triismegistos
10.12.13, 20:47
Mam pracę, którą lubię. Mam całe pięć minut na piechotę do domu. Elastyczny grafik (jak mi nie pasuje przyjść do roboty to tego samego dnia piszę smysa szefowej i tyle). Mam super szefową, fajnego szefa, luz, zero presji, sympatyczną atmosferę.
Ale, nie zarabiam dużo, do tego wypłata lubi się spóźniać, nawet o dwa tygodnie.
Na horyzoncie majaczy nowa robota. Wiem dobrze, co się tam dzieje, mobbing, wyzysk, wyśrubowane normy, podła atmosfera. Premie, uczciwie wypracowane, obcinają ca byle gie. Ale płacą terminowo, i nawet z obciętą premią więcej niż zarabiam teraz.
Trzecią stroną medalu jest to, że zaczynam zarabiac na swojej pasji (taa, wiem jak to brzmi), rzadko, nieregularnie i niewiele, ale jest coraz lepiej, poznaję ludzi, mam coraz lepsze portfolio. Za nic bym się z tego w tej chwili nie utrzymała, ale jest coraz lepiej i wiem, że bedzie jeszcze lepiej. No i w nowej robocie miałabym na to dużo mniej czasu.
Poradźcie mi co robić z tym fantem?