Dodaj do ulubionych

Zatroskany tatuś

04.04.15, 23:28
Ja przed 30 on 36, jego dziecko z poprzedniego związku etc., to tak w skrócie poznaliśmy się jak już małżeństwo było zakończone itd
Może nie mam włsnych dzieci jestem nienormalna dezduszna egoistyczna etc. Ale poprostu jeszcze raz w którejś z kłótni usłysze imie dziecka mojego faceta to zaczne płakać
Ostatnio nie dzieje sie między nami najlepiej. Mam wrażenie, że już mnie cała sytuacja przerosła.
A więc dziecko mojego faceta mieszka w innym miescie, ale jest u nas co tydzień (3 dni w tygodniu)
Po wakcjach młody ma z mama przeprowadzic się tutaj blizej nas, idzie do szkoły etc. I mój facet ciagle gada jak to bedzie, juz się zapisał w kolejce do odprowadzania do szkoły. Juz sie martwi, że ja bede meic pretensje ze teraz bedzie chciał sie z dziekiem widywac nie 3 razy w tygodniu a 5 i, że jak sie pojawi wspolne dziecko, to on nie chce zeby jego dziecko czuło sie zaniedbane, bo idzie do szkoły i wymaga duzo wsparcia, i ze on pragnie byc z nim w najtrudniejszych momentach w zyciu.
NAwet padla propozycja zeby zamieszkac na jednym osiedlu blok w blok My,exzona z dzieckiem i dziadkowie, czyli rodzice chłopa.... no mało się nie przewróciłam. JJuż oczywiscie wiadomo, że przyprowadzanie młodego ze szkoły w duzej mierze spadnie na dziadków, rodziców już nawet nie myśle, o moim miejscu w tej rodzinie, albo o tym, że jego ex- zona bedzie sie codziiennie widywac z matka mojego faceta.
Naprawde wiele jestem w stanie znieść ale ebz przesady
Nie możemy się ostatnio dogdac z moim facetem na kazdym polu zycia.... rozstanie wisi w powietrzu, naprawde ejst źle, rozwiazujemy konflikty a potem dostaje smsa tresci:przykro mi ,że tak się miedzy nami układa, ale nie wiem co mam zrobic z nami, Boje się ze jak nie bede blisko dziecka w najtrudniejszych chwilach to sie na mnie zawiedze. Jest dla mnie bardzo wazny. Cały czas myśle o nas kocham cię"
No ja mam wrazenie , że on oszalał, mam poczucie, że ja stoje mu na drodze w opiece nad dzieckiem, do tego stopnia, że powinnam mieć wyrzuty sumienia ze w ogóle z nim jestem... chore
Dodam ,że z synem spedza kazdy weekdn swieta, ferie, wakacje dłuzesze weekendy itp.
Chodze jak chmura burzowa, jestem wiecznie wsciekła, mam dość
Na poczatku przez rok tak nei było, teraz to istny koszmar... a wykrzykiwanie mi, że jego dziecko jest najwazneijsze a ja jestem ważna już po prostu tak mnie wkur.... ze szok.
Ja to wiem ze dziecko ejst najwazniejsze ale czy musze tego wysłuchiwać...



Obserwuj wątek
    • perfum Zatroskany tatuś ? 05.04.15, 00:07
      mammetlikwglowie napisała:
      > Ja to wiem ze dziecko ejst najwazniejsze ale czy musze tego wysłuchiwać...


      Dziecko nie jest najwazniejsze.
      - w kazdym razie dla przecietnego mezczyzny.
      najwazniejsza jest KOBIETA

