uwierzeni, jakie mam szczęście! Sądząc procentowo po tym wątku
          powinienem być zdradzany przez niemal każdą kobietę z którąkolwiek byłem,a
          przydarzyło mi się to tylko raz! (za to solidnie...)Mam żonę, ale mimo tego, że
          ją kocham, powiedziałem jej wprost przed ślubem, że jeśli się mną znudzi, ma
          odejsć bez wahania. Nie chcę żeby się męczyła i pakowała w głupie zwiążki "dla
          odstresowania". Ze wierność kobiet rzeczą jest problematyczną dowiodły dwa
          przykłady
          1.Ratowaliśmy niedawno przyjaciela lat 40. Zona zdradzała go od 5 lat.
          Dowiedział się przypadkiem, bo "przecież to niemozliwe, ona tylko ciągle musi
          być na kursach, konferencjach i u klientów". POtem było 60 różnych pastylek i
          szpital. Biedak, kochał ją. Teraz przyszedł do siebie na tyle,aby się rozwieść.
          Ex-małżonka jest wśiekła, bo kochaś -z tej samej firmy ma się rozumieć - na
          wieść o rozwodzie szybko zwinął chorągiewkę. Została sama z 16-letnią córką.
          Tłumaczy jej, ze nie ma po co wychodzić za mąż bo "mężczyźni są okropni i nie
          wybaczają najmniejszego błędu". Mojego kolegę odsądza od czci i wiary "
          przecież mógł poczekać tą chwilkę aż otrzeźwieję"!

          2. Inny mój kolega. Żona-modelka i to dosłownie, bo jedna z topowych. Cud, miód
          ultramaryna! Najpierw, zaraz po końcu komuny, w 1989 roku, dostała 4-letni
          kontrakt w Mediolanie. Potem był 6-letni kontrakt w firmie z NY, jeszcze
          przedłużony..dosc, że w 2003 wróciła do Warszawy, gdzie wyjeżdżając zostawiła
          dwie córki - 5 i 3 letnią. Przjechała po to, aby zawiadomić, ze wyjeżdża na
          nowy "to już naprawdę ostatni" kontrakt do Paryża. Dla lepszego zobrazowania
          sytuacji warto dodac, ze w czasie owych kontraktów dobrze było jak odzywała się
          raz na miesiać i to zdawkowo " bo ma wiele pracy". Przysyłania pieniążków też
          nie było: kolega sam dawał sobie radę i małżonkę popraosił o coś chyba tylko
          raz, może dwa, pzrez te wszystkie lata.. Ale na wieć o "nowym naprawdę ostatnim
          kontrakcie" nie wytrzymał - wręczył małżonce pozew o rozwód. Reakcją była
          wściekłość "na pewno ma babę,jak on mógł!" Ale pzryjaciółce wyznała, ze ten
          ostatni kontrakt załatwił jej "amoroso" - pewien Włoch z branży...Najciekawsze
          w tym wszystkim, że obie córki spytały matkę po co przyjechała!

          Wnioski? Są dwa
          Pierwszy - znajomego Rosjanina: "Bladz' eta nie profesija. Eta garaktir"
          Drugi - jedna z "10 złotych zasad Neila Parsonsa" z USA: "Jeśli bedziesz miał
          wybór między piękną i mądrą a brzydką i mądrą, wybierz brzydką. Piękna wkrótce
          zacznie Ciebie zdradzać a całą swoją mądrość obróci na wynajdowanie coraz to
          nowych kłamstw".
          • Gość: sabna Re: Mam kochanka... IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.07.04, 20:23
            Ta top modelka to dosc wiekowa, cala historia dosc nieprawdopodobna, choc nie
            twierdze ze nie mozlia ;).
    • Gość: aga Re: Maszz problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 13:28
      Z doswiadczenia wiem, że wpadłaś w g... Wspaniały sex bo inny i z adrenalinką a
      nie po małżeńsku. Taki romans w miejscu pracy to kręcenie na siebie bata.
      Rozwiedź się - zanim nie masz dzieci i poszalej "z zakochanym w pracy",
      dorośniesz to się zwiążesz.
    • Gość: ktoś :/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 13:30
      Przez takie jak WY pier**** się cały świat. Ciekawe jak się będzie czuł Twój
      mąż, gdy ktoś życzliwy mu doniesie. Z resztą to nie ma znaczenia kto. Godna
      pożałowania. Lepiej od niego odejdź, zamiast marnować mu
      życie!! :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/ :/
    • Gość: Gość Re: Mam kochanka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 14:01
      Zastanawiam się czy kiedykolwiek pomyślałaś jak odbierze Twoją zdradę Twój mąż
      który prędzej czy później się o niej dowie. Pewnie nie bo wyglada na to, że
      należysz do kobiet które"myślą macicą". Twoje małżeństo to już historia. A
      swoją drogą gdzie są kobiety które poważnie myślą o życiu i dla których słowa
      przysięgi małżeńskiej nie są tylko pustymi słowami. Mam nadzieję, że jeszcze
      istnieją.
      • Gość: ktoś Re: Mam kochanka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 14:23
        Ja także mam nadzieję, że istnieją takie kobiety!!! Właśnie takiej szukam,a nie
        jakiejś... Szkoda gadać:/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka