Dodaj do ulubionych

Aaa aborcja?

06.11.06, 13:39
wybór powinna mieć każda kobieta
to jej sumienie ją rozsądzi a nie
politycy, kościół, inni ludzie...
Obserwuj wątek
    • nett1980 Aaa aborcja? 06.11.06, 13:47
      Ja tylko do dzis jednego nie rozumiem -jak moje kolezanki-wegetarianki mogly
      pogodzic bycie za aborcja bez ograniczen z nie zabijaniem braci mlodszych ,ja
      tylko z tego wzgledu nie staje po stronie zwolennikow aborcji na
      zyczenie.Pamietam ,ze jak mialam 16 lat to calym sercem bylam za usuwaniem
      ciaz, bo swiat przeludniony ,bo bycie niechcianym dzieckiem to niefajna
      sprawa,bo ciaza lamie zycie kobiecie .Potem zainteresowalam sie ekologia ,
      przestalam wspierac rzeznie i tak jakos sie porobilo ,ze ustawa taka jak
      teraz ,to mniejsze zlo .A co do LPR , to mysle ze sobie robia kampanie
      medialna ze strachu przed popadnieciem w niebyt.
      • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 14:15
        Wegetarianizm wiąże się nie tylko z łzawym sentymentalizmem i współczuciem
        każdej komóreczce czy muszce owocówce. W rzeżni widuje się żywe czujące
        zwierzątka - a nie zlepki komórek bez możliwości odczuwania bólu. Nie współczuję
        zygocie, tak jak nie współczuję komórkom nowotworowym - chociaż z człowieka
        powstały i są jego częścią.
        Kobietom w nieszczęściu współczuję i nie kłóci się to z moim wegetarianizmem.
        • miauka Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 14:48
          No właśnie, co ma rzeźnia do aborcji? Litości!!!
          Poza tym nie chodzi o to, żeby zabijać, chodzi o to, żeby mieć wybór! Że jeśli
          kobietę zostawił tatuś dziecka i nie ma z czego żyć, nie mówiąc o wykarmieniu i
          odchowaniu dziecka, to żeby miała, do jasnej cholery, możliwość nie wydania
          skazanego na biedę od urodzenia człowieka na świat! Czy to tak ciężko zrozumieć?
          A jeśli już o przemiłych zwierzątkach mowa, to samice niektórych gatunków też
          zabijają swoje młode, bo uznają np. że nie da rady ich wykarmić albo są za
          słabe, by przeżyć. No ale o tym nawiedzeni obrońcy życia nie lubią pamiętać.
          • nett1980 Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 15:02
            Co wy z tym wyborem ? Laczenie wegetarianizmu z aprobata do usuwania ciazy w
            moim logicznym swiecie uwazam za skrajny brak konsekwencji .Wybor to jest zajde
            w ciaze czy nie , moze tak sie zlozylo ,ze w moim srodowisku przed takim
            dylematem stanela tylko jedna znajoma , byla to wpadka wynikajaca ze skrajnej
            nieodpowiedzialnosci.Odczuwam wspolczucie ,gdy widze w tirze male jagnieta
            jadace wiosna na rzez do Wloch czy Francji ,a mam wspolczuc pannie co to po
            imprezie sie nie zabezpieczyla i wsplozyla z wygodnickim hedonista ,ktoremy sie
            nie chce gumki zalozyc ? Kobiety zgwalcone czy stojace przed dylematem moje
            zycie czy zycie zarodka rozumiem, ale wygodnickie paniusie bez antykoncepcji
            nie. Nie piszczcie tylko o wpadkach z peknietej gumki czy tym promilu ,gdy sie
            stosuje tabletki a jest sie w ciazy .Do dzis mam w uszach byla
            premierowa ,ktora chwalila sie uswaniem ciaz ,bo wolala rodzic role...
            • iluminacja256 Re: Aaa aborcja? 10.11.06, 10:21
              Laczenie wegetarianizmu z aprobata do usuwania ciazy w
              > moim logicznym swiecie uwazam za skrajny brak konsekwencji.

              a niby dlaczego? Wegetarianizm to tylko dieta , nic więcej. nie jestem
              Hindusem, aby widzieś w wegetarinizmie filozofię karmy. Sama jestem
              wegetarianką od 10 lat, ale wcale nei dlatego, ze wzruszaja mnei cierpienia
              zwierząt - po prostu mięso mi nei smakowało nigdy i nie lubie go. A połaczenie
              mówienie o wegetarianizmie i aborcji, ma sie do tego tak, jakby kobieta, która
              je kotlety schabowe automatycznei mogła dokonywac aborcji i w związku z tym, ze
              je te kotlety , to juz nei byłoby problemu z aborcją - nonsens jakiś ...
          • nett1980 Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 15:55
            "No właśnie, co ma rzeźnia do aborcji? Litości!!!" Co ma? Zabijam ,rekami
            rzeznkiow zeby zyc, zabijam cos co wyroslo we mnie ,zeby zyc wygodniej i bez
            ograniczen jakie wychowywanie potomstwa na mnie by nalozylo.
            "Że jeśli
            > kobietę zostawił tatuś dziecka i nie ma z czego żyć, nie mówiąc o wykarmieniu
            i
            > odchowaniu dziecka, to żeby miała, do jasnej cholery, możliwość nie wydania
            > skazanego na biedę od urodzenia człowieka na świat! Czy to tak ciężko
            zrozumieć?"
            aaa to ojciec dziecka nie moze podjac decyzji o poczeciu , bardzo czesto sie
            stykalam z zachodzeniem w ciaze ,zeby do siebie facia przywiazac.Na cholere
            kobiecie jednak taki misiek , co to ucieknie na haslo ciaza, dziecko powinno
            byc planowane i chciane ,ja wciaz nie wiem jak w dobie srodku antykoncepcyjnych
            znajomosci funkcjonowania ciala, gumek itd. biora sie ciaze niechciane? Owszem
            biedna bezrobotna zona alkoholika staje przed brakiem wyboru ,ale madra
            feministka ?No jak sie pali na laczach ,to jestesmy nowoczesne i mamy dwie
            dziurki w koncu , w tej drugiej nic sie nie zalegnie?!
            A co do zwierzat hmmm one lece za silniejszym bodzicem i stad ruia i ciaza, ale
            ludzie do cholery maja wybor i system wartosci, kiepsko to to dziala gdy
            jestesmy w wieku gimnazjalnym, ale w pozniejszym wieku , no panie ...
            • malakobietka Kobiety! Aborcja nie jest trendi i dzezi!!! 08.11.06, 08:47
              i nigdy nie bedzie! Nie robmy z takiego powaznego tematu - mody! i ze wogole to
              takie nic waznego, aktorki to robia, modelki i wogole wszyscy dookola.
              Uwazam, ze kazda kobieta powinna miec mozliwosc zdecydowania o tym, czy chce
              dziecko urodzic czy nie, ale nie robmy z tego takiej blahostki, bo blahostka to
              nie jest! Znam dziewczyne ktora to zrobila, potem urodzila dwoje dzieci, ale
              tamto sni jej sie co noc. Mam jeszcze jeden bliski przyklad kobiety, ktora
              usunela ciaze w czasie stanu wojennego i myslicie ze zapomniala? do tej pory to
              w niej siedzi, kiedys zapytalam ja dlaczego pomaga finansowo i psychicznie
              pewnej osieroconej dziewczynie, a ona odpowiedziala ze jest to pokuta i
              zadoscuczynienie za to co zrobila i czego tak zaluje.
              I dlatego prosze was, nie probojcie zrobic z aborcji blahostki, ktora robia
              wszyscy, tylko po to zeby zagluszyc sumienie, ze sie nic nie stalo, bo sie do
              cholery STALO!
              A ten artykul jest idiotycznie jednostronny i nieobiektywny.
              • sir.vimes Aborcja to nie zabawa, ale i nie zabójstwo 08.11.06, 09:26
                Nie znam osoby dla której aborcja to błahostka więc nie pojmuję przed czym
                ostrzegasz. Ścisły zakaz zaowocuje tym co zwykle czyli skrobaniem na prawo i
                lewo (no, tak jest teraz i będzie gorzej - brud, fuszerka, zgony, bezpłodność)
                bez uprzedniego kontaktu z psychologiem (w Niemczech każda kobieta podejmująca
                decyzję ma OBOWIĄZEK konsultacji z psychologiem, jest poinformowana o
                ewentualnych komplkacjach, o alternatywnych rozwiązaniach, o tym, jak państwo
                może jej pomóc gdyby zdecydowała się urodzić - to sprawia, że decyzję o aborcji
                podejmuje mniej kobiet a pozostałe robią to ŚWIADOMIE. )
                Kobiety nie decydują się na aborcję dla rozrywki bo to nie rozrywka.
                • malakobietka Re: Aborcja to nie zabawa, ale i nie zabójstwo 08.11.06, 12:11
                  wlasnie o to mi chodzi: zeby kobieta miala wybor ale poprzedzony
                  przedstawieniem jej za i przeciw, mozliwosci powiklan fizycznych(bezplodnosc),
                  oraz psychicznych np.tego ze to bedzie wracac do niej przez cale zycie. zeby
                  dobrze przemyslala czy nie chce tego dziecka i czy naprawde nie da rady go
                  utrzymac. i nie chodzi mi tutaj o zadne religie, poglady polityczne, "dobro
                  naszego narodu" i jego przyrost naturalny - nie obchodzi mnie to! chodzi mi o
                  zdrowie psychiczne kobiety, ktora poddaje sie aborcji, naprawde sadze ze jest
                  wiecej kobiet ktore zaluja, niz tych ktore nie zaluja tej decyzji.
                  • sir.vimes Re: Aborcja to nie zabawa, ale i nie zabójstwo 08.11.06, 13:02
                    Dokładnie o to samo chodzi feministkom - by kobiety miały pełne spektrum
                    możliwości - a nie np. poczucie, że nieślubne dziecko to wstyd i hańba, którą
                    trzeba zmazać i zapomnieć. Często kobiety usuwają właśnie ze względu na
                    "patriarchalną" presję; czasem tak wewnętrznie tego dziecka pragną - lecz np. w
                    małej wsi to może być tragedia (może już czytaliście o ojcu, który próbował
                    podpalić ciężarną córkę - ot, kara za "hańbę"). Nie ma możliwości , nie każdy ma
                    możliwość żyć kompletnie na przekór społeczności, wychowaniu, rodzinie itp,
                    szczególnie jeżeli nie ma na to środków. Łatwo jest pitolić o morderczyniach...
                    Poza tym oczywiście niektóre kobiety NAPRAWDĘ bardzo nie chcą dziecka, nie widzę
                    powodu by je zmuszać - to nie samice rozpłodowe. Swoją drogą, dla ewentualnego
                    dziecka to też może być tragedia... Zresztą, chyba nikt nie uważa , że lepsze od
                    aborcji są dzieci kiszone w beczce, prawda?
                    Kobiety zawsze starały się sobie radzić z niechcianymi ciążami - po prostu im
                    bardziej się zabrania, w tym gorszych warunkach się odbywają zabiegi i tym
                    bardziej problem dotyczy biednych i "ciemnych". Oświeceni i zamożni radzą sobie
                    lepiej - z antykoncepcją przede wszystkim. Co do dziewczyn z imprezy czyli
                    małolatek, jakoś dziwnie np. w Anglii, gdzie aborcja jest jak najbardziej
                    legalna, coraz więcej z nich decyduje się urodzić - nie mają poczucia "hańby" i
                    winy, a państwo im pomaga w sposób umożliwiający kontynuację szkoły i zdobycie
                    pracy.
              • topolowka no ale po co zaraz lamac krzesla? 12.11.06, 01:14
                Malakobietka opowiada:

                Znam dziewczyne ktora to zrobila, potem urodzila dwoje dzieci, ale
                > tamto sni jej sie co noc. Mam jeszcze jeden bliski przyklad kobiety, ktora
                > usunela ciaze w czasie stanu wojennego i myslicie ze zapomniala? do tej pory
                to w niej siedzi, kiedys zapytalam ja dlaczego pomaga finansowo i psychicznie
                > pewnej osieroconej dziewczynie, a ona odpowiedziala ze jest to pokuta i
                > zadoscuczynienie za to co zrobila i czego tak zaluje.
                > I dlatego prosze was, nie probojcie zrobic z aborcji blahostki, ktora robia
                > wszyscy, tylko po to zeby zagluszyc sumienie, ze sie nic nie stalo, bo sie do
                > cholery STALO!

                Nie histeryzuj. W jednej kobiecie siedzi, a w innej nie siedzi, jedne nie moga
                spac po nocach, a inne spia snem sprawiedliwego, jedne sie drecza mysla o
                dzidziusiu, ktorego nie mialy, a inne sobie gratuluja, ze podjely najlepsza z
                mozliwych decyzji. Rzecz jest indywidualna, i slabo sie nadaje do latwych
                generalizacji.
                • benek231 Re: no ale po co zaraz lamac krzesla? 22.11.06, 05:33
                  ona jest z czarno-bialej rzeczywistosci, w ktorej to "albo wszystko albo nic", jak cos jest dobre to dla
                  wszystkich, jak cos jest zle to takze dla wszystkich. Na subiektywizm nie ma miejsca bo to jest koscielny
                  swiat obiektywny. Kupa debili...
            • hermenegilda_zenia Re: Aaa aborcja? 09.11.06, 11:57
              Tylko nie zapominaj, że w naszej katoojczyźnie stosowanie skutecznych środków
              antykoncepcyjnych ( do których to nie zaliczam kalendarzyka) w postaci np.
              pigułek nie jest dostępne dla wszystkich - są wypisywane na receptę i kosztują
              tyle, że ich używanie jest podobnie jak aborcja w prywatnym gabinecie za 3 tys.
              przywilejem kobiet o dobrej sytuacji materialnej. Dopóki antykoncepcja nie
              będzie traktowana jak "narzędzie szatana" i nie będzie utrudnionego do niej
              dostępu, dopóty gadanie o nieodpowiedzialności osób, które się nie
              zabezpieczyły jest tylko czczym paplaniem.
            • hezka Re: Aaa aborcja? 09.11.06, 15:13
              Decyzja o kontynuowaniu ciąży i urodzeniu dziecka, bąź jej usunięciu powinna
              należeć do kobiety. To jej, już istniejące życie, stawiane jest tu na szali z
              potencjalnym życiem rozwijającego się w niej zarodka. Wszyscy zaciekli
              przeciwnicy aborcji zdają się wyżej cenić zygotę nad życie kobiety. Tylko ona
              jest w stanie osądzić czy to dobry moment na posiadanie dziecka, czy chce
              poświęcić wszystko aby w danym momencie swojego życia wychowywać potomka. Ta
              decyzja nie jest łatwa i nie można potępiać kobiet decydujących się na aborcję.
              To jest prywatna sprawa każdej kobiety i nic komu do tego! Tym z Was, które tak
              namiętnie napiętnują dziewczyny, które zaszły w niechcianą ciążę przypominam,
              że żadna metoda antykoncepcji nie jest skuteczna w 100% i nie można wykluczyć
              (czego nikomu nie życzę), że któraś z Was nagle odkryje, że jest w ciąży.
              Kroki, które wtedy podejmiecie powinny zależeć od Was, a nie od ustawy
              antyaborcyjnej. Dlaczego wszyscy tak bardzo przejmują się zygotą, zarodkiem,
              płodem, dzieckiem w brzuchu kobiety, a tak mało życiem tegoż dziecka i tejże
              matki już po rozwiązaniu? Podwójna moralność naszego w ogromnym
              stopniu "katolickiego" i "wierzącego" społeczeństwa oraz kompletny brak
              tolerancji i poszanowania praw drugiego człowieka (czytaj kobiety) napawają
              mnie zdumieniem.
            • winka53 Re: Aaa aborcja? 13.11.06, 18:43
              <nie wypowiadam sie ..zbyt prymitywne forum jak i temat...
              sprawa oczywista ..bo indywidualna...a kosciol...na szafot....i wsyzstkich
              rozmodlonych...do piekiel....!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
          • echtom Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 16:06
            Znowu wyjdę na zgryźliwą starą babę, ale chciałam zauważyć, że rozumna kobieta
            nie wiąże się z facetem i nie decyduje na dziecko, dopóki nie zdobędzie
            wykształcenia czy zawodu dającego utrzymanie. Nawet najbardziej kochający i
            odpowiedzialny facet może zwyczajnie umrzeć i co wtedy? Pozabijać dzieci
            nienarodzone i te już narodzone? Od czasów "Marty" Orzeszkowej sporo się w
            sytuacji kobiet zmieniło, ale niestety wiele z nich zdaje się tego nie zauważać.
            Sceptycznym polecam "Plac Zbawiciela".
            • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 17:25
              Owszem, rozumna kobieta ma większą szansą rozumnie pokierować życiem niż mniej
              rozumna.
              Jednak brak zakazu aborcji nie oznacza nakazu, prawda?
              Tej najrozumniejszej może przytrafić się gwałt czy któryś z tak wyśmianych przez
              panią pełną współczucia dla jagniąt przypadków jak pęknięta gumka. Oczywiście,
              najrozumniej jest wziąść Postinor. W Warszawie , u prywatnego gina - recepta bez
              problemu. Wszystkie też raczej wiemy, że coś takiego istnieje. To nie rozumność
              - tylko fart.
              Te które nie wiedzą, nie mają dostępu - no cóż, wg niektórych na żadne
              współczucie nie zasługują. Pewnie - w przeciwieństwie do zarodków, nie są
              czującymi istotami, wyposażonymi w system nerwowy.
              • nett1980 Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 17:39
                Ile jest ciaz z peknietej gumy a ile z czystej zywej kalkulacji ,ze moze sie
                uda zlowic faceta, no co taka rzadkosc? Panie uderzcie sie w piers, ile z was
                bylo potulnych i spolegliwych, gdy wasz pan i wladca akurat chcial a balyscie
                sie odmowic ,bo a nuz zostaniecie same? Sir Vimes znow czyta wybiorczo , gdzie
                pisalam ,ze kazalabym donosci ciaze po gwalcie czy w przypadku choroby plodu
                lub tez matki ? Po prostu jestem za taka ustawa jaka teraz jest.
                • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 18:32
                  Lubię sobie czasem poczytać wybióczo - i mam prawo interpretować twoją wypowiedż
                  jak chcę, zwracać uwagę właśnie na to , co mnie w twojej wypowiedzi interesuje a
                  nie to na co ty byś chciała.
                  Ciąż z kalkulacji , że uda się złowić faceta nie ma prawie wcale. Może zdażały
                  się takie jakieś 20-30 lat temu.
                  Jednak najbardziej uderza mnie to, że nie masz ani odrobiny empatii dla tych
                  "głupszych" kobiet. Jeżeli ciąża jest karą czy dowodem "puszczalstwa" tym
                  bardziej się nie dziwię, że niektóre wolą usunąć - sprawić, że żadna tak
                  życzliwa osoba jak ty o "błędzie" się nie dowie.
                  • nett1980 Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 18:55
                    Masz prawo interpretowac ,ale nie zaklamywac! Czlowiek dorosly ,jesli nie
                    szanuje swojego ciala poprzez zabezpieczanie , naraza na ryzyko kontakow z
                    hedonistycznym macho w pogoni za orgazmem , hmmm jak moze zaslugiwac na
                    szacunek.Nie tyle ,ze potepiam takie laski raczej chce nimi wstrzasnac , nie
                    bede glaskac po glowce, tylko powiem ze maja wybor , zabezpieczac sie lub
                    szalec jak jezdziec bez glowy..Wiecej empatii mam dla poczetych ciaz ,
                    ogladalas ostatnio na TVN o klinikach w Hiszpanii , gdzie usuwano 8 miesieczne
                    plody(???) ,bo nie byly planowane i stanowilo zagroznie dla wygodnictwa matek.
                    Nieodpowiedzialnosc i glupota zasluguja na.. no wlasnie na co???
                    • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 19:04
                      Nie, nie zakłamuję. Nie rzucaj tak hojnie wokół oszczerstw, dobrze?

                      Równie dobrze jak tymi dziewczynami mogłabyś chcieć wstrząsnąć rozpłodowcami,
                      którzy wsadzają byle gdzie bez gumki, ale to wymaga więcej pracy. Dziewczyny
                      można ciążą "ukarać" poprzez wszelkie zakazy , panowie tacy jak opisani (po
                      pijaku na imprezce) i tak sprawę oleją. Co ich to obchodzi?
                      Ale nie wiem czy przypadkiem nie jesteś po ICH stronie - tak się rozpisywałaś o
                      łapaniu mężczyzny na ciążę.
                      • nett1980 Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 19:51
                        Nazwalam sprawe po imieniu, zaklamujesz przez insynuacje.Ja dupka ,ktory jest
                        niegodny zostania ojcem po prostu bym mym swym facetem nie uczynila, zawsze
                        takich unikalam i dobrze na tym wyszlam , bo moj maz jest wspanialym ojcem. Po
                        prostu nie rozumiem kobiet spolegliwych , ktore wystawiaja faceta na oltarzu i
                        dziwia sie ,ze zaczyna bic i pic w pozniejszym zyciu. Wlasnie o to mi
                        chodzi ,ze moje feminizujace kolezanki ,tracily glowe dla byle duzego Piotrusia
                        Pan czy zimnego macho ,ja tego nie rozumilam , jak mozna byc slodka idiotka
                        wierzaca w najglupsze zapewnienia , no ale milosc slepa jest .Mam znajoma ,
                        ktora jest samotna matka , bo gdy po tygodniu znajomosci zaszla w ciaze ,to
                        odpedzala od siebie fajnego faceta tekstami ,ze woli swoje dziecko wychowac z
                        kobieta niz z nim ,kreowala sie na lesbijke , ktora nie byla ,no jakis szczyt
                        zakrecenia.Moze myslala ze jest trendy?
                  • karolana Re: Aaa aborcja? 11.11.06, 14:34
                    Ciąż z kalkulacji , że uda się złowić faceta nie ma prawie wcale. Może zdażały
                    > się takie jakieś 20-30 lat temu.

                    Niestety, zdarza się i to częściej niż ci sie wydaje :(
                    W rodzinie mam przypadek - pani nauczycielka, rozwódka, 30 lat. Poznała faceta w
                    trakcie rozwodu. Brała tabletki. Racha-ciachu i po strachu. Po trzech miesiącach
                    znajomości pani jest w ciąży. A on chciał pogodzić się z żoną. I co? I nico.
                    Dziecko jest. Związek z obowiązku. I kobieta ma w dupie, że zniszczyła życie
                    czterem osobom. Ważne, ze ONA FACETA MA.
                    Tak, kochana, XXI wiek, a mentalność średniowieczna.
                    Ludzie są różni, bez względu na płeć. Nie zawsze facet to świnia, nie zawsze
                    kobieta to pokrzywdzona niewinność.

                  • infin Re: Aaa aborcja? 13.11.06, 20:49
                    > Ciąż z kalkulacji , że uda się złowić faceta nie ma prawie wcale. Może zdażały
                    > się takie jakieś 20-30 lat temu.

                    W idealnym świecie żyjesz. Znam co najmniej 2-3 przypadki w ciągu ostatnich 5 lat, anie rozglądam się zbytnio. Żeby była jasność, wszyscy wykształceni, duże miasto itp. To niestety wciąż częsty sposób kobietek na życie. Czego zresztą oczekujemy - wychowywane w patrialchalnym społeczeństwie, gdzie z jednej strony uczy się nas chronicznej nieporadności bez mężczyzny u boku, a z drugiej wciąż nie szanuje w życiu zawodowym. Róznicowanie wynagrodzeń za tę samą pracę wzgl. płci to wciąż przykry standard. Ba! W tym kraju nie szanuje się kobiet (mężczyzna zresztą też), które chcą mieć dzieci, ale ich póby kończą się niepowodzeniem, czyli poronieniem czy martwym porodem. Takie matki traktuje się niepoważnie i z galopującą znieczulicą. Ciekawe gdzie tu są obrońcy życia poczętego?

