Dodaj do ulubionych

Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..?

27.03.02, 12:06
Drogie Panie na tym forum, otoz na zachodzie powstaje coraz wiecej firm
prywatnych przeprowadzajacych testy genetyczne na ojcowstwo.. Oplaty sa tak
niewielkie, ze prawie kazdy moze sobie na to pozwolic..
Wyobrazcie sobie, ze Wasz malzonek, ojciec Waszego dziecka oznajmil by Wam
ze ma zamiar poddac sie takiemu testowi lub ze to juz zrobil..
Nie chodzi mi tu o ev. wynik takiego testu, lecz i to jaka bylaby Wasza
reakcja na teki ewidentny przeciez brak zaufania...
Jak byscie zareagowaly, swiecie przeciez przekonane, ze w wyszym malzenstwie
wszystko lub prawie wszystko funkcjonuje wspaniale i ze wyscie nigdy nie daly
malzonkowi powodow do nieuzasadnionych podejrzen..
Moje pytanie ma autentyczna podstawe, cos takiego przydarzylo sie w kregu
moich zanjomych..
Ciekawy jestem Waszych opinii i pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kini Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? 27.03.02, 12:10
      Odpowiem krótko - byłabym niewyobrażalnie wściekła. Chyba że faktycznie miałabym
      coś na sumieniu.
      • Gość: frisky2 Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? IP: 62.233.139.* 27.03.02, 12:14
        Wtedy tez bys pewnie byla wsciekla:))
    • Gość: magnolia Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? IP: 195.205.73.* 27.03.02, 12:18
      bird_man napisał(a):
      zazwyczaj oceniamy innych wg siebie, czy takie działanie nie ma podłoża w tym, że
      facet ma coś na sumieniu...?


      > Drogie Panie na tym forum, otoz na zachodzie powstaje coraz wiecej firm
      > prywatnych przeprowadzajacych testy genetyczne na ojcowstwo.. Oplaty sa tak
      > niewielkie, ze prawie kazdy moze sobie na to pozwolic..
      > Wyobrazcie sobie, ze Wasz malzonek, ojciec Waszego dziecka oznajmil by Wam
      > ze ma zamiar poddac sie takiemu testowi lub ze to juz zrobil..
      > Nie chodzi mi tu o ev. wynik takiego testu, lecz i to jaka bylaby Wasza
      > reakcja na teki ewidentny przeciez brak zaufania...
      > Jak byscie zareagowaly, swiecie przeciez przekonane, ze w wyszym malzenstwie
      > wszystko lub prawie wszystko funkcjonuje wspaniale i ze wyscie nigdy nie daly
      > malzonkowi powodow do nieuzasadnionych podejrzen..
      > Moje pytanie ma autentyczna podstawe, cos takiego przydarzylo sie w kregu
      > moich zanjomych..
      > Ciekawy jestem Waszych opinii i pozdrawiam

    • aise_ to nie byłaby zdrada - to byłoby świnstwo 27.03.02, 12:20
      Najpierw spytalabym go czym sobie zasłużylam na takie potraktowanie, a potem to
      już nie wiem, bo to jest kwestia sprawy podstawowej, a raczej dwóch spraw
      podstawowych: szacunku i zaufania. A raczej ich braku.
      • Gość: frisky2 Re: to nie byłaby zdrada - to byłoby świnstwo IP: 62.233.139.* 27.03.02, 12:22
        No a co powiesz Aise, gdyby byly jakies "podstawy" do watpliwosci, np. dziecko
        zupelnie niepodobne do meza, za to podobne do jednego z przyjaciol, albo to co
        sie zdarzylo mojemu znajomemu - uprawianie seksu tylko raz i wyznanie mu przez
        kobiete ze jest w ciazy z nim dopiero krotko przed porodem.
        • aise_ no tak, ale... 27.03.02, 12:28
          Na początku wątku wyrażnie stało, że nie było podstaw do podejrzeń, więc tutaj
          ten rodzaj dyskusji jest niejako nie na temat. Oczywiście, że w sprawach
          spornych można przeprowadzic test i bywa to nawet wskazane, ale tutaj chodziło
          o coś innego, rozumiesz? Tutasj chodziło o to, że ktos jest z kims od jakiegoś
          tam czasu, jest fajnie, mają dziecko i nagle tatusiowi tego dziecka zdarza się
          napad paranoi.
          • Gość: vagin Re: no tak, ale... IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 27.03.02, 20:25
            A co z dzieckiem jeśli okaże się , że ojcem dziecka jest ktoś inny ew. test
            wykonany w jakimś laboratorium da wynik negatywny z powodu czyjegoś
            niedbalstwa , braku kompetencji itp?
            • aise_ Re: no tak, ale... 28.03.02, 11:26
              wiesz, to już niech sie taki fajny tatus zastanawia...

              Podkreślam ponownie, że w poscie bird-mana stało, że nie ma podstaw do
              podejrzeń, że ktoś inny mógłby byc ojcem.
    • Gość: Skwarka Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? IP: *.talnet.pl 27.03.02, 12:20
      Z ręką na sercu, przysięgając się na życie mojego dziecka (zresztą skóra zdjęta
      z tatusia).
    • Gość: Nell Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 12:21
      bird_man napisał(a):

      > Drogie Panie na tym forum, otoz na zachodzie powstaje coraz wiecej firm
      > prywatnych przeprowadzajacych testy genetyczne na ojcowstwo.. Oplaty sa tak
      > niewielkie, ze prawie kazdy moze sobie na to pozwolic..
      > Wyobrazcie sobie, ze Wasz malzonek, ojciec Waszego dziecka oznajmil by Wam
      > ze ma zamiar poddac sie takiemu testowi lub ze to juz zrobil..
      > Nie chodzi mi tu o ev. wynik takiego testu, lecz i to jaka bylaby Wasza
      > reakcja na teki ewidentny przeciez brak zaufania...
      > Jak byscie zareagowaly, swiecie przeciez przekonane, ze w wyszym malzenstwie
      > wszystko lub prawie wszystko funkcjonuje wspaniale i ze wyscie nigdy nie daly
      > malzonkowi powodow do nieuzasadnionych podejrzen..
      > Moje pytanie ma autentyczna podstawe, cos takiego przydarzylo sie w kregu
      > moich zanjomych..
      > Ciekawy jestem Waszych opinii i pozdrawiam

      Najpierw odzculabym konsternacje...Oszalal? Za duzo ma pieniedzy??Pozniej zastanawialbym sie, kto
      podsunal mu tak 'wspanialy' pomysl?? Nastepnie bedac przekonana przeciez na 100%, ze dziecko jest
      jego i ze test to wykaze, drwilabym , ze synek nasz ani chybi jest synem gazownikow, ktorzy przed moim
      zajsciem w ciaze, kladli u nas w mieszkaniu nowe rury...

    • Gość: Emi Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? IP: 157.25.86.* 27.03.02, 12:22
      A ja zgodziłabym się na test, ponieważ nie miałabym nic do ukrycia, a po
      otrzymaniu wyników to dopiero dałabym za swoje niedowierzającemu mężusiowi.
    • agick Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? 27.03.02, 12:30
      czułabym się okropnie - to oznacza brak zaufania...zaufanie to jest coś, co
      moim zdaniem jest najważniejsze między ludźmi..
      bez tego nawet najpiękniejsze uczucie umrze...
      brak zaufania jest początkiem końca, od którego nie ma odwrotu...
    • lena8 Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? 27.03.02, 12:31
      spoko zaraz po zrobieniu testu na ojcostwo, poprosiłabym o zrobienie testu na
      HIVa:))
    • ninaa Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? 27.03.02, 12:46
      taki pomysł... faceta, który w końcu jest najbliższym mi na swiecie, wytrąciłby mnie nieco z równowagi.. - to na
      pewno !! Ale z drugiej strony ... hm.. na dzień dzisiejszy WIEM , że do głowy cos takiego nie przyszłoby mu na
      pewno !! :-))
      Ale czy to nie jest przypadkiem tak, ze nawet bez podejrzenia zdrady .., mężczyzna moze chcieć cos samemu
      sobie udowodnić..., to, że pociecha ma taki nosek jak on.., nie wystarcza... Chce na papierze wysmarowanym
      przez fachowców zobaczyć "jestem ojcem tego dziecka"..!!! Wzięłabym taką ewentualnosć pod uwagę ...
      Problem tylko..., jak to wytłumaczyć swojej ukochanej kobiecie... :-)
      • agniecha_72 Re: Do yak-ona... 27.03.02, 21:11
        100% racja...
        • yak-ona Re: Do agi72!!! 28.03.02, 20:28
          agniecha_72 napisał(a):

          > 100% racja...

          ciesze sie ,z e ktos mysli tak jak ja!
          dzieki Agniecha
          pozdrowka!
    • agniecha27 Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? 27.03.02, 16:22
      Powiedziałabym: Dobrze, kochanie, ale po pozytywnym wyniku badania, tzn. mąż
      jest jednak tatusiem, bo to się przecież zdarza, no nie :o))), Ty wytatuujesz
      sobie na klacie wielki napis: Kocham i ufam żonie Agnieszce. he he he
      To też taki swojego rodzaju test...
      • bird_man Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? 27.03.02, 16:23
        agniecha27 napisał(a):

        > Powiedziałabym: Dobrze, kochanie, ale po pozytywnym wyniku badania, tzn. mąż
        > jest jednak tatusiem, bo to się przecież zdarza, no nie :o))), Ty wytatuujesz
        > sobie na klacie wielki napis: Kocham i ufam żonie Agnieszce. he he he
        > To też taki swojego rodzaju test...

        uff... dobre...
        buziaki
        :-)))
    • ethernity Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? 27.03.02, 16:56
      1.a są testy genetyczne sprawdzające matkostwo? :o)
      2.dziecko jest tego, kto je wychowa
      3.ludzie czasami durnieją, ale o tym durnieniu trzeba roznawiać, rozmawiać,
      mieć cierpliwość i tak w kółko macieju, bo przeważnie jeśki ktoś ma jakiś
      baardzoo dziwne oczekiwanie (a to jest dziwne) to ten ktoś ma problem, tylko
      nie wie (albo nie chce powiedzieć) gdzie jest pies pogrzebany, spełnienie (bądź
      niespełnienie) tych oczekiwań zapewne nie zlikwiduje problemu, który pewnego
      dnia znowu da znać o sobie. Jeśli ci ludzie nie potrafią sobie wyjaśnić o co im
      chodzi (bo sytuacja o której piszesz nie jest "normala") to doradziłabym im
      terapię małżeńską
      eth
      P.S. Życzenie tego pana przypomina mi coś takiego: nieśmiała panienka,
      przygnębiona tym, że trudno nawiązuje znajomości z płcią przeciwną, ubzdurała
      sobie, ze to z powodu zbyt (jej zdaniem małego biustu - rozmiar, np. B),
      zrobiła więc sobie operację plastyczną, efekt estetycznie ją zadowolił,
      poprawił jej się humor na kilka tyodni. Sytuacja jednak się nie zmianiła,
      książę z bajki nie nadjechał na białym koniu. Problem wrócił. Pies pogrzebany
      był w innym miejscu, pytanie: jak go znaleźć i odkopać? :0)
      • agniecha_72 Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? 27.03.02, 21:08
        Nie bylaby to zdrada ale wykazanie totalnego braku szacunku i zaufania - czyli
        cech podstawowych w malzenstwie.
        Osobiscie bylabym niemozebnie zraniona i mialabym powazne podstawy do
        zastanowienia sie czy na pewno wszystko w naszym zwiazku jest OK.
        Inny wariant - stwierdzilabym, ze maz przechodzi meski syndrom PMS... a wtedy
        to tylko dowcip moglby rozladowac sytuacje.
    • paw_dady DZIECKO MAMUSI ALE CZY TATUSIA? 27.03.02, 20:28
      zauwaz, ze wszystkie jak jeden maz (he he raczej baba)
      pisza: to straszna zdrada i brak zaufania jesli maz
      zrobilby test genetyczny dziecku. a kto kurwa normalny by
      chcial wychowywac CUDZE dziecko?

      i mowie tu nie o szlachetnej adopcji czy SWIADOMEJ
      decyzji o wychowaniu dziecka z innego zwiazku a o
      sytuacji jak kobieta sie puscila z "brutalem z obozu
      integracyjnego" a maz ma zapewnic tylko jedzonko i
      wychowanie podrzutkowi. bo kurwa jest zbyt kiepski do
      roli kochanka ale doby na zywiciela.

      taaa zjawisko "gene shopping" jest paniom calkowicie
      obce. pieprza glodne kawalki. za pare watkow widzisz
      "zakochalam sie w dwu", "w pracy poznalam cudownego
      goscia", "romanse w pracy", "2 mnie wali w kanapke". i co?

      one nie chca badan BO MAJA CO UKRYC a przynajmniej maja
      watpliwosci czy dziecko jest meza czy z obozu integracyjnego.
      • yak-ona Re: w czym problem... 27.03.02, 20:35
        ja bym sie od razu poddala takiemu testowi!!!

        (jednak jezeli maz uwaza, ze zona ma cos na sumieniu i dlatego proponuje taki
        test, to prawdopodobnie sam ma nieczyste sumienie)

        sytuacja , w ktorej maz nie bylby ojciem dziecka i tego nie wiedzial jest
        raczej niemozliwa- jestem szczera do bolu - czasami!!!
        • paw_dady jesli by kazda tak postepowala to zaden 27.03.02, 20:42
          yak-ona napisał(a):

          > ja bym sie od razu poddala takiemu testowi!!!

          wyjatek potwierdzajacy regole ;-D

          >
          > (jednak jezeli maz uwaza, ze zona ma cos na sumieniu i
          dlatego proponuje taki
          > test, to prawdopodobnie sam ma nieczyste sumienie)

          a moze po prostu chce byc pewien czy zainwstuje 30pare
          lat zycia w wychowanie i milosc do WLASNEGO dziecka

          >
          > sytuacja , w ktorej maz nie bylby ojciem dziecka i tego
          nie wiedzial jest
          > raczej niemozliwa- jestem szczera do bolu - czasami!!!

          jako kochliwe stworzonko wiesz, ze czasem jedna imprezka
          w zlym czasie i maz jako ten jelonek chasa
          • Gość: yak-ona Re: jesli by kazda tak postepowala to zaden IP: *.client.attbi.com 27.03.02, 20:59
            paw_dady napisał(a):

            > yak-ona napisał(a):
            >
            > > ja bym sie od razu poddala takiemu testowi!!!
            >
            > wyjatek potwierdzajacy regole ;-D

            no nie wiem czy wyjatek, ale po co robic problem z niczego!!!???
            >
            > >
            > > (jednak jezeli maz uwaza, ze zona ma cos na sumieniu i
            > dlatego proponuje taki
            > > test, to prawdopodobnie sam ma nieczyste sumienie)
            >
            > a moze po prostu chce byc pewien czy zainwstuje 30pare
            > lat zycia w wychowanie i milosc do WLASNEGO dziecka
            a ja znam takich co wychowuja nie swoje dzieci ale mieli mozliwosc podjecia sami
            takiej decyzji!!!

            a po za tym czy rzeczywiscie przekazanie genow to taka honorowa sprawa kazdego
            samca???

            > > sytuacja , w ktorej maz nie bylby ojciem dziecka i tego
            > nie wiedzial jest
            > > raczej niemozliwa- jestem szczera do bolu - czasami!!!
            >
            > jako kochliwe stworzonko wiesz, ze czasem jedna imprezka
            > w zlym czasie i maz jako ten jelonek chasa



            a poza tym skoro mialabym meza to nie chodzilabym do lozka z innymi!!!
            jak w tej przysiedze malzenskiej idzie:"i slubuje Ci wiernosc i milosc..."
            wiec jaka impreza , jaki skok w bok..
            glupio ale konsekwentnie!!!!
            • paw_dady Re: jesli by kazda tak postepowala to zaden 27.03.02, 22:48
              Gość portalu: yak-ona napisał(a):
              > no nie wiem czy wyjatek, ale po co robic problem z
              niczego!!!???

              jak to nie problem to czemu wlasciwie WSZYSTKIE panie
              protestuja?


              > > a moze po prostu chce byc pewien czy zainwstuje 30pare
              > > lat zycia w wychowanie i milosc do WLASNEGO dziecka
              > a ja znam takich co wychowuja nie swoje dzieci ale
              mieli mozliwosc podjecia sam
              > i
              > takiej decyzji!!!

              oj jakona nie czytalas dokladnie, cytuje:

              "
              i mowie tu nie o szlachetnej adopcji czy SWIADOMEJ
              decyzji o wychowaniu dziecka z innego zwiazku a o
              sytuacji jak kobieta sie puscila z "brutalem z obozu
              integracyjnego" a maz ma zapewnic tylko jedzonko i
              wychowanie podrzutkowi. bo kurwa jest zbyt kiepski do
              roli kochanka ale doby na zywiciela.
              "



              > a po za tym czy rzeczywiscie przekazanie genow to taka
              honorowa sprawa kazdego
              > samca???

              tak jak i samicy ale my zdaje sie mowimy o kobietach i
              mezczyznach no nieee? a ja (i mysle, ze nie ejstem sam)
              NIE bede wychowywal podrzutkow. moge dziecko swiadomie
              adaptowac ale NIGDY podrzutkow.


              > > jako kochliwe stworzonko wiesz, ze czasem jedna imprezka
              > > w zlym czasie i maz jako ten jelonek chasa
              >
              > a poza tym skoro mialabym meza to nie chodzilabym do
              lozka z innymi!!!

              poczytaj sobie posty innych...

              > jak w tej przysiedze malzenskiej idzie:"i slubuje Ci
              wiernosc i milosc..."
              > wiec jaka impreza , jaki skok w bok..
              > glupio ale konsekwentnie!!!!


              kurde ten co cie nie chcial dal dupy
              • yak-ona Re: jesli by kazda tak postepowala to zaden 28.03.02, 00:32
                paw_dady napisał(a):

                > Gość portalu: yak-ona napisał(a):
                > > no nie wiem czy wyjatek, ale po co robic problem z
                > niczego!!!???
                >
                > jak to nie problem to czemu wlasciwie WSZYSTKIE panie
                > protestuja?

                no wlasnie ich nie rozumiem????

                > > > a moze po prostu chce byc pewien czy zainwstuje 30pare
                > > > lat zycia w wychowanie i milosc do WLASNEGO dziecka
                > > a ja znam takich co wychowuja nie swoje dzieci ale
                > mieli mozliwosc podjecia sam
                > > i
                > > takiej decyzji!!!
                >
                > oj jakona nie czytalas dokladnie, cytuje:
                >
                > "
                > i mowie tu nie o szlachetnej adopcji czy SWIADOMEJ
                > decyzji o wychowaniu dziecka z innego zwiazku a o
                > sytuacji jak kobieta sie puscila z "brutalem z obozu
                > integracyjnego" a maz ma zapewnic tylko jedzonko i
                > wychowanie podrzutkowi. bo kurwa jest zbyt kiepski do
                > roli kochanka ale doby na zywiciela.
                > "
                >
                >
                czytalam dokladnie!!

                > > a po za tym czy rzeczywiscie przekazanie genow to taka
                > honorowa sprawa kazdego
                > > samca???
                >
                > tak jak i samicy ale my zdaje sie mowimy o kobietach i
                > mezczyznach no nieee? a ja (i mysle, ze nie ejstem sam)
                > NIE bede wychowywal podrzutkow. moge dziecko swiadomie
                > adaptowac ale NIGDY podrzutkow.
                masz racje!
                nie dopomyslenia jest zeby kobieta oszukiwala swojego mezczyzne,meza!!!!

                >
                > > > jako kochliwe stworzonko wiesz, ze czasem jedna imprezka
                > > > w zlym czasie i maz jako ten jelonek chasa
                > >
                > > a poza tym skoro mialabym meza to nie chodzilabym do
                > lozka z innymi!!!
                >
                > poczytaj sobie posty innych...

                nie rozumiem tych postow..skoro decydujesz sie na slub, to jestes wierna mezowi ,
                (wierny zonie)
                wiec nie ma sie czego bac i mozna poddac sie testowi ...

                > > jak w tej przysiedze malzenskiej idzie:"i slubuje Ci
                > wiernosc i milosc..."
                > > wiec jaka impreza , jaki skok w bok..
                > > glupio ale konsekwentnie!!!!
                >
                >
                > kurde ten co cie nie chcial dal dupy
                o swiete slowa!!!!!
                i nadal mnie nie chce!
                kurde...nienawidze gada!!!!

                ja mysle tak jak TY!!!

                chcialambym tylko zwrocic uwage na mezczyzn , ktorzy swiadomie ozenili sie z
                kobieta ciezarna i wychowuja nieswoje dziecko!mam takiego kolege- podziwiam go,
                ze z miloscie do niej pozwolil sobie na taka "ekstrawagancje spoleczna"(czyt.
                jest narazony na smiech kolegow )!

                pozdrowka pawiu!
                • Gość: xsenia jesli by kazda tak postepowala to zaden do Yak ona IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.03.02, 00:58
                  Kobieto nie chodzi o to, czy taki test genetyczny (jeśli wogóle takie coś
                  istnieje i jest dostępne) jest czyms złym sam w sobie, on może być przydatny w
                  sytuacji jakiejś przypadkowej wpadki, kiedy ojcostwo trzeba ustalić lub
                  wykluczyć. Ale w małżenstwie???? Niewłaściwy nie jest samo przeprowadzenie
                  testu, gdy istnieją realne wskazania do tego. Niewłaściwa, choć to stanowczo
                  mało podwiedziane jest taka durna podejrzliwość, czy nie wiem jak mam nazywać
                  takie obrzydliwe żądanie faceta. Dla mnie byłby skreślony z listy ludzi,
                  bezdyskusyjnie i nieodwołalnie.
                  • yak-ona Re: jesli by kazda tak postepowala to zaden 28.03.02, 19:33
                    kobieto.otworz oczy i poczytaj sobie jak to kobiety pedzace za maz za wszelka
                    cene,wkopujace facetow w malznstwo, wymuszajace sa im potem wierne!

                    nie dziw sie- my nie ufamy facetom oni nie ufaja nam!!!
                    • Gość: xsenia Re: jesli by kazda tak postepowala to zaden IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.03.02, 20:12
                      yak-ona napisał(a):

                      > kobieto.otworz oczy i poczytaj sobie jak to kobiety pedzace za maz za wszelka
                      > cene,wkopujace facetow w malznstwo, wymuszajace sa im potem wierne!
                      >
                      > nie dziw sie- my nie ufamy facetom oni nie ufaja nam!!!

                      Nie mów "my" kiedy wypowiadasz się w swoim imieniu. Jeżeli nie ufasz swojemu
                      facetowi, bo nie wiem co cię obchodzą wszyscy inny, to jest wasz kłopot, swoją
                      drogą ciekawe jak egzekwujesz od niego materiał dowodowy? (vide mój post o
                      dewiantach, pod koniec wątku),
                      zasada zaufania jest podstawową zasadą współżycia społecznego, ma ona
                      zastosowanie nawet w biznesie, a do intymnych związków sie według ciebie nie
                      stosuje? ja osobiście nie czuję się odpowiedzialna za postepowanie kilku debilek,
                      które nie mają innego pomysłu na zycie, niż za wszelką cene wyjść za mąż, nie
                      życzę sobie być wrzucana do jednego wora z jakąś niedorozwiniętą dziuńdzią,
                      ponosić konsekwencji jej kretynizmu, który potepiam tak jak potepiam zboczeńców.
                      zbiorowa odpowiedzialność do cholery, czy co? czy faceci ponoszą zbiorową
                      odpowiedzialność za pedofilię kilku palantów? Kiedy spotykasz jakąś osobę po raz
                      pierwszy (obojętnie K, czy M) to nie myslisz o nim ten kłamca, złodziej,
                      przestepca, kiedy pytasz nieznajomego o drogę w obcym mieście to pójdziesz w
                      stronę, w którą on ci wskaże, kiedy pożyczasz koledze pieniądze to zakładasz, że
                      ci odda, nmożyć przykady? no, chyba że jakaś konkretna osoba już cię kiedyś
                      okłamała wtedy jesteś ostrożniejsza wobec tej osoby, a nie wobec np. wszystkich
                      Zdzichów na świecie, bo ten ktoś miał tak na imię. Kobieta, która kierowalaby się
                      zasadą o której mówisz musiałaby trzymać się w odległości min kilometra od
                      jakiego bądź faceta - przecież to dewianci, mordercy, sadyści i molestują
                      seksualnie. Dla mnie takie rozumowanie jest chore, każdy ma u mnie mandat
                      zaufania, jeśli go straci to z własnej inicjatywy, dlatego nie mam cienia
                      tolerancji dla durnych roszczeń typu zaświadczenie ojcowtwa. Którtka piłka:
                      primo - rozwód
                      secundo - teścik
                      a później nie się palancik zastanawia co zrobił. Ktoś kto nie ma podstawowego
                      zaufania do najbliższej osoby nie zasługuje na tę osobę, jej ufność i miłość.
                      Ktoś taki nie zasługuje nawet na budę dla psa, jest zwykłym śmieciem bez honoru.
                      aha, a pretensje miałabym do siebie, że się związałam z takim durniem
                      xsenia

                      • yak-ona Re: jesli by kazda tak postepowala to zaden 28.03.02, 20:27
                        Gość portalu: xsenia napisał(a):

                        > yak-ona napisał(a):
                        >
                        > > kobieto.otworz oczy i poczytaj sobie jak to kobiety pedzace za maz za wsze
                        > lka
                        > > cene,wkopujace facetow w malznstwo, wymuszajace sa im potem wierne!
                        > >
                        > > nie dziw sie- my nie ufamy facetom oni nie ufaja nam!!!
                        >
                        > Nie mów "my" kiedy wypowiadasz się w swoim imieniu.
                        gratuluje,ze analazlas takiego ktoremu mozna ufac!!!
                        Jeżeli nie ufasz swojemu
                        > facetowi
                        ----
                        • Gość: xsenia Yak-ona życie cię ciężko doświadczyło... IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.03.02, 20:47
                          przyznajesz, że nie ufasz swojemu facetowi, nie masz możliwości egzekwowania od
                          niego żadnych dowodów, ale nie masz nic przeciwko temu, żeby on te dowody od
                          ciebie egzekwował
                          czegoś tu nie rozumiem
                          xsenia
                          • Gość: xsenia do Yak - ona sprostowanie IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.03.02, 21:04
                            Gość portalu: xsenia napisał(a):

                            > przyznajesz, że nie UFAŁABYŚ swojemu facetowi, nie masz możliwości egzekwowania
                            od
                            >
                            > niego żadnych dowodów, ale NIE MIAŁABYŚ nic przeciwko temu, żeby on te dowody
                            od
                            > ciebie egzekwował
                            > czegoś tu nie rozumiem
                            > xsenia
                            sorry, za wczesniejszy tryb orzekający, wzięłam poprawkę na Twoją sytuację
                            osobystą i dla jasności zmieniłam go na przypuszczający
                            • yak-ona Re: od facetow... 28.03.02, 21:15
                              Gość portalu: xsenia napisał(a):

                              > Gość portalu: xsenia napisał(a):
                              >
                              > > przyznajesz, że nie UFAŁABYŚ swojemu facetowi, nie masz możliwości egzekwo
                              > wania
                              > od
                              > >
                              > > niego żadnych dowodów, ale NIE MIAŁABYŚ nic przeciwko temu, żeby on te dow
                              > ody
                              > od
                              > > ciebie egzekwował
                              > > czegoś tu nie rozumiem
                              > > xsenia

                              > sorry, za wczesniejszy tryb orzekający, wzięłam poprawkę na Twoją sytuację
                              > osobystą i dla jasności zmieniłam go na przypuszczający

                              sytuacja osobista..zabrzmialo to strasznie, ale uwierz mi jest mi tak dobrze jak
                              jeszcze nigdy wczesniej!

                              a zycie mnie nie doswiadczylo na szczescie jeszcze na tyle- po prostu ucze sie na
                              bledach cudzych---
                              jest madrzej i taniej!!! : )))


                              a od facetow trudno egzekwowac namacalne dowody??? znasz jakies???????!!!!
                              • Gość: xsenia Re: od facetow... IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.03.02, 21:26


                                > a od facetow trudno egzekwowac namacalne dowody??? znasz jakies???????!!!!
                                jasne przed "kluczową randką" możesz poprosić o zestaw zaświaczeń:
                                1. nie jest seropozytywny HIV +
                                2. referencje z poprzedniego związku
                                3. zaświadczenie z policji o niekaralności w szczególności za przestępstw
                                seksualne
                                4. zaświadczenie od seksuologa, że nie jest impotentem
                                5. najważniejsze: ekspertyza psychiatryczna wykluczająca:
                                a) homoseksualizm
                                b) pedofilię
                                c) sadyzm
                                d) fetyszyzm
                                e) ocieractwo
                                f) inne zboczenia

                                groteskowe? a niby czemu, przecież tacy faceci chodzą po świecie i jest ich w
                                sumie pewnie więcej, niż te 5 - 10% kłamliwych żon
                                xsenia


                                • yak-ona Re: od facetow... 28.03.02, 21:41
                                  Gość portalu: xsenia napisał(a):

                                  >
                                  >
                                  > > a od facetow trudno egzekwowac namacalne dowody??? znasz jakies???????!!!!
                                  > jasne przed "kluczową randką" możesz poprosić o zestaw zaświaczeń:
                                  > 1. nie jest seropozytywny HIV +
                                  nie uwierzysz ale od jednego chcialam takiego zaswiadczenia!!!
                                  > 2. referencje z poprzedniego związku
                                  tu na ogol bedzie ciezko!!!
                                  > 3. zaświadczenie z policji o niekaralności w szczególności za przestępstw
                                  > seksualne
                                  nie widze w tym nic zlego w dzisiejszych czasach!!!

                                  > 4. zaświadczenie od seksuologa, że nie jest impotentem
                                  nie potrzeba zaswiadczenie, mozna samemu sprawdzic!!! : )))

                                  > 5. najważniejsze: ekspertyza psychiatryczna wykluczająca:
                                  > a) homoseksualizm
                                  > b) pedofilię
                                  > c) sadyzm
                                  > d) fetyszyzm
                                  > e) ocieractwo
                                  > f) inne zboczenia
                                  jak ktos jest spostrzegawczy to sam szybko moze wykluczyc takie zboczenizmy u
                                  partnera!!!
                                  > groteskowe? a niby czemu, przecież tacy faceci chodzą po świecie i jest ich w
                                  > sumie pewnie więcej, niż te 5 - 10% kłamliwych żon
                                  ale zauwaz jedna rzecz- zadne z powyzszych (oprocz HIV) nie wplywa na Twoje cale
                                  zycie- latwo mozna to zmienic , zmieniajac partnera
                                  a dziecko nie twoje..pomysl co bys czula jakby sie okazalo ze wychowujesz i
                                  kochasz nie swoje dziecko,ze zona-= najblizsza Ci osoba oszukala Ciebie!

                                  pomysl chwile!!!


                                  >
                                  >

                                  • Gość: xsenia Re: od facetow... IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.03.02, 22:18
                                    yak-ona napisał(a):

                                    >
                                    > pomysl chwile!!!

                                    wiesz Yak - Ona ja próbuję cię zrozumieć tylko ze względu na zadeklarowany przez
                                    ciebie brak doświadczenia
                                    jeśli twoim zdaniem przykre doświadczenia seksualne, które można mieć ze
                                    zboczeńcem nie wpływają na całe życie to ja już nie mam nic do dodania
                                    uważasz, również że gdyby ojciec dziecka okazał się pedofilem to ten fakt nie
                                    wpłynie na całe życie waszego dziecka
                                    a jakbyś związała się z przestępcą to nie wpłynęłoby to na całe twoje zycie?

                                    wydaje ci się, że dewiacje można dostrzec tak po prostu? odpowiedziałabym na to
                                    pytanie, ale forum to nie jest odpowiednie miejsce, w każdym razie mylisz sie o
                                    180 stopni.
                                    zamotałaś się: wcześniej twierdziłas że faceci to:... i tu długa lista wykroczeń,
                                    a teraz uważasz, że to wszystko jest nieszkodliwe. Nie pisz tego ale sama się
                                    zastanów: czy facet nie jest w stanie skrzywdzić cię na całe życie?
                                    nie, ja nie miałam takich doświadczeń, ale posrednio coś o tym wiem i mimo to
                                    ufam ludziom, bo wiem też że ci zagrażający to jest margines
                                    miej wobraźnię i zachowaj proporcje
                                    xsenia


                                    >
                                    >
                                    > >
                                    > >
                                    >

                                    • yak-ona Re: od facetow... 28.03.02, 22:28
                                      Gość portalu: xsenia napisał(a):

                                      > yak-ona napisał(a):
                                      >
                                      > >
                                      > > pomysl chwile!!!
                                      >
                                      > wiesz Yak - Ona ja próbuję cię zrozumieć tylko ze względu na zadeklarowany prze
                                      > z
                                      > ciebie brak doświadczenia
                                      o tym nie mowila, tylko to doswiadczenie z facetami jest raczej dobre niz zle,ale
                                      znam przyklady zle, bledy kobiet i postanowilam sie na nich uczyc!

                                      > jeśli twoim zdaniem przykre doświadczenia seksualne, które można mieć ze
                                      > zboczeńcem nie wpływają na całe życie to ja już nie mam nic do dodania
                                      > uważasz, również że gdyby ojciec dziecka okazał się pedofilem to ten fakt nie
                                      > wpłynie na całe życie waszego dziecka
                                      > a jakbyś związała się z przestępcą to nie wpłynęłoby to na całe twoje zycie?
                                      zwiazala z przestepca????
                                      doszlysmy do absurdu!!!!
                                      > wydaje ci się, że dewiacje można dostrzec tak po prostu? odpowiedziałabym na to
                                      >
                                      > pytanie, ale forum to nie jest odpowiednie miejsce, w każdym razie mylisz sie o
                                      >
                                      > 180 stopni.
                                      tak ci sie tylko wydaje- akurat mam niesamowita intuicje..nie zawiodla mnie
                                      1ale wracajac do rzeczywistosci- nie myle sie!
                                      dewicje mozna dostrzec!!!

                                      > zamotałaś się: wcześniej twierdziłas że faceci to:...
                                      i nadal tak twierdze
                                      i tu długa lista wykrocze
                                      > ń,
                                      > a teraz uważasz, że to wszystko jest nieszkodliwe.
                                      oczywiscie ze jest jezeli potrafisz sie od tego psychicznie odseparowac, nie ufac
                                      do konca!!!
                                      Nie pisz tego ale sama się
                                      > zastanów: czy facet nie jest w stanie skrzywdzić cię na całe życie?
                                      jasne ze jest w stanie!
                                      takj jak kobieta moze skrzywdzic faceta na cale zycie, zachodzac w ciaze z jego
                                      kumplem np!!!

                                      > nie, ja nie miałam takich doświadczeń, ale posrednio coś o tym wiem i mimo to
                                      > ufam ludziom, bo wiem też że ci zagrażający to jest margines
                                      > miej wobraźnię i zachowaj proporcje
                                      wszystko spoko, ale nie lepiej dmuchac na zimne!

                                      koncze dyskusje, dzieki za zachowanie kultury,przyjemnie sie gadalo!
                                      mam nadziej, ze pogadamy na jeszcze bardziej drazliwe tematy!
                                      pozdrowka!
                                      pa
                                      >
                                      >
                                      > >
                                      > >
                                      > > >
                                      > > >
                                      > >
                                      >

                                      • Gość: xsenia tak Y-O doszlismy do absurdu bo to jest absurd.. IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.03.02, 22:34
                                        owszem żądanie zaświadczeń od przyjaciela jest absurdem,
                          • yak-ona Re: Yak-ona życie cię ciężko doświadczyło... 28.03.02, 21:11
                            Gość portalu: xsenia napisał(a):

                            > przyznajesz, że nie ufasz swojemu facetowi,
                            chyba nie cztalas mojej odpowiedzi..na pewno nie!!!
                            nie mam faceta!!!

                            nie masz możliwości egzekwowania od
                            >
                            > niego żadnych dowodów,
                            nie moge egzekwowac dowodow od kogos kogo nie ma!!!!!
                            ale nie masz nic przeciwko temu, żeby on te dowody od
                            > ciebie egzekwował

                            > czegoś tu nie rozumiem

                            ja tez nie!!!pisac umiemy a czytac nie???????

      • ethernity Re: DZIECKO MAMUSI ALE CZY TATUSIA? 27.03.02, 22:18
        paw_dady napisał(a):

        > zauwaz, ze wszystkie jak jeden maz (he he raczej baba)
        > pisza: to straszna zdrada i brak zaufania jesli maz
        > zrobilby test genetyczny dziecku.

        "a kto kurwa normalny by
        > chcial wychowywac CUDZE dziecko? "

        Czy to, co tutaj wypisujesz kurwa znaczy, że masz jakieś wątpliwości co do
        pochodzenia "swoich" dzieci?
        >
        > i mowie tu nie o szlachetnej adopcji czy SWIADOMEJ
        > decyzji o wychowaniu dziecka z innego zwiazku a o
        > sytuacji jak kobieta sie puscila z "brutalem z obozu
        > integracyjnego" a maz ma zapewnic tylko jedzonko i
        > wychowanie podrzutkowi. bo kurwa jest zbyt kiepski do
        > roli kochanka ale doby na zywiciela.
        >
        > taaa zjawisko "gene shopping" jest paniom calkowicie
        > obce. pieprza glodne kawalki. za pare watkow widzisz
        > "zakochalam sie w dwu", "w pracy poznalam cudownego
        > goscia", "romanse w pracy", "2 mnie wali w kanapke". i co?
        >
        > one nie chca badan BO MAJA CO UKRYC a przynajmniej maja
        > watpliwosci czy dziecko jest meza czy z obozu integracyjnego.

        • yak-ona Re: paw i dzieci!!!!???????? 27.03.02, 22:23
          przeciez paw nie ma dzieci ... : )))
          • paw_dady Re: paw i dzieci!!!!???????? 27.03.02, 22:50
            yak-ona napisał(a):

            > przeciez paw nie ma dzieci ... : )))

            w drodze moja droga
            • yak-ona Re: paw i dzieci!!!!???????? 28.03.02, 00:24
              paw_dady napisał(a):

              > yak-ona napisał(a):
              >
              > > przeciez paw nie ma dzieci ... : )))
              >
              > w drodze moja droga
              no prosze , to sie nazywa mezczyzna!!! : )))

          • zazah testujemy sie? 27.03.02, 22:52
            paw, masz dzieci?
            nieee, ja na inny temat - czyli na ten co na poczatku...
            moze w niektorych kregach jest to normalne ze facet przelazi do domu i mowi
            zrobimy test a baba sie zgadza bez mrugniecia okiem, a potem zyja dlugo i
            szczesliwie. moze baba nie ma nic do ukrycia, i moze go uspokoi, ale skad do
            licha wiadomo z czym taki facet wyskoczy nastepnym razem. a jak sobie facet
            wzial babe ktorej nie ufa, no to jego pech.
            jakby mi moj facet jakies testy zaproponowal, to bym pomyslala, ze moj facet to
            duza pomylka byla i ktores z nas musialo by sie spakowac. taka jestem , a
            co...:) ale powiem wam w sekrecie ze moj facet mi zadnych testow nie
            zaproponuje. wiem to na 150% :)
            • paw_dady Re: testujemy sie? 27.03.02, 23:16
              zazah napisał(a):


              > paw, masz dzieci?
              > nieee,

              a kto ci to powiedzial opinia publiczna?


              > jakby mi moj facet jakies testy zaproponowal, to bym
              pomyslala, ze moj facet to
              > duza pomylka byla i ktores z nas musialo by sie
              spakowac. taka jestem , a
              > co...:) ale powiem wam w sekrecie ze moj facet mi
              zadnych testow nie
              > zaproponuje. wiem to na 150% :)


              pewno dowie sie przed emerytura ze nie jego
              • zazah Re: testujemy sie? 27.03.02, 23:22
                masz jakies problemy z kobieta ze taki agresywny jestes?

                a co do mnie to przyhamuj troszke i trzymaj sie tematu a nie osoby ok? nie
                potrafisz dyskutowac bez obrazania kogos? to sie naucz.
              • zazah paw chyba zle odczytales moj post 27.03.02, 23:24
                paw, pomyslalam sobie jeszcze, ze byc zle oczytales moj post stad ta twoja
                agresja - otoz my mamy coreczke podobna do mojego meza jak 2 krople wody, jak
                rowniez mamy do siebie zaufanie, znamy granice i przyjaznimy sie oprocz
                wszystkiego innego co nas laczy - moze cos ci to wyjasni..
                • paw_dady Re: paw chyba zle odczytales moj post 27.03.02, 23:34
                  zazah napisał(a):

                  > paw, pomyslalam sobie jeszcze, ze byc zle oczytales moj
                  post stad ta twoja
                  > agresja -

                  ????????????????????????? a niby gdzie?





                  > otoz my mamy coreczke podobna do mojego meza jak 2
                  krople wody, jak
                  > rowniez mamy do siebie zaufanie, znamy granice i
                  przyjaznimy sie oprocz
                  > wszystkiego innego co nas laczy - moze cos ci to wyjasni..

                  to mi tylko wyjasnilo, ze nie chcecie tego robic. ja nie
                  mowilem, ze kazdy MUSI ja mowilem, ze jesli kobieta nagle
                  oponuje to pewno ma cos na sumieniu. ot co.
                  • zazah a jak facet nagle proponuje 27.03.02, 23:35
                    a jak facet nagle proponuje to zwiazek jest do bani
        • paw_dady Re: DZIECKO MAMUSI ALE CZY TATUSIA? 27.03.02, 22:49
          ethernity napisał(a):
          > "a kto kurwa normalny by
          > > chcial wychowywac CUDZE dziecko? "
          >
          > Czy to, co tutaj wypisujesz kurwa znaczy, że masz
          jakieś wątpliwości co do
          > pochodzenia "swoich" dzieci?

          jesli zona by sie nie zgadzala na taki test to tak. ty
          bys sie nie zgodzila?


          • zazah oswieccie mnie 27.03.02, 22:54
            sluchajcie ale oswieccie mnie - ja zawsze myslalam ze mozna wykluczyc ojcostwo,
            a nie potwierdzic - jak funkcjonuja te testy, co?
          • ethernity Re: DZIECKO MAMUSI ALE CZY TATUSIA? 27.03.02, 23:56
            paw_dady napisał(a):

            > ethernity napisał(a):
            > > "a kto kurwa normalny by
            > > > chcial wychowywac CUDZE dziecko? "
            > >
            > > Czy to, co tutaj wypisujesz kurwa znaczy, że masz
            > jakieś wątpliwości co do
            > > pochodzenia "swoich" dzieci?
            >
            > jesli zona by sie nie zgadzala na taki test to tak. ty
            > bys sie nie zgodzila?

            rozumiem, że jutro żoncia idzie robić test
            >
            >

        • ethernity Re: DZIECKO MAMUSI ALE CZY TATUSIA? 27.03.02, 23:12
          niektóre wypowiedzi...., przoduje w tym Paw, ale także Nina, która uważa, że
          facet może chcieć coś sam sobie udowodnić takim testem i nie ma w tym nic
          dziwnego, i inne w tym tonie - te wypowiedzi są po prostu przerażające: tak,
          jabkby ich autorzy nie pojmowali, że elementarny brak zaufania w związku jest
          problemem, sygnalizuje kryzys. Tu przecież nie chodzi o to czyje to dziecko
          jest faktycznie, bo czyje ma być hydraulika? Tylko o to, żeby ta wiedza
          pochodziła od osób trzecich, a nie ze znajomości i wzajemnego zrozumienia
          prtnerów. Z jakiś powodów tymże osobom trzecim przypisuje się nieomylność,
          czyżby nie słyszano tu o błędach w sztuce np. lekarskiej? co by było, gdyby
          ekspertyza okazała się będna - jasne procedurę można powtórzyć, tylko ile
          nieprzyjemności po drodze... tak, a skoro ekspertza nie musi być trafna i można
          ją powtarzać x razy, to skąd wiadomo, że ktoś kogo dręczą absurdalne
          podejrzenia nie poddawał by w wątpliwość kolejnych wyników badań, nie szukał
          dalej dziury w całym, jeśli już drzwi zostały otwarte? Kto zna "Ojca"
          Strindberga wie o czym piszę - lekarstwem na chorobliwą podejrzliwość (a
          omawiana tutaj sytuacja posiada cechy chorobliwej podejrzliwości) nie jest
          udowdnianie swojej niewinności tylko weryfikacja przekonań podejrzewjącego. W
          końcu nawet prawo zna pojęcie domniemanej niewinnoći, a sądy zajmują się
          dowodzeniem winy, a nie na odwrót. Czy sytuacja, kiedy ktoś najbliższy na
          świecie nie ma do partnera nawet tyle zaufania co instancja państwowa nie jest
          dziwna? Zatem facet, który domaga się od swojej żony (czy partnerki) aby ta
          udowodniła mu, że była wierna - bo do tego to wszystko się sprowadza - powinien
          najpierw uzasadnić swoje podejrzenia, przecież nie zakładamy z góry nieierności
          partnera, jeśli umawiamy się, że będziemy sobie wierni. Tutaj jest pies
          pogrzebany. Gdyby w związku pojawił się taki problem, jaki przedstawił autor
          postu, to trzeba go potraktować właśnie jako problem (wspólny), a nie
          roszczenie jednej ze stron i wyjaśnić sobie podstawowe kwestie, czyli skąd się
          wzięło to dziwne podejrzenie. Spełnianie takich zachcianek na żądanie nic nie
          da - dziś testy genetyczne, jutro prywatny detektyw wynajęty do śledzenia
          żony. Niestosowność takiego życzenia jest tym większa, że przecież kiedy para
          decyduje sie na dziecko to sobie ufa, kiedy kobieta zajdzie w ciążę to już z
          tej ciąży nie "wyjdzie" facet w każdej chwili może powiedzieć: "no to bye, mam
          inne plany", zwyczajowo jest tak, że to matka zajmuje się dzieckiem i
          przedewszystkim na niej spoczywa odpowiedzialność za opieką nad niemowlęciem, z
          resztą dotyczy to dziecka w każdym wieku, czy nie jest tutaj konieczne
          bezgraniczne zafanie do partnera, wiara w jego intencje, dojrzałość? On może
          sobie iść w pizdu, a ucierpi na tym ona i dziecko. Czy sam fakt zostania matką
          dzieci określonego faceta nie jest już aktem zaufania? Niby dlaczego to
          zaufanie miałoby być jednostronne?
          Jest ktoś, kto uważa że tylko kobieta ma ufać swojemu partnerowi, nigdy na
          odwrót?
          eth
          • zazah ethernity 27.03.02, 23:17
            albo juz jest dla mnie za pozno, albo...
            ethernity sorry wylowilam jedno zdanie z twojego dlugiego posta, a mianowicie:
            "elementarny brak zaufania w związku jest problemem, sygnalizuje kryzys", ale
            jak zwykle tolerancyjnie stwierdze, ze to co inni robia i na co sie godza to
            jest tylko ich praywatna sprawa i nie nam/mnie to oceniac. amen
          • dr.jekyll Zaufanie? OK! 27.03.02, 23:21
            ale skad w takim razie te 5% - 10% dzieci wychowywanych przej mezczyzn nie
            zdajacych sobie sprawy, ze nie sa ojcami; to nie moj wymysl

            jeszcze: zadnej z pan nie przyszlo do glowy zastanowienie sie, skad takie
            podejrzenie sie wzielo; zawsze winna jest ta druga strona (to tak na temat tego,
            co moze nie grac w zwiazku)

            mr. hyde
            • ethernity Re: Zaufanie? OK! 27.03.02, 23:33
              dr.jekyll napisał(a):

              > ale skad w takim razie te 5% - 10% dzieci wychowywanych przej mezczyzn nie
              > zdajacych sobie sprawy, ze nie sa ojcami; to nie moj wymysl
              >
              > jeszcze: zadnej z pan nie przyszlo do glowy zastanowienie sie, skad takie
              > podejrzenie sie wzielo; zawsze winna jest ta druga strona

              1.a dlaczego winna ma być jakaś strona?
              2."winna" może być, np. kiepska komunikacja między stronami
              3.sorry, ale jakieś statystyczne 5 - 10% to ciut za mało aby uzasadnić
              traktowanie ukochanej (ponoć) osoby jak ostatniej szmaty
              gdyby powoływać się na statystyki to w ogóle nie należałoby brać ślubu i mieć
              dzieci, odsetek rozwodów jast zdaje sie wyższykszy...

              (to tak na temat tego
              > ,
              > co moze nie grac w zwiazku)
              >
              > mr. hyde

              • dr.jekyll kontrola najwyzsza forma zaufania 27.03.02, 23:40
                ethernity napisał(a):

                > 1.a dlaczego winna ma być jakaś strona?
                no bo jak to - smial watpic? w morde i za drzwi. ZDRADA! i zadnego wnikania: "a
                dlaczego"? co to jest, jak nie domniemanie winy goscia, ktory sie 'osmielil'? (to
                odnosnie swietego oburzenia pan, a nie problemu).

                > 2."winna" może być, np. kiepska komunikacja między stronami
                no moze; czy cos z tego wynika? wyrzucenie zdrajcy za drzwi na pewno usprawni
                komunikacje...

                > 3.sorry, ale jakieś statystyczne 5 - 10% to ciut za mało aby uzasadnić
                > traktowanie ukochanej (ponoć) osoby jak ostatniej szmaty
                zaraz 'szmaty'; ludzie ubezpieczaja sie od znacznie mniejszego ryzyka...

                mr. hyde
                • ethernity kontrola najwyzsza forma zaufania 27.03.02, 23:51
                  dr.jekyll napisał(a):

                  > ethernity napisał(a):
                  >
                  > > 1.a dlaczego winna ma być jakaś strona?
                  > no bo jak to - smial watpic? w morde i za drzwi. ZDRADA! i zadnego wnikania: "a
                  >
                  > dlaczego"? co to jest, jak nie domniemanie winy goscia, ktory sie 'osmielil'? (
                  > to
                  > odnosnie swietego oburzenia pan, a nie problemu).
                  >
                  > > 2."winna" może być, np. kiepska komunikacja między stronami
                  > no moze; czy cos z tego wynika? wyrzucenie zdrajcy za drzwi na pewno usprawni
                  > komunikacje...
                  >
                  > > 3.sorry, ale jakieś statystyczne 5 - 10% to ciut za mało aby uzasadnić
                  > > traktowanie ukochanej (ponoć) osoby jak ostatniej szmaty
                  > zaraz 'szmaty'; ludzie ubezpieczaja sie od znacznie mniejszego ryzyka...
                  >
                  > mr. hyde

                  ty nie zasługujesz na niczyje zaufanie
                  ani na to żeby się z tobą użerać na forum

                  • dr.jekyll nieskonczona otwartosc na ludzi 27.03.02, 23:56
                    po trzech przeczytanych postach na jakis tam temat wysnulas wniosek, ze nie
                    zasluguje na niczyje zaufanie

                    czy kazdy, kto ocenia sytuacje X inaczej niz ty od razu dostaje etykietke?
                    pogratulowac otwartosci umyslu!

                    a co do naszej hipotetycznej sytuacji i wlasnych reakcji: coz my u cholery
                    wiemy o demonach w ludzkich duszach?

                    bywaj - i obys nigdy nie stanela w sytuacji, kiedy bedziesz miala jakiekolwiek
                    watpliwosci

                    mr. hyde
                    • ethernity nieskonczona otwartosc na ludzi, otórz to 28.03.02, 00:06
                      dr.jekyll napisał(a):

                      > po trzech przeczytanych postach na jakis tam temat wysnulas wniosek, ze nie
                      > zasluguje na niczyje zaufanie

                      a kto napisał "kontrola najwyższą formą zaufania" - kontrolującym być fajnie,
                      prawda? a kontrolowanym?
                      taaak, ty kontrolujesz - tobie ufają
                      >
                      > czy kazdy, kto ocenia sytuacje X inaczej niz ty od razu dostaje etykietke?
                      ty najwyraźniej nie rozumiesz sytuacji
                      > pogratulowac otwartosci umyslu!
                      twój umysł jest widzę otwarty - nie rozumie, ale ocenia
                      >
                      > a co do naszej hipotetycznej sytuacji i wlasnych reakcji: coz my u cholery
                      > wiemy o demonach w ludzkich duszach?

                      nie czyta postów, które krytykuje
                      >
                      > bywaj - i obys nigdy nie stanela w sytuacji, kiedy bedziesz miala jakiekolwiek
                      > watpliwosci
                      wątpliwoąści mam wiele, ale onie nie dotyczą mojej opinii na twój temat

                      >
                      > mr. hyde

                      • dr.jekyll 'otóż' sie inaczej pisze 28.03.02, 00:15
                        w swojej odpowiedzi na post, ktory zatytulowalem tak, jak zatytulowalem,
                        napisalas:

                        "ty nie zasługujesz na niczyje zaufanie
                        ani na to żeby się z tobą użerać na forum"

                        szybka ocena; poniewaz nie wyrazasz zadnej konkretnej opinii, a tylko piszesz, co
                        myslisz *o mnie*, nie mam do czego sie odniesc; poniewaz jestem jednak zyczliwy
                        ludziom i zawsze gotow do pomocy, pomagam Ci podciagnac ortografie

                        aha, ta 'kontrola...' to takie zartobliwe powiedzonko, podobnie jak 'nosil wilk
                        razy kilka'

                        bywaj

          • paw_dady nie lubie przydlugawych postow 27.03.02, 23:30
            he he okrogle slowka o zaufaniu, decyzji wszystko piekne
            i ladne ale powiedz skad sie bierze taka ilosc (w stanach
            zdaje sie co 8) dzieci "nie od tatusia" ? wymysl lobby
            genetycznego? podli dziennikarze? a moze "gene shopping"
            nie istnieje? to nie opowiadaj wacpanna o milosci i
            zaufaniu bo mowiac o "wielokkrotnym powtarzaniu badan"
            genetycznych smieszysz mnie. to nie jest ani bolesne ani
            drogie, a jak sie boisz to masz cos do ukrycia i tyle.

            czy kobiete z "cudzym" dzieckiem bym zostawil? tak i to
            jest JEDYNY przypadek kiedy bym zostawil kobiete.

            • dr.jekyll Re: nie lubie przydlugawych postow 27.03.02, 23:33
              paw_dady napisał(a):

              > zdaje sie co 8) dzieci "nie od tatusia" ? wymysl lobby
              > genetycznego? podli dziennikarze? a moze "gene shopping"
              > nie istnieje? to nie opowiadaj wacpanna o milosci i
              > zaufaniu bo mowiac o "wielokkrotnym powtarzaniu badan"

              hehe, w 'polityce' byl kiedys taki artykul o 'alimenciarzach' (siedzacych za
              nieplacenie alimentow); badania robi sie rzadko, bo nie ma szmalu; ale niektorzy
              spece szacuja, ze co czwarty siedzi za nieplacenie alimentow za nieswoje dziecko

              • ethernity Re: nie lubie przydlugawych postow 27.03.02, 23:46
                dr.jekyll napisał(a):

                >
                > hehe, w 'polityce' byl kiedys taki artykul o 'alimenciarzach' (siedzacych za
                > nieplacenie alimentow); badania robi sie rzadko, bo nie ma szmalu; ale niektorz
                > y
                > spece szacuja, ze co czwarty siedzi za nieplacenie alimentow za nieswoje dzieck
                > o

                hehe, a kolega w ogóle wie o co chodzi w tej dyskusji?
                bo, nie o "alimenciarzy" tylko o ludzi, którzy się kochali, pobrali, wspólnie
                zdecydowali na dziecko, a później on zaczął się zastanawiać czyje to dziecko
                jest,

                • dr.jekyll wie, o co chodzi... 27.03.02, 23:58
                  pobrali sie, kochali, mieli dziecko, rozeszli, ona pozwala, on nie placil,
                  poszedl siedziec;
                  potem bum - po trzech latach w pierdlu okazuje sie, ze to nie jego?

                  ale masz racje, to bylo troche nie na temat
                  • Gość: liloom czy to obsesja? IP: *.11.vie.surfer.at 28.03.02, 00:17
                    czy ktos tu nie ma obsesji...?
                    no to bierzcie sobie panowie lepiej kogos do kogo macie zaufanie
                    • dr.jekyll obsesja? 28.03.02, 00:23
                      Gość portalu: liloom napisał(a):

                      > czy ktos tu nie ma obsesji...?
                      > no to bierzcie sobie panowie lepiej kogos do kogo macie zaufanie
                      obsesja to za duzo powiedziane - brak spokoju bardziej; ale masz racje

            • zazah paw to nie o to chodzi 27.03.02, 23:34
              nie chodzi o to czy baba sie boi tylko ze facet proponuje. bo jak proponuje to
              nie ma zaufania, a jak nie ma zaufania to cale twoje gadanie jest do d.
              kiedy zaproponowalbys swojej kobiecie cos takiego? mysl!
              • paw_dady Re: paw to nie o to chodzi 27.03.02, 23:37
                alez wlasnie o to chodzi. 'podrzutki sa faktem" i
                mowienie o zaufaniu jest nie na miejscu. bo ci tatusiowie
                podrzutkow tez ufali i co im powiesz?


                zazah napisał(a):

                > kiedy zaproponowalbys swojej kobiecie cos takiego? mysl!

                np. po jednym razie zachodzi w ciaze a ja jestem caly
                czas w delegacji...

                np.po in vitro
                ...

                • zazah cud? 27.03.02, 23:44
                  nic im nie powiem, pewnie jestem naiwna - do glowy by mi taki pomysl nie
                  przyszedl - moze sie kiedys przyda, dzieki za pomysl (glupi zart, sorry),
                  u nas tak bylo wlasnie ze moj maz duzo jezdzil i udalo sie akurat w krotkiej
                  przerwie - nie dajmy sie zwariowac. chyba uciekne z tej sieci, bo czytam tu
                  takie tematy, ze niedlugo w pietke zaczne gonic. zupelnie jak wtedy gdy czytam
                  encyklopedie zdrowia - od razu mam wszystkie choroby hehehe:)
            • ethernity specjalinie dla ciebie jest krótki post 27.03.02, 23:36
              i na twoim poziomie
              trochę powyżej

              paw_dady napisał(a):


              > he he okrogle slowka o zaufaniu, decyzji wszystko piekne
              > i ladne ale powiedz skad sie bierze taka ilosc (w stanach
              > zdaje sie co 8) dzieci "nie od tatusia" ? wymysl lobby
              > genetycznego? podli dziennikarze? a moze "gene shopping"
              > nie istnieje? to nie opowiadaj wacpanna o milosci i
              > zaufaniu bo mowiac o "wielokkrotnym powtarzaniu badan"
              > genetycznych smieszysz mnie. to nie jest ani bolesne ani
              > drogie, a jak sie boisz to masz cos do ukrycia i tyle.
              >
              > czy kobiete z "cudzym" dzieckiem bym zostawil? tak i to
              > jest JEDYNY przypadek kiedy bym zostawil kobiete.
              >

              • ethernity specjalinie dla ciebie Paw jest krótki post 27.03.02, 23:38
                ethernity napisał(a):

                > i na twoim poziomie
                > trochę powyżej
                >
                > paw_dady napisał(a):
                >
                >
                > > he he okrogle slowka o zaufaniu, decyzji wszystko piekne
                > > i ladne ale powiedz skad sie bierze taka ilosc (w stanach
                > > zdaje sie co 8) dzieci "nie od tatusia" ? wymysl lobby
                > > genetycznego? podli dziennikarze? a moze "gene shopping"
                > > nie istnieje? to nie opowiadaj wacpanna o milosci i
                > > zaufaniu bo mowiac o "wielokkrotnym powtarzaniu badan"
                > > genetycznych smieszysz mnie. to nie jest ani bolesne ani
                > > drogie, a jak sie boisz to masz cos do ukrycia i tyle.
                > >
                > > czy kobiete z "cudzym" dzieckiem bym zostawil? tak i to
                > > jest JEDYNY przypadek kiedy bym zostawil kobiete.
                > >
                >

      • Gość: xsenia paw ty zawsze tak miałeś czy na starość ci odbiło? IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.03.02, 00:44
        paw_dady napisał(a):

        > zauwaz, ze wszystkie jak jeden maz (he he raczej baba)
        > pisza: to straszna zdrada i brak zaufania jesli maz
        > zrobilby test genetyczny dziecku. a kto kurwa normalny by
        > chcial wychowywac CUDZE dziecko?
        >
        > i mowie tu nie o szlachetnej adopcji czy SWIADOMEJ
        > decyzji o wychowaniu dziecka z innego zwiazku a o
        > sytuacji jak kobieta sie puscila z "brutalem z obozu
        > integracyjnego" a maz ma zapewnic tylko jedzonko i
        > wychowanie podrzutkowi. bo kurwa jest zbyt kiepski do
        > roli kochanka ale doby na zywiciela.
        >
        > taaa zjawisko "gene shopping" jest paniom calkowicie
        > obce. pieprza glodne kawalki. za pare watkow widzisz
        > "zakochalam sie w dwu", "w pracy poznalam cudownego
        > goscia", "romanse w pracy", "2 mnie wali w kanapke". i co?
        >
        > one nie chca badan BO MAJA CO UKRYC a przynajmniej maja
        > watpliwosci czy dziecko jest meza czy z obozu integracyjnego.

    • Gość: xsenia Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.03.02, 00:28
      Test mógłby być, ale tylko po to żeby taki gość do końca swoich dni żałował, że
      nie zobaczy więcej swojego dziecka, ani (byłej już) żony.
      Po takim skurwysyństwie nie można już dalej być razem, a po zdradzie czasem
      można, dlatego to nie jest zdrada.
      • Gość: xsenia do Pawia Yekylla i innych niedowiarków IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.03.02, 01:43
        ktoś tu padawał statystyki 5,8,10%....fajne cyferki
        jak byście się czuli gdyby wasze żony nie pozwalały wam zostawać sam na sam z
        dziećmi, bo jakiś % facetów jest pedofilami? albo przynieść zaświadczenie od
        psychiatry stwierdzające, że nie jesteście ani pedofilami, ani gwałcicielami,
        ani sadystami bo jakiś % facetów to zboczeńcy?
        wiecie co?
        jest dno, pod nim 7 metrów mułu, a dpiero później wy
        wstyd mi za te baby, które wrabiają faceta w dziecko, ale do was to już nawet
        nie mam słów
    • dr.jekyll druga strona 28.03.02, 06:19
      abysmy wiedzieli o czym mowimy: testy genetyczne sa znacznie bardziej
      miarodajne, niz np. badanie grup krwi i latwiejsze do wykonania; dominujaca i
      tansza metoda oznaczana jest symbolem PCR (Polymerase Chain Reaction).
      jesli ktos zainteresowany, mozna sobie poczytac
      (www.deltabravo.net/custody/paternitytest.htm)

      jak w laboratorium na 3 pietrze dostali nowy sprzet do PCR, paru balwankow (ja
      nie) zrobilo test - dla jaj glownie - i ku oburzeniu pan w labie
      sie okazalo, ze jeden (z 6) ma podrzutka; a wcale sie nie spodziewal!

      co do mnie; czy mam podstawy do podejrzen? czasem wydaje mi sie, ze mam
      czy obiektywnie uzasadnione: a skad ja mam kurwa wiedziec, nie jestem obiektyw.
      trzymam wiec swojego diabla na uwiezi i nie daje mu wylezc; od 12 lat - choc
      mozliwosc sprawdzenia mam teraz 'w zasiegu reki' (i to dyskretnie)

      ale czasem mysle, ze powinienem sprawdzic po cichu i wiedziec, zamiast zmagac
      sie z jakims mirazem; najzabawniejsze jest to, ze zdaje sobie sprawe, ze to
      jest zalosne raczej; ale zycie wogole jest zalosne

      postawienie sprawy: jak zrobisz test, to cie dopiero zrobie na szaro, to z
      punktu widzenia kobiety skuteczna taktyka; jakby maz nie zrobil - przegra; czy
      to takie instynktowne?

      konkuzje:
      nie zawsze taka mysl oznacza nieuzasadniony brak zaufania; czasem oznacza
      obsesje, z ktora trudno dojsc do ladu; a czasem oznacza uzasadniony brak
      zaufania; i trudno powiedziec, ktore jest ktore

      mr. hyde

      ps. jesli ktos ma zamiar napisac tylko po to, aby wyrazic obrzydzenie moja
      osoba, dajcie sobie spokoj
      • miron28 Re: druga strona 28.03.02, 12:31
        dr.jekyll napisał(a):


        > czy obiektywnie uzasadnione: a skad ja mam kurwa wiedziec, nie jestem obiektyw.
        > trzymam wiec swojego diabla na uwiezi i nie daje mu wylezc; od 12 lat - choc
        > mozliwosc sprawdzenia mam teraz 'w zasiegu reki' (i to dyskretnie)
        >
        > ale czasem mysle, ze powinienem sprawdzic po cichu i wiedziec, zamiast zmagac
        > sie z jakims mirazem;

        fakt, jeśli masz taki problem to lepiej sprawdź to po cichu, w twoim związku i
        tak nie ma zaufania, więc zachowaj chociaż pozory i nie upokarzaj swojej
        partnerki.

        najzabawniejsze jest to, ze zdaje sobie sprawe, ze to
        > jest zalosne raczej;

        to jest gorzej niż żałosne

        ale zycie wogole jest zalosne

        współczuję ci takiego życia, moje wcale nie jest żałosne
        >
        > postawienie sprawy: jak zrobisz test, to cie dopiero zrobie na szaro, to z
        > punktu widzenia kobiety skuteczna taktyka; jakby maz nie zrobil - przegra; czy
        > to takie instynktowne?

        a kto tak stawia sprawę? bo twoja przedmówczyni powiedziała tylko że czułaby się
        tym bezgranicznie dotknięta, sposób w jaki interprtujesz wypowiedzi daje do
        myślenia...
        >
        > konkuzje:
        > nie zawsze taka mysl oznacza nieuzasadniony brak zaufania; czasem oznacza
        > obsesje, z ktora trudno dojsc do ladu;

        to może psychotwerapia?

        a czasem oznacza uzasadniony brak
        > zaufania;

        ???? nie wiedział z kim się żeni???

        >i trudno powiedziec, ktore jest ktore

        to już gorzej, niż obsesja

        > mr. hyde
        >
        > ps. jesli ktos ma zamiar napisac tylko po to, aby wyrazic obrzydzenie moja
        > osoba, dajcie sobie spokoj

        jestem facetem i pragnę wyrazić obrzydzenie twoją osobą, jeśli twoje małżeństwo
        nie jest udane, a to co tu piszesz pozwala na takie domniemania to wnieś pozew
        rozwodowy, test zrobisz zeby wiedzieć czy płacić alimenty, swoją drogą jaki jest
        twój stosunek do potomka, jeśli od 12 lat zastanawiasz się czyj on jest? wiesz,
        dla dziecka jest lepiej zeby w ogóle nie miało ojca, niż miało takiego który się
        go wypiera

      • agniecha27 Re: druga strona 28.03.02, 13:33
        A jakie Twoim zdaniem formy obrony ma kobieta, żona, kochanka, która jest
        niewinna? Poddać się biernie woli swojego przygłupka, któremu coś tam się
        ubzdurało?
        No tak, ale to jest jak z tym testem na czarownice: wrzucić czarownicę z mostu
        do głębokiej rzeki - jak utonie, tzn. że nie była czarownicą (szkoda baby, ale
        trzeba było jakoś to sprawdzić), jak nie utonie, tzn., że jest czarownicą, bo
        czary jej pomogły uratować się i wtedy trzeba ją wyłowić i spalić... Czyżbyśmy
        cofali się do Średnioweicza?...
        Pozdrawiam
        • Gość: Maur Re: druga strona IP: *.chello.pl 31.03.02, 18:10
          agniecha27 napisał(a):

          > A jakie Twoim zdaniem formy obrony ma kobieta, żona, kochanka, która jest
          > niewinna? Poddać się biernie woli swojego przygłupka, któremu coś tam się
          > ubzdurało?

          A co jej szkodzi?

          Tak powaznie, to jestem troche zaskoczony reakcja kobiet na forum...

          Moze mi ktos wyjasnic, co takiego strasznego jest w tej checi? Tzn, wlasciwie
          wszystkie piszecie, ze to brak zaufania, itp, i mowicie o tym, ze takiego faceta
          to tylko zostawic, i ze w ogole najgorszy. Abstrahujac od tego, czy rzeczywiscie
          byscie tak zrobily, to ja jednak troche sily tej reakcji nie rozumiem...

          Moze ktos mi to wyjasnic, tak do konca?
    • diasy Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? 28.03.02, 13:43
      Póki co nie mam męża, ani dzieci i jak wiele młodych, samodzielnych dziewczyn
      (dla niektórych byłoby pewnie szokiem, gdyby dowiedzieli sie jak wiele) nieraz
      się zastanawiam na tym, czy gdybym zdecydowała się na dziecko to wolałabym je
      wychowywać sama, czy z facetem. W dobie kanapowych tatusiów z zamotaną
      osobowością argumenty na rzecz samotnego macierzyństaw są niebagatelne. Jednak
      to co wypisują na tym forum niektórzy panowie jest argumentem najpoważniejszym,
      o którym dotychczas nawet nie pomyślałam - lepiej żeby dziecko miało w
      metryce "ojciec nieznany" i nie ma problemu. Ja na prawdę próbuję zrozumieć
      mężczyz i ich dylematy, jednak to co tutaj przeczytałam sprawia, że przestaje
      mi się chcieć rozumieć, przecież jest prosty sposób użytkowania faceta:
      - umyć
      - do łóżka
      - kopnąć w d...

      po co jakieś związkii, niby wspólne, a jednak "wspólne inaczej" dzieci i
      problemy?
      diasy
      • Gość: Tadeusz Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? IP: *.B1.srv.t-online.de 28.03.02, 21:38
        diasy napisał(a):

        > Póki co nie mam męża, ani dzieci i jak wiele młodych, samodzielnych dziewczyn
        > (dla niektórych byłoby pewnie szokiem, gdyby dowiedzieli sie jak wiele) nieraz
        > się zastanawiam na tym, czy gdybym zdecydowała się na dziecko to wolałabym je
        > wychowywać sama, czy z facetem. W dobie kanapowych tatusiów z zamotaną
        > osobowością argumenty na rzecz samotnego macierzyństaw są niebagatelne.
        Jednak
        > to co wypisują na tym forum niektórzy panowie jest argumentem
        najpoważniejszym,
        >
        > o którym dotychczas nawet nie pomyślałam - lepiej żeby dziecko miało w
        > metryce "ojciec nieznany" i nie ma problemu. Ja na prawdę próbuję zrozumieć
        > mężczyz i ich dylematy, jednak to co tutaj przeczytałam sprawia, że przestaje
        > mi się chcieć rozumieć, przecież jest prosty sposób użytkowania faceta:
        > - umyć
        > - do łóżka
        > - kopnąć w d...
        >
        > po co jakieś związkii, niby wspólne, a jednak "wspólne inaczej" dzieci i
        > problemy?
        > diasy
        Mam zone i trojke dzieci (dwoch synow i corke), czwarte w drodze i musze
        powiedziec, ze opinie tu padajace podwazaja moja wiare w rodzine. Moja zona
        wszystkie dzieci urodzila metodami naturalnymi, przy kazdym porodzie bylem przy
        niej. Nigdy swojej zony nie poprosilem o zrobienie testu, bo mam do niej zaufanie.
        Nie moge uwierzyc, ze ludzie moga tak myslec. Moze jestem facetem starej daty,
        moze wogole jestem stary (44 lata). Ciesze sie, ze dane mi bylo przeczytanie
        powyzszych opini bo do tej pory nie zdawalem sobie sprawy jak niewiele wiem o
        kobietach i mezczyznach. Dla mnie prosba o zrobienie testu jest rownoznaczna z
        absolutnym koncem zwiazku. Nie wyobrazam sobie, zebym mogl podejsc do swojej
        zony, ktora jest juz okragla jak barylka i powiedziec jej, ze to dziecko, ktore ma w
        brzuchu moze nie byc moje i chce, aby udokumentowala. I jeszcze te komentarze o
        'podrzutkach', przeicze te podrzutki to zywe istoty, to ludzie, ktorych los nie
        potraktowal sprawiedliwie.
        Nie moglem sie powstrzymac aby nie odpowiedziec na powyzszy list pana diasy.
        Mlodosc sprawia, ze czasami, niestety nie jestesmy konsekwentni a i mondrzy, ale
        najwyzszy juz czas dojrzec i stac sie rozsadnym oraz odpowiedzialnym za wszystkie,
        podjete wczesniej decyzje.
        Tadek

        • Gość: xsenia do Tadeuszka :o) IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.03.02, 00:30
          Miło z Twojej strony, że podzieliłeś się swoimi przemyśleniami.
          Dziękuję, że to powiedziałeś i życzę radości z nowego dzicka.
          xsenia

          Gość portalu: Tadeusz napisał(a):

          > Mam zone i trojke dzieci (dwoch synow i corke), czwarte w drodze i musze
          > powiedziec, ze opinie tu padajace podwazaja moja wiare w rodzine. Moja zona
          > wszystkie dzieci urodzila metodami naturalnymi, przy kazdym porodzie bylem przy
          >
          > niej. Nigdy swojej zony nie poprosilem o zrobienie testu, bo mam do niej zaufan
          > ie.
          > Nie moge uwierzyc, ze ludzie moga tak myslec. Moze jestem facetem starej daty,
          >
          > moze wogole jestem stary (44 lata). Ciesze sie, ze dane mi bylo przeczytanie
          > powyzszych opini bo do tej pory nie zdawalem sobie sprawy jak niewiele wiem o
          > kobietach i mezczyznach. Dla mnie prosba o zrobienie testu jest rownoznaczna z
          > absolutnym koncem zwiazku. Nie wyobrazam sobie, zebym mogl podejsc do swojej
          > zony, ktora jest juz okragla jak barylka i powiedziec jej, ze to dziecko, ktore
          > ma w
          > brzuchu moze nie byc moje i chce, aby udokumentowala. najwyzszy juz czas
          dojrzec i stac sie rozsadnym oraz odpowiedzialnym za wszystk
          > ie,
          > podjete wczesniej decyzje.
          > Tadek
          >

    • xyzak Do Panów - jak uniknąć podrzutka 28.03.02, 18:42
      przecież od zawsze ludzkość wie, że kobitki to kurweki z natury, trzeba trzymać
      którko, przy nodze, wyprowadzać w kagańcu, hehe. każdy facet powinien mieć na
      koszt państwa zagwarantowany taki test DNA, a jaki się okaże cudzołożnica? to
      więzienie, a bekart do sierocińca o zaostrzonym rygorze, albo na karmę dla psów
      (to ostatnie to oczywiście żart). a swoją drogą faceci są sami sobie winni, bo
      po co żenią się ze zdzirami? żenić się trzeba z dziewicą i jak najszybciej
      zapłodnić wtedy można mieć pewność - wiem mam czwórkę jedno po drugim, w wieku
      2,3,4,6 lat. Nie chciałem aż tylu dzieciaków, ale 3 pierwsze to dziewuchy -
      trudno - ale syn musi być. I to właśnie syn musi być z ojca - on jest
      przedłużeniem rodu dziewuchy pal licho, jak już są to sie też i je odchowa.
      Koledzy żeńcie się tylko z dziewicami, a nie będziecie mieli takich dylematów
      jak dr.yekyll. A że nie są dobre w łóżku? bo przecież takie mają być, one są do
      rodzenia WASZYCH dzieci, a nie do przyjemności. Do przyjemności jest free love,
      z resztą baba w ciąży i tak jest odpychająca.
      pozdrawiam
      xyzak - pewny swego ojcostwa
      • bird_man grunt to dobre samopoczucie.. 28.03.02, 20:32
        szczesliwy idiota.. ufff....
        • maly.ksiaze Oj, Panie Bird 28.03.02, 21:21
          Czy tak trudno rozpoznac ironie? Musi pozno juz...

          mk.
      • Gość: Tadeusz Przepraszam, pomylilem list IP: *.B1.srv.t-online.de 28.03.02, 21:41
        Przepraszam diasy za pomylke, moj list odnosi sie do kolegi xyzak.
        Jeszcze raz najmocniej przepraszam,

        Tadeusz

        xyzak napisał(a):

        > przecież od zawsze ludzkość wie, że kobitki to kurweki z natury, trzeba trzymać
        >
        > którko, przy nodze, wyprowadzać w kagańcu, hehe. każdy facet powinien mieć na
        > koszt państwa zagwarantowany taki test DNA, a jaki się okaże cudzołożnica? to
        > więzienie, a bekart do sierocińca o zaostrzonym rygorze, albo na karmę dla psów
        >
        > (to ostatnie to oczywiście żart). a swoją drogą faceci są sami sobie winni, bo
        > po co żenią się ze zdzirami? żenić się trzeba z dziewicą i jak najszybciej
        > zapłodnić wtedy można mieć pewność - wiem mam czwórkę jedno po drugim, w
        wieku
        > 2,3,4,6 lat. Nie chciałem aż tylu dzieciaków, ale 3 pierwsze to dziewuchy -
        > trudno - ale syn musi być. I to właśnie syn musi być z ojca - on jest
        > przedłużeniem rodu dziewuchy pal licho, jak już są to sie też i je odchowa.
        > Koledzy żeńcie się tylko z dziewicami, a nie będziecie mieli takich dylematów
        > jak dr.yekyll. A że nie są dobre w łóżku? bo przecież takie mają być, one są do
        >
        > rodzenia WASZYCH dzieci, a nie do przyjemności. Do przyjemności jest free love,
        >
        > z resztą baba w ciąży i tak jest odpychająca.
        > pozdrawiam
        > xyzak - pewny swego ojcostwa

    • maly.ksiaze Re: Do Pan - a moze by tak pomyslec 28.03.02, 21:33
      Tak mi sie tu zabladzilo, nie wiem czemu. Ostatnio facetow czesto sie tresuje w
      temacie zdrady malzenskiej, ze jak zona zdradza, to dlatego, ze jej brakuje, ze
      mezczyzna zapatrzony w siebie ignoruje potrzeby zony i przez to to wszystko.

      Czy zadna z drogich pan, po tak subtelnym wotum nieufnosci ze strony meza nie
      zastanowilaby sie, coz takiego to ja zrobilam, aby tak skutecznie zdemontowac
      zaufanie do siebie? Jak on smial stracic zaufanie do mnie, przeciez ja mu nie
      dalam zadnych powodow?!

      Jak mezczyzna postepuje hmm.. dziwnie - to swinia niewarta spluniecia. Jak
      kobieta jest nielojalna, to musi wyzsze potrzeby.

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Nawiasem mowiac, mi to tego dr.j to przede wszystkim zal (choc pisze nie na
      temat: bo tu bylo bez powodow, a on chyba jakis solidny powod ma). Nie sadzcie
      zbyt szybko, moze to jakis uciemiezony geniusz, oni miewali zdrowo naprane do
      lba ;-)?
      • Gość: xsenia do MałegoKsięcia, może więcej wrazliwości? IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.03.02, 21:59
        maly.ksiaze napisał(a):

        > Tak mi sie tu zabladzilo, nie wiem czemu. Ostatnio facetow czesto sie tresuje w
        >
        > temacie zdrady malzenskiej, ze jak zona zdradza, to dlatego, ze jej brakuje, ze

        każdy kto zdrdza, nie ważne Onek, czy Onka, krzywdzi drugą stronę, może to i ma
        jakieś podłoże i wytłumaczenie, ale zdrada jest zdradą, osobiście jednak miałabym
        100krotnie więcej zrozumienia dla zdrady dla pomysłu z takim testem DNA (co inego
        gdyby to była jakaś wpadka typu jednorazowa imprezka - co zakładam hipotetycznie)
        >
        > mezczyzna zapatrzony w siebie ignoruje potrzeby zony i przez to to wszystko.
        >
        > Czy zadna z drogich pan, po tak subtelnym wotum nieufnosci ze strony meza nie
        > zastanowilaby sie, coz takiego to ja zrobilam,

        przy "subtelnym" zapomniałeś o cudzysłowie :o)
        jeśli ktoś z jakiś powodów traci zaufanie do partnera do może mu powiedzieć o
        tych powodach, zamiast wyskakiwać z jakimś roszczeniem,

        aby tak skutecznie zdemontowac
        > zaufanie do siebie? Jak on smial stracic zaufanie do mnie, przeciez ja mu nie
        > dalam zadnych powodow?!

        a gdyby Róża ni stą ni z owąd powiedział do Małego Księcia:
        R. ty mnie już nie kochasz,
        M.K. ?????? jak to
        R. a tak, chcę dowodu jak mnie kochasz to przynieś mi ogon lisa
        M.K. ale to nie możliwe, to mój przyjaciel, byłoby mi bardzo przykro...
        R. widzisz, nie kochasz mnie

        na poziomie konkretu to jest inna sytuacja, ale nie ma poziomie emocji: test DNA
        i zyczenie rózy są oczekiwaniami, które ranią najgębsze uczucia drugiej strony.
        Czy to jest potrzebne? Można chyba romawiać innym językiem...
        Lis powiedział: jesteś odpowiedzialny za tego, kogo oswoisz.
        zresztą znasz tę bajkę
        x
        >
        > Jak mezczyzna postepuje hmm.. dziwnie - to swinia niewarta spluniecia. Jak
        > kobieta jest nielojalna, to musi wyzsze potrzeby.
        >
        > Pozdrawiam,
        >
        > mk.
        >
        > PS. Nawiasem mowiac, mi to tego dr.j to przede wszystkim zal (choc pisze nie na
        >
        > temat: bo tu bylo bez powodow, a on chyba jakis solidny powod ma). Nie sadzcie
        > zbyt szybko, moze to jakis uciemiezony geniusz, oni miewali zdrowo naprane do
        > lba ;-)?

        • Gość: szarak1 Xseniu to nie takie proste IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.03.02, 16:09
          Ja nie mam takich problemów.Mój syn to moja kopia.Klon.Wyobrażam sobie jednak
          co mogą czuć faceci ,których dzieci są wogóle niepodobne do nich.Znam taki
          przypadek.Matka Polka,ojciec Wietnamczyk,syn piękny chłopiec.Jednak calkowicie
          biały.No normalnie szok.I co byś myślała na jego miejscu.Zrobiła bys test?Nie
          wierze że nie.Xeniu,takich przypadków jest więcej.Wiem o tym.I nie chodzi tutaj
          o to że można wychowywać podrzutka.Dziecko jest bez jakiejkolwiek winy.Chodzi o
          nadwyrężone zaufanie.I ból po oszustwie.Na miejscu kobiety ,po takiej
          propozycji czułbym sie żle,ale zrobiłbym test.I pewnie tak jak pisałaś był by
          to początek końca związku.Jednak Xeniu ,nie bądź taka surowa w ocenach.To nie
          jest takie proste.A życie w niepewności jest po prostu okropne.Pozdr szarak1
    • luiza-w-ogrodzie Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? 02.04.02, 04:15
      W sytuacji, gdy kobieta nie ma sobie nic do zarzucenia a mezczyzna domaga sie testu, taka kobieta ma prawo poczuc
      sie co najmniej zaskoczona brakiem zaufania... tak, to nawet moze byc poczatek konca zwiazku. Nie powiedzialabym
      ze zdrada, bo po zdradzie mozna kontynuowac zwiazek, rozne moga byc jej powody. Ale zadanie testu to
      jak zadanie dowodu niewinnosci.

      Moje dzieci sa niepodobne do mojego bylego meza. Wygladaja i brzmia jak ja i moja siostra (mimo ze z siostra nie
      zgrzeszylam... ;-)) Jednak co do jego ojcostwa... nigdy nie bylo nawet dyskusji na ten temat! A gdyby zwatpil,
      wylecialby za drzwi po pierwszym slowie. Dla mnie zaufanie to najwazniejsza sprawa w zwiazku i wlasnie z
      powodu braku zaufania rozwiazalam swoje malzenstwo, ale nie chodzilo wowczas o potwierdzenie ojcostwa.

      Pozdrowienia dla wszystkich.. rowniez tych dreczonych brakiem zaufania

      Luiza-w-Ogrodzie
      • dr.jekyll o czym wogole mowimy? 02.04.02, 05:14
        nie przyjde i nie powiem zonie, ze ma sie przetestowac; o tym genetycznym
        tescie ojcowstwa kobieta wcale nie musi wiedziec; nie jest przy tym potrzebna
        to nie jest zadanie niewinnosci, sprawa jest zalatwiona skrycie, tak jak i
        domniemana zdrada; idealna rownowaga

        takze moje panie, nie rozdzierajcie ciuszkow; przeciez i tak sie nie dowiecie

        mr. hyde
        • Gość: a Sprawdź ją doktorku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.02, 06:03
          Tylko co zrobisz jak wyjdzie nie po Twojej myśli?
    • Gość: moona Re: Do Pan - czy byloby to dla Was zdrada..? IP: 195.117.174.* 02.04.02, 10:31
      Zrobiłabym test, wiem, że wykazałby że ojcem jest mąż! Ale to byłby koniec
      związku. Byłby, ale on tak nie zrobi, podobnie jak ja nie zdradzę go nigdy.
      Dlatego jesteśmy razem. Współczuję tym, którym potrzebne są takie testy, czy
      nie zechcą wkrótce testów na potwierdzenie miłości, szacunku, czy nie zechcą
      znać mysli współmałżonków?
      Na marginesie- moje młodsze dziecko nie jest zupełnie podobne do męża, ale
      starsze nie jest zupełnie podobne do mnie, i co, może mam powątpiewać w moje
      macierzyństwo?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka