Dodaj do ulubionych

Intymność publicznie

16.10.13, 21:33
Witam,

Mam problem, z którym nie potrafię poradzić sobie od miesięcy. Otóż brzydzi mnie publiczne okazywanie intymności. Konkretniej: rok temu spotkałam mężczyznę. Pierwsza randka moglaby być całkiem udana, gdyby na dowidzenia nie klepnął mnie po tyłku. Dałam sobie po tym z nim spokój i zupełnie zerwałam kontakt. Po pół roku jednak złożyło się tak, ze doszło do drugiej randki. Potem do trzeciej, kolejnych i zaczęliśmy się regularnie spotykać. I właściwie wszystko by było świetnie gdyby nie ten jeden, jedyny, a dla mnie bardzo piekący problem: permanentne kłótnie o granice mojej intymności. Co razam nie wyjdziemy to zdarzają się sytuacje w rodzaju: klepnięcie po tyłku na środku supermarketu, rzucenie na siatkę ogrodzeniową w parku pełnym ludzi (przyprę ciałem i pocałuję - będzie namiętnie i romantycznie), szamotanie się przy nie do końca zasłoniętych kurtynach w przebieralni małego sklepu i chwytanie za piersi itd. itp. To był jedyny problem między nami a ponadto przez jakiś czas zelżał nawet i finalnie zamieszkalismy parę tygodni temu ze sobą. I wróciło - w tamtym kłocilismy sie poważnie trzy razy - w tym się własciwie w ogóle nie godzimy. Chodzi o jak on mówi pierdoły, a dla mnie rzeczy, które za każdym razem odczuwam jako bolesne kopnięcie w brzuch. Np. on ma dość głęboki donośny głos i niezbywalne przekonanie, że nikt nigdy go nie slyszy - stąd ciągle przy ludziach czerwienię się za teksty w rodzaju: "zaraz ugryzę cię w sutek" albo ciągłe referowanie stanu erekcji. Problem leży w tym w jak zupełnie odmienny sposób podchodzimy do tego: ja za każdym razem strasznie się wstydzę, czuję się publicznie obnażona i poniżona, on odbiera to w kategoriach autoekspresji - mówi że nie byłby sobą, gdyby zachowywał się inaczej. W rezultacie po większości wspólnych wyjść mi się chce wymiotować zastanawiąjąc się ile ludzi w kolejce słyszało wygłaszane teatralnym szeptem "zaraz cię zerżnę".
I teraz finalne pytanie: po co to piszę? Rzecz w tym, ze poza tą kwestią dogadujemy się niemal w każdej pozostałej. Czuję się bardzo szczęśliwa przy nim, gdy akurat zdarzy się parę "cichych dni". Nie chcę tego przerywać, jednak nie radzę sobie z ciąglym uczyciem wstydu i obrzydzenia. Próbowałam dzisiaj znowu o tym rozmawiać. Doszliśmy do wniosku, że dobrze by było skonsultować to z kimś trzecim. Stąd ten paradoksalny post, w którym publicznie obnażam się z tego czego się wstydzę.
Obserwuj wątek
    • berta-death Re: Intymność publicznie 16.10.13, 21:37
      Rzuć buraka, zachowuje się jak jaskiniowiec. Kiedyś jeszcze jakimś mandatem za nieobyczajne zachowania to się skończy.
      • gartana Re: Intymność publicznie 16.10.13, 21:43
        Na to już wpadlam - ale jest to rozwiązanie, którego w ramach możliwości chciałabym uniknąć. Dobrze mi z nim poza tym.
        • obrotowy Re: Intymność publicznie 16.10.13, 21:46
          no to masz szczescie w tkzw. "pakiecie"
          namietny, przystojny i bogaty kochanek
          ale do tego alkoholik i szczesliwy ojciec czworki dzieci :)
          • sl.13 Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:30
            :D
      • volupte Re: Intymność publicznie 18.10.13, 13:39
        Co tam mandat przy tak ogromnej miłości ;-)
    • eat.clitoristwood To, co opisujesz, 16.10.13, 21:41
      ma zapewne jakąś fachową nazwę psychiatryczną. Aczkolwiek chyba nie podlega żadnej terapii.
      Albo....
      buractwo, prostactwo, wiocha itp. :)
      • obrotowy niech walniee cos o zaletach... 16.10.13, 21:44
        tego Pana.

        bo wady juz znamy, ale mimo tego jego "buractwa" cos ja hiba jednak przy nim 3mie ? :)
        • gartana Re: niech walniee cos o zaletach... 16.10.13, 21:47
          Ok, walnie.

          Jest elokwentny, empatyczny (poza tym), przystojny, oczytany i lubię jego poczucie humoru.
          • obrotowy no to sie robi rachunek strat i zyskow 16.10.13, 21:57
            i jak wychodzi na plus - to sie to toleruje i nie placze tu na foro.
            • maitresse.d.un.francais Re: no to sie robi rachunek strat i zyskow 16.10.13, 21:57
              obrotowy napisał:

              > i jak wychodzi na plus - to sie to toleruje i nie placze tu na foro.

              A co to, nie wolno?
              • obrotowy Re: no to sie robi rachunek strat i zyskow 16.10.13, 22:01
                maitresse.d.un.francais napisała:
                > A co to, nie wolno?

                wolno - na foro WYZALNIA.
                gdyz merytorycznie placz w rekaw nic do zmiany sytuacji nie wniesie.
                • gartana Re: no to sie robi rachunek strat i zyskow 16.10.13, 22:08
                  Nie do końca. To jest na tyle świeży uklad, że mam wciaż nadzieję na jakieś merytoryczne rozwiązania. Z tym, że gubię się już i zastanawiam czy właściwie kładę akcenty. On mi ciągle mowi, żeby z powodu pierdoly nie niszczyła fajnej relacji. Ja się właściwie z nim zgadzam - co nie zmienia tego, że za każdym razem się czuję bardzo dotknięta.
                  • obrotowy no to jest jakas rzeczowa uwaga... 16.10.13, 22:16
                    ale "merytorycznie" to jestem pesymista...

                    roznicy w obyczajach i zachowaniach raczej nie daje sie usunac...

                    albo sie ja akceptuje, albo cierpi...
                  • maitresse.d.un.francais Ty się właściwie z nim zgadzasz 16.10.13, 22:18
                    A niesłusznie.

                    Odpowiedz mu raz wreszcie: TO DLA MNIE NIE JEST PIERDOŁA!
                  • sl.13 Re: no to sie robi rachunek strat i zyskow 16.10.13, 22:32
                    No ale nie rozumiem - jeśli facet zachowuje się w sposób, którego nie akceptujesz, który cię zawstydza i obraża, a nie jest to dla niego istota jestestwa, to powinien móc to zmienić. Oczywiście o ile zależy mu na tobie, bo jeśli nie, to lepiej się rozstać i nie męczyć. Tzn. ty się męczysz, bo on chyba ma się świetnie.
                    • maitresse.d.un.francais Re: no to sie robi rachunek strat i zyskow 16.10.13, 22:33
                      sl.13 napisała:

                      > No ale nie rozumiem - jeśli facet zachowuje się w sposób, którego nie akceptuje
                      > sz, który cię zawstydza i obraża, a nie jest to dla niego istota jestestwa

                      Właśnie wpadł na to, że jest. Patrz niżej, post "Argumenty faceta".
                      • sl.13 Re: no to sie robi rachunek strat i zyskow 16.10.13, 22:39
                        No właśnie przeczytałam i wszystko mi opadło. Nie wiem, czy bardziej dlatego, że koleś jest debilem, czy dlatego, że ta dziewczyna w ogóle z nim dyskutuje.
                  • kalllka Re: no to sie robi rachunek strat i zyskow 16.10.13, 22:37
                    Dobrze zrozumialam..chodzi ci o to
                    Jak okazuje przywiązanie i intymne zaangażowanie ?
                    • gartana Re: no to sie robi rachunek strat i zyskow 16.10.13, 22:38
                      no chyba tak, o ile ja dobrze rozumiem Twoje pytanie
          • eat.clitoristwood Zaiste, wyobrażam sobie 16.10.13, 22:04
            gartana napisała:
            > (...) lubię jego poczucie humoru.
          • ipsetta Re: niech walniee cos o zaletach... 16.10.13, 22:14
            > Jest elokwentny, empatyczny (poza tym), przystojny, oczytany i lubię jego poczu
            > cie humoru.

            A on cokolwiek lubi u Ciebie, poza cycusiami, suteczkami i cipeczką?
            • sl.13 Re: niech walniee cos o zaletach... 16.10.13, 22:41
              Ja sądzę, że nie, bo to pewnie taki typ o niezbyt rozległych zainteresowaniach.
            • grassant Re: niech walniee cos o zaletach... 17.10.13, 09:46
              no rżnięcie. chyba, że to erotoman gawędziarz.
          • horpyna4 Re: niech walniee cos o zaletach... 16.10.13, 22:36
            Nie kumam. Przecież jego poczucie humoru obejmuje również publiczne klepanie po tyłku i sprośne odzywki, więc jak to jest? Odpowiada Ci to, czy nie?

            Bo ja zgadzam się z tymi, co nazywają jego zachowanie buractwem.
            • gartana Re: niech walniee cos o zaletach... 16.10.13, 22:38
              Tego akurat nie kwalifikuję do kategorii "rzeczy śmieszne"
              • maitresse.d.un.francais Ty nie, ale ON 16.10.13, 22:45

                gartana napisała:

                > Tego akurat nie kwalifikuję do kategorii "rzeczy śmieszne"


          • grassant Re: niech walniee cos o zaletach... 17.10.13, 09:43
            Jest elokwentny, ... , oczytany i lubię jego poczucie humoru.

            "zaraz ugryzę cię w sutek", ciągłe referowanie stanu erekcji, "zaraz cię zerżnę".

            to potwierdza w/w właściwości, więc o co cho? :)
    • six_a Re: Intymność publicznie 16.10.13, 21:44
      >zastanawiąjąc się ile ludzi w kolejce słyszało wygłaszane teatralnym szeptem "zaraz cię zerżnę".
      no jak on tak teatralnie szepcze, to może jednak nie jest mu tak do końca wszystko jedno. podnieś temat pełnym głosem w tej kolejce i jak się naje wstydu sam, to może zrozumie. zacznij od: ej no ale jak to zerżnę, jak nie ma czym...
      a jak nie pomoże, to niech idzie na aktora, będzie miał okazji ekspresji po sufit.
      • sl.13 Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:33
        Dobra rada.:)
    • maitresse.d.un.francais To jakiś prostak 16.10.13, 21:47
      A poza tym uważa, że ludzie, jak was zobaczą, to co?

      Padną z wrażenia i zazdrości, jaki on "romantyk"?

      Na uwagę o stanie erekcji możesz odpowiedzieć "a mnie wątroba rąbie". Może załapie, ale boję się, że raczej ryknie śmiechem.
      • gartana Re: To jakiś prostak 16.10.13, 21:49
        :)
        Że też mi nigdy na gorąco takie celne riposty do głowy nie wpadają.
        • maitresse.d.un.francais Re: To jakiś prostak 16.10.13, 21:51
          gartana napisała:

          > :)
          > Że też mi nigdy na gorąco takie celne riposty do głowy nie wpadają.

          Kochana, to trzeba opracować z góry. I taką, która się nada w kilku sytuacjach, bo a nuż powie coś innego.
    • maitresse.d.un.francais Sporo, obawiam się 16.10.13, 21:48
      zastanawiąjąc się ile ludzi w kolejce słyszało wygłaszane teatralnym szeptem "zaraz cię zerżnę".

      A nie reagowali, bo są dobrze wychowani.

      A niesłusznie, nieźle by było, gdyby któryś ludź odpalił teatralnym szeptem "Ojej, jakie to na nas robi wrażenie!"
    • triss_merigold6 Re: Intymność publicznie 16.10.13, 21:49
      To nie jest okazywanie intymności publicznie czy innych romantycznych ciepłych uczuć. Pan prezentuje ordynarną chamówę, ośmiesza Cię i upokarza.
      • sl.13 Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:33
        Chyba pierwszy raz w życiu się z tobą zgodzę.
    • maitresse.d.un.francais Pan raczej wszystkim demonstruje 16.10.13, 21:50
      że jesteś jego i że on z tobą może.
      • gartana Re: Pan raczej wszystkim demonstruje 16.10.13, 22:10
        dokładnie i w stu procentach.
        • maitresse.d.un.francais To gdzie tu intymność? 16.10.13, 22:21
          Intymność jest wtedy, kiedy pan chce czułość okazać TOBIE.

          A nie - kiedy chce zademonstrować CHŁOPOM WOKÓŁ, jaką fajną pannę wyrwał*.

          *Określenie "wyrwać kogoś" nie podoba mi się, tu używam go wyjątkowo i celowo.
        • sl.13 Re: Pan raczej wszystkim demonstruje 16.10.13, 22:35
          I co, nadal żadna żarówka się nie włącza?
    • ipsetta Re: Intymność publicznie 16.10.13, 21:59
      >Otóż brzydzi mnie publiczne okazywanie intymności.
      >czuję się publicznie obnażona i poniżona,

      Czułabym się tak samo. Takie zachowanie faceta, jakie opisujesz, jest wg mnie upokarzające.
      W przeciwieństwie do Ciebie, gdyby facet klepnął mnie po tyłku, to drugiej randki by już nie było. U mnie sprawa wyglądałaby prosto: "albo się zachowujesz, albo spadaj".
      A skoro się tak łatwo "dajesz" i sobie pozwalasz (czyli nie potrafisz skutecznie mu wyperswadować takich zachowań), to masz tak, jak masz.

      >Problem leży w tym w jak zupełnie odmienny sposób podchodzimy do tego
      >on odbiera to w kategoriach autoekspresji - mówi że nie byłby sobą,
      >gdyby zachowywał się inaczej.

      To jest jego autoekspresja i jego problem, a nie twój. Nie musisz się przecież na to godzić. :)

      Z opisu wygląda, że tego faceta za bardzo chyba nie interesują twoje odczucia. W ogóle mi to wygląda na jakiś jego przewielki egoizm.

      Jest ogromna różnica pomiędzy obopólną zgodą i chęcią na świntuszenie (w każdym prawie miejscu i o każdej porze), a tym, co się dzieje w twoim związku.
      • gartana Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:19
        Twierdzi, że jest to walka o jego tożsamość. Że przesadzam. Że powinnam się z tego śmiać. Że jeśli będę sama to wkrótce zatęsknię do tego, że ktoś publicznie okazuje, że jestem dla niego atrakcyjna. Że zastanawianie się kto go slyszy i co usłyszy to za duzy komformizm, ż jeśli zacznie być komformistą to straci siebie. Szlag mnie trafia gdy to slyszę, ale nie mam już sił na dyskusje na ten temat.
        • ipsetta Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:24
          >Twierdzi, że jest to walka o jego tożsamość. Że przesadzam.

          Twierdzić on sobie może dużo, byle tylko tych twierdzeń do Ciebie nie próbował wygłaszać. Powiedz mu po prostu: nie życzę sobie takiego traktowania mnie (bo mam prawo sobie nie życzyć, ot proste), a twoja ekspresja mnie nie interesuje. Jasne?
          • maitresse.d.un.francais Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:26
            a twoja ekspresja mnie nie interesuje.

            Czy pan zna słowo "ekspresja"?
            • gartana Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:29
              tak, z żalem przyznam, że to nie jest jedyna literówka, którą tutaj popelniłam.
              • maitresse.d.un.francais Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:30
                gartana napisała:

                > tak, z żalem przyznam, że to nie jest jedyna literówka, którą tutaj popelniłam.
                >
                Jaka literówka, bo nie widzę żadnej? :-)
            • ipsetta Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:30
              podobno elokwentny i oczytany. powinien znać.
              • maitresse.d.un.francais Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:31
                ipsetta napisała:

                > podobno elokwentny i oczytany.

                Eeee tam. Ciekawe co czyta. Pewnie fantasy albo powieści wojenne.
                • ipsetta Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:39
                  o, wpadłam słówko: sekspresja. facet jest sekspresywny ;)



                  • gartana Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:39
                    :)
        • maitresse.d.un.francais Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:25
          gartana napisała:

          > Twierdzi, że jest to walka o jego tożsamość.

          Yyyyy?

          Że przesadzam.

          Klasyczny argument w przypadku braku argumentów.

          Że powinnam się z t
          > ego śmiać.

          A niby dlaczego? Ja bym sarkastycznie poprosiła, żeby mi sporządził taką listę, z czego mam się według niego śmiać.

          Że jeśli będę sama to wkrótce zatęsknię do tego, że ktoś publicznie
          > okazuje, że jestem dla niego atrakcyjna.

          Typowe. "Baba ma się cieszyć, że ma chłopa, bo brak chłopa to największa tragedia".

          Że zastanawianie się kto go slyszy i c
          > o usłyszy to za duzy komformizm, ż jeśli zacznie być komformistą to straci sieb
          > ie.

          Klasyczne p...y buraków. Jeden burak straci siebie, jak nie będzie swojej laski klepał po tyłku, a drugi, jak nie będzie wykrzykiwał "K...a, ja p...olę!".


          Szlag mnie trafia gdy to slyszę

          Znamienne.
        • ipsetta Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:28
          A jeszcze jedno:

          >Że zastanawianie się kto go slyszy i co usłyszy to za duzy
          > komformizm, ż jeśli zacznie być komformistą to straci siebie.

          pier....nie. chce tak pier...lić to niech spie....la.
        • sl.13 Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:38
          > Twierdzi, że jest to walka o jego tożsamość. Że przesadzam. Że powinnam się z tego
          > śmiać. Że jeśli będę sama to wkrótce zatęsknię do tego, że ktoś publicznie okazuje,
          > że jestem dla niego atrakcyjna.

          I ty naprawdę piszesz spokojnie takie rzeczy...? :-O
        • ipsetta Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:53
          mam jeszcze takie pytanko: czy on przeklina? czy może przekleństw nie lubi nawet słuchać?
          • gartana Re: Intymność publicznie 16.10.13, 23:11
            Nie, nie przeklina. Ja mam zdecydowanie bardziej siarczysty język.
            • ipsetta Re: Intymność publicznie 16.10.13, 23:25
              w tej sytuacji może spróbuj wytłumaczyć mu, czy miło by mu było, gdybyś to Ty w tej kolejce/przebieralni/na ulicy powiedziała, tak głośno jak on to ma zwyczaju, że masz ochotę popatrzeć, jak rżniesz jego pupę (tylko zamiast słowa "pupa" użyj oczywiście właściwego w kwestiach seksu analnego słownictwa), więc zastanawiasz się nad kupnem odpowiedniej zabaweczki. Coś w tym rodzaju.

              A facet jest wg mnie durny, gdyż nie zdaje sobie sprawy z tego, że różni ludzie maja różne wrażliwości (Ty masz inną, niz on), że mówienie głośno o pewnych rzeczach w miejscach publicznych jest związane raczej z kwestią braku szacunku do osób postronnych, a nie z konformizmem. Niby taki elokwentny i oczytany, a nie wie lub nie zdaje sobie sprawy z takich podstawowych rzeczy?
        • berta-death Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:56
          A jak jesteście sam na sam to też się tak zachowuje, czy tożsamość i sekspresja włączają mu się wyłącznie w momencie jak ktoś obcy na niego patrzy. I im więcej osób patrzy, tym ma tej tożsamości więcej.
          • gartana Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:58
            nie, no bywa fajny i czuły bez ludzi wokół.
            • maitresse.d.un.francais Re: Intymność publicznie 16.10.13, 23:01
              gartana napisała:

              > nie, no bywa fajny i czuły bez ludzi wokół.

              ale też systemem klepania po tyłku?

              czy jak nie ma ludzi wokół, to zachowuje się bardziej cywilizowanie?
              • gartana Re: Intymność publicznie 16.10.13, 23:07
                Nie, no jasne że nie. W domu nie ma tematu klepania po tyłku.
                • berta-death Re: Intymność publicznie 16.10.13, 23:17
                  Czyli ekshibicjonista. Pomysł, żeby go zaciągnąć do jakiegoś terapeuty, niekoniecznie seksuologa, wcale nie jest taki głupi.
                  • stedo Re: Intymność publicznie 17.10.13, 01:43
                    A wcześniej nazwij tę jego dewiację głośno przy ludziach. Bo to jest właśnie ekshibicjonizm. Podniecają go publiczne zachowania seksualne.
        • sumire Re: Intymność publicznie 17.10.13, 07:31
          faktycznie - ma poczucie humoru, jeśli twierdzi, że publiczne gadanie o rżnięciu jest walką o tożsamość.
          to jest buractwo, prostactwo, you name it, żadne tam okazywanie intymności.
    • mila2712 Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:04
      Krótko i na temat :wskazana jest konsultacja psychiatryczna.
      • ipsetta 10/10 16.10.13, 22:10
        • simply_z Re: 10/10 16.10.13, 22:15
          dawno się tak nie usmiałam;) ,
          przypomina mi trochę bohatera romansu" spacer o pónocy" Karen Robards ,główny bohater miał takie odzywki:P
      • gree.nka Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:42
        dlaczego psychiatryczna? że facet świntuszy?
      • sl.13 Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:45
        Myślisz, że na buractwo i brak szacunku do swojej partnerki pomoże psychiatra? Bo dla mnie ten pan jest trochę jak dresiarz, który musi komuś przywalić, a głowę ma, bo "jem niom".
        • maitresse.d.un.francais Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:48
          sl.13 napisała:

          > Myślisz, że na buractwo i brak szacunku do swojej partnerki pomoże psychiatra?

          No wiesz, to tak jak z terapią przestępców. Może po jakichś 3 latach do pana dotrze, że inni (nawet kobiety!) mają uczucia. Byle nie za pieniądze podatników. :-P



          > Bo dla mnie ten pan jest trochę jak dresiarz, który musi komuś przywalić, a gło
          > wę ma, bo "jem niom".

          Głową też można przywalić. No i przede wszystkim ogolić ją na łyso.:-P Ale "jem niom" jest śliczne.
    • rekreativa Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:17
      Facet jest po prostu ekshibicjonistą. Podnieca go robienie seksualnych rzeczy w publicznych miejscach.
      Albo dołączysz do zabawy, albo gościa kopniesz w zad, albo wyślesz do seksuologa. Choć obawiam się, że takich ciągot nie da się całkiem wyplenić.
      • maitresse.d.un.francais Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:27
        rekreativa napisała:

        > Facet jest po prostu ekshibicjonistą. Podnieca go robienie seksualnych rzeczy w
        > publicznych miejscach.
        > Albo dołączysz do zabawy, albo gościa kopniesz w zad, albo wyślesz do seksuolog
        > a.

        Na to ostatnie pan zareguje wielkim krzykiem "Ja nie jestem żadnym świrem!!!"
    • sl.13 Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:29
      To nie ty masz problem, tylko ten koleś. I raczej nie wynika on z niczego, ja tam bym nie sprawdzała, co jeszcze jest w pakiecie.
      • sl.13 Re: Intymność publicznie 16.10.13, 22:43
        > I raczej nie wynika on z niczego

        W sensie, że z czegoś wynika. :)
    • gyubal_wahazar Re: Intymność publicznie 16.10.13, 23:45
      Pierdnij przy nim z głębi serca raz i drugi i popraw soczystym beknięciem. A jak się żachnie, to grzecznie wyjaśnij, że to afirmacja głębin twego jestestwa którego nie pozwolisz pacyfikować niewolnikom zgniłej pruderii i kołtunskiego konwenansu
      • marguy Re: Intymność publicznie 17.10.13, 00:12
        Nie wiem ile lat ma ten czlowiek? Wyglada na to, ze to mentalny szczeniak.
        I te bzdety o nonkonformizmie czyli dorabianie ideologii do checi pokazaniu swiatu jaki to z niego samiec alfa.
        Gowniarz i tyle.
      • kalllka Re: Intymność publicznie 17.10.13, 00:27
        O wahalu, znakomity pomysł by poduczyc popedliwego kulturyste - sztuki, serwujac mu baka.
        siarczysty wiater w sytuacji intymnej, pod koldra i prosto w nos , zawsze uczy zachowania sie ...przy stole.
        • gyubal_wahazar Re: Intymność publicznie 17.10.13, 00:40
          Przynajmniej krótko i na temat
          • kalllka Re: Intymność publicznie 17.10.13, 01:23
            Krótko i na temat ? oddac klops-komplement, wymierzywszy siarczysty policzek.

            Przebakiwanie o prawie do prywatności , z pewnoscia nie zamknie klepaczowi buzi, ani nie zatrzyma rak.

            ( a uczciwie rzecz biorąc? nie wiem jak mozna dzielic... intymnośc)
      • gyubal_wahazar Re: Intymność publicznie 17.10.13, 00:37
        Trochę gorzej będzie, jak pociągnie to subtelne preludium, ale kto obiecywał że w życiu będzie łatwo ?
    • kochanic.a.francuza Re: Intymność publicznie 17.10.13, 06:16
      Moim zdaniem nie pasujecie do siebie. Masz inna konstrukcje psychiczna od niego. Nigdy sie nie dogadacie. To co teraz Was trzyma to dobry seks, ktory skonczy sie wg naukowych danych za dwa lata. No pociagnij to moze do tych dwoch lat. Stracisz na opinii (to ta co z debilem chodzi-sorry ja tak to widze, twoi znajomi mowia o Tobie), ale zyskasz dwa lata emocjonujacych wspomnien.
      Acha, jak jzu bedziecie tylko przyjaciolmi, on bedzie w towarzystwie Twojego nowego chlopaka lub meza dawal teksty typu "A pmiatasz Julka tamte rzniatko w przbieralni?" Ten typ tak juz ma. Zreszta co to za facet, ktorego guzik obchodzi co Ty czujesz. Terza ma w doopie Twoj wstyd, a co jak bedziecie sie roznic w innych powaznych sprawach? Tez zlekcewazy Twoje uczucia. Potrzebny Ci taki?
      Moim zdaniem chodzisz z wulgarnym burakiem. Gdyby choc jeszcze walil te podniecajace teksty tak, zeby faktycznie dochodzily jedynie do Twoich uszow...
    • jowita771 Re: Intymność publicznie 17.10.13, 06:39
      Ja bym sobie dała spokój z takim związkiem, bo pan raczej nie przestanie, a Tobie nie przestanie to przeszkadzać, a wręcz przeciwnie, będzie Cie wkurzało jeszcze bardziej. Nie ma takiego zakochania, które skłoniłoby mnie do tolerowania takiego prostactwa, jakie pokazuje Twój facet, to jakiś koszmarny prymityw. Mnie tez by było wstyd, niby Ty nic złego nie robisz, ale Twój partner świadczy o Tobie.
    • wielkafuria Re: Intymność publicznie 17.10.13, 09:31
      To jest odpowiedz na Twojego posta:

      www.youtube.com/watch?v=EpVXKDKSdMY&feature=c4-overview-vl&list=PL4D7F6268BDC287EE
    • grassant Re: Intymność publicznie 17.10.13, 09:33
      to chyba gostek z marginesu?
      • gartana Re: Intymność publicznie 17.10.13, 10:04
        Zmiażdżyła mnie liczba tak zdezydowanych sądów, które tutaj znalazłam.
        Tak jak w napisałam w pierwszym poście napisałam to, żeby a)przeczytać siebie i poukladać myśli, b) sprawdzić czy nie histeryzuję. W tym drugim punkcie zawierało się to, że od początku post był konsultowany z nim, chciałam przedstawić to jak najbradziej obiektywnie. Chwilę po wysłaniu już stwierdził, że to co napisałam to gruba przesada. Faktycznie, zabrałam w jednej linijce rzeczy, które zebrały się w ciagu tygodni - bywa tak i przez dłuższy czas, że wszystko jest jak najbardziej ok. Niemniej nie zmienia to faktu, że każdorazowo mnie takie zachowanie strasznie męczy. Ponadto od rana widzę, że w atmosferze nad nami zbiera się wrogość - boję się, że pisząc to tutaj przerobiłam konflikt w wojnę. Niemniej jednak dziękuję za posty. Mam teraz straszny chaos w głowie, ale w sumie wiem że i to nawet bywa konstruktywne.
        • sl.13 Re: Intymność publicznie 17.10.13, 11:23
          Z tego co piszesz widać, że dajesz mu się lepić jak plastelina.:(
        • solaris_1971 Re: Intymność publicznie 17.10.13, 11:31
          No coz, przychodzi mi do glowy tylko jedno. Szkoda, ze juz zamieszkaliscie ze soba, gdyby nie , to latwiej byloby Ci sie mu wymknac.
          Dla mnie to nie do wyobrazenia. Jak juz ktos napisal, po jednym klepnieciu w tylek drugiej randki by nie bylo .......... nigdy bym nie uslyszala publicznie jak to fajnie mnie zerznac.
        • bar.anek Re: Intymność publicznie 18.10.13, 14:36
          Musicie opracować szyfr, którym będziecie się porozumiewali w miejscach publicznych np.
          chcę cię ugryź w sutek - co powiesz na naleśnika na zimno?
          mam ochotę cię zarżnąć - pojedziemy dziś do tartaku?
          co do klepania po tyłku to trochę gorzej, ale można np. posmarować tyłek jakimś patekfixem czy inna kropelką?? raz klepnie i łapa zostanie, ale za to drugi raz nie klepnie
    • light_in_august Re: Intymność publicznie 17.10.13, 11:40
      Zaskoczyło mnie wielce, że odpowiedzi na Twój post są tak jednostronne. Same święto.ebliwości na forumie, które nigdy nie marzyły, żeby ich facet pokazał publicznie, że jest nakręcony :]
      Nikt tego nie napisał, ja napiszę - nie zastanawiałaś się, czy może nie jesteś ciut przewrażliwiona? Dlaczego tak bardzo obchodzi Cię, co pomyślą ludzie w kolejce? Dlaczego wstydzisz się za niego tak, jakbyś to Ty zrobiła coś niewłaściwego? Pomijając, że zachowanie Twojego partnera jest nieco grubiańskie i przaśne, to dziwi mnie, że Ty tak bardzo się tym spinasz. On wydaje świadectwo sobie i jeśli ludzie "coś sobie pomyślą", to o nim, nie o Tobie, nie stanowicie jednego ciała i umysłu...
      Po prostu albo dystansujesz się od tego i tolerujesz takie zachowanie jako JEGO zachowanie (oczywiście to zależy, jak np. często się to odbywa - zawsze, przy każdym wyjściu, co 5 minut? wtedy faktycznie ciężko to znieść, bo robi się zwyczajnie upierdliwe...). Albo powinnaś znaleźć sobie kogoś mniej sekspresyjnego, bardziej poprawnego. Trudno zmienić człowieka w kogoś, kim nie jest, łatwiej zamienić na innego.
      • marguy Re: Intymność publicznie 17.10.13, 12:07
        light,
        odpowiedzi sa jednostronne, bo znakomita wiekszosc piszacych jest swiadoma prostego faktu, ze tym roznimy sie od innych ssakow, ze ruja trwa u nas caly rok i zawsze mozemy, nigdy nie musimy. Druga, bardzo istotna roznica, jest to, ze w odroznieniu od reszty ssakow posiadamy tzw. uczucia wyzsze: wrazliwosc, wstydliwosc, ochrona wlasnej intymnosci itp. Dlatego nie wszystkie z nas lubia afiszowac publicznie nasza seksualnosc, rznac sie na klatkach schodowych i inne tego rodzaju sytuacje.
        • light_in_august Re: Intymność publicznie 17.10.13, 12:57
          No dobrze, nie jesteśmy zwierzętami, ale to przecież nie zwierzęta mówią do partnera "chcę cię ze.żnąć" ;) To jest zachowanie jak najbardziej ludzkie i to kwestia wrażliwości lub też upodobań, czy konkretnej osobie się to podoba, czy nie. Po prostu zdziwiła mnie reakcja 100% uczestników dyskusji, że pan jest chamem, a z panią jest wszystko ok. Bo ja bym powiedziała, że i z panią, i z panem jest wszystko ok, najzwyczajniej w świecie nie nadają na tych samych falach w tej kwestii. Dla niego to jest pewna erotyczna gra - publiczne okazywanie pożądania, dla niej to nieakceptowalne. Nazywanie zachowania pana chamstwem jest lekką przesadą, bo przyciskanie partnerki do siatki i pocałowanie jej to nie ten sam kaliber, co plucie przechodniom na buty na przykład... Tej akurat kobiecie to nie odpowiada, a inna byłaby wniebowzięta.
          • stokrotka_a Re: Intymność publicznie 17.10.13, 14:00
            Light, zgadzam się z tym, co napisałaś. Oni po prostu do siebie nie pasują, a urażona pani powinna raczej zmienić partnera, bo jeśli liczy na wychowanie sobie faceta, to się kiedyś z ręką w nocniku obudzi.
      • sl.13 Re: Intymność publicznie 17.10.13, 12:07
        > które nigdy nie marzyły, żeby ich facet pokazał publicznie, że jest nakręcony :]

        Chciałam zauważyć, że autorka wątku nie dość, że o tym nie marzy, ale jeszcze jej to przeszkadza (punkt pierwszy). A jej facet ma to w doopie (punkt drugi).

        > Nikt tego nie napisał, ja napiszę - nie zastanawiałaś się, czy może nie jesteś
        > ciut przewrażliwiona?

        A to już kwestia interpretacji. Ja nie jestem za tym, żeby niesmak w stosunku do buractwa nazywać przewrażliwieniem.

    • anastezja22 Re: Intymność publicznie 17.10.13, 11:47
      Zapytaj go po co on to robi ? Żeby podgrzać temperaturę związku ? No jak na razie tylko ja obniża. Dla swojej przyjemności ? Nieco kłóci się to z jego rzekomą empatią. Skoro to taka pierdoła to niech zamknie jadaczkę i sam przestanie psuć. Nikomu te jego głodne kawałki nie potrzebne.
    • mocno.zdziwiona Re: Intymność publicznie 17.10.13, 13:01
      Ja bym tego chamskiego buraka na drzewo posłała. Mimo pakietu zalet, które ponoć gdzieś tam są. Tego typu zachowania jak dla mnie są nie do przeskoczenia, brak kultury i chamstwo w czystej postaci. Nie byłabym w stanie tego zdzierżyć :)
      • wszedlem Re: Intymność publicznie 17.10.13, 13:54
        lubie pupe mojej dziewczyny i niejednokrotnie jej malego klapsa wymierze (ona nie protestuje, tez lubi), ale jak sie raz zapomnialem i klepnalem ja w tylek w zatloczonym barze, zrobilo mi sie zwyczajnie glupio. pomijajac czy ona sobie tego zyczy czy nie, przeciez takim zachowaniem publicznie dezawuuje moja partnerke dajac wszystkim do zrozumienia, ze jest zwyklym materacem na jakis czas. i czego tu wtedy zazdroscic z punktu widzenia faceta obok, nawet jesli dziewczyna jest niebywale atrakcyjna? tak wiec jesli twoj misio mysli sobie, ze zaimponuje mezyczyznom wokol jaka to on laske wyrwal, to uswiadom mu, ze jego zachowanie ma kompletnie odwrotny skutek ( w oczach myslacej czesci spoleczenstwa, bez wzgledu na plec).

        swoja droga, niezly z niego maly manipulator. niby w celu pokazania ci, ze to wcale nie problem i przesadzasz, wysmazyliscie tego posta, ale jak odpowiedzi przyszly negatywne to nagle zle to ujelas, zrobilas z igly widly i on przez ciebie(!) wyszedl na glupka. liste swoich zalet tez ci podyktowal?
    • ob_cykana Re: Intymność publicznie 18.10.13, 13:33
      facet to prostak i prymityw.

    • malwi.4 Re: Intymność publicznie 19.10.13, 11:35
      jego to podnieca, potrzebuje tego, nie wiem, czy seksuolog pomoże?? on zapewne problemu nie widzi, więc się nie wybierze, chyba, że zostawi go dziesiąta kobieta to o problemie na forum napisze

      jak się pojawią dzieci to też będzie takim ekshibicjonistą??
    • anna_sla Re: Intymność publicznie 19.10.13, 17:14
      czułabym się dokładnie tak samo jak Ty

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka