lhasa
09.07.13, 10:50
Prawdziwa sytuacja:
Mamy 28 letnia, samotna dziewczyne, ktorej sie zycie pokickalo na kazdym polu. Skupmy sie na finansowym. Otoz dziewczyna po 2 latach pracy za granica jako ekspedientka w sklepie i zarobkach minimalnych, stracila prace i wrocila do kraju. Mieszka z rodzicami i popada w depresje szukajac pracy i jakiegos sposobu na zycie. Ladna, ale dziwnie nie atrakcyjna dla mezczyzn, bardzo samotna. Chce otworzyc firme, ma jakis pomysl, walczy.
Teraz jej rodzice. Toksyczni i obrzydliwie bogaci, prowadza wlasna firme. A corce kaza sobie samej radzic. Matka moze i chcialaby pomoc corce, ale maz dominuje. Nie chca nawet pozyczyc na rozkrecenie firmy, niby z troski o nia, odwodzac ja od tego pomyslu, bo teraz niepewne czasy na biznes. Nie chca dopuscic do swojej firmy. Maja 4 mieszkania, wszystkie wynajmuja, dorabiajac sobie dodatkowo prawie 10 tys miesiecznie( to dla nich grosze) Corka od miesiecy prosi by pozwolili jej w jednym zamieszkac, chce sie usamodzielnic, ale zdecydowanie odmawiaja, w sumie nie wiadomo z jakiego powodu. Wakacje w Australii i na Bora Bora, dwie fury po 200 tys kazda, X nieruchomosci, a dziewczyna musi i radzi sobie sama. Faktem jest, ze dziewcze niezbyt zaradne, z bardzo mala wiara w siebie, ale bardzo sie stara.
Ktos powie, ze i tak laske jej robia pozwalajac mieszkac u siebie, ze nie musza jej dawac ani grosza, ze nie musza miec wyrzutow sumienia lezac na polinezyjskiej plazy, podczas gdy ich dziecko zyje z kilku tys swoich oszczednosci i zastanawia sie czy kupic buty za 200 zl czy lepiej tansze?
Jakie stanowisko przyjac w takiej sytuacji? Niby rodzice nie musza pomagac finansowo swoim doroslym dzieciom, nie ich wina,ze maja taka niezaradna corke(pytanie czy sami nie wychowali jej na takie chuchro), ale co z moralnego punktu widzenia? Czy srajac pieniedzmi oszczedzalibyscie na swoim, doroslym, ale jednak dziecku?