mammetlikwglowie
04.04.15, 23:28
Ja przed 30 on 36, jego dziecko z poprzedniego związku etc., to tak w skrócie poznaliśmy się jak już małżeństwo było zakończone itd
Może nie mam włsnych dzieci jestem nienormalna dezduszna egoistyczna etc. Ale poprostu jeszcze raz w którejś z kłótni usłysze imie dziecka mojego faceta to zaczne płakać
Ostatnio nie dzieje sie między nami najlepiej. Mam wrażenie, że już mnie cała sytuacja przerosła.
A więc dziecko mojego faceta mieszka w innym miescie, ale jest u nas co tydzień (3 dni w tygodniu)
Po wakcjach młody ma z mama przeprowadzic się tutaj blizej nas, idzie do szkoły etc. I mój facet ciagle gada jak to bedzie, juz się zapisał w kolejce do odprowadzania do szkoły. Juz sie martwi, że ja bede meic pretensje ze teraz bedzie chciał sie z dziekiem widywac nie 3 razy w tygodniu a 5 i, że jak sie pojawi wspolne dziecko, to on nie chce zeby jego dziecko czuło sie zaniedbane, bo idzie do szkoły i wymaga duzo wsparcia, i ze on pragnie byc z nim w najtrudniejszych momentach w zyciu.
NAwet padla propozycja zeby zamieszkac na jednym osiedlu blok w blok My,exzona z dzieckiem i dziadkowie, czyli rodzice chłopa.... no mało się nie przewróciłam. JJuż oczywiscie wiadomo, że przyprowadzanie młodego ze szkoły w duzej mierze spadnie na dziadków, rodziców już nawet nie myśle, o moim miejscu w tej rodzinie, albo o tym, że jego ex- zona bedzie sie codziiennie widywac z matka mojego faceta.
Naprawde wiele jestem w stanie znieść ale ebz przesady
Nie możemy się ostatnio dogdac z moim facetem na kazdym polu zycia.... rozstanie wisi w powietrzu, naprawde ejst źle, rozwiazujemy konflikty a potem dostaje smsa tresci:przykro mi ,że tak się miedzy nami układa, ale nie wiem co mam zrobic z nami, Boje się ze jak nie bede blisko dziecka w najtrudniejszych chwilach to sie na mnie zawiedze. Jest dla mnie bardzo wazny. Cały czas myśle o nas kocham cię"
No ja mam wrazenie , że on oszalał, mam poczucie, że ja stoje mu na drodze w opiece nad dzieckiem, do tego stopnia, że powinnam mieć wyrzuty sumienia ze w ogóle z nim jestem... chore
Dodam ,że z synem spedza kazdy weekdn swieta, ferie, wakacje dłuzesze weekendy itp.
Chodze jak chmura burzowa, jestem wiecznie wsciekła, mam dość
Na poczatku przez rok tak nei było, teraz to istny koszmar... a wykrzykiwanie mi, że jego dziecko jest najwazneijsze a ja jestem ważna już po prostu tak mnie wkur.... ze szok.
Ja to wiem ze dziecko ejst najwazniejsze ale czy musze tego wysłuchiwać...