Dodaj do ulubionych

trudna decyzja

22.08.13, 15:04
Czesc wszystkim


Mam problem z mężem. Jesteśmy małżeństwem 8 lat. Przez 7 pracował w delegacjach.Było niefajnie bo chciałam miec go przy sobie zwazywszy na to ze mamy corke. Zjezdzal co drugi tydzien na weekend, takze widywalysmy go raptem 4 dni w miesiacu. Do tego popijał sobie, takze te krotkie chwile razem wygladaly nieciekawie. Rok temu okazalo sie ze zrezygnowal z pracy ( to jego wersja -ja mysle ze szef w koncu sie wkurzyl i pozegnali sie za porozumieniem stron). Oczywiscie problem z alkoholem sie poglebial mimo moich niestety nieudolnych prob ratowania go z tego nałogu. Po "zrezygnowaniu" z pracy przez miesiac nie robił nic oprocz picia od rana do wieczora i kombinowania jak wyjechac do pracy za granice, czemu ja bylam przeciwna bo to by juz kompletnie nas od siebie oddalilo. Wszelkie namowy podjecia pracy na miejscu nie wchodzily w gre i skonczylo sie tym ze wyjechal.Bylam kompletnie zalamana. Po roku pracy za granica wrocil z dlugami. Oczywiscie w miedzy czasie zjezdzal na tydzien raz na 2 miesiace. Ile tam zarobil celowo nie wspomne bo nie ma nawet o czym pisac.Zmuszony brakiem pracy i perspektyw wrocil do Polski.I znowu to samo, brak checi podjecia pracy i picie od rana do wieczora. Pewnego dnia zabralam mu karte od naszego wspolnego konta poniewaz tracil dziennie po 30-50 zl na wlasne przyjemnosci.Nie interesowal sie rachunkami,dzieckiem-niczym. Wazne bylo to aby mial co palic( mam na mysli papierosy:) i pic.Oczywiscie jezdzenie po 2-3 piwach bylo dla niego norma wiec ktoregos dnia schowalam dokumenty i kluczyki od auta.Nie widzialam w tym nic zlego poniewaz to ja oplacalam oc,robilam przeglady,jezdzilam po mechanikach i tankowalam-a przede wszystkim zrobilam to z mysla o dziecku,bo z nia tez jezdzil.Awantury w naszym domu byly na porzadku dziennym a temu wszystkiemu przygladalo sie dziecko. W pewnym momencie po tysiecznych probach rozmow,tlumaczen,prosb,szantazy itd postanowilam odpuscic. Pozwolilam mu robic to co chce ludzac sie ze w koncu sie opamieta. No niestety :( Zaczal nie wracac na noc,pozniej na 2 noce-oczywiscie kompletnie sie z tego nie tlumaczac. Celowo nie pisze o swoich zalach bo tekst by mi zajal 3 razy tyle. Skonczylo sie na tym ze nie ma go w domu juz miesiac. Nie odbiera telefonu, nie oddzwania, nie odpisuje na sms-y. Pojawia sie w domu pod moja nieobecnosc po rzeczy na zmiane ( ja wiem o 3 jego potajemnych wizytach).Nie wspomne o tym ze nie daje ani zlotowki na zycie, ja musze oplacac rachunki w tym tez jego. Nie interesuje sie dzieckiem-nie przyszedl ani nie zadzwonil od tego czasu. myslalam o rozwodzie a te ostatnie jego akcje mnie utwierdzaja w podjeciu tej decyzji.Nie wiem tylko czy dobrze robie. Chcialam sie Was poradzic. Wlasciwie to chcialam porozmawiac z nim na ten temat ale niestety nie jest mi to dane.
Co Wy o tym sadzicie?
Obserwuj wątek
    • lipsmacker Re: trudna decyzja 22.08.13, 15:22
      Zwykle daleka jestem od namawiania kogokolwiek na rozwod ale w Twoim wypadku zadna inna decyzja nie ma najmniejszego sensu bo wyglada na to ze doslownie NIC Was nie laczy, masz meza jedynie na papierze i ponosisz koszty tej watpliwej przyjemnosci. Nie mecz siebie i dziecka, zloz pozew o rozwod jak najszybciej.
      • lled Re: trudna decyzja 22.08.13, 15:31
        no wlasnie. co to za malzenstwo jak caly czas jestes sama
      • ka.rol.ina Re: trudna decyzja 22.08.13, 16:32
        Dzięki za odpowiedz.
        Tak jak Ty moi znajomi tez mi tak doradzają. Tylko rodzicie stale myslą ze powinnam jeszcze cos zrobic. Tylko co? Dac szanse komus kto jej nie chce... Ciężko im wytłumaczyć ze to juz nie ma sensu, dla mnie to walka z wiatrakami. A poza tym nawet jakby wrocil to chyba by to nic nie zmienilo. Pewnie bym mu nie zaufała bojąc sie ze po raz ktorys zrobi to samo. Myślałam ze bedzie mial cywilna odwage aby przyjsc albo chociaz odebrac łaskawie telefon i powiedziec mi co zamierza robic dalej w zyciu. A on najwidoczniej wszystko przemyslal. To ja podejme dezycje o rozwodzie i to na mnie rodzina krzywo bedzie patrzec, na dodatek pracy nie ma a jesli ma to na czarno takze co z alimentami? Mamy wspolne konto bankowe wiec jesli nawet sie z niego wypisze to i tak to konto pozostanie. Do tego konta maz ma mozliwosc robienia debetu wiec dopoki nie bede po rozwodzie bede splacac jego dlugi :( Nie wspomne o telefonach gdzie umowa jest do kwietnia 2014 i on jest wlascicielem obu telefonow-rachunki place ja ,bo wiadomo co bedzie jak tego nie zrobie. Nie wiem jak to zrobic aby odseparowac sie od niego zanim bedzie rozwod.Pewnie nic nie moge albo tego nie wiem....
        • gyubal_wahazar Re: trudna decyzja 22.08.13, 18:14
          > Do tego konta maz ma mozliwosc robienia debetu wiec dopoki nie bede po rozwodzie bede sp lacac jego dlugi :

          Wnieś do sądu o rozdzielność majątkową. Jak przedstawisz dowody marnowania wspólnych pieniędzy przez męża, dostaniesz ją nawet zaocznie (jeśli nie przyjdzie na sprawę). Prócz tego pogugluj jak wypisać się ze wspólnego konta albo zablokować możliwość robienia debetu. I oczywiście nie wpłacaj tam wiecej ani złotówki.

          Gdyby bankstery Cię spławiały, rzuć mimochodem coś o nadzorze bankowym i pisaniu na forach o tematyce finansowej. Wtedy jest szansa, że zaczną Cię traktować poważniej

          > Nie wspomne o telefonach gdzie umowa jest do kwietnia 2014
          > i on jest wlascicielem obu telefonow-rachunki place ja ,bo wiadomo co bedzie ja
          > k tego nie zrobie.

          Wyłączą Ci telefon. I gdzie problem ? Na każdym rogu kupujesz starter i ślesz paręnaście esów o nowym numerze do znajomych. Lepiej jednak zadzwoń do nich i przedstaw sytuację. Pewnie też będą próbowali Cię spławić. Wtedy i tak rób swoje i to z poczuciem, że próbowałaś zachować się fair

          Najważniejsza rada : gugluj ! Sama się zdziwisz ilu ludzi ma podobne problemy i ile jest skutecznych sposobów na ich rozwiązanie
        • maitresse.d.un.francais wspólne konto nie jest wieczne 22.08.13, 20:04
          można je zlikwidować
    • motylka34 Re: trudna decyzja 22.08.13, 16:21
      Myslę, że podjęłaś bardzo dobra decyzję...
      Tylko szybko się postaraj o rozdzielność majątkową żebyś nie została z jego długami...
    • mariuszg2 Re: trudna decyzja 22.08.13, 16:33
      Cześć Tobie

      Proszę streść swój problem (pytanie, prośbę) w jednym zdaniu zakończonym pytajnikiem

      tak żeby było wiadomo o co Ci chodzi
      • ka.rol.ina Re: trudna decyzja 22.08.13, 16:38
        :)

        Czy slusznie decyduje sie na rozwod majac za argument to jak sie zachowuje moj maz.
        Chcialam aby ta decyzja byla nasza wspolna,bo wszystko wskazuje na to ze mnie nie chce.Nigdy jednak mi tego nie powiedzial nawet gdy go o to pytalam dawno temu.
        • raohszana Re: trudna decyzja 22.08.13, 19:15
          Jakbyście wspólnie podejmowali decyzje to nie byłoby kwesti rozwodu, nie?
        • mariuszg2 Re: trudna decyzja 22.08.13, 21:19
          ka.rol.ina napisała:

          > Czy slusznie decyduje sie na rozwod majac za argument to jak sie zachowuje moj
          > maz.

          Tak jeśli uważasz, ze dobrze robisz
          Nie jeśli jest przeciwnie.
        • po-trafie Re: trudna decyzja 22.08.13, 23:58
          Kobieto,
          serio ostatecznym argumentem jest to ze on cie nie chce?

          Czy gdyby przyszedl, padl na kolana i powiedzial 'bede pil, lekcewazyl, nie dbal, nie dokladal sie, nie myslal o Tobie i mial cie w dupie tak jak mialem ostatnie 8 lat ale wiedz: CHCE CIE' to bys porzucila mysli o rozwodzie?

          Podaj chocby jeden argument za tym, zeby byc razem. Bo ja nie widze zadnego:
          - nie dba o ciebie ani o dziecko;
          - nie daje oparcia zadnej z was;
          - nic nie wnosi do zwiazku;
          - zupelnie mu na was nie zalezy.

          Natomiast ty sie zastanawiasz, co jeszcze mozesz zrobic.

          Ratuj siebie i swoje dziecko. Jej przyszlosc, psychike, emocje i postrzeganie swiata. Nie jestescie po to, zeby myslec co jeszcze dla niego mozecie zrobic.
          Jestescie po to, zeby zyc szczesliwie i cieszyc sie kazdym dniem zamiast sie zamartwiac.
          Uporzadkuj sprawy finansowe: zamknij wspolne konto, zalatw rozdzielczosc majatkowa, wypowiedz umowe na telefon. Zmien zamki. Wez rozwod i zyj niosac swoj krzyz, a nie wszystkie krzyze swiata.
          Rodzina zrozumie, jak zobaczy cie szczesliwsza. Nie mysl o swoich rodzicach, tylko o dziecku. O tym, zeby uczylo sie, ze nikt nie powinien byc czyims podnozkiem, ze warto walczyc o siebie, swoje zycie i swoje marzenia.

          Zycze duzo sil.
    • ursyda Re: trudna decyzja 22.08.13, 19:38
      O matkobosko powiedz, że jesteś trolle, facet nie wraca na noc do domu przez miesiąc, potajemnie zabiera ciuchy jak cię nie ma a ty chcesz z nim jeszcze rozmawiać?
    • samuela_vimes Re: trudna decyzja 22.08.13, 19:52
      rozwód z orzeczeniem o winie. załatwisz gnojka
    • ipsetta Re: trudna decyzja 22.08.13, 21:26
      >Chcialam sie Was poradzic. Wlasciwie to chcialam porozmawiac z nim na ten temat ale >niestety nie jest mi to dane.
      >Co Wy o tym sadzicie?

      na twoim miejscu nie czekałabym, aż on raczy przyjść, przeprosić oraz obiecać poprawę. brałabym się za rozwód.
    • cat4 Re: trudna decyzja 22.08.13, 23:02
      Nie ma nad czym się zastanawiac - facet ma Ciebie i dziecko kompletnie w dupie.

      Co masz z małżeństwa z nim? Nic.

      Otwierasz sobie własne konto i na nie kierujesz własną pensję - jak się odezwie, pytajac gdzie pieniądze, nie odbierasz, nie oddzwaniasz i nie odpisujesz na smsy.

      Rachunki za telefony przestajesz płacic - są na niego, wiec to jego problem. Sobie kupujesz starter, tak jak radziła koleżanka wyzej.

      I jak najszybciej załatw rozdzielnosc majatkową, zeby zabezpieczyc się przed jego dlugami, ja bym równiez wystapiła o rozwod.

      Zmarnowałas juz przynajmniej 7 lat... - nie marnuj wiecej czasu.

      Trzymaj sie cieplo, pozdrawiam.


      • gaissa Re: trudna decyzja 23.08.13, 14:09
        cat4 napisała:


        > Rachunki za telefony przestajesz płacic - są na niego, wiec to jego problem. So
        > bie kupujesz starter, tak jak radziła koleżanka wyzej.
        >
        To nie jest dobra rada, przynajmniej dopóki mają wspólnotę majątkową, bo w takiej sytuacji wątkodawczyni również będzie odpowiadać za ten dług.
    • natka1100 Re: trudna decyzja 22.08.13, 23:20
      Czesc,
      z tego co piszesz, to malzenstwo i tak jest "zaoczne" - 4 dni w miesiacu jak widywala meza przez 7 lat, to ratpem.... czekajcie az policze, weekendow jest 52, czyli 100 dni w roku, czyli nawet nie 1/3 waszego niby wspolnego zycia... nic dziwnego, ze maz potajemnie sie w cos wplatal, alkoholizm, zle towarzystwo, itd itp.
      Znam to niestaty z autopsji ....
      Jesli chces z ratowac to niby malzenstwo, to najpierw on musi chciec, rpzede wszystkim sie leczyc. A jesli nie wraca od miesiaca, to albo ma laske na boku, albo kumpli, itp.
      Tez mialam podobne problemy, M nie wracal na jnoc, spal w swojej firmie, albo gdziekolwiek ( nie u tesciow i nie u kolegow , bo wiele razy go u ludzi szukalam po nocy), moj sie opamietal, jak sie wyniosl z "super" towarzystwa , przestal pic i zrozumial co traci, jak zabralam dziecko, i zamiast czekac jak ta swieta Tereska, pojechalam z dzieckiem do znajomych, potem do moich rodzicow - i do konca M nie byl pewny, czy wyjdziemy z powrotnego samolotu, czy nie. Potem M sie zmienil diametralnie. tzn wrocil do swojego normalnego zachowania.

    • coffei.na Re: trudna decyzja 23.08.13, 09:41
      1.Podziwiam Cię,że już dawno nie kopnęłaś mu w zad.
      2.Spróbuj się jakoś dowiedzieć ile tego długu natrzaskał i jak w tym wszystkim wychodzi Twoja osoba
      3.Nawet chwili bym się nie zastanawiała nad rozwodem-wiem,wiem ciężko...ale przecież Ty od dawna Jesteś z tym wszystkim sama!!!
      4.Jesteś silna! Poradzisz sobie! Zasięgnij porady specjalistów..u nas możesz się jedynie nad sobą poużalać


      Z głębi serca: trzymam kciuki!!!Puść dziada,chlejusa,nieroba i popaprańca niezdolnego do życia w rodzinie z torbami.

      Powodzenia
    • ortolann Re: trudna decyzja 23.08.13, 10:45
      Karolina, wejdź na to forum:
      forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
      Tam dostaniesz dobre, praktyczne rady i wsparcie od tych, którzy sami przeszli tę trudną drogę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka