Dodaj do ulubionych

List tygodnia

17.01.11, 11:41
niemiłe towarzystwo, trzeba przyznać, ale taka jest okrutna prawda - to stare panny (i rozwódki) rozbijają małżeństwa, więc trudno się dziwić, że mężatki czują się zagrożone, bo tak naprawdę wcale nie za wiele jest udanych związków, takich naprawdę powodowanych czystą, bezinteresowną miłością. i tutaj zawsze pojawia się pytanie - być samej czy z byle kim? znajomi geje opowiadają mi o starych pannach, które nieustannie zwierzają im się z tęsknoty za księciem, a taki przecież nie istnieje. twierdzą, że kobiety bez mężczyzny wariują. grunt to chyba przede wszystkim pokochać siebie i znaleźć pasję, żeby to szukanie mężczyzny nie stało się celem życia. i tutaj chyba działa angielska zasada - "seeking happiness is a straight way to misery”. to nie mężczyzna ma nam dać szczęście, to my same.
Obserwuj wątek
    • paniedgar List tygodnia 17.01.11, 12:19
      nieempatyczne to towarzystwo, trzeba przyznać (ale może to był żart? nie za mądry, ale może więcej dystansu), ale taka jest okrutna prawda - to stare panny (i rozwódki) rozbijają małżeństwa, więc trudno się dziwić, że mężatki czują się zagrożone, bo tak naprawdę wcale nie za wiele jest udanych związków, takich naprawdę powodowanych czystą, bezinteresowną miłością. i tutaj zawsze pojawia się pytanie - być samej czy z byle kim? znajomi geje opowiadają mi o starych pannach, które nieustannie zwierzają im się z tęsknoty za księciem, a taki przecież nie istnieje. twierdzą, że kobiety bez mężczyzny wariują. grunt to chyba przede wszystkim pokochać siebie i znaleźć pasję, żeby to szukanie mężczyzny nie stało się celem życia. i tutaj chyba działa angielska zasada - "seeking happiness is a straight way to misery”. to nie mężczyzna ma nam dać szczęście, to my mamy je sobie dać same.
      • echtom Re: List tygodnia 17.01.11, 12:43
        Też odebrałam teksty tych pań jako żart - niekoniecznie niemądry, po prostu zabrakło im wyczucia i nie wstrzeliły się w poczucie humoru osoby zainteresowanej. "Rozbijanie małżeństw" przez singielki to jakiś śmieszny stereotyp. Jestem sama, moja przyjaciółka od ponad 20 lat jest szczęśliwą mężatką, często spotykamy się w trójkę. Bardzo lubię jej męża, on mnie też, i nawet żartujemy sobie razem na temat naszego ewentualnego romansu, ale znamy się dobrze i wszyscy troje wiemy, że taka opcja nie wchodzi w rachubę.
      • naels Re: List tygodnia 17.01.11, 14:18
        "ale taka jest okrutna prawda - to stare panny (i rozwódki) rozbijają małżeństwa, więc trudno się dziwić, że mężatki czują się z agrożone,"

        Jasssne. A cygany to zlodzieje, czarnuchy gwalciciele, szwaby hitlerowcy, zydzi rzadza swiatem a kacapy to ochlajryje i w dodatku zastrzelili prezydenta, bo nienawidza Polski. Nie ma to jak stare, dobre stereotypy, prawda?
        • hajota Re: List tygodnia 17.01.11, 22:36
          naels napisała:

          > "ale taka jest okrutna prawda - to stare panny (i rozwódki) rozbijają małżeń
          > stwa, więc trudno się dziwić, że mężatki czują się z agrożone,"

          >

          A wdowy?? O wdowach zapomniałaś.
          • zewszad_i_znikad Re: List tygodnia 19.01.11, 11:04
            Przepraszam, ale istnieją "stare panny", które żadnego związku nie szukają. Istnieje pewien - owszem, niewielki, ale nie zeroosobowy - odsetek kobiet, które w ogóle nie chcą w życiu związku ani seksu, bo uznają, że nie warto, że mają ciekawsze rzeczy do roboty. I co ma taka robić? Nie wychodzić z domu, żeby nie zostać mylnie wzięta za poszukiwaczkę męża, czy chodzić w koszulce z napisem "Naprawdę, naprawdę, naprawdę nie szukam chłopa, błagam, uwierzcie mi"?
      • nople Re: List tygodnia 19.01.11, 11:32
        Nawet żartowac trzeba umieć kulturalnie, a takie żarty wobec osoby nieznajomej są po prostu głupie (nie zna się poczucia humoru takiej osoby, jej progu wrażliwości w danych kwestiach itp.).
        Trochę wyczucia potrzeba nawet w żartach. I nie zakładać od razu, że ktoś inny zagraża związkowi (lepiej o ten związek po prostu dbać ;) ).
        • samentu Różnie bywa 19.01.11, 15:13
          gwałcić może i nie gwałcą, ale widziałem już i taka desperatkę, która żonatemu facetowi, który jej się spodobał wprost rzucała się na szyję
          i pomimo, iż inne dziewczyny na osobności dały jej do zrozumienia, iż takie zachowanie jest niestosowne i nie na miejscu
          panna dalej biegała za zonatym, aż biedaczek nie wiedząć jak umknąć zwinął się z imprezy zanim zona zdążyła na niej sie pojawić
          • e.i.t.h.e.l Re: Różnie bywa 19.01.11, 16:36
            No właśnie, biedny chłopiec, musiał uciekać, koleżanki musiały go bronić, a on taka ofiara napaści. Rzeczywiście szkoda mi go. Tak to jest jak się jest chłopcem, a nie mężczyzną. Czy ten Pan nie mógł zwyczajnie oznajmić, że ma żonę i nie jest zainteresowany żadną formą bliższego kontaktu?
            • samentu Naiwna 19.01.11, 17:00
              jesteś, jeżeli sądzisz że na desperatke takie oswiadczenie podziała
              i owszem Pan wyraźnie oświadczył, iż czeka na żonę i nie zamierza sie przytulać,
              zimny prysznic działal może z minutę
              gdy desperatka znowu się przykleiła
              w takiej sytuacji facet jest bezbronny
              bo co niby może zrobić?
              jakby to inny facet go molestował to co innego
              sytuacja bardzo prosta i odpowiedź wiadoma
          • echtom Re: Różnie bywa 20.01.11, 10:26
            > ale widziałem już i taka desperatkę, która żonatemu facetowi, który jej się spodobał wprost rzucała się na szyję

            Może nie desperatka, tylko zwykła nimfomanka :) Zgodzisz się chyba, ze takie zachowanie nie jest standardem.
      • malgon70 Re: List tygodnia 19.01.11, 15:08
        Wszelkie uogolnienia sa niesprawiedliwe. Jestem singielka i nigdy nie rozbilabym niczyjego malzenstwa, ba! nawet nieformalnego zwiazku ani nie biore sie za facetow, ktorzy podobaja sie moim kolezankom. Ile za to widze mezatek i dziewczyn juz zwiazanych z kims, dla ktorych jeden facet to za malo. No moze to byl zart na tej imprezie, ale zart nie na miejscu. To te panie zachowuja sie czasem jakby facet byl dla nich wszystkim i nie potrafia szanowac innych kobiet, w tym singielek, czy 'starych panien' jak to niektorzy lubia mowic.
    • bene_gesserit Re: List tygodnia 17.01.11, 21:31
      paniedgar napisała:

      > niemiłe towarzystwo, trzeba przyznać, ale taka jest okrutna prawda - to stare p
      > anny (i rozwódki) rozbijają małżeństwa, więc trudno się dziwić, że mężatki czuj
      > ą się zagrożone, bo tak naprawdę wcale nie za wiele jest udanych związków, taki
      > ch naprawdę powodowanych czystą, bezinteresowną miłością.

      Raczej, sądząc z twojej wypowiedzi, popularny jest poglad, ze chlopa trza pilnowac, bo niepilnowany sie pusci. Gdybym miala zone, ktora tak o mnie mysli, to owszem - puscilabym ja w trąbę z duzym poczuciem ulgi.
      • paniedgar Re: List tygodnia 18.01.11, 11:31
        a po co komu taki chłop? puściłabym. jednakże dla niektórych ich facet to szczyt marzeń, więc pilnują, nawet o koleżanki robią mu sceny. ale i tak uważam, że gdyby kobiety były wobec siebie lojalne, toby nie było tyle płaczu.
        • sroka75 Re: List tygodnia 18.01.11, 13:12
          >ale i tak uważam, że
          > gdyby kobiety były wobec siebie lojalne, toby nie było tyle płaczu.
          no i ("tradycyjnie";)) koniec, końców winne są kobiety..;) - a panowie to taka bezwolna "para butów" o która dwie panie mogą się pochandryczyć..;) i przywalić sobie po głowie torebką (tudzież parasolką..)..;)
    • pokoj102 A może słodka zemsta? 18.01.11, 20:41
      Panie trzydziestki!

      Po niektórych zawartych tu oskarżeniach nie pozostaje nic innego jak zrobić się na bóstwo: lekkie, wesołe, kokieteryjne bóstwo i dalej wkurzać mężatki :)

      Po cóż zmieniać ich poglądy? Nie się martwią i duszą we własnym stereotypowym sosie :)
    • ufffaa List tygodnia 18.01.11, 22:15
      Towarzystwo autorki listu ma zasciankowe poglady. Absolutny brak klasy, a wiec nie przejmowac sie bezsensownym gadaniem, tylko zmienic szybko krag znajomych.
      Co do rozbijania malzenstw przez singielki: jak mam to sobie wyobrazic? Czy to oznacza, ze kazdy facet jest bezwolna kukla i pojdzie za ta, ktora mu karze? Jak to funkcjonuje? A jezeli rzeczywiscie jest tak, ze meza trzeba trzymac przy sobie na sile, to po co w ogole wychodzic za maz? Czy wspolne zycie ma byc ciagla proba sil?
      • pokoj102 Re: No bo jesteś starą panną 19.01.11, 09:50
        Droga Osobo Zamężna, jeśli uważasz, że kobieta bez faceta to pół kobiety, jeśli uważasz, że tylko kobieta przy facecie coś znaczy i jest NORMALNA, to życzę powodzenia jeśli w związku Wam się noga powinie, albo Twój PAN postanowi charytatywnie dopełnić jeszcze kogoś ;)
        • three-gun-max Re: No bo jesteś starą panną 19.01.11, 09:53
          No sorry, nie jestem zamężny. Wiem, że to takie nienowoczesne ale jednak pozostanę przy tradycyjnym modelu małżeństwa ;) Niestety prawda jest niezmienna od tysięcy lat: bycie panną w wieku 30 lat oznacza, że coś jest z nią nie tak.
          • werbenaa Re: No bo jesteś starą panną 19.01.11, 12:06
            Niestety prawda jest niezmienna od ty
            > sięcy lat: bycie panną w wieku 30 lat oznacza, że coś jest z nią nie tak.

            Żeby faceci nie byli poszkodowani, powiem, to samo się tyczy facetów po 30-tce, jak w tym wieku kawaler to bardzo z nim nie tak (a rodzajów dewiacji jakimi facet może być obciążony aż strach wymieniać ).
          • pyskata666 Re: No bo jesteś starą panną 19.01.11, 17:27
            Jakie to typowe!
            Zylam sobie sama (nie - samotna, bo nie czulam sie tak) do lat ponad 40, dopiero potem spotkalam kogos, z kim sie zwiazalam. A przez te wszystkie lata zonaci faceci, w tym dawni i zdawaloby sie dobrzy znajomi, dawali mi do zrozumienia jak bardzo sie mnie boja.
            Ich zony czy partnerki byly w wiekszosci Ok, ale znakomita wiekszosc panow uznawala, ze NA PEWNO la nich lece i stanowie zagrozenie dla malzenskiej sielanki. To bylo wrecz facsynujace! A im mniej atrakcyjny, tym bardziej sie bal. Czasem mialam wrazenie, ze to takie 'zabezpieczanie tylow', na wypadek, gdybym sie jednak na niego nie rzucila i bylby obciach.
            Najwyrazniej nalezysz do podobnej grupy.
      • cartahena zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 10:37
        A jak zostaniesz rozwodnikiem lub wdowcem to staniesz sie nienormalny? To samo z twoja polowica bedzie?
        A jesli panna wyjdzie za maz to ona sie stanie normalna?
        Normalnosc chyba jednak oznacza co innego. Tobie raczej chodzilo o "typowosc". Tak wiec ty jestes typowy a panna trzydziestoletnia jest nietypowa. Ba, wyjatkowa!
          • werbenaa Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 11:40
            three-gun-max napisał:

            > Nie bardziej wyjątkowa niż osoba z syfem czy kiłą :)

            hyhy Powiedził o wiedział.

            Cartahena, brawo! Twoja wypowiedż bardzo celna. Kulka między łopatki, albo raczej łopatką po kulkach three-gun-maxa. ;))
              • werbenaa Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 11:56
                three-gun-max napisał:

                > Niestety poklepywanie się po pleckach przez stare panny nie zmieni faktu że jes
                > teście wybrakowane :)

                hyhyhyhyhyhy
                Jeszcze chłop stęka.
                A jednak uderzenie poszło łopatką po kulkach three-gun-maxa, zabolało, oj zbolało, aż gwiazdki przed oczami ... sorry "poklepujące się po pleckach stare panny" zobaczył, hyhyhy.
                  • werbenaa Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 13:15
                    three-gun-max napisał:

                    > histeryczny śmiech nie ukryje kompleksów spowodowanych staropanieństwem :)

                    To śmiech ubawienia z konceptu, panie ciężkokapujący, hehehehe. A co chcesz o kompleksach pogadać, czyżby kompleks kastracyjny się ujawnił po ciosie.

                    Wiesz, jest coś takiego jak żeńska solidarność, która karze stanąć w obroni innych kobiet. Aaa i tylko ten lepszy gatunek kobiet ją odczuwa!
                    Ale jeśli ci to pasuje do twojej teoryjki, to mogę być starą panną, hehe, co mi tam, czasem lubię robić dobre uczynki, miejże chłopie jakąś radość z tego życia, że odkryłeś kilka starych panien na forum i im przysr... przygadałeś. ;)

                      • werbenaa Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 14:26
                        three-gun-max napisał:


                        > hehe to hehe nie brzmi hehe jak hehe śmiech hehe z ubawienia hehe ;)
                        > Raczej jak rechot którym ktoś próbuje zamaskować zdenerwowanie :)

                        Ojeju! A jak, ty, three-gun-max, wychwytujesz te odcienie znaczeniowe śmiechu, tak się zastanawiam?
                        O qrcze, czyżbyś three-gun-max był tajnym agentem CBA, inwigilujacym internet? takim internetowym agentem Tomkiem? he,he / mogę się śmiać: he, he, jeśli taki zapis pasuje ci bardziej do śmiechu ubawienia/. Agenci BA mają metody o jakich nam się nawet nie śniło, he, he...

                        Ale do rzeczy. Kobiety w większosci w przeciewienstwie do mężczyzn chcą tworzyć związki , (z facetem najczesciej), wyjść za mąż, ale czasem jak to w życiu bywa coś sie popier.popieprzy i to z najróżniejszych powodów, zawód miłosny w młodości, czasem, kobieta, rzeczywiscie za dużo czasu poświeći czasu na kształcenie, karierę , czasem nie moze znaleźć odpowiedniego faceta bo miesza w małej miescicie , gdzie sami dewianci łażą.

                        Natomiat, jak wskazuzją obserwacje, inaczej jest wśród męczzczyzn, oni jakoś ostatnio coraz niechętniej chcą wchodzić w związki małzeńskie, dziwinie się opierają, odwlekają decyzję o ślubie, dziecku, wolą niezobowiazujace którkie zwiazki, i potem wymiana, więc tak sobie pomyślałam, że skoro ty three-gun-max tak z litosci do starcych panien tak zwracasz im uwagę , tak pięnujsze staropanienstwo, by inne panie nie brały w nich wzoru, to moze zobiłby oś lepszego, coś pożyteczniejszego, a mianowicie, posiedziałbyś na forach męskich i przekonywał facetów do zalet życia w zawiązku małzeńskiem, czy jakimś partnerskim, ponamawiałbyś do ożenku facetów.

                        Tyle fajnych kobiet czeka!!!!!!! Do roboty three-gun-max ! Zrób wrescie coś dobrego dla ludzkośi, zamiast tego przelewania pustego w póżne!


                        >Taki, który zobaczył ten bzdurny wątek na głównej i postanowił zasiać ferment w kółku >wzajemnej adoracji. Niestety należy wytykać was palcami, aby przypadkiem inne kobiety nie >uznały tego za coś normalnego.
                          • werbenaa Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 15:13
                            Ech, to ja sie tu produkuje, swój cenny czas manuję, a ten dalej przekomarza się, tak nie tu dogada to dam dogada, jakby miał 5 latek! Do roboty three-gun-max ! Zrób wrescie coś dobrego dla ludzkości, nie dla mnie, dla mnie nie musisz się poświęcać, Boże broń! Dal innych kobiet! Idź przekonywać chłopów przekonywać do żeniaczki. czytałam fora, oni nie chą sie żenic niezlaeżnie od tego czy kobieta "fajna" (a zdeydowan wiekszos kobiet polskih jest fajna) czy nie, nie ą mi na głowie obowiązków niedojrzali.

                            Do roboty three-gun-max ! Zrób wrescie coś dobrego dla ludzkośi, zamiast przelewać z pustego w póżne!
                              • werbenaa Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 15:41
                                three-gun-max napisał:

                                > W przeciwieństwie do kobiet faceci mają dłuższą datę ważności :) Stary facet za
                                > wsze może znaleźć sobie młodą kobietę, stara kobieta może co najwyżej wynająć ż
                                > igolaka :)

                                A widzisz, wreszcie wyszło szydło z worka!
                              • km1957 Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 17:04
                                three-gun-max napisał:

                                > W przeciwieństwie do kobiet faceci mają dłuższą datę ważności :) Stary facet za
                                > wsze może znaleźć sobie młodą kobietę, stara kobieta może co najwyżej wynająć ż
                                > igolaka :)

                                W koncu - jako (zamezna) kobieta - przestaje powoli rozumiec o co chodzi?
                                Przeciez z punktu widzenia "t-g-m" (czy ten nick ma oznaczac facteta z "pistolecikiem" z trzema jajami?) to bardzo dobrze, ze jest tyle "starych panien". Dzieku temu zawsze bedzie mogl sobie, jak juz zostanie starym facetem, znalezc jakas mloda kobiete, ktora bedzie mogl bezpiecznie poru..ac nie rozbijajac nikomu rodziny. A jakby starych panien nie bylo, to zostalyby tylko nastoletnie siksy, a ktora z nich polecia na starego, zmurszalego penisa?

                                A zamiast zigolaka polecam wibrator. Przynjamniej nie trzeba z nim rozmawiac :)
              • jufalka gun 19.01.11, 13:39
                ty gun coś tam, sam jesteś wybrakowany i masz zaburzenia psychiczne, skoro wyśmiewasz się z innych. Z pewnością niektóre kobiety niezamężne nie są zadowolone z tego faktu, może niektóre nawet mają jakieś problemy z byciem z facetami, ale wyśmiewanie tego to prymitywizm, bo prymitywne jest wyśmiewanie się z czyichś problemów.... Natomiast nie wszystkie kobiety niezamężne są niezadowolone z tego faktu, niektóre WOLĄ być wolne tak po prostu, uznają to za lepsze niż małżeństwo, które ma liczne wady, o których każdy wie, a niektóre z nich chciałyby mieć faceta, ale nie byle kogo, a o takiego nie tak łatwo, a nie takiego np jak ty gun cos tam....Aha podejrzewam, że w Twoim małżeństwie coś nie halo musi być, może żonka jędza czy co, i biedny dręczony mężuś musi sobie odbić anonimowo na forum na singlach, którym zazdrości, że nie muszą znosić tego co on, a żonki się boi ;) gdyby było ok to nie miałbyś potrzeby wyżywać się na innych, wyśmiewać ich i poniżać - ludzie szczęśliwi nie mają takiej potrzeby... a może po prostu z natury jesteś wredny... no cóż...wszystko jedno

                A bardziej do tematu... ci znajomi tej singielki na sylwestrze nie są zbyt dobrze wychowani, zamiast sprawić, żeby czuła się ona jak najlepiej, to od początku popsuli jej zabawę, czy tak bardzo niepewne są siebie i swoich mężów te mężatki, że czuły się zagrożone jedną singielką? współczuję im
                  • zuzanka29 Re: gun 19.01.11, 16:03
                    Naprawdę? Toś ubogi w doświadczenia.
                    Ja znam ludzi, którzy żałują wejścia w związki, bo nie są one udane
                    I słyszałam wypowiedzi, że woleliby być sami i wracać do pustego domu gdzie przynajmniej nikt im by d... nie truł. I nie mówię tu tylko o patologiach typu alkoholizm czy znęcanie się nad rodziną
                  • maxa12 Re: gun 19.01.11, 16:54
                    Wśród koleżanek mam kilka singielek. Są to różne osoby, ale nie oznacza to , że są chore i wybrakowane. Są same z rożnych powodów. Mam również 2 znajomych singli i o nich można by napisać historię. A poza tym, jeśli związek jest silny, to nawet stado singielek mu nie groźne. Dla mnie jesteś żałosny.
          • pokoj102 Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 12:27
            three-gun-max napisał:

            > Nie bardziej wyjątkowa niż osoba z syfem czy kiłą :)

            He, he, he, prędzej czy później słoma z butów wychodzi :) Wystarczy nieco zaogniona dyskusja, brak argumentów i pękamy :)

            Dzięki three-gun-max za potwierdzenie reguły ;D

            I współczuję Twojej zonie, bo pewnie sporo ma zamiatania :)
            • three-gun-max Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 12:32
              Wątek wszedł na główną więc nie dziwcie się, że wam zrobiłem zadymę w klubie starych panien poklepujących się po pleckach. Tak samo jak was wytykają palcami na spotkaniach towarzyskich tak samo tutaj też będe was gnębił :)
              • pokoj102 Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 12:40
                three-gun-max napisał:

                > Wątek wszedł na główną więc nie dziwcie się, że wam zrobiłem zadymę w klubie st
                > arych panien poklepujących się po pleckach. Tak samo jak was wytykają palcami n
                > a spotkaniach towarzyskich tak samo tutaj też będe was gnębił :)


                Biedny three-gun-max, pewnie ma nieudany sex, to rodzi cichą frustrację i gdzież odreagować? Przecież nie w domu, gdzie żona nie daj Boże tupnie obcasem! Pozostaje kobiece forum i "wytykanie innych palcami". Ach jakież to odprężajcie...

                A teraz pytam: Jaki szczęśliwy w miłości, mądry, zdrowy mężczyzna, zakochany w zonie i w dzieciach, przesiaduje na kobiecym forum i "jedzie" po starych pannach? No jaki?
                  • pokoj102 Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 13:02
                    kasia_szewczyk30 napisał:

                    > Hmm, czyżbyś była ograniczoną starą panną skoro zadajesz takie pytania?
                    >
                    > Nie wiesz jaki? Powiem Ci - ciekawy wielu opinii płci odmiennej. To nic dziwneg
                    > o czy też strasznego - wielu facetów tak robi...

                    Ciekawość opinii, a mieszanie innych z błotem to mała różnica. Jeśli ten jegomość pragnie zgłębiać tajniki kobiecej duszy to niech lepiej się zajmie swoją żoną, np. porozmawia z nią, a nie przelewa swoje frustracje na innych. Ale widać ten starych panien czar i jego opętał.

                    I powtórzę, facet, który dobrze zarabia na utrzymanie rodziny (czyli nie ma w pracy czasu na głupoty), a po pracy pędzi do domu na spotkanie z żoną i z dziećmi nie miałby czasu ani energii na "sianie fermentu".
                    • kasia_szewczyk30 Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 13:50
                      Ciekawa teria "facet, który dobrze zarabia .... (czyli nie ma czasu na głupoty)...." Hm, rozumiem masz na myśli niewolnika korporacji, który nie może iść się wysikać bez pozwolenia, prawda? Mój mąż akurat ma w pracy sporo wolnego czasu między innymi na poczytanie opinii na różnych forach a jego zarobki są sporo powyżej przeciętnej więc nie narzucaj nikomu swojego toku myślenia/postrzegania świata.

                      Z pierwszą częścią opinii zgadzam się niemal w 100%. Czemu niemal? Kogo ma zapytać jak jest starym kawalerem?
                      • pokoj102 Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 14:06
                        A rzeczywiście tu się zgodzę, że za bardzo uprościłam. To wynik tego, że nie mogę pojąć, jak normalny facet, może spędzać tyle czasu na kobiecym forum, siać ferment (nie dyskutować czy poznawać opinie), naśmiewać się ze starych panien i czerpać z tego satysfakcję. NORMALNEMU facetowi do poprawy humoru powinna wystarczać satysfakcja zawodowa i miłość żony (ten tam nasz dyskutant twierdzi, że takową posiada). Podbudowywanie ego poprzez poniżanie innych co cecha ludzi słabych i zakompleksionych. I im głośniej ten nasz męski członek dyskusji krzyczy, że niby z nim wszystko ok, tym mniej mu wierzę ;)

                        kasia_szewczyk30 napisał:

                        > Ciekawa teria "facet, który dobrze zarabia .... (czyli nie ma czasu na głupoty)
                        > ...." Hm, rozumiem masz na myśli niewolnika korporacji, który nie może iść się
                        > wysikać bez pozwolenia, prawda? Mój mąż akurat ma w pracy sporo wolnego czasu m
                        > iędzy innymi na poczytanie opinii na różnych forach a jego zarobki są sporo pow
                        > yżej przeciętnej więc nie narzucaj nikomu swojego toku myślenia/postrzegania św
                        > iata.
                        >
                        > Z pierwszą częścią opinii zgadzam się niemal w 100%. Czemu niemal? Kogo ma zapy
                        > tać jak jest starym kawalerem?
                • three-gun-max Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 12:48
                  Taki, który zobaczył ten bzdurny wątek na głównej i postanowił zasiać ferment w kółku wzajemnej adoracji. Niestety należy wytykać was palcami, aby przypadkiem inne kobiety nie uznały tego za coś normalnego.
                  • triin Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 15:05
                    'Postanowił zasiać ferment', 'Należy wytykać was palcami' - jakie to żałosne!
                    Współczuję wyboru spędzania czasu... chociaż, patrząc na wypowiedzi, to może nie być całkiem świadomy wybór :)
                    A źródłem agresji jest paniczny lęk i brak poczucia własnej wartości :)
              • zuzanka29 Re: zamezna, zonaci - typowi 19.01.11, 15:20
                Moja ciotka (nie stara panna) miała takie powiedzonko:
                "Dla kawałka kiełbasy nie warto świni do domu przyprowadzać."
                I to tyle na temat tego, że bycie z kimś (kimkolwiek, byle być) jest wartością nadrzędną
              • florcia1001 TGN - Tak Głupie, że aż Nieprawdopodobne :p 20.01.11, 18:56
                No tak, bo wszystkie singielki strasznie się przejmują Twoim zdaniem, ech, ależ nas pognębiłeś, właśnie wpadłam w depresję, niech mi ktoś pomoże!

                A u żony wszystko dobrze? bo chyba lodzika Panu nie zrobiła skoro taki niewyżyty i musi aż na forum wchodzić, żeby sobie użyć ;P

                Albo jakaś laseczka go kantem puściła i jeszcze do siebie bidulek nie doszedł, to może być bardzo interesujący przypadek do psychoanalizy, zakompelsiony, niedoszły macho...

                Hej dziewczyny jak myślicie, co naszego Wielbiciela tak ciśnie? A może faktycznie to trzecie jajko??? w końcu jak to upchnąc w portki? ;)

                Buahaha :)))))
    • konikpolski333 Biologii nie oszukasz 19.01.11, 10:04
      "Ech, Marianno, zrzuć-no suknię,
      Jutro rano trzydziestka stuknie,
      Chodź no z nami, wynajmiem chalet,
      Odgryziem szyjkę, zrobimy balet
      I pokażemy, bo znamy te problemy..."
      Tata Kazika napisał ten tekst dziesiątki lat temu, a tekst wciąż aktualny :)

      Lata płyną, a trzydziestoletnie stare panny wciąż uważane są za... trzydziestoletnie stare panny. Tu nie ma "postępu" i nie będzie. Bo jest biologia. Zegar biologiczny tyka tik, tak, tik, tak
        • triin Re: Biologii nie oszukasz 19.01.11, 15:08
          No jak to dlaczego?
          Dla zwolenników teorii, że jesteśmy tylko zwierzętami determinowanymi przez nasze popędy, taki zegar to źródło głębokich lęków ;-)
          Przecież celem nadrzędnym jest przedłużenie gatunku (czyli założenie rodziny, czyli wyjście za mąż/ożenek)!
          I każde odstępstwo od 'normy' będzie piętnowane! To pachnie skrajnym konformizmem, owczym pędem i brakiem rozumu :)
          • snakelilith Re: Biologii nie oszukasz 19.01.11, 15:42
            Odpowiadasz na:
            triin napisała:

            > No jak to dlaczego?
            > Dla zwolenników teorii, że jesteśmy tylko zwierzętami determinowanymi przez nas
            > ze popędy, taki zegar to źródło głębokich lęków ;-)

            Ja nie wiem, co to ciągle za durne argumenty z zegarami, chętnie przytaczane przy wieku kobiety. Przecież co drugi facet po 40-tce ma problemy z wzwodem, więc dla kogo ten czas tyka?
    • kurkurior Ech, mężatki.. 19.01.11, 10:13
      Prawda jest taka, że nie ma bardziej napalonych i łatwych kobiet niż mężatki 35-45.
      I to właśnie te najgłośniej atakują swoje niezamężne koleżanki, po prostu wiedzą co same robią z cudzymi facetami. Mówię to z punktu widzenia faceta z pewnymi doświadczeniami w tej dziedzinie. Wieloma doświadczeniami.
    • h32 List tygodnia 19.01.11, 12:11
      U mnie w biurze jest pokój, gdzie przypadkiem siedzą same stare panny. Jest to centrum złej energii, plot, knucia i frustracji. I jeszcze to typowe dla bezdzietnych starych panien przegięcie w temacie piesków i kotków!
      Aż ciśnie się na usta kultowy cytat z Seksmisji: "Sfiksowałyście boście chłopa dawno niemiały"
      • pyskata666 Re: List tygodnia 19.01.11, 12:43
        Coz, przegiecie w temacie pieskow i kotkow jest dla niektorych (bezdzietnych lub juz z podrosnietymi pociechami) znacznie bardziej interesujace niz w temacie zupek, kupek, pediatrow itp. Nie ma chyba nic zlego w tym, ze kazdy ma z kim porozmawiac o tym, co go interesuje?
        • zuzanka29 Re: List tygodnia 19.01.11, 16:01
          Dokładnie: u mnie w biurze jest masa świeżo upieczonych rodziców i cały czas non stop gadka na temat pociech. Ja rozumiem że to dla nich ważne ale mam wrażenie że ci ludzie już kompletnie nie są sobą a jedynie rodzicami. Nie można porozmawiać z nimi na inne tematy.
          Wszystko ok ale jak rozmowy schodzą na tematy fekalne to lekko mnie cofa. Rozumiem, że to część składowa posiadania dzieci ale rozwijanie się na ten temat to lekka przesada.
          Z dwojga złego wolę słuchać o małych puchatych zwierzątkach
      • zigzac1 Re: List tygodnia 19.01.11, 12:46
        Droga Autorko! Jestem mężatką, nawet wielokrotną, dzieciatą i w Twoim wieku. Zacznijmy od tego, ze te teksty, które padły uważam za zwyczajny brak taktu i tyle. Może wywołany aloooooholem też. Niech tam.
        A jeśli chodzi o wytykanie samotnych? Będę szczera - impuls naprawiania życia innych, "normalizowania " ich jest tak częsty, że naprawdę nie warto go analizować. Sama to mam i czesto namawiam bezdzietną przyjaciółkę na dziecko, przyjaciela w wonym związku na ślub i takie tam. Mówiąc namawiam, myslę o tym, że kiedy temat pojawia się w rozmowie, chwalę stan bycia rodzicem albo zalety formalnego związku. Taka średnio szkodliwa potrzeba uszczęśliwania innych przez namawianie. Bo nam dobrze, chcemy żeby przyjaciołom też było dobrze i tyle. Oczywiście forma nachalna jest już aberracją społeczną, bo moim zdaniem, naprawdę, lajtowo uprawiamy to wszyscy na rozmaitych poziomach.
        Natomiast uwagi na temat faktu, że po trzydziestce kobieta samotna jest wybrakowana, szkoda mi słów. ALe z pewnością jest inna, niż taka ktora jest w związku. Tak samo jak kobieta z jednym dzieckiem różni się od kobiety z dziesięciorgiem, jak rolnik różni się od inżyniera i tak dalej. Inne doświadczenie życiowe, które w wieku lat trzydziestu już jest widoczne. Tyle.
        • pokoj102 Re: List tygodnia 19.01.11, 13:04
          zigzac1 napisała:

          > Droga Autorko! Jestem mężatką, nawet wielokrotną, dzieciatą i w Twoim wieku. Za
          > cznijmy od tego, ze te teksty, które padły uważam za zwyczajny brak taktu i tyl
          > e. Może wywołany aloooooholem też. Niech tam.
          > A jeśli chodzi o wytykanie samotnych? Będę szczera - impuls naprawiania życia i
          > nnych, "normalizowania " ich jest tak częsty, że naprawdę nie warto go analizow
          > ać. Sama to mam i czesto namawiam bezdzietną przyjaciółkę na dziecko, przyjacie
          > la w wonym związku na ślub i takie tam. Mówiąc namawiam, myslę o tym, że kiedy
          > temat pojawia się w rozmowie, chwalę stan bycia rodzicem albo zalety formalnego
          > związku. Taka średnio szkodliwa potrzeba uszczęśliwania innych przez namawiani
          > e. Bo nam dobrze, chcemy żeby przyjaciołom też było dobrze i tyle. Oczywiście f
          > orma nachalna jest już aberracją społeczną, bo moim zdaniem, naprawdę, lajtowo
          > uprawiamy to wszyscy na rozmaitych poziomach.
          > Natomiast uwagi na temat faktu, że po trzydziestce kobieta samotna jest wybrako
          > wana, szkoda mi słów. ALe z pewnością jest inna, niż taka ktora jest w związku.
          > Tak samo jak kobieta z jednym dzieckiem różni się od kobiety z dziesięciorgiem
          > , jak rolnik różni się od inżyniera i tak dalej. Inne doświadczenie życiowe, kt
          > óre w wieku lat trzydziestu już jest widoczne. Tyle.

          Ach, jak miło wreszcie przeczytać coś mądrego i dającego do myślenia. Można???
    • kasia_szewczyk30 Jakie singielki???? 19.01.11, 12:18
      Moda na amerykanizowanie się na siłe mnie przeraża.... Co to wogóle za słowo "singielka"? Osoba samotna - to rozumiem, ale singielka/singiel?
      Nikt nie zmusza nikogo do małżeństwa, nic na siłę bo i po co? Niemniej jednak od dawien dawna w Polsce mówi się stara panna czy stary kawaler - czy to obraźliwe? Chyba tylko dla kogoś kto się za takich uważa! Nadużywanie anglojęzycznych słów jest co najmniej beznadziejne - nikt nie jest żadnym singlem czy singielką - to są osoby samotne (czytaj stare panny i starzy kawalerowie)! Autorka listu chcąc czy nie jest starą panną i tyle.
      Durna moda rodem zza ocenau, co do której można podać znacznie więcej przykładów niż ów singiel - fingiel czy singielka - fingielka....
      • elenita Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 12:28
        Owszem, stara panna czy stary kawaler to są określenia obraźliwe. Nieobraźliwe jest panna i kawaler. Mówienie o kimś, że jest starą panną, przedstawianie tak w towarzystwie, jest szyderstwem. A sugerowanie, że taka panna ma jakoby polować na czyichś mężów też jest obraźliwe - bo ilu z nich wartych jest zachodu? Sugestia, że panna poluje na wszelkich rozlazłych, obleśnych, nieszczęśliwych mężów zakompleksionych idiotek też jest obraźliwe. Przy czym warto zauważyć, że mężowie ci w oczach własnych żon są pozbawieni rozumu i wolnej woli. No ja bym za takie coś nie chciała wychodzić.
        • kasia_szewczyk30 Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 12:31
          elenita napisała:

          > Owszem, stara panna czy stary kawaler to są określenia obraźliwe.

          Chyba dla starych panien i kawalerów... To coś na zasadzie niedawno opisywanego przez gazetę procesu o nazwanie ruskiej ruską - prawda zawsze boli i w oczy kole, ale mimo to pozostaje prawdą.
          • bene_gesserit Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 12:36
            Prawde mozna wyrazic na wiele sposobow.
            Np do niekumajacego forumowicza mozna napisac - zgodnie z prawda, objawiona w jego postach - 'jestes skonczonym, gigantycznym kretynem' albo 'mam wrazenie, ze sie nie zrozumiemy'.

            Forma to tez tresc, kasiu.
            • kasia_szewczyk30 Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 12:40
              Oczywiście, masz racje. Ale jedni są bezpośredni i mówią to co myślą a inni owijają w bawełnę aż oczy swędzą. Osobiście wolę tych pierwszych - przynajmniej mówią to co myślą i nie obrabiają Ci tyłka za plecami.
              • wilma.flintstone Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 14:47
                kasia_szewczyk30 napisał:

                > Oczywiście, masz racje. Ale jedni są bezpośredni i mówią to co myślą a inni owi
                > jają w bawełnę aż oczy swędzą.

                Dla Ciebie eufemizm to "owijanie w bawelne"?

                >Osobiście wolę tych pierwszych

                Tusze, ze dopoty dopoki mowia o innch, a nie o Tobie...
            • losiu4 Re: Jakie singielki???? 21.01.11, 12:32
              no nie.... a co jest obraźliwego w określeniu "stara panna" czy "stary kawaler"? Obraźliwe to by się ewnetualnie stało, gdyby to jakąś ujmę przynosiło. A w jaki sposób, skoro teraz jest gej, les, samłan i trędi, natomiast właśnie wg wybiórczychwysokichobcasów staromodne związki to jest wstyd? Wstydzic sie te panienki co z chłopem przychodzą powinny, a nie nowoczesna i postępowa panienka z czterdziecha na karku.

              Pozdrawiam

              Losiu
      • werbenaa Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 13:01
        Choćbyć tu kasia_szewczyk30 nie wiem jakie egzorcyzmy nad słowom singielka/ singiel doprawiała , choćbyś nawet zadzierała kiecę i goły zad pokazywała „durnej modzie rodem zza ocenau” i „anglojęzycznym słowom”, to i tak zahamujesz wpływu różnych kultur na naszą, zapożyczeń z innych języków, a przede wszystkim zmian jakie dokonują się w mentalności społeczeństwa, jak i w naszym języku w różnych sferach , w tym mi.n. w sposobie postrzeganiu osób, które żyją bez stałego partnera/ partnerki. Wyraz singiel / singielka, który przyjął się w naszym języku, nienacechowany negatywnie jak stara panna/ stary kawaler jest włąśnie wyrazem tych zmian, doskonałym tego przykładem.

        A jeśli mówisz, że autorka listu, samotna osoba jest „starą panną i tyle” świadczy to tylko o tobie, że nie nadążasz za duchem czasu, jesteś mentalną dinozaurzycą, mentalnie tkwisz, lata świetlne do tyłu. Pokazuje to twój język.

        kasia_szewczyk30 napisał:

        > Moda na amerykanizowanie się na siłe mnie przeraża.... Co to wogóle za słowo "s
        > ingielka"? Osoba samotna - to rozumiem, ale singielka/singiel?
        > Nikt nie zmusza nikogo do małżeństwa, nic na siłę bo i po co? Niemniej jednak o
        > d dawien dawna w Polsce mówi się stara panna czy stary kawaler - czy to obraźli
        > we? Chyba tylko dla kogoś kto się za takich uważa! Nadużywanie anglojęzycznych
        > słów jest co najmniej beznadziejne - nikt nie jest żadnym singlem czy singielką
        > - to są osoby samotne (czytaj stare panny i starzy kawalerowie)! Autorka listu
        > chcąc czy nie jest starą panną i tyle.
        > Durna moda rodem zza ocenau, co do której można podać znacznie więcej przykładó
        > w niż ów singiel - fingiel czy singielka - fingielka....

        • duch_mariana Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 13:15
          Ja podlegam wpływowi innych kultur tak samo jak wszyscy inni. Ale się nie poddaję. Ja jestem Polakiem i mam swój język ojczysty. Jest to język polski i żadne słówka typu imidż, kinderbal, czy riserdż nie są mi potrzebne, bo w moim ojczystym języku da się to samo powiedzieć. Singiel to dla mnie termin stosowany w muzyce i tyle.
          Z prądem zawsze byle gó... płynie, a pod prąd ino szlachetna ryba :)
          • zigzac1 Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 13:44
            Rozumiem, że na "supermarket" mówisz " wielki sklep", nie tolerujesz słowa " szereg", a kiedy opowiadasz dzieciom o rycerstwie, omijasz słowo " giermek". Nie heblujesz heblem, ale strugasz strugiem? Słowo "owulacja" też nie powinno ci przechodzic przez gardło. Ech. Puryści językowi. Z bożej łaski.
            • duch_mariana Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 14:51
              Owszem. Strugam strugiem. Nawet jak kupiłem strug elektryczny, dostałem fakturę na strug elektryczny, a nie na heblarkę. Purystą językowym nie jestem. Popełniam masę błędów stylistycznych, fleksyjnych i interpunkcyjnych. Język polski ma wystarczająco dużo starych zapożyczeń, nie trzeba go już więcej zaśmiecać nowymi, ani tym bardziej zastępować polskich słów zagranicznymi odpowiednikami. Po co mówić "kinderbal", skoro można "dziecięcy bal", albo "impreza dziecięca"? Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek w języku polskim było słowo "kinder". To już wolę "ребятa". Bardziej swojsko brzmi.
              • zigzac1 Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:21
                Czyli strug mamy obgadany. Cieszę się. Ja tam wolę język żywy, taki który waloryzuje, niż sztywny, niezmienny kanon. Zapożyczenia są normalne - co jakiś czas któryś z języków staje się bardziej powszechny,a wtedy inne języki z niego zapożyczają. I nie ma się co pieniaczyć. Jak ktoś poniżej słusznie zauważył, dochodzi do zróznicowań znaczeniowych i język staje się bogatszy. A obowiązku mówienia kinderbal nie ma. Ale zakazu też. Ja tam mówię tak od zawsze i podoba mi się ta zbitka. Mów sobie proszę "bal dla dzieci", a mnie pozwól na posiadanie własnego zdania.
                • duch_mariana Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:30
                  > Ja tam mówię tak od zawsze i podoba mi sięta zbitka. Mów sobie proszę "bal dla dzieci",
                  > a mnie pozwól na posiadanie własnego zdania.

                  Zaproś moją córkę na kinderbal, to Ci odpowie. Ale po węgiersku :) Gdybym kumał ten pokręcony język, też bym tak odpowiadał.
              • werbenaa Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:27
                duch_mariana napisał:

                Język polski ma
                > wystarczająco dużo starych zapożyczeń, nie trzeba go już więcej zaśmiecać nowym
                > i, ani tym bardziej zastępować polskich słów zagranicznymi odpowiednikami

                Aż zacytuję siebie,z innego watku, bo głupoty, duch_mariana, mówisz

                Język to żywy twór podlega zmianom, czy chcesz tego, duch_mariana, czy nie i opieranie się nie ma wiekszego sensu. Ponieważ nie tylko ty decydujesz o zmianach jezykowych , decyduja o tym wszytscy użytkownicy języka, jeśli jakaś część użytkowników języka stwierdzi, że z jakichś pwodów postrzebny jest im obok polskiego "wizerunku" angielski "imidż" (dojdzie do specjalizacji znaczeniowej obu wyrazów) to zostanie on włączony do zasobu słowanikowego jp. A to, ze ty tego nie zaakceptujsze to twój problem, tylko brakami w wiedzy nie wypada się obnosić.


                forum.gazeta.pl/forum/w,933,121020449,121112130,Re_Jakie_singielki_.html
          • werbenaa Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:03
            duch_mariana napisał:

            > Ja podlegam wpływowi innych kultur tak samo jak wszyscy inni. Ale się nie podda
            > ję. Ja jestem Polakiem i mam swój język ojczysty

            Nieno, marian, duch_mariana, padam z wrażenia, ty to normalnie, bohater jakiś jesteś! tobie trzeba przyznać wysokie odznaczenie za walkę na froncie zapożyczeń z innych języków!

            Z całym szacunkiem dla Twoje inteligencji oraz polskości, ale chyba masz świadomość, że mówiąc po polsku posługujesz się tysiącami zapożyczeń z angielskiego, francuskiego, niemieckiego, rosyjskiego i wielu innych języków? Słowo komputer też jest zapożyczne, używasz go, czy masz jakieś swój polskiego pochodzenia odpowiednik?

            Język to żywy twór podlega zmianom, czy chcesz tego, duch_mariana, czy nie i opieranie się nie ma wiekszego sensu. Ponieważ nie tylko ty decydujesz o zmianach jezykowych , decyduja o tym wszytscy użytkownicy języka, jeśli jakaś część użytkowników języka stwierdzi, że z jakichś pwodów postrzebny jest im obok polskiego "wizerunku" angielski "imidż" (dojdzie do specjalizacji znaczeniowej obu wyrazów) to zostanie on włączony do zasobu słowanikowego jp. A to, ze ty tego nie zaakceptujsze to twój problem, tylko brakami w wiedzy nie wypada się obnosić.

            >Singiel to dla mnie termin stosowany w mu
            > zyce i tyle.

            Marian, to może zapoznaj się najpierw się ze słownikiem języka polskiego (widziałeś kiedyś słownik języka polskiego?) , gdzie odnotowano, że wyraz 'singiel' ma cztery znaczenia:
            sjp.pwn.pl/szukaj/Singiel
            singel [wym. s-ingel], singiel [wym. s-ingiel], syngiel
            1. «płyta z nagraniem jednego utworu muzycznego na każdej stronie»
            2. «w tenisie, ping-pongu, badmintonie: rozgrywka między dwoma graczami»
            3. «jedyna karta w danym kolorze otrzymana przy rozdaniu»
            4. «człowiek samotny, mieszkający w pojedynkę»

            co każdy inteligentny Polak, użytkownik języka polskiego wie.


            > Z prądem zawsze byle gó... płynie, a pod prąd ino szlachetna ryba :)
            duch_mariana, przykra wiadomość, póki co, ty tą szlachetną rybą jeszcze nie jesteś. ?:?


            • duch_mariana Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:22
              Wiem, że język się zmienia. Chciałbym, żeby się zmieniał tak jak język islandzki, który nie przyjmuje wyrazów obcych, tylko tworzy czysto islandzkie odpowiedniki. Są jeszcze w Polsce ludzie, którzy wiedzą, co jest polskie, a co obce. Walentynki, i Halloween to nie są moje święta, kinderbal, menedżer, market, to nigdy nie będzie polskie słowo i nawet jak użyję, to jako wyraz obcy, a nie polski. KFC to dla mnie jest KaEfCe, a nie KejEfSi, mam jakiś tam lepszy, czy gorszy wizerunek, a nie imidż, a na klacie mam koszulkę, a nie T-shirt. Wkurza mnie bezmyślne kopiowanie słówek typu stringi zamiast wprowadzenia polskiego określenia na te majtki ze sznurkiem do rowa.
              • wilma.flintstone Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:29
                duch_mariana napisał:


                > zmyślne kopiowanie słówek typu stringi zamiast wprowadzenia polskiego określeni
                > a na te majtki ze sznurkiem do rowa.

                Dlaczego w takim razie uzywasz slowa singiel zamiast: plyta z jednym utworem muzycznym? Bezmyslne kopiowanie to jedno, a pozyczanie slow, ktore z powodzeniem zastepuja kilkuwyrazowe frazy i trafnie opisuja dane zjawisko to drugie.
                • duch_mariana Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:35
                  Moja córka, lat wówczas chyba 5 albo 6 na szybko wymyśliła słowo "majtki gołodupki". Nie wiedziała co to stringi, a wiedziała o co jej chodzi. Naprawdę można wprowadzić określenie jednowyrazowe, ale polskie. Nie potrzeba niemieckich, angielskich, czy francuskich.
                  • barbasia1 Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:50
                    duch_mariana napisał:

                    > Moja córka, lat wówczas chyba 5 albo 6 na szybko wymyśliła słowo "majtki gołod
                    > upki". Nie wiedziała co to stringi, a wiedziała o co jej chodzi. Naprawdę można
                    > wprowadzić określenie jednowyrazowe, ale polskie. Nie potrzeba niemieckich, an
                    > gielskich, czy francuskich.

                    A kto Ci broni wymyślić odpowiednie słowo zastępująe słowo stringi? Myśl, potem puść w obieg, jak się przyjmie, tnz. jak będzie używane (musi się użytkownikom spodobać), może zastąpi z czasem stringi.

                    "majtki gołodupki" to bardzo fajnie wymyśliła twoja córka, choć z punktu widzenia ekonomii języka to wyrazenie jest też za długie .
                    • wilma.flintstone Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:54
                      barbasia1 napisała:


                      > "majtki gołodupki" to bardzo fajnie wymyśliła twoja córka, choć z punktu widze
                      > nia ekonomii języka to wyrazenie jest też za długie .

                      To jedno. Drugi problem to zawarty w tej nazwie wulgaryzm, ktory uniemozliwilby jej wejscie do np. zargonu fachowego, opisow w katalogach odziezy, sklepach itd.
                      • werbenaa Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:58
                        wilma.flintstone napisała:

                        > > "majtki gołodupki" to bardzo fajnie wymyśliła twoja córka, choć z punktu
                        > widze
                        > > nia ekonomii języka to wyrazenie jest też za długie .

                        > To jedno. Drugi problem to zawarty w tej nazwie wulgaryzm, ktory uniemozliwilby
                        > jej wejscie do np. zargonu fachowego, opisow w katalogach odziezy, sklepach it
                        > d.

                        Tak, tak, właśnie tak! Miałam to napisać!!!!
                        • wilma.flintstone Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 16:27
                          :)))

                          Tak sobie pomyslalam, ze stringi mozna by od biedy probowac nazwac sznurkami, aczkolwiek purysta jezykowy zawsze moglby sie przyczepic do bezmyslengo tlumaczenia z jezykow obcych. Co jednak z takim wlasnie z singlem? Jednoutworowka? A z singielka w znaczeniu dyskutowanego artykulu? Kobieta niezamezna i o zamescie nie dbajaca? No mnie sie to kojarzy z niegdysiejszym "podgardlem dzieciecym" i "zwisem meskim ozdobnym";)
                          • werbenaa Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 16:34
                            No mnie sie to kojarzy z niegdysiejszym "podgardlem dzieciecym" i "
                            > zwisem meskim ozdobnym";)

                            Otóż to! (To samo pomyślałam! a nawet napisałam, w tym samym momencie, niżej.)
                            Trzeba by wymyslić naparwdę zgrabne słowo, czy raczej pewnie wyrważenie oddajace istotę rzeczy.
                            Sznurki mi się w ogóle nie podobają. Majtki sznurki!? Nieee.

                            /Zapomniałam, że "zwis męski" był "ozdobny"! ;)/
                            • wilma.flintstone Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 17:59
                              werbenaa napisała:


                              > Otóż to! (To samo pomyślałam! a nawet napisałam, w tym samym momencie, niżej.

                              Mozna by zatem rzec: telepatia, tyle ze to tez malo po polsku;)

                              > Trzeba by wymyslić naparwdę zgrabne słowo, czy raczej pewnie wyrważenie oddajac
                              > e istotę rzeczy.
                              > Sznurki mi się w ogóle nie podobają. Majtki sznurki!? Nieee.

                              Pytanie wlasnie czy trzeba. Mieszkam w Szwecji i w jezyku lokalsow stringi nazywaja sie stringtrosor, czyli wlasnie cos jakby majtki-sznurki. No tyle, ze w szwedzkim (tak jak w niemieckim) tego typu zlozenia wyrazow sa zjawiskiem w jezyku rozpowszechnionym. Inaczej Szwedzi musieliby doslownie mowic "strings", bo, w przeciwienstwie do nas, nie maja deklinacji rzeczownika. W polskim majtki-sznurki brzmia glupawo, ale odmiana stringow (sic!) przez przypadki funkcjonuje w sposob wiecej niz zadowalajacy. Po co wiec na sile szukac zapewne niezbyt zgrabnych rodzimych odpowiednikow? Watpie czy (nie)obecny tu purysta jezykowy ma na to odpowiedz.
                              • duch_mariana Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 18:16
                                Problem w tym, że prawie wszystko da się odmienić przez przypadki i da się temu dopisać końcówki, w efekcie czego powstają potworki językowe typu "nie ma co konserwować tego brandu. Rozwijamy Śledzika w kierunku feedu". To wymyślił niejaki Dominik Kaznowski, pełnomocnik zarządu ds. marketingu i PR serwisu NK.pl. Chociaż po co używać polskiego słowa "zarządu". Lepiej wcisnąć w to miejsce "menedżmentu". Dominiczek będzie od razu bardziej światowy. Ostatnio jakiś pajac w serwisie HP powiedział mi, że oni już nie saportują tego modelu. No to mu go zostawiłem i powiedziałem, że w takim razie niech go zgarbadżują albo straszują i wyszedłem. To normalnie jakaś plaga się zaczyna robić.
                                • wilma.flintstone Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 19:02

                                  A tutaj akurat masz racje, tyle ze pokazujesz postawy skrajne. Jak juz mowilam, zapozyczenia sa usprawiedliwione w przypadku wyrazow, ktore nie maja dobrego odpowiednika w jezyku docelowym, czyli np. wlasnie stringi. Menedzment, saportowac czy brand brzmia juz troche smiesznie, ale moge sobie wyobrazic ze brand ma charakter zargonowy w niektorych srodowiskach. Nie wiem, mam troche znajomych w Polsce i nie zauwazylam zeby w ten sposob mowili, chyba ze dla jaj. Jedyne o czym wiem to to, ze w niektorzy mowia zterminowac, zamiast wywalic z pracy czy zwolnic.
                                • werbenaa Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 19:52
                                  >Ostatnio jakiś pajac w s
                                  > erwisie HP powiedział mi, że oni już nie saportują tego modelu.

                                  To już rzeczywiście przesada! Pewnie pajac, chciał się popisać znajomością "terminologii" fachowej! Żałosne.

                                  >No to mu go zos
                                  > tawiłem i powiedziałem, że w takim razie niech go zgarbadżują albo straszują i
                                  > wyszedłem. To normalnie jakaś plaga się zaczyna robić.
                                  I słusznie! :)
                              • werbenaa Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 20:05
                                wilma.flintstone napisała:

                                > werbenaa napisała:
                                >
                                >
                                > > Otóż to! (To samo pomyślałam! a nawet napisałam, w tym samym momencie, ni
                                > żej.
                                >
                                > Mozna by zatem rzec: telepatia, tyle ze to tez malo po polsku;)

                                Z całą pewnością telepatia! :))

                                > Po co wiec na sile szukac zapewne niezbyt
                                > zgrabnych rodzimych odpowiednikow?

                                Rozważałam problem ewentualnych polskich odpowiedników tylko teoretycznie, bo też jestem przeciwko szukaniu na siłę rodzimych odpowiedników.

                                Dzięki za ciekawe informacje na temat stringów w Szwecji, to znaczy w języku szwedzkim. :)
                          • bezpocztyonline Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 16:55
                            wilma.flintstone napisała:

                            > A z singielka w znaczeniu dyskutowanego artykulu? Kobieta niezamezna i o zamescie nie
                            > dbajaca?

                            Hm... Raczej "osoba z nikim aktualnie nie związana".

                            Dlatego singlem/singielką może być osoba zarówno w wieku lat 18-tu, jak i w wieku lat 58-śmiu. Zarówno kawaler/panna, jak i rozwodnik/rozwódka czy wdowiec/wdowa. Oraz osoba, która rozstała się z kimś, z kim żyła wcześniej w wolnym związku.

                            Tłumaczenie tego na "stary kawaler" czy "stara panna" jest zatem absurdalne.
                  • wilma.flintstone Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:51
                    duch_mariana napisał:

                    > Naprawdę można
                    > wprowadzić określenie jednowyrazowe, ale polskie. Nie potrzeba niemieckich, an
                    > gielskich, czy francuskich.

                    No to slucham tego rdzennie polskiego, jednowyrazowego okreslenia na stringi i singla muzycznego.
              • werbenaa Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:39
                Wkurza mnie be
                > zmyślne kopiowanie słówek typu stringi zamiast wprowadzenia polskiego określeni
                > a na te majtki ze sznurkiem do rowa.

                Chłopie ekonomia jezyka!! Kto będzie ględził " majtki ze sznurkiem do rowa" toż to aż 5 wyrazów zamiast jednego stringi!

                Kiedyś te wyrazy staną się polskie, właściwie już się stały!

                A wyraz dywan to dla ciebie polski wyraz czy nie polski?




                Pewnie nie wiesz, ale dywan z tureckiego pochodzi zastąpił staropoliski kobierzec!?
                Może trzeba by przywrócić słowo "kobierzec", a "dywan" wyrzucić, zakazac używać, hehe.

                No a ty, jak ty teraz będziesz mówił na to coś co leży u ciebie na podłodze w salonie - dywan czy kobierzec?
                • bezpocztyonline Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:50
                  werbenaa napisała:


                  > No a ty, jak ty teraz będziesz mówił na to coś co leży u ciebie na podłodze w
                  > salonie - dywan czy kobierzec?

                  "Salon"? Fuj, cóż za niepolskie słowo!
                  On ma w domu tylko "pokój dzienny".
                  • barbasia1 Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:52
                    bezpocztyonline napisała:

                    > werbenaa napisała:
                    >
                    >
                    > > No a ty, jak ty teraz będziesz mówił na to coś co leży u ciebie na podł
                    > odze w
                    > > salonie - dywan czy kobierzec?
                    >
                    > "Salon"? Fuj, cóż za niepolskie słowo!
                    > On ma w domu tylko "pokój dzienny".
                    he, he! :)
                    Racja! Racja, przepraszam! TAK w pokoju dziennym!!!
                  • werbenaa Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:58
                    bezpocztyonline napisała:

                    > werbenaa napisała:
                    >
                    >
                    > > No a ty, jak ty teraz będziesz mówił na to coś co leży u ciebie na podł
                    > odze w
                    > > salonie - dywan czy kobierzec?
                    >
                    > "Salon"? Fuj, cóż za niepolskie słowo!
                    > On ma w domu tylko "pokój dzienny

                    he, he! :)
                    Racja! Racja, przepraszam! TAK w pokoju dziennym!!!
                • duch_mariana Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 15:50
                  > Chłopie ekonomia jezyka!! Kto będzie ględził " majtki ze sznurkiem do rowa" to
                  > ż to aż 5 wyrazów zamiast jednego stringi!

                  Córka w wieku lat 5 chyba nie wiedząc co to stringi, a wiedząc o co jej chodzi, wymyśliła "majtki gołodupki". Skoro jesteś ekonomiczna językowo, możesz pominąć "majtki" :)

                  > No a ty, jak ty teraz będziesz mówił na to coś co leży u ciebie na podłodze w
                  > salonie - dywan czy kobierzec?

                  Na tę chwilę na podłodze w dużym pokoju (salonu nie posiadam) leży butelka po soku i majtki córki krokiem do góry. Stan ten ulegnie zmianie około 17, kiedy córka wróci i raczy posprzątać to, co rano zostawiła. Dywanu ani kobierca już nie posiadam. Okazał się nieodporny na kwas siarkowy :)
                  • werbenaa Re: Jakie singielki???? 19.01.11, 16:06
                    duch_mariana napisał:


                    > Na tę chwilę na podłodze w dużym pokoju (salonu nie posiadam) leży butelka po s
                    > oku i majtki córki krokiem do góry.

                    O! A co to za dziwo "majtki krokiem do góry" . Widzsz, jak takie kombinowanie "po polskiemu" utrudnia komunikaję!

                    >Stan ten ulegnie zmianie około 17, kiedy có
                    > rka wróci i raczy posprzątać to, co rano zostawiła.

                    >Dywanu ani kobierca już nie
                    > posiadam. Okazał się nieodporny na kwas siarkowy :)
                    he, he :)

                    > Córka w wieku lat 5 chyba nie wiedząc co to stringi, a wiedząc o co jej chodzi,
                    > wymyśliła "majtki gołodupki". Skoro jesteś ekonomiczna językowo, możesz pominą
                    > ć "majtki" :)

                    W jezyku potocznym może być, ale w języku brażnowym niestety nie bardzo, akturat w tym przypadku jest wazne jest wazne by się się przyjeło i tu i tu zobacz , co pisze wilma.filnstone wyzej. Myślicie zatem dalej z rodziną! :)