                    infin
                    • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 14.11.06, 08:59
                      Jestem zszokowana. Jesteś drugą czy trzecią osobą, która pisze, że łapanie "na
                      ciążę" zdarza się i dziś. Z jednej strony - nie do końca wierzę, że to były
                      ciąże-intrygi a nie zwykłe wpadki (w końcu nigdy nie wiadomo "co komu w duszy
                      gra", może panie wstydzą się, że wpadły i wolą przedstawiać to jako
                      makiaweliczną intrygę). Z drugiej strony - jeżeli to prawda, to straszne.
                      "Czego zresztą ocz
                      > ekujemy - wychowywane w patrialchalnym społeczeństwie, gdzie z jednej strony uc
                      > zy się nas chronicznej nieporadności bez mężczyzny u boku, a z drugiej wciąż ni
                      > e szanuje w życiu zawodowym."
                      Nawet bardziej niż mi się zdawało - a myślałam, że czarno widzę rzeczywistość.
                      • nett1980 Re: Aaa aborcja? 14.11.06, 13:16
                        Ja tez jestem w szoku ,ze nie spotkalas sie z tym ?Wiekszosc moich
                        kolezanek ,jak miala dosc przenoszonego narzeczenstwa ,a chlopak jakos nie
                        gadal o slubie- fundowala brzuszek.Moja kolezanka mieszkajaca na stale w
                        Szwecji , zaliczajaca wszystkie mozliwe kursy psychologiczne (cholernie drogie
                        i ekskluzywne) tez cos przebakiwala o wpadce jako podsumowaniu dziwnego zwiazku
                        (byla juz po jednej wpadce i katastrofie zyciowej, dziecko podrzucala wszystkim
                        mozliwym znajomym , no bo jest samotna matka!). Wiem ,ze nie jest to do konca
                        swiadome , bo coz jest swiadomosc , gdy to co najwazniejsze tonie w
                        nieswiadomosci .Moim mottem zyciowym jest :coz to zas sila sprawia ,ze
                        deklarujemy cos a robimy calkiem co innego? Zauwazylam taka prawidlowosc ,ze
                        bardzo czesto zanim pojawilo sie dziecko w zwiazku najpierw pojawial sie piesek
                        czy kotek .Nie jest to tez przejaw kulury patriarchalnej , raczej zaborczej
                        milosci i strachu ,bo tak kocha ,ze przyszlosci bez niego nie wyobraza,wiec
                        dazy do ulozenia sobie zycia(zauwazylas to dziwne sformuowanie jako obraz
                        zapieczetowanego zwiazku , z dzieckiem, obiadkami u tesciowej itp?).
                        Ja jestem dzieckiem z wpadki , wiem jak moja matka cierpiala przez cale zycie z
                        ojcem, prosby o rozwod nic nie dawaly ,no bo co ona zrobi? W moim zyciu nie
                        bylo wiec miejsca na wpadki , przypadki itp. Nie zrozumiem tez ,
                        dziewczyn ,ktore sa z takich zwiazkow i wciaz powielaja ten sam schemat.
                        • zdanka1 Re: Aaa aborcja? 14.11.06, 17:13
                          I jeszcze raz mówię NIE. Wadą tej rozmowy jest potworna generalizacja . Ludzie
                          są rózni i powinno się to wypisywać na transparentach, a czytajac Twoje posty,
                          wybacz, ale mam wrazenei, ze ty naprawdę nie lubisz kobiet jako płci. Nie
                          lubisz zadnej ze swoich znajomych, ich zycie pzredstawiasz jako ciąg głupoty i
                          nonsesnu, zresztą dość obrazowo...

                          Tak do cholery nie mozna, bo nie wierzę , ze spotykasz same idiotki , a tak
                          wynika z twoich opisów specyficznego seksu znajomych, kochenek ojca, łapania
                          na dziecko - itp.


                          Wiekszość moich znajomych nigdy nie potzrebowała slubu, zeby ze sobą być. I co?
                          W związku z tym też mam generalizować , z e skoro większość moich znajomych tak
                          robi, to w ogóle większość tak robi? Ja człwoeik sam siebie nie kocha, to nie
                          pokocha też nikogo innego i własnie dlatego dziewczyny z takich związków
                          powtarzaja schemat, tak jak niejednokrotnie powtarza sie schemat przemocy, czy
                          pijaństwa - gdybyto było takie proste, z eto głupie panienki i tak im wychodzi,
                          to naprawdę psychologia nei byłaby nikomu do szczescia potrzebna i już dawno
                          temu Freud zajmowałby sie fizyką.
              • echtom Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 19:00
                Ja nic nie napisałam o gwałcie czy pękniętej gumce, tylko odpowiadałam na
                powalający argument, że w XXI wieku w kraju Unii Europejskiej kobieta musi
                zabić dziecko, bo nie ma go czym wykarmić. Matka to lwica, dla której
                nakarmienie dziecka jest naczelnym imperatywem i w tym celu jest zdolna do
                wielu poświęceń. No ale wiele kobiet nie wierzy w siebie i nie jest
                przygotowanych na różne życiowe ewentualności, a wtedy najprościej im
                powiedzieć, że aborcja rozwiązuje wszelkie życiowe problemy. Ja z kolei uważam,
                że sytuacji, w których aborcja jest jedynym wyjściem, jest naprawdę bardzo,
                bardzo mało.
                • ana-green Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 17:44
                  Odpowiadam Ci tylko z nudów bo czytajac Twoje wypowiedzi wiem, że nie warto.
                  Nie mówmimy o zabijaniu dzieci (halo!) tylko o usuwaniu ciąży, dla niektórych
                  mądrych to oczywiscie może być to samo...
                  A kwestia rozwiązania czyjegoś problemu to sprawa osoby ten problem
                  posiadającej, która moze wcale nie czuć sie lwicą, choicaż według lubiących
                  generalizować ludzi o wąskich horyzontach, dziecko - chciane czy nie - MUSI być
                  największą wartoscia dla każdej kobiety.
          • wzr1 Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 20:44
            >No właśnie, co ma rzeźnia do aborcji
            I tu i tam zabijają nie pytacjąc sie zabijanych o zdanie
            > kobietę zostawił tatuś dziecka i nie ma z czego żyć, nie mówiąc o wykarmieniu
            > odchowaniu dziecka, to żeby miała, do jasnej cholery, możliwość nie wydania
            skazanego na biedę od urodzenia człowieka na świat
            Bieda nie jest najgorzszą rzeczą jaką może dziecko spotkać, dużo gorsze jest
            mieć mamę dla której najważniejsze jest jej wygoda
            >Czy to tak ciężko zrozumieć
            Materialistom bardzo ciężko

            • iluminacja256 Re: Aaa aborcja? 10.11.06, 10:27
              Bieda nie jest najgorzszą rzeczą jaką może dziecko spotkać, dużo gorsze jest
              > mieć mamę dla której najważniejsze jest jej wygoda


              O to ciekawe, ze nie jest tą rzecza np. ojciec, który uwaza, z ej ego dziecko
              to bekart i nigdy mu nei powiedział synu- córko, tylko matka, która nei
              zapie.. na dwa etety, bo ejst wygodnicka...
        • kadanka Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 21:15
          sir vimes - pamietaj, ze lady sibill w ciazy;D
          bylam na manifestacji, o ktorej mowa w artykule. szkoda, ze tak malo osob bylo:(
          przeciez to tak wazna sprawa. niepojete, ze nie bedzie referendum w sprawie
          ustawy o aborcji, ten kraj jest chory
          • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 11:33
            sir vimes - pamietaj, ze lady sibill w ciazy;D

            Pamiętam, a gdzie gratulacje;D

            Może zrobią referendum, jak już wychowane w ciemnocie pokolenie giertychowskich
            szkół(bo obawiam się, że na dobre dorwali się do stołków) będzie mogło zagłosować.
            Przydałyby się tajne komplety;)
            • kadanka Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 19:40
              gratulacje:D
              wracajac do ustawy dotyczacej aborcji - troche dzis za pozno na to wszystko.
              mozemy miec chyba pretensje do tych, ktorzy nie wyklocili sie w 1989 roku,
              ktorzy nic nie zrobili do roku 1996 kiedy ustawa przybrala ostateczny ksztalt.
              przez te 17 lat "antyaborcjonisci", oszolomy, zdazyli oglupic czesc
              spoleczenstwa. juz nie mowi sie "plod", mowi sie "zycie nienarodzone",
              nastolatka pytana na ulicy co sadzi o zaostrzeniu tej i tak juz drakonskiej
              ustawy, mowi, ze jest "przede wszystkim za zyciem poczetym" to wszystko jest
              CHORE i jakby nawet doszlo do referendum, to strach myslec, jakie moglyby byc
              wyniki. ale, coz sie martwic, do referendum nie dojdzie, bo kogo obchodzi nasze
              - spoleczenstwa zdanie?:)
        • jo1978 Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 16:49
          Nie można mowic, ze zygota jest malo waznym etapem w zyciu czlowieka.
          Nie ma zygoty, nie ma zycia.
          Człowiek na każdym etapie zycia jest zlepem komorek mniej lub bardziej rozwiniętych, ale to nie znaczy, ze można go zabijac, bo się WIE, jak będzie najlepiej.
          W tej calej sprawie najważniejsze wydaje się propagowanie antykoncepcji.
          No i nie można mowic, ze zabicie malej zygoty to nie to samo, co zabicie człowieka. Z tej zygoty ten człowiek powstaje. Nie da sie tego przeskoczyc.
          Porównywanie zygoty z nowotworem, któremu nie powinno się wpspolczuc jest cokolwiek dziwne.
          I nie chodzi tu o nazywanie kobiet, które mialy aborcje, morderczyniami. Absolutnie nie! Chodzi o to, żeby nie mowic, ze celowe usuniecie plodu nie jest zabijaniem, tylko takim sobie zabiegiem, prawie jak wycisniecie wrzodu z pupy, bo przeszkadza i odpedzi precz nasze problemy.
          Nie wszystko wiemy najlepiej, na przykład nie wszystkie kobiety wiedza, ze aborcja to jednak jest zabicie plodu. Mowie to bez emocji i bez oskarżycielskiego tonu. Po prostu stwierdzam fakt.
          W normalnej sytuacji, kiedy nie chodzi o patologie, gwałty i inne okropieństwa nie można dopuszczac do sytuacji, w której ciaza jest traktowana jak rzecz, z która można zrobic, co się chce. Skoro wazna jest matka, która nota bene tez kiedys zygota była, to może wazne tez jest dziecko, które się samo nie obroni?
          Tylko niech to wszystko będzie daleko od świętej inkwizycji vel lpr… pobozne zyczenia?niestety...
          To tez jest dramat.
          • ute_ute Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 19:51
            jo1978 napisała:

            > Nie można mowic, ze zygota jest malo waznym etapem w zyciu czlowieka.
            > Nie ma zygoty, nie ma zycia.

            taaa to i jajeczkowanie jest ważnym etapem, może to powinien być dzień ustawowo
            wolny - może opowiemy dzieciom jak to mamusia miała jajeczkowanie, kupimy torcik
            i zdmuchniemy świeczkę, a o ejakulacji już nie wspomnę każdy facet wie jak ważny
            to jest moment ;p
      • renaskawinska Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 10:49
        Nie jestem zwolenniczką aborcji. Tylko to co się dzieje w tej chwili w Polsce
        jest wymierzone w biedniejszych, mniej wykształconych.Kobiety w mojej rodzinie w
        latach
        70 i 80 usuwały ciąże , ale miały kilkoro dzieci. Bo łatwiej jest podjąć decyzję
        , nie usunę tej ciąży , niż świadomie przestać brać tabletki czy też wyjąć wkładkę.
        Ale jeśli pani katechetka na religii mówi, że kobiety stosujące antykoncepcję
        choruja, tyją i szybciej się starzeją, to co mają myśleć piętnastoletnie
        dziewczyny. Na Boga jeśli jest takie prawo to mówmy o pozytywnych stronach tabletek.
        • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 11:30
          Ja pamiętam program W. Cejrowskiego w którym uparcie udowadniał, że prezerwatywy
          nie chronią ani przed ciążą ani przed HiV i dlatego nie ma sensu ich używać.
          To było dość dawno i wszyscy właściwie śmiali się z takich rewelacji teraz na
          porządku dziennym jest wmawianie dzieciom, że pigułki szkodzą, spirala zabija a
          li i jedynie kalendarzyk jest ok. A póżniej takie osoby jak nett1980 mogą
          celebrować swoją niesłychaną wyższość nad tymi, którzy mieli mniej farta i
          uwierzyli w te bzdury. Sama znam osobę , która dopiero po dwóch wpadkach
          zastanowiła się nad "skutecznością" kalendarzyka ;/. Najważniejsza jest edukacja
          - ale jeżeli o antykoncepcji uczą księża to o jakiej edukacji właściwie mowa?
      • abcjagoda Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 21:57
        ja nie wiem czy potrafilabym usunac ale to nie o to chodzi. chce zyc w panstwie
        GDZIE BEDE MIALA PRAWO DO DECYDOWANIA O SWOIM ZYCIU!!!to nie chodzi o to czy
        jestem za aborcja, jestem ZA WOLNOSCIA WYBORU!!!!!!!!!!!!
        A DO TEGO WKURZA MNIE ZE TO FACECI (KSIEZA, POLITYCY ITD.) PODEJMUJA
        DECYZJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • tomekjot Re: Aaa aborcja? 20.02.07, 13:07
        Jedna wyzwolona Pani na pytanie jak by się czuł gdyby sie dowiedział że jej
        mnmatka w młodości usuneła ciąże dla dobra dwójki innych dzieci- odpowiedziała
        że wie o tym i czuję się z tym dobrze i rozumie decyzje ,matki, bo trójka
        dzieci to za dużo. To ciekawe stanowisko- czuć się dobrze z tym że matka zabiła
        mi brata lub siodstrę.
    • ewaizabela Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 14:56
      Popieram prawo kobiet do decydowania! I mezczyzn oczywiscie tez, bo to i ich
      decyzja. Mialam aborcje - i nie boje sie powiedziec o tym glosno i publicznie.
      Jesli Wysokie Obcasy maja zamiar poswiecic temu tematowi swoje lamy - jestem
      gotowa podac swoje nazwisko, adres, udostepnic zdjecie i opowiedziec swoja
      historie. Moj adres emailowy to ewaizabela@gazeta.pl
    • dominika.szaniawska Aaa aborcja? 06.11.06, 15:00
      Można mieć różne zdania na temat aborcji i ja to w pełni rozumiem. Nie rozumiem
      tylko jednego - jakim prawem ktokolwiek śmie decydować o moim życiu? Sam pomysł
      LPR żeby zabronić usuwania ciąży w przypadkach kiedy zagrożone jest życie
      kobiety oraz w przypadkach kiedy ciąża jest wynikiem gwałtu lub kazirodztwa
      jest przerażający. Jestem oburzona, że państwo, w którym żyję nawet nie
      zamierza przeprowadzić referendum na ten temat. Jak widać rządzących nie
      obchodzi moje zdanie. Ani żadnej innej Polki ani Polaka...
    • yesamin Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 16:32
      Przyczyną niskiej dzietności w Polsce może być właśnie m. in. niedostępność
      aborcji. Wiele kobiet woli się stale zabezpieczać aby nie zachodzić w ciążę i
      nie stanąć nigdy przed dylematem: usunąć czy nie, po prostu wolą nie mieć do
      czynienia z żadną ciążą i decyzją. Znam kobiety, które chciałyby mieć dziecko,
      ale na sensownych warunkach, a nie na zasadzie - zachodzisz w ciążę i to jest
      twój koniec, ubezwłasnowolnienie - teraz liczy się tylko płód!
      Takie kobiety nie czują się gotowe np. na urodzenie kalekiego dziecka, które
      otrzyma niezasłużenie ogrom cierpienia, i na towarzyszenie do końca życia w
      bólu tego kogoś, kogo do takiego życia sprowadziły... A wiadomo, jak jest w
      Polsce z możliwością aborcji w przypadku ciężkich chorób płodu - czysta teoria.
      Trudno nawet uzyskać skierowanie na badania prenatalne.
      Dlatego pewne rozsądne kobiety, które teoretycznie mogłyby być dobrymi mamami,
      dojrzałymi, z jakimś dorobkiem, odpuszczają sobie w ogóle zachodzenie w ciążę,
      wiedząc, że jeśli coś okaże się nie tak, nikt im nie pozwoli nie ciągnąć tego
      dalej, nie doprowadzać do pojawienia się na świecie niezasłużonej dziecięcej
      choroby i bólu, bez szans na wyleczenie...
      Po prostu w Polsce strach zajść w ciążę, bo potem, choćby i najdramatyczniejsze
      rzeczy się okazały - nie ma ratunku, nie ma odwrotu...
    • kabja Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 17:04
      Tak, powinna mieć wybór- iść do łóżka i zajść w ciążę, albo nie iść do łóżka i
      nie zajść w ciążę, albo pomysleć logicznie i zabezpieczyć sie ptrzed niechcianą
      ciążą. Najgorsze jest to,że debatę na ten temat rozpoczyna się zawsze przed
      wyborami, ciekawe dlaczego?
    • off-line Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 17:21
      comic napisała:

      > wybór powinna mieć każda kobieta
      > to jej sumienie ją rozsądzi a nie
      > politycy, kościół, inni ludzie...

      Mogę się tylko zgodzić.
      • panpaniscus Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 17:29
        Tez sie pod tym podpisuje!
        Nie sadze, zeby aborcja byla lekkim wyborem - ale w zyciu nie ma czarne/biale,
        czasem to jest lepszy wybor.
        Nie potrafie zrozumiec okrucienstwa, jakim jest niedostepnosc aborcji ze wskazan
        medycznych czy w przypadku gwaltu.
        Nie rozumiem, dlaczego to dobro zarodka/plodu (nie czlowieka, potencjalnego
        czlowieka tylko) ma byc wazniejsze od dobra kobiety, czesto jej rodziny.

    • anka401 Aaa aborcja? 06.11.06, 18:18
      a ja jestem zdania, że to "małe" poczete jest już dzieckiem- żywą istotą.
      I powinno byc chronione tak, jak życie kazdego innego człowieka. Ale... Niechby
      młode dziewczyny miały szanse wyjechania za granicę, urodzenia dziecka i
      pozostawienia go do adopcji. W czystym szpitalu, z miłą obsługą, bez
      wysłuchiwania uwag i pretensji, bez wzbudzania poczucia winy i wyrzutów
      sumienia (które i tak pewnie są).
      Nie znaczy to,że potępiam te kobiety (dziewczyny), które usunęły ciążę. W końcu
      kazdy ma inną odporność psychiczną, inne warunki, rodziny.Tak mnie jakoś życie
      nauczyło,że nikogo nigdy nie należy potępiać. Po prostu nie wiem, co bym
      zrobiła w niektórych sytuacjach.
      • nowamam Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 20:48
        Jestem za tym by nie zaostrzano ustawy dotyczącej aborcji.
        Samej aborcji zwolenniczka nie jestem, za duzy mam szacunek do dziecka, które
        nosze w sobie, do człowieczeństwa.
        To nie jest temat żeby powiedzieć jestem za lub jestem przeciw i każda kobieta
        ma urodzic dziecko mimo, że


        ostatnie doniesienia z Hiszpani sparaliżowały mnie. usuwano tam 30-31
        tygodniowe ciaże. Ja właśnie jestem na tym atapie ciaży, a mój synek niedługo
        będzie z nami..


        Warto byłoby zeby kobiety po aborcji mogły o tym mówić i żeby chociaż czasami
        były tak po prostu wysłychane, bez osądu cisnącego sie na usta.



        Uważam tez że jesli ktoś prowadzi aktywne życie seksualne to jest gotowy, albo
        raczej powinien byc gotowy na potomstwo.
        • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 08:42
          Te doniesienia z Hiszpanii dziwią mnie - do tej pory słyszałam o tzw . póżnych
          aborcjach (czyli po 6 mies.) tylko w odniesieniu do krajów arabskich i innych,
          gdzie aborcja jest ogólnie nielegalna. Bo tam gdzie jest nielegalna nikt tego
          nie pilnuje a lekarzowi chodzi tylko o kaskę, nic więcej.
      • ute_ute Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 19:34
        anka401 napisała:

        > a ja jestem zdania, że to "małe" poczete jest już dzieckiem- żywą istotą.
        > I powinno byc chronione tak, jak życie kazdego innego człowieka.

        tylko, że na początku to jest tylko zygota, a kobieta to człowiek i z twoim
        pozwoleniem czy bez urodzi bądź usunie to przyszłe dziecko
    • magda00002 Aaa aborcja? 06.11.06, 19:17
      POWINIEN BYĆ CAŁKOWITY ZAKAZ ABORCJI!!!TO OKROPNE CO TE "KOBIETY"ROBIĄ!!!!
      JEDYNA SYTUACJA,TO ZAGROŻENIE ŻYCIA DZIECKA LUB MATKI!!!!!!!!!!!
      • katiasar Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 22:12
        Nie rozumiem. Na czym mialby polegac calkowity zakaz aborcji jesli dopuszczalna
        bylaby w razie zagrozenia zycia matki i o dziwo dziecka? Chodzi o inne dzieci
        tej samej koboiety? Bo chyba nie o zycie plodu, ktory ma zostac usuniety?
        Malo logiczna koncepcja.
    • teddy_bear Aaa aborcja? 06.11.06, 19:22
      Wybor powinien zaczac sie od antykoncepcji.
      to o ciazach zdrowych .
      o ciazach /dzieciach chorych , znieksztalconych opwinna decydowac kobieta.
      • nett1980 Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 19:53
        teddy_bear napisała:

        > Wybor powinien zaczac sie od antykoncepcji.
        > to o ciazach zdrowych .
        > o ciazach /dzieciach chorych , znieksztalconych opwinna decydowac kobieta.
        Krotko i zwiezle , no ale rzuca sie zaraz ze zbyt idealnie , a zycie nie jest
        czarno-biale itp. ble ble...
    • mikejar Aaa aborcja? to swiete prawo kobiety 06.11.06, 20:40
      a nie jakiegos glupiego polityka lub zgorzgnialej starej panny ktorej nic
      w zyciu sie nie udalo Znam wiele kobiet ktore mialy aborcje - kazda z nich
      przezywala na swoj sposob , ale zaden z facetow nie powinien do tego sie
      wtracac. W zyciu sa rozne sytuacje wiec wybor powinien nalezec do kobiety tylko
      i wylacznie A p. Giertych niech sie zajmie soba i niech nie utrudnia i tak
      skomplikowanej sytuacji w Polsce
    • b-beagle Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 21:19
      Aborcja jest stara jak świat więc nie ma sensu jej zakazywać. Należy położyć
      nacisk na edukację seksualną i antykoncepcję. Powinni tego uczyć w szkole bo
      to jedyna skuteczna droga do zmniejszenia liczby aborcji.
      • ute_ute Re: Aaa aborcja? 06.11.06, 22:58
        boosz, te teksty powyższe (niektóre) to jak z seminarium duchownego, dziewczyny
        nie wierzę, że nigdy nie miałyście stracha, że za 9 miesięcy będzie dzidziuś...
        i póki dopuszcza się taką ewentualność i przyszły tatuś jest w porządku to ok,
        będzie szok, ale jakoś to będzie. jednak czasami tatuś nie jest ok, sytuacja też
        nie za bardzo, a to finansowa, a to psychiczna i jeszcze wiele wiele innych, a
        to właśnie studia się zaczęły, a to z facetem człowiek chce skończyć. nie
        wspominam już o sytuacji dojrzałych kobiet. mi zdarzyło się wziąć pigułkę "po"
        na wszelki wypadek - oczywiście kasy trochę poszło, na lekarza - bardzo
        konserwatywny typ ;). wśród moich znajomych kilka dziewczyn też brało i klika
        które się spóźniły, usunęło. kiedyś rozmawiałam na ten temat z moją babcią,
        osobą religijną, która jest za dostępem kobiet do legalnego usuwania ciąży,
        pamiętam powiedziała mi, że w jej pokoleniu, gdyby nie aborcja wszystkie kobiety
        miałyby po pięcioro, dziesięcioro dzieci, (przypomnę antykoncepcja była w
        powijakach) a tak nie jest i śmiać mi się chce jak widzę te emerytki zapluwające
        się w obronie "życia poczętego" - może to wyrzuty sumienia, albo zazdrość, że
        teraz można uprawiać sex prawie bez problemu potomstwa i włóczenia się po
        gabinetach ginekologów. generalnie uważam, że faceci nie powinni się w tej
        sprawie wypowiadać, jak i kobiety w wieku postprodukcyjnym - tzn. mówić mogą,
        ale nie powinni mieć wpływu na uchwalane prawo, oni nigdy nie będą w ciąży i
        płodem też już nie.
        a tak bardziej poważnie to samo sformułowanie przepisów o zakazie aborcji jest
        okrutne, z góry zakłada, że każda marzy aby usunąć ciążę, w innych przepisach
        nie ma mowy o np. zakazie mordowania, jest po prostu kara za morderstwo. mi ten
        przepis uwłacza, między innymi nie chcę zachodzić w ciążę, bo nie mam zamiaru
        czuć się jak narodowy inkubator pod czujnym okiem straży - fuck off
        • malakobietka Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 09:16
          Problem w tym ze po tej aborcji zycie toczy sie dalej, mijaja lata i za lat np.
          5 masz okazje rozmawiac z 5 letnia corka znajomych, inteligentnym malym
          czlowiekiem i myslisz sobie: moja corka tez mialaby teraz 5 lat i pewnie tez
          bylaby takim slicznym i madrym dzieckiem... Zycie i podejscie do niego zmienia
          sie z czasem, z czasem sa wazniejsze zeczy niz to ze np. wlasnie studia sie
          zaczelo itd.
          Jesli chodzi o moje zdanie: jestem za decydowaniem kobiety w tej sprawie,
          natomiast wiem ze wiele z tych kobiet zaluje tej decyzji w czasie pozniejszym.
          • iluminacja256 Re: Aaa aborcja? 10.11.06, 10:39
            5 masz okazje rozmawiac z 5 letnia corka znajomych, inteligentnym malym
            > czlowiekiem i myslisz sobie: moja corka tez mialaby teraz 5 lat i pewnie tez
            > bylaby takim slicznym i madrym dzieckiem

            A czy ty myslisz, ze dokonanie aborcji oznacza, z ejuz nigdy w zyciu nei bedzie
            miało sie zadnego dziecka z nikim? J a mam znajomą, ktora dokładnei 8 lat temu,
            na poczatku studiów usunęła ciązę , wktóra zaszła z jakims mechanikiem
            samochodowym na pierwszym roku , potem skończyla studia , zrobiła doktorat,
            jenocześnie pracując już na uczelni , dzisiaj jest matka 2 letniej córeczki,
            już z zupełnei innym mężczyzną, kolegą z sasiadującego wydziału i calkiem
            niedawno powiedział coś takiego - gdybym została w tamtym związku, to dzisiaj
            by mnei juz nei było...Zycie toczy sie dalej - i własnie o tym tzreba pamietać -
          • ana-green Re: Aaa aborcja? 19.11.06, 13:39
            > Problem w tym ze po tej aborcji zycie toczy sie dalej, mijaja lata i za lat np.
            > 5 masz okazje rozmawiac z 5 letnia corka znajomych, inteligentnym malym
            > czlowiekiem i myslisz sobie: moja corka tez mialaby teraz 5 lat i pewnie tez
            > bylaby takim slicznym i madrym dzieckiem...

            Jedna tak pomyśli, druga nie. Czy Twoim zdaniem kobiety, które dokonały aborcji
            wyrywaja sobie włosy z głowy i chodzą po ścianach z rozpaczy na widok dzieci, bo
            przecież same też mogły mieć dziecko? Oczwywiście, pewnie są i takie. Ale nie
            generalizuj.

            I jeszcze jedno, z trochę innej beczki - bawi mnie używanie zwrotów "życie
            nienarodzone", "życie narodzone". Życie jest jedno, zaczyna sie wraz z dniem
            urodzenia człowieka.
    • alaudin Aaa aborcja? 06.11.06, 22:35
      Zacznę od tego, że... był czas, gdy byłam młoda, głupia i bardzo przeciwna
      aborcji. Aby chronić życie nienarodzone podjęłam studia medyczne, wydawało mi
      się, ze wiele wiem o naturalnych metodach regulacji płodności (rzecz działa się
      przed ponad 20 laty i inne metody antykoncepcyjne były luksusem włączając w to
      prezerwatywy, ale tego dzisiejsi 30-latkowie raczej nie pamiętają). Potępiałam
      aborcję w całej naiwności mojego młodego, idealistycznego umysłu i serca. Życie
      szybko nauczyło mnie pokory niepotępiania kogokolwiek za cokolwiek. Byłam w
      ciąży 3 - krotnie jeszcze przed ukończeniem studiów!!! Urodziłam 2 dzieci,
      środkową ciążę usunęłam. Nie jestem z tego powodu dumna, nikogo do aborcji nigdy
      nie namawiałam i nie zamierzam namawiać, bo wiem ile to kosztuje, ale zamierzam
      wspierać wszystkie działania ukierunkowane na umożliwienie kobiecie (parom)
      dokonania samodzielnego wyboru, bo tylko wtedy mamy prawo wymagać od drugiego
      człowieka odpowiedzialności, gdy taki wybór ma.
      Powtórzę tylko, to co już wielu pisało: PRAWO NIE OZNACZA NAKAZU!!!
      Odniosę się też do tego co napisała nett1980 - moja Droga, jeśli 1980 to rok
      Twojego urodzenia, to nie dziwi mnie łatwość z jaką oburzasz się na kobiety
      bardziej zagubione w życiu , mnie zaradne, mniej zdecydowane. Radykalizm to
      przywilej młodości, ale wg mnie również przejaw pewnej niedojrzałości. Życzę ci
      z całego serca, abyś się nie myliła w swoich życiowych wyborach nadal, żeby
      wiodło Ci się w życiu jak najlepiej, ale proszę Cię jednocześnie o większą
      ostrożność w ferowaniu ocen, bo Życie może zechcieć dać Ci prztyczka w nos i
      nauczyć pokory jak mnie nauczyło. Pogarda dla słabości jest raczej jej przejawem
      niż przejawem siły.
      PS: ukończyła studia medyczne, pracuję w wyuczonym zawodzie i m.in. pomagam
      kobietom doświadczonym przez życie na różne sposoby, również po przebytej
      aborcji i uważam, że gdybym sama tego nie przeżyła, nigdy nie byłabym w stanie
      ich zrozumieć.
      • nett1980 Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 11:34
        Przeciez nie jestem radykalem,tylko oburza mnie ten dualizm myslowy , w
        dzisiejszych czasach gdy jest tyle sposobow na zapobieganie niechcianej ciazy ,
        aborcja jawi mi sie jako skutek uboczny niefrasobliwosci i bezreflesyjnego
        podjescia do zycia.Po prostu ogladalam ostanio bodajze na TVN program o
        Hiszpanii ,gdzie usuwano 8 miesieczne " plody ", jaki moze to byc powod do dumy
        i obnoszenia tego na koszulkach?? Taki relatywizm mnie przeraza!! Ciaza gdy
        zycie zagrozone , wady plodu czy gwalt moze byc przerwana , to sie nie kloci z
        moim pojmowaniem swiata.Ale darujcie paniusie co to piszcza nad
        kotkiem ,pieskiem a potem spolegliwie godza sie na seks bez zabezpieczen , nooo
        bo wolno im usunac , no takie to budza moja odraze.
        • kadanka Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 19:47
          Nett - zrozum jedna prosta rzecz. w naszym BIEDNYM kraju, co trzeba na kazdym
          kroku podkreslac, gdzie iles tam ludzi zyje PONIZEJ minimun biologicznego, duuzo
          wiecej ponizej minimum socjalnego, ANTYKONCEPCJA NIE JEST DOSTEPNA DLA
          WSZYSTKICH jest za droga. naprawde, polecam Ci skojarzenie kilku faktow: cena
          gumek 6 zlotych, tabletki od kilkunastu wzwyz. ludzie nie maja za co ogrzac
          mieszkan w zimie. a ty masz pretensje o niefrasobliwosc i bezrefleksyjne
          podejscie do zycia.. jest to tak zalosne, ze az rozczulajace:)
          • nett1980 Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 15:29
            No dobra wczesniej pisalam o biednej zgwalconej zonie alkoholika ,ze
            dopuszczam przerwanie ciazy ,ale ja sie stykalam raczej ze srednio bogatymi
            paniami ,ktore na tusz do rzes i piwko maja ,ale sa tak potulne i hmmm
            glupie ,ze pozwalaja sobie na seks nawet bez przykladowej gumki , bo boja sie
            ze straca swego wygodnickiego samca , co to niewygodnie mu w gumce. Z reku na
            sercu ci mowie ,ze kiedys takiego pogonilam , bo okazalo sie ze nie mial
            prezerwatywy ,bo nie lubi w ...Gonic debili ,ktorzy uwazaja ,ze to tylko
            kobieta powinna sie zabezpieczac!
            Z drugiej strony wciaz wyciagany jest argument ,ze tak bylo od wiekow ,ale
            prosze o odpowiedz na pytanie od jak dawna jest skuteczna antykoncepcja ?No
            dobra w Polsce moze ze 20 lat ,ale na swiecie od lat 50 .Podobno Barbara
            Radziwilowna zabezpieczala sie rtecia w pochwie, brrr .HEHE posel Pilka i LPR
            chca zakazac antykoncepcji , to jest dopiero chore.
            • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 15:44
              Sama widzisz.Panowie "szlachta" z lpr chcą posłać baby do kuchni , wywalić z
              roboty, antykoncepcji zakazać i już widzę jak jedna z drugą dziewczyny
              "bohaterów" z MW podskakują mężom na takie dictum (bez, bo nie lubię i partyja
              zakazała)...
              Siedż i ródż.
              > Z drugiej strony wciaz wyciagany jest argument ,ze tak bylo od wiekow ,ale
              > prosze o odpowiedz na pytanie od jak dawna jest skuteczna antykoncepcja ?

              No właśnie, od jak dawna i jaki jest dostęp do niej? Dla nas łatwy to możemy
              sobie popatrzeć z wyższością...?
              Poza tym, współczuję "romansu" - co za chory prostak...
              • nett1980 Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 15:55
                Hymm na szczescie nie powtorzylam wiecej tego bledu z mlodosci , potem to
                najpierw rozmowy przy ksiezycu i porownywanie lektur ... Mamy taki balast ,ze
                za komuny aborcja byla najlepszym srodkiem antykoncepcyjnym.Moze na moja
                postawe wplynelo ,to ze obudzilam sie pewnej nocy ,gdy mama byla na delegacji i
                uslyszalam rozmowe w trakcie uprawiania seksu przez ojca i moja pania
                przedszkolanke. Robila swoje i juz martwila sie kolejna skrobanka ,bo "juz tyle
                ich bylo ,a to tak boli"... Tyle gwoli naswietlenia , czemu jestem przeciw
                takiemu mysleniu o aborcji jakby byla antykoncepcja, a to wciaz gdzies w
                mentalnosci tkwi.
                • send_me Re: Aaa aborcja? 12.11.06, 19:58
                  Znowu okazuje się, że nic na tym świecie nie jest jednoznaczne, czarne bądź
                  białe. I za tą refleksję spowodowaną Twoim powyższym postem dziękuję. Teraz
                  rozumiem więcej.
                • alaudin Re: Aaa aborcja? 13.11.06, 12:07
                  No cóż nett1980, ten post wiele mi wyjaśnił w kwestii Twojego podejścia do tematu.
                  Masz za sobą bardzo trudne doświadczenia, współczuję, ale proszę - nie rozciągaj
                  na wszystkie kobiety, które chcą mieć wybór, odpowiedzialności za to, co
                  zrobili Ci rodzice i pani przedszkolanka.
                  Nie wszystkie te kobiety to beztroskie i bezrefleksyjne psychopatki (jak piszesz
                  o tym dalej), a każdy środek antykoncepcyjny ma swoje ograniczenia. Nie każdy
                  może stosować "gumki" (ja np; z różnych powodów nie mogę), a te zresztą nie
                  należą do najskuteczniejszych metod. etc., etc.
                  Niemniej dziękuję Ci za otwartość i dyskusję.
                  Pozdrawiam.
                  • nett1980 Re: Aaa aborcja? 13.11.06, 15:16
                    Ajaj ale sie porobilo, zaczyna przychylac sie do opcji dac wolonosc
                    wyboru .Tylko do ,ktorego tygodnia mozna ja dac? Do tabletki dzien po nic nie
                    mam , antykoncepcji przyklaskuje, ale usnac embriona ktoremu juz bije serce,
                    noo tu bede bardzo przeciw. W sumie to jest jak z wegetarnizmem, zabronic
                    miesa -beda walczyc do upadlego ,bo lubia je jesc(to jest najczestszy
                    argument), nie ograniczac co bardziej idealistyczni sami do ust nie wezma.Wiec
                    to w sumie od ewolucji swiadomosci zalezy , nic na sile. Ciesze sie ,ze
                    uczestniczylam w tej dyskusji. Mam nadzieje ,ze nie ma tu oszolomow ,ktorzy
                    przyklasna temu jak aborcja wyglada w Hiszpanii , no jak mozna usunac 8
                    miesieczny "embrion"?
                    • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 13.11.06, 17:22
                      , no jak mozna usunac 8
                      miesieczny "embrion"?

                      Przecież dobrze wiesz, że 8 miesięczny to nie embrion tylko płód zdolny do życia
                      poza organizmem matki.
                      • nett1980 Re: Aaa aborcja? 13.11.06, 23:30
                        A nie zauwazylas ,ze uzylam slowa embrion w cudzyslowie???Wszyscy tu jestesmy
                        przeciw czemus takiemu , ale jak to sobie tlumacza te ,korzystajace z prywatnej
                        kliniki, panie ?Nie wiem , ciezko mi wyobrazic..
        • ute_ute Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 19:47
          nett1980 napisała:

          > Przeciez nie jestem radykalem,tylko oburza mnie ten dualizm myslowy , w
          > dzisiejszych czasach gdy jest tyle sposobow na zapobieganie niechcianej ciazy ,
          >
          > aborcja jawi mi sie jako skutek uboczny niefrasobliwosci i bezreflesyjnego
          > podjescia do zycia.

          jak co zazdroszczę, taka w każdej sekundzie refleksyjna... ale wiesz
          bezrefleksyjność (jeszcze) nie jest karana
          • nett1980 Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 20:03
            "
            > jak co zazdroszczę, taka w każdej sekundzie refleksyjna... ale wiesz
            > bezrefleksyjność (jeszcze) nie jest karana "
            oj wiem ,ze nie jest karana , ale kojarzy mi sie z cecha ktora posiadaja
            raczej psychopaci, chcialbys zyc wsrod ludzi typu Homo Faber?
            • ute_ute Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 20:10
              nett1980 napisała:



              > oj wiem ,ze nie jest karana , ale kojarzy mi sie z cecha ktora posiadaja
              > raczej psychopaci, chcialbys zyc wsrod ludzi typu Homo Faber?

              wiesz po prostu nie wierzę, że każdy, bez przerwy jest refleksyjny do szpiku
              kości, szczególnie w łóżku. i uprzedzając, nie uważam aborcji za metodę
              antykoncepcyjną. śmiać mi się tylko chce gdy słyszę "sama sobie winna" itp.
    • anka125 Aaa aborcja? 07.11.06, 00:00
      Dajcie prawo wyboru kobietom!!!!!!!!!
      Dlaczego politycy - mężczyżni mają za nas podejmować decyzję?????
      Niech choć jeden z nich urodzi...
      • marija55 Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 06:25
        Właśnie, właśnie.
        Ja obsesyjnie zabezpieczam się przed ciążą, nie chcę więcej dzieci.
        A gdyby...jestem zdecydowana usunąć.
        Może wystarczy wyjechać i zrobić to w innym kraju? Wiecie może czy/jak jest to
        możliwe?
        Dostałam info o lokalnym lekarzu od koleżanki, który jakby co podejmie się
        aborcji ale oczywiście nielegalnie, nie wiem jakie panują tam warunki i nie
        chciałabym się z tym ukrywać, bez sensu, może właśnie za granicą??
        • gropa1 Re: Aaa aborcja? 16.11.06, 21:19
          Ja obsesyjnie zabezpieczam się przed ciążą, nie chcę więcej dzieci.
          > A gdyby...jestem zdecydowana usunąć.

          Przepraszam za poprzedni post, ale kolejna pani z logiką która doprowadza mnie
          do obłędu - w związku z tym grzeczne pytanie - czemu nie rozważa pani lub pani
          mąż sterylizacji? Też się to robi za granica.
    • pierwiosnek7 Aaa aborcja? 07.11.06, 12:41
      Ojciec jest syfilitykiem, matka grużliczka, mieli juz czworo dzieci, z których
      jedno jest ślepe, drugie umarło przy urodzeniu, trzecie jest głuchonieme, a
      czwarte grużliczne. Pojawia się nowa ciąża. Czy radzilibyście ją przerwać?
        • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 13:14
          Szczególnie dla dziewczyn , które same mogły być utalentowane w jakichś
          dziedzinach i właśnie w czasach o jakich wspominasz najczęściej wykrwawiały się
          u akuszerki lub po prostu zabijały się, by ukryć hańbę.

          Ile z nich było geniuszkami, nigdy się nie dowiemy.
    • eliliza O co chodzi Wysokim Obcasom? 07.11.06, 16:45
      Wysokie obcasy w jedym numerze piszą o prawie kobiet do pochowania poronionego
      dziecka, o prawie do kochana 4-tygodniowego płodu, w kolejnym numerze piszą o
      tym, jak kobiety w innych krajach wywalczyły sobie prawo do pozbywania się
      ciąży. Czyli raz jest to tylko 4-tygodniowy płód, a raz kochany człowiek. Czyli
      rozumiem, że według WO decyzja, czy ktoś jest człowiekiem, czy nie, zależy od
      decyzji matki. A propos, czy usuniętemu dziecku mamy też urządzają pogrzeb?
      Jeszcze jedno mnie uderzyło w tym artykule, zdjęcia tych kobiet,
      fotografujących się z dziećmi na rękach i przyznających się do aborcji, JAki
      jest przekaz tych zdjęć? Dla mnie taki: "Zobaczcie, oto dziecko, które kocham,
      dlatego tulę je, karmię, ubieram, a tamto, którego nie kochałam, spuściłam do
      klozetu". Tyle.
        • eliliza Re: O co chodzi Wysokim Obcasom? 07.11.06, 17:22
          Oczywiście, że problem nie zniknie. To zawsze się działo i pewnie dalej tak
          będzie, ale to już sprawa sumienia ludzi, którzy się na to decydują. To, że
          ludzie tak robią, nie znaczy, że to należy uznać za normalne.
      • eliliza Re: O co chodzi Wysokim Obcasom? 07.11.06, 17:29
        Myślę o tym tak: sama o siebie dbam, kupuję jakies kosmetyki, jem dobre rzeczy,
        jak mnie coś boli to biorę coś przeciwbólowego. A takie dziecko tez czuje ból,
        nawet bardziej niż my, bo nie widzi, nie słyszy. Kurczę, dajmy pożyć tym
        dzieciom.
        • ewaizabela Re: O co chodzi Wysokim Obcasom? 07.11.06, 18:48
          Niestety obawiam sie, ze twoj punkt widzenia i rozumienia calej sprawy jest
          bardzo ograniczony. Osadzasz innych z latwoscia i usilujesz sama przedstawic
          sie jako ktos lepszy (radze ci sie dobrze zastanowic czym rozni sie aborcja od
          oklamania mamy, a nastepnie takze przemyslec sobie dokladnie, dlaczego nie
          chodzi o wstydzenie sie w calej tej sprawie).
          Nie chodzi z cala pewnoscia o to, aby dac komus pozyc, liczy sie tez jakosc
          zycia. Tylko i wylacznie matka jest w stanie podjac ostateczna decyzje, choc na
          ta decyzje ogromny wplyw ma decyzja partnera (zreszta czesto przewaza ona
          szale). Matka-najczesciej po wahaniach i przezyciach, przyznaje temu poczetemu
          prawo do zycia albo mu go odmawia. Popieram jej decyzje kobiety jaka by ona nie
          byla, a nie uzurpacje antyaborcjonisty ktory przypadkiem stal sie ustawodawca.

          Plod rozwija sie w niej, rzutuje na jej zdrowie, status zyciowy, samopoczucie,
          sytuacje materialna, uzaleznienie od innych ludzi, rownowage psychiczna,
          reakcje z jaka sie spotka ze strony otoczenia, ktora moze byc bardzo przyjazna,
          ale moze byc rowniez bardzo nieprzyjazna, i tak dalej, i tak dalej. Z punktu
          widzenia dobra plodu ona, matka, jedynie ona i nikt inny, zdolna jest w pelni
          ocenic sytuacje, bo jedynie ona ma wszystkie potrzebne intuicyjne i swiadome
          informacje, jak dziecko bedzie szczesliwe, jak dziecko bedzie traktowane przez
          innych, czy bedzie przymieralo glodem, czy nie, czy bedzie zylo w bolu, czy
          nie, itd. Kobieta ma dosc komorek rozrodczych aby wybrac wlasciwy moment do
          zajscia w ciaze, a nie zalezec od przypadku i woli antyaborcjonisty.
          Jej decyzja jest czesto aktem poswiecenia i wybrania trudniejszej drogi - bo
          dla wielu aborcja jest decyzja bolesna i raniaca.
        • kadanka Re: O co chodzi Wysokim Obcasom? 07.11.06, 19:50
          elizo, jeslis taka wspolczujaca to sie zainteresuj dziecmi ktore juz sie
          urodzily.jak zyja w jakiej nedzy i patologii. i ILE jest takich dzieci w tym
          kraju. bo z twoich wypowiedzi wynika, ze plod wazniejszy od narodzonego dziecka.
          • jaaasne1 Re: O co chodzi Wysokim Obcasom? 08.11.06, 12:21
            a Ciebie to na pewno to obchodzi??? kobeity, których nie stać na antykoncepcję
            bądź wychowanie dziecka nie będzie stać na aborcję, z aborcją są wygodne
            paniusie, które dają d... gdzie popadnie, i niech mi tu nikt nie pisze, że
            aborcja powinna byc refundowana bo padnę, chesz się p...p...ć to się p.... ale
            za swoje pieniądze!!!!
            • ute_ute Re: O co chodzi Wysokim Obcasom? 08.11.06, 19:44
              aaasne1 napisała:

              > kobeity, których nie stać na antykoncepcję
              > bądź wychowanie dziecka nie będzie stać na aborcję, z aborcją są wygodne
              > paniusie, które dają d... gdzie popadnie,

              tak te biedniejsze upychają noworodki w beczkach po kapuście - idiotka
      • ute_ute Re: O co chodzi Wysokim Obcasom? 08.11.06, 19:32
        eliliza napisała:

        > Wysokie obcasy w jedym numerze piszą o prawie kobiet do pochowania poronionego
        > dziecka, o prawie do kochana 4-tygodniowego płodu, w kolejnym numerze piszą o
        > tym, jak kobiety w innych krajach wywalczyły sobie prawo do pozbywania się
        > ciąży.

        bo Ty chyba nie rozumiesz, że na świecie są różni ludzie, którzy mają różne
        problemy, potrzeby. jedni czekali na ukochane dziecko, a w szpitalu, po
        poronieniu wywali im je do kosza i to jest dramat. ale dramatem innej jest
        niechciana ciąża - tak ciężko to zrozumieć? jak chcesz świata czarno-białego
        poczytaj nasz (wasz) dziennik
      • vivian.darkbloom przełamanie hipokryzji 10.11.06, 11:07
        akcje ze zdjęciami kobiet, ktore przyznają się do aborcji mają mim zdaniem
        służyć przełamaniu zmowy milczenia i hpokryzji - pokazaniu, ze aborcje są
        dokonywane w danym kraju, tylko, że jest to tabu.
      • alaudin Re: O co chodzi Wysokim Obcasom? 13.11.06, 12:25
        eliliza napisała:
        > rozumiem, że według WO decyzja, czy ktoś jest człowiekiem, czy nie, zależy od
        > decyzji matki.

        Ano właśnie, właśnie - od niej zależy, czy przyjmuje ciążę i pozwoli zarodkowi
        (płodowi) zaistnieć w jej życiu jako człowiekowi (dziecku), czy nie, czy stać ją
        na to, czy nie.
        Elilizo - weźmiesz jakieś narodzone dziecko na wychowanie, gdy jego biologiczna
        matka nie podejmie się jego wychowania? ( bo że musi urodzić nie masz
        wątpliwości)Jeśli przy takim pytaniu masz wątpliwości, to się nie odzywaj. A
        jak boli decyzja o aborcji, wiem najlepiej sama i żaden nawiedzony
        antyaborcjonist(k)a nie będzie mi paluchem w duszy grzebał(a).
    • aalliiccee Aaa aborcja? 07.11.06, 19:04
      Też miałam aborcję. To była bardzo słuszna moja decyzja w tej sytuacji. Też mogę
      podać mail do wykorzystania dla każdej akcji za prawem do aborcji.
      aalliicce@gazeta.pl
        • kadanka Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 19:57
          4. listopada w warszawie odbyla sie demonstracja przeciw zaostrzaniu ustawy i
          wpisaniu jej do konstytucji (o demonstracji jest mowa w artykule). osob bylo.. o
          wiele za malo. postalismy troche pod nieopodal sejmu, w ktorego oknach nikt sie
          nie pojawil. pocieszam sie, pewnie jak organizatorki i wszyscy uczestnicy
          demonstracji, ze bylo nas tak malo, bo pogoda nie sprzyjala. ale niech no sie
          odrobine ociepli...trzeba kuc zelazo poki goroce. skoro obecny rzad ani mysli
          zrobic referendum w tej fundamentalnej przeciez sprawie, to nie mozna siedziec
          cicho i czekac az ta ustawa trafi do konstutucji. bo naprawde moze trafic.
          KTO z nas wierzyl we wszechpolakow w sejmie? dzis juz tam sa, jeden jest
          wiceministrem w rzadzie, inny wiceprezesem tvp. to chyba jest przestroga
          • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 20:02
            > KTO z nas wierzyl we wszechpolakow w sejmie? dzis juz tam sa, jeden jest
            > wiceministrem w rzadzie, inny wiceprezesem tvp. to chyba jest przestroga

            Właściwie to już nie przestroga - to już pożar , to katastrofa po prostu. Np.
            Niesiołowski jest obecnie uważany za centrowego. Pamiętasz jak to wyglądało w
            1991. Ja pamiętam i naprawdę nadal nie wierzę w to co się obecnie dzieje.
            • kadanka Re: Aaa aborcja? 07.11.06, 21:26
              racja. tylko ten watek "aborcja" nie powinien sie znajdowac gdzies w archiwum
              "wysokich obcasow" same "obcasy" wydaja sie jakims poboczem. sprawa
              przerywalnosci ciazy, w co zamierzaja ingerowac nasi parlamentarzysci jest tak
              wazna, ze powinna byc na glownych stronach wszystkich dziennikow. mozna sobie
              powiedziec, "co tam, mnie to nie dotyczy" jednak dotyczy - kilka kobiet na tym
              forum napisalo, ze mialy aborcje. moze i ten temat mnie nie dotyczy jesli
              mysle:"stosuje antykoncepcje - jestem odpowiedzialna za swoje zycie - wszystko
              pod kontrola" ale co maja powiedziec setki tysiecy - czy miliony ludzi w tym
              kraju, ktorych nie stac na antykoncepcje. temat aborcji jest spychany do forow,
              do "kobiecych" dodatkow. niest "niechodliwy" dla mediow. chodliwe za to sa
              tematy matek-potworow, matek-morderczyn, ssszczatek dzieci w beczkach, dzieci w
              reklamowkach. wtedy dziennikarze i politycy zieja swietym oburzeniem i ogniem.
              ale to, ze za chwile aborcja moze zostac w tym kraju calkowicie zakazana - to
              nie medialny temat, zreszta, po co spoleczenstwo ma wiedziec?? zreszta, moze
              nieslusznie sie dziwie, u nas takie akcje, jak aktorki na okladce Sterna mowiace
              "usunelam ciaze", nie przeszlyby. zadna z naszych wielkich serialowych artystek
              nie przyznalaby sie na lamach prasy. ale i spoleczenstwo inne. niemcy
              zareagowali normalnie. u nas ksieza, rydzykowe babcie, emerytki - fanki seriali
              zaczeliby chyba budowac stosy dla morderczyn "zycia nienarodzonego"
    • reszkaa Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 08:55
      Smutny jest ten wywiad i prosta - żeby nie powiedzieć prostacka jest
      argumentacja pani Dzido. Nie potrafię zrozumieć dlaczego niektórzy próbują
      traktować aborcję jako rodzaj metody antykoncepcyjnej. Sama nigdy nie ośmielę
      się powiedzieć kobiecie, która została zgwałcona żeby urodziła-nie mam prawa.
      To samo jeśli dziecko jest chore lub jego urodzenie zagraża życiu matki. Ale
      wytłumaczcie mi proszę dlaczego panna, która puściła się po imprezie albo
      uprawia seks ze swoim partnerem bez zabezpieczenia "bo nie lubią przez gumkę"
      miałaby mieć prawo usunąć dziecko? Albo pani, która się zapomniała a urodzenie
      dziecka teraz przeszkodzi jej w karierze? Zgodzę się, że musimy zrobić coś aby
      środki antykoncepcyjne były powszechnie dostępne, żeby nawet kobieta z biednej
      i być może patologicznej rodziny miała do nich dostęp i zmuszana do "obowiązku
      małżeńskiego" miała szansę się zabezpieczyć. Ale nie zdejmujmy
      odpowiedzialności z dorosłych nota bene ludzi za ich własne postępowanie.
      Problem tkwi w świadomości a nie dostępności. Wystarczy, że każdy uświadomi
      sobie, że każde współżycie bez zabezpieczenia może skutkować ciążą. To wbrew
      pozorom jest b.proste - współżyjesz-zabezpieczaj się, nie chcesz się
      zabezpieczać-nie uprawiaj seksu.I tyle
      • echtom Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 10:23
        Jakbym czytała własne myśli. Kiedy zaszłam w niechcianą ciążę, najpierw przez
        cały dzień ryczałam i naradzałam się z mężem, od kogo pożyczyć kasę na zabieg.
        A gdy się trochę uspokoiłam, zadałam sobie pytanie: "Ale co to dziecko winne,
        że ma nieodpowiedzialnych rodziców?"
      • malgozab Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 10:25
        "każdy uświadomi sobie"? A jak, może mi wytłumaczysz, każdy ma sobie uświadomić?
        Kogo Ty masz na myśli? Chyba te kobiety, które są w stanie coś sobie uświadomić,
        które są zdolne do refleksji, ale przecież tej umiejętności trzeba się nauczyć,
        prawda? A jak się mają uczyć w kraju, w którym szkoła wypina się na edukacje
        seksualną, w którym politycy gębę sobie wycierają "życiem nienarodzonych", w
        głębokim powazaniu mając rzeczywistą sytuację kobiet. I jeszcze te koszmarne
        plany dotyczące "życia", które zostało poczęte w wyniku gwałtu. Głoszenie
        takich poglądów powinno być karalne. Ale nie jest. I wydaje mi się, że w tym
        dziwnym kraju wszystkie tego typu koszmarki znajdują poklask - koleś kolesiowi
        przyklaśnie, no i mamy zmiany w konstytucji. A kobiety cicho siedzą, oglądając
        słodko-pierdzące seriale, w której ciąże zawsze "święte".
        • malgozab Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 10:38
          dzisiaj pani Anna Sobecka i poseł Piłka zaproponowali, zeby ograniczyć
          stosowanie prezerwatyw i innych środków antykoncepcyjnych, bo "szkodzą zdrowiu".
          Resort zdrowia ma poprzeć projekt - prace w przyszłym roku. Nie, to nie żart.
          Niedługo będą przymusowe zapłodnienia kobiet. Dlaczego nikt nie protestuje.
          Ludzie, tu sie trzeba zacząć bać!!!!!!!!!
          • topolowka Re: Aaa aborcja? 12.11.06, 01:30
            malgozab napisała:

            > dzisiaj pani Anna Sobecka i poseł Piłka zaproponowali, zeby ograniczyć
            > stosowanie prezerwatyw i innych środków antykoncepcyjnych, bo "szkodzą
            zdrowiu"
            > .
            > Resort zdrowia ma poprzeć projekt - prace w przyszłym roku. Nie, to nie żart.
            > Niedługo będą przymusowe zapłodnienia kobiet. Dlaczego nikt nie protestuje.
            > Ludzie, tu sie trzeba zacząć bać!!!!!!!!!


            Zaczac sie bac??? Tu juz sie trzeba bac na calego, i to od 1993 roku, kiedy
            kobietom odebrano prawo do aborcji. Wtedy siedzialy cicho, i teraz tez siedza
            cicho. No, to bedziemy mialy konstytucyjny zakaz aborcji, i bedziemy mogly
            podziekowac sukinsynom z LPRu, PiSu i kosciolowi - ale takze sobie samym, ze
            nie protestujemy, trzymamy buzie na klodke i pozwalamy katolickim fanatykom
            urzadzac sobie zycie.
        • reszkaa Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 14:58
          Myślę, że uświadomienie sobie, że uprawianie seksu bez zabezpieczenia może
          skutkować ciążą nie jest niczym wyjątkowym. I raczej można założyć, że człowiek
          zdrowy na umyśle wie o tym fakcie przynajmniej od czasów szkoły podstawowej.
          Nie mówię tu oczywiście o żadnych kalendarzykach czy szerzej pojmowanych
          naturalnych metodach "planowania" tylko o samym fakcie, że jeśli się współżyje
          to można zajść w ciążę. Chyba nie będziesz mi tłumaczyć, że w XXI wieku
          nastolatki i dorośli nie wiążą ze sobą powyższych dwóch faktów?
          Na temat ciąży z gwałtu nie będę się więcej wypowiadać-w poprzednim poście już
          napisałam co myślę. Natomiast co do polityków - zawsze wykorzystywali będą
          wykorzystywać takie "nośne" i kontrowersyjne tematy bo dzięki temu mogą się
          chwilowo wybić ponad tłum innych sobie podobnych. Taką mamy klesę - a raczej
          brak klasy politycznej.
          • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 15:04
            Jeszcze należało poinformować uczciwie co to są metodyy antykoncepcyjne, jak się
            toto stosuje itp.
            I jaka jest ich skuteczność.
            Co ciekawe, większość osób w Polsce wierzy nadal w stosunek przerywany i
            "watykańską ruletkę", a jak gumki, to te za 1zł, dobrze wygrzane na słoneczku i
            sparciałe ze starości.
            A od pigułek kobiety tyją i śmierdzą ;))))))))))
            • reszkaa Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 15:36
              watykańska ruletka i stosunek przerywany mają tyle wspólnego z antykoncepcją co
              nic - to raczej sposób sprawdzania ile ma się szczęścia w życiu :)
              A co do pigułek - muszę się pilnie zważyć i obwąchać

              pozdr

              reszkaa
              • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 15:39
                Zajrzyj do podręcznikówi na kursy przedmałżeńskie (stąd info o śmierdzeniu,
                swoją drogą powalający argument przeciw stosowaniu- ja i tak wolałabym być
                gruba, śmierdząca i bez wpadki:))
                • nett1980 Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 15:45
                  Dzis na jedynce w gazecie.pl bylo zdjecie poslanki Sobeckiej ,jaaaa ale z
                  niej upasiona swinka , hmmm roztyla sie na srodkach antykoncepcyjnych i teraz
                  walczy ,zeby ich zakazac ?
                  My tu walczymy miedzy soba a tu na wybory trzeba chodzic i odciac ryj od koryta
                  LPR-owi i moherowym babciom..



                  /
                  • turzyca Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 22:06
                    reszka, nie szalej.
                    Skad przecietny nastolatek ma to wiedziec? W szkole nie, od rodzicow nie,
                    bzdurne pisemka pozostaja. Poczytaj pytania wysylane do czasopism mlodziezowych
                    i odkryjesz calkiem nowy swiat. Z zapamietanych kawalkow: "zabezpieczamy sie z
                    moim chlopakiem, ale on ostatnio nie zdazyl ze mnie wyjsc, czy zajde w ciaze?"
                    "mialam pierwszy raz 5 tygodni temu, nie dostalam okresu, czy moge byc w ciazy,
                    przeciez przy pierwszym razie nie mozna zajsc w ciaze" "czy to prawda ze jak sie
                    podczas seksu ma na sobie cos z dzinsu to sie nie mozna zajsc w ciaze?" "czy to
                    prawda ze przy seksie w pozycji stojacej plemniki nie moga dotrzec do macicy?"
                    Na jakiejs osiemnastce spotkalam kolege z roczna coreczka. Kochal sie ze swoja
                    dziewczyna w pierwszy dzien jej okresu, nastepnego juz nie bylo...

                    Bardzo obszerne artykuly na temat srodkow anty w mlodziezowych czasopismach
                    spotkalam jedynie w katolickich. Tylko nie wiem, jakiego slowa uzyc do ich
                    opisu, zeby nie zarzucac przedstawicielom KK klamstwa.
                    • reszkaa Re: Aaa aborcja? 09.11.06, 08:35
                      Spokojnie-nie szaleję. Ja chłodna pragmatyczka jestem :)
                      Zgadzam się, że dostęp do wiedzy a potem do samej antykoncepcji jest... cóż,
                      niezbyt powszechny delikatnie mówiąc. I chyba zamiast jałowych dyskusji i jak
                      ktoś słusznie zauważył wycierania sobie wszystkiego czego się da tematem
                      aborcji może by tak zabrać się za edukację, za nowelizację ustawy w spr.
                      antykoncepcji? I uczyć, rozmawiać, uświadamiać, pomoagać jak trzeba, likwidować
                      te durne pytania z gazet? Jakoś po prostu odrzuca mnie od koncepcji, żeby
                      zamiast się zabezpieczać - w razie czego usuwać.
                      pozdr

                      reszkaa
                      • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 09.11.06, 08:57
                        Cudownie by było w świecie, w którym nie zdarzają się wpadki , wszystkie ciąże
                        są chciane i zdrowe, nie ma gwałtów. Niestety, musimy żyć w świecie realnym.
      • kadanka Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 11:05
        "Ale
        wytłumaczcie mi proszę dlaczego panna, która puściła się po imprezie albo
        uprawia seks ze swoim partnerem bez zabezpieczenia "bo nie lubią przez gumkę"
        miałaby mieć prawo usunąć dziecko?" wytlumacz mi prosze, czy interesuje cie
        choc troche zycie dzieci nastoletnich matek, puszczajacych sie na imprezie,
        gimnazialistek,licealistek, ktore sa ostatnimi osobami, ktore powinny miec
        dziecko w tym momencie swojego zycia. czy nie widzisz zwiazku, ze co raz wiecej
        dzieci rodza wlasnie nastolatki? i potem bywa roznie, albo dziadkowie
        wychowuja, albo slyszy sie ze dzieciak wypadl przez okno, bo 19letnia mamusia
        trzezwiala. ludzie, jezeli aborcja jest dla was takim zlem, to macie obowiazek
        zajac sie wszystkimi dziecmi w Polsce, ktore urodzily sie z "przypadku" -
        jezeli chcecie byc konsekwentni.
        owszem, aborcje stosowalo sie jako srodek antykoncepcyjny, ale wtedy, kiedy
        antykoncepcji chemicznej de facto nie bylo - przed latami 60tymi.
        jezeli jestes za ulatwieniem dostepu do antykoncepcji, to swietnie - ale
        rozejrzyj sie gdzie jestes - w tym kraju lpr za chwile zacznie batalie przeciw
        antykoncepcji. i co? zaprotestujesz jakos? myslisz, ze cos to da? wszystcy tu
        pisza "dostep do antykoncepcji, odpowiedzialnosc, edukacja seksualna" -
        wszystko to racja, ale naprawde politycy swiruja co raz bardziej. i ja wierze,
        ze jakas oblakana sobecka, pilka i inni sa wstanie utrudnic dostep do
        antykoncepcji. jezeli teraz chca wpisac ustawe o aborcji do konstytucji. prawda
        jest taka, ze nie mamy co liczyc na opor lewicy w sejmie.
        • echtom Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 11:30
          No tak, dla zdemoralizowanej nastolatki z patologicznego środowiska aborcja
          jest dobrym rozwiązaniem, bo zwiększa szanse na niepłodność. Zalożenie spirali
          czy sterylizacja też są warte rozpatrzenia. Wiem tylko, że gdyby któraś z moich
          nastoletnich - uswiadomionych i wyedukowanych - córek puściła się na imprezie i
          zaszła w ciążę, nie pozwoliłabym jej na aborcję.
          • kropkacom Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 11:59
            Denerwuje mnie jak wielu ludzi zasłaniając się swoim wątpliwym katolicyzmem
            sprzeciwia się aborcji. Z jednej strony święte oburzenie bo zabijanie
            nienarodzonych a z drugiej niemoralne i niezgodne z nauką kościoła życie.
          • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 13:10
            No cóż, ja zakładam, że moja nie będzie sypiać z byle kim na imprezach, HIV to
            też nie zabawa, tak samo jak niechciana ciąża. Gdyby tak jednak się stało -
            miałabym pretensje do siebie i męża , że czegoś nie potrafiliśmy wyjaśnić - to
            przede wszystkim. Gdyby zaś miała taki problem w stałym związku lecz w
            nieodpowiednim momencie- mogłaby liczyć na pełne wsparcie, niezależnie od tego
            jaka byłaby jej decyzja. Nie umiem wyobrazić sobie narzucania czegoś w takiej
            sytuacji - mam nadzięję, że nie będę musiała się z taką sytuacją mierzyć, czego
            i tobie życzę.
        • reszkaa Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 15:29
          Zauważyłam, że coraz więcej ciąż pojawia się wśród nastolatek. Tylko może
          wytłumacz mi co jest tego przyczyną? Może to, że owe nastolatki nie mają za
          grosz poczucia odpowiedzialności bo nikt ich tego nie nauczył-rodzice w
          szczególności? Może dlatego, że nigdy dotąd nie musieli ponieść konsekwencji
          swoich czynów? To dość dyrastyczna koncepcja ale może trzeba skończyć z
          pomysłami ułatwiania sobie życia za wszelką cenę? Mówisz o dzieciach pijanych
          nastoletnich matek - ok, zgadzam się, że nie powinny ich wychowywać. Odpowiedz
          mi tylko czy wiesz ilu ludzi czeka w kolejce na adopcję noworodka? Wierz mi-
          wielu, bardzo wielu. Tyle tylko, że nasza polska dulszczyzna pozwala domagać
          się prawa do aborcji z powodu własnej nieodpowiedzialności a nie pozwala
          urodzić niechcianego dziecka i zrzec się go oddając do adopcji. Bo nie jest
          wstydem usunąć - wstydem jest urodzić i oddać do adopcji. Bo to przecież dużo
          bardziej skomplikowane - bo co powiedzą znajomi, sąsiedzi, bo a nuż za 20 lat
          dziecko odnajdzie i zapyta dlaczego...? Ot polskie zakłamanie

          Pytasz co robię/zrobię w kwestii ułatwiania dostępu do antykoncepcji. Ot,
          zrobię tyle ile mogę-zaprowadziłam moją młodszą siostrę do gina po tabletki
          ZANIM zaczęła uprawiać seks i sama za nie płaciłam. Kiedy nie brała pigułek i
          zapytała co by było gdyby obiecałam jej, że pomogę jej
          zorganizować "antykoncepcję po". Od kiedy zaczęła odrastać od ziemi rozmawiam z
          nią o dzieciach i antykoncepcji. Jeśli w jakikolwiek sposób mogę się przyczynić
          do upowszechnienia antykoncepcji-na pewno to zrobię. Tylko a może aż tyle
          Ale wybacz, że nie mogę zaakceptować standardu polegającego na tym, że najpierw
          sobie "zaszaleję" a później zawsze mogę tę "zygotę" usunąć.

          pozdrawiam

          reszkaa
          • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 15:37
            oczywiście, nie pytałam co ty personalnie robisz tylko jak wygląda to oświecenie
            antykoncepcyjne. Już pisałam o znajomej co zaliczyła dwie wpadki na polecanym
            obecnie kalendarzyku. Ja nie mam takich doświadczeń - może dlatego, że nikt mi
            nie opowiadał bzdur. Ile osób ma takie szczęście jak ja, ty, twoja siostra..?
            Najpierw edukacja! Potem pogadamy.
          • kadanka Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 16:44
            reszka, nie ty jedna wiesz, ze na adopcje czeka sie miesiacami. naprawde, nie
            uswiadamiaj ludzi w sprawach, ktore ogolnie znane. ale, teraz ty uwierz mi -
            naprawde, jak jakas malolata urodzi i zechce oddac do adopcji, to nie bedzie
            takie proste, ze zaraz jacys spragnieni dziecka ludzie beda mogli je
            zaadoptowac. najpierw trzeba zmienic prawo dotyczace adopcji, pozbawiania praw
            rodzicielskich rodzin patologicznych(wiekszosci dzieci z domow dziecka nie
            mozna adoptowac wlasnie ze wzgledu na nieuregulowana sytuacje prawna-rodzice
            nie zrzekli sie swoich praw). to, ze ty jestes dobrą siostrą dla swojej
            mlodszej i deklarujesz pomoc jej to swietna sprawa. tyle ze w wiekszosci
            polskich domow to troche inaczej wyglada. mowisz, ze moglabys pomoc takze ze
            zorganizowaniem 'antykoncepcji po'. a gdyby - nie daj boze jednak okazalo sie,
            ze jest juz troche za pozno? ze siostra jest, dajmu na to od 2 tygodni w ciazy?
            czy w tym momencie juz bys jej nie pomogla? czy w rodzinie zapadla by
            decyzja "to juz ciaza - wiec musi urodzic"? latwo powiedziec "rozwydrzona
            nastolatka, nie zabezpieczala sie to ma". ale naprawde, sa rozne sytuacje
            losowe - chociazby choroba, ktora oslabi dzialanie antykonceptow. i nagle
            okazuje sie, ze jest ciaza. i co? pomysl, ze to wszystko moze sie przydarzyc
            tobie, twojej siostrze. i co wtedy? nadal bedziesz twierdzic, ze "może trzeba
            skończyć z
            pomysłami ułatwiania sobie życia za wszelką cenę? " latwo jest robic za
            swietego na forum, mowiac o sytuacji ktora kompletnie nas nie dotyczy:/
        • wzr1 Re: Aaa aborcja? 10.11.06, 00:22
          > ludzie, jezeli aborcja jest dla was takim zlem, to macie obowiazek
          > zajac sie wszystkimi dziecmi w Polsce, ktore urodzily sie z "przypadku" -
          > jezeli chcecie byc konsekwentni.
          Tylko socjaliści i liberałowie wartościują dzieck na te chciane i nie chciane(
          te gorsze) Jakość dziecka nie zależy od ilości pieniędzy jakie rodzice na niego
          przeznaczaja, jeżeli rodzicom faktycznie brakuje na podstawowe rzeczy dla
          dziecka to należ sie im pomoc, niestety bogaci wolą wydawać pieniądze na psy

          > owszem, aborcje stosowalo sie jako srodek antykoncepcyjny, ale wtedy, kiedy
          > antykoncepcji chemicznej de facto nie bylo - przed latami 60tymi
          A co za różnica czy zabijasz nożem czy przy pomocy sznurka efekt taki sam
          człowiek nieżyje? Matka która zamiast troszczyć się o rozwój dziecka działa aby
          tem rozwój jak najszybciej zakończyć śmiercią jest złym człowiekiem bez względu
          na to jakich środków użyła do zabicia dziecka.

          > w tym kraju lpr za chwile zacznie batalie przeciw
          > antykoncepcji. i co?

          I słusznie, poco dopłacać dość duże pieniądze komuś do zabawy żeby za parę lat
          dopłacać mu do leczenia
      • yia Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 17:52
        > wytłumaczcie mi proszę dlaczego panna, która puściła się po imprezie albo
        > uprawia seks ze swoim partnerem bez zabezpieczenia "bo nie lubią przez gumkę"
        > miałaby mieć prawo usunąć dziecko? Albo pani, która się zapomniała a urodzenie
        > dziecka teraz przeszkodzi jej w karierze?

        A dlaczego nie?
        Po pierwsze: czy to "prawo" miało by przysługiwać niektórym ludziom według
        podziału lepsi - gorsi?
        Po drugie - nie mam nic do "puszczania się", jak to określiłaś, na imprezie.
        Jedne chcą mieć stałego partnera, inne nie. Za to trafia mnie gdy słyszę o
        metodach "antykoncepcyjnych" typu stosunek przerywany, czy "wiesz - nie
        zabezpieczyliśmy się, może nic się nie stanie". Jest to skrajna głupota. Ale czy
        w związku z tym mamy karać tego typu dziewczyny ciążą - "idiotka, puszczalska,
        niech ma za swoje, dobrze jej tak, ha ha ha". Na takiej zasadzie?
        I po trzecie - czy naprawdę uważasz, że dla kobiety która za najważniejszą uważa
        swoją karierę, lub dla takiej co przespała się z facetem poznanym na imprezie
        najlepszym rozwiązaniem będzie urodzenie dziecka? Że niby jak w serialu spłynie
        na nią ogromne szczęście i przejdzie metamorfozę robiącą z niej idealną matkę?
      • ute_ute Re: Aaa aborcja? 08.11.06, 19:38
        reszkaa napisała:

        > Smutny jest ten wywiad i prosta - żeby nie powiedzieć prostacka jest
        > argumentacja pani Dzido. Nie potrafię zrozumieć dlaczego niektórzy próbują
        > traktować aborcję jako rodzaj metody antykoncepcyjnej. Sama nigdy nie ośmielę
        > się powiedzieć kobiecie, która została zgwałcona żeby urodziła-nie mam prawa.
        > To samo jeśli dziecko jest chore lub jego urodzenie zagraża życiu matki. Ale
        > wytłumaczcie mi proszę dlaczego panna, która puściła się po imprezie albo
        > uprawia seks ze swoim partnerem bez zabezpieczenia "bo nie lubią przez gumkę"
        > miałaby mieć prawo usunąć dziecko?

        czyli jednak zakaz aborcji to kara starych ciotek dla młodych dziewczyn co to
        "puszczają się na imprezie"? taka zazdrość w dołku ściska?

        nikt tu nie mówi o aborcji jako środku antykoncepcyjnym, nie te czasy...
        • reszkaa Re: Aaa aborcja? 09.11.06, 08:22
          he he - podoba mi się stara ciotka szcególnie, że mam 29 lat :)

          Dziewczyny "puszczające się po imprezie" to było z mojej strony pewne
          uogólnienie, worek, do którego wrzuciłam raczej pewien styl bezrefleksyjnego
          zachowania a nie konkretną osobę. Może zbyt dużego uogólnienia dokonałam i nie
          zrozumiałaś skoro w mojej wypowiedzi dopatrzyłaś się tylko starczego ściskania
          w dołku z zazdrości.

          reszkaa
          • sir.vimes Re: Aaa aborcja? 09.11.06, 08:35
            Nie da się ukryć , że w twoich wypowiedziach ciąża to kara, zresztą nie tylko w
            twoich. Nie rozumiem tego - zawsze najbardziej lubiłam manifowy postulat "Chcemy
            chcianych dzieci" - w nim zawiera się wszystko. Można przecież chcieć urodzić,
            nawet mając świadomość, że płód jest chory, można bardzo chcieć mieć dziecko w
            młodym wieku i trudnej sytuacji - kluczowe jest to chcenie. Niech dzieci rodzą
            się z miłości, a nie "za karę" , by "puszczalska" musiała odrobić swoją pokutę.