pinerzka.pineszka
01.04.14, 23:12
Postaram się opisać sytuacje najkróćej jak się da.
Mieszkamy z mężem poza granicami Polski. Jest na dobrze, zadnych problemów. Kochamy się.
Odezwała sie do męża jego dawna przyjaciółka( chciala aby dopisal swoje urodzinowe zyczenia do albumu z okazji 30 urodzin jej siostry, takze bliskiej mu osoby, choc nie tak bliskiej jak ona sama), z która nie utrzymywał przez ponad 10 lat kontaktow. Kazde z nich znalazlo swoje drugie polowki, my wyjechalismy, a poniewaz bywalam zazdrosnica, to kontakt sie urwal calkowicie.
Mailowali sobie ostatnio sporo, ale nie czulam zadnej zazdrosci i nie robilam zadnych scen. Okazalo sie niedawno, ze za moimi plecami umowili sie na spotkanie w Polsce. Bez mojej wiedzy zakupil bilet i chcial poleciec na 2 dni :( Twierdzi, ze leci po to aby zobaczyc czy sie zmienila opowiedziec co wydarzylo sie u niego przez e lata i podziekowac jej, ze kiedys mu bardzo pomogla...
Wczesniej mowil, ze spotkaja sie przy okazji, mowil, ze zaprasza obie siostry do nas ( dla mnie ok), a tu nagle po kilkudziesieciu mailach takie cos...Boli mnie to, bo nie wiem kim jest teraz ta kobieta, nie widzialam jej nigdy( tylko na foto). Uwazam ze powinnam ja poznac najpierw. Powiedzial mi ostatnio, ze w jej malzenstwie nie dzieje sie dobrze i ze prawdopodonie mieszka sama. Nie maja dzieci. My mamy.
Przepraszam za chaos i bledy, padam ze zmeczenia.