Dodaj do ulubionych

To chyba chore?

02.01.14, 22:24
Witajcie.

Jestem od 10 lat zonaty ( po raz drugi), wychowujemy z zona jej syna z pierwszego zwiazku, ma on teraz 12 lat. Zyjemy na przyzwoitym poziomie, ja mam dobra prace, zona zajmuje sie domem. Powodzi nam sie lepiej ( bez falszywej skromnosci), niz wiekszosci ludzi w tym dziwnym kraju. Sa miedzy nawi zgrzyty, czasem wieksze awantury, ale nie ma przemocy, rekoczynow, ani niczego podobnego. W Sylwestra rano byla taka sytuacja, ze uslyszalem od zony wyrzut ktory mnie zaskoczyl. Otoz powiedziala ze zaraz kolezanki beda sie szykowac na bale, a ona bedzie siedziala w domu, a jako kobieta lubi te przygotowania i jej tego brakuje. Opadly mi rece, bo przez kilka tygodni proponowalem jakies wyjscie ba impreze, ale w odpowiedzi slyszalem ze Piotrek (syn) robi Sylwka w domu dla kolegow, wiec nie mozemy ich zostawic samych. No troche mnie szlak trafil, bo skoro sie nie chce nigdzie isc, to nie bardzo ma sie prawo potem narzekac. Ale nie to bylo najgorsze. Gdy zesmy sie chwile posprzeczali, ale bez wielkiej awantury, wyszedlem na balkon zapalic papierosa. Zona z synem siedziala w kuchni i chyba nie zobaczyla otwartego okna. To co uslyszalem scielo mnie z nog. Powiedziala di Piotrka dokladnie tak "Bozejak ja go szczerze nienawidze. Teraz jeszcze nie dasz rady, ale obiecaj ze za kilka lat porzadnie mu wpie...lisz". Mu, czyli mnie. Zona jest wyksztalcona osoba, nie jestesmy jakimis ludzmi z marginesu. Ale oczywiscie nie slownictwo mnie zatkalo, tylko przekaz. Piotrek wchodzi w trudny wiek, jako ojczym i tak mam trudna sytuacje. Wiadomo ze moge powiedziec duzo mniej niz do wlasnrgo syna, a po uslyszeniu czegos takiego jak ma mnie niby traktowac z szacunkiem. Rozumiem ze to bylo powiedziane w nerwach, ale cos czlowiekowi musi chodzic po glowie, skoro rzuca to w zlosci. Ciezko mi sie otrzasnac i widziec zone taka jak do tej pory.
Obserwuj wątek
    • wiarusik Re: To chyba chore? 02.01.14, 22:29
      widzisz, dlatego ja nie ukrywam że jestem zwierzęciem i mam takie instynkty. absolutnie nie wziąłbym baby z chłopcem. jednak geny to geny, a chłopaki są zbyt terytorialne. pod jednym dachem z obcym capem? w życiu.
      • allatatevi1 Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:18
        I słusznie.
        Ale jakbyś sobie wziął kobietę z córeczką to z kolei wszyscy wokół by cię palcem wytykali, że pewnie jesteś pedofilem.

        W każdym razie wiązanie się bezdzietnej osoby z osobą dzieciatą normalne nie jest i świadczy o bardzo niskiej samoocenie osoby bezdzietnej - bo w tej sytuacji taka osoba zbiera resztki po kimś innym.

        Nawet jeśli później miałbyś wspólne dziecko z tą kobietą, to matką twojego dziecka byłaby kobieta, która ma "każde dziecko z innym".
        • wiarusik Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:22
          ktoś kto ma dzieciaka, jest niczym stary kapeć na allegro. powinien być wdzięczny kupującemu.
          • kikula79 Re: To chyba chore? 04.01.14, 09:31
            Starym kapciem jestes ty co widac po stylu wypowiedzi??
            Czasem tak jest iz dzieci ktore nie sa dziecmi biologicznymi zrobia wiecej dla ojczyma macochy jak swoje wlasne..ptymitywne, zacofane ,niesprawiedliwe ,szowinistyczne, egoistyczne ,bezmyslne gadanie...
        • miau.weglowy hm... 03.01.14, 16:48
          a imho takie myslenie swiadczy o wyrachowaniu myslacego. albo o ukrytym kompleksie nizszosci. albo o megalomanii.
          • magadanskaya Re: hm... 05.01.14, 00:23
            co nie?:)
    • gyubal_wahazar Re: To chyba chore? 02.01.14, 22:54
      Zakładając że nie wywinąłeś jej czegoś grubszego, żyjesz z podłą, wredną raszplą. Dzieciaka na pewno też szczuje na Ciebie nie od dziś, jeśli po takim tekście nie okazał on zaskoczenia. Na Twoim miejscu podziękowałbym za współpracę i to jeszcze dziś.

      Trzymaj się chłopie, domyślam się jak się czujesz
    • koronka2012 Re: To chyba chore? 02.01.14, 22:55
      A jesteś absolutnie pewien, że to było tylko "w nerwach" a nie był to przypadkowo usłyszany głos szczerości...?

      bo takich rzeczy się nie mówi do dziecka o facecie, którego się darzy uczuciem choćby szacunku.
    • gustavo.fring Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:04
      A masz odwagę zapytać ją wprost dlaczego tak powiedziała?

      Wbrew pozorom to nie jest głupie pytanie. Nie pytam czy ją zapytasz, ale czy masz odwagę to zrobić?
      • gyubal_wahazar Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:07
        Zapyta i usłyszy, że powiedziała w nerwach, ale wcale tak nie myśli, bo go bardzo kocha. Co zrobisz z tą wiedzą ?
        • gustavo.fring Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:11
          Ja bym nie uwierzył.

          A jeśli nawet, to nabrać można dać się tylko raz, więcej nie wypada. To mógłby być ten właśnie raz.
          • gyubal_wahazar Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:21
            To po co chciałeś by Autor pytał ?
            • gustavo.fring Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:22
              Nie żeby pytał, tylko sam przed sobą odpowiedział, dlaczego nie zapytał Pani wprost, tylko przyszedł tutaj.

              • gyubal_wahazar Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:34
                >A masz odwagę zapytać ją wprost dlaczego tak powiedziała?
                >Wbrew pozorom to nie jest głupie pytanie. Nie pytam czy ją zapytasz, ale czy masz odwagę to zrobić?

                Niewiele z tego rozumiem, ale to pewnie za trudne dla mnie
    • allatatevi1 Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:13
      No to masz nagrodę za to że przez dekadę (!!!) tyrałeś jak jeleń na cudzego bękarta.
      Myślę, że masz poważne problemy z samooceną, już to że wziąłeś sobie kobietę z dzieckiem innego faceta (sam nie mając dzieci) świadczy o tym, że celowałeś bardzo nisko.
      • alpepe Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:37
        czemu bękarta? Skąd u ciebie taki zaścianek mentalny?
        • magadanskaya Re: To chyba chore? 05.01.14, 00:24
          łona tag zawsz
      • coelka Re: To chyba chore? 03.01.14, 13:05
        Tylko dziecko nie ma tu nic do rzeczy a Ty chłoniesz jakąś nienawiścią dziwną, może on ma dobry kontakt z tym chłopakiem, gdybyś przeczytał tego posta ze zrozumieniem, bez zaślepienia nienawiścią do obcego ci dziecka, to byś zrozumiał,że jemu chodzi o to jak zachowała się jego żona a zachowała się beznadziejnie, mieszając do tego własne dziecko a do spraw dorosłych dzieci się nie miesza.
      • kikula79 Re: To chyba chore? 04.01.14, 09:28
        Nie uwazasz ze to troche prymitywne myslenie?
        Ona za nim nie latala to on zdecydowal ze wezmie ja z dzieckiem..
        Sugerujesz ze kobiety z dzieckiem sa na straconej pozycji?
        I skad wiesz co naprawde dzieje sie w tym malzenstwie??
        A Ona najlepiej poznajac faceta powinna dziecko oddac do domu dziecka lub cos z nim zrobic bo wielki pan nie zyczy sobie wychowywac cudzego ..jak to bylo?Bekarta?Zalosne..
    • alpepe Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:36
      słuchaj fantasto, podsumujmy, twój dwunastoletni pasierb urządza sylwestra?
      No chyba za bardzo popłynąłeś w trollowaniu. A jeśli nie, to pani prawdopodobnie jest psychiczna, tylko nie tak mocno, by ją leczyć i ubezwłasnowolniać.
      • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:42
        Serio Cie to dziwi? Przyszli koledzy, zona zrobila pizze i napoje. Grali na komputerze, o polnocy puscili fajerwerki, a okolo 2 w nocy pozabierali ich rodzice. Co w tym widzisz dziwnego?
        • alpepe Re: To chyba chore? 03.01.14, 08:51
          tak, dziwi mnie, bo mam jedenastoletnią córkę z szerokim gronem starszych znajomych i to, co piszesz, jest niezwyczajne.
          • gree.nka Re: To chyba chore? 03.01.14, 10:16
            jedenastolatka z szerokim gronem starszych znajomych?
            i to jest normalne?
            • alpepe Re: To chyba chore? 03.01.14, 12:04
              tak greenka, gdybyś ty chodziła na balet, beetop, hiphop i jazdę konną, też pewnie miałabyś jakieś/jakichś znajomych a nie tylko forumki.
              • gree.nka Re: To chyba chore? 03.01.14, 12:42
                no ok. tylko nie wydaje mi się by taki dzieciak bo córka to jeszcze dzieciak dorównywała nastolatkom, którzy zaczynają odkrywać uroki palenia picia wina czy seksu. No chyba, że twoja córka też z nimi to odkrywa. I nie przekonasz mnie, że ci twoi znajomi nastolatkowie to to takie grzeczne i tylko na oazy biegają.
                • alpepe Re: To chyba chore? 03.01.14, 12:59
                  jeju, piszę o dzieciach 12-13 lat, bo córka jest rok młodsza od pasierba wątkodawcy, teraz kapewu?
                  • gree.nka Re: To chyba chore? 03.01.14, 13:16
                    tak, 12-13 lat nie brzmi tak samo jak szerokie grono starszych znajomych :)
              • magadanskaya Re: To chyba chore? 05.01.14, 00:26
                Czy Twoje dzieci mają czas, żeby się ponudzić?
          • akle2 Re: To chyba chore? 04.01.14, 01:23
            Pozwalam sobie wtrącić, że ja w tym wieku też chodziłam do koleżanek na sylwestry i jakoś mam się dobrze, żyję i nie zeszłam na psy ani też chałupy z dymem nie puściliśmy.




            alpepe napisała:

            > tak, dziwi mnie, bo mam jedenastoletnią córkę z szerokim gronem starszych znajo
            > mych i to, co piszesz, jest niezwyczajne.
      • grynder Re: To chyba chore? 03.01.14, 14:12
        Historia jest szokująca, ale organizacja przez dwunastolatka sylwestra nie powinna budzić żadnych podejrzeń. Ja swój pierwszy wyjściowy sylwester miałem w szóstej klasie podstawówki, czyli, o ile dobrze liczę, również w wieku dwunastu lat. Przebieg zabawy był zbliżony do tego opisanego przez "fantastę" - założyciela wątku.
    • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:39
      Mam dwoje dzieci, mieszkaly z moja pierwsza zona, teraz sa juz samodzielne. Spytalem za chwile czemu tak powiedziala do Piotrka. W odpowiedzi uslyszale wlasnie to co sugerujecie. Ze byla zdenerwowana. Ale wieczorem powiedziala mi ponownie ze ja wkurzam, i chcialaby zeby mi ktos tak "po chlopsku " wpie...l, skul morde, wtedy moze bylbym lepszy. Lepszy, to w jej rozumieniu taki, ktory sie nie odzywa. Nie pyta gdzie przez dwa tygodnie 7 tysiecy z konta, dlaczego nie zalatwila tego co obiecala, itp. Wtedy juz bylo bez nerwow. Piotrka wychowujemy razem odkad mial dwa lata, wiec traktuje mnie chyba jak ojca. A moze traktowalby, bo nie wiem czy to pierwszy taki tekst ktory uslyszal. Mam wrazenie ze jej przez 10 lat nie poznalem do konca.
      • gyubal_wahazar Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:47
        I co zamierzasz ?
        • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 03.01.14, 00:31
          Nie wiem. Minelo dwa dni i nie mam zadnego pomyslu. Nie wracamy w rozmowach do tego, ale nie ukrywam ze w glowie mi siedzi. Gdyby mnie w nerwach nawet zwyzywala, opieprzyla, jeszcze bym zrozumial, ale tekst do dziecka zupelnie mnie zaskoczyl. Jako ojczym i tak mam ciezej. Czesto gdzies czytam, albo slysze ze wychowujac nie swoje dziecko ma sie duza szanse uslyszec kiedys " nie bedziesz mi rozkazywal, bo nie jestes moim ojcem". Dzieci i wieku dojrzewania potrafia byc okrutne. Rola biologicznego rodzica jest niedopuszczanie do takiej sytuacji, aby ten przybrany byl traktowany lekcewazaco. To co Piotrek uslyszal prawdopodobnie kiedys odbije sie na naszych stosunkach. Mysle ze zrobila i sobie zla robote, jezeli ciezar wychowania spadnie tylko na nia. A na to sie skazuje sama, dyskredytujac mnie w jego oczach.
          To nie zaden trolling, czasami dobrze poznac zdanie obcych ludzi. Mowiac szczerze, nawet nie wiem czy osobiscie bym to komus opowiedzial. Troche wstyd. Liczylem sie z trudem wychowania nieswojego dziecka, ale nie przyszlo mi do glowy ze to zona bedzie mi to utrudniac. Prosze nie piszcie lekcewazaco "bekart", itp, bo po pierwsze traktuje go jak wlasnego syna, a poza tym to nie wina dwulatka ze nagle rozpada mu sie rodzina.
          • gyubal_wahazar Re: To chyba chore? 03.01.14, 00:46
            A co ona jeszcze musiałaby zrobić, byś wiedział, co powinieneś zrobić ? Bo na razie wiesz, że nawet na chłodno on Cię nienawidzi do tego stopnia że cieszyłaby się gdyby ktoś zrobił Ci krzywdę.

            Ciekaw jestem, czy jeśli któregoś dnia dopnie swego i zostaniesz tak pobity, że wylądujesz na pogotowiu, wtedy dotrze coś do Ciebie, czy nadal nie będziesz nic z tego rozumiał. Zdumiewając mnie ludzie podobni do Ciebie, którzy sami skazują się na role ofiar. A pomijając nawet siniaki czy blizny, zdajesz sobie sprawę w jakich strzępach będziesz miał psychikę ?

            To Twoje życie i zrobisz co zechcesz, tylko nie wiń potem nikogo prócz siebie za konsekwencje. Jej również nie, bo 2 dni temu, 2 razy dużymi literami usłyszałeś, czego Ci życzy
          • chloe13 Okrutne 03.01.14, 12:15
            Mysle, ze powiedziala to szczerze nie w emocji. Szykuje sie aby za kilka lat pozbawic Cie przypuszczam duzej czesci majatku. Znam kilka osob, ktore przezyly to samo lub podobna sytuacje :/ uciekaj poki mozesz, bo konsekwensje za kilka lat moga byc duzo gorsze jak to co uslyszales.

            Co do reszczty tu wypowiadajacych sie na temat kobiet z dziecmi - nawet nie chce mi sie zaczynac dyskusji, bo jest na porazajaco niskim poziomie.
      • wiarusik Re: To chyba chore? 02.01.14, 23:55
        samice takie są-jak samiec ma wąty, to szukają innego męskiego sojusznika, żeby tego pierwszego naprostował.
      • soulshuntr Re: To chyba chore? 03.01.14, 08:56
        Zginelo ci 7000 z konta a ty nie wiesz gdzie sa? To ja ci powiem gdzie te pieniadze sa. Sa na koncie tej pani o ktorym to nie masz zielonego pojecia ze istnieje. Podejzewam, ze to nie jedyne 7000 ktore tam sobie bezpiecznie spoczywa. Powiem ci jedno, gdybym to ja byl na twoim miejscu ten "zwiazek" juz bylby zakonczony, i niech suka martwi sie o siebie sama.
      • martucha90 Re: To chyba chore? 03.01.14, 09:00
        > powiedziala mi ponownie ze ja wkurzam, i chcialaby zeby mi ktos tak "po chlopsku "
        > wpie...l, skul morde, wtedy moze bylbym lepszy.

        Tutaj widziałabym dążenie do wzorca - prawdopodobnie znanego z domu plus z pierwszego związku. Masz rozeznanie, jacy byli jej ojciec i pierwszy mąż? Może agresywni, walący pięścią w stół - taki typ? Bo jeśli tak, to może ją drażnić osobowość mężczyzny, który w trudnej sytuacji (zniknięcie 7 tysięcy, niedogadanie co do balu) wyłącznie rozmawia, tłumaczy, przypomina o czym rozmawiało się wcześniej itp. Nie dlatego, że taka osobowość jest zła jakoś tam obiektywnie, ale dlatego że nie pasuje jej do wzorca znanego w domu.
        Tak na rozum, to spokojne, dostatnie życie z miłym mężczyzną jest dla niej lepsze. Ale w sytuacji stresowej ona chce czegoś znanego, żeby poczuć się bezpiecznie. A co jest znane? Że jak jest awantura, jest wpie...
        Podobnie rzecz się z adoptowanymi dziećmi z patologicznych rodzin. Człowiek je bierze, przytula, serce okazuje - a dziecko kradnie, bije i podpala. Bo to jest dla niego wzorzec.

        Wydaje mi się, że Twoja żona przeżywa narastającą irytację Twoją osobą. Pytanie, czy się uspokoi, przejdzie jej i wszystko wróci do normy, czy będzie tylko gorzej. Czas pokaże. Pewnie w następnego Sylwestra już będziesz wiedział...
      • allatatevi1 Re: To chyba chore? 03.01.14, 18:34
        A no to co teraz napisałeś trochę zmienia postać rzeczy - skoro ona ma syna 12-letniego, a ty dorosłe dzieci to domyślam się, że jesteś od niej starszy.
        Kobieta była młodą samotną matką małego dziecka, biedną jak mysz kościelna, pojawiłeś się ty - starszy i już dorobiony. Ona odstawiła uczucia na bok (bo za pierwszym razem źle na tych uczuciach wyszła) postawiła na stabilizację bez miłości ze starszym facetem z zasobami. Na bezpieczeństwo finansowe dla siebie i swojego dziecka. Prawdopodobnie nigdy cię nie kochała.

        A Sylwester to czas podsumowań, pani nie jest już pierwszej młodości i pewnie w okolicach sylwestra i urodzin dostaje wkoorwa na cały świat - a tak naprawdę na siebie, że tak sobie spieprzyła życie.
        Za pierwszym razem głupio wybrała i została na lodzie jako samotna matka, potem zmuszona przez okoliczności musiała postawić na stabilizację ze starszym facetem zamiast prawdziwych uczuć, teraz pewnie jest już w takim wieku, że zdała sobie sprawę, że prawdziwa i spełniona miłość to coś co ją w życiu ominęło szerokim kołem - i to przez jej własną podwójną głupotę.
        Za pierwszym razem mogła lepiej wybrać i nie zostać samotną matką, za drugim razem ruszyć leniwą doopę do pracy, mieć własne pieniądze i wybrać faceta z miłości, a nie z rozsądku i potrzeby stabilizacji finansowej.

        Teraz pani w wieku średnim zdała sobie sprawę, że 2 razy wbiła sobie samobója i jest wściekła na siebie (a wyładowuje się na każdym dookoła).
        Jeśli nie odejdziesz, będziesz miał podobne jazdy w okolicach każdych jej urodzin i każdego sylwestra.
    • gustavo.fring No i wszyscy znowu dali się nabrać, 1:0 dla trolla 02.01.14, 23:42
      No i wszyscy znowu dali się nabrać, 1:0 dla trolla
      • maciejewskimaciejewski Re: No i wszyscy znowu dali się nabrać, 1:0 dla t 03.01.14, 00:15
        Czemu trolla? Powaznie pytam skad u Ciebie taki pomysl? Co jest niemozliwego w opisanej sytuacji? Opisalem jak najbardziej autentycznie ani jej niczym nie uparwilem ani nie zatailem niczego.
    • a_nonima Re: To chyba chore? 03.01.14, 08:35
      Żona Cię nie szanuje. Nie wiemy skąd wynika jej lekceważący stosunek do Ciebie.
      Albo nie mówisz nam wszystkiego o Twoich z nią kontaktach albo kobieta nudzi się w małżeństwie i chce szukać wrażeń. Zginęły pieniądze z konta. Pani nie wytłumaczyła co się z nimi stało, negatywnie nastawia do Ciebie dziecko.
      Masz poważne podstawy sądzić, że Wasz związek się sypie.
    • martucha90 Re: To chyba chore? 03.01.14, 09:32
      > W Sylwe
      > stra rano byla taka sytuacja, ze uslyszalem od zony wyrzut ktory mnie zaskoczyl
      > . Otoz powiedziala ze zaraz kolezanki beda sie szykowac na bale, a ona bedzie s
      > iedziala w domu, a jako kobieta lubi te przygotowania i jej tego brakuje. Opadl
      > y mi rece, bo przez kilka tygodni proponowalem jakies wyjscie ba impreze, ale w
      > odpowiedzi slyszalem ze Piotrek (syn) robi Sylwka w domu dla kolegow, wiec nie
      > mozemy ich zostawic samych. No troche mnie szlak trafil, bo skoro sie nie chce
      > nigdzie isc, to nie bardzo ma sie prawo potem narzekac.

      To jest taki nawet dość typowy konflikt "thinking" (Ty) - "feeling" (ona).
      Twoja żona nagle poczuła się źle z tym, że nie idzie na Sylwestra. Całkiem być może, że została zagadnięta przez jakąś koleżankę - "gdzie idziesz, bo ja idę tu i tam, przygotowuję się i cieszę" itd. Więc żona poczuła zazdrość, poczuła się gorsza, dopadło ją rozczarowanie. Powiedziała Ci o tym (o swoich uczuciach).
      A Ty użyłeś argumentów logicznych. Kula w płot! To, że miałeś rację i mówiłeś prawdę, nie ma znaczenia. Osoba feelingowa nie słyszy takich rzeczy. (Zwłaszcza w stresie, a Twoja żona była właśnie w stresie). Gdybyś powiedział: "Ojej... Faktycznie szkoda...", przytulił, dodał: "Ale mi przykro" plus jakieś inne słowa mówiące o uczuciach - to załatwiłbyś sprawę.
      Mówiąc to, co powiedziałeś, nie tylko nie załatwiłeś sprawy, ale rozsierdziłeś żonę do granic możliwości. Swoje argumenty mógłbyś równie dobrze wymienić po chińsku. (I nie upieraj się, że przecież miałeś rację w tym sporze. Kategorie prawda-fałsz, po czyjej stronie racja - nie trafiają do "feelingów").

      > bo skoro sie nie chce nigdzie isc, to nie bardzo ma sie prawo potem narzekac.

      Nie ma się prawa czuć tego, co się czuje? Bo... to jest nielogiczne?
      • alpepe Re: To chyba chore? 03.01.14, 09:38
        nie rób z kobiet idiotek niepotrafiących myśleć i wnioskować. Ma prawo czuć, co czuje, ale powinna przyznać rację mężowi.
        • martucha90 Re: To chyba chore? 03.01.14, 10:40
          > nie rób z kobiet idiotek niepotrafiących myśleć i wnioskować.
          Nigdzie nie twierdzę, że feelingi nie potrafią myśleć, a thinkingi - czuć. Oraz nigdzie nie twierdzę, że kobiety są feelingowe. Ta konkretna kobieta akurat jest, a przynajmniej tak to wygląda w przedstawionej sytuacji. (A ja na przykład jestem kobietą i jednocześnie typem thinking).

          > Ma prawo czuć, co czuje, ale powinna przyznać rację mężowi.
          Całkiem możliwe, że przyzna. Po czasie. Albo że wiedziała, że mąż ma rację, ale i tak czuła, to co czuła, czyli wnerwienie.
      • klamkas Re: To chyba chore? 03.01.14, 09:48
        Czym innym jest nagłe nieprzewidziane uczucie (sugerowane przez ciebie rozczarowanie czy zazdrość) a czym innym nieuzasadnione pretensje. Czym innym jest powiedzieć: "wiesz, teraz mi przykro, że nie chciałam nigdzie iść", a czym innym "wszyscy idą tylko nie ja". Fakt, że jestem rozczarowana WŁASNĄ decyzją nie upoważnia mnie do robienia awantur innym, ani tym bardziej do podkopywania relacji dziecko - ojczym i nawoływania do agresji w tej relacji.

        Owszem, uczuciami można wytłumaczyć zachowanie pani. Natomiast usprawiedliwić absolutnie nie.

        • martucha90 Re: To chyba chore? 03.01.14, 10:51
          Ja nie oceniam ani nie usprawiedliwiam. Tylko analizuję sytuację. Przeanalizowałam z grupą takich sytuacji kilkadziesiąt, mam wprawę ;) MBTI
      • kanna Re: To chyba chore? 03.01.14, 16:39
        martucha, święte słowa :)
    • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 03.01.14, 10:09
      Dziekuje Wam za odpowiedzi, kazdy punkt widzenia jest warty uwagi. Co do sugestii w stosunku do mnie, to chce zapewnic ze nie jestem awanturnikiem, damskim bokserem, itp. Nigdy nie zostalem zlapany na nielojalnosci, tym bardziej zdrarzie czy k
      Amstwie. Gdyby tak bylo, latwiej bym zrozumial jej postepowanie. Niby sie nie klocimy, ale atmosfera w domu dosc ciezka. Takie sytuacje niestety przywoluja zle wspomnienia. Gdy sie tak zastanawiam, to znajduje wiele sytuacji w ktorych odczuwalem brak szacunku. Moja zona nie pochodzi z rodziny w ktorej byla przemoc. Wychowala sie bez ojca, ale nie w patologii, czy zlych warunkach. Ojciec Piotrka tez nie byl przemocowcem, wiem to na 100%. Tym bardziej dziwi taki tekst pod moim adresem.
      • gree.nka Re: To chyba chore? 03.01.14, 10:19
        nie zostałeś złapany na zdradzie? czyli były jakieś zdrady?
        jeśli tak, to żona pewnie coś jednak znalazła, zobaczyła. Jeśli nie ona to koleżanki doniosły :). W takim przypadku nie jesteś taki idealny i żona pewnie słusznie czuje się oszukana, skoro w niej tyle złości i agresji wobec ciebie.
        • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 03.01.14, 10:49
          Nie bylo zadnych zdrad, nie bylo zadnych donosow ani insynuacji na ten temat. Dotyczy to obu stron. To oczywiscie tlumaczyloby stan emocjonalny zony, ale napisalem to zeby ten argument wykluczyc. Nie zdradzilem jej nigdy nie tylko fizycznie, ale tez nie zauroczylem sie nikim, nie bylem nielojalny, nie oklamywalem. Moze bylem za dobry? Podobno kobiety majq slabosc do lobuzow:)
          • gree.nka Re: To chyba chore? 03.01.14, 10:58
            to ja chyba bym nie czekała aż ten dzieciak m wpie....
    • kasia.h731 Re: To chyba chore? 03.01.14, 10:09
      Mnie się osobiście wydaje, że nie próbując się z kimś związać nie można patrzeć jedynie przez pryzmat tego czy ma dzieci, a jeśli ma to jakiej płci... Żona ma dziecko, owszem nie ma w tym nic nadzwyczajnego zauważ, że Ty też jesteś człowiekiem po przejściach skoro to Twoje drugie małżeństwo. Cieszę się, że żyjecie na przyzwoitym poziomie choć sama nie wiem co to wnosi do tego postu. A odnośnie sytuacji to rzeczywiście baaaaardzo niekomfortowa ciężko cokolwiek doradzić ja na Twoim miejscu bym powiedziała, że wszystko słyszałam i prosiła o wytłumaczenie zaistniałej sytuacji... Bo to, że nie możesz patrzeć na żonę jest dla mnie zrozumiałe...
      • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 03.01.14, 10:45
        Dobra sytuacja materialna wnosi tylko tyle, ze brak zaspokojenia podstawowych zyciowych potrzeb czesto prowadzi do frustracji. Mowi sie ze jak bieda puka do drzwi, to milosc ucieka oknem. U nas ten problem nie wystepuje, i tylko to mialem na mysli.
        • gree.nka Re: To chyba chore? 03.01.14, 11:08
          ech, z tą biedą i miłością bym nie przesadzała. Czasami ta bieda scala i wzmacnia i testuje prawdziwość uczucia/rodziny. Tylko szczury pierwsze opuszczają tonący okręt, kapitan z nim idzie na dno.
    • magnusg Re: To chyba chore? 03.01.14, 10:59
      Ja bym ci radzil ostro werbalnie postawic ja pod sciana i otwarcie zagrozic koncem zwiazku.To Pani moze uzmyslowi jej sytuacje i dosyc skromna alternatywe,jesli ty odejdziesz.Moze to jej do rozumu przemowi,skoro logika i argumenty nie dzialaja.I na 100% zazadaj wyjasnin,gdzie jest 7000-to nie mala suma w koncu.
    • piataziuta Re: To chyba chore? 03.01.14, 11:07
      Przemoc fizyczna i wyzwiska to nie jedyne formy patologii. Patologia też np. ciagle deprecjonowanie, brak szacunku, szantaz emocjonalny, zastraszanie, wymuszanie i wiele wiele innych.
      Pewnie każdemu moze sie zdarzyc przekroczyć z jakiegoś powodu granice, ale nie w taki sposób i nie w stosunku do własnego dziecka.
      O ile w ogóle nie jestes trollem, to na pewno mylisz sie w jednym punkcie: to JEST margines spoleczny.
      • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 03.01.14, 11:26
        Nie twierdze ze to co powiedziala nie jest zachowaniem z marginesu spolecznego. Pisze tylko ze nie wychowala sie w marginesie. I przestancie prosze z tym trollem, nie bawia mnie takie rzeczy. Czasem jak juz pisalem wczesniej, latwiej otworzyc sie wirtualnie przed obcymi ludzmi, niz przed najblizszymi. Do kogo mam isc? Do matki ktora odwodzila mnie od tego zwiazku? Duzo ludzi ostrzegalo mnie przed zwiazkiem z kobieta z synem, ale jak wiecie, zakochany czlowiek jest raczej odporny na argumenty. Nie chce dramatyzowac, wchodzic w jakis przesadny patos. Po prostu zle sie czuje po tym co uslyszalem. Zreszta to chyba zrozumiale.
        • piataziuta Re: To chyba chore? 03.01.14, 11:43
          Po prostu ciężko uwierzyć, żeby zdrowa psychicznie osoba siala taki syf w głowie swojego własnego dziecka.
          • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 03.01.14, 11:49
            Ciezko. A jeszcze ciezej znalezc w glowie argument na jej usprawiedliwienie. Nie sadze ze to choroba psychiczna. Tylko czy nawet skrajne zdenerwowanie moze cos takiego tlumaczyc?
            • bei Re: To chyba chore? 03.01.14, 12:02
              A rozmawiałeś z Żoną?
              To Ona powinna wytłumaczyć, dlaczego tak powiedziała.
              Współczuję Ci. Najbardziej można zranić słowem.
              Nienawidzę i jeszcze słowa do syna , w ktorych zawarte wyznanie i polecenie braku szacunku.
              Gdy będziesz rozmawiać znowu pojawią się emocje:(
              Moze lepiej napisz, napisz o tym, jak poczułeś się zraniony.

              Zapewne mimo ciężkiej atmosfery ro był jedyny taki incydent, moze Twoja Żona ma problemy ze sobą, przestala sobie radzić, taki wybuch nosi znamiona czegoś bardzo poważnego....lub zwyczajnego braku kultury.

              Życzę po burzy słońca i oby to był jedyny incydent.
              By nie rozpamiętywać goryczy musisz rozmawiać, musisz otrzymać jakieś wytlumaczenie tej sytuacji.
            • gyubal_wahazar Re: To chyba chore? 03.01.14, 12:14
              Załóżmy że może. A czym wytłumaczysz powtórzenie Ci tego później, już na spokojnie ? Jeśli i to wytłumaczysz, to na pewno też znajdziesz jej moralne alibi, jak kiedyś jej gach spuści Ci łomot.
              Nie widzisz, że jesteś na równi pochyłej, bo nawet Twój mózg działa już na jej korzyść, a nie Twoją ?
            • piataziuta Re: To chyba chore? 03.01.14, 12:53
              Tylko czy nawet skrajne zdenerwowanie moze co
              > s takiego tlumaczyc?

              Nie.
              Poczucie wielkiej krzywdy mogłoby tłumaczyć nienawiść, a nawet chęć zrobienia ci krzywdy(prawdziwe poczucie krzywdy, a nie fochy o bal w sylwestra).Zapewne coś w tej historii pominąłeś, jakieś swoje grzeszki, może nawet nie takie małe.
              Tak czy inaczej nic nie tłumaczy takiego tekstu do dziecka.

              No chyba ze lejesz swoją zone, pijesz, a ona nie moze się z Toba rozwieść bo nie ma szansy na znalezienie pracy.
    • gyubal_wahazar Re: To chyba chore? 03.01.14, 11:57
      Jeśli mogę Ci coś jeszcze doradzić, nie brnij w żadne fikuśne analizy psychologiczne, bo ich wartość naukowa jest co najmniej dyskusyjna. Nie szukaj też potrójnych den, bo tylko kwestia czasu, jak dasz sobie wmówić, że to wszystko Twoja wina. A dasz, bo jeśli w tak ewidentnej sytuacji nie wiesz co myśleć, to znaczy że masz zdrowo zryty beret (bez urazy, współczuję Ci).

      Jeśli pani nawet na chłodno, bez emocji, życzy Ci pobicia, prócz tego że Cię szczerze nienawidzi, uważa Cię za mięczaka, bo innemu facetowi bałaby się coś takiego powiedzieć w twarz.

      Ratuj się chłopie. Jest tyle wspaniałych i mądrych kobiet, że szkoda Cię dla takiej rury. A o Piotrusia się nie martw. 12-latek to już duży dzieciak i tylko kwestia czasu, kiedy zrozumie kim jest jego mamusia i doceni co dla niego robiłeś
      • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 03.01.14, 12:18
        Dzieki. Choc to pewnie zle o mnie swiadczy, nie wiem czy potrafie byc tak stanowczy. Trzeci raz zaczynac wszystko od nowa, to uchodzi tylko w Hollywood. Ale trwanie w zwiazku pez przyszlosci jest pewnie jeszcze gorsze. Pozwole jeszcze rozwinac sie sytuacji przez kilka dni, potem wyjezdzam na tydzien do pracy, bede mial czas na chlodna analize.
        • chloe13 Re: To chyba chore? 03.01.14, 12:25
          Stanowczosc w takiej sytuacji jest bardzo wazna. Wybacz ale jak mozesz byc z kims po takich slowach. Osoba, ktora tak mowi o drugiej osobie do DZIECKA, nie ma zadnych uczuc procz wlasnego interesu. Daj sobie szanse na szczesliwe zycie z kims kto bedzie Cie kochal naprawde, a nie szykowal sie na zimna wojne z kilka lat o Twoj majatek.
        • gyubal_wahazar Re: To chyba chore? 03.01.14, 12:36
          Drobiazg.

          > Choc to pewnie zle o mnie swiadczy, nie wiem czy potrafie byc tak stanowczy

          No to rozważ jeszcze 1 aspekt. Będziesz ją latami nadal usprawiedliwiał, tłumaczył, jej winami obarczał siebie. Zaczniesz pić, by rozładować rosnącą frustrację. Aż kiedyś, nie zniesiesz kolejnego upokorzenia i wybuchniesz, podnosząc na nią rękę.

          Jak myślisz, co ona zrobi ? Pochlipie i Ci wybaczy ? A może poleci na obdukcję, założy Ci sprawę karną i szantażem wyciśnie z Ciebie ostatni grosz ?
          • chloe13 gyubal_wahazar ma 100% racji. 03.01.14, 12:43
            • gyubal_wahazar Re: gyubal_wahazar ma 100% racji. 03.01.14, 12:53
              Duża rośnij ;)
            • wiarusik Re: gyubal_wahazar ma 100% racji. 04.01.14, 01:35
              dokładnie. zabiorą mu wszystko co kocha. tak to jest w ubogiej polszcze.
          • a_nonima Re: To chyba chore? 03.01.14, 12:57
            Święta racja.
            Ona raczej nie będzie miała skrupułów...
      • giokonda.it Re: To chyba chore? 03.01.14, 12:58
        Podpisuję się pod tym postem. Nie szukaj usprawiedliwienia. Takie słowa nie powinny paść, a pieniądze nie znikają z konta ot tak. Baby są cholernie cwane. Przykro mi.
    • anna_sla Re: To chyba chore? 03.01.14, 13:22
      Nie wiem co napisali wszyscy tutaj, ale może to:
      1) ona ma kogoś, a jak się ma kogoś na boku często swojego partnera widzi się coraz gorzej, az do nieraz wyimaginowanej nienawiści. Porównując partnerów do siebie wkurza każdy najdrobniejszy szczegół, często banały wręcz. Wszystko urasta do takiej rangi, że zdziwiłbyś się.

      2) jeśli ona nie ma kogoś, Ty byłeś lojalny i nie stosujesz przemocy fizycznej wobec niej to może dręczysz psychicznie? Przecież Ty tego nie zauważysz, może jesteś egoistą i tego nie widzisz. Mój partner kiedyś taki był, oj jakie ja epitety do niego rzucałam, bo tłamsił mnie psychicznie, wydawało mu się, że ma rację, tylko dlaczego tylko i zawsze on? Zupełnie mnie słuchał, a jak dodać do tego brak pracy mojej (trudny okres) to była straszna mieszanka. Nie wydaje mi się abyś był bez zarzutu. Tak czy siak nigdy aż takich słów nie użyłabym w stosunku do dziecka, bo to jest tak jak piszesz ukręcanie bata nie tylko na Ciebie ale i siebie i to dziecko. Niczego dobrego nie uczy.
      • anna_sla Re: To chyba chore? 03.01.14, 13:27
        w te czy wewte, musisz z nią teraz dużo rozmawiać, przyglądać się jej, o co tu może chodzić. Zrobić własne "dochodzenie", a jak dojdziesz do momentu, że dalej nie rozumiesz i niczego więcej już się dowiedzieć nie da, to polecam dwa wyjścia: zaciągnąć ją na terapię (tam pięknie wszystko wyłazi) albo odejść od niej. Tylko nie zapominaj o dziecku. To ono będzie ofiarą sytuacji.
        • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 03.01.14, 13:31
          Kiedys juz proponowalem terapie, ze dwa lata temu byl miedzy nami gorszy okres. Zona nie chce o tym slyszec, bo mowi ze i tak sie nie otworzy w mojej obecnosci. Podobno przy mnie nie bylaby szczera. Taka odpowiedz uslyszalem.
          • anna_sla Re: To chyba chore? 03.01.14, 13:37
            terapie są różne. Są wspólne, są osobne i są mieszane. Ja przechodziłam tą ostatnią, pomogło.
            • chloe13 Re: To chyba chore? 03.01.14, 13:40
              Z calym szacunkiem do Twojej terapii, moje zdanie co do sytuacji opisywanej w poscie: nie ma szans i zadna terapia nie pomoze. Kradziez pieniedzy, mowienie o tym iz Pani sie nie otworzy, takie slowa wypowiedziane do dziecka: ze ma go kiedys pobic...itd. Tu nie terapia jest potrzebna, a szybki rozwod.
              • anna_sla Re: To chyba chore? 03.01.14, 21:41
                no własnie tego nie wie nawet sam zainteresowany, to może mieć drugie dno.
      • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 03.01.14, 13:28
        Wybacz brak skromnosci, ale o wszystko mozna mnie w zyciu obwinic, oprocz egoizmu wlasnie. Robie wszystko zeby byli szczesliwi, nie narzekam, nie wyliczam, nie ograniczqm. Nie pilnuje, nie sledze, nie wymagam rozliczania sie z czasu i pieniedzy. Nie ingeruje w czas spedzany osobno, a ma go duzo bo ja pracuje w innym miescie i przez cztery dni w tygodniu nie ma mnie w domu. Nie wydaje mi sie zebym zawsze mial racje, nie zawlaszczam monopolu na madrosc. Powaznie.
        • coelka Re: To chyba chore? 03.01.14, 13:58
          Czy Ty nie jesteś od niej dużo starszy bo masz już samodzielne dzieci a ona dwunastolatka?Znam taki przypadek gdy młoda bardzo ładna dziewczyna wzieła sobie duzo starszego faceta,obydwoje po rozwodzie, w grę wchodził tylko ii wyłacznie status materialny tego pana.Dzisiaj ta kobieta ma 45 lat facet koło 70-tki,panu nic zarzucic nie mozna oprócz,tego,ze jest stary.Ona ciagle bardzo ładna w swojej kategorii wiekowej ma spore powodzenie zdradza go na potegę, odzywki chamskie do niego leca nawet w obecnosci obcych ludzi.Ona mowi,ze nienawidzi z każdym rokiem go coraz bardziej bo jest stary, bo jego dotyk nie sprawia jej przyjemnści. Wśród znajomych śmieje sie,że mogłby byc jej ojcem a nie mężem.Wyszła za niego bo bała się,,ze nie poradzi sobie sama z dzieckiem, miała 20 kilka lat. On tez nie jest bez winy chciał na starośc dymać ładną młodą laskę ii płaci za to tym,,ze jest w zwiazku gdzie go kobieta ZUPEŁNIE NIE SZANUJE A ONA TYM WYBOREM PŁACI ZMARNOWANYM ŻYCIEM JaK SAMA MOWI ZE STARUCHEM, WSZYSTKO CO ROBIMY MA KONSEKWENCJE W ZYCIU.Rzadko w życiu bywa,że młoda dziewczyna wiąże sie z dużo starszym gościem z miłości. W życiu trzeba poodejmować mądre decyzje a chęć dobrobytu materialnego jeśli idzie o młode laski i chęć dymania młodej dupy jeśli idzie o starszych panów po przejściach, to trochę mało na udany związek z szacunkiem obopólnym.vMożna się unieszczęśliwić w takim układzie na długie lata i tyczy się to obu stron.
          • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 03.01.14, 14:05
            Jestem starszy o 6 lat, wiec chyba nie ma tragedii?
            • coelka Re: To chyba chore? 03.01.14, 14:13
              no nie , myslałam ze moze o 30,
              6 lat to akurat, hm tym bardziej dziwne,ze cię nie szanuje i tak ma, ale nie znamy całej historii, jeszcze ona by tu musiała sie odezwać ,ale jak to opisujesz to ja bym powiedziała wyraźnie,ze albo się zmieni albo na razie i zobaczyłabym jak sie zachowa,jak jej zalezy na Tobie będzie się starac
        • miklasz33 Re: To chyba chore? 03.01.14, 17:27
          Wg mnie twoja żona może mieć kogoś innego.
    • maciejewskimaciejewski Re: To chyba chore? 03.01.14, 13:22
      Jeszcze raz dziekuje za Wasze opinie. Najbardziej wkurza mnie to, ze w glebi duszy wiem ze macje racje, a chcialbym zebyscie nie mieli :( Najgorzej jak czlowiek probuje oszukac sam siebie, a mam nieodparte wrazenie ze to wlasnie usiluje zrobic.
      • gyubal_wahazar Re: To chyba chore? 03.01.14, 13:44
        Anna_sla ma rację. Po mojemu również, ona ma jakiegoś dobiegacza. To tłumaczyłoby zniknięcie forsy, bo młodzi atrakcyjni dobiegacze często wymagają wspomagania finansowego. Załóż nowe konto i niech tam idzie cała Twoja pensja.

        I przejrzyj jej komórę i komputer. Nie miej żadnych skrupułów, bo ta pani własnoręcznie, 2 dni temu wpisała się się na listę Twoich wrogów, a wrogów nie traktuje się w białych rękawiczkach. Może gdy znajdziesz dowody na istnienie szwagra, w końcu trzeźwo spojrzysz na sytuację i oszczędzisz sobie zmarnowanych lat.

        A bajami o Hollywoodzie nie zawracaj sobie gitary, bo nie mają najmniejszego znaczenia. To jest Twoje życie, a nie napis na dropsach
      • gyubal_wahazar Re: To chyba chore? 03.01.14, 13:48
        I tak masz złote serce, bo ja bym rurę zamknął na 3 dni w kiblu, gasząc światło. Ups, no chyba jednak nie, bo dzieciak. To coś lepszego bym ukartował
    • kanna Re: To chyba chore? 03.01.14, 16:45
      Skoro tak mówi do 12 latka, to traktuje go jak (emocjonalnego) partnera. Tak się często dzieje u samotnych matek - najstarszy (jedyny) chłopiec często "awansuje' do roli partnera matki. Nie seksualnie, oczywiście, ale emocjonalnie: ma ją wspierać, doradzać, skarży się mu itp.

      Trochę u was wygląda tak, jakby zona czuła się (emocjonalnie) bliżej z synem, niż z Tobą. Ciekawe, dlaczego.
      • gustavo.fring Re: To chyba chore? 03.01.14, 16:47
        kanna napisała:

        > Ciekawe, dlaczego.

        Bo jest niedojrzała emocjonalnie i obwinia innych za swoje decyzje?
    • miau.weglowy imie juz mamy, chociaz niestety 03.01.14, 16:50
      tylko jedno. jeszcze nazwisko.
      trollu ;P
      • gyubal_wahazar Re: imie juz mamy, chociaz niestety 03.01.14, 17:15
        A skąd detektywistyczno-prokuratorski zapał ? Jak jesteś ciekawa czyjegoś nazwiska, to może najpierw sama się przedstawisz
        • miau.weglowy Re: imie juz mamy, chociaz niestety 03.01.14, 17:48
          no cóż, dziecięciem będąc naczytałam sie o psach baskerville'ów i juz mi tak zostało.
          i jeszcze lubię ironię (auto też)
      • maciejewskimaciejewski Re: imie juz mamy, chociaz niestety 03.01.14, 17:55
        Do kogo to piszesz? Pytam ze zwyklej ciekawosci.
        • gyubal_wahazar Re: imie juz mamy, chociaz niestety 03.01.14, 18:28
          Jeśli mnie pytasz, to pytałem miau
          • maciejewskimaciejewski Re: imie juz mamy, chociaz niestety 03.01.14, 19:48
            Ja tez pytalem miau :) pytalem czyje dane ustala i kogo nazywa trollem. Spodziewalem sie tu w sumie kilku hejterow, bo czasem czytam fora, choc sam napisalem dopiero pierwszy raz.
            • miau.weglowy moja osobista teoria 04.01.14, 12:32
              na temat trolli mowi, ze jesli piszacy wciska imiona w post uwazajac, ze w ten sposob historia (zwlaszcza ta bardzo osobista) staje sie bardziej prawdopodobna, osiaga efekt wrecz przeciwny.
            • miau.weglowy a propos hejtowania 04.01.14, 12:36
              jak widzisz wiec (patrz wpis nad tym) szanuje intelekt piszacego, bo zakladam, ze opowiadajac anonimowo o intymnych szczegolach swojego zycia z kims tam, nie chcialby byc rozpoznany.
              gdzie tu jakikolwiek zwiazek z hejterem.
          • miau.weglowy Re: imie juz mamy, chociaz niestety 04.01.14, 12:29
            zapomniales o moim nazwisku
            Weglowy
    • midnight_lightning Re: To chyba chore? 03.01.14, 20:21
      I tak pada wygodne dla niepruderyjnych kobiet kłamstwo, że "prawdziwym ojcem jest ten, który kocha i wychowuje", prędzej czy później kobieta pokaże, że to jednak nieprawda.

      Ja miałem widocznie szczęście, gdyż mój związek z taką panią zakończył się po 15 minutach.

      Młoda kobieta, mieszkała ze starszym panem, zrobił jej bachora i wyrzucił, a "a miał się rozwieść z żoną i ożenić ze mną" - żaliła się :) I zaczęła mnie urabiać na tatusia, na "ustatkowanie się". I na pewnej imprezie udało jej się mnie przekonać, samotnego łatwo nakłonić, jak szczerze mnie zaraz potem całowała. Poszedłem po piwo, nie było mnie może z 15 minut, jak wróciłem, już jej nie było. Pojawiła się po 2 godzinach pijana i rozradowana. Nie zauważyła mnie i pochwaliła się koleżankom ... piła i bzykała się z ziomalami na zewnątrz lokalu.

      Świętowała znalezienie "tatusia" jelenia?

      Miałem szczęście w nieszczęściu, że tak błyskawicznie wyszła z niej prawdziwa natura, mnie to kosztowało "jedynie" kolejną traumę do końca życia.

      Tak więc, należy unikać samotnych matek, prędzej czy później z każdej kobiety wyjdzie prawdziwa natura. Rzeczywiście lepiej brać się za najmłodsze, mniejsze prawdopodobieństwo ich mentalnego zepsucia przez ziomali i starszych panów sponsorów wspomagających studentki.
      • chloe13 Re: To chyba chore? 04.01.14, 12:26
        Bosz jak dobrze, ze moje dziecko ma swojego tate :) Moge szukac wylacznie partnera dla siebie, a nie ojca dla swojej corki. Uff kamien z serca ha ha ha :)
      • miau.weglowy Re: To chyba chore? 04.01.14, 12:39
        midnight_lightning napisał:


        >
        . Po
        > szedłem po piwo, nie było mnie może z 15 minut, jak wróciłem, już jej nie było.
        > Pojawiła się po 2 godzinach pijana i rozradowana. Nie zauważyła mnie i pochwal
        > iła się koleżankom ... piła i bzykała się z ziomalami na zewnątrz lokalu.


        jakiej klasy target wybierasz, takie żniwo zbierasz
      • makinetka82 Re: To chyba chore? 04.01.14, 23:47
        midnight_lighting... głupota twojego postu bije na głowę chyba wszystko, co przeczytałam tu do tej pory... nie wszystkie samotne matki to puszczalskie lafiryndy, a ty zdecydowanie masz ze sobą jakiś problem, skoro tak generalizujesz.
        ---
        Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wku...ć to już żaden problem :D
    • truskawka2013 Re: To chyba chore? 04.01.14, 11:08
      Jakiś powód jej takiego podejścia do ciebie musi być.
    • gocha033 Raczej nie chyba... chore... 04.01.14, 17:27
      a raczej NAPEWNO.
    • hildegarda-z-plocka Re: To chyba chore? 04.01.14, 21:35
      zona cie nei kocha,irytujesz ja i jestz toba tylko i wylacznie dla kasy. nie ma sensu z nia o tym gadac, rozmawiac ani analizowac, tylko trzeba kopnac ja w leniwy, zaklamany zad.
      • facetka_w_rajtuzah Re: To chyba chore? 04.01.14, 23:38
        Cześć,
        też byłam w podobnej sytuacji.
        Pierwsze małżeństwo się rozpadło, zostałam z synem sama. Zaczęłam dobrze zarabiać - kolejny związek, z bezdzietnym kawalerem, zakończony małżeństwem. następnie ciążą. jak tylko zaszłam w ciążę zaczęły się problemy - mąż zaczął mnie traktować jak swoją własność, a ja głupia na to pozwalałam, bo nie chciałam wszystkiego zaczynać 3. raz. W tym czasie coraz lepiej zarabiałam - sporo więcej od męża (on stanowisku kierowniczym w dużej firmie sektora przemysłu ciężkiego). Potem nagle znalazłam się bez pracy i zostałam wyrzucona przez męża za drzwi z dzieckiem z pierwszego małżeństwa i z tego związku. To miało na celu podporządkowanie mnie jeszcze bardziej, i to, bym poczuła przewagę pana męża. Nie będę pisać o szczegółach, ale naprawdę wolałam zacząć od nowa (a nie błagać pana i władcę o przychylność) - bez pracy, oszczędności, mieszkania, z 2 dzieci. Na szczęście pomogli mi rodzice, potem szybko znalazłam pracę.
        teraz jestem niezależna finansowo, atrakcyjna, mam 2 dzieci z 2 różnych związków, nie narzekam na brak zainteresowania. Miewam romanse, zawsze na początki określam granice i jeśli tylko mężczyzna chce ode mnie wspólnego życia - uciekam, nie potrzebuję tego. Jestem szczęśliwa, zadowolona z życia i sylwestra spędziłam w domu - z wyboru, nie przymusu :)
        Morał:
        1.szkoda życia na bycie w związku z kimś, kto cię nie szanuje
        2.i tak prędzej czy później sprawa się rypnie - może to być planowe działanie małżonki i wtedy możesz bardzo wiele stracić, w tym finansowo
        3.po 2. rozwodzie da się żyć i dla mnie to są naprawdę szczęśliwe lata
        Ps. do niczego nie namawiam, jak chcesz pogadać o szczegółach, pisz na gazetowy
    • magadanskaya masz rację 05.01.14, 00:31
      to chore i nie wyobrażam sobie, żeby bliska mi osoba, mogła coś takiego kiedykolwiek powiedzieć.

      gdzie Ty miałeś oczy/uszy wcześniej???

      Dużo jest od Ciebie młodsza?
      • maciejewskimaciejewski Re: masz rację 05.01.14, 08:59
        Jak pisalem wczesniej, jest mlodsza o 6 lat. 45/39 taka dokladnie proporcja. Teraz przeprasza, ze nigdy nie powinna tak powiedziec, ze nerwy, bolaca glowa, itp. Ale jakos ciezko mi idzie zapominanie o tym.
        • gyubal_wahazar Re: masz rację 05.01.14, 13:09
          Zgadnij kiedy była szczera : teraz czy wtedy ? Połapała się, że może może stracić wygodne życie i teraz zrobi wszystko, by do tego nie dopuścić. Obstawiam, że we wtorek dostaniesz krate ulubionego piwka, wymarzoną kolejkę elektryczną i bokserki we fruwające serduszka.
        • kol.3 Re: masz rację 06.01.14, 09:40
          Doczytałam, że niektórzy uważają Cię za trolla. Ja nie uważam. Bardzo podobną sytuację mam w gronie znajomych. Degeneracja pani wynika z niepracowania, z tego, że pan zaspokaja jej wszystkie potrzeby, ba nawet ją rozpieszcza, za co w zamian dostaje po łbie i jest obdarzany nienawiścią.
          Myślę, że Twoja kobieta zbiera pieniądze na wypadek gdyby się Wam związek rozleciał albo sama zamierza Cię opuścić i chce mieć zabezpieczenie finansowe. Ona może te pieniądze zbierać od dłuższego czasu, systematycznie i wcale nie zdziwiłabym się gdyby się okazało, że ma pokaźne konto.
          Jakoś happy endu nie widzę, przykro mi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka