15.09.04, 22:16
Mieszkam za granica i niedawno wrocilam z kilkudniowego pobytu u rodziny w
Polsce. Do kraju pojechalam autobusem firmy "Copernic" no i wspomnienia z tej
podrozy mam takie:
Otoz kolo godz. pierwszej nad ranem autobus zatrzymal sie na pewnym
parkingu w Niemczech. Czesc podrozujacych spala, a czesc wyszla, zeby
wyprostowac nogi i skorzystac z toalety na stacji benzynowej. Zanim wyszlismy
z autobusu kierowca ostrzegl nas przez mikrofon, ze na tym parkingu sa
tzw. "gracze", ktorzy sie zakladaja i graja na pieniadze i zeby sie z nimi
nie zadawac, bo to oszusci i zlodzieje. Dobra, no to wyszlismy, wlozylam
swoja torebke pod kurtke, zeby bylo dyskretniej i postanowilam trzymac sie
grupy. Kiedy wsiadalismy juz do autobusu, jeden z podroznych zostal
napadniety."Graczy" bylo trzech. Jeden wybil ofiarze portfel i jej przylozyl,
a dwoch zbieralo pieniadze i dokumenty, ktore uslaly ziemie. Ofiara padla na
ziemie i w krzyk: Ludziee! Rabuja!! Boze, pomozcie!
Wszyscy podrozni byli juz w autobusie procz napadnietego, drugiego kierowcy
autobusu i mnie. Bylo ciemno. Stalam dwa metry(!)od zajscia. Wszystko trwalo
kilkadziesiat sekund. Moja reakcja byla taka: cofnelam sie. Zawsze sobie
mowilam, ze jesli cos takiego mi sie przydarzy to na pewno cos zrobie, a tu
nic. Stalam dwa metry od najblizszego bandziora i nie bylam w stanie sie
ruszyc. On byl rosly i na pewno silny. W glowie kolatala mi tylko ta jedna
mysl: ze moze miec noz.
Potem w autobusie przez 4 godz. nie moglam zasnac. Mialam wyrzuty sumienia,
ze przeciez moglam cos zrobic, chocby przydeptac czy podniesc pieniadze i
dokumenty, ktore mialam u stop, ale z drugiej strony chodzilo przeciez tylko
o pieniadze i w momencie napadu podswiadomie nie chcialam ryzykowac dla nich
zycia. Mam dwojke malych dzieci.
Mezczyzna stracil trzymiesieczna pensje, z ktora wracal do Polski. Fakt, ze
glupi byl, bo mial portfel na wierzchu pomimo ostrzezen kierowcy, ale z
drugiej strony zal czlowieka. Tyle sie natyral za granica i za jednym
zamachem wszystko stracil.
Obrabowany poszedl zaraz po tym z kierowcami do budynku stacji, zeby
zadzwonic na policje. Jak sie okazuje te zlodziejaszki to grupa (polska !)
dobrze zorganizowana i oni ciagle grasuja na tym parkingu. Nie rozumiem
dlaczego ''Copernic'' regularnie sie w tym miejscu zatrzymuje, skoro wie, ze
takie wypadki maja (i napewno znowu beda miec) miejsce. To, ze ostrzegaja
podroznych chyba ich nie usprawiedliwa(?)
Obserwuj wątek
    • pawel.drozdziak Re: Napad 21.09.04, 16:21
      zagubiona4 napisała:

      > Ofiara padla na
      > ziemie i w krzyk: Ludziee! Rabuja!! Boze, pomozcie!

      czy ktokolwiek z pasazerow zareagowal?

      > Wszyscy podrozni byli juz w autobusie procz napadnietego, drugiego kierowcy
      > autobusu i mnie. Bylo ciemno. Stalam dwa metry(!)od zajscia. Wszystko trwalo
      > kilkadziesiat sekund. Moja reakcja byla taka: cofnelam sie. Zawsze sobie
      > mowilam, ze jesli cos takiego mi sie przydarzy to na pewno cos zrobie, a tu
      > nic. Stalam dwa metry od najblizszego bandziora i nie bylam w stanie sie
      > ruszyc.

      i szczerze mowiac zupelnie sie nie dziwie. Najczesciej jest wlasnie tak, ze
      nikt nie robi nic. Samotna kobieta raczej nie jest ta osoba po ktorej sie tu
      oczekuje reakcji.

      > Nie rozumiem
      > dlaczego ''Copernic'' regularnie sie w tym miejscu zatrzymuje, skoro wie, ze
      > takie wypadki maja (i napewno znowu beda miec) miejsce. To, ze ostrzegaja
      > podroznych chyba ich nie usprawiedliwa(?)

      raczej ich nie usprawiedliwia. Jesli wiedzieli, ze takie rzeczy sie zdarzaja
      nie powinni sie tam zatrzymywac i narazac pasazerow. Przewoznik ma obowiazek
      zapewniac bezpieczenstwo.

      Mnie sie to troche kojarzy z klimatem dawnych wypraw autokarowych do ZSRR po
      zloto, czy do Berlina Zachodniego gdzie sprzedawano w parkach polskie produkty
      spozywcze Turkom za grosze. Teraz od kiedy pojawila sie mozliwosc wyjazdow
      zarobkowych za granice, mamy ludzi z polskich malych miasteczek nocujacych
      pokotem na ulicach Londynu itd. ten klimat zaczyna powracac. Inne jeszcze
      skojarzenie z tej grupy - autokary z Rosjanami odwiedzajace w Warszawie stadion
      10lecia. Niedomiennie mnie zadziwia z jaka latwoscia polscy policjanci,
      kontrolerzy biletow i inni funkcjonariusze odzywaja sie do tych ludzi na "ty"
      nawet jesli mowia z osoba w takim wieku, ze moglaby byc ich ojcem czy matka.

      Taki wedrowny zarabiajacy czlowiek jest przez wiele instytucji czy firm
      traktowany jako osoba istniejaca gdzies na granicy prawa. Jesli nawet tego
      prawa nie lamie otwarcie, to "na pewno cos tam ma nie w porzadku". Podejrzewam,
      ze taki nocujacy na ulicy poszukiwacz pracy jest typowym pasazerem jadacych do
      Polski autokarow. W skojarzeniach menadzerow przewoznika on sie moze plasowac
      wlasnie gdzies obok zlodziejaszkow grajacych w "trzy karty", stad byc moze taka
      beztroska. Jest chyba jakas izba turystyki czy inny organ nadrzedny wydajacy
      koncesje na przewozy osobowe. Proponowalbym napisac tam pismo i opisac cale
      zdarzenie. Rozumiem, ze policja moze byc bezsilna, bo taka jest od poczatku
      swiata rola panstwowej policji. Ale jesli tam sie zatrzymuje wiele autokarow,
      byc moze kilku przewoznikow, to niech postawia tam jeden patrol interwencyjny
      zawodowej agencji ochrony. Stac ich na to. Wystarczy jedna interwencja takiego
      patrolu zeby sprawe rozwiazac.
      • zagubiona4 Re: Napad 21.09.04, 20:46
        pawel.drozdziak napisał:

        > czy ktokolwiek z pasazerow zareagowal?

        Zareagowal kierowca i zlapal od tylu jednego bandziora, ale ten blyskawicznie
        mu sie wyrwal. Ani jeden pasazer nie wyskoczyl z autobusu na pomoc, chociaz
        polowe stanowili mezczyzni.

        >raczej ich nie usprawiedliwia. Jesli wiedzieli, ze takie rzeczy sie zdarzaja
        > nie powinni sie tam zatrzymywac i narazac pasazerow. Przewoznik ma obowiazek
        > zapewniac bezpieczenstwo.

        Drugi kierowca powiedzial napadnietemu tylko tyle: A ostrzegalem....

        > Rozumiem, ze policja moze byc bezsilna, bo taka jest od poczatku
        > swiata rola panstwowej policji. Ale jesli tam sie zatrzymuje wiele autokarow,
        > byc moze kilku przewoznikow, to niech postawia tam jeden patrol interwencyjny
        > zawodowej agencji ochrony. Stac ich na to. Wystarczy jedna interwencja
        takiego
        > patrolu zeby sprawe rozwiazac.

        Jeden czlowiek na tamtej stacji powiedzial, ze to juz nie pierwszy raz dzwoni
        sie stamtad na policje, ale ze niemiecka policja wyraznie dala do zrozumienia,
        ze ma wazniejsze sprawy na glowie niz urzadzanie oblawy na kilku polskich
        zlodziejaszkow.

        Chyba czeka, az cos sie stanie i ktos zginie :(
        • pawel.drozdziak Re: Napad 22.09.04, 12:23
          zagubiona4 napisała:

          > Jeden czlowiek na tamtej stacji powiedzial, ze to juz nie pierwszy raz dzwoni
          > sie stamtad na policje, ale ze niemiecka policja wyraznie dala do
          zrozumienia,
          > ze ma wazniejsze sprawy na glowie niz urzadzanie oblawy na kilku polskich
          > zlodziejaszkow.

          tak przypuszczalem. Gang jest polski a ofiarami sa Polacy wracajacy autokarami
          z zarobkowych wyjazdow za granica. Policja niemiecka traktuje tego typu
          sytuacje jako cudzy problem. Podobnie jak nasza raczej nie wtraca sie w to co
          sie dzieje miedzy Rosjanami, Rumunami czy Wietnamczykami. Chyba, ze ktos
          zginie. Wracajacy autokarami ludzie beda okradani tak dlugo, dopoki nie zmusza
          przewoznikow do wynajecia agencji ochrony ktore obstawia miejsca postoju
          autokarow. Przewoznicy sami tez tego nie zrobia, bo takie sytuacje jak opisana
          przez ciebie traktuja jako czesc kolorytu zarobkowych wycieczek.
          Osoby ktore padly ofiara przestepstwa dzialajac gdzies na granicy legalnosci
          zawsze sa przez instytucje traktowane jako czesciowo pozbawione praw. Naprawde
          napisalbym to pisemko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka