Dodaj do ulubionych

przyjacołka męża :(

01.04.14, 23:12
Postaram się opisać sytuacje najkróćej jak się da.
Mieszkamy z mężem poza granicami Polski. Jest na dobrze, zadnych problemów. Kochamy się.
Odezwała sie do męża jego dawna przyjaciółka( chciala aby dopisal swoje urodzinowe zyczenia do albumu z okazji 30 urodzin jej siostry, takze bliskiej mu osoby, choc nie tak bliskiej jak ona sama), z która nie utrzymywał przez ponad 10 lat kontaktow. Kazde z nich znalazlo swoje drugie polowki, my wyjechalismy, a poniewaz bywalam zazdrosnica, to kontakt sie urwal calkowicie.
Mailowali sobie ostatnio sporo, ale nie czulam zadnej zazdrosci i nie robilam zadnych scen. Okazalo sie niedawno, ze za moimi plecami umowili sie na spotkanie w Polsce. Bez mojej wiedzy zakupil bilet i chcial poleciec na 2 dni :( Twierdzi, ze leci po to aby zobaczyc czy sie zmienila opowiedziec co wydarzylo sie u niego przez e lata i podziekowac jej, ze kiedys mu bardzo pomogla...
Wczesniej mowil, ze spotkaja sie przy okazji, mowil, ze zaprasza obie siostry do nas ( dla mnie ok), a tu nagle po kilkudziesieciu mailach takie cos...Boli mnie to, bo nie wiem kim jest teraz ta kobieta, nie widzialam jej nigdy( tylko na foto). Uwazam ze powinnam ja poznac najpierw. Powiedzial mi ostatnio, ze w jej malzenstwie nie dzieje sie dobrze i ze prawdopodonie mieszka sama. Nie maja dzieci. My mamy.
Przepraszam za chaos i bledy, padam ze zmeczenia.
Obserwuj wątek
      • ruda_owca Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 11:15
        A jak ci wszyscy napisza, ze nie widza problemu, to nagle twoje odczucia w tej sprawie sie zmienia? Co cie obchodzi co inni sadza, to jest twoj maz i liczy sie to co ty sadzisz.
        Nie podoba ci sie ten pomysl, to mu o tym powiedz, jesli jest to dla ciebie nie do zaakceptowania, to w gre wchodzi tylko ultimatum, badz tylko przygotowana na ew. konsekwencje.
      • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 03:48
        Co tu sadzic? :) Jasne jak slonce! Ona ci odbija meza ,a on cie zwyczajnie zdradza,jest NIELOJALNY !
        owinnas mu to jasno wyartykulowac i czesciej uprawiac z nim seks aby nie mial sil o niej myslec :) ani ochoty.Facet jak ma seks ponad jego codzienny apetyt nie szuka bokow ale widac ty wydzielasz mu go jakby to byl jakis skarb najcenniejszy.To i staje sie latwym celem atakow tej "przyjaciolki" :) Tak to z facetami bywa ze jak malo maj seksu w malzenstwie to szukaja bokow :) i znajduja :)
    • titti_pecci_scialoja Re: przyjacołka męża :( 01.04.14, 23:23
      Jaka ona biedna, trzeba jej pomóc... Jechać i podziekować... tralalala. Żeby tylko z tego dziękowania jakiś prezencik nie powstał w brzuchu tej pani. Powiedziałabym gościowi jedziesz do niej= nie wracasz do mnie no ale to ja. Zołza! I szczęśliwa mężatka;)
      • samuela_vimes Re: przyjacołka męża :( 01.04.14, 23:26
        titti_pecci_scialoja napisała:

        > Jaka ona biedna, trzeba jej pomóc... Jechać i podziekować... tralalala. Żeby ty
        > lko z tego dziękowania jakiś prezencik nie powstał w brzuchu tej pani. Powiedzi
        > ałabym gościowi jedziesz do niej= nie wracasz do mnie no ale to ja. Zołza! I sz
        > częśliwa mężatka;)

        no tak podła baba chce ukraść misia, bo miś to taki biedny, nierozumny zawładnąć się daje tej wrednej szantrapie. Przecież misie rozumu własnego nie mają i wszystko wina tych wstrętnych bab.
        Współczuję męża.
        --
        www.youtube.com/watch?v=tyDADYE6RJ4
        • 5justi Re: przyjacołka męża :( 01.04.14, 23:36
          o co się czepiasz??? może i rozum mają ale pan z wątku:
          kobity nie widział 10 lat,
          nie utrzymywali kontaktu
          w małżeństwie jej źle się dzieje
          odnowiła kontakt pod pretekstem dupereli
          pan radośnie wykupił podróż i wyjeżdża sam... na spotkanie z nią
          napalony jak młody ogier

          nie sądzisz, że owy pan rozum postradał...?
            • londynwarszawaparyz Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 00:28
              Ja to nie wroze tu niczego dobrego. Ona po nieudanym zwiazku, po 10 latach, z lezka nostalgii przypomniala sobie swojego ex. A on potajemnie zakupil bilet by poleciec do niej i podziekowac jej za wspolne lata i pomoc (po 10 latach???). Oklamal zone. Rwie sie do spotkania. Macie dzieci, ona nie ma- co ma do stracenia by rozwlic wasza rodzine? Myslisz ze spotkaja sie, pojda na lody i pogadaja? :) Nie sadze. Piszesz o tym tak spokojnie jakby nic sie prawie nie stalo. Jakby ci powiedzial ze przespi dwie noce u niej, w jednym lozku, bo ma tylko kawalerke,to tez nic dziewnego w tym bys nie widziala? Ja rozumiem ze trzeba ufac mezowi...ufac i kontrolowac :) Nie pozwol mu wyjechac inaczej moga byc z tego wielkie problemy- ciaza, powrot kochankow jak z love story (stara milosc nie rdzewieje), albo on zadzwoni ze nie wraca. I zostaniesz sama. Lepiej go pohamowac, niech na zimno spojrzy co moze stracic bo narazie nie mysli chyba o tym...Uswiadom go. I nie pozwol leciec do Polski. Lepiej zeby mial focha, stracil bilet i kase, dasal sie przez tydzien niz opcja rozwodu lub niepewnosci do konca zycia. Chyba ze chcesz sie klasc obok niego i co noc myslec, co on robil, czego nie wiesz, gdy go nie bylo bo byl z nia.Ja bym tak nie wytrzymala.
              • londynwarszawaparyz Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 00:31
                Jest tez druga opcja. Spotkaja sie na lotnisku. Ona pomysli : ale wylysial a on; ale ona przytyla i sie postarzala. Gadka sie nie bedzie kleic, wypija kawusie i sie rozjada do siebie. Ale gadali razem, a rozmawia im sie na tyle dobrze i ustala spotkania za twoimi plecami ze to wykluczam. jezlei widzial jej zdjecia lub ja na skype i nie zmienil zdania- dalej jest dla niego atrakcyjna. wspolczuje sytuacji i meza, ktory mysli jak nastolatek.
                • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 09:38
                  Jest to normalne wyrywanie innej kobiecie chłopa na sępa, na bezczela.
                  Facet mieszka za granicą, zapewne pani uważa że ma się lepiej niż w Polsce. Myślisz że będzie zwracała uwagę na łysinę czy brzuch?. Desperacja by złapać chłopa i już.
                  • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 10:51
                    Kilka sprostowań...
                    Byli kiedys tylko i wylacznie przyjaciolmi, twierdzi, ze nawet jak rodzenstwo- potwierdzone przez tych, ktorzy dobrze ich znaja.
                    Po drugie ona swietnie sobie radzi w Polsce- dobrze zarabia.
                    Trzecie- mąż nie ma brzucha i nie lysieje.
                    Pamietam, ze byla ladna, ale wiem na 100% ze nie telefonuja i nie rozmawiaja przez skypa. Zdjec tez sobie nie wysylali. Są tylko maile.
                    • mozambique Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 11:13
                      a wisz na 100% ze owa pani już nie zwizytowała twego meza w waszym kraju ? tez po kryjomu ?

                      wiesz , jak "wybuchla" w necie nasza klasa i ludzie zaczeli masowo odnawiać szkolne znajomości to tez miałam mase waidomosci od dawnych kolegów z liceów i studiów, takich fajnych kumpli od ognisk i wypadów , mających normalne rodziny , którzy zupełnie otwarcie pisali ze zawsze się pododbałam , ze wciąż jestem atrkacyjna iinne pitu pitu i ze chetenie teraz odnowiliby kontakt na przykład na 2-osobowym wypadzie za miasto


                      --
                      Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
                      • x.i.007 Re: może zbrzydła? wygoogluj ją i 02.04.14, 11:25
                        Każdy sądzi według siebie. Czytałaś maile swoich przyjaciół i googlałaś ich żony? :) no to rzeczywiście dziwne że przyjaźnie się rozpadły

                        Fakty są takie że mąż jest nielojalny, nawet jeśli ona była potworem zazdrości to i tak nie jest żadne usprawiedliwienie do potajemnych spotkań.
                        • znana.jako.ggigus nie czytam cudzych maili 02.04.14, 11:29
                          nie czytałabym nawet gdybym przypuszczała, że ktoś mnie zdradza.
                          A miałam taki przypadek i przeżyłam bez czytania cudzych maili.
                          Mąż zerwał kontakt z powodu żony, przypomninam.
                          --
                          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                          • x.i.007 Re: nie czytam cudzych maili 02.04.14, 11:41
                            To oczywiste, przecież jesteś pewną siebie, wartościową kobietą. Nie czujesz zazdrości, to inne czują zazdrość o ciebie. Ziew.


                            Aaa jednak tu czytanie maili podsuwasz, tam detektywa byś wynajęła.. dziw bierze skąd się takie pomysły biorą w tej szanującej cudzą prywatność głowie.
                            • znana.jako.ggigus zazdrość to oznaka słabości 02.04.14, 11:45
                              , niestety. Tak to odbieram. Jakieś powiedzenie mi po głowie chodzi - jeśli kogoś kochasz, to go puść.
                              Jeślli ona/ona cię naprawdę kocha, to wróci sam/a. Mogę powiedzeć, że się to swego czasu u mnie sprawdziło.

                              Prywatny detektyw to był żaaart!
                              --
                              ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
        • x.i.007 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 07:44
          samuela_vimes napisała:

          > titti_pecci_scialoja napisała:
          >
          > > Jaka ona biedna, trzeba jej pomóc... Jechać i podziekować... tralalala. Ż
          > eby ty
          > > lko z tego dziękowania jakiś prezencik nie powstał w brzuchu tej pani. Po
          > wiedzi
          > > ałabym gościowi jedziesz do niej= nie wracasz do mnie no ale to ja. Zołza
          > ! I sz
          > > częśliwa mężatka;)
          >
          > no tak podła baba chce ukraść misia, bo miś to taki biedny, nierozumny zawładną
          > ć się daje tej wrednej szantrapie. Przecież misie rozumu własnego nie mają i ws
          > zystko wina tych wstrętnych bab.
          > Współczuję męża.


          jestem mocno wyczulona na obwinianie obcej kobiety za męża matoła, ale nie widzę tego w cytowanym przez ciebie poście.
          • samuela_vimes Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 13:29
            jeszcze raz powtórzę to co ja napisałam, bo widzę, że wkleiłaś też wypowiedź kogoś innego.

            no tak podła baba chce ukraść misia, bo miś to taki biedny, nierozumny zawładnąć się daje tej wrednej szantrapie. Przecież misie rozumu własnego nie mają i wszystko wina tych wstrętnych bab.
            Współczuję męża.

            --
            www.youtube.com/watch?v=tyDADYE6RJ4
            • x.i.007 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 19:47
              samuela_vimes napisała:

              > jeszcze raz powtórzę to co ja napisałam, bo widzę, że wkleiłaś też wypowiedź ko
              > goś innego.

              tak, zacytowałam wypowiedź do której się odnosisz. pytam gdzie ty tam widzisz obwinianie podłej baby o kradzież misia?
    • osmy_dzien Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 00:30
      Nad czym sie zastanawiasz? Ewidentnie masz meza na trzy cwierci od... zdrady. Leci do niej jak na skrzydlach. A moze juz kiedys byl w Polsce?

      Wspolczuje, bo masz teraz ciezki orzech do zgryzienia.
          • znana.jako.ggigus prywatny detektyw? 02.04.14, 11:32
            albo taka pani, na zlecenie, namawiająca do zdrady.
            Tylko co zrobić, jak pan zdradzi i pani się dowie?
            --
            ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
            • alpepe Re: prywatny detektyw? 02.04.14, 11:53
              ale o czym ty?
              Zasada jest jedna, uczciwy człowiek bez pary jak ma przyjaciela płci przeciwnej, to zaprasza parę, a nie tylko przyjaciela. Człowiek, który zmusza sparowanego przyjaciela do takiej konspiracji, uczciwych zamiarów nie ma.
              --
              Tak walczę ze złem
              A zło rośnie we mnie z każdym dniem
              • znana.jako.ggigus znamy inne zasady chyba 02.04.14, 12:55
                dla mnie para nie musi wszędzie występować jako para.
                Przecież gdyby ten pan chciał lecieć do najlepszego przyjaciela, to ta pani by nie robiła scen. Gdyby ta pani też chciała do przyjaciółki lecieć, to czy by jej mąż się stawiał?

                Moje pisanie o detektywie było ironią, a ironia jest niewidoczna na ekranie.
                --
                ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                • alpepe Re: znamy inne zasady chyba 02.04.14, 13:30
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > dla mnie para nie musi wszędzie występować jako para.
                  Dla mnie również, ale honorowy człowiek zaprasza parę, by uniknąć jakichkolwiek plotek, domysłów i czego tam jeszcze. Normalny savoir vivre. Jeśli małżonek lub małżonka nie chcą skorzystać, ok, ale wszystko jest jawne.
                  > Przecież gdyby ten pan chciał lecieć do najlepszego przyjaciela, to ta pani by
                  > nie robiła scen. Gdyby ta pani też chciała do przyjaciółki lecieć, to czy by je
                  > j mąż się stawiał?
                  Jeśli osoby te są biseksualne, to jak najbardziej.
                  >
                  > Moje pisanie o detektywie było ironią, a ironia jest niewidoczna na ekranie.
                  To nie była ironia, to było pisanie od czapy. W moich postach nie chodziło o szpiegowanie kogokolwiek, tylko o to, nie masz dzieci, co?, że pan objuczony potomstwem na takim spotkaniu nie będzie skłonny do jakichkolwiek podłych poczynań, a i pani ewentualna chętka na amory przejdzie. Taki pas cnoty.


                  --
                  Tak walczę ze złem
                  A zło rośnie we mnie z każdym dniem
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 07:08
      Okazalo sie niedawno, ze za moimi plecami umowili sie na spotkanie w Polsce. Bez mojej wiedzy zakupil bilet i chcial poleciec na 2 dni :( Twierdzi, ze leci po to aby zobaczyc czy sie zmienila opowiedziec co wydarzylo sie u niego przez e lata i podziekowac jej, ze kiedys mu bardzo pomogla...

      Albo kompletny idiota, ale niewinny.
      Albo absolutnie bezczelny, bo wie że z tą żoną może sobie na takie numery pozwolić...
      --
      Zdejmij tę suknię mała...
    • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 09:33
      Pani odezwała się pierwsza, a pan już leci. Jak widać w Waszym małżeństwie nie jest tak dobrze jak myślisz.
      Postawiłabym sprawę jasno i ostro. Jeśli jedziesz, to możesz nie wracać.
      Żeby pan nie miał wątpliwości, że będzie sobie pogrywał.
      Jak mu pozwolisz, to otworzysz mu furkę do brykania w bok.
    • wez_sie Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 09:39
      uwazam ze bardzo fajnie ze odswiezyl kontakt z dawna znajoma
      nigdy nie wiadomo jak potocza sie wasze losy
      moze jeszcze ona wam w czyms kiedys pomoze
      a jesli nawet z tego bedzie maly romans to przeciez nic ci sie nie stanie
      faceci z natury sa kobieciarzami
      ja tez sobie nie wyobrazam
      jak to mowia przyslowia kot przy jednej dziurze zdechnie albo rasowy kot jednej dziury nie pilnuje i to uwazam za sedno i plente mojej wypowiedzi gdysz to jest prawda uniwersalna i musisz ja zaakceptowac i zyc z tym jakos nie wiem
      --
      JESZCZE TYLKO 225 ODWIEDZIN MOJEGO PROFILU I ODCHODZE Z FORUM I KASUJE PROFIL JAKO NAJSLAWNIEJSZY UZYTKOWNIK FORUN.

      JESLI WEJDZIESZ W MOJ PROFIL TO PROSZE ZOSTAW PO SOBIE SLAD W POSTACI KROPKI
      BLAGAN TO DLA MNIE BARDZO WAZNE
      • alpepe Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 10:07
        Na początku rozczarowałam się, że świeżo napisałeś niebacznie poprawnie, ale za to plenta już była w starym stylu.
        --
        Tak walczę ze złem
        A zło rośnie we mnie z każdym dniem
        • wez_sie Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 10:22
          zupelnie nie wiem o co ci chodzi ale jak chcesz mnie poderwac to wal juz na priwka zeby tu nie zasmiecac watku dobrze?
          --
          JESZCZE TYLKO 225 ODWIEDZIN MOJEGO PROFILU I ODCHODZE Z FORUM I KASUJE PROFIL JAKO NAJSLAWNIEJSZY UZYTKOWNIK FORUN.

          JESLI WEJDZIESZ W MOJ PROFIL TO PROSZE ZOSTAW PO SOBIE SLAD W POSTACI KROPKI
          BLAGAN TO DLA MNIE BARDZO WAZNE
      • x.i.007 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 10:24
        Ale ma im się do łóżka ładować czy tylko siedzieć na randce jak piąte koło u wozu i łypać podejrzliwie?

        Moim zdaniem panu może pomóc tylko terapia szokowa, o ile w ogóle jeszcze coś pomoże (nie jest dobrze, skoro już się wykręcił w osobiste podziekowania, potajemne wyjazdy i w pomoc dawnej przyjaciółce z problemami małżeńskimi)
    • znana.jako.ggigus bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 10:31
      kontakt i oczekiwałaś, że po paru latach mąż poinformuje o tym, że nawiązał z nią kontakt?
      Nb. co trzeba robić, aby ktoś dla świętego spkoju zrywał z kimś innym kontakt?
      Czy to jego dawna luv czy dawna dobra kumpela?
      no i rada dla pewnej siebie osoby - to dorosły człowiek, więc niech spotyka kogo chce.
      A jeśli w waszym małż. źle się dzieje, to mąż wkrótce znajdzie inną, może nawet bliżej.
      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
      • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 10:44
        Co trzeba robić? Truć d..ę cały czas. Obrażać się. Strzelać fochy na samą myśl o znajomej męża (jej myśl, nie jego). Przetrząsać telefon żeby sprawdzić częstotliwość rozmów i treść smsów. Na wspólnych spotkaniach siedzieć w charakterze naburmuszonej ropuchy, która wstyd przed znajomymi przynosi. Robić awantury o każdy telefon, mail, wspomnienie w rozmowie, o spotkaniu nie wspominając. Stawiając dramatyczne żądania "ona albo ja". Wymieniać dalej? ;)
        • x.i.007 Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 11:01
          To jedna strona medalu. Druga to taka że mąż nie powiedział w porę "nie truj d..." tylko zszedł do podziemi. Co ciekawe, taka nielojalność ma wielu zwolenników. Baba sama się prosiła o te kłamstwa, a facet to tylko facet, on chce mieć święty spokój.
          • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 11:25
            Ale ja tylko podaję przykłady zachowań, które sprawiają, że człowiek zrywa kontakt z kimś kogo bardzo lubi dla świętego spokoju - wiem, bo sama doświadczyłam dwustronnie (mój niedoszły mąż urządził mi takie piekiełko, a i mojemu kumplowi z "piaskownicy" jego ówczesna dziewczyna zrobiła to samo, łącznie z tym, że po czasie zabroniła mi przyjść na ich ślub ;p). Nie popieram zejścia do podziemia, chociaż rozumiem dlaczego mąż się nie przyznał do odnowienia kontaktu po latach.
            • x.i.007 Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 11:35
              Ależ ten schemat kłamstwa z powodu zazdrości bardzo łatwo nadużyć. Wystarczy powiedzieć: nie mówiłem ci bo byłabyś zła i automatycznie wina przechodzi na tego kto ośmielił się być zazdrosnym.
              A czasem po prostu się coś intuicyjnie wyczuwa.. ale to już tylko autorka wie czy zieje nienawiścią do wszystkich kobiet w otoczeniu męża czy to wyjątek. Nie mówiąc już o tym czy mąż nie zarobił przypadkiem na ten brak zaufania.
              • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 12:05
                Ale nawet jeśli wyjątek - co z tego? Myślisz, że wszystkie panie odczuwające zazdrość w stosunku do jednej jedynej kobiety mają rację i faktycznie z tą jedną jest coś nie tak? Że kobietom nie zdarza się mieć nieuzasadnionych paranoi tylko dlatego, że tamta jest ładniejsza, albo dlatego, że zazdrośnica ma mały biust, a tamta duży i zazdrośnica sobie wmówiła, że jej mąż na pewno lubi duży, bo każdy lubi i on musi lubić?

                Naprawdę nie znasz przypadków nieuzasadnionych wariactw? Ja znam osobiście - dwa takie. Zazdrośników się "pozbyliśmy" i nasze przyjaźnie trwają nadal. I są przyjaźniami, a nie utajonymi romansami skrywanymi od lat. Mój mąż nie ma z tym problemu, druga żona przyjaciela też nie. Kolejne partnerki kolejnego też nie miały nic przeciwko. Nie ma w tych znajomościach niczego erotycznego, żadne zdrady łóżkowe i emocjonalne nie wchodzą w grę i nigdy nie wchodziły. A jednak trafiliśmy na takich, którzy mieli problemy ze sobą i wyładowali je naszych przyjaźniach.
                  • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 12:13
                    Nie, dlatego, że nie wytrzymał życia z toksyczną wariatką. Podobnie jak ja nie wytrzymałam w toksycznym związku, w którym zakaz kontaktu z jedną wybraną osobą był tylko drobiazgiem na liście różnych potworności, które mi wtedy niedoszły mąż zafundował. Tyle, że ja się zdążyłam zreflektować przed ślubem.
                    • mozambique Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 13:02
                      ach byalabym zapomniala,
                      była żona ZAWSZE ALE TO ZAWSZE jest toksyczną wariatką, zazdrośnicą, pazerną pijawą ewentulanie zwykłą puszczalską dziwą
                      zawsze taką jest, szczególnie w wersji dla nowej żony lub dla aktualnej dupencji
                      --
                      Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
                          • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 13:12
                            Oczywiście, że znałam i znam, znałam ją wcześniej niż ten mąż. Zresztą nie on jeden z nią nie wytrzymał, bo dziewczyna właśnie wypłakuje oczy z powodu trzeciego (!) rozwodu, niezawinionego przez nią oczywiście, bo ona jest taka wspaniała, tylko ma pecha i trafia na drani, którzy jej nie doceniają.

                            Poza tym nie jestem ani obecną żoną, ani kochanką i nigdy nie byłam, więc niczego nie muszę łykać.
                              • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 13:31
                                Nie on jeden. Dziewczyna coś w sobie ma, mężczyźni za nią szaleją dopóki jej nie zdobędą, a jak już się uda to każdy kolejny zwiewa.

                                Poza tym nigdzie nie twierdzę, że on jest taki cudowny. Ma swoje wady, ale na szczęście ja nie muszę z nimi żyć na co dzień, mogę je wspaniałomyślnie akceptować, bo mnie nie dotyczą :D.

                                Tak się czepiasz, jakbyś nigdy nie żyła w toksycznym związku. Ja żyłam. Wiem jak to jest. Wiem jak to jest, jak ktoś cię obserwuje na każdym kroku tak dokładnie, że jest w stanie ci wypomnieć, że uśmiechnęłaś się do kogoś 2 lata temu w sposób, w który nigdy nie uśmiechasz się do niego. Kiedy ktoś chce cię zamknąć w domu, odseparować od rodziny, przyjaciół, mąci i prowokuje kłótnie z nimi, żeby maksymalnie ograniczyć kontakty, nie ma oporów przed kłamstwami, które mają na celu podkopać twoje zaufanie do innych oraz zaufanie innych do ciebie, kiedy nie wolno ci mieć koleżanki, bo ona na pewno knuje przeciwko ukochanemu, a w ogóle to jest lesbijką, która udaje hetero, żeby cię podstępnie poderwać, kiedy ktoś podkopuje twoją samoocenę w kwestiach zawodowych tylko po to, żebyś przypadkiem nie miała aspiracji do osiągnięcia czegoś więcej, bała się awansu, bała się wykonać jakiś krok do przodu. Kiedy ktoś tak bardzo cię oplata i odcina od świata, że zaczynasz się dusić i przestajesz wiedzieć kim jesteś. Żyłaś w takim związku? Ja tak, dlatego dokładnie rozumiem dlaczego mężczyźni uciekają od tej kobiety, bo jest dokładnie takim samym typem jak mój eks narzeczony. I on też przyciąga do siebie kobiety jak magnes. Tyle, że jemu udało się trafić na ofiarę, która nie potrafi się wymiksować z tego związku od lat.

                                Ty sobie miej swoje wątpliwości i wiarę w to, że kobieta zawsze jest ta dobra, a mężczyzna zawsze zły. A ja wiem, że w życiu różnie bywa i czasami trafia się na wyjątkowo złych obu płci. I wtedy nie jest ważne jak się starasz by było dobrze, bo nic się nie da zrobić - albo dajesz się zniszczyć, albo odchodzisz.
                        • ijonaa.tichy Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 03.04.14, 00:36

                          LOL
                          Ale zobacz jak ona to ustawia... ;)
                          Siebie jako tą normalną, zrównoważoną; tą drugą jako toksyczną zazdrośnice, wariatke.

                          Wygodna optyka, aż za bardzo.
                          Hipokryzją wali na kilometr...
                          Znam ja takie niunie. Niechby tylko jakaś "zaprzyjaźniła" się z jej misiem, szybko by pokazała szpony.
                          Podobnie... wszystko jest ok, kiedy niuniom się pomaga i wyciąga je z opresji. A jest "be" kiedy pomocy udziela się innym kobietom;)

                          Hipokrytki trzeba pokonać ich własną bronią ;)
                          Czyli "zaprzyjaźnić" się z misiem hipokrytek, a jak nie mają... samej sobie znaleźć "przyjaciela"; wtedy własny, osobisty misiu, przestanie adorować obce baby, a zacznie swoją.
                          Zrób tak, żeby to on był o ciebie zazdrosny ;)
                          Wszelkie desperackie akcje, szantaże i wieszanie się ramienia odradzam;)

                          --
                          Są dwie teorie dotyczące prowadzenia sporów z kobietami.
                          Obydwie nie działają :)
      • pinerzka.pineszka Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 10:59
        To byla dobra kumpela/przyjaciolka. Byla jak siostra. Wiedzialam, ze mailuja. Wspominal cos kiedys, ze jak bedzie w pl, to korzystajac z tej okazji spotkaja sie na miescie i czy to mi nie pzreszkadza. Powiedzialam, ze jasne, ze nie, bo tak czuje. Nie jestem juz zazdrosna, nie jestem juz nastolatka. Tak samo, nie przeszkadza mi to, ze zaprasza ja do nas razem z jej siostra. O bilecie dowiedzialam sie ostatnia. Boli mnie nielojalnosc mojego meża.
        On ciagle mowi o wolnosci, jak bardzo ja sobie ceni, ale ja go w niczym nie ograniczam. Zupelnie inaczej pojmujemy to slowo.
        Ktos pisal o noclegu w pl- ma nocowac u moich rodzicow ;)
        • mozambique Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 11:05
          tjaaaaaaaaaaaaaa, pan z "silnym instynktem wolności", wielu takich znam

          głownie ta wolność kieruje się u nich albo w kierunku butelki z gorzałą albo w kierunku damskich majtek a zona to ta wredna zazdrosnica która tego instynktu nie zrozumie

          p.s. zakup biletu w tajemnicy przed zoną sprawę określa bardzo jednoznacznie ,


          --
          Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
        • znana.jako.ggigus czyli nie byli nigdy parą, skąd wiec u Ciebie 02.04.14, 11:07
          podejrzenie, że się rzucą na siebie, a Ty zostaniesz brrr sama?
          Zazdroszczę mężowi takiej przyjani, parę razy próbowałam zaprzyjaźnić się z dobrymi kolegami i zawsze ktoś się w kimś zakochał. Ale to były lata nastoletnie.
          Uważam, że masz kłopoty z poczuciem własnej wartości i współczuję mężowi, że z Twojego powodu zerwał kontakty z wieloletnią, dobrą przyjaciółką. O ole nie trollujesz i z tego powodu on zerwał kontakty z komś, kogo lubi, to wyrazy współczucia Wam wszystkim we trójkę.
          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • lonely.stoner Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 11:09
      normalnie jakbym o swoim eks czytala- ktorego juz cale szczescie w pore w d.pe kopnelam i dzieci tez nie mielismy... tez wiecznie jakies przyjaciolki, z ktorymi meilowal, pisal wiersze na nk, i ktorych problemow wysluchiwal, o ktorych a jakze- mi opowiadal, i przeciez nic nie ukrywal przede mna i nic zlego nie robil, a mi prawie wszystkie wlosy wypadly od zgryzoty. Teraz to sobie mysle- ze bylam chyba w jakims transie albo co zeby sie w takie bagno dac wciagnac. I ciagle oczywiscie slyszalam ze mam paranoje, ze un kocha tylko mie, i ze w ogole jestem przewrazliwiona. Wiac od takich palantow i to na jednej nodze!!!
      --
      youtu.be/19eBAfUFK3E
    • light_in_august Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 11:40
      Sprawa nie wygląda najlepiej... Ja z zasady jestem przeciwna byciu bezpodstawnie zazdrosną i trzymaniu faceta za mordę, bo uważam, że im bardziej się trzyma, tym bardziej on chce się wyrwać. Ale w tym wypadku niepokojąca jest ta nagła chęć spotkania twarzą w twarz. Przecież gadają mailowo, mogą do siebie zadzwonić, można zorganizować spotkanie w większym gronie. A nie od razu lecieć jak na skrzydłach.
      Upieraj się przy tym, żeby jechać z nim teraz albo ustawić wspólne spotkanie później. Nie pokazuj za bardzo zazdrości, powiedz po prostu, że baaardzo chciałabyś ją poznać.
      --
      And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
      • mozambique Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 11:47
        no fakt - konkretną pomoc można zaoferować także na odleglosc ( np. prawna, finansową, rzeczową itp.)

        no chyba ze mąz chce jej nerkę oddac - to niestety, musi być osobiscie
        --
        Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
    • symbolika Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 12:03
      pewnie przypomniały mu sie lata wolnosci i beztroski i znów chcę tego doswiadczyć, poczuć sie jak nastolatek
      porozmawiaj z nim szczerze innego wyjscia nie ma
      moze jakiś kompromiś, jedz z nim, niech spotka sie sam na sam, porozmawia, powspomina
      lepsze to niz grożenie i trzymanie na smyczy, jak zechce sie zerwac to i tak to zrobi


    • obrotowy sa dwie szkoly... 02.04.14, 15:10
      jednak mowi, ze o wszystkich kontaktach z obcymi kobietami mowi sie zonie

      a druga, ze sie nie mowi, lub mowi sie tylko o tych, o ktorych chce sie mowic.

      - czy cos pomoglem ?
      • slottka.ja Re: sa dwie szkoly... 02.04.14, 15:40
        Aleś Ty jesteś doświadczony małżonkoś wewtych sprawach, a kolega widać początkujący z koleżankami;)
        Dla mnie opowiadanie koledze o swoich problemach małżeńskich śmierdzi na kilometr...a ten jeszcze do niej leci...
        --
        Odpoczynek daj królicy,
        sam się rozmnóż w kamienicy
        • pinerzka.pineszka Re: sa dwie szkoly... 02.04.14, 16:39
          Dziekuje za odzew. Dziękuje szczegolnie tym, ktorych posty pomogly mi cos zrozumiec i zebrac sie na szczera rozmowe. A taka sie odbyla. Balam sie wyjsc na zolze, ale z drugiej strony nie wiem co by sie ze mna dzialo, gdyby tam polecial. Wiec szczerze wszystko wyznalam.
          Nie poleci. Jest zaproszona razem z siostra do nas. Powiedzialam, ze bardzo chce ja poznac :) On twierdzi, ze chce pochwalic sie nami, zatem to super okazja, bo pokazanie zdjec rodziny to nie to samo( mąż nie ma konta na nk, czy fb). Moja polowka miala leciec do
          Pl cos zalatwic, ale sprawa sie wyjasnila i nie musi tam byc. Tylko, ze w miedzy czasie obiecal to spotkanie i nie chcial jej zawiesc( wrrrr) odwolujac kawe, ew.kolacje. Zatem spotkanie "przy okazji" okazalo sie zaplanowana wizyta w Pl tylko dla niej :(
          Tego, ze nigdy nie laczylo ich nic wiecej poza przyjaznia jestem pewna na 100%. Tylko, ze z drugiej str mysle sobie kim ona tak naprawde jest, nie znam jej, nie wiem co przychodzi do glowy kobiecie, ktorej malzenstwo sie niemal rozpadlo i dlaczego nie chciala odnowic przyjazni, gdy w malzenstwie bylo ok. Nie wiem, czy po tym 12 latach nie widzenia mojego męża jej uczucia do niego beda nadal przyjacielskie i nic wiecej.
          Zastanawiam sie, czy przyleci tu, czy chce mnie poznac ( wiem, kiedys ja tego nie chcialam, ale to bylo ponad 10 lat temu, bylam malolata , wpatrzona w swoja pierwsza milosc, a ona starsza ode mnie przyjaciolka męża. Prawde mowiac czulam sie od niej duzo gorsza.
          Jestesmy kochajaca sie para, w łóżku jest super Ba! Po wielu latach razem i dwoch porodach jeszcze lepiej :) On jest moim pierwszym partnerem, a ja jego. Jest starszy o kilka lat. Kocham Go i widze, prawde w Jego oczach, gdy mowi, ze z nikim innym nie widzi swojego zycia.
            • klamkas Re: Czy sa tu panowie.... 02.04.14, 18:04
              Od 35 lat mam przyjaciela, który NIGDY nie dał mi odczuć, że traktuje mnie inaczej niż przyjaciółkę. Nie wiem co ma w swojej głowie, ale nigdy mnie nie podrywał, nie uwodził, nigdy nie zrobił nic co by naszą znajomość mogło sprowadzić do poziomu "więcej niż przyjaźń".
              • alpepe Re: Czy sa tu panowie.... 02.04.14, 18:34
                tak, wiemy, masz wspaniałego przyjaciela i chorego eks. Tylko niech ci się zmieści w tej główce, że niektórzy są normalni, a nagle im do drugiej połowy zarywa jakaś nagle "owdowiała" przyjaciółka z dzieciństwa, lub wręcz ich własna przyjaciółka tęskniąca za portkami w szafie. I dla takiej wywłoki nie liczy się przyjaźń, nie liczy się, że facet ma dzieci i żonę, tylko próbuje się wcisnąć w związek wykorzystując kryzysy, bo ona chce. I jeden facet się temu oprze, ale drugi niekoniecznie, bo w końcu zawsze mu się ta wywłoka podobała, a zachwyt w jej oczach jest bezcenny/
                --
                Tak walczę ze złem
                A zło rośnie we mnie z każdym dniem
                • klamkas Re: Czy sa tu panowie.... 02.04.14, 18:38
                  Ale pytanie było czy istnieją tacy mężczyźni - tak istnieją. Czy jej mąż jest takim mężczyzną? A skąd my to mamy wiedzieć...?

                  I nie jestem typem naiwniaczki, wiem, że ludzie bywają okropni, że się ranią, że są podstępni i potworni. Wiem. Ale nawet mając takie doświadczenia nie doszukuję się zła we wszystkich i we wszystkim. Gdybym była przekonana, że nikomu nie można ufać, musiałabym się bać wszystkiego i wszystkich. Wykończyłoby mnie to.
            • engine8 Re: Czy sa tu panowie.... 02.04.14, 21:43
              Panowie sa....i zgadzaja sie z Toba ... tzn mezowi nalezy ufac ale nie na 100% ..
              A Twoja przyjaciolke jak siostre? hm.... jak brzydka i madra to moze tak al ejak ladna to dla pozoru tak a poz plecami to inna sprawa.. to ze toba ma wspanilay seks wcale o niczym nie swiadczy..
              Miej oczy otwarte i jak sie koleznaka pojawi to zwracaj uwage nie na to robia oficjalnie ale na drobne szczegoly, spojrzenia itd... to jest jedyne co trudno trzymac w ryzach..
              "to w srodku" zwykle nie klamie
            • greedex5 Re: Czy sa tu panowie.... 03.04.14, 11:41
              > ktorzy potrafia trkatowac swoja przyjaciokke jak siostre? Czy tacy faceci istni
              > eja? Bo jesli powiem, ze moj mąż taki jest, to powiecie, ze jestem naiwna jak d
              > ziecko...
              Tak, jeśli jest brzydka, waży 150 kg itp. Inaczej prędzej czy później facetom przyjdzie coś do głowy. Większości moich kolegów przychodziło. Mi tam by się nie chciało specjalnie dla dawnej przyjaciółki/przyjaciela lecieć do innego kraju. Było - minęło. Sentyment został lub nie i tyle. Sprawa nie jest czysta. Już sam fakt że kiedyś wyczuwałaś rywalizację i przewagę ze strony tej kobiety jest dowodem że chodzi o relacje damsko-męskie.
            • obrotowy tak... jest ich ok. polowa... 03.04.14, 14:17
              pinerzka.pineszka napisała:
              > ktorzy potrafia trkatowac swoja przyjaciokke jak siostre?


              tak... jest ich ok. polowa...
              druga polowa woli traktowac przyjaciolki rowniez jako kochanki.

              nadal pytam, czy cos pomoglem ?
          • alpepe Re: sa dwie szkoly... 02.04.14, 16:58
            póki co, świetnie to rozegrałaś. Twój mąż może być w porządku, ale ta przyjaciółka niekoniecznie. Może tak, a może nie.
            --
            Tak walczę ze złem
            A zło rośnie we mnie z każdym dniem
          • klamkas Re: sa dwie szkoly... 02.04.14, 17:56
            > Tylko, ze z drugiej str mysle sobie kim ona tak naprawde jest, nie znam jej,
            > nie wiem co przychodzi do glowy kobiecie, ktorej malzenstwo sie niemal rozpad
            > lo i dlaczego nie chciala odnowic przyjazni, gdy w malzenstwie bylo ok.

            Może dlatego, że jej mąż nie pozwalał? ;)
    • stephanie.plum Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 16:59
      mania prześladowcza w narodzie nie ginie
      :~)

      sorki, ale taka refleksja mnie naszła, kiedy czytałam wypowiedzi typu:
      "że cię zdradzi, to pewne, pytanie tylko - u niej w domu, w samochodzie podczas jazdy z lotniska, czy też jeszcze na lotnisku, w przechowalni bagażu?"

      skąd pewność, że facet już zaplanował zdradę?
      bo kupił bilet W TAJEMNICY PRZED ŻONĄ?
      nie no, spisek iście godny Sztyrlica.
      facet myślał zapewne, że wyjedzie na 2 dni, pobaraszkuje, a żona w ogóle się nie zorientuje, że go nie było, i żadnych podejrzeń nie poweźmie.

      może raczej: kupił bilet, bo spodziewał się, że żona nie będzie jego pomysłem zachwycona, i wolał powiedzieć jej w ostatniej chwili?

      do bycia niezachwyconą pomysłem żona ma prawo.
      mieszanka: gorąca wymiana maili + odświeżona przyjaźń + jej nieszczęśliwe małżeństwo + spotkanie po latach z kimś, kto naprawde dobrze ją rozumiał = sytuacja grożąca wybuchem.

      tak, to jest potencjalnie niebezpieczna sytuacja.
      ale teraz pytanie do żony: piszesz, że jesteście szczęśliwi i KOCHACIE SIĘ.
      czy twój mąż jest człowiekiem, który mógłby podstępnie knuć zranienie Cię?
      albo pozwolić sobie na chwilę zapomnienia, w efekcie której zostałabyś zraniona?

      jeżeli uważasz, że TAK, to - wyrazy współczucia.
      ale jeżeli NIE - to może trochę wiary w tego męża?

      ja wiem, że w analogicznej sytuacji nie utrudniałabym mojemu mężowi wyjazdu.
      może miałabym dreszcz na plecach, ale nie utrudniałabym.
      bo jeżeli cokolwiek może go skłonić do tego, żeby w chwili "pokusy" pozostał mi wierny, to właśnie świadomość, że ja mu wierzę i ufam. że jesteśmy szczęśliwi i kochamy się - (jak piszesz o Was)

      nie wierzę w żadne krótkie smycze.
      --
      it's my life
      • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 17:11
        tak, to jest potencjalnie niebezpieczna sytuacja.
        > ale teraz pytanie do żony: piszesz, że jesteście szczęśliwi i KOCHACIE SIĘ.
        > czy twój mąż jest człowiekiem, który mógłby podstępnie knuć zranienie Cię?
        > albo pozwolić sobie na chwilę zapomnienia, w efekcie której zostałabyś zraniona
        > ?

        Mój mąż nie jest czlowiekiem, ktory moglby knuc cos za moimi plecami, aby wyrzadzic mi krzywde. Dlatego rozbil mnie tym, ze zaplanowal bez mojej wiedzy zostawienie mnie samej z dziecmi tylko po to, aby sie spotkac z ta kobieta. Bo pzreciez sie nie pali, nie jest ciezko chora, zeby tam leciec juz teraz. On wydaje mi sie troche naiwny i egoistyczny wtej kwestii, a ta jego byla(obecna?) przyjaciolka nietaktowna, zeby zapraszac go samego do Pl.
      • obrotowy swietne, wzruszylem sie... 03.04.14, 14:23
        stephanie.plum napisała:
        ...bo jeżeli cokolwiek może go skłonić do tego, żeby w chwili "pokusy" pozostał mi wierny, to właśnie świadomość, że ja mu wierzę i ufam. że jesteśmy szczęśliwi i kochamy się ...


        swietne, wzruszylem sie...

        otoz dojrzalego czlowieka do takiego czy innego postepowania moze sklonic tylko WLASNA moralnosc i system wartosci, oraz czasem czysta kalkulacja...

        natomiast patrzenie na to przez pryzmat - co mysla i powiedza o nas inni, czyli : - zona, mamuska , otoczenie itd...
        to domena roznych niedojd zyciowych.
    • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 17:02
      Musisz się na coś zdecydować. Z jednej strony twierdzisz, że Twój mąż z koleżanką byli zżyci jak rodzeństwo, ale z drugiej strony czujesz niepokój bo umówili się na spotkanie za Twoimi plecami. Nie utrzymywali kontaktów przez 10 lat. Teraz jej małżeństwo się chwieje i nagle odezwała się do Twojego męża, żeby się wpisał do albumu jej siostry - pretekst dobry jak i każdy inny. No i zostało umówione spotkanie za Twimi plecami. Skąd się o tym dowiedziałaś?
      Jeśli to taka niewinna znajomość to skąd to ukrywanie się?
      Porozmawiaj z mężem, wyjaśnij mu co czujesz, jak pojedzie to jednak cienko bym to widziała.
      Mam także pytanie, czy nie jesteś patologicznie zazdrosna i nie ukatrupiasz wszystkich jego znajomości co usprawiedliwiałoby jego skrytość.
      • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 17:30
        Juz odpowiadam :)
        Dowiedzialam sie, a racej wycignelam to z niego. Otoz mąż telefon oraz komputer ma zabezpieczony haslem, ale nie przede mna, tak mamy oboje i juz. Natomiast kiedy zaczeli pisac do siebie "wypracowania" ( strasznie dlugie maile) zaczal zaslaniac monitor, przerywac pisanie. Kiedys cos we mnie peklo, bo pisal chyba juz ponad dwie gdz, w miedzy czasie ja nakarmilam, wykapalam i supilam dzieci( on nigdy tego nie robi). Weszlam do salonu z kubkiem herbaty i obserwowalam go zadowolonego jak sobie mailuje. Nie zauwazyl jak weszlam i nie widzial przez kolejne 30 min. Rozzalilo mnie, to ze tyle czasu na to poswieca, ze on ma prawo do wieczorow dla siebie a ja wlasciie wcale, bo usypianie moich dzieci to katorga i trwa to czasem nawet poltorej gdz. Pojawila sie zazdrosc, katem oka zobaczylam jak duzo pisze i zapytalam wprost o czym tak klika ;) Powiedzial, ze nie ma nic do ukrycia i pokazal mi tego maila. Nie chcialam czytac, ale sie uparl. Nic w nim strasznego nie bylo, procz luznej, wesolej rozmowy. Nic, oprocz zaplanowanej wycieczki do Pl. Twierdzi, ze mial mi o tym powiedziec. Tylko nie wiem kiedy..Zaczal mi wmawiac, ze przeciez wiedzialam, ze ma leciec. Ale mialo to byc wczesniej i po to, aby zalatwic pewne sprawy, ale to stalo sie nieaktualne, wiec nie polecial. Spotkanie z nia od poczatku mialo byc przy okazji. I to bylo dla mnie ok. A tu nagle czytam, ze ona zna nawet date jego przylotu. A ja nie mam o tym zielonego pojecia :D
        Bedac nastolatka, w kazdej dziewczynie na ktora tylko spojrzal widzialam zagrozenie.
        Teraz tego nie mam. Przeszlo. Nawet o przyjaciolke męża nie bylabym zazdrosna, gdyby zechciala mnie poznac, a nie zapraszala Go samego do siebie.
        Wiem, ze bycie zazdrosnia jest fe, ale tym spotkaniem i biletem sprawil, ze znowu poczulam lęk i kolo nam sie zamyka. Przeciez nie moze mnie karac cale zycie za to, ze bedac smarkula bylam zazdrosnica. Ja naprawde chce ja poznac. Tu czy w Pl- bez znaczenia.
        Mąż nie leci i nie widze jakiegokolwiek smutku na jego twarzy.
        • light_in_august Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 19:05
          I w tym długaśnym, pisanym 2 godziny mailu tylko jakieś wesołe, luźne rzeczy? To ma facet lekkie pióro i talent pisarski najwyraźniej ;)
          --
          And the days are not full enough, and the nights are not full enough, and the life slips by like a field mouse, not shaking the grass.
          • znana.jako.ggigus a wcześniej autorka postu widziała zagrożenie 02.04.14, 20:28
            w każdej, co spojrzała na jej chłopaka.
            OO, znam te kobiety. Zagadasz się na imprezie i już sfruwa czujnie patrząc.
            --
            ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
              • znana.jako.ggigus ale autorka postu sama pisała, że ma/miała kłopoty 02.04.14, 20:47
                z zazdrością. I dla mnie bomba - żona zabrania mężowi kontaktu z osobą, której nie zna.
                Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, tak szczerze.
                Ale ile ludzi, tyle światopoglądów.
                Widziały gały, co brały - trzeba se było brać mniej pożądany przez różne wywłoki towar i już.
                --
                ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                • x.i.007 Re: ale autorka postu sama pisała, że ma/miała kł 02.04.14, 21:35
                  I dla mnie bomba - żona zabrania mężowi kontaktu z osobą, której
                  > nie zna.
                  > Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, tak szczerze.
                  > Ale ile ludzi, tyle światopoglądów.


                  A wyobrażasz sobie sytuację że mąż pakując walizkę mówi ci że miesiąc temu kupił bilet i jedzie sobie do przyjaciółki? tak szczerze.


                  > Widziały gały, co brały - trzeba se było brać mniej pożądany przez różne wywłok
                  > i towar i już.

                  Nie rozumiem tego narzecza.
                  • znana.jako.ggigus Re: ale autorka postu sama pisała, że ma/miała kł 02.04.14, 21:51
                    wiesz co, nie wiem. ale nie wyobrażam sobie, że zabraniam komukolwiek znajomości z kimś, kogo nie znam. Tak po prostu.
                    bo gdyby bliska mi osoba spakowała się i zrobiła to co mówisz, a ja nie znałabym tej przyjciółki, to coś byłoby nie tak.
                    Co do tej wywłoki - sorek, to cytaty z postów innych.
                    --
                    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                            • x.i.007 Re: nie podalas tej czesci wypowiedz, ktorej nie 02.04.14, 23:47
                              podałam, nie poznajesz?
                              "wiesz co, nie wiem"

                              no więc powiesz mi czy kupienie biletu lotniczego bez poinformowania żony (żeby sobie mogła chociaż zaplanować opiekę nad dziećmi, wspólnymi zresztą) jest ok czy będziesz się dalej wykręcać roztrząsaniem tego co się działo 12 lat temu?
                              • znana.jako.ggigus nie da sie bez roztrzasania 03.04.14, 00:00
                                bo jesli ktos kupuje bilet potajemnie, a zona mu zabronila kontaktu z osoba, ktorej ona nie zna, to sie nie dziwie mezowi. Serio.
                                Ale to moja perspektywa.
                                Nie chcialabym zeby mi ktokolwiek zabranial jakiejs znajomosci. Dla mnie to ograniczenie czyjejs wolnosci i dlatego nie mozna sie dziwic, ze osoba, ktora ingeruje w zycie innych, sama pada ofiara ingerencji.
                                Juz wyjasnilam?
                                Bo moje zdanie wyrwane z kontekstu to byla taka zagajka, ale jak widac Ciebie takie rzeczy bawia.

                                --
                                ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                                • x.i.007 Re: nie da sie bez roztrzasania 03.04.14, 00:09
                                  i znów skupiasz się na tym co ona zrobiła 12 lat temu, a pomijasz ogromny problem jaki występuje dzisiaj. to już chyba 10 twój post w którym to drążysz, mimo że: 1) autorka przyznała że to był błąd i 2) ja pytam o coś zupełnie innego. czy ty w ogóle rozumiesz pytanie? przecież ono jest banalne..

                                  wobec braku odpowiedzi przyjmę po prostu że taki wyjazd to dla ciebie nic takiego, niech się żona nie interesuje, skoro 12 lat temu była zazdrosna.. pomylone masz proporcje i tyle. kończę temat bo znów się nasłucham że ZABRONIŁA KONTAKTU!! ZABRONIŁA KONTAKTU!! :)
                                  • znana.jako.ggigus nie pisalam o przeszlosci, a o tym, ze 03.04.14, 10:58
                                    autorka postu zabronila kmeozowi kontaktu z koms, kogo nie zna.
                                    Dzieciom moze mozna zabronic kontaktu, bo to zle towarzystwo, ale doroslej osobie - wg mnie - nie.
                                    Dlatego logiczna koleja rzeczy jest dla mnie, ze jelsi zabronic kontanktu z kims, ta osoba moze kontakt utrzymywac potajemnie.
                                    To jest moja odpowiedz na to pytanie, bo szczegoly - dzieci, dlugosc malzenstwa, aktualny stan zwiazku przyjaciolki meza - to faktory zmienne.
                                    Jesli ktos komus czegos zabrania, to nie mozna sie dziwic, ze osoba schodzi do podziemia.
                                    Tak, nasluchasz sie o zabranianiu kontaktu, bo to dla mnie dziwne zachowanie. Ale kazdy/a z nas ma inne podejscie do wolnosci wlasnej i wolnosci innych.
                                    Wyjazd jest dla duza sprawa, ale wyjazd byl przygotowany potajemnie, bo zona zabronila kontaktu. Niech sie wiec nie dziwi. Maz jeszcze mial prawo do jawnego buntu i mogl to wykorzystac.
                                    --
                                    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
              • pinerzka.pineszka Re: a wcześniej autorka postu widziała zagrożenie 02.04.14, 21:16
                A dokladnie 12 lat :)
                Teraz smieszne wydaja mi sie moje zazdrosci z przeszlosci. Sama lubie patrzec na ladnych, interesujacych ludzi na ulicy, zwlaszcza na kobiety, bo sa piekne :) I widze w tym tylko "coś" milego dla oka, bez podtekstu. On ma tak samo. To normalne. Teraz to widze i czuje wielka ulge.
                Zastanawiam sie jednak dlaczego nie odezwala sie gdy ukladalo jej sie z mezem( przeciez moglismy sie wszyscy razem poznac) oraz dlaczego tak na luzie zaprasza kogos do siebie po tylu latach ciszy, nie patrzac zupelnie na to, ze On ma szczesliwa rodzine.
          • engine8 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 21:59
            I co zaobserwowalem i mnie bardzo zaskoczylo to to ze najblizsze kolezanki zony - jedna rozwodka druga nie za brdzo szczesliwa w malzenstwie, , kiedy jestesmy razem zachowuja sie jak siostry - tzn luzne rozmowy, zawsze sa po stronie zony i opieprzaja mnie ze zonie za malo pomagam , nie doceniam id itp.. takie damskie wsparcie.. wyglad na pozor ze nawet mnie nie za bardzo lubia...
            Ale kiedy ktoras zadzwoni kiedy nie ma zony i ja odbiore to po 15 mintuach nie koncza komplementow i zaczyna to wygladac na flirt a nie rozmowe z mezem bliskiej kolezanki...
            Podejrzewam ze gdybysmy byli sam na sam - nie byloby problemow do niczego je "zmusic czy sprowokowac"
            • coelka Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 10:18
              engine8 napisał(a):

              > I co zaobserwowalem i mnie bardzo zaskoczylo to to ze najblizsze kolezanki zony
              > - jedna rozwodka druga nie za brdzo szczesliwa w malzenstwie, , kiedy jestesmy
              > razem zachowuja sie jak siostry - tzn luzne rozmowy, zawsze sa po stronie zony
              > i opieprzaja mnie ze zonie za malo pomagam , nie doceniam id itp.. takie damsk
              > ie wsparcie.. wyglad na pozor ze nawet mnie nie za bardzo lubia...
              > Ale kiedy ktoras zadzwoni kiedy nie ma zony i ja odbiore to po 15 mintuach nie
              > koncza komplementow i zaczyna to wygladac na flirt a nie rozmowe z mezem bliski
              > ej kolezanki...
              > Podejrzewam ze gdybysmy byli sam na sam - nie byloby problemow do niczego je "z
              > music czy sprowokowac"

              Niestety wiekszosc kobiet się tak zachowuje, ale jak zaapytasz wprost to ja nigdy w yciu, ja nigdy nikogo nie podrywam moj mąz za mna latał, nigdy bym tego nie zrobiła. Moje kolezanki ii nie tylko kolezanki tez tak ciagle pisały czy piszą SMS czyli zaczepiają do facetów, dzwoniły cos proponowały , ale jak sie kazdej zapytasz to każda owie o sobie ,ze ona nigdy ii ze to oni za nimi latały, ale SMS potrafiły pisac czesto, too takie zakłamanie i na forum jest podobnie, żadna nie napisze prawdy tylko kazda bedze swoje w zywe oczy i zaraz sie pewnie zleca i beda udowadiac ze co ja głupoty pisze a a mm jena wade , której wieszosc ludzi nie lubi jestem szczera.Co niektóre too z desperacji potrafia pisac nawet po 3 pod rząd albo o 2 w nocy czy 7 rano doo faceta, ae to juz desperacja, która jest smieszna.Takie tam obserwacje krewnych i znajomych królika.
              --
              Jeśli jestem w domu i piszę na komputerze wnioskuje,że żyję. Chociaż ostatnio dochodzę do wniosku,że takie wnioskowanie może być wielce mylące.
              • coelka Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 10:21
                czemu nie mozna edytowac tych postów zeby błedy poprawic, jak se za szybko posta pisze,bez sensu o jest
                --
                Jeśli jestem w domu i piszę na komputerze wnioskuje,że żyję. Chociaż ostatnio dochodzę do wniosku,że takie wnioskowanie może być wielce mylące.
        • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 09:38
          Zazdrosc to sygnal ze mamy male poczucie wlasnej wartosci szczegolnie u kobiet .Czujesz sie na zagrozona bo nisko oceniasz swe szanse w czyms na czym ci bardzo zalezy.
          Spojrz w lustro i ocen realnie swiat.Twoj maz nie jest juz tym atrakcyjnym gosciem sprzed lat i nie kazda na niego poleci.Kobiety zas pieknieja po 30tce bo osiagaja apogeum swej kobiecosci.Twoha wiec wartosc jako mobiety wzrosla a jego zmalala.ZAaoze sie ze brzuszek mu sie zrobil i sadelka przytylo.Takie spotkania klasowych milosci po latach to raczej wycieczka we wspomnienia i wyobrazenia niz real.Panie nie sa juz takie atrakcyjne a i panowie "statusiali" i czuc w nich reke innej kobiety ktora o nich sie troszczy wg wlasnych standartow.
          Faktem jest ze ma widac za malo seksu w seksie z toba skoro "nosi " go i ma apetyt na spotkanie a w duchu mysli ze cos " z tego wyniknie" np jakis romansik :) .Ona to podsyca wiec jest niezla znawczynia konskich instynktow i na tym gra aby ci podebrac "material genetyczny".A noz sie zaduzy? i bedzie chcila zmienic kobiete na nowy model.? :)
          Ja na twoim miejscu zintesyfikowalabym wasze zycie seksulane bo kolejny raz twoja wypowiedz to sygnal ze kobiety tak naprawde malo wiedza o swoich facetach. Pisze tak ogolnie a nie szczegolowo ale ty sie wpisujesz w te refleksje idealnie . A przeciez chlop jest prosty jak konstrukcja cepa :).Wielkiej wiedzy nie wymaga .Jak ma seksu w brod u zony to nie interesuja go boki.Po co ma sobie pogarszac sytuacje zyciowa:) ?
    • symbolika Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 21:56
      teraz to knucie i same spiski
      przeciez sie wyjasniło , autorka porozmawiała szczerze, maz wyjaśnił po tworzyć jakas historię
      kiedys była bardzo zazdrosna do tego stopnią,ze wyeliminowała wszystkie jego znajomosci i długoletnią przyjaciókę , mąz dla dobra sprawy zerwał (pewnie w bólu) z przyjaciołką, która była dla niego jak siostra.
      Teraz sobie zyją szczesliwie w miłosci.
      Przyjaciólka sie odezwała bo miala powód - odzywała sie pewnie do wielu osob proszac o wpis do albumu
      I tak pewnie od słowa do słowa ponownie zaczeli rozmawiać, moze z sentymentu.
      To,ze jej sie małzenstwo skonczyło , przeciez to moze zwykły zbieg okolicznosci.
      Wczesniej sie nie odzywała bo nie miala powodu.
      Autorka napisała,ze maz mial cos załatwic w Pl wiec pewnie rzucil propozycje spotkania sie, ot tak na kawe i powspominania, pochwalenia sie rodziną. Kobieta sie zgodziła , w koncu to jej stary przyjaciel , który do tego nie mieszka w Polsce.
      Okazało sie,ze nie musi jechac ale moze głupio mu bylo znów zerwać znajomosc, moze wcale tego nie chce i wcale nie musi myslec w kategoriach kochanka. Aurorce sie nie przyznał bo moze sie bał głownie zazdrosci kiedy to tłumaczenia nic by nie dały.
      Pewnie wcale by nie pojechał ...
      Skonczyło sie dobrze, zaprosil kobiete z siostrą do siebie i po co knuć i podsycac zazdrosc, nieufność itd
      • engine8 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 23:55
        symbolika napisał(a):

        heheheh,, jakbym mial 35 lat i 10 lat malzenstwa to moze bym w to wierzyl... za duzo zycia na karku.

        Jest takie powiedzenia
        "Jak wyglada jak kaczka, chodzi jak kaczka i kwacze jak kaczka - to jest to kaczka"

        So prostrze i wlasciwsze(uczciwsze) i bez potrzeby motania i kombinowania sposoby..

        Jak zona jest niepotrzebnie zazdrosna o przyjaciolke to najlepiej je poznac aby one sobie ufaly i wtedy nie ma problemow...

        Tu po prostu wydalo sie i trzeba bylo jakas historyjke wymyslec..

        "Skonczyło sie dobrze, zaprosil kobiete z siostrą do siebie i po co knuć i podsycac zazdrosc, nieufność itd"

        Ciekawe jaki to ma cel to zaproszenie? Poprawic stosunki kolesia z jego przyjaciolka nawet kosztem zony?
        No niby zona to zrobila bo niby nie zazdrosna ale wybor nalezal do niego...

        Nie upieram sie w swojej teorii ale czuje swad...
        Nie ma co dalej sie w tym grzebac ale skoro maz zostal schwytany na dzilaniach poza plecami to jest szansa ze to nie pierwszy i nie ostatni raz... teraz wprowadzi nastepny stopien zabezpieczen jesli mu sie na to pozwoli.
        I nalezy oczekiwac oraz jasno sprecyzowac ze wiecej sie to nie powtorzy - a jak sie powtorzy to bedzie klopt..... i przesj do porzadku dziennego.

        Jak sie goscie pojawia to bedzie okazja aby zaobserwowac jak sie ludzie w stosunku do siebie odnosza...
        Nie wiedze powodow na zadne prywatne wyjscia aby "porozmawiac" - nie powinno byc tajemnic przed zona...zwlaszcza ze temat zrobil sie bardziej delikatny...

        Ale w koncu "nie moje deski"....
          • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 15:08
            Niby dogadalismy sie, On rozumie mnie( sam nie wyobraza sobie, ze ja robie cos takiego), ja wierze w jego dobre intencje( On twierdzi, ze świat dookola sprowadza wszystko do seksu, ze ludzie sa przewrazliwieni i to wlasnie otoczenie nie pozwala na przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna) ale atmosfera jest troche dziwna, tulimy sie, usmiechamy do siebie, ale dobrze wiem, ze on ma taki sam kamien na sercu, co i ja.
            • no1teresa Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 15:29
              uchodzący za znawcę ludzkiej psychiki oraz kobiet Honore de Balzac pisał "Nie będzie przyjacielem kobiety, kto może być jej kochankiem"
              zawsze w tle jest, choćby nie do końca uświadomiony, podtekst erotyczny
              trzeba o tym pamiętać i zachować czujność
              • mozambique Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 17:09
                czujnym trzeba być takei z innych, bardziej przyziemnych powodów

                owa przyjaciółka po 12 latach milczenia sama odnowiła kontakt i prze do spotkania
                w 100% czegoś chce
                może to być zaspokojenie prostej checi kontaktu z samcem a może być np. pilna potrezba dużej pożyczki na rozpoczęcie nowego zycia na co pan, zmiękczony wspomnieniami dawnych lat , przystanie łatwiej niż jego zona
                --
                Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
            • londynwarszawaparyz Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 20:48
              On rozumie mnie( sam nie wyobraza sobie, ze ja robie cos
              > takiego)

              No wlasnie- Ty nie moglabys, to niemoralne, wstyd i hanba, pan maz zaraz by sie wsciekl. Ty natomiast z latwoscia musisz znosic jego knucie za plecami, udajac ze jest ok. Sorry ale mam wrazenie ze jestes osoba ulegla i miekka, bardzo naiwna, wierzaca i ufajaca w stu procentach mezowi. Tak jak Ty zajmujesz sie dziecmi, tak Ty tez musisz pokornie znosic jego wybory, tlumaczenia itp.


              On twierdzi, ze świat dookola sprowa
              > dza wszystko do seksu, ze ludzie sa przewrazliwieni i to wlasnie otoczenie nie
              > pozwala na przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna

              Swietne tlumaczenie, naprawde! Przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna ktorzy sa w zwiazkach jest mozliwa, aczkolwiek taka prawdziwa zdarza sie niezmiernie rzadko. Wiekszosc jest nastawiona na sex, flirty i zdobywanie. On mysli czy sie sprawdzi i jak jest atrakcyjny, ona czy uda sie jej owinac jego wokol palca, bez patrzenia na ile moze sobie pozwolic, bez wnikania ze rodzina, dom, dzieci...liczy sie tu i teraz, chemia, chec sprawdzenia sie i dobycia. Brutalne ale ja tak to widze. Jezeli zas sie zdarza to przyjaciolka meza i zona/partnerka znaja sie, i nie ma knucia za plecami partnerow. Na tym opiera sie prawdziwy zwiazek. na szczerosci. Twoj sie zachwial a Ty udajesz ze nic sie nie dzieje.


              , ale dobrze wiem, ze on ma taki sam kamien
              > na sercu, co i ja.

              Niesmak pozostanie jakis czas. On moze miec ten kamien z innego wzgledu niz Ty myslisz takze...
              • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 21:59
                Ściemnia facet troszkę. Coś tam sobie uknuł, żona wkroczyła, stwierdził, że za dużo smrodu się zrobiło wokół jego tajnego wyjazdu, to się wycofał.
                Autorka pisze że kochają się, w małżeństwie jest ok. itd., ale z drugiej strony wspomina że pan siedział 2 godziny i mailował sympatycznie z koleżanką a żona zapitalała sama przy dzieciach, nie skarżąc się. Trzeba było pana zagonić do roboty. Wyraźnie chłop ma luzy i w głowie mu się przewraca.
                Misiowie na ogól mają strasznie czułe serca dla pań "w potrzebie" i natychmiast chcieliby lecieć pocieszać.
                  • kol.3 Re: dlatego trzeba trzymać męża 04.04.14, 15:00
                    E tam. Każda smycz ma to do siebie, że się ją przegryzie. Taktyki trzeba. A poza tym takie panie w potrzebie, to zanim się rzucą w ramiona misia-ratownika dokładnie sprawdzają stan jego portfela. Biedny ratownik to żaden ratownik.
                    • znana.jako.ggigus to jak mąż już się wgryzie, ale jeszcze 04.04.14, 15:03
                      nie przegryzie, trzeba kupić nową smycz, ergo wymyśleć jakie nowe narzędzie do sprawowania tortur i szantażu. Dla doświadczonej w bojach o utrzymanie na smyczy męża żony to przecież pestka.
                      --
                      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • liselle Re: przyjacołka męża :( 04.04.14, 15:21
      Weź dziada pod włos. Powiedz, że w sumie dobrze się składa, bo Ty też masz tutaj takiego kolegę, nieszczęśnik, no niebożątko takie. Z żoną mu się nie układa, wiesz, jędza taka. Dzieci nie ma, a tak by biedny chciał. A ona tylko kasę wyciąga i o figurę dba. Akurat jak ciebie nie będzie, to pocieszę trochę chłopa, bo ledwo się trzyma i potrzeba mu serdecznej duszy, co to go zrozumie. Zobaczysz, że odwoła wyjazd. A jeśli nie odwoła to chyba będzie jednoznaczne.
    • molly_wither to pozamiatane 04.04.14, 19:46
      Mezus sie zauroczyl, zachcialo sie powrotu do mlodosci,znudzenie malzenstwem itp. Kategorycznie powinna mu zabronic leciec.Jesli poleci to juz nie ma powrotu.Sory,ale tacy sa faceci.Dzialaja na nich tylko drastyczne ciecia.Zal mi Ciebie.