Dodaj do ulubionych

siedzę i myślę...

23.07.14, 18:23
Mam taki dylemat, znamy się od ponad roku, oboje wolni, po 30tce, on mi się podoba, ja mu się podobam, on czuje do mnie pociąg, ja do niego też. Wcześniej niczego nie planowaliśmy, ani nie rozmawialiśmy na temat tego, co między nami jest, dopiero niedawno to wyszło. No i sęk w tym, że ja bym chciała czegoś, co prowadzi do normalnego związku, a jego chyba interesuje zwykły układ. Napisałam "chyba", bo na początku znajomości, wmawiałam mu, że związek mnie nie interesuje (bo tak było), że mnie nie jest łatwo zatrzymać (bo tak jest) itd. i obawiam się, że jego podejście, to efekt moich wcześniejszych działań. Poza tym mam ochotę się zgodzić, mimo, że nigdy wcześniej w czyms takim nie byłam (on o tym wie) i nie wiem, czy będę potrafiła w tym funkcjonować. Lubimy się i lubimy ze sobą przebywać, dlatego boje się, że jak dojdzie do tego seks to mogę zacząć coś do niego czuć, a później zostanę z niczym. Może któraś z Was miała kiedys podobny dylemat?
Obserwuj wątek
    • jopowa Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 18:24
      Moze warto obejrzec razem jakis film
    • kadfael Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 18:30
      Jak Ty tak lawirujesz facetowi tekstowo, jak w tym poście, to o nawet nie ma szans się domyślić, czego Ty od niego chcesz. Więc może na początek - co byś konkretnie chciała? Krótko, wprost i bez ściemniania?
    • kol.3 Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 19:00
      Dla mnie to dziwne rozumowanie. W sumie faceta niewiele znasz, ale z góry nastawiasz się na poważny związek. Skąd wiesz, że człowiek będzie się nadawał do poważnego związku, czy będzie Ci w ogóle odpowiadał? (Na etapie randek i w okresie amoroso wszystko jest ok. jak dochodzi do zmywania i prania często już jest gorzej). On o Tobie też tego nie wie, ale w zasadzie na starcie chcesz mu dać do zrozumienia, że albo ołtarz albo nici.
      Strach przed spróbowaniem życia do niczego nie prowadzi..
      • ona.inna Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 19:30
        Nie jest tak, że zupełnie się nie znamy, myślę, że wiele par po roku znajomości zna się gorzej niż my. Poza tym, z racji tego, że nie planowalismy niczego mogliśmy czuć się swobodnie i rozmawiać na każdy temat, bez stresu i emocji. Mamy podobne poglądy na temat życia, rodziny, z wyjątkiem jednego, podejścia do seksu. On podoba się kobietom, bardzo, zawsze miał je na wyciągnięcie ręki, a ja no cóż zawsze stawiałam jakiś opór i obawiam się, że on traktuje mnie jak wyzwanie, bo zawsze mi powtarza, że jestem dla niego jak enigma, bo w chwili, gdy myśli, że już mnie rozgryzł okazuje się, że jednak nie. Nie wiem, czy będzie nadawał się do związku, bo jest w nim wiele sprzeczności, ale też wiem, że jak mam dołka, to on ciągnie mnie za uszy do góry.
        • straszny.upal Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 20:34
          > e, bo zawsze mi powtarza, że jestem dla niego jak enigma, bo w chwili, gdy myśl
          > i, że już mnie rozgryzł okazuje się, że jednak nie.

          Ej, ja znam ten tekst.
          Nie mieszka facet przypadkiem w wojewodztwie slaskim?
          • ona.inna Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 20:41
            nie:)
            ale następnym razem, jak mi to powie, to go zapytam, czy nie grasuje na Śląsku:)
            • straszny.upal Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 20:52
              Nie no, tamten mieszka w woj. śląskim a konkretnie w rejonie Zagłębia, poza tym juz jest wlasciwie blizej czterdziestki. Ale tez jest antyzwiazkowy wiec mi sie skojarzyl.
        • klamkas Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 23:33
          "Jesteś jak enigma, taka wyjątkowa, nigdy takiej nie spotkałem, dla żadnej się tak nie starałem..." Serio cię to bierze?
          • ona.inna Re: siedzę i myślę... 24.07.14, 15:11
            Sens tego co napisalam byl inny. Poza tym nie jestem lasa na komplementy, chociaz on mi ich nie skapi.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: siedzę i myślę... 26.07.14, 19:31
              Poza tym nie jestem lasa na komplementy, choci
              > az on mi ich nie skapi.

              aaa, dla mnie to czerwona lampka! A jakie komplementy? A Ty mu też prawisz?
              • ona.inna Re: siedzę i myślę... 26.07.14, 22:08
                Gdyby miala mi sie zapalac czerwona lampka za kazdym razem, jak slysze komplement od kogokolwiek ,to bym na zarowki nie wyrobila. Ja mu w ogole nie mowie zadnych, moze zdarzylo mi sie raz, czy dwa. Poza tym on nie musi mi prawic komplementow, bo widze jak na mnie patrzy, to mi mowi wszystko.
                • czoklitka Re: siedzę i myślę... 26.07.14, 22:49
                  >Poza tym on nie musi mi prawic kompleme
                  > ntow, bo widze jak na mnie patrzy, to mi mowi wszystko.

                  Więc skoro widzisz, jak na ciebie patrzy, to co tutaj jeszcze robisz? Teraz mogłabyś potraktować bardziej serio to, co Grzeczna tam gdzieś na dole mówi, wskoczyć z nim do łóżka i wsio. ;-)
                  • ona.inna Re: siedzę i myślę... 27.07.14, 11:22
                    Tylko, ze to nie jest dla mnie takie proste. Gdyby bylo, nie zakladalabym tego watku. Z jednej strony chce, z drugiej boje sie tego, co bedzie po. Tzn., ze powie mi, ze zadzwoni i tyle go bede widziec. Przeciez tutaj duzo takich watkow.
                    • czoklitka Re: siedzę i myślę... 27.07.14, 14:56
                      W tej chwili siedzisz i myślisz, nie zauważywszy chyba, że już wpakowałaś się w jakieś emocje, skoro opracowujesz tutaj temat. Boisz się - ok, ale co ma z tego wynikać? Albo, jeśli jesteś pewna, że on do Ciebie coś, sugerujesz mu, albo nadal będziesz siedzieć i myśleć.

                      Zacytuję Ci fragmenty różnych twoich wypowiedzi i ustosunkuję się do nich.

                      >Kiedys zadzwonilam, przyjechal, ale stchorzylam:P

                      Jeśli przyjechał w celach łóżkowych, to nie warto tego wyczynu brać szczególnie do siebie. On zna w ogóle twoja postawę, że najpierw związek potem seks? Jeśli tak oraz coś poważniejszego by tam do Ciebie sobie czuł, wówczas chyba sam powinien jakoś delikatnie nalegać i sugerować w kółko, że może spróbujecie się związać.

                      >On podoba się kobietom, bardzo, zawsze miał je na wyciągnięcie ręki,
                      > a ja no cóż zawsze stawiałam jakiś opór i obawiam się,
                      >że on traktuje mnie jak wyzwanie,

                      a tak w ogóle to dobrze czujesz się w łóżku? Lubisz seks? Ja tam nie wiem, ale co z tego, że traktuje się kogoś jak wyzwanie, po czym okazuje się, ze to całe wyzwanie jest totalna kichą w łóżku (z twojej lub jego "winy").

                      >Wam nawet po 3 latach sypiania z jedna kobieta nie przychodzi do glowy slowo " zwiazek".

                      Chyba nie. Zależy od żywionych uczuć. Gdy te są właściwe, wówczas pójście do przed stworzeniem związku nie jest czymś groźnym. Gdy jest pociąg oraz właściwe uczucia, związek tworzy się automatycznie, nawet dopiero po seksie, dość szybko nawet facet może zaproponować oświadczyny. Nie warto generalizować. Tak więc szybka konsumpcja - tak, ale tylko z osobą, z którą się wzajemnie "czujemy" rokując związkowi, i w obecności której czujemy się wyśmienicie. Z nikim innym nie warto, gdy myśli się o czymś wykraczającym poza przyjemności cielesne.

                      >Poza tym moi koledzy zawsze dziela kobiety na te z ktorymi mozna sie zabawic i na te ktore >rokuja w jakis sposob na przyszlosc.

                      Szybka zabawa z kobietą rokująca na przyszłość nie czyni jej mniej rokującej na przyszłość.
    • piataziuta Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 19:07
      skoro powiedziałaś A: "związek mnie nie interesuje, nie jest łatwo mnie zatrzymać" i okazało się, że jednak nie jesteś mistrzynią manipulacji i nie umiesz tak motać, żeby pan sam zaczął cię błagać, żebyś zmieniła zdanie,
      to niestety musisz powiedzieć B: "wiesz jednak zmieniłam zdanie, związek mnie interesuje" - czy coś w tym stylu
      takie życie


      • alpepe Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 19:54
        zgadzam się, aczkolwiek najlepiej by było, gdyby poszła na jakąś terapię, bo lęk przed odrzuceniem musiałaby przepracować.
        • ona.inna Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 20:40
          nie byłam jeszcze nigdy odrzucona, nie wiem, jak to jest i wolałabym nie wiedzieć:P
          • alpepe Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 20:45
            no o tym lęku właśnie mówię, szybko to zegzemplifikowałaś.
          • leptosom Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 21:37
            nie byłam jeszcze nigdy odrzucona

            to będziesz. najpewniej zostaniesz z dzieckiem.
            • ona.inna Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 21:41
              on twierdzi, że mam dobre geny i chciałby mieć ze mną dziecko
              • klamkas Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 23:36
                Ale na razie (?!) w ciąży nie jesteś, więc póki tylko mówi... ja kiedyś mówiłam, że chcę mieć trójkę dzieci (zupełnie szczerze), a mam jedno (bo okoliczności się zmieniły) i zero chęci na kolejne...
              • obrotowy to duzy plus 24.07.14, 15:32
                dobrze miec gwarancje jakosci przy prokreacji.
                - najlepiej z certyfikatem.
                www.academia.pan.pl/nasze-teksty/nauki-biologiczne/item/163-wybierz-mnie-mam-dobre-geny
    • mariuszg2 a sprubuj pochodzić... 23.07.14, 20:07
      ..ciekawe ci się wydarzy...
    • light_in_august Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 20:58
      Najprościej byłoby powiedziećzapytać wprost: jak to sobie wyobrażasz dalej, bo ja myślę, że byłabym w stanie się zaangażować. Ale z drugiej strony to też niczego nie gwarantuje. I zdaje mi się, że jak coś między ludźmi jest, to jakoś to wychodzi samo z siebie, a nie jkaieś umawianie się: okej, to od dziś róbujemy być razem.
    • allatatevi1 Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 20:58
      Musisz do tego związku poszukać kogoś innego.
      Jak po ponad roku znajomości to nie przerodziło się w związek, to już na pewno się nie przerodzi.
      Dwoje ludzi albo błyskawicznie wchodzi w związek, albo miesiącami lub latami spotyka się, ale w normalny związek się to nigdy nie przeradza.

      Na dodatek jak zaczniesz teraz mu dawać do zrozumienia, że chcesz związku to jedynie będzie miał z Ciebie polewkę - "niby taka niezależna co ją trudno zatrzymać, a teraz sama skomle o związek".

      Jak Ci się ten facet podoba to bzykaj go rekreacyjnie dopóki nie znajdziesz lepszego.
      W międzyczasie rozglądaj się, poznawaj nowych ludzi, w końcu trafisz na takiego co od razu będzie chciał być z Tobą w prawdziwym związku (i Ty z nim też).
      • piataziuta Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 21:27
        > Dwoje ludzi albo błyskawicznie wchodzi w związek, albo miesiącami lub latami sp
        > otyka się, ale w normalny związek się to nigdy nie przeradza.

        ale jesteś mondra
        gdzie to wyczytałaś?
        w Pani domu?
      • ona.inna Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 21:35
        Ja w ostatni związek weszłam błyskawicznie i po 2 latach okazało się, że to jednak nie to. Co do osoby o której piszę, to od początku była między nami chemia, tylko, że jak się poznalismy to on zakonczył właśnie związek i ja też i nie chciałam wchodzić od razu w kolejny i to z facetem, który też był "po". To coś zawsze między nami było i nadal jest. A po roku znajomości (średnio intesywnej) stwierdzam, że on mi się jeszcze bardziej podoba, bo dostrzegam w nim wiele innych pozytywnych cech, których nie widziałam kiedyś. Nie wiem, moze cały czas do niego coś czulam, tylko to od siebie odpychałam.
    • czoklitka Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 21:18
      >No i sęk w tym, że ja bym chciała czegoś, co prow
      > adzi do normalnego związku, a jego chyba interesuje zwykły układ. Napisałam "ch
      > yba", bo na początku znajomości, wmawiałam mu, że związek mnie nie interesuje (
      > bo tak było), że mnie nie jest łatwo zatrzymać (bo tak jest)

      Takie przysłowie jest - krowa, która dużo ryczy...

      Masz nauczkę, że nie należy przechwalać się swoja niezależnością (oraz wszystkim, co podlega zmianie), bo nigdy nie wiadomo, jak się na tym wyjdzie. Poza tym jest takie przysłowie, że milczenie jest złotem. Kiedyś zastanowiło mnie, po co ludzie określający się mianem singli (za czym idzie pewna filozofia) tak chętnie szukają towarzystwa... Śmiechu warte.
      • ona.inna Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 21:40
        Wiem, popełniłam ten błąd, że traktowałam go jak kolege, a nie potencjalnego partnera. A on mnie jak przyszłą partnerkę, a nie jak koleżankę. Rozmawialiśmy kiedyś na ten temat.
        • czoklitka Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 21:56
          Nie widzę problemu - powiedz mu, że nieco się Tobie odmieniło i chciałabyś spróbować. W końcu wszystko płynie - prawda?
          Jeśli jesteś pewna jego uczuć, to spokojnie możesz mu to powiedzieć, czym prędzej. ;-)
          Nie traćcie czasu. ;-)
          • ona.inna Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 22:04
            Nie jestem pewna, czy on cokolwiek do mnie czuje. Wiem, że mu się podobam, że mnie lubi, ze go pociągam, bo tego nie ukrywa i mówi mi o tym otwarcie.
            • czoklitka Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 22:08
              Czyli dawaj. Późnej zobaczysz, jak to się rozwinie. Nie obawiaj się - pół światu tego kwiatu. :-)
        • miau.weglowy Re: siedzę i myślę... 27.07.14, 11:59
          ona.inna napisał(a):

          > Wiem, popełniłam ten błąd, że traktowałam go jak kolege, a nie potencjalnego pa
          > rtnera. A on mnie jak przyszłą partnerkę, a nie jak koleżankę. Rozmawialiśmy ki
          > edyś na ten tem

          to nie byl blad, na takiej bazie ciekawe i dobre rzeczy miedzy ludzmi sie rodza

          tylko teraz trzeba jakos kawe na lawe, albo inaczej dac do zrozumienia. i nie boj sie emocji; albo wygrasz, albo przegrasz - innej opcji nie ma, ale bez sprawdzenia sie nie dowiesz. bez sensu takie gdybanie ;)
      • leptosom Re: siedzę i myślę... 23.07.14, 21:40
        po co ludzie określający się mianem singli (za czym idzie pewna filozofia) tak chętnie szukają towarzystwa...

        cenne :)
    • varia1 Re: siedzę i myślę... 24.07.14, 12:25
      ponad rok znajomości, po 30-stce, wolni, czują do siebie pociąg i nie było seksu jeszcze, ale już są plany związku i dzieci bo "dobre geny"
      hmm, niech no pomyślę ;)
      • fuzja_jadrowa Re: siedzę i myślę... 24.07.14, 12:36
        Kto jak kto, ale Ty powinnaś zrozumieć. Sama opowiadałaś, że Twój obecny mąż "oświadczył się" przez telefon, zanim spotkaliście się twarzą w twarz. :)
        • varia1 Re: siedzę i myślę... 24.07.14, 12:46
          no ja rozumiem, tylko siedzę i myślę ;)
          bardziej mnie dziwi że tyle czasu i bez seksu;)
          i ciekawi, czy oni się oprócz tych swoich spotkań z kimś spotykają, a zwłaszcza że "on się podoba kobietom"
          • ona.inna Re: siedzę i myślę... 24.07.14, 14:42
            Swiety przez ten czas to on nie byl, ale nie bylo tez zadnej powazniejszej kobiety. Wszystkie rodzinne imprezy zaliczal ze mna. W moim przypadku tez nie bylo nikogo powazniejszego. To chyba dobrze, ze sie podoba, prawda? Mi to nie przeszkadza, jak rowniez to, ze czasami flirtuje, bo sama tez to robie. Wlasnie jego to boli, ze sexu nie ma, ale jednoczesnie twierdzi, ze sama musze tego chciec. Gdybym do niego zadzwonila o 3 w nocy zeby przyjechal, to by to zrobil. Sa takie chwile, ze ja tez tego chce,ale boje sie, ze w gre zaczna wchodzic emocje i bede chciala od niego czegos, czego on nie bedzie w stanie mi dac.
            • varia1 Re: siedzę i myślę... 24.07.14, 17:34
              na początek, po prostu zadzwoń do niego o tej 3 w nocy, a potem zobaczymy, czy w ogóle było nad czym się zastanawiać, może zupełnie do siebie nie pasujecie?
              • ona.inna Re: siedzę i myślę... 26.07.14, 22:19
                Kiedys zadzwonilam, przyjechal, ale stchorzylam:P
      • kol.3 Re: siedzę i myślę... 24.07.14, 12:40
        Ło Jezu. Mocno przekombinowana sprawa. Nie chciałabym być obcesowa, ale pani chce być trudna do zdobycia bo myśli że to sposób na zapewnienie sobie czegokolwiek. W życiu nie ma żadnych reguł.
        Znam mężatki, które chroniły cnotę do nocy poślubnej, bo im mamusie powiedziały że jak będą trudne, to będą przez męża cenione, szczęścia ta cnota nikomu nie dała ani mężowi ani żonie, a wyłupują tą zachowaną cnotą mężom oczy przez całe życie.
    • haneke_29 Re: siedzę i myślę... 24.07.14, 14:26
      > Mam taki dylemat, znamy się od ponad roku,
      >dlatego boje się, że jak dojdzie do tego seks

      To wy nawet seksu po roku nie uprawialiście? Oboje po 30stce...? WTF?
    • obrotowy to wstan i pochuć, 24.07.14, 15:22
      zrob sobie przerwe w mysleniu, bo od tego cos w glowie mozna dostac
      - a sprawy same sie uloza.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: to wstan i pochuć, 26.07.14, 19:28
        :)

        Ja rozumiem, żeby jeszcze o igraszkach rozmyślać, ale o być może związku, jak się nie zna człowieka? (Bo jak go poznać bez intymności?)

        A w sumie myślałam, że to myślenie to na jakiś ciekawszy temat będzie.:(
        • ona.inna Re: to wstan i pochuć, 26.07.14, 22:17
          Ja proponuje nauczyc sie czytac ze zrozumieniem. Napisalam o znajomosci, ktora prowadzi do zwiazku, ale rowniez moze sie okazac, ze do zwiazku nie doprowadzi. Rozumiem, ze Ty sypiasz z kazdym facetem, zanim wejdziesz z nim w zwiazek?
          • obrotowy nadal wstan i pochuć, 26.07.14, 22:41
            ona.inna napisał(a):
            > Rozumiem, ze Ty sypiasz z kazdym facetem, zanim wejdziesz z nim w zwiazek?


            no ja to tak.

            do glowy by mi nie przyszlo myslenie o "zwiazku" z kims , z kim przynajmniej sie nie calowalem
            (z jezyczkiem, a nie w policzek).

            myslenie o "kocie w worku" - to jakas Twoja metoda ?
            • ona.inna Re: nadal wstan i pochuć, 27.07.14, 11:16
              Wam nawet po 3 latach sypiania z jedna kobieta nie przychodzi do glowy slowo " zwiazek". Poza tym moi koledzy zawsze dziela kobiety na te z ktorymi mozna sie zabawic i na te ktore rokuja w jakis sposob na przyszlosc. Wyjatki bywaja, ale rzadko. Kot w worku mnie nie interesuje, nie jestem masochistka. Nie chce byc jednak rowniez wykorzystana i porzucona :P.
              • obrotowy Re: nadal wstan i pochuć, 27.07.14, 17:05
                ona.inna napisał(a):
                Nie chce byc jednak rowniez wykorzystana i porzucona :P.


                A kto chce ?
                - tak naprawde NIE MA metod - by tego uniknac...

                ostra selekcja kandydatow zmniejsza wprawdzie ryzyko "wpadki"
                ale...
                zmniejsza tez szanse na sukces.

    • czarny.onyks Re: siedzę i myślę... 27.07.14, 14:20
      jak to mówią, lepiej spróbować niż żałować, że się nie spróbowało....


      na razie to oboje czegoś chcecie, a zarazem każde sygnalizuje co innego...totalny misz masz...
      do dzieła kobieto;)
    • triss_merigold6 Re: siedzę i myślę... 27.07.14, 16:34
      Lepiej przestań myśleć.
    • znana.jako.ggigus ładnie sobie teoretyzujesz 27.07.14, 16:34
      szklany kosz jest fajny, zero ryzyka i można obmyśleć wariant A, B, C , D.
      A potem wyjdzie z tego coś zupełnie innego.
      Zaangażuj się, może on też i może coś z teo wyjdzie. A może nie i będziesz miała zawód miłosny.
      Ja podczas mojego ostatniego zawodu schudłam 3 kg w 3 dni, ale nie mogłam się cieszyć. Potem mi przeszło i od razu przytyłam:)
    • rajska_wyspa Re: siedzę i myślę... 27.07.14, 23:00
      hej, a nie mozesz mu powiedziec wprost, jak krowie na rowie, na czym Ci zalezy? Czy to taki wstyd przyznac, ze chcialabys sprobowac stworzyc z nim zwiazek? Swiat sie nie zawali, najwyzej Ci odpowie, ze szuka czegos innego np. niezobowiazujacej relacji. Przynajmniej bedziesz wiedziala na czym stoisz. Moze tez sie byc tak, ze zacznie kluczyc, ze sam nie wie, ale mysli ze cos do ciebie czuje itd itp.. Tu trzeba uwazac. Albo powie, ze tez chce zwiazku, a po tygodniu nagle przestanie odbierac telefony. No ale to co sobie podupcys to Twoje...
    • ona.inna Re: siedzę i myślę... 01.08.14, 23:05
      Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Zdecydowałam się nie ułatwiać mu sprawy, pójście z nim do łóżka niczego nie rozwiąże z wyjątkiem tego, że on poczuje się zbyt pewny mnie. Poza tym nie wspominałam o tym, ale on swinguje i to mnie tak naprawdę do niego nie przekonuje, bo nie chcę być jedną z wielu. On o tym doskonale wie, a mimo wszystko sugeruje, ze bardzo by chcial, zebym sie zdecydowała i ze wie, że nie jestem kobieta na raz. Ale co to dla niego oznacza, że będę na wiele razy, pomiędzy innymi?
      • dantpre Re: siedzę i myślę... 01.08.14, 23:27
        ona.inna napisał(a):


        > Poza tym nie wspominałam o tym, ale on swinguje i to mnie tak napr
        > awdę do niego nie przekonuje, bo nie chcę być jedną z wielu. On o tym doskonale
        > wie, a mimo wszystko sugeruje, ze bardzo by chcial, zebym sie zdecydowała i ze
        > wie, że nie jestem kobieta na raz. Ale co to dla niego oznacza, że będę na wie
        > le razy, pomiędzy innymi?

        To swingowanie, to chyba zasadniczy problem i chyba sobie odpowiedziałaś choć z pytajnikiem...
    • fideua Re: siedzę i myślę... 12.08.14, 01:14
      Ważne rzeczy robi się przed 30-tką.
      Teraz to możesz liczyć już tylko na cud.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka