joannaiasia
20.12.14, 09:26
Kochane,
prosilabym o pomoc w pewnej relacji. Niestety mam bardzo male doswiadczenie i nie potrafie tego jednoznacznie ocenic.
Spotykam sie od kilku miesiecy z mezczyzna. Ja sama studiuje, dodatkowo pracuje w tygodniu i czasami w weekendy wiec jest co robic.
Zastanawia mnie tylko jedno, wczoraj z nim rozmawialam na tematy finansowe i powiedzial mi ze oczekuje od kobiety wkladu 50% do czynszu a on kupuje jedzenie. Niestety ja jadam tylko na uczelni albo w biegu, w domu jestem zazwyczaj tylko na sen, mieszkam w akademiku i place malutko za pokoj ale cena jest bardzo dobra.
Szczerze mowiac nie chodze na zadne koncerty, do restauracji bo mnie zwyczajnie nie stac. Na pierwszych dwoch randkach bylismy w restauracji i to on placil. Teraz ja odwdzieczylam sie i kupilam biety na koncert ktory sa rownowartoscia tych dwoch kolacji, wiec jestesmy "kwita".
Stresuje mnie troche "wchodzenie" w zwiazek z nim. Tak jak pisalam dla mnie ten koncert to bardzo duzy wydatek, na wakacje nie jezdze, inwestuje wszystkie pieniadze w przezycie i studia za ktore sama place. Dodam, ze ten mezczyzna jest 10 lat starszy i normalnie pracuje.
Mi sie marza studia doktoranckie, wiec stan mojego zycia i finansow przez najblizszych kilka lat sie nie zmieni. Skoro on juz teraz o tym tak mowi to moze nie warto?