      a tu ow Pan chce Cie miec "na dokladke".
      - odradzam.
    • berta-death Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 00:27
      Kobiet to on może mieć bądź ile, może je zmieniać jak rękawiczki, nawet codziennie. A dziecko ma dożywotnio. Z ojcostwa się nie wykręci, z dzieckiem nie rozstanie. Decydując się na bycie kolejną żoną faceta, który ma dziecko, trzeba się pogodzić z tym, że zawsze będziesz na drugim miejscu. Jakbyś miała dziecko, to zapewne jego szkoła też byłaby dla ciebie ważniejsza niż kolacja z kochankiem.
      • mammetlikwglowie Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 00:36
        Ja to wiem ale czy trzeba mieszkac blok w blok z ex zona czy mozna pare minut drogi autem dalej... naprawde. Od kilku lat dziecka do przedszkola nie zaprowadzal i jakos zyl. Zreezta i tak wiecznie w tyg nie ma czasu bo duzo pracuje. Jak slysze gadki widzialy galy co braly to mnie krew zalewa bo w teori a w praktyce takie zycie jest o stokroc gorsze.
        • berta-death Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 00:53
          Nie da się ukryć, że idziecie w kierunku arabskiej rodziny, w której będziesz robić za drugą żonę. Lada moment nie tylko do dziecka będzie latał, ale i do żony. Bo przecież trzeba uszczelkę w kranie zmienić, bo przecież dziecko z tego kranu musi korzytać, do apteki po lek skoczyć, bo przecież nie zostawi samego chorego dziecka w domu, żeby do apteki wyjść, do sklepu całodobowego po zakupy, bo przecież nie pójdzie z chorym dzieckiem ani nie zostawi go w domu. W dowolnej porze dnia i nocy rzuci wszystko i jak stoi pojedzie żonie koło zmienić, albo pomóc jej z zepsutym na środku drogi samochodem. Przecież to matka jego dziecka, sama sobie bidulka nie poradzi. A potem będzie z tym samochodem po mechanikach jeździł, bo przecież dziecko jest nim wożone, to musi być w jak najlepszym stanie.
          • mammetlikwglowie Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 01:16
            haha mama prawka nie ma, więc częśc kłopotów odpada;)
            Ja naprawde wszystko znosiłam, wielokrotnie sie dzieckiem zajmowałam w wolny dzień, jak był chory to z nim siedziałam, miske podawałam jak rzygał, zabawki kupowałam obiadki robiłam, bawiłam się, na swieta przychodzilismy do mojej rodziny z dzieckiem
            Naprawde duzo zniosłam i duzo robiłam, a widze ze nic w zamian nie dostne... O ślubie moge pomarzyc bo pan rozwodnik boi się slubów, o dziecku mozemy pomyslec za rok, bo teraz to nie, i w ogóle co jego dziecko na to powie, pewnie się bedzie starsznie czuło. Mój facet nie może spojrzec na to w kategori bedziemy rodziną, bedzie fajnie, młody bedzie miał rodzeństwo, tylko patrzy na to w kategorii wielkiej traumy..DRAMAT!!!
            A na poczatku były plany sluby dzieci etc, wszytsko razem..oj jakos to bedzie. Pamietam na pierwszych spotkaniach kiedy mu powiedziałam o swoich obawach a propos związku z dzieciartym rozwodnikiem, pamietam jak powiedział: nie bój się nigdy nie dam ci odczuc ze jestes mniej wazna, zawsze bede was kochał jednakowo, to sa zupełnie dwie inne miłości do dziecka i do kobiety, chce sobie zycie ułożyc być szczesliwy etc;/
            • horpyna4 Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 09:49
              Kobieto, zastanów się. Dziecko oczywiście jest najważniejsze, ale jaka jest Twoja rola w tym układzie? Facet będący chwilowo bez kobiety chce oszczędzić na wydatkach na służącą i agencję towarzyska? Do tego mu jesteś potrzebna, bo nie do związku.

              Na początku po prostu Cię bajerował o wspólnym ułożeniu sobie życia, ble, ble, ble... a jak już poczuł się pewnie, to maska spadła. I nie opowiadaj, że brak prawka u byłej żony, to mniej kłopotów. To więcej, bo Twój chłop będzie ją wszędzie podwoził na każde żądanie.

              Daj sobie z nim spokój, tego kwiatu jest pół światu.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 09:59
                Facet będący chwilowo bez kobiety chce oszczędzić na wy
                > datkach na służącą i agencję towarzyska? Do tego mu jesteś potrzebna, bo nie do
                > związku.

                Ehm, a skąd wniosek o służącej? Autorka się żali, ale z tego, co widzę, nie wspomniała o byciu służącą?:)
      • ptolemeusz28 Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 20:00
        Dzieci tez może mieć wiele i nawet z różnymi kobietami, a spotkać prawdziwie bratnia dusze, by spędzić razem życie jest trudno.
    • bombalska Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 01:22
      Nie masz wlasnego dziecka, to nie zrozumiesz. Ja naprawde bardzo doceniam wszelkie przejawy zaangazowania ojcow w zycie dziecka, wiec nie potepie go w ogole.
      Nie wiem na ile ten facet zakonczyl poprzednie malzenstwo. Byc moze nadal w nim tkwi. Jesli bedziesz sie czula jak piate kolo u wozu, to pewnie za daleko razem nie ujedziecie. No ale raczej nie bedziesz miec na to wplywu.
      • jaquline1 Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 08:01
        Podziwiam cię za "odwagę" za wplątanie się w taki układ, a współczuję też za brak logiki.
    • ptolemeusz28 Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 08:18
      Wiadomo, ze dziecko jest ważne (najważniejsze), ale rola tego faceta jako Twojego partnera jest również sprawienie, abyś TY się czuła najważniejsza kobieta w jego życiu, a nie jak piąte koło. Jeśli cię straci, to będzie to jego wina wyłącznie.
      Ta sytuacja jest chora, bo powodem jego zachowania jest POCZUCIE WINY syna, a nie jedynie miłość. Jakoś w pełnych rodzinach żaden ojciec nie trąbi wszem i wobec ze dzieci ważniejsze od zony.
    • piataziuta Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 11:44
      Ale, że rywalizujesz z dzieckiem? Serio?

      Nie wpadłaś nigdy na to, że to, że dla twojego faceta jego własne dziecko jest najważniejsze, akurat dobrze o nim świadczy?
      • perfum Czyzby ? 05.04.15, 19:20
        piataziuta napisała:
        > Nie wpadłaś nigdy na to, że to, że dla twojego faceta jego własne dziecko jest
        > najważniejsze, akurat dobrze o nim świadczy?


        Chyba nienormalny jestem, gdyz oswiadczam publicznie ,
        ze najwazniejsza jest dla mnie moja zona.
        Dziecko mi dorosnie i wyfrunie, a z zona mam nadzieje byc do konca zywota.
        • berta-death Re: Czyzby ? 05.04.15, 21:15
          Doprawdy? I gdyby żona i dziecko potrzebowali nerki, to dostałaby ją żona, nie dziecko? Gdyby obydwoje potrzebowali pracy a miałbyś możliwość załatwić tylko jedną, to dostałaby ją żona, nie dziecko? Łatwiej się mówi, jak żona jest jednocześnie matką dziecka i w takich decyzjach ma zazwyczaj ostatnie słowo. Może nie przyjąć pracy, ani nie zgodzić się na nerkę. Ale co w sytuacji, kiedy dziecko i żona nie są spokrewnione ani nawet nieszczególnie się lubią? I pani żona wcale a wcale nie będzie nalegała na to, żeby ustąpić pierwszeństwa pasierbowi. Wręcz odwrotnie, będzie nalegała, żeby to jej tę nerkę i pracę dać. Podobnie jak i dziecię.
          • perfum I nadal Czyzby ? 05.04.15, 23:04
            berta-death napisała:
            > Doprawdy? I gdyby żona i dziecko potrzebowali nerki, to dostałaby ją żona, nie
            > dziecko?

            nie wiem.. moze dziecko ?
            ma podobne geny - zatem przeszczep rokowalby lepiej...

            Gdyby obydwoje potrzebowali pracy a miałbyś możliwość załatwić tylko j
            > edną, to dostałaby ją żona, nie dziecko?

            znowu nie wiem...
            ale raczej zona...
            - dziecko niech samo ja sobie znajdzie.
        • piataziuta Re: Czyzby ? 05.04.15, 22:24
          Owszem, jesteś nienormalny.
          Żona to dorosła, samodzielna, mogąca się bez ciebie obyć osoba.
          Dziecko to twój własny twór, od ciebie zależny, za który jesteś odpowiedzialny, który do pełnego rozwoju potrzebuje twojej obecności.

          Nie miej dzieci.
          • ptolemeusz28 Re: Czyzby ? 06.04.15, 11:21
            Ale zapytałaś o znalezienie pracy dla dziecka lub zony. Skoro dziecko może iść do pracy, to znaczy, ze jest dorosły i nie potrzebuje mamy i taty do wycierania mu noska i prowadzenia za rączkę.
            Jak mnie wykurzają rodzice starych koni co dzwonią po firmach i mówią "mój syn szuka stażu\pracy), masakra
            Rozumiem, ze maluch "ważniejszy" od dorosłego, bo sam sobie nie poradzi, ale dorosłe dziecko to stary koń i niech sobie radzi samo, wtedy partnerka powinna być ważniejsza...
            • six_a Re: Czyzby ? 06.04.15, 12:08
              >wtedy partnerka powinna być ważniejsza...
              wzruszające są te bitwy o uwagę i koszenie konkurencji: synu, masz już 18 lat, więc nareszcie wypad tera moja kolej.

              a jak potem zapytać indywidua, to rzecz jasna każdy jest dla siebie najważniejszy, potem długo długo nic. no ale przyklejają się, bo tak trzeba, a potem dramat, jak się rozszczelni, a jak posypie to już w ogóle tragedia. się zachowują, jakby inni się dla nich wzięli i urodzili.
              niestety, nie.
          • meniera33 Re: Czyzby ? 08.04.15, 14:45
            W jaki sposób to niesamodzielne stworzenie poradzi sobie w pracy? Dzieci to nie kaleki, trzeba wiedzieć kiedy odciąć pępowinę dla dobra swojego i ( może Cię to zdziwi) dziecka.
        • nstemi Re: Czyzby ? 05.04.15, 22:38
          Jeśli rozumiesz przez to pielęgnowanie wspólnego życia z żoną (nie tylko skupionego na dzieciach), tak żeby po wyfrunięciu potomstwa z gniazda wspólnie odśpiewać "gdy nie ma dzieci w domu to jesteśmy niegrzeczni" to OK. Wiesz coś na zasadzie: "to raise happy kids put your marriage first".
          Ale jeśli oznacza to "manie w d..." dzieci, żeby uszczęśliwić tę żonę lub kolejną to zasługuje na dość dosadne słowo.
          Zresztą problem autorki jest ... biologiczny, żeby nie powiedzieć pierwotny. Jeśli planuje związek z troskliwym tatą to jego podejście do dziecka ona widzi jako zagrożenie dla jej ewentualnych dzieci, nawet jeśli zakrzyknie, że ich nie chce mieć. Jej prawo, ale w takim układzie lepiej poszukać pana, który dzieci jeszcze nie ma, a nie czepiać się do faceta za to, ze jej porządnym ojcem.
          • piataziuta Re: Czyzby ? 05.04.15, 22:45
            tak, to klasyczna walka o zasoby samca (czasu, uwagi, a w końcu pewnie i pieniędzy)
            • nstemi Re: Czyzby ? 05.04.15, 22:53
              Dokładnie. Chociaż są kobiety, które doskonale sobie z tym radzą. Mam przyjaciół, w których rodzinie syn męża z pierwszego małżeństwa jest pełnoprawnym członkiem jego drugiej rodziny. Więc można nad tym zapanować i wręcz docenić troskę faceta o swojego potomka (bo w gruncie rzeczy to bardzo dobrze rokuje dla wspólnych dzieci z nową partnerką).
              • berta-death Re: Czyzby ? 06.04.15, 00:15
                To jest kwestia finansów i zaangażowania czasowego. W krajach skandynawskich jest łatwiej z uwagi na to, że ludzie żyją na podobnym poziomie ekonomicznym, nierówności społeczne są jedne z najmniejszych na świecie, państwo każdemu pomaga i każdy jest całkiem samodzielny. Kobiety nie potrzebują mężczyzn na każde zawołanie, bo albo potrafią sobie poradzić same z cieknącym kranem, czy zepsutym samochodem, albo stać je na zapłacenie pomocy. Być może w ramach czynszu jest dozorca pełniący rolę całodobowej złotej rączki, być może w ramach ubezpieczenia samochodu, przyjedzie ktoś i koło zmieni. Eks w tym czasie siedzi z nową rodziną i nikt mu głowy nie zawraca. Podobnie jak sprawnie jest zorganizowana pomoc medyczna, łącznie z zakupem leków. I jak do tego jeszcze rozwód nie oznacza obniżenia standardu życia, a kolejne dziecko z nowym partnerem nie powoduje, że poprzednie popada w ubóstwo i przez przyrodnie rodzeństwo nie ma na nowe ciuchy i nową konsolę, to wszystko gra.

                W PL tak kolorowo nie jest. Wszystkie znane mi patchworkowe rodziny to rodziny skłócone. Żeby nie powiedzieć podpadające pod patologię. Zwłaszcza te, gdzie facet ma nową żonę i nowe dzieci. Chora rywalizacja o ojcowskie zasoby do obłędu tych ludzi doprowadzała. To nawet nie była rywalizacja, żeby siebie pokazać z jak najlepszej strony czy starać się być lepszym od tamtej żony i tamtych dzieci, to było nieustające udowadnianie tatusiowi, że tamci są gorsi. Wzajemne donoszenie na siebie, szukanie brudów i haków na tamtych, wyśmiewanie, podkreślanie ich wad. Wojna na linii macocha pasierbowie jak w bajce o Kopciuszku, złej macosze i złych przyrodnich siostrach.
    • znana.jako.ggigus trollujemy sobie grzecznie dalej...? 05.04.15, 13:37

    • sid-15 Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 16:48
      A są jakieś pozytywy tego związku, oprócz "alejagokocham"?
      Bo dziecko nie zniknie, będzie w waszym życiu, z tego co widać coraz bardziej. I może ty po prostu do czegoś takiego się nie nadajesz. Jak zapewne większość kobiet bez przeszłości dzieciowo-małżeńskiej, ale niektóre z nich bez sensu się męczą i marnują czas.
    • kk55aa Re: Zatroskany tatuś 05.04.15, 20:03
      czy bierzesz pod uwagę rozstanie? bo jak bedziesz miec własne dziecko z obecnym facetem to juz będzie za późno.
      zastanów sie b. poważnie...bo wg mnie masz rację a faceta nie zmienisz

    • koronka2012 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 00:43
      Nie chcę cię martwić - ale to się raczej nie uda. Nie da się tworzyć związku z kimś, kto jest skoncentrowany WYŁĄCZNIE na dziecku, i to nawet jeśli to pełna rodzina.

      Zaoszczędź sobie wielu zmarnowanych lat, i zszarganych nerwów. Ostatnią rzeczą, o której powinnaś myśleć to wspólna przyszłość i wspólne dziecko. Niestety pan podporządkował swoje życie poczuciu winy. I dopiero za parę lat - i przy innej kobiecie - jest w stanie dojść do rozumu.
      • aniawitkowska3 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 07:59
        koronka2012 napisała:

        > Nie chcę cię martwić - ale to się raczej nie uda. Nie da się tworzyć związku z
        > kimś, kto jest skoncentrowany WYŁĄCZNIE na dziecku, i to nawet jeśli to pełna r
        > odzina.
        >
        > Zaoszczędź sobie wielu zmarnowanych lat, i zszarganych nerwów. Ostatnią rzeczą,
        > o której powinnaś myśleć to wspólna przyszłość i wspólne dziecko. Niestety pan
        > podporządkował swoje życie poczuciu winy. I dopiero za parę lat - i przy innej
        > kobiecie - jest w stanie dojść do rozumu.

        Zgadzam się. Problemem tu jest skoncentrowanie wyłącznie na dziecku oraz poczucie winy. Ktos tu bez sensu napisał: "może ty po prostu do czegoś takiego się nie nadajesz. Jak zapewne większość kobiet bez przeszłości dzieciowo-małżeńskiej". Bzdura. Ja jestem z ta "przeszłością dzieciowo-małżeńską" i też bym czegoś takiego nie zdzierżyła. Moja koleżanka z "przeszłością" pogoniła takiego faceta. Pan potrafił się spóźniac na spotkania po 3 godziny, bo mamusia dziecka dzwoniła, że się jej w pracy przedłuża, a on dzieciaka pilnował. Albo w ogóle nie przychodził na spotkanie, bo z dzieckiem został. O wspólnym urlopie w ogóle można było zapomnieć - dziecko było najwazniejsze i jedyne. A mamusia manipulowała tatusiem, jak chciała (własnie przez dziecko).

        Daj sobie spokój z tym facetem, bo tu ewidentnie widać brak umiejętności stworzenia nowej rodziny (związku) za to mocne tkwienie w starym.
        • sid-15 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 10:12
          > Ktos tu bez sensu napisał: "może ty po prostu do czegoś takiego się nie nadajesz.
          > Jak zapewne większość kobiet bez przeszłości dzieciowo-małżeńskiej". Bzdura.
          > Ja jestem z ta "przeszłością dzieciowo-małżeńską" i też bym czegoś takiego nie
          > zdzierżyła. Moja koleżanka z "przeszłością" pogoniła takiego faceta.

          Ale wiesz, że stwierdzenie, iż takie bez przeszłości dzieciowo-małżeńskiej się nie nadają do tego typu układu, nie oznacza, że takie z ową przeszłością automatycznie się nadają? Bo na razie to nie wiem, z czym ty polemizujesz.
          • aniawitkowska3 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 11:47
            > Ale wiesz, że stwierdzenie, iż takie bez przeszłości dzieciowo-małżeńskiej się
            > nie nadają do tego typu układu, nie oznacza, że takie z ową przeszłością automa
            > tycznie się nadają? Bo na razie to nie wiem, z czym ty polemizujesz.

            Oczywiście, że nie i nigdzie nie napisałam, że ktokolwiek nadaje się z automatu więc... nie wiem, z czym ty polemizujesz.
            • sid-15 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 12:02
              Z twoim "bzdura" w kierunku mojego postu, zupełnie od czapy.
              • aniawitkowska3 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 12:06
                Sam jesteś od czapy, przyczep sie do kogoś innego, ewidentnie jestes czepialski.
                • sealive2 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 12:07
                  zgadzam się, sid jest mega czepialski!:-)
                  • sid-15 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 12:11
                    Ale wiesz jaka jestem fajna w realu, po tym jak poprzyczepiam i wyżyję się w necie?:)
                    • aniawitkowska3 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 12:33
                      sid-15 napisała:

                      > Ale wiesz jaka jestem fajna w realu, po tym jak poprzyczepiam i wyżyję się w ne
                      > cie?:)

                      Wątpie. I współczuję. Dalej: bez komentarza.
                      • sid-15 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 13:29
                        Ojej!:D
                      • sealive2 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 14:58
                        Jakoś nie widzę aby ktoś z nas był zaciekawiony jaka to jesteś "fajna w tym realu":-)))) kto by się tym interesował, kobieto!
                        • sid-15 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 15:24
                          To umówcie się z koleżanką na kawę i pogadajcie, jaka jestem w wirtualu, bo zdaje się że to was interesuje. Tylko nie zapominajcie wziąć kijów do tyłków, będzie tym łatwiej, że każda ma swój. A pani Witkowska mogłaby zwyczajnie napisać, że palnęła lub niefortunnie się wyraziła, no ale ludziom ciężko przyznać się do błędu, nawet gdy chodzi o pierdołę na forum. :>
                          • znana.jako.ggigus oj sid, co to za powtarzanie 06.04.15, 15:29
                            w kółko jednego głupiego powiedzonka o kiju.
                            Nie znasz czegoś lepszego?
                            • sid-15 Re: oj sid, co to za powtarzanie 06.04.15, 17:07
                              Kto jak kto, ale ty powtórzeń nie powinnaś wytykać. :P
                              • znana.jako.ggigus ja sie nie powtarzam:) 06.04.15, 18:26

                          • aniawitkowska3 [...] 06.04.15, 15:33
                            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                          • czoklitka Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 16:10
                            >To umówcie się z koleżanką na kawę i pogadajcie, jaka jestem w wirtualu, bo zdaje się że to >was interesuje.

                            Myślę, że ich w ogóle nie interesujesz, ani twoja wirtualna ani realna poza.
                            • sid-15 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 17:08
                              Smuteczek, idę płakać.:(
                              • czoklitka Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 17:10
                                oj tam, przejmujesz się ;)
                                • sid-15 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 17:12
                                  Masz rację, mówi się trudno i żyje się dalej! ;)
                • sid-15 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 12:10
                  Mam dzisiaj dzień dobroci, więc nie wstydź się i napisz, czego w moim raczej nieskomplikowanym poście nie zrozumiałaś - wszystko łopatologicznie wytłumaczę.:)
        • mammetlikwglowie Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 12:08
          Nie cierpie takich gadek ze skoro jest cudownym ojcem to powinnam sie tylko cieszyc. Niestety ale tak nie jest mozna byc fatalnym partnerem a cufownym tata. Na poavztku ta cecha mi bardzo imponowala i lubilam to w nim. Z czasem niestety popadl w przesade. Dzis uslyszalam od niego ze kocha mnie i ze chcialby zalozyc nowa rodzine a z drugiej strony nie wie, martwi sie ze jego obecne dziecko ucierpi na tym. Przykre to dlanie strasznie. Ja jestem w stanie akceptowac jego dziecko ale nie moge pozwolic sb na zycie wcieniu jego ex rodxiny
          • 10iwonka10 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 15:38
            Jak on sie caly czas tak sie martwi czy jego dziecko na wszystkim ucierpi to moze powinien wrocic do zony. Mam wrazenie ze to w tym kierunki idzie. Mysle ze pownnas wycofac sie z tego zwiazku jak jeszcze nie jest za pozno. I takie pieprzenie chce zalozyc nowa rodzine ale nie wie...to taka choragiewka na wietrze/chlop bez jaj/cieple kluchy
            . Nie chce zle prorokowac ale mam wrazenie ze nie bedziesz z nim szczesliwa.Moze lepiej przeciac to szybko nawet jka bedzie bloalo niz meczyc sie i meczyc.
          • perfum po hollere... 06.04.15, 15:56
            mammetlikwglowie napisała:
            ale nie moge pozwolic sb na zycie w cieniu jego ex rodxiny


            po hollere nam to tlumaczysz ?
            jemu to tlumacz.
    • czoklitka Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 16:06
      Taki to problem zerwać i nie wdawać się w związki, w których jesteś tylko ważna, a nie najważniejsza? Jeśli tak trudno, to pogódź się z tą hierarchią ważności, jaką ci facet zaproponował i nie wałkuj więcej tego tematu.
      • sealive2 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 18:15
        Mnie ciekawi zatem, dlaczego wdała się w taki chory układ. Zastanawiąjące jak ludzie potrafią się umartwiać.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 18:24
          Rozumiem, że Ty zawsze wszystko w miłości kalkulujesz i zanim się na pewno zakochasz, sprawdzasz stan małżeński, stan konta, historię choroby i prosisz o świadectwo niekaralności.
          • sealive2 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 18:32
            Normalnie myślący człowiek wie czym to pachnie. Toteż wyszło i jest temat sporny na forum. Nie muszę niczego sprawdzać, wszystko wiadomo od razu. Kieruje się najpierw rozsądkiem, potem sercem.
            • czoklitka Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 18:47
              normalnie myślący może i wie, czym to pachnie, ale póki nie doświadczy na własnej skórze, póty błądzi wśród motyli w brzuchu.
              • znana.jako.ggigus każdy człowiek przeżyje tę sytuację 06.04.15, 18:50
                inaczej. Jedna kobieta zgodzi się na kontakt z dzieckiem, druga odejdzie, a trzecia zajdzie od razu w ciążę i postawi takiego pana w kropce.
                • czoklitka Re: każdy człowiek przeżyje tę sytuację 06.04.15, 19:01
                  też prawda
                  • znana.jako.ggigus dzisiaj tak zgodnie:)) 06.04.15, 19:03

                    • czoklitka Re: dzisiaj tak zgodnie:)) 06.04.15, 19:11
                      ja na ogół się z Tobą zgadzam ;)
        • czoklitka Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 18:27
          wdała się, bo pewnie z początku nie pomyślałaby o żadnej hierarchii i że to okaże się być takim problemem .
          • sealive2 Re: Zatroskany tatuś 06.04.15, 18:34
            Zawsze z tatusiem tak bywa. Słyszę i widzę jak kobiety gdy motyle przestaną o sobie dawać znać płaczą.
            • znana.jako.ggigus ludzie różnie pojmują rolę rodzica 06.04.15, 18:37
              znam przypadek mężczyzny, który po rozwodzie zmienił dowód. Stan cywilny wolny, dzieci nie było ani w starym dowodzie, kiedy był żonaty, ani w nowym jako wolny. A miał kontakt ze swoimi dziećmi, byłą żoną i to regularny.
              • mozambique Re: ludzie różnie pojmują rolę rodzica 07.04.15, 11:31
                krecisz - w starych ksaizeczkowych dowodach przy zmianie tez wpiswyane byly dzieci , tak jak w starym
                ale to musialo byc w cholere dawno po juz od kilkunastu lat w nowych dowodach nie wpisuje sie niczego
                co daje kolosalne mozliwosci krętactwa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka