Dodaj do ulubionych

przyjacołka męża :(

01.04.14, 23:12
Postaram się opisać sytuacje najkróćej jak się da.
Mieszkamy z mężem poza granicami Polski. Jest na dobrze, zadnych problemów. Kochamy się.
Odezwała sie do męża jego dawna przyjaciółka( chciala aby dopisal swoje urodzinowe zyczenia do albumu z okazji 30 urodzin jej siostry, takze bliskiej mu osoby, choc nie tak bliskiej jak ona sama), z która nie utrzymywał przez ponad 10 lat kontaktow. Kazde z nich znalazlo swoje drugie polowki, my wyjechalismy, a poniewaz bywalam zazdrosnica, to kontakt sie urwal calkowicie.
Mailowali sobie ostatnio sporo, ale nie czulam zadnej zazdrosci i nie robilam zadnych scen. Okazalo sie niedawno, ze za moimi plecami umowili sie na spotkanie w Polsce. Bez mojej wiedzy zakupil bilet i chcial poleciec na 2 dni :( Twierdzi, ze leci po to aby zobaczyc czy sie zmienila opowiedziec co wydarzylo sie u niego przez e lata i podziekowac jej, ze kiedys mu bardzo pomogla...
Wczesniej mowil, ze spotkaja sie przy okazji, mowil, ze zaprasza obie siostry do nas ( dla mnie ok), a tu nagle po kilkudziesieciu mailach takie cos...Boli mnie to, bo nie wiem kim jest teraz ta kobieta, nie widzialam jej nigdy( tylko na foto). Uwazam ze powinnam ja poznac najpierw. Powiedzial mi ostatnio, ze w jej malzenstwie nie dzieje sie dobrze i ze prawdopodonie mieszka sama. Nie maja dzieci. My mamy.
Przepraszam za chaos i bledy, padam ze zmeczenia.
Obserwuj wątek
    • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 01.04.14, 23:21
      Zapomniałam o pytaniu do Was ;)
      Co o tym sądzicie?
      • ruda_owca Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 11:15
        A jak ci wszyscy napisza, ze nie widza problemu, to nagle twoje odczucia w tej sprawie sie zmienia? Co cie obchodzi co inni sadza, to jest twoj maz i liczy sie to co ty sadzisz.
        Nie podoba ci sie ten pomysl, to mu o tym powiedz, jesli jest to dla ciebie nie do zaakceptowania, to w gre wchodzi tylko ultimatum, badz tylko przygotowana na ew. konsekwencje.
        • mm969696 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 15:22
          widzę ze niezbyt rozumiesz o co chodzi w forach internetowych. poza tym autorka nie pytała co ma zrobić tylko co o tym sądzimy.
      • nagialeniedokonca Re: przyjacołka męża :( 07.04.14, 09:42
        Że ma przyjaciółkę, a ty jesteś zazdrośnica, więc ci nic nie mówi, żeby nie było scen.
      • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 03:48
        Co tu sadzic? :) Jasne jak slonce! Ona ci odbija meza ,a on cie zwyczajnie zdradza,jest NIELOJALNY !
        owinnas mu to jasno wyartykulowac i czesciej uprawiac z nim seks aby nie mial sil o niej myslec :) ani ochoty.Facet jak ma seks ponad jego codzienny apetyt nie szuka bokow ale widac ty wydzielasz mu go jakby to byl jakis skarb najcenniejszy.To i staje sie latwym celem atakow tej "przyjaciolki" :) Tak to z facetami bywa ze jak malo maj seksu w malzenstwie to szukaja bokow :) i znajduja :)
    • titti_pecci_scialoja Re: przyjacołka męża :( 01.04.14, 23:23
      Jaka ona biedna, trzeba jej pomóc... Jechać i podziekować... tralalala. Żeby tylko z tego dziękowania jakiś prezencik nie powstał w brzuchu tej pani. Powiedziałabym gościowi jedziesz do niej= nie wracasz do mnie no ale to ja. Zołza! I szczęśliwa mężatka;)
      • samuela_vimes Re: przyjacołka męża :( 01.04.14, 23:26
        titti_pecci_scialoja napisała:

        > Jaka ona biedna, trzeba jej pomóc... Jechać i podziekować... tralalala. Żeby ty
        > lko z tego dziękowania jakiś prezencik nie powstał w brzuchu tej pani. Powiedzi
        > ałabym gościowi jedziesz do niej= nie wracasz do mnie no ale to ja. Zołza! I sz
        > częśliwa mężatka;)

        no tak podła baba chce ukraść misia, bo miś to taki biedny, nierozumny zawładnąć się daje tej wrednej szantrapie. Przecież misie rozumu własnego nie mają i wszystko wina tych wstrętnych bab.
        Współczuję męża.
        • 5justi Re: przyjacołka męża :( 01.04.14, 23:36
          o co się czepiasz??? może i rozum mają ale pan z wątku:
          kobity nie widział 10 lat,
          nie utrzymywali kontaktu
          w małżeństwie jej źle się dzieje
          odnowiła kontakt pod pretekstem dupereli
          pan radośnie wykupił podróż i wyjeżdża sam... na spotkanie z nią
          napalony jak młody ogier

          nie sądzisz, że owy pan rozum postradał...?
          • samuela_vimes Re: przyjacołka męża :( 01.04.14, 23:38
            jakbyś wyłapała sarkazm z mojej wypowiedzi, to zauważyłabyś, że dokładnie to samo myślę. Zresztą napisałam na końcu- współczuję męża.
            • londynwarszawaparyz Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 00:28
              Ja to nie wroze tu niczego dobrego. Ona po nieudanym zwiazku, po 10 latach, z lezka nostalgii przypomniala sobie swojego ex. A on potajemnie zakupil bilet by poleciec do niej i podziekowac jej za wspolne lata i pomoc (po 10 latach???). Oklamal zone. Rwie sie do spotkania. Macie dzieci, ona nie ma- co ma do stracenia by rozwlic wasza rodzine? Myslisz ze spotkaja sie, pojda na lody i pogadaja? :) Nie sadze. Piszesz o tym tak spokojnie jakby nic sie prawie nie stalo. Jakby ci powiedzial ze przespi dwie noce u niej, w jednym lozku, bo ma tylko kawalerke,to tez nic dziewnego w tym bys nie widziala? Ja rozumiem ze trzeba ufac mezowi...ufac i kontrolowac :) Nie pozwol mu wyjechac inaczej moga byc z tego wielkie problemy- ciaza, powrot kochankow jak z love story (stara milosc nie rdzewieje), albo on zadzwoni ze nie wraca. I zostaniesz sama. Lepiej go pohamowac, niech na zimno spojrzy co moze stracic bo narazie nie mysli chyba o tym...Uswiadom go. I nie pozwol leciec do Polski. Lepiej zeby mial focha, stracil bilet i kase, dasal sie przez tydzien niz opcja rozwodu lub niepewnosci do konca zycia. Chyba ze chcesz sie klasc obok niego i co noc myslec, co on robil, czego nie wiesz, gdy go nie bylo bo byl z nia.Ja bym tak nie wytrzymala.
              • londynwarszawaparyz Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 00:31
                Jest tez druga opcja. Spotkaja sie na lotnisku. Ona pomysli : ale wylysial a on; ale ona przytyla i sie postarzala. Gadka sie nie bedzie kleic, wypija kawusie i sie rozjada do siebie. Ale gadali razem, a rozmawia im sie na tyle dobrze i ustala spotkania za twoimi plecami ze to wykluczam. jezlei widzial jej zdjecia lub ja na skype i nie zmienil zdania- dalej jest dla niego atrakcyjna. wspolczuje sytuacji i meza, ktory mysli jak nastolatek.
                • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 09:38
                  Jest to normalne wyrywanie innej kobiecie chłopa na sępa, na bezczela.
                  Facet mieszka za granicą, zapewne pani uważa że ma się lepiej niż w Polsce. Myślisz że będzie zwracała uwagę na łysinę czy brzuch?. Desperacja by złapać chłopa i już.
                  • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 10:51
                    Kilka sprostowań...
                    Byli kiedys tylko i wylacznie przyjaciolmi, twierdzi, ze nawet jak rodzenstwo- potwierdzone przez tych, ktorzy dobrze ich znaja.
                    Po drugie ona swietnie sobie radzi w Polsce- dobrze zarabia.
                    Trzecie- mąż nie ma brzucha i nie lysieje.
                    Pamietam, ze byla ladna, ale wiem na 100% ze nie telefonuja i nie rozmawiaja przez skypa. Zdjec tez sobie nie wysylali. Są tylko maile.
                    • mozambique Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 11:13
                      a wisz na 100% ze owa pani już nie zwizytowała twego meza w waszym kraju ? tez po kryjomu ?

                      wiesz , jak "wybuchla" w necie nasza klasa i ludzie zaczeli masowo odnawiać szkolne znajomości to tez miałam mase waidomosci od dawnych kolegów z liceów i studiów, takich fajnych kumpli od ognisk i wypadów , mających normalne rodziny , którzy zupełnie otwarcie pisali ze zawsze się pododbałam , ze wciąż jestem atrkacyjna iinne pitu pitu i ze chetenie teraz odnowiliby kontakt na przykład na 2-osobowym wypadzie za miasto
                      • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 12:27
                        Na 100% wiem, ze nie.
                        • engine8 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 21:31
                          I tu popelniasz blad numer 1. (meski punkt widzenia)..
                    • znana.jako.ggigus może zbrzydła? wygoogluj ją i 02.04.14, 11:13
                      poczytaj maile.
                      Trollujesz, prawda?
                      • x.i.007 Re: może zbrzydła? wygoogluj ją i 02.04.14, 11:25
                        Każdy sądzi według siebie. Czytałaś maile swoich przyjaciół i googlałaś ich żony? :) no to rzeczywiście dziwne że przyjaźnie się rozpadły

                        Fakty są takie że mąż jest nielojalny, nawet jeśli ona była potworem zazdrości to i tak nie jest żadne usprawiedliwienie do potajemnych spotkań.
                        • znana.jako.ggigus nie czytam cudzych maili 02.04.14, 11:29
                          nie czytałabym nawet gdybym przypuszczała, że ktoś mnie zdradza.
                          A miałam taki przypadek i przeżyłam bez czytania cudzych maili.
                          Mąż zerwał kontakt z powodu żony, przypomninam.
                          • x.i.007 Re: nie czytam cudzych maili 02.04.14, 11:41
                            To oczywiste, przecież jesteś pewną siebie, wartościową kobietą. Nie czujesz zazdrości, to inne czują zazdrość o ciebie. Ziew.


                            Aaa jednak tu czytanie maili podsuwasz, tam detektywa byś wynajęła.. dziw bierze skąd się takie pomysły biorą w tej szanującej cudzą prywatność głowie.
                            • znana.jako.ggigus zazdrość to oznaka słabości 02.04.14, 11:45
                              , niestety. Tak to odbieram. Jakieś powiedzenie mi po głowie chodzi - jeśli kogoś kochasz, to go puść.
                              Jeślli ona/ona cię naprawdę kocha, to wróci sam/a. Mogę powiedzeć, że się to swego czasu u mnie sprawdziło.

                              Prywatny detektyw to był żaaart!
                              • znana.jako.ggigus PS moja wypowiedz o googlowaniu, brzydocie i 02.04.14, 11:46
                                czytania maili miała charakter ironiczny.
                                Ale ironii nie widać na ekranie.
                              • nie_alicja Re: zazdrość to oznaka słabości 02.04.14, 23:41
                                giguś, toż to piękne jest.

                                pewnie, że wróci, co miałby nie wrócić.

                                puszczaj.

                                mi się też sprawdziło.
                                puściłam go, on się puścił i wrócił :-D
                                • obrotowy zuch_dziewczyna, a nie_alicja :) 06.04.14, 16:36
                                  nie_alicja napisała:
                                  > mi się też sprawdziło.
                                  > puściłam go, on się puścił i wrócił :-D


                                  zuch_dziewczyna, a nie_alicja :)
                                  - tesz takiej chce.
        • x.i.007 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 07:44
          samuela_vimes napisała:

          > titti_pecci_scialoja napisała:
          >
          > > Jaka ona biedna, trzeba jej pomóc... Jechać i podziekować... tralalala. Ż
          > eby ty
          > > lko z tego dziękowania jakiś prezencik nie powstał w brzuchu tej pani. Po
          > wiedzi
          > > ałabym gościowi jedziesz do niej= nie wracasz do mnie no ale to ja. Zołza
          > ! I sz
          > > częśliwa mężatka;)
          >
          > no tak podła baba chce ukraść misia, bo miś to taki biedny, nierozumny zawładną
          > ć się daje tej wrednej szantrapie. Przecież misie rozumu własnego nie mają i ws
          > zystko wina tych wstrętnych bab.
          > Współczuję męża.


          jestem mocno wyczulona na obwinianie obcej kobiety za męża matoła, ale nie widzę tego w cytowanym przez ciebie poście.
          • samuela_vimes Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 13:29
            jeszcze raz powtórzę to co ja napisałam, bo widzę, że wkleiłaś też wypowiedź kogoś innego.

            no tak podła baba chce ukraść misia, bo miś to taki biedny, nierozumny zawładnąć się daje tej wrednej szantrapie. Przecież misie rozumu własnego nie mają i wszystko wina tych wstrętnych bab.
            Współczuję męża.
            • x.i.007 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 19:47
              samuela_vimes napisała:

              > jeszcze raz powtórzę to co ja napisałam, bo widzę, że wkleiłaś też wypowiedź ko
              > goś innego.

              tak, zacytowałam wypowiedź do której się odnosisz. pytam gdzie ty tam widzisz obwinianie podłej baby o kradzież misia?
    • osmy_dzien Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 00:30
      Nad czym sie zastanawiasz? Ewidentnie masz meza na trzy cwierci od... zdrady. Leci do niej jak na skrzydlach. A moze juz kiedys byl w Polsce?

      Wspolczuje, bo masz teraz ciezki orzech do zgryzienia.
    • alpepe Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 06:40
      będzie chciał zdradzić, to i tak zdradzi. Spróbuj przekonać go, by zabrał ze sobą dzieci na to spotkanie/
      • mozambique Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 11:14
        dzieciątka z radoscią zostawi u dziadków, bo wiadomo - stęsknieni bardzo :)))
        • alpepe Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 11:30
          Dziadkom można objaśnić sytuację i może będą mieli pilne wizyty gdzieś tam.
          • znana.jako.ggigus prywatny detektyw? 02.04.14, 11:32
            albo taka pani, na zlecenie, namawiająca do zdrady.
            Tylko co zrobić, jak pan zdradzi i pani się dowie?
            • alpepe Re: prywatny detektyw? 02.04.14, 11:53
              ale o czym ty?
              Zasada jest jedna, uczciwy człowiek bez pary jak ma przyjaciela płci przeciwnej, to zaprasza parę, a nie tylko przyjaciela. Człowiek, który zmusza sparowanego przyjaciela do takiej konspiracji, uczciwych zamiarów nie ma.
              • znana.jako.ggigus znamy inne zasady chyba 02.04.14, 12:55
                dla mnie para nie musi wszędzie występować jako para.
                Przecież gdyby ten pan chciał lecieć do najlepszego przyjaciela, to ta pani by nie robiła scen. Gdyby ta pani też chciała do przyjaciółki lecieć, to czy by jej mąż się stawiał?

                Moje pisanie o detektywie było ironią, a ironia jest niewidoczna na ekranie.
                • mozambique Re: znamy inne zasady chyba 02.04.14, 13:03
                  na wypad do starego kumpla zapewne nie robił by tajemnicy z kupna biletu , nieprawdaż?
                • alpepe Re: znamy inne zasady chyba 02.04.14, 13:30
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > dla mnie para nie musi wszędzie występować jako para.
                  Dla mnie również, ale honorowy człowiek zaprasza parę, by uniknąć jakichkolwiek plotek, domysłów i czego tam jeszcze. Normalny savoir vivre. Jeśli małżonek lub małżonka nie chcą skorzystać, ok, ale wszystko jest jawne.
                  > Przecież gdyby ten pan chciał lecieć do najlepszego przyjaciela, to ta pani by
                  > nie robiła scen. Gdyby ta pani też chciała do przyjaciółki lecieć, to czy by je
                  > j mąż się stawiał?
                  Jeśli osoby te są biseksualne, to jak najbardziej.
                  >
                  > Moje pisanie o detektywie było ironią, a ironia jest niewidoczna na ekranie.
                  To nie była ironia, to było pisanie od czapy. W moich postach nie chodziło o szpiegowanie kogokolwiek, tylko o to, nie masz dzieci, co?, że pan objuczony potomstwem na takim spotkaniu nie będzie skłonny do jakichkolwiek podłych poczynań, a i pani ewentualna chętka na amory przejdzie. Taki pas cnoty.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 07:08
      Okazalo sie niedawno, ze za moimi plecami umowili sie na spotkanie w Polsce. Bez mojej wiedzy zakupil bilet i chcial poleciec na 2 dni :( Twierdzi, ze leci po to aby zobaczyc czy sie zmienila opowiedziec co wydarzylo sie u niego przez e lata i podziekowac jej, ze kiedys mu bardzo pomogla...

      Albo kompletny idiota, ale niewinny.
      Albo absolutnie bezczelny, bo wie że z tą żoną może sobie na takie numery pozwolić...
    • anna_sla Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 09:24
      to nie skończy się tylko na rozmowie :(
    • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 09:33
      Pani odezwała się pierwsza, a pan już leci. Jak widać w Waszym małżeństwie nie jest tak dobrze jak myślisz.
      Postawiłabym sprawę jasno i ostro. Jeśli jedziesz, to możesz nie wracać.
      Żeby pan nie miał wątpliwości, że będzie sobie pogrywał.
      Jak mu pozwolisz, to otworzysz mu furkę do brykania w bok.
    • wez_sie Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 09:39
      uwazam ze bardzo fajnie ze odswiezyl kontakt z dawna znajoma
      nigdy nie wiadomo jak potocza sie wasze losy
      moze jeszcze ona wam w czyms kiedys pomoze
      a jesli nawet z tego bedzie maly romans to przeciez nic ci sie nie stanie
      faceci z natury sa kobieciarzami
      ja tez sobie nie wyobrazam
      jak to mowia przyslowia kot przy jednej dziurze zdechnie albo rasowy kot jednej dziury nie pilnuje i to uwazam za sedno i plente mojej wypowiedzi gdysz to jest prawda uniwersalna i musisz ja zaakceptowac i zyc z tym jakos nie wiem
      • alpepe Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 10:07
        Na początku rozczarowałam się, że świeżo napisałeś niebacznie poprawnie, ale za to plenta już była w starym stylu.
        • wez_sie Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 10:22
          zupelnie nie wiem o co ci chodzi ale jak chcesz mnie poderwac to wal juz na priwka zeby tu nie zasmiecac watku dobrze?
    • przeciezwiadomo Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 09:56
      Zostaw dzieci pod opieką kogoś zaufanego i jedź razem z nim.
      • x.i.007 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 10:24
        Ale ma im się do łóżka ładować czy tylko siedzieć na randce jak piąte koło u wozu i łypać podejrzliwie?

        Moim zdaniem panu może pomóc tylko terapia szokowa, o ile w ogóle jeszcze coś pomoże (nie jest dobrze, skoro już się wykręcił w osobiste podziekowania, potajemne wyjazdy i w pomoc dawnej przyjaciółce z problemami małżeńskimi)
    • znana.jako.ggigus bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 10:31
      kontakt i oczekiwałaś, że po paru latach mąż poinformuje o tym, że nawiązał z nią kontakt?
      Nb. co trzeba robić, aby ktoś dla świętego spkoju zrywał z kimś innym kontakt?
      Czy to jego dawna luv czy dawna dobra kumpela?
      no i rada dla pewnej siebie osoby - to dorosły człowiek, więc niech spotyka kogo chce.
      A jeśli w waszym małż. źle się dzieje, to mąż wkrótce znajdzie inną, może nawet bliżej.
      • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 10:44
        Co trzeba robić? Truć d..ę cały czas. Obrażać się. Strzelać fochy na samą myśl o znajomej męża (jej myśl, nie jego). Przetrząsać telefon żeby sprawdzić częstotliwość rozmów i treść smsów. Na wspólnych spotkaniach siedzieć w charakterze naburmuszonej ropuchy, która wstyd przed znajomymi przynosi. Robić awantury o każdy telefon, mail, wspomnienie w rozmowie, o spotkaniu nie wspominając. Stawiając dramatyczne żądania "ona albo ja". Wymieniać dalej? ;)
        • znana.jako.ggigus i potem się dziwić, że mąż ukradkiem 02.04.14, 10:51
          nawiązał kontakt i chce się z nią spotkać.
          Dzięki za dokładny opis:))
        • x.i.007 Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 11:01
          To jedna strona medalu. Druga to taka że mąż nie powiedział w porę "nie truj d..." tylko zszedł do podziemi. Co ciekawe, taka nielojalność ma wielu zwolenników. Baba sama się prosiła o te kłamstwa, a facet to tylko facet, on chce mieć święty spokój.
          • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 11:25
            Ale ja tylko podaję przykłady zachowań, które sprawiają, że człowiek zrywa kontakt z kimś kogo bardzo lubi dla świętego spokoju - wiem, bo sama doświadczyłam dwustronnie (mój niedoszły mąż urządził mi takie piekiełko, a i mojemu kumplowi z "piaskownicy" jego ówczesna dziewczyna zrobiła to samo, łącznie z tym, że po czasie zabroniła mi przyjść na ich ślub ;p). Nie popieram zejścia do podziemia, chociaż rozumiem dlaczego mąż się nie przyznał do odnowienia kontaktu po latach.
            • x.i.007 Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 11:35
              Ależ ten schemat kłamstwa z powodu zazdrości bardzo łatwo nadużyć. Wystarczy powiedzieć: nie mówiłem ci bo byłabyś zła i automatycznie wina przechodzi na tego kto ośmielił się być zazdrosnym.
              A czasem po prostu się coś intuicyjnie wyczuwa.. ale to już tylko autorka wie czy zieje nienawiścią do wszystkich kobiet w otoczeniu męża czy to wyjątek. Nie mówiąc już o tym czy mąż nie zarobił przypadkiem na ten brak zaufania.
              • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 12:05
                Ale nawet jeśli wyjątek - co z tego? Myślisz, że wszystkie panie odczuwające zazdrość w stosunku do jednej jedynej kobiety mają rację i faktycznie z tą jedną jest coś nie tak? Że kobietom nie zdarza się mieć nieuzasadnionych paranoi tylko dlatego, że tamta jest ładniejsza, albo dlatego, że zazdrośnica ma mały biust, a tamta duży i zazdrośnica sobie wmówiła, że jej mąż na pewno lubi duży, bo każdy lubi i on musi lubić?

                Naprawdę nie znasz przypadków nieuzasadnionych wariactw? Ja znam osobiście - dwa takie. Zazdrośników się "pozbyliśmy" i nasze przyjaźnie trwają nadal. I są przyjaźniami, a nie utajonymi romansami skrywanymi od lat. Mój mąż nie ma z tym problemu, druga żona przyjaciela też nie. Kolejne partnerki kolejnego też nie miały nic przeciwko. Nie ma w tych znajomościach niczego erotycznego, żadne zdrady łóżkowe i emocjonalne nie wchodzą w grę i nigdy nie wchodziły. A jednak trafiliśmy na takich, którzy mieli problemy ze sobą i wyładowali je naszych przyjaźniach.
                • mozambique Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 12:09
                  ciekae czemu przyjaciel ma już drugą żonę ?
                  czyzby poprzednia przegrala z "przyjaciółką" ?
                  • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 12:13
                    Nie, dlatego, że nie wytrzymał życia z toksyczną wariatką. Podobnie jak ja nie wytrzymałam w toksycznym związku, w którym zakaz kontaktu z jedną wybraną osobą był tylko drobiazgiem na liście różnych potworności, które mi wtedy niedoszły mąż zafundował. Tyle, że ja się zdążyłam zreflektować przed ślubem.
                    • mozambique Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 13:02
                      ach byalabym zapomniala,
                      była żona ZAWSZE ALE TO ZAWSZE jest toksyczną wariatką, zazdrośnicą, pazerną pijawą ewentulanie zwykłą puszczalską dziwą
                      zawsze taką jest, szczególnie w wersji dla nowej żony lub dla aktualnej dupencji
                      • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 13:04
                        Nie no... była żona to zawsze ta biedna skrzywdzona niunia, którą drań wykantował, zdradził i zmarnował najlepsze lata życia. Przecież kobiety nigdy nie bywają złe. To mężczyzna jest świnią, ona zawsze jest niewinną ofiarą.



                        • mozambique Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 13:07
                          rozmawialas z pierwsza żoną? znaląs ją? czy tylko łykasz takei kity jak młody pelikan ?
                          • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 13:12
                            Oczywiście, że znałam i znam, znałam ją wcześniej niż ten mąż. Zresztą nie on jeden z nią nie wytrzymał, bo dziewczyna właśnie wypłakuje oczy z powodu trzeciego (!) rozwodu, niezawinionego przez nią oczywiście, bo ona jest taka wspaniała, tylko ma pecha i trafia na drani, którzy jej nie doceniają.

                            Poza tym nie jestem ani obecną żoną, ani kochanką i nigdy nie byłam, więc niczego nie muszę łykać.
                            • mozambique Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 13:15
                              niesamowite ! taki odpad atomowy z tej kobity a poleciał na nią taki chodzący cudowny człowiek jak ten przyjaciel?
                              • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 13:31
                                Nie on jeden. Dziewczyna coś w sobie ma, mężczyźni za nią szaleją dopóki jej nie zdobędą, a jak już się uda to każdy kolejny zwiewa.

                                Poza tym nigdzie nie twierdzę, że on jest taki cudowny. Ma swoje wady, ale na szczęście ja nie muszę z nimi żyć na co dzień, mogę je wspaniałomyślnie akceptować, bo mnie nie dotyczą :D.

                                Tak się czepiasz, jakbyś nigdy nie żyła w toksycznym związku. Ja żyłam. Wiem jak to jest. Wiem jak to jest, jak ktoś cię obserwuje na każdym kroku tak dokładnie, że jest w stanie ci wypomnieć, że uśmiechnęłaś się do kogoś 2 lata temu w sposób, w który nigdy nie uśmiechasz się do niego. Kiedy ktoś chce cię zamknąć w domu, odseparować od rodziny, przyjaciół, mąci i prowokuje kłótnie z nimi, żeby maksymalnie ograniczyć kontakty, nie ma oporów przed kłamstwami, które mają na celu podkopać twoje zaufanie do innych oraz zaufanie innych do ciebie, kiedy nie wolno ci mieć koleżanki, bo ona na pewno knuje przeciwko ukochanemu, a w ogóle to jest lesbijką, która udaje hetero, żeby cię podstępnie poderwać, kiedy ktoś podkopuje twoją samoocenę w kwestiach zawodowych tylko po to, żebyś przypadkiem nie miała aspiracji do osiągnięcia czegoś więcej, bała się awansu, bała się wykonać jakiś krok do przodu. Kiedy ktoś tak bardzo cię oplata i odcina od świata, że zaczynasz się dusić i przestajesz wiedzieć kim jesteś. Żyłaś w takim związku? Ja tak, dlatego dokładnie rozumiem dlaczego mężczyźni uciekają od tej kobiety, bo jest dokładnie takim samym typem jak mój eks narzeczony. I on też przyciąga do siebie kobiety jak magnes. Tyle, że jemu udało się trafić na ofiarę, która nie potrafi się wymiksować z tego związku od lat.

                                Ty sobie miej swoje wątpliwości i wiarę w to, że kobieta zawsze jest ta dobra, a mężczyzna zawsze zły. A ja wiem, że w życiu różnie bywa i czasami trafia się na wyjątkowo złych obu płci. I wtedy nie jest ważne jak się starasz by było dobrze, bo nic się nie da zrobić - albo dajesz się zniszczyć, albo odchodzisz.
                        • ijonaa.tichy Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 03.04.14, 00:36

                          LOL
                          Ale zobacz jak ona to ustawia... ;)
                          Siebie jako tą normalną, zrównoważoną; tą drugą jako toksyczną zazdrośnice, wariatke.

                          Wygodna optyka, aż za bardzo.
                          Hipokryzją wali na kilometr...
                          Znam ja takie niunie. Niechby tylko jakaś "zaprzyjaźniła" się z jej misiem, szybko by pokazała szpony.
                          Podobnie... wszystko jest ok, kiedy niuniom się pomaga i wyciąga je z opresji. A jest "be" kiedy pomocy udziela się innym kobietom;)

                          Hipokrytki trzeba pokonać ich własną bronią ;)
                          Czyli "zaprzyjaźnić" się z misiem hipokrytek, a jak nie mają... samej sobie znaleźć "przyjaciela"; wtedy własny, osobisty misiu, przestanie adorować obce baby, a zacznie swoją.
                          Zrób tak, żeby to on był o ciebie zazdrosny ;)
                          Wszelkie desperackie akcje, szantaże i wieszanie się ramienia odradzam;)
                          • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 03.04.14, 11:13
                            Ale ty o mnie? Jeśli tak, to nie chce mi się tłumaczyć, dlaczego "ta druga" jest i była toksyczną wariatką, bo zrobiłam to bardzo dokładnie powyżej.
                  • klamkas Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 12:15
                    A ten drugi nie jest z pierwszą partnerką, bo to ona rzuciła go dla "przyjaciela" - widać niektórzy projektują własne grzeszki na innych ;).
      • pinerzka.pineszka Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 10:59
        To byla dobra kumpela/przyjaciolka. Byla jak siostra. Wiedzialam, ze mailuja. Wspominal cos kiedys, ze jak bedzie w pl, to korzystajac z tej okazji spotkaja sie na miescie i czy to mi nie pzreszkadza. Powiedzialam, ze jasne, ze nie, bo tak czuje. Nie jestem juz zazdrosna, nie jestem juz nastolatka. Tak samo, nie przeszkadza mi to, ze zaprasza ja do nas razem z jej siostra. O bilecie dowiedzialam sie ostatnia. Boli mnie nielojalnosc mojego meża.
        On ciagle mowi o wolnosci, jak bardzo ja sobie ceni, ale ja go w niczym nie ograniczam. Zupelnie inaczej pojmujemy to slowo.
        Ktos pisal o noclegu w pl- ma nocowac u moich rodzicow ;)
        • mozambique Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 11:05
          tjaaaaaaaaaaaaaa, pan z "silnym instynktem wolności", wielu takich znam

          głownie ta wolność kieruje się u nich albo w kierunku butelki z gorzałą albo w kierunku damskich majtek a zona to ta wredna zazdrosnica która tego instynktu nie zrozumie

          p.s. zakup biletu w tajemnicy przed zoną sprawę określa bardzo jednoznacznie ,
          • engine8 Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 21:34
            niestety problem jest w tym ze kobiety zbyt czesto wierza w to w co chca wierzyc...
            a potem slyszy sie "jaka ja bylam glupia"
        • znana.jako.ggigus czyli nie byli nigdy parą, skąd wiec u Ciebie 02.04.14, 11:07
          podejrzenie, że się rzucą na siebie, a Ty zostaniesz brrr sama?
          Zazdroszczę mężowi takiej przyjani, parę razy próbowałam zaprzyjaźnić się z dobrymi kolegami i zawsze ktoś się w kimś zakochał. Ale to były lata nastoletnie.
          Uważam, że masz kłopoty z poczuciem własnej wartości i współczuję mężowi, że z Twojego powodu zerwał kontakty z wieloletnią, dobrą przyjaciółką. O ole nie trollujesz i z tego powodu on zerwał kontakty z komś, kogo lubi, to wyrazy współczucia Wam wszystkim we trójkę.
        • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 11:13
          pinerzka.pineszka napisała:

          > Ktos pisal o noclegu w pl- ma nocowac u moich rodzicow ;)

          To trochę komplikuje sprawę...

          Pozostaje szybki numer w ciągu dnia na mieście czy jakaś akcja w aucie...

          Ksiądz Anatol
        • engine8 Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 21:32
          a powiedzialas mu ze "to super idea i Ty tez pojedziesz z nim"?
          • pinerzka.pineszka Re: bywałaś zazdrośnicą, mąż zerwał 02.04.14, 21:48
            :) O tym nie pomyslalam, ale wiem, ze jak ona przyleci do nas, to udadza sie na wspolny spacer, aby porozmawiac tylko we dwoje. Dla mnie nie ma problemu, ale po calej tej akcji z biletem nachodza mnie glupie mysli, ktorych nie chce w mojej glowie :/
    • lonely.stoner Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 11:09
      normalnie jakbym o swoim eks czytala- ktorego juz cale szczescie w pore w d.pe kopnelam i dzieci tez nie mielismy... tez wiecznie jakies przyjaciolki, z ktorymi meilowal, pisal wiersze na nk, i ktorych problemow wysluchiwal, o ktorych a jakze- mi opowiadal, i przeciez nic nie ukrywal przede mna i nic zlego nie robil, a mi prawie wszystkie wlosy wypadly od zgryzoty. Teraz to sobie mysle- ze bylam chyba w jakims transie albo co zeby sie w takie bagno dac wciagnac. I ciagle oczywiscie slyszalam ze mam paranoje, ze un kocha tylko mie, i ze w ogole jestem przewrazliwiona. Wiac od takich palantow i to na jednej nodze!!!
      • znana.jako.ggigus co innego ciągle nowe kontakt,y a co innego 02.04.14, 11:12
        jedna osoba np. ze szkoly podstawowej.
    • light_in_august Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 11:40
      Sprawa nie wygląda najlepiej... Ja z zasady jestem przeciwna byciu bezpodstawnie zazdrosną i trzymaniu faceta za mordę, bo uważam, że im bardziej się trzyma, tym bardziej on chce się wyrwać. Ale w tym wypadku niepokojąca jest ta nagła chęć spotkania twarzą w twarz. Przecież gadają mailowo, mogą do siebie zadzwonić, można zorganizować spotkanie w większym gronie. A nie od razu lecieć jak na skrzydłach.
      Upieraj się przy tym, żeby jechać z nim teraz albo ustawić wspólne spotkanie później. Nie pokazuj za bardzo zazdrości, powiedz po prostu, że baaardzo chciałabyś ją poznać.
      • mozambique Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 11:47
        no fakt - konkretną pomoc można zaoferować także na odleglosc ( np. prawna, finansową, rzeczową itp.)

        no chyba ze mąz chce jej nerkę oddac - to niestety, musi być osobiscie
    • symbolika Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 12:03
      pewnie przypomniały mu sie lata wolnosci i beztroski i znów chcę tego doswiadczyć, poczuć sie jak nastolatek
      porozmawiaj z nim szczerze innego wyjscia nie ma
      moze jakiś kompromiś, jedz z nim, niech spotka sie sam na sam, porozmawia, powspomina
      lepsze to niz grożenie i trzymanie na smyczy, jak zechce sie zerwac to i tak to zrobi


    • obrotowy sa dwie szkoly... 02.04.14, 15:10
      jednak mowi, ze o wszystkich kontaktach z obcymi kobietami mowi sie zonie

      a druga, ze sie nie mowi, lub mowi sie tylko o tych, o ktorych chce sie mowic.

      - czy cos pomoglem ?
      • slottka.ja Re: sa dwie szkoly... 02.04.14, 15:40
        Aleś Ty jesteś doświadczony małżonkoś wewtych sprawach, a kolega widać początkujący z koleżankami;)
        Dla mnie opowiadanie koledze o swoich problemach małżeńskich śmierdzi na kilometr...a ten jeszcze do niej leci...
        • pinerzka.pineszka Re: sa dwie szkoly... 02.04.14, 16:39
          Dziekuje za odzew. Dziękuje szczegolnie tym, ktorych posty pomogly mi cos zrozumiec i zebrac sie na szczera rozmowe. A taka sie odbyla. Balam sie wyjsc na zolze, ale z drugiej strony nie wiem co by sie ze mna dzialo, gdyby tam polecial. Wiec szczerze wszystko wyznalam.
          Nie poleci. Jest zaproszona razem z siostra do nas. Powiedzialam, ze bardzo chce ja poznac :) On twierdzi, ze chce pochwalic sie nami, zatem to super okazja, bo pokazanie zdjec rodziny to nie to samo( mąż nie ma konta na nk, czy fb). Moja polowka miala leciec do
          Pl cos zalatwic, ale sprawa sie wyjasnila i nie musi tam byc. Tylko, ze w miedzy czasie obiecal to spotkanie i nie chcial jej zawiesc( wrrrr) odwolujac kawe, ew.kolacje. Zatem spotkanie "przy okazji" okazalo sie zaplanowana wizyta w Pl tylko dla niej :(
          Tego, ze nigdy nie laczylo ich nic wiecej poza przyjaznia jestem pewna na 100%. Tylko, ze z drugiej str mysle sobie kim ona tak naprawde jest, nie znam jej, nie wiem co przychodzi do glowy kobiecie, ktorej malzenstwo sie niemal rozpadlo i dlaczego nie chciala odnowic przyjazni, gdy w malzenstwie bylo ok. Nie wiem, czy po tym 12 latach nie widzenia mojego męża jej uczucia do niego beda nadal przyjacielskie i nic wiecej.
          Zastanawiam sie, czy przyleci tu, czy chce mnie poznac ( wiem, kiedys ja tego nie chcialam, ale to bylo ponad 10 lat temu, bylam malolata , wpatrzona w swoja pierwsza milosc, a ona starsza ode mnie przyjaciolka męża. Prawde mowiac czulam sie od niej duzo gorsza.
          Jestesmy kochajaca sie para, w łóżku jest super Ba! Po wielu latach razem i dwoch porodach jeszcze lepiej :) On jest moim pierwszym partnerem, a ja jego. Jest starszy o kilka lat. Kocham Go i widze, prawde w Jego oczach, gdy mowi, ze z nikim innym nie widzi swojego zycia.
          • pinerzka.pineszka Czy sa tu panowie.... 02.04.14, 16:44
            ktorzy potrafia trkatowac swoja przyjaciokke jak siostre? Czy tacy faceci istnieja? Bo jesli powiem, ze moj mąż taki jest, to powiecie, ze jestem naiwna jak dziecko...
            • klamkas Re: Czy sa tu panowie.... 02.04.14, 18:04
              Od 35 lat mam przyjaciela, który NIGDY nie dał mi odczuć, że traktuje mnie inaczej niż przyjaciółkę. Nie wiem co ma w swojej głowie, ale nigdy mnie nie podrywał, nie uwodził, nigdy nie zrobił nic co by naszą znajomość mogło sprowadzić do poziomu "więcej niż przyjaźń".
              • alpepe Re: Czy sa tu panowie.... 02.04.14, 18:34
                tak, wiemy, masz wspaniałego przyjaciela i chorego eks. Tylko niech ci się zmieści w tej główce, że niektórzy są normalni, a nagle im do drugiej połowy zarywa jakaś nagle "owdowiała" przyjaciółka z dzieciństwa, lub wręcz ich własna przyjaciółka tęskniąca za portkami w szafie. I dla takiej wywłoki nie liczy się przyjaźń, nie liczy się, że facet ma dzieci i żonę, tylko próbuje się wcisnąć w związek wykorzystując kryzysy, bo ona chce. I jeden facet się temu oprze, ale drugi niekoniecznie, bo w końcu zawsze mu się ta wywłoka podobała, a zachwyt w jej oczach jest bezcenny/
                • klamkas Re: Czy sa tu panowie.... 02.04.14, 18:38
                  Ale pytanie było czy istnieją tacy mężczyźni - tak istnieją. Czy jej mąż jest takim mężczyzną? A skąd my to mamy wiedzieć...?

                  I nie jestem typem naiwniaczki, wiem, że ludzie bywają okropni, że się ranią, że są podstępni i potworni. Wiem. Ale nawet mając takie doświadczenia nie doszukuję się zła we wszystkich i we wszystkim. Gdybym była przekonana, że nikomu nie można ufać, musiałabym się bać wszystkiego i wszystkich. Wykończyłoby mnie to.
                • znana.jako.ggigus dlaczego wywłoka? widziały gały, co brały? 02.04.14, 20:23
                  trzeba było brać misia pozbawionego przyjaciół.Są tacy.
            • engine8 Re: Czy sa tu panowie.... 02.04.14, 21:43
              Panowie sa....i zgadzaja sie z Toba ... tzn mezowi nalezy ufac ale nie na 100% ..
              A Twoja przyjaciolke jak siostre? hm.... jak brzydka i madra to moze tak al ejak ladna to dla pozoru tak a poz plecami to inna sprawa.. to ze toba ma wspanilay seks wcale o niczym nie swiadczy..
              Miej oczy otwarte i jak sie koleznaka pojawi to zwracaj uwage nie na to robia oficjalnie ale na drobne szczegoly, spojrzenia itd... to jest jedyne co trudno trzymac w ryzach..
              "to w srodku" zwykle nie klamie
              • pinerzka.pineszka Re: Czy sa tu panowie.... 02.04.14, 21:50
                To Jego przyjaciolka. Ja jej nie znam.
                Dziekuje za meski punkt widzenia :)
              • pinerzka.pineszka Re: Czy sa tu panowie.... 02.04.14, 21:52
                Jest bardzo ladna i cholernie ambitna. Ma doswiadczenie w sprawach damsko-meskich. Podobno sie swietnie rozumieja i dogadauja. Ale nigdy nie bylo miedzy nimi chemii. Przynajmniej te nascie lat temu. ..
                • engine8 Re: Czy sa tu panowie.... 02.04.14, 23:25
                  Mezczyzni (i wiel kobiet) nie maja problemu jak nie ma chemii - fizyka wystarcza...
            • greedex5 Re: Czy sa tu panowie.... 03.04.14, 11:41
              > ktorzy potrafia trkatowac swoja przyjaciokke jak siostre? Czy tacy faceci istni
              > eja? Bo jesli powiem, ze moj mąż taki jest, to powiecie, ze jestem naiwna jak d
              > ziecko...
              Tak, jeśli jest brzydka, waży 150 kg itp. Inaczej prędzej czy później facetom przyjdzie coś do głowy. Większości moich kolegów przychodziło. Mi tam by się nie chciało specjalnie dla dawnej przyjaciółki/przyjaciela lecieć do innego kraju. Było - minęło. Sentyment został lub nie i tyle. Sprawa nie jest czysta. Już sam fakt że kiedyś wyczuwałaś rywalizację i przewagę ze strony tej kobiety jest dowodem że chodzi o relacje damsko-męskie.
            • obrotowy tak... jest ich ok. polowa... 03.04.14, 14:17
              pinerzka.pineszka napisała:
              > ktorzy potrafia trkatowac swoja przyjaciokke jak siostre?


              tak... jest ich ok. polowa...
              druga polowa woli traktowac przyjaciolki rowniez jako kochanki.

              nadal pytam, czy cos pomoglem ?
              • pinerzka.pineszka Re: tak... jest ich ok. polowa... 03.04.14, 15:01
                Troszkę.
                Sama muszę sobie pomóc.
          • alpepe Re: sa dwie szkoly... 02.04.14, 16:58
            póki co, świetnie to rozegrałaś. Twój mąż może być w porządku, ale ta przyjaciółka niekoniecznie. Może tak, a może nie.
          • klamkas Re: sa dwie szkoly... 02.04.14, 17:56
            > Tylko, ze z drugiej str mysle sobie kim ona tak naprawde jest, nie znam jej,
            > nie wiem co przychodzi do glowy kobiecie, ktorej malzenstwo sie niemal rozpad
            > lo i dlaczego nie chciala odnowic przyjazni, gdy w malzenstwie bylo ok.

            Może dlatego, że jej mąż nie pozwalał? ;)
    • stephanie.plum Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 16:59
      mania prześladowcza w narodzie nie ginie
      :~)

      sorki, ale taka refleksja mnie naszła, kiedy czytałam wypowiedzi typu:
      "że cię zdradzi, to pewne, pytanie tylko - u niej w domu, w samochodzie podczas jazdy z lotniska, czy też jeszcze na lotnisku, w przechowalni bagażu?"

      skąd pewność, że facet już zaplanował zdradę?
      bo kupił bilet W TAJEMNICY PRZED ŻONĄ?
      nie no, spisek iście godny Sztyrlica.
      facet myślał zapewne, że wyjedzie na 2 dni, pobaraszkuje, a żona w ogóle się nie zorientuje, że go nie było, i żadnych podejrzeń nie poweźmie.

      może raczej: kupił bilet, bo spodziewał się, że żona nie będzie jego pomysłem zachwycona, i wolał powiedzieć jej w ostatniej chwili?

      do bycia niezachwyconą pomysłem żona ma prawo.
      mieszanka: gorąca wymiana maili + odświeżona przyjaźń + jej nieszczęśliwe małżeństwo + spotkanie po latach z kimś, kto naprawde dobrze ją rozumiał = sytuacja grożąca wybuchem.

      tak, to jest potencjalnie niebezpieczna sytuacja.
      ale teraz pytanie do żony: piszesz, że jesteście szczęśliwi i KOCHACIE SIĘ.
      czy twój mąż jest człowiekiem, który mógłby podstępnie knuć zranienie Cię?
      albo pozwolić sobie na chwilę zapomnienia, w efekcie której zostałabyś zraniona?

      jeżeli uważasz, że TAK, to - wyrazy współczucia.
      ale jeżeli NIE - to może trochę wiary w tego męża?

      ja wiem, że w analogicznej sytuacji nie utrudniałabym mojemu mężowi wyjazdu.
      może miałabym dreszcz na plecach, ale nie utrudniałabym.
      bo jeżeli cokolwiek może go skłonić do tego, żeby w chwili "pokusy" pozostał mi wierny, to właśnie świadomość, że ja mu wierzę i ufam. że jesteśmy szczęśliwi i kochamy się - (jak piszesz o Was)

      nie wierzę w żadne krótkie smycze.
      • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 17:11
        tak, to jest potencjalnie niebezpieczna sytuacja.
        > ale teraz pytanie do żony: piszesz, że jesteście szczęśliwi i KOCHACIE SIĘ.
        > czy twój mąż jest człowiekiem, który mógłby podstępnie knuć zranienie Cię?
        > albo pozwolić sobie na chwilę zapomnienia, w efekcie której zostałabyś zraniona
        > ?

        Mój mąż nie jest czlowiekiem, ktory moglby knuc cos za moimi plecami, aby wyrzadzic mi krzywde. Dlatego rozbil mnie tym, ze zaplanowal bez mojej wiedzy zostawienie mnie samej z dziecmi tylko po to, aby sie spotkac z ta kobieta. Bo pzreciez sie nie pali, nie jest ciezko chora, zeby tam leciec juz teraz. On wydaje mi sie troche naiwny i egoistyczny wtej kwestii, a ta jego byla(obecna?) przyjaciolka nietaktowna, zeby zapraszac go samego do Pl.
        • stephanie.plum Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 17:26
          pinerzka.pineszka napisała:

          On wydaje m
          > i sie troche naiwny i egoistyczny wtej kwestii, a ta jego byla(obecna?) przyja
          > ciolka nietaktowna, zeby zapraszac go samego do Pl.

          a mnie się wydaje, że zapewne masz rację co do niego i co do niej.
          • engine8 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 21:51
            hehehehe Moze tak ale fajnie czytac jak jedna naiwna popiera druga....

            Moze nie planowal specjalnie spotkania ale ....przy okazji tzn przy okazji spotkania i biznes sie moze znalazl czy tez odwrotnie...

            Stary trik - przyznac sie do 10% aby pokazac swoja szczerosc.

            “Doveryai, No Proveryai”

            Wiesz po co zamki i klodki na drzwiach ? Jedynie po to aby ludzie uczciwi pozostali uczciwymi
            • stephanie.plum Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 23:02
              powodzenia w małżeństwie z zamkami i kłódkami...
              • engine8 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 23:33
                Rzecz w tym iz obie strony wiedza gdzie sa granice ktorych nie powinno sie przekraczac..chocby dlatego ze szanuje sie odczucia i uczucia drugiej osoby..

        • znana.jako.ggigus pinerzka - zabroniłaś kontaktu mężowi z osobą, 02.04.14, 20:24
          której nie znasz?
          Jeśli tak, to mię ręce opadły
          • engine8 Re: pinerzka - zabroniłaś kontaktu mężowi z osobą 02.04.14, 23:59
            Ile Ty masz lat? 16???

            Ty bys pozwolila mezowi spotykac sie ze wszytkimi dziewczynami ktorych Ty nie znasz?

            A zastanowilas sie dlaczego ona jej nie zna?
      • obrotowy swietne, wzruszylem sie... 03.04.14, 14:23
        stephanie.plum napisała:
        ...bo jeżeli cokolwiek może go skłonić do tego, żeby w chwili "pokusy" pozostał mi wierny, to właśnie świadomość, że ja mu wierzę i ufam. że jesteśmy szczęśliwi i kochamy się ...


        swietne, wzruszylem sie...

        otoz dojrzalego czlowieka do takiego czy innego postepowania moze sklonic tylko WLASNA moralnosc i system wartosci, oraz czasem czysta kalkulacja...

        natomiast patrzenie na to przez pryzmat - co mysla i powiedza o nas inni, czyli : - zona, mamuska , otoczenie itd...
        to domena roznych niedojd zyciowych.
        • stephanie.plum Re: swietne, wzruszylem sie... 03.04.14, 14:58
          wiedziałam, że ktoś się wzruszy.

          tak serio - nie widzę sprzeczności.
          zaufanie to postawa nieutrudniania ludziom inspirowania się moralnością przy podejmowaniu decyzji.
          a jak ktoś ma zamiar się kierować egoizmem i wyrachowaniem, to święty Boże nie pomoże, ani pas cnoty również nie.
        • pinerzka.pineszka Re: swietne, wzruszylem sie... 03.04.14, 15:02
          Mądre to to :)
    • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 17:02
      Musisz się na coś zdecydować. Z jednej strony twierdzisz, że Twój mąż z koleżanką byli zżyci jak rodzeństwo, ale z drugiej strony czujesz niepokój bo umówili się na spotkanie za Twoimi plecami. Nie utrzymywali kontaktów przez 10 lat. Teraz jej małżeństwo się chwieje i nagle odezwała się do Twojego męża, żeby się wpisał do albumu jej siostry - pretekst dobry jak i każdy inny. No i zostało umówione spotkanie za Twimi plecami. Skąd się o tym dowiedziałaś?
      Jeśli to taka niewinna znajomość to skąd to ukrywanie się?
      Porozmawiaj z mężem, wyjaśnij mu co czujesz, jak pojedzie to jednak cienko bym to widziała.
      Mam także pytanie, czy nie jesteś patologicznie zazdrosna i nie ukatrupiasz wszystkich jego znajomości co usprawiedliwiałoby jego skrytość.
      • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 17:30
        Juz odpowiadam :)
        Dowiedzialam sie, a racej wycignelam to z niego. Otoz mąż telefon oraz komputer ma zabezpieczony haslem, ale nie przede mna, tak mamy oboje i juz. Natomiast kiedy zaczeli pisac do siebie "wypracowania" ( strasznie dlugie maile) zaczal zaslaniac monitor, przerywac pisanie. Kiedys cos we mnie peklo, bo pisal chyba juz ponad dwie gdz, w miedzy czasie ja nakarmilam, wykapalam i supilam dzieci( on nigdy tego nie robi). Weszlam do salonu z kubkiem herbaty i obserwowalam go zadowolonego jak sobie mailuje. Nie zauwazyl jak weszlam i nie widzial przez kolejne 30 min. Rozzalilo mnie, to ze tyle czasu na to poswieca, ze on ma prawo do wieczorow dla siebie a ja wlasciie wcale, bo usypianie moich dzieci to katorga i trwa to czasem nawet poltorej gdz. Pojawila sie zazdrosc, katem oka zobaczylam jak duzo pisze i zapytalam wprost o czym tak klika ;) Powiedzial, ze nie ma nic do ukrycia i pokazal mi tego maila. Nie chcialam czytac, ale sie uparl. Nic w nim strasznego nie bylo, procz luznej, wesolej rozmowy. Nic, oprocz zaplanowanej wycieczki do Pl. Twierdzi, ze mial mi o tym powiedziec. Tylko nie wiem kiedy..Zaczal mi wmawiac, ze przeciez wiedzialam, ze ma leciec. Ale mialo to byc wczesniej i po to, aby zalatwic pewne sprawy, ale to stalo sie nieaktualne, wiec nie polecial. Spotkanie z nia od poczatku mialo byc przy okazji. I to bylo dla mnie ok. A tu nagle czytam, ze ona zna nawet date jego przylotu. A ja nie mam o tym zielonego pojecia :D
        Bedac nastolatka, w kazdej dziewczynie na ktora tylko spojrzal widzialam zagrozenie.
        Teraz tego nie mam. Przeszlo. Nawet o przyjaciolke męża nie bylabym zazdrosna, gdyby zechciala mnie poznac, a nie zapraszala Go samego do siebie.
        Wiem, ze bycie zazdrosnia jest fe, ale tym spotkaniem i biletem sprawil, ze znowu poczulam lęk i kolo nam sie zamyka. Przeciez nie moze mnie karac cale zycie za to, ze bedac smarkula bylam zazdrosnica. Ja naprawde chce ja poznac. Tu czy w Pl- bez znaczenia.
        Mąż nie leci i nie widze jakiegokolwiek smutku na jego twarzy.
        • 5th_element Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 17:37
          facet nie gra czysto a Ty to wiesz. A zazdrosc to nic zlego. Gorsze jest kretactwo. Facet pod obserwacje a babsko do odstrzalu sanitarnego.
        • stephanie.plum Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 17:39
          > ja nakarmilam, wykapalam i supilam dzieci( on nigdy tego nie robi).

          pokaż, że go cenisz i pozwól mu czasem to zrobić!!!
        • light_in_august Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 19:05
          I w tym długaśnym, pisanym 2 godziny mailu tylko jakieś wesołe, luźne rzeczy? To ma facet lekkie pióro i talent pisarski najwyraźniej ;)
          • znana.jako.ggigus a wcześniej autorka postu widziała zagrożenie 02.04.14, 20:28
            w każdej, co spojrzała na jej chłopaka.
            OO, znam te kobiety. Zagadasz się na imprezie i już sfruwa czujnie patrząc.
            • x.i.007 Re: a wcześniej autorka postu widziała zagrożenie 02.04.14, 20:41
              haha, kobieta przypadkiem się dowiaduje że mąż leci do innego kraju spotkać się przyjaciółką, a ty się zafiksowałaś na tym czy czujnie patrzyła te 10 lat temu.
              • znana.jako.ggigus ale autorka postu sama pisała, że ma/miała kłopoty 02.04.14, 20:47
                z zazdrością. I dla mnie bomba - żona zabrania mężowi kontaktu z osobą, której nie zna.
                Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, tak szczerze.
                Ale ile ludzi, tyle światopoglądów.
                Widziały gały, co brały - trzeba se było brać mniej pożądany przez różne wywłoki towar i już.
                • x.i.007 Re: ale autorka postu sama pisała, że ma/miała kł 02.04.14, 21:35
                  I dla mnie bomba - żona zabrania mężowi kontaktu z osobą, której
                  > nie zna.
                  > Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, tak szczerze.
                  > Ale ile ludzi, tyle światopoglądów.


                  A wyobrażasz sobie sytuację że mąż pakując walizkę mówi ci że miesiąc temu kupił bilet i jedzie sobie do przyjaciółki? tak szczerze.


                  > Widziały gały, co brały - trzeba se było brać mniej pożądany przez różne wywłok
                  > i towar i już.

                  Nie rozumiem tego narzecza.
                  • znana.jako.ggigus Re: ale autorka postu sama pisała, że ma/miała kł 02.04.14, 21:51
                    wiesz co, nie wiem. ale nie wyobrażam sobie, że zabraniam komukolwiek znajomości z kimś, kogo nie znam. Tak po prostu.
                    bo gdyby bliska mi osoba spakowała się i zrobiła to co mówisz, a ja nie znałabym tej przyjciółki, to coś byłoby nie tak.
                    Co do tej wywłoki - sorek, to cytaty z postów innych.
                    • x.i.007 Re: ale autorka postu sama pisała, że ma/miała kł 02.04.14, 21:54
                      odpowiedz na pytanie zamiast powtarzać to samo co w poprzednim poście.
                      • znana.jako.ggigus odpowiedziałam. Zacytuj, której części 02.04.14, 22:15
                        mojej wypowiedzi nie rozumiesz, to napiszę inaczej.
                        • x.i.007 Re: odpowiedziałam. Zacytuj, której części 02.04.14, 22:57
                          nie rozumiem dlaczego według ciebie "wiesz co, nie wiem i dalej sobie popiszę nie na temat" to jest odpowiedź na konkretne pytanie.
                          • znana.jako.ggigus nie podalas tej czesci wypowiedz, ktorej nie rozum 02.04.14, 23:29
                            iesz, wiec nie moge ci nic wyjasnic.
                            Napisalam szczerze, co mysle, ale moge to napisac jeszcze raz, inaczej i prosciej.
                            • x.i.007 Re: nie podalas tej czesci wypowiedz, ktorej nie 02.04.14, 23:47
                              podałam, nie poznajesz?
                              "wiesz co, nie wiem"

                              no więc powiesz mi czy kupienie biletu lotniczego bez poinformowania żony (żeby sobie mogła chociaż zaplanować opiekę nad dziećmi, wspólnymi zresztą) jest ok czy będziesz się dalej wykręcać roztrząsaniem tego co się działo 12 lat temu?
                              • znana.jako.ggigus nie da sie bez roztrzasania 03.04.14, 00:00
                                bo jesli ktos kupuje bilet potajemnie, a zona mu zabronila kontaktu z osoba, ktorej ona nie zna, to sie nie dziwie mezowi. Serio.
                                Ale to moja perspektywa.
                                Nie chcialabym zeby mi ktokolwiek zabranial jakiejs znajomosci. Dla mnie to ograniczenie czyjejs wolnosci i dlatego nie mozna sie dziwic, ze osoba, ktora ingeruje w zycie innych, sama pada ofiara ingerencji.
                                Juz wyjasnilam?
                                Bo moje zdanie wyrwane z kontekstu to byla taka zagajka, ale jak widac Ciebie takie rzeczy bawia.
                                • x.i.007 Re: nie da sie bez roztrzasania 03.04.14, 00:09
                                  i znów skupiasz się na tym co ona zrobiła 12 lat temu, a pomijasz ogromny problem jaki występuje dzisiaj. to już chyba 10 twój post w którym to drążysz, mimo że: 1) autorka przyznała że to był błąd i 2) ja pytam o coś zupełnie innego. czy ty w ogóle rozumiesz pytanie? przecież ono jest banalne..

                                  wobec braku odpowiedzi przyjmę po prostu że taki wyjazd to dla ciebie nic takiego, niech się żona nie interesuje, skoro 12 lat temu była zazdrosna.. pomylone masz proporcje i tyle. kończę temat bo znów się nasłucham że ZABRONIŁA KONTAKTU!! ZABRONIŁA KONTAKTU!! :)
                                  • znana.jako.ggigus nie pisalam o przeszlosci, a o tym, ze 03.04.14, 10:58
                                    autorka postu zabronila kmeozowi kontaktu z koms, kogo nie zna.
                                    Dzieciom moze mozna zabronic kontaktu, bo to zle towarzystwo, ale doroslej osobie - wg mnie - nie.
                                    Dlatego logiczna koleja rzeczy jest dla mnie, ze jelsi zabronic kontanktu z kims, ta osoba moze kontakt utrzymywac potajemnie.
                                    To jest moja odpowiedz na to pytanie, bo szczegoly - dzieci, dlugosc malzenstwa, aktualny stan zwiazku przyjaciolki meza - to faktory zmienne.
                                    Jesli ktos komus czegos zabrania, to nie mozna sie dziwic, ze osoba schodzi do podziemia.
                                    Tak, nasluchasz sie o zabranianiu kontaktu, bo to dla mnie dziwne zachowanie. Ale kazdy/a z nas ma inne podejscie do wolnosci wlasnej i wolnosci innych.
                                    Wyjazd jest dla duza sprawa, ale wyjazd byl przygotowany potajemnie, bo zona zabronila kontaktu. Niech sie wiec nie dziwi. Maz jeszcze mial prawo do jawnego buntu i mogl to wykorzystac.
                    • pinerzka.pineszka Re: ale autorka postu sama pisała, że ma/miała kł 02.04.14, 22:49
                      Tak, to bylo glupie, szczeniackie i niedojrzale. Mysle. ze wiele jeszcze glupstw popelnialam bedac nastolatka.
                      Glowny/pierwszy moj post dotyczy czego innego.
              • pinerzka.pineszka Re: a wcześniej autorka postu widziała zagrożenie 02.04.14, 21:16
                A dokladnie 12 lat :)
                Teraz smieszne wydaja mi sie moje zazdrosci z przeszlosci. Sama lubie patrzec na ladnych, interesujacych ludzi na ulicy, zwlaszcza na kobiety, bo sa piekne :) I widze w tym tylko "coś" milego dla oka, bez podtekstu. On ma tak samo. To normalne. Teraz to widze i czuje wielka ulge.
                Zastanawiam sie jednak dlaczego nie odezwala sie gdy ukladalo jej sie z mezem( przeciez moglismy sie wszyscy razem poznac) oraz dlaczego tak na luzie zaprasza kogos do siebie po tylu latach ciszy, nie patrzac zupelnie na to, ze On ma szczesliwa rodzine.
        • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 20:48
          W maleństwie jest dobrze dopóki nie pojawi się ta trzecia osoba...
          • znana.jako.ggigus no to trzeba poszukać czwartej osoby 02.04.14, 20:50

          • engine8 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 21:59
            I co zaobserwowalem i mnie bardzo zaskoczylo to to ze najblizsze kolezanki zony - jedna rozwodka druga nie za brdzo szczesliwa w malzenstwie, , kiedy jestesmy razem zachowuja sie jak siostry - tzn luzne rozmowy, zawsze sa po stronie zony i opieprzaja mnie ze zonie za malo pomagam , nie doceniam id itp.. takie damskie wsparcie.. wyglad na pozor ze nawet mnie nie za bardzo lubia...
            Ale kiedy ktoras zadzwoni kiedy nie ma zony i ja odbiore to po 15 mintuach nie koncza komplementow i zaczyna to wygladac na flirt a nie rozmowe z mezem bliskiej kolezanki...
            Podejrzewam ze gdybysmy byli sam na sam - nie byloby problemow do niczego je "zmusic czy sprowokowac"
            • coelka Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 10:18
              engine8 napisał(a):

              > I co zaobserwowalem i mnie bardzo zaskoczylo to to ze najblizsze kolezanki zony
              > - jedna rozwodka druga nie za brdzo szczesliwa w malzenstwie, , kiedy jestesmy
              > razem zachowuja sie jak siostry - tzn luzne rozmowy, zawsze sa po stronie zony
              > i opieprzaja mnie ze zonie za malo pomagam , nie doceniam id itp.. takie damsk
              > ie wsparcie.. wyglad na pozor ze nawet mnie nie za bardzo lubia...
              > Ale kiedy ktoras zadzwoni kiedy nie ma zony i ja odbiore to po 15 mintuach nie
              > koncza komplementow i zaczyna to wygladac na flirt a nie rozmowe z mezem bliski
              > ej kolezanki...
              > Podejrzewam ze gdybysmy byli sam na sam - nie byloby problemow do niczego je "z
              > music czy sprowokowac"

              Niestety wiekszosc kobiet się tak zachowuje, ale jak zaapytasz wprost to ja nigdy w yciu, ja nigdy nikogo nie podrywam moj mąz za mna latał, nigdy bym tego nie zrobiła. Moje kolezanki ii nie tylko kolezanki tez tak ciagle pisały czy piszą SMS czyli zaczepiają do facetów, dzwoniły cos proponowały , ale jak sie kazdej zapytasz to każda owie o sobie ,ze ona nigdy ii ze to oni za nimi latały, ale SMS potrafiły pisac czesto, too takie zakłamanie i na forum jest podobnie, żadna nie napisze prawdy tylko kazda bedze swoje w zywe oczy i zaraz sie pewnie zleca i beda udowadiac ze co ja głupoty pisze a a mm jena wade , której wieszosc ludzi nie lubi jestem szczera.Co niektóre too z desperacji potrafia pisac nawet po 3 pod rząd albo o 2 w nocy czy 7 rano doo faceta, ae to juz desperacja, która jest smieszna.Takie tam obserwacje krewnych i znajomych królika.
              • coelka Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 10:21
                czemu nie mozna edytowac tych postów zeby błedy poprawic, jak se za szybko posta pisze,bez sensu o jest
        • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 09:38
          Zazdrosc to sygnal ze mamy male poczucie wlasnej wartosci szczegolnie u kobiet .Czujesz sie na zagrozona bo nisko oceniasz swe szanse w czyms na czym ci bardzo zalezy.
          Spojrz w lustro i ocen realnie swiat.Twoj maz nie jest juz tym atrakcyjnym gosciem sprzed lat i nie kazda na niego poleci.Kobiety zas pieknieja po 30tce bo osiagaja apogeum swej kobiecosci.Twoha wiec wartosc jako mobiety wzrosla a jego zmalala.ZAaoze sie ze brzuszek mu sie zrobil i sadelka przytylo.Takie spotkania klasowych milosci po latach to raczej wycieczka we wspomnienia i wyobrazenia niz real.Panie nie sa juz takie atrakcyjne a i panowie "statusiali" i czuc w nich reke innej kobiety ktora o nich sie troszczy wg wlasnych standartow.
          Faktem jest ze ma widac za malo seksu w seksie z toba skoro "nosi " go i ma apetyt na spotkanie a w duchu mysli ze cos " z tego wyniknie" np jakis romansik :) .Ona to podsyca wiec jest niezla znawczynia konskich instynktow i na tym gra aby ci podebrac "material genetyczny".A noz sie zaduzy? i bedzie chcila zmienic kobiete na nowy model.? :)
          Ja na twoim miejscu zintesyfikowalabym wasze zycie seksulane bo kolejny raz twoja wypowiedz to sygnal ze kobiety tak naprawde malo wiedza o swoich facetach. Pisze tak ogolnie a nie szczegolowo ale ty sie wpisujesz w te refleksje idealnie . A przeciez chlop jest prosty jak konstrukcja cepa :).Wielkiej wiedzy nie wymaga .Jak ma seksu w brod u zony to nie interesuja go boki.Po co ma sobie pogarszac sytuacje zyciowa:) ?
    • maly_zlosliwiec Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 21:19
      Dobre. Przypomina mi się to:
      www.youtube.com/watch?v=DNJ4LCmo2pE
      Wiem, wiem. Rosjanie nie są na topie, ale nowa wersja "Królowej śniegu" - boska.
      Bierz przykład...
    • symbolika Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 21:56
      teraz to knucie i same spiski
      przeciez sie wyjasniło , autorka porozmawiała szczerze, maz wyjaśnił po tworzyć jakas historię
      kiedys była bardzo zazdrosna do tego stopnią,ze wyeliminowała wszystkie jego znajomosci i długoletnią przyjaciókę , mąz dla dobra sprawy zerwał (pewnie w bólu) z przyjaciołką, która była dla niego jak siostra.
      Teraz sobie zyją szczesliwie w miłosci.
      Przyjaciólka sie odezwała bo miala powód - odzywała sie pewnie do wielu osob proszac o wpis do albumu
      I tak pewnie od słowa do słowa ponownie zaczeli rozmawiać, moze z sentymentu.
      To,ze jej sie małzenstwo skonczyło , przeciez to moze zwykły zbieg okolicznosci.
      Wczesniej sie nie odzywała bo nie miala powodu.
      Autorka napisała,ze maz mial cos załatwic w Pl wiec pewnie rzucil propozycje spotkania sie, ot tak na kawe i powspominania, pochwalenia sie rodziną. Kobieta sie zgodziła , w koncu to jej stary przyjaciel , który do tego nie mieszka w Polsce.
      Okazało sie,ze nie musi jechac ale moze głupio mu bylo znów zerwać znajomosc, moze wcale tego nie chce i wcale nie musi myslec w kategoriach kochanka. Aurorce sie nie przyznał bo moze sie bał głownie zazdrosci kiedy to tłumaczenia nic by nie dały.
      Pewnie wcale by nie pojechał ...
      Skonczyło sie dobrze, zaprosil kobiete z siostrą do siebie i po co knuć i podsycac zazdrosc, nieufność itd
      • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 22:54
        Powiem krotko- Bingo :)
        Aaa, dziekuje :)
      • engine8 Re: przyjacołka męża :( 02.04.14, 23:55
        symbolika napisał(a):

        heheheh,, jakbym mial 35 lat i 10 lat malzenstwa to moze bym w to wierzyl... za duzo zycia na karku.

        Jest takie powiedzenia
        "Jak wyglada jak kaczka, chodzi jak kaczka i kwacze jak kaczka - to jest to kaczka"

        So prostrze i wlasciwsze(uczciwsze) i bez potrzeby motania i kombinowania sposoby..

        Jak zona jest niepotrzebnie zazdrosna o przyjaciolke to najlepiej je poznac aby one sobie ufaly i wtedy nie ma problemow...

        Tu po prostu wydalo sie i trzeba bylo jakas historyjke wymyslec..

        "Skonczyło sie dobrze, zaprosil kobiete z siostrą do siebie i po co knuć i podsycac zazdrosc, nieufność itd"

        Ciekawe jaki to ma cel to zaproszenie? Poprawic stosunki kolesia z jego przyjaciolka nawet kosztem zony?
        No niby zona to zrobila bo niby nie zazdrosna ale wybor nalezal do niego...

        Nie upieram sie w swojej teorii ale czuje swad...
        Nie ma co dalej sie w tym grzebac ale skoro maz zostal schwytany na dzilaniach poza plecami to jest szansa ze to nie pierwszy i nie ostatni raz... teraz wprowadzi nastepny stopien zabezpieczen jesli mu sie na to pozwoli.
        I nalezy oczekiwac oraz jasno sprecyzowac ze wiecej sie to nie powtorzy - a jak sie powtorzy to bedzie klopt..... i przesj do porzadku dziennego.

        Jak sie goscie pojawia to bedzie okazja aby zaobserwowac jak sie ludzie w stosunku do siebie odnosza...
        Nie wiedze powodow na zadne prywatne wyjscia aby "porozmawiac" - nie powinno byc tajemnic przed zona...zwlaszcza ze temat zrobil sie bardziej delikatny...

        Ale w koncu "nie moje deski"....
        • symbolika Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 10:40
          spekulujesz

          taki odzew mnie nie dziwi , ciekawa byłam kiedy odezwie sie głos piszący dalszy scenariusz wydarzen, jak w telenoweli..



          • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 15:08
            Niby dogadalismy sie, On rozumie mnie( sam nie wyobraza sobie, ze ja robie cos takiego), ja wierze w jego dobre intencje( On twierdzi, ze świat dookola sprowadza wszystko do seksu, ze ludzie sa przewrazliwieni i to wlasnie otoczenie nie pozwala na przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna) ale atmosfera jest troche dziwna, tulimy sie, usmiechamy do siebie, ale dobrze wiem, ze on ma taki sam kamien na sercu, co i ja.
            • no1teresa Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 15:29
              uchodzący za znawcę ludzkiej psychiki oraz kobiet Honore de Balzac pisał "Nie będzie przyjacielem kobiety, kto może być jej kochankiem"
              zawsze w tle jest, choćby nie do końca uświadomiony, podtekst erotyczny
              trzeba o tym pamiętać i zachować czujność
              • mozambique Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 17:09
                czujnym trzeba być takei z innych, bardziej przyziemnych powodów

                owa przyjaciółka po 12 latach milczenia sama odnowiła kontakt i prze do spotkania
                w 100% czegoś chce
                może to być zaspokojenie prostej checi kontaktu z samcem a może być np. pilna potrezba dużej pożyczki na rozpoczęcie nowego zycia na co pan, zmiękczony wspomnieniami dawnych lat , przystanie łatwiej niż jego zona
            • londynwarszawaparyz Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 20:48
              On rozumie mnie( sam nie wyobraza sobie, ze ja robie cos
              > takiego)

              No wlasnie- Ty nie moglabys, to niemoralne, wstyd i hanba, pan maz zaraz by sie wsciekl. Ty natomiast z latwoscia musisz znosic jego knucie za plecami, udajac ze jest ok. Sorry ale mam wrazenie ze jestes osoba ulegla i miekka, bardzo naiwna, wierzaca i ufajaca w stu procentach mezowi. Tak jak Ty zajmujesz sie dziecmi, tak Ty tez musisz pokornie znosic jego wybory, tlumaczenia itp.


              On twierdzi, ze świat dookola sprowa
              > dza wszystko do seksu, ze ludzie sa przewrazliwieni i to wlasnie otoczenie nie
              > pozwala na przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna

              Swietne tlumaczenie, naprawde! Przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna ktorzy sa w zwiazkach jest mozliwa, aczkolwiek taka prawdziwa zdarza sie niezmiernie rzadko. Wiekszosc jest nastawiona na sex, flirty i zdobywanie. On mysli czy sie sprawdzi i jak jest atrakcyjny, ona czy uda sie jej owinac jego wokol palca, bez patrzenia na ile moze sobie pozwolic, bez wnikania ze rodzina, dom, dzieci...liczy sie tu i teraz, chemia, chec sprawdzenia sie i dobycia. Brutalne ale ja tak to widze. Jezeli zas sie zdarza to przyjaciolka meza i zona/partnerka znaja sie, i nie ma knucia za plecami partnerow. Na tym opiera sie prawdziwy zwiazek. na szczerosci. Twoj sie zachwial a Ty udajesz ze nic sie nie dzieje.


              , ale dobrze wiem, ze on ma taki sam kamien
              > na sercu, co i ja.

              Niesmak pozostanie jakis czas. On moze miec ten kamien z innego wzgledu niz Ty myslisz takze...
              • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 03.04.14, 21:59
                Ściemnia facet troszkę. Coś tam sobie uknuł, żona wkroczyła, stwierdził, że za dużo smrodu się zrobiło wokół jego tajnego wyjazdu, to się wycofał.
                Autorka pisze że kochają się, w małżeństwie jest ok. itd., ale z drugiej strony wspomina że pan siedział 2 godziny i mailował sympatycznie z koleżanką a żona zapitalała sama przy dzieciach, nie skarżąc się. Trzeba było pana zagonić do roboty. Wyraźnie chłop ma luzy i w głowie mu się przewraca.
                Misiowie na ogól mają strasznie czułe serca dla pań "w potrzebie" i natychmiast chcieliby lecieć pocieszać.
                • znana.jako.ggigus dlatego trzeba trzymać męża 04.04.14, 14:46
                  krótko. Im krócej, tym lepiej.
                  Masz rację.
                  • kol.3 Re: dlatego trzeba trzymać męża 04.04.14, 15:00
                    E tam. Każda smycz ma to do siebie, że się ją przegryzie. Taktyki trzeba. A poza tym takie panie w potrzebie, to zanim się rzucą w ramiona misia-ratownika dokładnie sprawdzają stan jego portfela. Biedny ratownik to żaden ratownik.
                    • znana.jako.ggigus to jak mąż już się wgryzie, ale jeszcze 04.04.14, 15:03
                      nie przegryzie, trzeba kupić nową smycz, ergo wymyśleć jakie nowe narzędzie do sprawowania tortur i szantażu. Dla doświadczonej w bojach o utrzymanie na smyczy męża żony to przecież pestka.
    • liselle Re: przyjacołka męża :( 04.04.14, 15:21
      Weź dziada pod włos. Powiedz, że w sumie dobrze się składa, bo Ty też masz tutaj takiego kolegę, nieszczęśnik, no niebożątko takie. Z żoną mu się nie układa, wiesz, jędza taka. Dzieci nie ma, a tak by biedny chciał. A ona tylko kasę wyciąga i o figurę dba. Akurat jak ciebie nie będzie, to pocieszę trochę chłopa, bo ledwo się trzyma i potrzeba mu serdecznej duszy, co to go zrozumie. Zobaczysz, że odwoła wyjazd. A jeśli nie odwoła to chyba będzie jednoznaczne.
    • molly_wither to pozamiatane 04.04.14, 19:46
      Mezus sie zauroczyl, zachcialo sie powrotu do mlodosci,znudzenie malzenstwem itp. Kategorycznie powinna mu zabronic leciec.Jesli poleci to juz nie ma powrotu.Sory,ale tacy sa faceci.Dzialaja na nich tylko drastyczne ciecia.Zal mi Ciebie.
      • pinerzka.pineszka Re: to pozamiatane 04.04.14, 19:59
        Nie czulam sie dobrze z tym, ze wymoglam na nim, aby nie lecial. Chodzil jak zbity pies, padaly slowa z jego ust, ktore sprawialy, ze czulam sie winna... Zacisnelam zęby, zrobilam dobra mine i powiedzialam, zeby lecial. Bardzo sie ucieszyl i dziekowal. Zaczal mowic, ze uroslam w jego oczach i tylko wyjdzie nam to na dobre i zebym potwierdzila to za tydzien. O taki czas poprosil, abym ostatecznie sie zdecydowala. Oczywiscie mowil, ze on mnie rozumie itp.
        Musze mu wierzyc.
        O dziwo lepiej sie czuje, gdy to zrobilam. Wczesniej mialam ciezki kamien na sercu.
        Nurtuje mnie tylko Jego wczorajsza wypowiedz, ktora brzmiala mniej wiecej tak:" to normalne, ze po tak dlugim czasie chemy zobaczyc sie najpierw na osobnosci, w koncu to moja przyjaciolka, a nie twoja". Oczywiscie Ona i jej siostra nadal sa tu zaproszone.
        Na razie nie panikuje, daje na luz.
        • symbolika Re: to pozamiatane 04.04.14, 20:19
          Nurtuje mnie tylko Jego wczorajsza wypowiedz, ktora brzmiala mniej wiecej tak:"
          > to normalne, ze po tak dlugim czasie chemy zobaczyc sie najpierw na osobnosci
          > , w koncu to moja przyjaciolka, a nie twoja"

          coz, brzmi bolesnie ale taka prawda
          w koncu to jego bliska znajoma sprzed lat , nie znałas jej wcale
          z ktora spedził pewnie wiele czasu,lat, chce powspominac, po prostu głupio i jakos niezrecznie we trójkę
          nie panikuj, to taka sentymentalna podróz do przeszłosci , z Toba jest, Ciebie kocha to istotne.
          Przeciez mógł byc z przyjaciólką a nie jest, bo byla tylko przyjaciołką.
        • szpil1 Re: to pozamiatane 04.04.14, 21:27
          pinerzka.pineszka napisała:

          > Nie czulam sie dobrze z tym, ze wymoglam na nim, aby nie lecial. Chodzil jak zb
          > ity pies, padaly slowa z jego ust, ktore sprawialy, ze czulam sie winna... Zac
          > isnelam zęby, zrobilam dobra mine i powiedzialam, zeby lecial. Bardzo sie ucies
          > zyl i dziekowal. Zaczal mowic, ze uroslam w jego oczach i tylko wyjdzie nam to
          > na dobre i zebym potwierdzila to za tydzien. O taki czas poprosil, abym ostatec
          > znie sie zdecydowala. Oczywiscie mowil, ze on mnie rozumie itp.

          Manipulacja pierwsza klasa :-). Ze strony męża, oczywiście.
          • mozambique Re: to pozamiatane 04.04.14, 21:40
            no fakt, widać ze lespzy z niego spryciarz niż nam się wydaje

            tak zbalamucil zonę , ze ona teraz merda ogonkiem i klaska uszami ze mężuś łaskawie wybaczyl jej fochy i on teraz łaskawie poleci do innego kraju na randkę z dawno nie widzianą dupencją

            napradwe - facet zasluzył na jakąs nagrodę od reszty męskiego ogółu
            może powinien kursy ogłupiania żon prowadzic ?
            • symbolika Re: to pozamiatane 04.04.14, 22:14
              kobiety to jednak intrygantki
              beda miedzy sobą knuly, manipulowały i skłócały
              • przeciez.wiem Re: to pozamiatane 05.04.14, 18:51
                Przede wszystkim to naiwne istoty :). A mężczyźni skwapliwie to wykorzystują :).
        • kol.3 Re: to pozamiatane 04.04.14, 23:06
          Faceci to manipulanci. Mąż chciał prysnąć, żona miała za złe, zła żona, jej wina.
        • kol.3 Re: to pozamiatane 04.04.14, 23:11
          Wynajmij ekipę programu "Zdrady," prześwietlą męza, co robi, czy ma romans.
          • przeciez.wiem Re: to pozamiatane 05.04.14, 18:52
            A jak już w TV będziecie, daj znać - popatrzymy :).
            • pinerzka.pineszka Re: to pozamiatane 05.04.14, 19:00
              Haha, ok, dam znac ;)
              A tak serio..Co ludzie maja w glowach biorac udzial w takich programach?
              Ja nie wiedzialam, ze takie programy istnieja , ale pan google mi pomogl :)
              • kol.3 Re: to pozamiatane 05.04.14, 21:50
                To nie są autentyczni bohaterowie tych historyjek, tylko podstawieni. Podobno wcześniej grali w innych programach telewizyjnych.
                Ale ciekawe są metody pracy tej ekipy detektywów i ich urządzenia.
                • mozambique Re: to pozamiatane 06.04.14, 10:14
                  to licencja amerykańska ,
                  w oryginale chyba sa autentyczne historie i autentyczne "śledztwa" ale to chyab dlatego ze w USA nie ma ustawy o chronie danych ,wizerunku itp.

                  w POlsce sledzenie autentycznych ludzi w tv byłoby niemożliwe wiec zatrudniają amatorów -statystów i dają im do odegrania scenki
                  efekt jaki jest - widać
                  • kol.3 Re: to pozamiatane 06.04.14, 13:59
                    Program jest jaki jest, ale... można się dowiedzieć że w zasadzie nasza prywatność jest bardzo złudna, tyle jest obecnie łatwych do zamontowania w parę sekund urządzeń do podglądania i podsłuchiwania. 99 proc. podejrzeń co do zdrady niestety się potwierdza.
                • ursyda Re: to pozamiatane 06.04.14, 14:13
                  No ten polski z tego co czytam to paradokumentalny ale kiedyś młodszą istotą będąc oglądałam jakąś serię amerykańską i tam już były rzeczywiste osoby. On chyba nawet gdzieś jeszcze leci na jakimś kanale ale niestety tytułu nie pomnę. Coś ze zdradami:)
                  • ursyda Re: to pozamiatane 06.04.14, 14:15
                    "Cheaters" po prostu. Wyguglałam. Tylko jak byłam młoda to jakiś inny prowadzący był.
    • makinetka82 Re: przyjacołka męża :( 06.04.14, 14:46
      Tak naprawdę to chyba sama miałabym problemy ze zgodą na takie spotkanie "sam na sam" . To jest tym dziwniejsze, że sama mam przyjaciela, który w Wielkanoc bierze ślub : ) Sytuacja w sumie podobna. Znamy i przyjaźnimy się od kilku lat, ale wskutek odległości nigdy nie poznałam jego narzeczonej, chociaż dużo mi o niej opowiada. Potrafimy godzinami rozmawiać przez telefon, uwielbiam go jak brata, on też mnie kocha jak siostrę. Zdaję sobie sprawę, że na początku jego narzeczona (wtedy jeszcze dziewczyna) mogła mieć obawy związane ze mną, chociaż te były całkowicie bezzasadne. Wiem, że czyta czasem nasze smsy i sądzę, że już się "pogodziła" z moją obecnością w jego życiu. Z drugiej strony, nigdy nie przyszłoby mi na myśl by zaprosić go do siebie samego. Odkąd zaczęli być ze sobą "na poważnie", nie wyobrażam sobie, by mógł do mnie przyjechać sam. On zresztą też nie, i taka wg mnie powinna być postawa wiernego męża. Moje obecne zaproszenie obejmuje ich oboje, ponieważ nie mamy sobie nic do zarzucenia, a naprawdę chciałabym ją poznać. Może nie pogadamy tak, jak rozmawiamy bez niej, ale to raczej naturalne. Ja osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie mój mężczyzna jechałby sam kilkaset km po to, żeby spotkać się z kobietą, która jest w jakiś sposób dla niego ważna. Bez trudu mogłabym natomiast zaakceptować osobę, którą poznam i dla której moja obecność przy boku mojego mężczyzny będzie czymś naturalnym i pożądanym. I sądzę, że w tym tkwi różnica. Masz - jak najbardziej- prawo, by czuć podejrzenia w stosunku do męża i jego przyjaciółki, jeśli oboje nie życzą sobie twojej obecności podczas tego niewinnego ponoć spotkania. Ja nie chciałabym, by mój przyjaciel przyjechał do mnie bez żony- nie dlatego, że coś mogłoby się wydarzyć, ale dlatego, że wiem, że dla niej ta sytuacja byłaby co najmniej trudna. I tyle.
      • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 06.04.14, 16:23
        Nie macie pojecia jak ciezko jest trzymac fason. Chce miec to juz za soba, a tu jeszcze miesiac :(
        • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 06.04.14, 19:06
          Uważam, że mąż wiedząc że ta sprawa Cię rani, powinien był z delikatności zrezygnować z wyjazdu, tym bardziej, że zorganizowanego w tajemnicy przed Tobą. Ty jesteś dla niego kobietą nr 1 i Ty powinnaś być najważniejsza, a nie spotkanie z jakąś przyjaciółka z dawnych lat.
          Facet jest zadowolony, bo udało mu się przeforsować jego wersję. Wierz mi że spolegliwe, zgodne żony nie cieszą się żadnym szacunkiem swoich mężów. Wprost przeciwnie wydają się nudne, a mężowie nabierają przekonania, że żonie można narobić na głowę i tak nic nie powie. Inna kobieta, po uzyskaniu wiadomości o tajnym wyjeździe zrobiłaby facetowi taką jesień średniowiecza, że by pierze latało. I to by była prawidłowa reakcja. Burze z piorunami też mają swoje znaczenie , bo powietrze się oczyszcza. A u Was zrobiło się zatęchłe bagienko. On doskonale wie, że ma za uszami a Ty robisz dobrą minę do złej gry. Na Twoim miejscu przyjrzałabym się małżeństwu, w którym tkwisz przekonana, że jest dobrze, bo może wcale nie jest tak idealnie jak myślisz. Kochając, zawsze uważamy, ze spotkało nas coś wyjątkowego, po czym okazuje się, że nasze małżeństwo to jeszcze jedna banalna historia jakich wiele.
          • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 06.04.14, 19:58
            Mimo, ze robie dobra mine do zlej gry, on widzi, ze cierpie. Wie, ze jest to dla mnie bardzo trudne. Ale jak sam wczesniej powiedzial, ktos musi ustapic. A ze on ustapil kiedys zrywajac kontakt z przyjaciolka, to teraz ja musze ustapic, zeby on nie wyszedl na kompletne zero, nie majace nic do powiedzenia. Dla niego chodzi tu o honor. Tak to tlumaczy.
            Mowi, ze wiecej razy takich spotkan osobistych nie bedzie i ze ich nie chce. Beda tylko i wylacznie wspolne. Tylko ja sie tak zastanawiam, czy jesli ona nie ma czysto przyjacielskich intencji, to czy bedzie chciala tu przyleciec i mnie poznac. Czy zaprosi nas razem na nastepne ewentualne spotkanie...
            • greedex5 Re: przyjacołka męża :( 07.04.14, 08:11
              LoL. Czyli baba się zawzięła i nadal go naciska. Nie wiem co to za problem wymyślić jakiś pretekst żeby nie jechać. Nawał w pracy, problemy z dziećmi itd.
              A ze
              > on ustapil kiedys zrywajac kontakt z przyjaciolka, to teraz ja musze ustapic,
              > zeby on nie wyszedl na kompletne zero, nie majace nic do powiedzenia. Dla nieg
              > o chodzi tu o honor. Tak to tlumaczy
              Dajesz sobie chodzić po głowie . Nie chce już czytać tego wątku bo się denerwuję. Chyba może miec kontakt z przyjaciółką np mailowy .....
              • przeciez.wiem Re: przyjacołka męża :( 07.04.14, 08:17
                No proszę Cię, przecież to jak lizać cukierek przez szybkę. Mailowy, też mi wymyśliła.
            • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 07.04.14, 08:33
              Łyknęłabym tę jego historię, gdyby nie kupienie biletów w tajemnicy przed Tobą, gdyby nie to, że przez 10 lat nie było chęci kontaktu, a teraz nagle, gdy pani ma kłopoty pan już leci ją pocieszać.
            • mozambique Re: przyjacołka męża :( 07.04.14, 09:27
              o! jak już mąz sięga po argument HONORU i w obronie tego honoru leci bzyknąć po dawnej znajomosci dawną przyjaciółke to jzu swiat stoi na głowie

              pinezko - szykuj głowę na potężny "wieniec" i... pilnuj konta ( jeżeli macie wspólne)
              • greedex5 Re: przyjacołka męża :( 07.04.14, 10:22
                Też mi się wydaje że po tym spotkaniu bohaterka nic nie będzie mała z głowy, tylko dopiero się zacznie. Przyjaźń to przyjaźń. Nie trzeba się oglądać i patrzeć sobie w oczy w realu. I wydawać forsy na samoloty. Są internetowe kamery, czaty, telefony. Poznałam przez net kiedyś mężczyzyznę na Fb, mamy wspólnych znajomych. Zaprzyjaźniliśmy się, od 2 - 3 lat sobie pisujemy praktycznie codziennie. Bardzo się przyjaźnimy. W realu umówiliśmy się raz. Zresztą on mieszka w innym mieście. Raz wypadało się zobaczyć. Fajnie ale jesteśmy na bieżąco ze swoimi sprawami więc nawet nie wiem o czym szczególnie byśmy gadali przy kawie. Przy przyjaźni nie ma potrzeby podróży w celu zobaczenia się. Bohaterka dała się zdominować przez obcą babę i to tamta ma więcej do powiedzenia w związku. Argumenty które słyszy to nie są argumenty męża ale tej baby.
                • symbolika Re: przyjacołka męża :( 07.04.14, 13:09
                  tak jak pisałam telenowela sie zaczyna
                  odcinek xxx
                  co jeszcze wymyslicie, nie zdziwie sie jak za jakis czas przeczytam,ze mąz na pewno ja porzuci dla przyjaciołki, wpadną , urodzi im sie dziecko, nie wiadomo w sumie czyje bedzie bo przeciez przyjaciołka to zdzira , skontaktowała sie z dawnym przyjacielem, ba! nie o wpis chodziło do albumu to grubsza sprawa, pewnie sobie to wymysliła, taki przebiegły plan dawno temu.. itd...

                  litosci

                  autorko sama nie wiesz czego chcesz,raz sie godzisz za chwilę nie
                  zdecyduj sie , bardzo Ci to uwiera to powiedz ,ze nie chcesz tego wyjazdu
                  moze gdybyś nie popadała w skrajnosci i nie była zazdrosna i zaborcza , maż nie umawiałby sie z kolezanka na spotkanie przy okazji wyjazdu do Polski

                  przyjażn sie nie skonczy ot tak, na pewno bedą mieli kontakt wiekszy czy mniejszy przeciez to dosc zrozumiałe ale zeby snuc opowiesci o najgorszym...

                  boisz sie tego spotkania jednoczesnie nie chcesz jemu nic zabraniac, w sumie ma prawo do odrobiny wlnosci, tak jak Ty rowniez-gdybys chciała sie spotkac z przyjacielem.
                  Zaplanuj wolny week i leć z męzem, on pojdzie sam na spotkanie wypija kawe , porozmawiaja sama na sam , na nast, dzien umówicie sie wszyscy. Wilk syty i owca cała...
                  jednak mam wrazenie,ze Ty bardziej wolisz sie umartwiac niż znależć złoty srodek
                  albo po prostu Jemu zaufaj...
                  • greedex5 Re: przyjacołka męża :( 07.04.14, 13:22
                    skontaktowała sie z d
                    > awnym przyjacielem, ba! nie o wpis chodziło do albumu to grubsza sprawa,
                    Po prostu kobiety znają inne kobiety. Wpis do albumu lol. Równie dobrze mogła go poprosić żeby wpadł do Polski pożyczyć jej soli bo zabrakło.
                    > Zaplanuj wolny week i leć z męzem, on pojdzie sam na spotkanie wypija kawe , po
                    > rozmawiaja sama na sam , na nast, dzien umówicie sie wszyscy. Wilk syty i owca
                    > cała..
                    Niech to zaproponuje męzowi, to będzie ciekawe co on odpowie
                  • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 07.04.14, 14:12
                    Nie wiem dlaczego takie historie dzieją się zawsze wg tego samego scenariusza. W mojej dawnej pracy w dziale obok pracował pan, lat jakieś 30, żonaty. Pracował z panią, która całe lata była jego zwykłą koleżanką z pracy. Nagle pani się rozwiodła i zaczęła się panu zwierzać, jaka to ona biedna, jej mąż ją ograbił, nie ma na ubranie, na jedzenie itd. Facet się rzucił do pocieszania, ponoć bardzo aktywnie. Zapraszał ją nawet do domu na obiady, wciskając żonie że dokarmia sierotkę. Jego koledzy z działu ryli po kątach ze śmiechu, bo wiedzieli że kobieta jest z gatunku takich, dla których liczą się tylko pieniądze, szuka bogatego jelenia (a facet w tym samym czasie się pochwalił jakimiś pieniędzmi). Oczywiście kompletny przypadek, że zainteresowała się właśnie tym facetem ;).
                    Kobieta z czasem oceniła, że facet finansowo jednak niezbyt rokuje i go olała.
                    Wg kolegów z działu , ta kobieta cały czas pociągała za sznurki, manipulowała. Oni się doskonale orientowali jaka ona jest, jemu jednemu padło na mózg.
                  • mozambique Re: przyjacołka męża :( 08.04.14, 10:42
                    troche już zyej na tym swiecie, mam sowje lata, mam oczy, uszy i dobra pamięć, , trochę facetów poznałam , innych obserwuję i nie wierze ze facet leci tysiąc km do innego kraju, wydaje forse, organizuej cala logistykę ( te tajemnice, sekrety) , tylko po to żeby godzine posiedzieć przy kawie z chętną i rozgrzaną kobitką

                    natomiast wiem na pewno ze odpowiednio podłechtany facet poleci nawet na inny kontynent majac w perspektywie dobre bzykanko
                  • sonia_siemionowna Re: przyjacołka męża :( 08.04.14, 15:38
                    Chyba czegoś nie zrozumiałaś.

                    Ten mąż nie spotyka się z przyjaciółką 'przy okazji' wizyty w Polsce ale leci tam na dwa dni SPECJALNIE dla niej.
            • anemonek1 Re: przyjacołka męża :( 07.04.14, 17:02
              pinerzka.pineszka napisała:

              > Mimo, ze robie dobra mine do zlej gry, on widzi, ze cierpie. Wie, ze jest to dl
              > a mnie bardzo trudne. Ale jak sam wczesniej powiedzial, ktos musi ustapic. A ze
              > on ustapil kiedys zrywajac kontakt z przyjaciolka, to teraz ja musze ustapic,
              > zeby on nie wyszedl na kompletne zero, nie majace nic do powiedzenia. Dla nieg
              > o chodzi tu o honor. Tak to tlumaczy.
              To mu ustąp i jedź z nim, a mąż niech nie dyskutuje, najlepiej ucinać spory. Skoro ma tak czyste intencje, to Twoja obecność nie będzie mu przeszkadzać. Poza tym i tak odnowił tę znajomość za Twoimi plecami, a nawet umówił się i kupił bilet. Tutaj też chodziło o honor? Zostawiłabym mu wybór: Wolisz jechać ze mną czy wcale? Jeśli stwierdzi, że woli zostać niż jechać z Tobą, to będziesz miała jasną odpowiedź w sprawie jego "czystych" intencji.
            • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 09:54
              Nie masz pojecia jak kobiety potrafia sie zmobilizowac jesli idzie o wyrwanie wymarzonego faceta z objec zony.Dla siebie :)! To jest wyzwanie i na glowie stana aby cel osiagnac:)
              Ja generalnie to bym postawil sie w stan alertu o najwyzszym poziomie i dyskretnie ale konsekwentnie sledzil co twoj misiu kombinuje.I nie zapominaj aby seksu mial tyle zeby juz robil bokami.:) .To jest twoja jedyna szansa aby mu wybic z glowy "przyjaciolke".Ja wiem ze kobiety inaczej to postrzegaja ale kazdy facet w mazenstwie na pierwszym miejscu stawia regularne zaspokojenie seksulanie i jak mu go brak to zaczyna rozmyslac o "romansikach","bokach" ,"przyjazniach " .Madra zona zna te potzreby i jak zaczyna sie cos dziac to nagle robi sie strasznie slodka i kochajaca .Budza sie wiec w facecie wyrzuty sumienia i wraca jak zbity pies w myslach i uczynkach do swej polowicy :)
    • anwad O czym tu dywagować? 07.04.14, 21:07
      To Ty jesteś jego żoną, więc to o Twoje uczucia w pierwszej kolejności powinien dbać Twój mąż, a nie jakiejś koleżanki czy przyjaciółki. Ta przyjaciółka to piąte koło u wozu. Powiem więcej - Twój mąż już Cię zdradza. Na razie emocjonalnie. Niech się puknie w pustą głowę.
      • pinerzka.pineszka Re: O czym tu dywagować? 07.04.14, 23:15
        Nie czuję sie zdradzana, czuje sie kochana. Jestem nr jeden. Gdybym powiedziala " nie lec" to by tego nie zrobil. Nie moge zalozyc mu smyczy, ma prawo do kontaktow z innymi. Inna sprawa, ze mnie to boli, ale to wymaga pracy nad soba i zrozumienia pewnych rzeczy( pewnie cos z tej zazdrosnicy mi jednak pozostalo).
        Ktos powiedzial, aby zaproponowac mu, abym i ja poleciala. Sam to zaproponowal wczesniej, ale dobrze oboje wiemy, ze atmosfera bylaby kiepska, bo ja jej nawet na oczy nie widzialam. wiec nie chce leciec. Musze obdarzyc go zaufaniem, bo zasluguje na to i na 100% wiem, ze to spotkanie i cala ta znjaomosc nie ma zadnych podtekstow ze str mojego meża.
        Gdyby jednak wyszlo na jaw cos innego, nie wahalabym sie ani sekundy. To bylby koniec naszego zwiazku. Ale o tym nawet nie mysle. To nierealne.
        Co do biletu. On naprawde zbieral sie z zamiarem powiedzenia mi tego najszybcej jak sie da, ale wyszlo jak wyszlo. Cos jej obiecal ( wtedy jeszcze, gdy mial zalatwic cos w Polsce , ale okazalo sie ze nie leci i nie chcial jej zawiesc) i nie umial sie z tego wykrecic. Dodam, ze o spotkaniu "przy okazji" wiedzialam i nie mialam nic przeciwko. Bal mi sie powiedziec, ze leci specjalnie na spotkanie, bo obiecal i sam jest ciekawy czy cos z tej przyjazni zostalo.
        Wiem, ze historii o niewiernych mężach, o dziwnych romansach nawiazanych w sieci i o pseudo przyjaciolkach jest multum i dziekuje za wszelkie ostrzezenia- napewno bede ostrozniejsza, ale meża jestem pewna na 100% i wiem, ze jesli ona nie bedzie miala czystych intencji, to On mi o tym powie.
        Napewno dam znac jak sie sprawa potoczyla, gdy mąż wroci juz z Polski.
        • greedex5 Re: O czym tu dywagować? 08.04.14, 07:57
          > Nie czuję sie zdradzana, czuje sie kochana. Jestem nr jeden. Gdybym powiedziala
          > " nie lec" to by tego nie zrobil. Nie moge zalozyc mu smyczy, ma prawo do kont
          > aktow z innymi.
          Ok, koniec tematu. to nie gniewaj się ale po co zakładasz wątek i podsycasz go do 172 postów? W wielu parach co najmniej jedna z osób ma przyjaciół tej samej płci. Za chwilę okaże się że pół internetu chce rozbić cudowne, całkowicie ufające sobie małżeństwo.
          • pinerzka.pineszka Re: O czym tu dywagować? 08.04.14, 09:28
            Ok, koniec tematu. to nie gniewaj się ale po co zakładasz wątek i podsycasz go
            > do 172 postów? W wielu parach co najmniej jedna z osób ma przyjaciół tej samej
            > płci. Za chwilę okaże się że pół internetu chce rozbić cudowne, całkowicie ufa
            > jące sobie małżeństwo.

            Bo dojrzalam do tego. Tak wczesniej nie bylo.
            • bosanova77 Re: O czym tu dywagować? 08.04.14, 16:56
              Popieram!Oni kochający, my źli zazdrośnicy. Wiesz co ci napisze autorko wątku - leć się przewietrzyć, przemyśl zakladanie wątków. Adijos!Mnie nie obchodzi co zrobi twój mąż, ani przyjaciółka, ani jak sobie ty z tym poradzisz.Jak on poleci do Polski, nie zapomnij kupić 5 litrów lodów i wypożyczyć 3 romansów na dvd.
              • pinerzka.pineszka Re: O czym tu dywagować? 08.04.14, 17:20
                To zle, ze ludzie sie kochaja? Jasne, najfajniej sie czyta gdy ludzie sie zdradzaja i skacza sobie do gardel. Ale czy ludziom, ktorzy sie kochaja nie przytrafiaja sie zawirowania, glupie zachowania?Tak, to bylo nielojalne, on to przyznaje i ja to wiem. Dlatego bede czujna, ale to facet, ktory mimo wszystko zasluguje na moje zaufanie. Jak je naduzyje, nie bedzie zmiluj...

                ps. lodow nie jadam, romansow nie lubie, za to bieganie dziala genialnie, kto biega, wie o czym mowie
        • sonia_siemionowna Re: O czym tu dywagować? 08.04.14, 15:43
          Tere fere.

          Widać, że naczytałaś się teorii o szczęśliwych niewolnikach, zgodnie z którymi to 'wyzwolone kobiety' mają 'pracować na swoją zazdrością' itp. itd. Domyślam się, że mieszkasz w UK? Bo już nie raz słyszałam tutaj takie pitu pitu, np. facio 'przyjaźni się' ze swoimi ex fuck buddies i lata z nimi na kawki, a kobieta zapisuje się na terapię, bo jest 'unreasonably jealous', po czym pani terapeutka wmawia jej, że to dobrze, że facet się tak przyjaźni z tymi eks dupencjami, bo to znaczy, że widzi w kobietach ludzi a nie tylko obiekty do łóżka. I takie tam pseudo-wyzwolone pierdoły w podobnym tonie, a generalnie chodzi o to, że jeśli Tobie się nie podoba, co robi Twój facet, to jest to TWOJA wina.

          Naprawdę, daj sobie spokój. Facet za Twoimi plecami kupuje bilet lotniczy, żeby spotkać się z 'przyjaciółką', która nagle sobie o nim przypomiała, dziwnym trafem akurat, kiedy rozwaliło się jej małżeństwo. Do tego oboje dają Ci do zrozumienia, że chcą się spotkać sam na sam.

          Ja też mam przyjaciół płci męskiej i nie wyobrażam sobie goszczenia ich samych bez ich partnerek/żon, bo po prostu źle bym się z tym czuła. A gdyby to mój partner kupił bilet do przyjaciółki za moimi plecami, to powiedziałabym mu, żeby od razu wykupił nadbagaż i spakował wszystkie swoje rzeczy.

          Na zaufanie trzeba sobie zapracować, poza tym są rzeczy, których się w związku zwyczajnie nie robi.
        • anwad Re: O czym tu dywagować? 08.04.14, 18:17
          To pracuj dalej nad sobą. Wmawiaj sobie dalej, że podoba Ci się to, co Ci się - intuicyjnie i słusznie - nie podoba. Nic nikomu do tego.
          • symbolika Re: O czym tu dywagować? 08.04.14, 18:56
            autorko trwaj w miłosci i zaufaniu i nie daj sie opetać tym ,które widza tylko podstęp, maniulacje,zdradę ... własciwie czego one tam juz nie widza. Nie daj sobie wmówić,ze biale jest czarne . To,ze w ich zyciu były takie zawirowania nie znaczy,ze kazdy tego doswiadcza/y.

    • sonia_siemionowna Re: przyjacołka męża :( 08.04.14, 14:25
      Mi by się takie coś nie spodobało i byłabym nieźle zawiedziona.

      To nie jest dobry pomysł. Pani ma problemy w małżeństwie i cholera wie, co jej chodzi po głowie, a okazja czyni złodzieja. W związku, małżeństwie czy nie, lojalnym jest się wobec partnera/partnerki przede wszystkim. Myślę, że Twój mąż po prostu zachował się nielojalnie.
      • kol.3 Re: przyjacołka męża :( 08.04.14, 21:12
        Wyobraźcie sobie, że taka sama sytuacja dotyczy żony, która ma przyjaciela z dawnych lat, z którym była w siostrzanych stosunkach. Przyjacielowi małżeństwo się akurat rozwala, odnawia więc po 10 latach kontakt z dawną przyjaciółką, ta siedzi po 2 godziny na mailu, mailując sobie sympatycznie z obcym chłopem, w tym czasie jej mąż zajmuje się jednoosobowo dzieciakami, usypia je sam itd., żona w tajemnicy przed mężem kupuje bilet na spotkanie z przyjacielem, gdy się wszystko wydaje wmawia mężowi, że powinien się zgodzić, ona jedzie pogadać sobie sam na sam z dawnym przyjacielem, powinien to zrozumieć, bo jak ona będzie wyglądać itd. itd.
        Jaka byłaby reakcja forum na taką historyjkę. Czy ktoś by poradził mężowi, żeby zaufał żonie, bo jest bezpodstawnie zazdrosny i powinien nad sobą pracować?
        • greedex5 Re: przyjacołka męża :( 08.04.14, 22:22
          Chyba najcieńszym momentem tej historii jest nawiązanie kontaktu. Wpis do pamiętnika znacznie młodszej siostry przyjaciółki WTF??? Milość nie wyklucza zdrady, niestety....
    • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 14:47

      Nigdy, przenigdy nie dam sobie za kogos obciac reki.. Bylam pewna mojego meża w 100%.
      Wlamalam sie do skrzynki męza. Nie bede pisac co sobie pisali, bo juz dosc sie naplakalam.
      Rzecz jasna mąż nigdzie nie leci i zrywa kontakt z tą panią. Ale ja i tak nie wiem czy udzwigne cala to historie :(
      • ursyda Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 16:05
        No widzisz a część chciała z ciebie zazdrosną wariatkę zrobić.
        Co zamierzasz?
        • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 19:16


          Jeszcze nie wiem co zrobie :(


          ursyda napisała:

          > No widzisz a część chciała z ciebie zazdrosną wariatkę zrobić.
          > Co zamierzasz?
          • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 19:22
            Mąż mnie podziwia, ze udalo mi sie wlamac na jego skrzynke. Jest dumny ;p
            A tak serio, to zachowuje sie ok, wiele rzeczy ktore oboje napisali dla nich byly tylko okazaniem sobie wielkiej sympatii, ale jak przeczytali to ponownie- moimi oczami, to sie przerazili i stwierdzili, ze zachowali sie egoistycznie i jak gowniarze. Przyznali, ze dla innych wyglada to dwuzancznie. Jak flirt. Ale nie pisali tego dla cudzych oczu ;)
            Jest mu przykro, ciagle przeprasza. Mowi, ze nigdy nie pozowli mi odejsc i ze umarlby beze mnie.
            Chcialby to wszystko wyjasnic i namawia mnie abysmy polecieli razem.
            Ja mowie nie i zazadalam zerwania kontaktow. Wie, ze narozrabiali i obiecal mi to, ale nalega zeby oczyscic atmosfere :/
            • best.yjka Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 20:05

              > Mąż mnie podziwia, ze udalo mi sie wlamac na jego skrzynke. Jest dumny ;p

              Urabia Cię, jak tylko może :(
              > A tak serio, to zachowuje sie ok, wiele rzeczy ktore oboje napisali dla nich by
              > ly tylko okazaniem sobie wielkiej sympatii, ale jak przeczytali to ponownie- mo
              > imi oczami, to sie przerazili i stwierdzili, ze zachowali sie egoistycznie i ja
              > k gowniarze. Przyznali, ze dla innych wyglada to dwuzancznie. Jak flirt. Ale n
              > ie pisali tego dla cudzych oczu ;)
              Co z oczu, to z serca.

              > Jest mu przykro, ciagle przeprasza. Mowi, ze nigdy nie pozowli mi odejsc i ze u
              > marlby beze mnie.
              Tak, a świstak w sreberka zawija. Manipuluje Tobą, aż żal cię czytać. Czyli nie możesz odejść, bo siekiere Ci w plecy wbije? Ale twoje małpy, twój cyrk!

              > Chcialby to wszystko wyjasnic i namawia mnie abysmy polecieli razem.
              Złapany na gorącym uczynku, to teraz wije się jak glizda na rozgrzanej blasze.

              > Ja mowie nie i zazadalam zerwania kontaktow. Wie, ze narozrabiali i obiecal mi
              > to, ale nalega zeby oczyscic atmosfere :/
              Teraz to Ci już wszystko powie, byle byś przestała mu truć odwłok. Jak chcesz być ślepa i cierpieć, to wolna droga. Nikt Cię z tego bagienka na siłę za uszy nie będzie wyciągal. Jak wolisz siedzieć w kącie i pchlipywać, to droga wolna. Każdy ma to, na co sobie zapracował. Jeżeli Ty się nie będziesz szanować, to nikt inny Cię nie uszanuje.

              Przykro mi, ale tak to wygląda z boku :(
              • ursyda Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 20:44
                No niestety tak to z boku wygląda.
            • ursyda Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 20:45
              Dziwnie piszesz, daj jakiś przykład.
              Co oznacza, że okazywali sobie sympatię? On pisał: jesteś miła? czy może: Byłoby miło nam w łóżku?
              • best.yjka Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 21:13
                No miła jest, bo wciąż mu kapcie z zębach przynosi. I dowartościował dziewcznę, że inteligentna.

              • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 21:48
                Ok, ok wyjasniam.
                Zaczne od tego, ze moj mąż pisal do niej tak, jakbym nie istniala. Jakby mnie nie bylo. Jesli juz, to cos oficjalnego, brzmialo to chlodno. Raz napisal, ze jest sztormowo, bo zamiast mi pomoc, to maila pisze. Nie robilam scen, powiedzialam, zeby mi pomogl bo jest pozno, a sie nie wyrabiam- pisal wtedy 2,5 gdz. Poradzila mu wtedy, zbye mnie nie draznic i pisac jak nie widze :/
                Pisal, zdania w ktorych sugerowal, ze sypiamy osobno- bzdura. Wiem, ze ona spi sama- moze chcial zeby bylo jej razniej ;D
                Mnie tak wytlumaczyl to, ze nie pisal ze sie kochamy, bo nie chcial jej zrobic przykrosci, gdy jej zwiazek sie posypal i jest sama.
                Byly teksty typu, ze nie wazne co zaplanauja w dzien , w ktorym przyleci, bo on i tak przylatuje, zeby na nia patrzec. Pisal, ze jest najjasniejszym wspomnieniem jego mlodosci.
                Bardzo sie troszczyl o nia, zeby zdrowo jadla, wysypiala sie itp itd. Bylo odliczanie do wyjazdu. Teksty typu, ze cieszy sie jak dziecko, ze nie moze sie doczekac. Nastawial sobie budzik wieczorem, zeby sprawdzac poczte od niej. Gdy ktores nie odzywalo sie trzy dni, drugie pisalo z troska czy wszystko ok. Widac bylo w tych maialch duze zaangazowanie.
                Ona szykowala kolacje z winem u siebie w meszkaniu. Pisala, ze na jej "boskiej kanapie" beda nadrabiac te 15 lat. Pisala "spij slodko jak dziecko".
                Rwali sie do spotkania jak szaleni.
                Dziwi mnie jej zachowanie, ze wlasnie teraz jak rozstala sie z mezem tak ochoczo sciaga do siebie bylego przyjaciela. Wiem, ze jakies 5-6 lat temu zagadnal ja moj maz na slynnym portalu NK i wiem, ze chlodno cos odpisala i nie odezwala sie wiecej. Wiec o co chodzi teraz?
                • przeciezwiadomo Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 21:54
                  Tobie po tej korespondencji potrzeba jeszcze jakichś dowodów?
                • kino.mockba Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 07:36
                  > Ona szykowala kolacje z winem u siebie w meszkaniu. Pisala, ze na jej "boskiej
                  > kanapie" beda nadrabiac te 15 lat.

                  Dziwisz się facetowi, że się cieszył na wyjazd?
                  • ursyda Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 16:44
                    Bardzo głodny musi być.
                • anna_sla teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 09:23
                  bo to jak się usprawiedliwia to kity jakich mało. Kiepskie naprawdę kiepskie, szczeniackie wręcz. A wypierd..liłabym go z domu na trochę niech otrzeźwieje. On tego kontaktu bankowo nie zerwie, nie łódź się. Umawiali się na bara bara i to bez dwóch zdań.
                  • speedboat8 Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 10:56
                    Choc generalnie sie z toba zgadzam to uwazam ze odstawienie go od lozka jest podstwowym bledem jaki popelnia miliony kobiet a potem sie dziwia ze cos sie posypalo w ich malzenstwie.
                    Ograniczenie seksu i potraktowanie go jako narzedzia zemsty jest katastrofa.Kazdy seksuolog rodzinny wam to powie ! Kobiety jednak wiedza swoje :)
                    Wg badan brytyjskich i ameryklanskich dla faceta w malzenstwie najwaznieszy jest regularny seks.Jesli go zabraknie facet zaczyna czuc dyskomfort i "kombinowac" z bokami.:).
                    Dlatego zalecam aby autorka zamiast biegac , poswiecila wiecej czasu mezowi tak aby sam zaprotestowal przeciwko intensywnej eksploatacji seksualnej jego ciala .W ten spsob wybije mu z glowy myslenie o jakiejkolwiek innej kobiecie niz ona :) A po pewnym czasie bedzie chodzil na pasku bo obudza sie w nim wyrzuty sumienia.
                    • przeciez.wiem Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 11:03
                      Ty się zacięłaś(zaciąłeś) z tym seksem??
                    • pinerzka.pineszka Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 11:06
                      speedboat8 napisał(a):

                      > Choc generalnie sie z toba zgadzam to uwazam ze odstawienie go od lozka jest po
                      > dstwowym bledem jaki popelnia miliony kobiet a potem sie dziwia ze cos sie posy
                      > palo w ich malzenstwie.
                      > Ograniczenie seksu i potraktowanie go jako narzedzia zemsty jest katastrofa.Ka
                      > zdy seksuolog rodzinny wam to powie ! Kobiety jednak wiedza swoje :)
                      > Wg badan brytyjskich i ameryklanskich dla faceta w malzenstwie najwaznieszy je
                      > st regularny seks.Jesli go zabraknie facet zaczyna czuc dyskomfort i "kombinow
                      > ac" z bokami.:).
                      > Dlatego zalecam aby autorka zamiast biegac , poswiecila wiecej czasu mezowi tak
                      > aby sam zaprotestowal przeciwko intensywnej eksploatacji seksualnej jego cial
                      > a .W ten spsob wybije mu z glowy myslenie o jakiejkolwiek innej kobiecie niz o
                      > na :) A po pewnym czasie bedzie chodzil na pasku bo obudza sie w nim wyrzuty s
                      > umienia.

                      Wyrzuty sumienia sa juz teraz. Bo jest lęk, co ja z tym zrobie. Boje sie, ze mu to minie i znowu zacznie kombinowac.
                      Chodzi za mna jak pies, przeprasza i zapewnia o milosci. Nie czuje sie z tym dobrze. Sama nie wiem jakby mial to naprawic oprocz zerwania z nia kontaktow. Mam nadzieje, ze czas leczy rany :(
                      • slottka.ja Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 11:14
                        Twój mąż ma po prostu za dużo czasu wolnego! Dlaczego tylko ty zajmujesz się usypianiem dzieci???? Powiedz, że wymagasz wiekszego zaangażowania w życie rodzinne, dzieci są wspólne na boga.
                        • pinerzka.pineszka Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 11:30
                          Kurcze, wiesz ze cos w tym jest. Oprocz 8 gdz pracy mąż nie ma zadnych obowiazkow. Ma czas tylko dla siebie. Czas spedza z ksiazka lub przed netem.
                          • 1dotas Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 11:44
                            no naprawdę nie wiem czy śmiać się czy płakać, a ty to jesteś jego podnóżkiem? :/
                          • speedboat8 Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 16:59
                            No i masz odpowiedz na pytanie co sie stalo ! i jak to sie stalo!
                            Bierz go za szmaty i zagon do wspomagania cie w domowych obowiazkach.Zacznij od jednego dnia w tygodniu potem zwiekrz ilosc obowiazkow dla niego .Wychodz z domu do przyjaciolek ,niech sam zajmuje sie domem a ty w tym czasie baw sie .! Odpoczniesz a on pozna co to prowadzenie domu ale seksu mu nie zaluj to bedziesz go miala w garsci:)
                            jak kobieta zaluje facetowi seksu to on czuje sie ugodzony w plecy i opuszczony.Predzej czy pozniej zaczyna traktowac zone jak wroga .Tak faceci maja :)
                      • anemonek1 Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 11:26
                        Mąż nie czuje się z tym dobrze, rozumiem. Ale czy zerwał z tamtą panią kontakt czy jeszcze "nie złożyło się"? Nie chcę Cię atakować, wręcz przeciwnie, widzę, że jesteś w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Zerwał?
                        • pinerzka.pineszka Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 11:35
                          Tak, zatelefonowal i powiedzial, ze ich kontakty mnie rania, ze mnie kocha i ze nie chce mi tego robic.
                          Jej podobno zrobilo sie bardzo przykro i poprosila( albo on sam z siebie to obiecal- nie pamietam), zeby dal znac za jakis czas czy u nas wszystko ok. Nie dawal znac przez kilka dni, wiec ona wczoraj w srodku nocy( kilka min przed 3.00 wyslala smsa i nas obudzila). Nie znam jeszcze tresci, mąż sam tego nie czytal, a teraz jest w pracy. Mysle, ze mi pokaze jego tresc jak wroci.
                          • anemonek1 Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 11:40
                            Jeśli mąż miał z panią zerwać, to na zawsze, żadnych kontaktów, smsów, nigdy. Sami do tego doprowadzili. Absolutnie nie gódź się na jakieś tam "co słychać". Upewnij się, czy małżonek zdaje sobie z tego sprawę. Widać, że pani nie odpuszcza, skoro wysyła smsy po nocach. Zastanowiłabym się, czy osobiście nie porozmawiać z panią, skoro nie rozumie, co mąż powiedział.
                            • slottka.ja Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 11:46
                              anemonek1 napisała:

                              Widać, że pani nie odpuszcza, skoro wysyła smsy po nocach. Zastanowiłabym się, czy osobiście nie porozmawiać z panią, skoro nie rozumie, co mąż powiedział.

                              otóż to, sama z nią porozmawiaj najwyższy czas wytłumaczyć, żeby znalazła sobie nieżonatego pocieszyciela, grzecznie i zdecydowanie! żadnych serdeczności
                              btw to robią z ciebie idiotkę, udowodnij że jest inaczej.
                              • speedboat8 Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 17:03
                                Bingo! tak trzeba zrobic :) ja sie zgadzam ze to doskonala rada na te pania.Jakis twoj mail grzeczny ale stanowczy to wrecz wymog w opbecnej sytuacji.
                            • mozambique Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 11:46
                              długo za granicą to może już źle mówi po POlsku ? :)))
                          • 1dotas Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 13:08
                            łał, jaki "łaskawca", a ty tak we wszystkim w świecie mu wierzysz?
                      • speedboat8 Re: teraz już nie daj sobie kitów cisnąć 23.04.14, 16:53
                        Madrze zrobisz jak nie bedziesz sprawy walkowac co nie oznacza ze od czasu do czasu np raz na tydzien nie wsadzisz mu malej szpileczki:) przypominajac mu jak bardzo wspanialomyslna jestes :) ale rob to z humorem.!Humor to podstawa! pozwoli ci niezauwazalnie dla niego zalozyc mu obroze na szyje ze smycza ktora ty bedziesz miala w reku i od czasu do czasu warto nia lekko szarpnac przypominajac jaki wiarolomny byl :).
                        Ja bedziesz zrzedzic to sie urwie ze smyczy :) .Ma czuc ze to ty mu wyswiadczasz laske ze nie robisz z tego afery,Bedzie chodzil jak zegarek kolo ciebie:)
                • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 10:13
                  Alez ty jestes slepa :) .Kompletnie nie czytasz co jest "pod stolem " :) w sprawie tych dwojga.

                  cyt ...Pisal, zdania w ktorych sugerowal, ze sypiamy osobno- bzdura. Wiem, ze ona spi sama- moze chcial zeby bylo jej razniej ;D

                  Jak facet pisze ze nie sypia z zona to znaczy ze juz kreci (!) i ma w glowie ochote na seks z inna:) Znajomosc konstrukcji cepa sie klania :) .

                  cyt.. ona szykowala kolacje z wine w jej mieszkaniu ... a jak sie takie kolacje koncza to wiadomo :) .Jestes kobieta i nie potrafisz przejrzec planu innej kobiety ?
                  Twoje malzenstwo sie po prostu sypie a ty udajesz ze nic sie nie dzieje. Facet nagle ma dwie kobiety ktore go CHCA(!).Chce zrobic sobie poprawe samooceny po 10 latach zwiazku z ta sama kobieta ktora na dodatek jeszcze daje mu malo seksu.( bo dzieci,bo dom ...) a ty tego nie dostrzegasz.Jak sie robi zadyma wybiera opcje bezpieczna ,czyli zone bo tu ma seks rzadki ale ma:) a tam bedzie jeden bzyk i moze juz nigdy wiecej a wiec wersja malo optymistyczna:) .Patrz na faceta jak goscia ktorym kieruje instynkt rozsiewania plemnikow .On moze na poziomie mentalnym ma wyrzuty sumienia,nie chce cie skrzywdzic male w jego podswiadomosci nagle pojawila sie szansa na rozsinie plemnikow i idzie w to jak w dym ,bez zastanowienia .Tak funkcjonuja faceci.U was pozadanie rodzi sie w glowie a u facetach w kroczu.Tak go skonstruowala naturaz tego nawet obcinajac mu jadra bo to jest ten poped ktory kieruje nami wszystkimi tyle ze kobieta inaczej a facetem inaczej .Cel jednak jest ten sam .Rozmnazac sie :)
                  • six_a Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 10:53
                    >a jak sie takie kolacje koncza to wiadomo :)
                    kacem.
            • anemonek1 Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 21:03
              Coś mnie tu niepokoi. Wygląda na to, że małżonek ciągle nie zerwał kontaktu z przyjaciółką, tylko sobie dalej gruchają, o aferze i nie tylko. I w dodatku nalega, żeby te kontakty utrzymać pomimo, że widzi jak żona cierpi i płacze. Obawiam się, że to jeszcze nie koniec tej historii, choć chciałabym się mylić. Nie daj sobie mydlić oczu.
            • bebe.lapin Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 21:55
              A Ty mu wierzysz? Powodzenia... Facet zachowuje sie po prostu wg zasady "jesli zlapia cie z reka w kieszeni, mow, ze to nie twoja reka"..Nie daj z siebie zrobic idiotki...
            • sonia_siemionowna Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 01:36
              Nie obraź się, ale chyba masz klapki na oczach. Tak się boisz samotności, że wolisz życie w kłamstwie? Twój maż Cię nie szanuje, a życie masz jedno.
      • kachaa17 Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 17:42
        dobrze zrobiłaś, że się włamałaś - choć normalnie oczywiście tego nie popieram :). Mam tylko nadzieję, że teraz mąż nie będzie ci wmawiał jaka to jesteś zła, ze się na skrzynkę włamałaś.
        Z twoich wpisów ta sprawa śmierdziała bardzo.
        • bebe.lapin Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 18:41
          Tez nie popieram, ale w sumie - jak bys sie miala dowiedziec? A pan niech teraz leci, ale w jedna strone. Po takich popisach chyba nie umialabym ponownie obdarzyc go zaufaniem na Twoim miejscu.
      • przeciezwiadomo Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 17:47
        Trzymasz się jakoś?
        • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 19:15
          Jakos :/
          Wlasnie przebieglam 8 km. Dobrze to robi.
          • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 10:17
            Lepiej ci zrobi i psychicznie i fizycznie jak zaczniesz go wyciskac seksualnie:) Zakomunikuj mu ze seks to samo zdrowie i od dzis bedziecie sie kochac minimum raz dziennie .Zobaczysz jaki cud sie stanie :) ! w waszych relacjach.
            • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 10:24
              Kurcze, chyba wrozka jestes ;)
              Bo od jakiegos miesiaca robimy to codziennie, a nawet bywalo 3 razy na dobe. Oboje mielismy non stop ochote. Czulam sie jakbym miala nieustajace jajeczkowanie...
              Ale to bylo zanim przeczytalam maile. Teraz mam ochote go udusic :(
              • przeciez.wiem Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 10:36
                Dziwna jesteś.
                Piszesz o tym wszystkim jakby to o przypalenie mleka chodziło.
                Albo jesteś trollem, albo wyjątkowo naiwną osobą.
                • pinerzka.pineszka Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 10:54
                  Jestes z kims 13 lat i jest to twoja pierwsza milosc? Kochasz go najmocniej na swiecie. Macie dzieci i piekne wspomnienia? Jesli nie, to nie zrozumiesz NIC.
                  • przeciez.wiem Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 10:59
                    No wyobraź sobie, że mam takie wieloletnie pseudomałżeństwo za sobą.
                    Bardzo dobrze wszystko rozumiem.
                    Pewnie w końcu klapki z oczu Ci spadną. Oby jak najszybciej, bo zwyczajnie mi Ciebie szkoda.
                    Żyjesz przeszłością i tymi wspomnieniami, masz wyidealizowaną wizję tego swojego męża i nic nie jest w stanie jej zaburzyć. Oprzytomniej kobieto.
                  • 1dotas Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 13:04
                    och, żeby wszystko rozumieć nie trzeba spełniać twoich "kryteriów". dobrze byłoby po tych latach mieć już otwarte oczy i włączyć rozsądek.
              • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 12:03
                Lepiej tego nie rob! :) .Daj sobie spokoj z zadza zemsty a raczej skoncentruj sie na tym abys to ty byla ta perla o ktora warto zawalczyc i nie draznic losu.
                Madre kobiety jesli zalezy im na facecie to po prostu daja mu to co faceta czyni zawsze szczesliwym czyli regularny i do oporu seks.Jak sam zacznie czuc jego przesyt to ci powie.
                Badz innowacyjna i urozmaicaj go ,zaskakuj go ,zadaj pomyslow ,wariacji. zapytaj jakie ma fantazje erotyczne i realizujcie je.
                Tak go tym "oczadzisz" ze bedzie myslal o calej sprawie z kolezanka jak o czyms co nie ma atrakcyjnosci i wlasciwie po co w to wlazil?:)
                • mozambique Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 12:14
                  czyli rady i jak zwykle - poniżaj się, podlizuj, rób mu dobrze gdy chce i nie chce , właź mu do do odwłoka a może i w inne otwory
                  a spokojny , wyluzowany, wybzykany mąż juz zupełnie spokojnie umowi się na nowy, nieznany jeszcze seks na starej sofie z napaloną na niego przyjaciółką

                  no bo wlasciwie czemu nie ? przecież on "lubi wolność i brak ograniczen" - jak pisałą sama autorka
                  • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 14:19
                    Sa rozne strategie rozwiazania tego problemu.
                    Mozna isc na " zemste" i czekac az bomba rozwodu zacznie tykac bo to rownia pochyla,jedna zla emocja nakreca inna .Ja tobie, ty mnie itd . Rozwod to juz potem formalnosc i pocharatane dusze
                    Mozna tez podejsc socjotechnicznie z tolerancja do problemu i przeczekac burze ktora gwarantuje ze potem facet bedzie mocniej zwiazany z zona bo bedzie docenial jej oddanie.Faceci sami wiedza ze zle robia a potem tak czy siak maja wyrzuty sumienia.Tlumacza to popedem ze to bylo silniejsze od nich a ze nadarzyla sie okazja :)... Kobieta rozumiejaca jak facet funkcjonuje podejdzie do problemu "technicznie".Nikt nie mowi o ponizaniu sie ale nadmiar seksu zawsze dobrze robi na uspokojenie wzburzonych fal w malzenstwie.
                    Robienie z tego sensacji wcale nie jest dobre. Nalezy raczej pokazywac klase bo jak ma sie posypac bo nie ma tak naprawde nic miedzy ludzmi to sie posypie tak czy siak a sek ukoi rozchustane emocje.
                    Odegrac sie mozna subtelniej i z wiekrza satysfakcja jak komus bardzo zalezy na "rewanzu" np znalezc sobie kochanka :) :) i w trakcie wspolzycia dzwonic do malzonka z zapewnieniami ze sie go bardzo kocha:) i teskni :) .Mialem taka pania kiedys :)
                    • przeciez.wiem Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 15:46
                      speedboat8 napisał(a):

                      > potem facet bedzie mocniej zwiazany z zona bo bedzie docen
                      > ial jej oddanie.

                      A kiedy i gdzie jest miejsce na jego oddanie?

                      > Nikt nie mowi o ponizaniu sie ale nadmiar seksu zawsze dobrze
                      > robi na uspokojenie wzburzonych fal w malzenstwie.


                      O czym Ty gadasz?
                      Czy Tobie wydaje się, że zraniona kobieta będzie miała ochotę gzić się ze swoim facetem?

                      • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 16:45
                        Jak czuje sie zraniona do cna i nie potrafi wybaczyc to powinna rzeczywiscie zakonczyc ten zwiazek i wniesc sprawe o rozwod..Bez sensu jest trwac w zwiazku z czlowiekiem nielojalnym.
                        Sa kobiety madre...i kobiety emocjonalne:) Madre maja swego faceta po 50 lat a te emocjonalne koncza zycie jako singielki:) , wylewajc swoj zal na forach jak to.
                        Odnosze wrazenie ze autorka nie chce sie rozwodzic a wiec chce zatrzymac tego faceta przy sobie .Poziom jej zranienia nie jest az tak wysoki a wiec jest miejsce na madre decyzje
                        A rozsadna decyzja bedzie dac mu tyle seksu zeby zapomnial o "kolezance":) i odkryl swa zone na nowo jako wulkan seksu.Jakop partnerke do seksu! A jak chce sie zemscic moze to zrobic pozniej i subtelniej :) ja jednak uwazam ze zemsta czy rewanz jest domena malego kalibru ludzikow.
                        Nie jest zawsze tak ze to faceci zdradzaja .Bywa ze to kobiety i inicjuja skok w bok gdy partner je nie zadowala ,a czuja sie na tyle mocne w zwiazku ze wiedza ze moga sobie bezkarnie na to pozwolic:) I robia to :) ku zadowoleniu calej armi meskich singli :)
                      • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 17:12
                        Musialabys zmienic 90 % meskiej populacji zadajac "oddania" od facetow .Pisalem jzu ze pomimo lotow na ksiezyc i komunikacji satelitarnej ludzie sa wciaz mentalnie w epoce zbieractwa i zle sobie radza z przystosowaniem sie do nowych warunkow techniki kosmicznej.
                        Niestety tak jest ze to kobiety ponosza ciezar utrzymania w kupie rodziny od zawsze . Jedne sie na to godza inne nie ..i ląduja jako singielki z kupa dzieci do wychowania Jesli warto zaplacic taka cene to czemu nie?! potraktowac faceta jako zwyklego inseminatora
                        Uwazam jednak ze kobieta powinna byc szyja w rodzinie i tam gdzie facetowi brak rozumu uzupelniac go swoim.
                      • best.yjka Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 18:12

                        > A kiedy i gdzie jest miejsce na jego oddanie?

                        Do punktu skupu złomu w godzinach jego odtwarcia ;)
              • sootball Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 12:29
                > Bo od jakiegos miesiaca robimy to codziennie, a nawet bywalo 3 razy na dobe.
                Czyli częstotliwość wzrosła niedługo potem jak odnowili kontakt?
                To chyba raczej nie był tak nakręcony na Ciebie. Ciekawe czy fantazjował o niej kiedy był z Tobą i czy dalej to robi.

                • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 23.04.14, 16:34
                  Albo autorka podswiadomie przestraszyla sie ze cos sie kroi za jej plecami i postanowila pojsc ta droga o ktorej ja wspomnialem:)
                  Moim zdaniem niezle wyjscie i rozsadne.
                  Tak trzymac!.Urobi go tak ze odechce mu sie kolezanki i jej siostry:)
          • greedex5 Re: przyjacołka męża :( 25.04.14, 09:37
            Na miłość boską przestań być taka dobra. I naiwna też. Na pewno mąż Cię kocha , ale nakrecił się na fantazje internetowe.
            Dobrze Ci radzą - zajmij męża obowiązkami, niech wstaje w nocy do dzieci
            - dużo seksu - ok
            - i... wyśmiej tę desperatkę. Śmiej się z niego że się dał nakręcić a baby od lat nie widział, wykorzystaj ze jest starsza, na pewno celulit rozstępy itd , ale jak go to ciągnie to ok I wyśmiej ją że nigdzie w promieniu kilku tysięcy km nikt jej nie chce skoro musi sobie przypominać o znajomym sprzed 15 lat. Twój mąż myśli ze jestes słodka i naiwna
            • speedboat8 Re: przyjacołka męża :( 25.04.14, 12:29
              Popieram cie :)
      • best.yjka Re: przyjacołka męża :( 22.04.14, 19:45
        > Rzecz jasna mąż nigdzie nie leci i zrywa kontakt z tą panią.
        Bład. Niech leci i nie wraca.

        > Ale ja i tak nie wiem czy udzwigne cala to historie :(
        Trzymam kciuki. Tylko obawiam się, że jak tylko 'udźwigniesz', to znajdzie się kolejna koleżanka. Taki typ i raczej się nie zmieni :(

        Wątek przeczytałam pobieżnie. Pisałaś, że na początku związku maiałaś problemy z zazdrością. Zazwyczaj zazdrość wynika z niskiej samooceny. Ale czasami zdarza się, że 'ma się przeczucie'. Nie zawsze fakty da się powiązać ze sobą, a czasami nie chce się ich widzieć. Ale da się wyczuć, że cos jest nie tak. Coś gdzieś zgrzyta.
        Mam wrażenie, że mąż manipuluje Tobą od dłuższego czasu. Chodzi mi o jego reakcję, kiedy odkryłaś wycieczkę i jej cel. Potem potem dramat nabierał tempa: akt pierwszy - 'biedny, nieszczęśliwy miś i jego chęć niesienia pomocy (z niezrozumieniem w tle)', akt drugi - 'euforia z powodu cudownej i wyrozumiałej żony (ulga, udało się wcisnąć kit)'. No i wyszedł finałowy akt trzeci dramatu (wydało się, miś się poświęci i nie pojedzie udobRUCHAĆ koleżankę).

        Przemyśl, czy skórka jest warta wyprawki. A przede wszystkim zastanów się nad swoją zazdrością. Czy była ona irracjonalna? Czy spowodowały ją jakieś inne czynniki, które zostały stłamszone przez twojego męża? Jedyną osobą, która może odpowiedzieć na te pytania jesteś Ty. Łatwo nie będzie, ale powinnaś przeanalizować przeszłość. Od momentu kiedy się poznaliście do chwili obecnej.

        Trzymam kciuki za Ciebie. Nie musisz odpisywać na mój komenatrz i nie musisz się z nim zgadzać. Jeśli teraz nie masz to tego głowy, to przemyśl to za jakiś czas. Wtedy kiedy będziesz gotowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka