Dodaj do ulubionych

Jak odejść?

IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 08.08.04, 10:38
Toksyczny związek, który trwa już kilka lat. Uzależniłam się od niego. Nie
jestem szczęśliwa, myślę o odejściu, ale jak? Zostanę sama, boje się tego,
boje się zaczynać wszystko od nowa. Czy mam jeszcze szansę być w życiu
szczęśliwą?
Obserwuj wątek
    • Gość: myszka_polna Re: Jak odejść? IP: *.ramtel.com.pl 08.08.04, 11:37
      Jasne, że mozesz być jeszcze szczęśliwa w życiu. Póki jesteś młoda to nie ma
      problemu zaczynać od nowa. A w przypadku toksycznych związków to wręcz jest
      wskazane kończyć z nimi jak najszybciej. Zapewne rodzina i przyjaciele pomogą
      Ci. Możesz również zacząć coś robić dla Siebie, zorganizować Sobie czas na
      nowo, zapisać na jakiś kurs, basen itp. Zająć się czymś, żeby te początki nie
      były tak trudne. Jak wiadomo i tak będziesz musiała "odchorować" ten związek,
      przyzwyczaić sie do nowej sytuacji, ale za to jaką później będziesz miała
      satysfakcję gdy całkowicie uniezależnisz się od niego, poczujesz się wolną. Z
      całego serca Ci życzę, abyś zdobyła się na ten odważny krok, który zapewne
      zaowocuje w przyszłości.

      Pozdrawiam i głowa do góry :-)
      • Gość: julka Re: Jak odejść? IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 08.08.04, 11:41
        Dzięki za słowa otuchy, on twierdzi że nie jestem w stanie odejść, że nie
        odejdę bo nie mam dokąd, że sobie nie poradzę. Boję się, ale mam coraz większą
        ochote zacząć od nowa. To takie trudne
        • kociamama Re: Jak odejść? 08.08.04, 11:54
          O BOze!!! Odeszlabym tym bardziej!!! Jak moze osoba z ktora jestes, i ktora
          kochasz, i ktora rzekomo kocha Ciebie mowic takie rzeczy? LIczyc na to, ze
          bedziecie razem, bo sobie bez niego nie poradzisz?

          Ja mysle, ze sobie poradzisz! I to jeszcze lepiej jak do tej pory.
          Doswiadczylam podobnej sytuacji, tzn. tkwilam w zwiazku, ktory juz mnie nie
          satysfakcjonowal, ale podswiadomie nie chcialam tego zauwazyc, pogodzilam sie z
          losem (na jakis czas). Myslalam o rozstaniu, ale bylo to trudne, bo koles byl
          niby w porzadku, ale mieszkalismy razem, dokladnie on u mnie, i bardzo trudno
          bylo podjac dezycje o rozstaniu,bo to oznaczalo, ze on musi sie wyprowadzic i
          radzic sobie samodzielnie. Jednak udalo mi sie i zaczelam cieszyc sie zyciem na
          nowo.

          Mysle, ze i Tobie sie uda.

          POzdrawiam cieplo,
          KOciamama.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka